Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Don Pedrosso

Wysiedlenia Polaków na Zamojszczyźnie

Recommended Posts

W czerwcu 1941 roku dowódca SS i Policji dysktryktu lubelskiego Odilo Globocnik zapowiedział akcję wysiedleń na terenie lubelszczyzny, gdzie Zamość miał być przemianowany na Himmlerstadt oraz miał się stać ośrodkiem niemieckiego obszaru wysiedleńczego. W listopadzie 1942 roku Himmler wydał zarządzenie, w którym mówił o utworzeniu pierwszego niemieckiego obszaru nasiedleńczego na Zamojszczyźnie. Na tej podstawie rozpoczęto wysiedlenia ludności polskiej z powiatów biłgorajskiego, hrubieszowskiego, tomaszowskiego i zamojskiego.

Jaka była reakcja ludności polskiej na działania Niemców? Czy próbowano się w jakiś sposób przeciwstawiać?

Share this post


Link to post
Share on other sites
dzionga   
Czy próbowano się w jakiś sposób przeciwstawiać?

Mówiąc na przykładzie moich okolic. W oddalonym o kilka km ode mnie Zwierzyńcu był obóz przejściowy, teraz jest tam kościół. Działała tam aktywnie Róża Zamojska. Dzięki niej założono w Zwierzyńcu kuchnię ludową, ochronkę dla dzieci, schronisko dla wysiedlonych starców, poszukiwano zaginionych, otaczano opieką chorych.

W1943 r. otworzono obóz przejściowy dla wysiedlonych z wsi zamojskich. Były tam setki dzieci, Róża zdobyła zezwolenie na przewożenie mleka. Za jej sprawą ostatni ordynat zdecydował się na rozmowy z lubelskim Gestapo i z Globocnikiem. Dzięki pertraktacjom uwolniono około 500 dzieci (Dzieci Zamojszczyzny). Rozpoczęto organizowanie szpitala, Róża wszystko organizowała.

Wspaniała kobieta, moje gimnazjum nosiło jej imię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obóz przejścoiwy był również w Zamościu. Dokonywano tam selekcji, a w przypadku dzieci prowadzono akcję germanizacyjną, gdyż uważano je za "przydatne rasowo". Cała akcja skończyła się na jesieni 1943 roku a jej bilans był następujący: wysiedlono ok. 300 wsi- ok. 110 tys. mieszkańców, w tym ok. 30 tys dzieci. Na ich miejsce osiedlono ponad 10 tys. Niemców, pochodzących najczęściej z Besarabii i Bukowiny. Ponadto w kilku wsiach powiatu hrubieszowskiego osiedlono 7 tys. Ukraińców.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1234   

Na ten temat można by pisać bez końca. Bodajże jeszcze w listopadzie AK rozpoczęła akcje na osiedlonych Niemców, w grudniu Kamiński rozkazał spalić 10 nasiedlonych wsi, jednak ze względu na pełnie księżyca ograniczono się do 7. Ataki AK na linie kolejowe w okolicy nocy sylwestrowej nazwane (moim zdaniem z dużą przesadą) akcją Wieniec II. Potem Wojda i w lutym potyczka w Dzierążni, co zaowocowało bitwą pod Zaborecznem.

Do największych smaczków należy to, że lokalni dowódcy AK wydali wyrok na komendanta tomaszowskiego BCh, Bartłomowicza, zarzucając mu uleganie wpływom komunistycznym. Doszło do tego, że bał się podpisywac akt scalenia i wydelegował do tego swojego zastępcę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ak_2107   
Na ten temat można by pisać bez końca. Bodajże jeszcze w listopadzie AK rozpoczęła akcje na osiedlonych Niemców, w grudniu Kamiński rozkazał spalić 10 nasiedlonych wsi, jednak ze względu na pełnie księżyca ograniczono się do 7. Ataki AK na linie kolejowe w okolicy nocy sylwestrowej nazwane (moim zdaniem z dużą przesadą) akcją Wieniec II. Potem Wojda i w lutym potyczka w Dzierążni, co zaowocowało bitwą pod Zaborecznem.

Fiasko akcji niemieckiej wysiedlenczej na Zamojszczyznie to rowniez wynik kontrowersji "w szeregach

okupanta" i sporow na linii Himmler - Globocnik - Frank.

Niemcy nie spodziewali sie oporu w tej skali i nie byli na niego przygotowani. Sily policyjne, ktore

staly do dyspozycji byly zbyt szczuple, do tego dochodzi chaos organizacyjny.

"Brakowalo" tez kolonistow niemieckich.

Nastapilo radykalne zmniejszenie dostaw zywnosci z tego obszaru i doszlo do gwaltownego pogorszenia

sie stanu bezpieczenstwa w tym rejonie. Niemieccy landraci w dystrykcie Radom odmowili - poza

powiatem kieleckim - organizacji tzw. "Rentendörfer" dla dzieci i starcow z wysiedlanych wsi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ak_2107   
Obóz przejścoiwy był również w Zamościu. Dokonywano tam selekcji, a w przypadku dzieci prowadzono akcję germanizacyjną, gdyż uważano je za "przydatne rasowo". Cała akcja skończyła się na jesieni 1943 roku a jej bilans był następujący: wysiedlono ok. 300 wsi- ok. 110 tys. mieszkańców, w tym ok. 30 tys dzieci. Na ich miejsce osiedlono ponad 10 tys. Niemców, pochodzących najczęściej z Besarabii i Bukowiny. Ponadto w kilku wsiach powiatu hrubieszowskiego osiedlono 7 tys. Ukraińców.

Akcje wstrzymano w zasadzie 17 marca 1943. Latem 1943 wysiedlenia mialy juz raczej charakter

pacyfikacji.

Potomkiem kolonistow niemieckich osiedlonych w czasie akcji Zamosc jest m.in. obecny prezydent

RFN urodzony w 1943 roku w Skarbieszowie.

Ze wsi przeznaczonych dla kolonistow niemieckich wysiedlano rowniez Ukraincow. Otrzymywali oni

odszkodowanie i byli osadzani z reguly w poblizu. Ukrainskie wioski mialy tworzyc cos w rodzaju

strefy buforowej wokol miejscowosci przeznaczonych dla kolonistow niemieckich. Czesc Ukraincow

pozostawal w miejscach zamieszkania. W zwiazku z tym wiele polskich rodzin "zalatwialo" sobie

zaswiadczenia o przynaleznosci do kosciola ortodoksyjnego.

Ukraincy czy wioski zasiedlone przez nich "szly na pierwszy ogien". Polskie podziemie dokonalo

szeregu egzekucji soltysow, dzialaczy ukrainskich organizacji itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomysłodawcą akcji wysiedleńczej i germanizacji/zasiedlania Zamojszczyzny (w dalszym planie miały być również kresy wschodnie miały być obiektem takiej akcji, jednak do niej nie doszło) był Odilo Globocnik, szef NSDAP w dystrykcie Lublin (Chef der NSDAP im Distrikt Lublin), współautor Holocaustu. W połowie lipca 1941 roku zaprosił Himmlera i roztoczył przed nim wizję zniemczenia Zamojszczyzny. Himmler zaakceptował plan i do początków 1942 roku przygotowano założenia. Było to oczywiście częścią większej operacji, Generalplan Ost. Polaków podzielono na 4 grupy, które w zależności od kategorii miały być germanizowane bądź przesiedlane, wysyłane do pracy lub obozów koncentracyjnych, itd. Przez cały sierpień i wrzesień 1942 sztab Globocnika z wytężeniem pracował nad ostatecznym i pełnym kształtem planu. Rozkazy dot. operacji wydał z tego co wiem (może się mylę) nie Himmler, a Globocnik w dniu 22 listopada 1942. Niemcy datują rozpoczęcie akcji na godzinę pierwszą w nocy, 28 listopada 1942 roku. Na pierwszy ogień poszły wsie Skierbieszów, Zawoda, Lipina Nowa i Sady, w kolejnym dniu trzy miejscowości w pobliżu.

Za: Joseph Poprzeczny, "Odilo Globocnik, Hitler's Man in the East", London 2004, str. 161-180.

Fiasko akcji niemieckiej wysiedlenczej na Zamojszczyznie to rowniez wynik kontrowersji "w szeregach okupanta" i sporow na linii Himmler - Globocnik - Frank.

Wpływ na rozdźwięk mogła też mieć wzmożona właśnie akcja AK-BCh. Już od grudnia 1942 na tereny Zamojszczyzny ściągają oddziały AK i BCh, rozbijając akcje pacyfikacyjne, odbijając więźniów oraz dzieci. Wiele niemieckich zbrodni spotkało się z odwetowym atakiem na niemieckich kolonistów. Nic więc dziwnego, że nie było "chętnych". Dalszy napływ sił zbrojnego podziemia sprawił, że już zimą 1943 Niemcy zostali zmuszeni do używania regularnych jednostek Wehrmachtu. Z drugiej strony zbliżał się front, Niemcy dostawali baty od Rosjan i tracili jednocześnie kontrolę w Zamojskiem. Wydaje mi się więc, że to raczej odgórne naciski zdecydowały o przerwaniu akcji.

Za: Damian Markowski, "Płonące Kresy", Warszawa 2008, str.25-26.

Do tego oczywiście dochodził rozdźwięk prawdopodobnie osobisty pomiędzy Globocnikiem a Hansem Frankiem, mający podłoże prawdopodobnie w dążeniu do kariery obu panów, jeszcze z okresu wcześniejszego.

Za: Joseph Poprzeczny, "Odilo Globocnik, Hitler's Man in the East", London 2004, str. 158.

Niemcy nie spodziewali sie oporu w tej skali i nie byli na niego przygotowani. Sily policyjne, ktore staly do dyspozycji byly zbyt szczuple, do tego dochodzi chaos organizacyjny.

Dokładnie tak. Warto wspomnieć, że właśnie żołnierzom z AK i BCh zawdzięczamy taki rozwój sytuacji. To był w sumie pierwszy, bojowy sprawdzian podziemia. Niemcy nie mieli dotychczas do czynienia z partyzantką na terenie GG, i to ich zaskoczyło.

Ze wsi przeznaczonych dla kolonistow niemieckich wysiedlano rowniez Ukraincow. Otrzymywali oni odszkodowanie i byli osadzani z reguly w poblizu. Ukrainskie wioski mialy tworzyc cos w rodzaju strefy buforowej wokol miejscowosci przeznaczonych dla kolonistow niemieckich. Czesc Ukraincow pozostawal w miejscach zamieszkania. W zwiazku z tym wiele polskich rodzin "zalatwialo" sobie zaswiadczenia o przynaleznosci do kosciola ortodoksyjnego.

Tu warto wspomnieć o pomyśle jednego z działaczy ukraińskich, lojalnego wobec Niemców, Wołodymyra Kubijowycza (szef UCK). Na spotkaniu z Frankiem w sierpniu 1941 roku proponował utworzenie obszarów etnicznie czysto polskich i oddzielnie, czysto ukraińskich poprzez odpowiednie przesiedlenia. Gubernator Frank nie zgodził się na takie rozwiązanie, w tamtym momencie przystał na plan Globocnika jeśli się nie mylę.

Za: Joseph Poprzeczny, "Odilo Globocnik, Hitler's Man in the East", London 2004, str. 191.

Ukraincy czy wioski zasiedlone przez nich "szly na pierwszy ogien". Polskie podziemie dokonalo szeregu egzekucji soltysow, dzialaczy ukrainskich organizacji itd.

Tu chyba mówimy o dwóch, różnych sprawach. Przesiedlenia Ukraińców dokonywane przez Niemców to jedno, a akcje odwetowe polskiego podziemia w stosunku do Ukraińców to coś zupełnie innego. Oczywistym jest, że nacjonalistyczne podziemie ukraińskie realizowało plan usunięcia Polaków z terenów uznawanych za ukraińskie. Początkowo nie zamierzano z Polakami walczyć, szukano nawet porozumienia (vide II konferencja OUN z kwietnia 1942 roku), pod warunkiem jednak uznania przyszłego państwa ukraińskiego w granicach zaproponowanych przez stronę ukraińską. Z oczywistych względów, nie zostało to przez stronę polską przyjęte.

Za: Grzegorz Motyka, "Ukraińska partyzantka 1942-1960", Warszawa 2006, str. 303.

Sposób widzenia problemu przez stronę ukraińską najlepiej zobrazują słowa Mykoły Lebiedzia, jednego z szefów OUN: "Ukraińska Powstańcza Armia próbowała wciągnąć Polaków do wspólnej walki przeciwko Niemcom i bolszewikom. Kiedy nie odniosło to żadnego skutku, UPA wydała polskiej ludności rozkaz opuszczenia Wołynia i Polesia".

Za: Mykoła Lebiedź, "Ukraińska Powstańcza Armia", Drohobycz 1993, str. 53.

I wszystko w temacie. Choć sam Lebiedź mówi o sobie, że był przeciwnikiem rozwiązania siłowego, to jednak w swej masie nacjonaliści ukraińscy zaczęli się dopuszczać najzwyklejszych przestępstw wobec ludności polskiej. Odpowiedzią na to były działania polskiego podziemia, zgodne z dyrektywą BIP AK z 7 maja 1942 dot. tzw. "walki cywilnej". Zgodnie zresztą z kodeksem karnym z 1932 roku (art. 93, 100, 101, 102, 225) podziemie wykonywało więc wyroki, nie tylko na Ukraińcach, ale też Niemcach i Polakach.

Przy okazji taka ciekawostka. Autorów wielu publikacji czy tekstów dotyczących sprawy polsko-ukraińskiej podczas wojny, tłumacząc postępowanie polskich sądów podziemnych podobnież jak ja opiera się na przedwojennym Kodeksie Karnym z 1932 roku. Tyle tylko, że najczęściej cytuje poniższy fragment (bez podania artykułu):

"(...) kto dopuszcza się zbrodni zdrady, szpiegostwa, prowokacji lub nieludzkiego prześladowania i krzywdzenia ludności polskiej - podlega karze śmierci".

Brzmi nieźle, prawda? Tylko, że ja albo ślepy jestem, albo mam nie ten egzemplarz kodeksu, bo nigdzie takowego ustępu jak powyższy znaleźć nie mogę... ;)

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słyszałem tylko o Kodeksie moralności obywatelskiej z 1941 i również o Kodeksie Sądów Kapturowych z maja 1940 roku. Jednakże on przestał obowiązywać w listopadzie 1941 roku, kiedy wszedł w życie "Statut Wojskowych Sądów Specjalnych". Mniejsza z tym, treści żadnego z wymienionych nie znam. Nie zmienia to faktu, że najprawdopodobniej sformułowanie pochodzi z któregoś z tych aktów, a nie z KK Makarewicza. Ktoś pewnie, gdzieś kiedyś w literaturze napisał jak podałem i w owczym pędzie wszyscy powtarzają bez sprawdzenia. Chodzi mi tylko o poprawność merytoryczną.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Brzmi nieźle, prawda? Tylko, że ja albo ślepy jestem, albo mam nie ten egzemplarz kodeksu, bo nigdzie takowego ustępu jak powyższy znaleźć nie mogę... wink.gif

Tak się właśnie zastanawiam... Dwie wcześniejsze, nie datowane wersje Kodeksu Moralności Obywatelskiej, zawierają pewne uwagi odnośnie kodeksu. Z tego co z nich zrozumiałem, to owszem, opierano się na KK z 1932, ale ze względu na specyfikę warunków, w jakich przyszło żyć, konieczne były pewne zmiany. Więc to nie musi być wcale dosłowny cytat z tegoż...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Więc to nie musi być wcale dosłowny cytat z tegoż...

Oczywiście, że nie musi i nie jest. Warto by tylko było, żeby któryś z historyków wreszcie się pokusił o sprostowanie tego oczywistego błędu. Zresztą napisałem w tej sprawie do Twojego kolegi z Instytutu, Damiana Markowskiego (jego publikacja "Płonące kresy" jest bodajże jedną z ostatnich, która powiela tenże błąd), że warto by było to sprostować. Skoro chłop studiował już temat, to może pokusiłby się o głębsze zbadanie. Ma lepsze dotarcie do źródeł niż ja ;)

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ak_2107   
był Odilo Globocnik, szef NSDAP w dystrykcie Lublin (Chef der NSDAP im Distrikt Lublin),

Globocnink nie byl szefem NSDAP w dystrykcie lubelskim. Byl tam dowodca SS i Policji -

SS- und Polizeiführer für den Distrikt Lublin - posiadal szereg pelnomocnictw m. in rozbudowa struktury

SS i Policji na zajetych po 1941 roku terenach, w akcji Reinhard, czy akcji Zamosc.

Struktury NSDAP w GG to inna bajka.

Wpływ na rozdźwięk mogła też mieć wzmożona właśnie akcja AK-BCh. Już od grudnia 1942 na tereny Zamojszczyzny ściągają oddziały AK i BCh, rozbijając akcje pacyfikacyjne, odbijając więźniów oraz dzieci

Ruch oporu mial charakter spontaniczny, zywiolowy. Lokalne struktury AK i BCH podjely akcje bez rozkazow,

czy zalecen odgornych, czesto wbrew odgornym zalecieniom. KG AK ("Grot") rozkaz o podjeciu aktywnych dzialan wydala 24.12.1942.

Wiele niemieckich zbrodni spotkało się z odwetowym atakiem na niemieckich kolonistów. Nic więc dziwnego, że nie było "chętnych".

"Chetnych" nie bylo wcale.Do dyspozycji staly resztki przesiedlencow z Bukowiny i Besaarabi

przebywajace od ponad 2 lat w obozach przejsciowych. Nikogo z nich nie pytano czy woli sie osiedlic

w Bawarii czy na Zamojszczyznie.

Tu chyba mówimy o dwóch, różnych sprawach. Przesiedlenia Ukraińców dokonywane przez Niemców to jedno, a akcje odwetowe polskiego podziemia w stosunku do Ukraińców to coś zupełnie innego. Oczywistym jest, że nacjonalistyczne podziemie ukraińskie realizowało plan usunięcia Polaków z terenów uznawanych za ukraińskie.

To jest ta sama sprawa. Element tych samych wydarzen. I nie chodzi tu o Wolyn, tylko Zamojszczyzne.

Polskie podziemie podjelo na przelomie 42/43 akcje przeciw cywilnej ludnosci ukrainskiej i ukrainskim kolaborantom, poniewaz byli oni instrumentem niemieckiej polityki, a nie ze wzgledu na ukrainskie ambicje na tamtych terenach. Reakcja ukrainska nastapila tam w polowie 1943 roku, kiedy UPA rozpoczela

aktywne dzialania na terenach powiatow bilgorajskiego, hrubieszowskiego i zamojskiego w celu ochrony

zamieszkujacej tam mniejszosci ukrainskiej. Przed polskim podziemiem. Dokladnie odwotnie niz na

Wolyniu.

Tu chyba mówimy o dwóch, różnych sprawach. Przesiedlenia Ukraińców dokonywane przez Niemców to jedno, a akcje odwetowe polskiego podziemia w stosunku do Ukraińców to coś zupełnie innego. Oczywistym jest, że nacjonalistyczne podziemie ukraińskie realizowało plan usunięcia Polaków z terenów uznawanych za ukraińskie.

To jest ta sama sprawa. Element tych samych wydarzen. I nie chodzi tu o Wolyn, tylko Zamojszczyzne.

Gwoli uzupelnienia, bo te sprawy sa zdaje sie u nas malo znane.....

Rownolegle z akcja Zamosc - czy raczej w ramach tej akcji miala miejsce tzw. Ukraineraktion rozpczeta

oficjalnie 13 stycznia 1943 roku.

Przesiedlenia z konca 1942 dotknely rowniez Ukraincow - w sumie 1756 rodzin - ok 7000 osob.

Wysiedlanie Ukraincow odbywalo sie w porozumieniu z przedstawicielami ludnosci ukrainskiej -

"Ukrainischer Hauptausschuss", wsrod ludnosci ukrainskiej rozpowszechniano ulotki, wyjasniajace cel

akcji i zapowiadajace odszkodowanie za opuszczone mienie, Wysiedlenia odbywaly sie pod

kontrola ukrainskiej policji. Po krotkim pobycie w obozach przejsciowych, gdzie miala miejsce m.in.

weryfikacja danych odnosnie narodowosci, osiedlano ich m.in. w powiecie hrubieszowskim i chelmskim.

Stamtad wlasnie 13 stycznia 1943 roku zaczeto wysiedlac Polakow zeby zrobic miejsce dla owych

Ukraincow. Ta akcja spalila na panewce. Wysiedlenia z konca 1942 roku spowodowaly, ze tylko czesc

ludnosci polskiej - ok 1/3 zdolano umiescic w obozach przejsciowych, wiekszosc

szukala schronienia w blizszej, lub dalszej okolicy, uszla w lasy.....

I do tego tygla wypchnieto Ukraincow. Wysiedleni zostali z terenow rolnych o pow. ok. 11,300 ha, otrzymali obejscia i grunty wysiedlonych Polakow o powierzchni ok 14 000 ha.

Ukraincy skarza sie u Niemcow na rabunki i pladrowanie obejsc i coraz liczniejsze zabojstwa/egzekucje dokonywane przez "bylych" mieszkancow i polskie podziemie.

O ile na poczatku objektem akcji polskiego podziemia byly glownie osoby kolaborujace z Niemcami,

to w niedlugim czasie ofiarami sa ukrainscy chlopi i ich rodziny. Czesc Ukraincow opuszcza te tereny udajac

sie za Bug, wiekszosc nie ma po prostu gdzie uciekac. Niemcy nie sa w stanie zapewnic im ochrony.

(pojawia sie nawet pomysl - wychodzacy z niemieckiej administracji GG - o ich przesiedleniu

za Bug. Co zreszta staloby w zupelnej sprzecznosci z zalozeniami "Akcji Zamosc".

No i potem sie zaczyna......

divide et impera w najczystszej formie. A swoja droga "czystych rak" na pewno nie mialy obie strony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Globocnink nie byl szefem NSDAP w dystrykcie lubelskim. Byl tam dowodca SS i Policji - SS- und Polizeiführer für den Distrikt Lublin - posiadal szereg pelnomocnictw m. in rozbudowa struktury SS i Policji na zajetych po 1941 roku terenach, w akcji Reinhard, czy akcji Zamosc.

Struktury NSDAP w GG to inna bajka.

Inna i nie inna bajka. Owszem, masz rację (i moje niedopatrzenie), że był dowódcą SS i Policji (przede wszystkim), ale też szefem NSDAP. Rywalizował z niejakim Zörnerem, sam chciał zostać szefem NSDAP na całą GG, a także Warthegau.

Za: Joseph Poprzeczny, "Odilo Globocnik, Hitler's Man in the East", London 2004, str. 92-93.

Ruch oporu mial charakter spontaniczny, zywiolowy. Lokalne struktury AK i BCH podjely akcje bez rozkazow, czy zalecen odgornych, czesto wbrew odgornym zalecieniom. KG AK ("Grot") rozkaz o podjeciu aktywnych dzialan wydala 24.12.1942.

Przecież wyraźnie sam napisałem: "od grudnia 1942", a Ty piszesz o ruchu spontanicznym i rozkazie Grota z 24 grudnia. To samo przecież ;)

Ten spontaniczny jak to ująłeś ruch trwał więc zaledwie jeden miesiąc, choć nie do końca, bo komendant główny Batalionów Chłopskich wydał podległym jednostkom rozkazy już w połowie grudnia. Tak więc nie bardzo kiedy miał się ten ruch spontaniczny rozwinąć. W dwa tygodnie? Bo przypomnę, że akcja niemiecka rozpoczęła się dopiero 22 listopada.

To jest ta sama sprawa. Element tych samych wydarzen. I nie chodzi tu o Wolyn, tylko Zamojszczyzne.

Polskie podziemie podjelo na przelomie 42/43 akcje przeciw cywilnej ludnosci ukrainskiej i ukrainskim kolaborantom, poniewaz byli oni instrumentem niemieckiej polityki, a nie ze wzgledu na ukrainskie ambicje na tamtych terenach.

Pierwsze słyszę, że polskie podziemie prowadziło akcje przeciwko cywilnej ludności ukraińskiej na przełomie 1942/43. I to na Zamojszczyźnie. Cóż, być może jeszcze wiele nie wiem, więc poproszę o jakieś źródła tych informacji, bo ja w swoich (czy tych, do których mam dostęp) nic takiego nie znalazłem.

Reakcja ukrainska nastapila tam w polowie 1943 roku, kiedy UPA rozpoczela aktywne dzialania na terenach powiatow bilgorajskiego, hrubieszowskiego i zamojskiego w celu ochrony zamieszkujacej tam mniejszosci ukrainskiej. Przed polskim podziemiem. Dokladnie odwotnie niz na Wolyniu.

Nie. To wszystko kupy się nie trzyma. Polskie podziemie nie prowadziło przeciwko Ukraińcom żadnych działań do mniej więcej połowy 1943 roku. Z drugiej strony, do wiosny 1943 również Ukraińcy nie prowadzili masowych akcji przeciwko Polakom. Zdarzały się sporadyczne mordy obywateli polskich i pojedyncze wyroki na ukraińskich kolaborantach. Działania UPA przeciwko Polakom to dopiero marzec 1943, a zorganizowana reakcja polska to lipiec. I to na Wołyniu. Poza tym, polskie podziemie nie mogło czynnie działać "w lesie" w 1942, bo nie miało odpowiednich, wystarczających struktur. Mowa o ZWZ-AK. Więc jeśli mowa tu o jakimś "polskim podziemiu", to być może inne organizacje, bo na pewno nie ZWZ-AK, i nie BCh. Nie ma znaczenia, czy mówimy o Wołyniu, czy Zamojszczyźnie, działania ukraińskie dotyczyły również Galicji Wschodniej.

I tak na Zamojszczyźnie główne natężenie działalności UPA miało miejsce w pierwszej połowie 1944 roku. Walki z polskim podziemiem trwały do czerwca 1944. A akcja Globocnika skończyła się rok wcześniej.

Wracając do tezy, że akcja ukraińska na Wołyniu była reakcją na działania polskie na Zamojszczyźnie. Owszem, jest część ukraińskich, skrajnie nacjonalistycznych historyków, którzy ferują takową teorią (np. Łew Sankowśkyj, zamieszkały w Kanadzie). Jest to oczywista manipulacja tych historyków, wystarczy przeanalizować dane dot. liczb, dat i miejsc, nawet według źródeł ukraińskich. Po pierwsze, liczba zabitych na Zamojszczyźnie Ukraińców za okres 1942-1943 to 394 osoby. Dalej, okazuje się, że większość zabitych to druga połowa 1943 roku, w reakcji na Rzeź Wołyńską (nasilenie akcji przeciwko Ukraińcom na Zamojszczyźnie to głównie sierpień 1943). W tym czasie na Wołyniu ginie kilkadziesiąt tysięcy Polaków (początek marzec, nasilenie - lipiec 1943).

Niby ta sama informacja, ale uzupełniona w szczegóły wygląda zupełnie inaczej. Masz rację Kolego, temat mało znany.

Źródła:

1. Grzegorz Motyka, "Ukraińska partyzantka 1942-1960", Warszawa 2006, rozdz. III, V i VI.

2. Taras Bulba-Borowieć, "АРМІЯ БЕЗ ДЕРЖАВИ", Winnipeg 1981, str. 244-248.

3. Damian Markowski, "Płonące kresy", Warszawa 2008, str. 24-27.

Ukraincy skarza sie u Niemcow na rabunki i pladrowanie obejsc i coraz liczniejsze zabojstwa/egzekucje dokonywane przez "bylych" mieszkancow i polskie podziemie.

Tylko jest zasadnicze pytanie - kiedy? I jaka skala?

O ile na poczatku objektem akcji polskiego podziemia byly glownie osoby kolaborujace z Niemcami, to w niedlugim czasie ofiarami sa ukrainscy chlopi i ich rodziny. Czesc Ukraincow opuszcza te tereny udajac sie za Bug, wiekszosc nie ma po prostu gdzie uciekac. Niemcy nie sa w stanie zapewnic im ochrony. (pojawia sie nawet pomysl - wychodzacy z niemieckiej administracji GG - o ich przesiedleniu za Bug. Co zreszta staloby w zupelnej sprzecznosci z zalozeniami "Akcji Zamosc".

Co oznacza "na początku", co oznacza "w niedługim czasie"? Akurat ramy czasowe omawianego zagadnienia są niezwykle istotne (jak wykazałem powyżej), tak samo jak i miejsce, bo sprawa nie dość, że delikatna, to jeszcze nieco skomplikowana. Prosiłbym może o doprecyzowanie i podanie źródeł informacji.

Prawda jest też taka, że początkiem sierpnia 1943, OUN-B wydał zalecenia dla ludności ukraińskiej na Zamojszczyźnie o przeniesieniu się na wschód.

divide et impera w najczystszej formie. A swoja droga "czystych rak" na pewno nie mialy obie strony.

Dokładnie tak. Tylko, że jedna strona miała ręce mniej brudne (albo bardziej czyste, jak kto woli) - wystarczy porównać przybliżoną (bo dokładnej pewnie już nikt i nigdy nie ustali) liczbę ofiar obu stron za okres 1943-1944. Nawet biorąc pod uwagę nacjonalistyczne źródła ukraińskie, które podają kilkanaście tysięcy ofiar ukraińskich i ok. 40 tys. polskich, to i tak jest nieźle. Najprawdopodobniej Ukraińców zginęło między 8 a 14 tys., Polaków między 60 a 80 tys. Najbardziej skrajne oceny to 3-5 tys. zabitych Ukraińców i 100 tys. zabitych Polaków.

Źródła dot. liczby ofiar:

1. Torzecki Ryszard, "Polacy i Ukraińcy. Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczpospolitej", Warszawa 1993, str. 267

2. Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa, "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945", Warszawa 2000, str. 1038, 1040, 1045, 1056

3. Grzegorz Hryciuk, "Przemiany narodowościowe i ludnościowe w Galicji Wschodniej i na Wołyniu w latach 1931-1948", Toruń 2005, str. 279

4. Grzegorz Motyka, "Ukraińska partyzantka 1942-1960", Warszawa 2006, str. 410

5. Damian Markowski, "Płonące kresy", Warszawa 2008, str. 55

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   
Ataki AK na linie kolejowe w okolicy nocy sylwestrowej nazwane (moim zdaniem z dużą przesadą) akcją Wieniec II.

Zniszczono mosty kolejowe w Ruskich Piaskach,Werbkowicach i Suścu oraz wieże ciśnień na stacjach kolejowych w Krasnobrodzie, Szczebrzeszynie i Ruskich Piaskach, ostrzelano nasiedlone wsie Cieszyn i Wierzbie.

Nie wiem, dlaczego użyłeś zwrotu "z dużą przesadą"?

Share this post


Link to post
Share on other sites
widzący   

Rywalizacja Globocnika z Frankiem o wzgledy Himmlera i Hitlera oraz wplywy z kierowania akcjami przeciwko ludności żydowskiej i polskiej rozpoczęły się juz w 1939r w związku z zatwierdzonymi do realizacji planami "rezerwatu żydowskiego" na terenach dyzstryktu lugbelskiego popmiedzy Bugiem a Wisłąm ktore przewidywaly zupełne usuniecie innej ludności tj Polakow , Ukraińcow a nawet wcześniejszych osadnikow niemieckich (orawdopodobnie w okolice Warszawy i Krakowa) oraz rozpoczęym już w 1939r sprowadzaniu Żydow na ten teren w celu budowy "wałow obronnych" przeciwko ZSRR. Gcy kierownictwo tej akcji objął Globocnik a Frank z entuzjasty stal sie jego wrogiem. Realizację "rezerwatu" i przygotowań do budowy "walow" przerwano na początku 1940r lecz Żydow nadal gromadzono w dystrykcie w obozach i gettach aż do czasu rozpoczętej w marcu 1942r "Akcji Reinhardt", ktorej kierownictwo powierzono Globocnikowi.

Globocnik

Globocnik (równie "nieczysty rasowo" jak Frank) prawdopodobnie ze względu na korzyści materialne (korupcja i kosztowno.ści po zagazowanych) staral się rozpocząć i prowadzić "akcję Reinhardt" "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej" przez "endlosung" mieszkańcow gett do komor gazowych obozow śmierci w Belżcu,Treblince i Sobiborze możliwie szybko i dla grupy trzymajacej wladzę spektakularnie latwo i skutecznie.Może dla tego pomimo ciaglych skarg i intryg Franka na utrudnianie ekonomicznego administrowania rozpoczął "rolnicze osadnictwo niemieckie" na Zamojszczyźnie przewidzane dla calej nie tylko Generalnej Guberni ale Europy Wschodniej przez plan GeneralplanOst. Plany "rezerwatu żydowskiego" z 1939r nie precyzowały dokąd ma być wysiedlana ludność polska a generalplanost przewidywał "osadnictzo za Uralem. Globocnik zaczął go realizować bez tej mozliwości.

Wywiad AK w Zamościu uzyskal możliwość wcześniejszego informowania o zaplanowanych przez Niemcow akcjach pacyfikacji (wysiedlania) ludności i ludność wsi, które mialy być wysiedlane byla wcześniej informowamna o dniu akcji SS, co powodowalo, że okolo 60% ludnoiści tych wsi unikało zatrzymania i wywozki do obozow. Gdy zabraklo Niemców do osadnictwa a propozycja do administracji "Kraju Warty" o przyslanie Polakow wywlaszczonych za odmowę podpisania volkslisty także nie dala efektu nastąpily nawet próby osadnictwa polskich chlopów wysiedlonych z jednych wsi na terenach po polskich chłopach wysiedlonych z innych wsi.

Dalo to Frankowi argumenty do kolejnych skarg do Himmlera i Hitlera na nieudolność i szodliwość Globocnika, ktore w sierpniu 1944r doprowadzily do odwolania Globocnika z Dystryktu. Rownolegle prowadzona "akcja Reinhardt" była wlaściwie zakończona lecz mimo likwidacji obozów śmierci w Bełżcu i Treblince i mimo zapewnień Globocnika o uwolnieniu od Żydów pięknego praniemieckiego miasta Lublina pozostalo po Globocniku "imperium ekonomiczne SS" to jest komleks obozow pracy Majdanka dla 43 tysiecy Żydów, ktorzy po odwolaniu Globocmnika zostali w dniu 3.listopada 1943r rozstrzelani w największej egzekucji za pomocą broni ręcznej i maszynowej.

Pacyfikacja Zamojczyzny miała wiec pewien związek z "ostatecznym rozwiazaniem" w "Akcji Reinhardt".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.