Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Narya

Metropolis - wielki dokument czy bajka?

Recommended Posts

Narya   

Metropolis jest filmem który niedawno został "odrestaurowany". Reżyserem był Fritz Lang. Premierę miał w 1927 w Berlinie, dopiero w 2005 odzyskano go z powrotem, a UNESCO wpisało go na listę dziedzictwa kulturowego i znajduje się obok m.in. Biblii Gutenberga. Film godny polecenia. 25% oryginału stracono bezpowrotnie. Dobrze, że tylko tyle. Film ten był ostatnim z epoki ekspresjonizmu. Po nim rozpoczęło się Nowe Oświecenie. W 1927 niestety na premierę wybrało się mniej widzów niż przewidywano, później okrojono, aby zwiększyć liczbę widzów w kinach, ale na darmo. W końcu film trafił do lamusa i zapomniano o nim w 1933. Potem Hitler doszedł do władzy...

Widziałem ten film i przyznam się szczerze, że dla mnie jest kopalnią wiedzy o życiu codziennym, obyczajach i poglądach ludzi w latach 20 i 30 XX wieku, ale nie wszyscy moga się z tym zgadzać. Dla wielu może to być po prostu bajka, fantazja i nic nie znaczący film medialny kultury masowej.

Sztuka, kicz czy film na potrzeby mas?

Zapraszam do dyskusji!

Share this post


Link to post
Share on other sites
PITBRYL   

Według mnie to przede wszystkim sztuka, jak na tamte czasy bardzo futurystyczna. Wizja ostrzegająca co się stanie jeśli nie zniknie podział klasowy. Film odzwierciedla problemy społeczne okresu między wojennego oraz relacje w nim zachodzące. To właśnie wykorzystanie tych problemów pozwoliło dojść do władzy między innymi Hitlerowi czy Leninowi. Uważam że ,,metropolis" jest źródłem wiedzy o ludziach tamtej epoki i ich życiu codziennym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Widziałem ten film i przyznam się szczerze, że dla mnie jest kopalnią wiedzy o życiu codziennym, obyczajach i poglądach ludzi w latach 20 i 30 XX wieku

Uważam że ,,metropolis" jest źródłem wiedzy o ludziach tamtej epoki i ich życiu codziennym.

O życiu codziennym? Zadziwiające, szkoda że bez podania szczegółów...

chyba, że jakiekolwiek ukazanie wyzysku proletariuszy z definicji przyjmuje się za źródło wiedzy o codzienności. Zauważyć wypada, że "to" co miało powieść robotników do walki ginie w płomieniach.

No i ciekawym jest analiza jak połączyć codzienność ludzi tamtej epoki z robotem-klonem kobiety? Czy kapitalista oczekujący zysku wpadłby na pomysł marnotrawienia zasobów ludzkich na obsługę bezużytecznej maszyny "M"?

A taki Antoni Słonimski jakoś przed dziełem Langa na kolana nie padł (nie jedyny - podobnie H.G. Wells), zwłaszcza jeśli chodzi o scenariusz:

"Film Metropolis ze względu na niezwykły koszt i nakład pracy również zasługuje na szersze omówienie. Dawno nie był demonstrowany tak głupi utwór, i jest rzeczą wręcz nieprawdopodobną, iż podobny scenariusz mógł znaleźć reżysera. Nie tłumaczy tej sprawy nawet fakt, że p. Lang jest mężem autorki scenariusza: mógł przecież rozwieść się z żoną, mógł ją nawet zastrzelić, wszystko byłoby lepsze od tego, co zrobił".

/tegoż, "Romans z X Muzą. Teksty filmowe z lat 1917 – 1976", Warszawa 2007, s. 152/

Powiedzmy sobie szczerze, zamiast zbiorowych lęków (co charakterystyczne dla niemieckiego ekspresjonizmu) otrzymano mocno toporny melodramat, tak zresztą reklamowano owe monstrum filmowe: "Między umysłem a i rękoma pośredniczy serce". Dziś raczej już pomija się milczeniem wątek walki klasowej pokonanej przez ckliwy sentymentalizm. Jeśli już to do filmu odwołuje się w kontekście miasta-molocha i relacji pomiędzy maszyną a człowiekiem.

Podziwia się za to obrazy, technikę operatorską, scenografie i inscenizacje zespołu pod kierunkiem Günthera Rittau, w osobach: Erich Kettelhut, Karl Volkbrecht i Otto Hunt. Nowinki techniczne: prototyp "kranu operatorskiego" (wykorzystany potem w dziele Joya Mey'a "Asphalt" z Betty Amann), synchronizacja przy wideofonicznym połączeniu. Monstrum bo to: jakieś sześć tysięcy taśmy filmowej i budżet, który nawet "Ufę" doprowadził niemal do upadku finansowego.

Film też ma wątek niejako polski, związany z Poznaniem - jaki?

Share this post


Link to post
Share on other sites

A autor "Wojny światów" w wywiadzie dla "New York Times" (z 17 kwietnia 1927 r.) miał powiedzieć o tym filmie:

"I have recently seen the silliest film. I do not believe it would be possible to make one sillier. And as this film sets out to display the way the world is going, I think [my book] 'The Way the World is Going' may very well concern itself with this film. It is called Metropolis, it comes from the great Ufa studios in Germany, and the public is given to understand that it has been produced at enormous cost.

It gives in one eddying concentration almost every possible foolishness, cliché, platitude, and muddlement about mechanical progress and progress in general served up with a sauce of sentimentality that is all its own".

/za: D. Brockway "H.G. Wells on 'Metropolis' (1927)"; dostępne na: www.erkelzaar.tsudao.com/

 

Jeden z powodów tak krytycznej to fakt, że H.G. Wells oskarżał Langa o to, że ten skradł jego pomysł z powieści "Kiedy śpiący budzi się" ("The Sleeper Awakes"; tyt. pierwotny "When the Sleeper Wakes"); zresztą uważał też, iż innym "poszkodowanym" był Karel Čapek. Poza osobistymi motywacjami, Wells jednak swą krytykę oparł też na czymś głębszym. Odciął się do langowskiej wizji (jak i swej wcześniej) eksploatowanych robotników-robotów. Odpowiedzią na "Metropolis" miał być film według jego scenariusza: "Rzeczy. które nadejdą" ("Things to Come"), w Polsce znany również pod tytułem "Rok 2000". U Wellsa (choć trzeba by raczej powiedzieć: u Williama Camerona Menziesa, bo to on nadał ostateczny kształt filmowi) wyzyskiwani robotnicy nie zbuntowali się...

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.