Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/

Recommended Posts

widiowy7   
Koń domowy (Equus caballus L.) - ssak nieparzystokopytny z rodziny koniowatych. Koń został udomowiony w Mezopotamii i Chinach ok. 8-6 tys. lat temu.

Jest to zwierze, które wybitnie zmieniło ludzką historię.

Ludzie zaczęli się szybciej przemieszczać, zwiększyły się możliwości .

Przez wiele tysiącleci ludzie jeździli konno w sumie na " oklep".

Sytuację diametralnie zmieniło wynalezienie strzemiona. Do Europy dotarło to chyba z Chin przed rokiem tysięcznym.

Mogła dzięki temu powstać jazda rycerska.

A dlaczego temat umieszczam w RON-ie?

Po

a) lubię Pancernego

B) na początku XVII wieku pewna polska formacja " skróciła " strzemiona, i zaczęła jeździć w sposób, który obecnie nazywa się nie wiem dlaczego " anglezowaniem"

Chciałbym zaprosić do dyskusji na temat technik jeździeckich i ich znaczeniu na przestrzeni dziejów.

Poza tym, ja na przykład w ogóle nie wiem, jak kieruje się koniem :oops:

Moje doświadczenie z jazdą konną:

Swego czasu mój śp Dziadek wsadził mnie na konia, klepnął w zad i co się stało? Koń poszedł do stajni.

Żeby do niej wejść, musiał pochylić łeb.

No i wszedł, a wy jak myślicie, gdzie został biedny widiowy?[/b]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najpierw o powodowaniu koniem. Do tego służy przede wszystkim łydka, dosiad i wodze. Najważniejsze są dwa pierwsze, szczególne znaczenie mające w walce, kiedy czasem trzeba było mieć obie ręce wolne. Z tym związany jest niejako styl jazdy. W wojsku używa się też ostróg, w walce potrzebne są czasem bardziej brutalne formy zmuszania konia do posłuszeństwa.

Technika jazdy europejskiej istotnie różniła się w czasach nowożytnych od tej, którą znamy ze średniowiecza. Jazda kopijnicza używała ciężkich koni oraz siodeł o wysokich łękach, szczególnie tylnym. Dosiad polegał on obciążeniu tylnego łęku, który dawał też oparcie rycerzowi przy uderzeniu kopią. Nogi wyprostowanie, wysunięte do przodu, oparte w strzemionach. Taki dosiad i forma siodła utrudniały nieco dynamiczne powodowanie koniem, więc np. niemożliwe było osiągnięcie cwału (również z powodu masy jeźdźca w zbroi). Strzelcy używali podobnych siodeł, z nieco niższymi łękami oraz stosowali podobny dosiad.

Ze wschodu przywędrowały do Europy siodła o niższych łękach, tatarskie, tureckie, perskie. Były bardziej wygodne, dużo łatwiej się wsiadało, wymuszały też inną technikę jazdy. Obniżone łęki i skrócone strzemiona zmieniły zasadniczo sylwetkę jeźdźca, przenosząc jego środek ciężkości bardziej ku przodowi, nogi cofnięte i ugięte w kolanie. Tak jak w średniowieczu można było jechać konno tylko w pełnym siadzie, tak tu mamy do czynienia również z półsiadem, nieco różniącym się od obecnie znanego, sylwetka była bardziej wyprostowania, jeździec opierał się też w większym stopniu w strzemionach. Możliwość anglezu, owszem była, ale ta technika to dopiero druga poł. XVIII wieku, początkowo Anglia i jeszcze inny dosiad. Tak więc kłus dalej był wysiadywany. Jak łatwo się zatem domyśleć, możliwy stał się kolejny ruch konia do wykorzystania, mianowicie cwał. W zasadzie to też jest galop, tyle tylko, że najszybszy. W jeździe zachodniej zmiany te następowały wolniej niż np. w Polsce i na Litwie, gdzie szlachta szybko przyjmowała nowy sposób jazdy, bardziej skuteczny i wygodny. W ten sposób zaczęła powstawać staropolska czy też polska szkoła jazdy, różniła się zasadniczo od zachodniej, ale też od tureckiej. Łatwiejszy był manewr, forma siodła umożliwiała lepszą ruchliwość jeźdźca, co znowuż zwiększało jego skuteczność w walce wręcz. Z czasem cała Europa odeszła od starego stylu jazdy.

Pod koniec średniowiecza i na początku okresu nowożytnego koń wojskowy dzielił się zasadniczo na dwa rodzaje, kopijnicze i strzelcze. W Polsce używane były konie hodowli własnej. Nie było jednak w Rzeczpospolitej jakiejś konkretnej rasy. Polskie konie, niewielkie, do ok. 130 cm. w kłębie były bardzo wytrzymałe, łączone z rasami zachodnimi, głównie z Niemiec, Węgier, a nawet z Andaluzji (słynne andaluzyjskie dzianety) chcąc uzyskać większą masę, siłę i wzrost. Dość szybko jednak konie miejscowej hodowli zaczęto łączyć również z "turkami", czyli końmi anatolijskimi, perskimi, turkmeńskimi, kurdyjskimi, krymskimi, kaukaskimi, z arabskimi włącznie, otrzymując ciekawe mieszanki, których różnorodność w Rzeczpospolitej była wielka.

Koń kopijniczy nie był już potrzebny, najcięższe były praktycznie konie husarskie, jednak dużo żwawsze od poprzedników, drobniejsze, lecz bardziej wytrzymałe (dzięki mieszankom wielu ras i warunkom hodowlanym). Wyhodowanie dobrego konia bojowego nie było sprawą łatwą. Był to proces dość długi. Na wojnę trafiały dopiero w wieku około 7 lat gdy były dojrzałe (późne dojrzewanie wynikające z wpływu krwi orientalnej), odpowiednio ujeżdżone i przyzwyczajone do "pracy" w linii. To późniejsze użytkowanie właśnie owocowało siłą i wytrzymałością w stosunku do koni zachodnich. Przecież długo jeszcze konie używane przez zachodnioeuropejskich kirasjerów nie mogły się zmusić do cwału. Zapotrzebowanie na konie było olbrzymie, tym bardziej, że w walkach ginęło ich kilkukrotnie więcej niż ludzi, stąd każdy towarzysz jazdy miał kilka koni. Koń wojskowy hodowany u nas był tak wyjątkowy, że przeciwko wyprowadzaniu koni z Rzeczpospolitej ponawiane były zakazy w latach: 1538, 1550, 1557, 1578, 1620 i 1647. Handlem kradzionych koni i wyprowadzaniem kupionych zagranicę, musieli zajmować się głównie Żydzi, bo prawo z r. 1557 zabroniło im kupczyć nimi pod karą obwieszenia i utraty towaru. Konie wojskowe musiały być zdrowe, mało wymagające i nadzwyczaj wytrzymałe na wszelkie trudy wojenne. Jednocześnie musiały być szybkie, dostatecznie masywne oraz posiadać zdolność długotrwałego galopowania. I polskie konie takie właśnie były, osiągnięto więc praktycznie ideał.

Lżejsze znaki w oczywisty sposób używały lżejszych i gorszych koni niż husaria, stąd olbrzymia ilość wszelakich bedawii, magierów, turkmenów, anatolijczyków, bachmatów, żmudzinków czy nawet mierzynków. W końcu towarzysz husarski na podjezdka nie musiał dosiadać swego dzianeta, tego oszczędzał do walki tłukąc po traktach lichsze szkapy. Konie rasowe, konkretne zaczęły się pojawiać w Rzeczpospolitej dopiero w drugiej poł. XVII wieku, rozwój hodowli rasowej to jednak dopiero wiek XVIII.

Słowniczek:

Bedaw - in. Arab, koń rasy arabskiej

Bachmat - niewielki koń wschodni, najcz. tatarski

Dzianet - koń paradny

Magier - koń węgierski

Mierzyn - koń wychowanych w drobnoszlacheckich i chłopskich zagrodach

Żmudzinek - jak wyżej, tylko na Litwie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pancerny   
Lżejsze znaki w oczywisty sposób używały lżejszych i gorszych koni niż husaria,

Może inaczej to zdanie trzeba z formułować, za pewnie chciałeś napisać, że towarzysza jazdy lekkiej nie było stać na prawdziwego konia pełnej krwi arabskiej, którego walory motoryczne, oczywiście oprócz wzrostu, niczym nie ustępowały koniom husarskim.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dane te pochodzą z nieco wcześniejszego okresu, bo z wieku XV, ale może to rzucić nieco światła na jakość koni używanych przez rycerstwo i szlachtę.

Ceny podane są w groszach i grzywnach, przeliczając na inne jednostki to 1 grzywna = 48 groszy, 1 floren = 30, 1gulden = 75.

Najtańszy koń kosztował 24 grosze, ale ten nie nadawał się dla rycerza. Wysokiej klasy koń kosztował co najmniej 120 groszy, destrier, czyli rumak bojowy - powyżej 200. Jednostkowe ceny dochodziły do 3000 groszy. Średnia wartość koni sołtysów, na których stawiali się w ramach swoich powinności wynosiła 2 - 4 grzywny, konie wójtów warte były już średnio 3 - 6 grzywien, nieznacznie droższe były konie zwykłego rycerstwa, a każdy szlachcic o dochodzi rocznym powyżej 100 grzywien zobowiązany był stawić się na koniu, za co najmniej grzywien 10.

Dla porównania, za krowę trzeba było zapłacić 40 groszy, za owcę 4 grosze, czyszczenie kolczugi z rdzy kosztowało 4 grosze, wymiana orzecha kuszy kosztowało 5 groszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Najpierw o powodowaniu koniem. Do tego służy przede wszystkim łydka, dosiad i wodze. Najważniejsze są dwa pierwsze, szczególne znaczenie mające w walce, kiedy czasem trzeba było mieć obie ręce wolne. Z tym związany jest niejako styl jazdy. W wojsku używa się też ostróg, w walce potrzebne są czasem bardziej brutalne formy zmuszania konia do posłuszeństwa.

Technika jazdy europejskiej istotnie różniła się w czasach nowożytnych od tej, którą znamy ze średniowiecza. Jazda kopijnicza używała ciężkich koni oraz siodeł o wysokich łękach, szczególnie tylnym. Dosiad polegał on obciążeniu tylnego łęku, który dawał też oparcie rycerzowi przy uderzeniu kopią. Nogi wyprostowanie, wysunięte do przodu, oparte w strzemionach. Taki dosiad i forma siodła utrudniały nieco dynamiczne powodowanie koniem, więc np. niemożliwe było osiągnięcie cwału (również z powodu masy jeźdźca w zbroi). Strzelcy używali podobnych siodeł, z nieco niższymi łękami oraz stosowali podobny dosiad.

(...)

Pod koniec średniowiecza i na początku okresu nowożytnego koń wojskowy dzielił się zasadniczo na dwa rodzaje, kopijnicze i strzelcze. W Polsce używane były konie hodowli własnej. Nie było jednak w Rzeczpospolitej jakiejś konkretnej rasy. Polskie konie, niewielkie, do ok. 130 cm. w kłębie były bardzo wytrzymałe, łączone z rasami zachodnimi, głównie z Niemiec, Węgier, a nawet z Andaluzji (słynne andaluzyjskie dzianety) chcąc uzyskać większą masę, siłę i wzrost. Dość szybko jednak konie miejscowej hodowli zaczęto łączyć również z "turkami", czyli końmi anatolijskimi, perskimi, turkmeńskimi, kurdyjskimi, krymskimi, kaukaskimi, z arabskimi włącznie, otrzymując ciekawe mieszanki, których różnorodność w Rzeczpospolitej była wielka.

(...)

Do tego służy przede wszystkim łydka, dosiad i wodze

Trochę to nieprecyzyjne.

Do powodowania koniem służy kiełzno.

Zaś kiełzna można podzielić na wędzidło i munsztuk, oba rodzaje mogły być używane razem, bądź osobno.

Wędzidło powoduje koniem poprzez ucisk na wargi, dziąsła i język, składa się z dwóch ogniw w postaci ściętego stożka. Wewnętrzne końce ogniw połączone są ruchomo, w końcach zewnętrznych znajdują się otwory, w których mieszczą się pierścienie, bądź kółka wodzowe, które łączą wędzidło z ogłowiem i wodzami. Przy tych kółkach umieszczano czasami, po zewnętrznej stronie ogniw tzw. wąsy w postaci podłużnych sztabek. Zapobiegały one wysuwaniu się wędzidła z pyska, kiedy koń przeginał głowę. W niektróych wędzidłach występowała ruchoma, nitowana tarczka w kształcie ryngrafu łącząca ogniwa zwana pas d'ane (osli krok), służyła do przyciskania języka szczególnie narowistych koni.

Wędzidła można podzielić na:

- łamane o dwu ogniwach

- o ogniwach łączonych pośrednio

- niełamane, gdzie zamiast dwu ogniw mamy jedną sztabkę

Jeśli chodzi o munsztuk to najczęściej był on łączony z wędzidłem. Posiada on niełamany ściągierz z przymocowanymi doń czankami i łańcuszka przechodzącego pod żuchwą konia. Przy ściąganiu wodzy czanki działają na zasadzie dźwigni z łańcuszkiem jako punktem podparcia, wtedy ściągierz naciska język i dziąsła konia.

Pod koniec średniowiecza i na początku okresu nowożytnego koń wojskowy dzielił się zasadniczo na dwa rodzaje, kopijnicze i strzelcze. W Polsce używane były konie hodowli własnej. Nie było jednak w Rzeczpospolitej jakiejś konkretnej rasy. Polskie konie, niewielkie, do ok. 130 cm. w kłębie były bardzo wytrzymałe, łączone z rasami zachodnimi, głównie z Niemiec, Węgier, a nawet z Andaluzji (słynne andaluzyjskie dzianety) chcąc uzyskać większą masę, siłę i wzrost

Hodowla konia o odpowiednich walorach fizycznych zaczęła się znacznie wcześniej, przyjmuje się że rozpoczęła się ona na naszych terenach już w początkach XI wieku. Wskazują na to szczątki kostne ze stanowisk w Łęczycy, czy Gdańsku

/Kazimierz Krysiak "Szczątki zwierzęce z wykopalisk w Gdańsku w latach 1950-1951", "Studia Wczesnośredniowieczne", t. III, 1956, Roman Prawocheński "Hodowla koni"/

Większe stadniny hodowlane w Pacanowie, Końskich czy Busku pojawiają się już w XII wieku.

/Kazimierz Tymieniecki "Majętność książęca w Zagościu", Rozprawy PAU/.

Share this post


Link to post
Share on other sites
darioTW   

Najpierw o powodowaniu koniem. Do tego służy przede wszystkim łydka, dosiad i wodze. Najważniejsze są dwa pierwsze, szczególne znaczenie mające w walce, kiedy czasem trzeba było mieć obie ręce wolne. Z tym związany jest niejako styl jazdy. W wojsku używa się też ostróg, w walce potrzebne są czasem bardziej brutalne formy zmuszania konia do posłuszeństwa.

Technika jazdy europejskiej istotnie różniła się w czasach nowożytnych od tej, którą znamy ze średniowiecza. Jazda kopijnicza używała ciężkich koni oraz siodeł o wysokich łękach, szczególnie tylnym. Dosiad polegał on obciążeniu tylnego łęku, który dawał też oparcie rycerzowi przy uderzeniu kopią. Nogi wyprostowanie, wysunięte do przodu, oparte w strzemionach. Taki dosiad i forma siodła utrudniały nieco dynamiczne powodowanie koniem, więc np. niemożliwe było osiągnięcie cwału (również z powodu masy jeźdźca w zbroi). Strzelcy używali podobnych siodeł, z nieco niższymi łękami oraz stosowali podobny dosiad.

Ze wschodu przywędrowały do Europy siodła o niższych łękach, tatarskie, tureckie, perskie. Były bardziej wygodne, dużo łatwiej się wsiadało, wymuszały też inną technikę jazdy. Obniżone łęki i skrócone strzemiona zmieniły zasadniczo sylwetkę jeźdźca, przenosząc jego środek ciężkości bardziej ku przodowi, nogi cofnięte i ugięte w kolanie. Tak jak w średniowieczu można było jechać konno tylko w pełnym siadzie, tak tu mamy do czynienia również z półsiadem, nieco różniącym się od obecnie znanego, sylwetka była bardziej wyprostowania, jeździec opierał się też w większym stopniu w strzemionach. Możliwość anglezu, owszem była, ale ta technika to dopiero druga poł. XVIII wieku, początkowo Anglia i jeszcze inny dosiad. Tak więc kłus dalej był wysiadywany. Jak łatwo się zatem domyśleć, możliwy stał się kolejny ruch konia do wykorzystania, mianowicie cwał. W zasadzie to też jest galop, tyle tylko, że najszybszy. W jeździe zachodniej zmiany te następowały wolniej niż np. w Polsce i na Litwie, gdzie szlachta szybko przyjmowała nowy sposób jazdy, bardziej skuteczny i wygodny. W ten sposób zaczęła powstawać staropolska czy też polska szkoła jazdy, różniła się zasadniczo od zachodniej, ale też od tureckiej. Łatwiejszy był manewr, forma siodła umożliwiała lepszą ruchliwość jeźdźca, co znowuż zwiększało jego skuteczność w walce wręcz. Z czasem cała Europa odeszła od starego stylu jazdy.

Pod koniec średniowiecza i na początku okresu nowożytnego koń wojskowy dzielił się zasadniczo na dwa rodzaje, kopijnicze i strzelcze. W Polsce używane były konie hodowli własnej. Nie było jednak w Rzeczpospolitej jakiejś konkretnej rasy. Polskie konie, niewielkie, do ok. 130 cm. w kłębie były bardzo wytrzymałe, łączone z rasami zachodnimi, głównie z Niemiec, Węgier, a nawet z Andaluzji (słynne andaluzyjskie dzianety) chcąc uzyskać większą masę, siłę i wzrost. Dość szybko jednak konie miejscowej hodowli zaczęto łączyć również z "turkami", czyli końmi anatolijskimi, perskimi, turkmeńskimi, kurdyjskimi, krymskimi, kaukaskimi, z arabskimi włącznie, otrzymując ciekawe mieszanki, których różnorodność w Rzeczpospolitej była wielka.

Koń kopijniczy nie był już potrzebny, najcięższe były praktycznie konie husarskie, jednak dużo żwawsze od poprzedników, drobniejsze, lecz bardziej wytrzymałe (dzięki mieszankom wielu ras i warunkom hodowlanym). Wyhodowanie dobrego konia bojowego nie było sprawą łatwą. Był to proces dość długi. Na wojnę trafiały dopiero w wieku około 7 lat gdy były dojrzałe (późne dojrzewanie wynikające z wpływu krwi orientalnej), odpowiednio ujeżdżone i przyzwyczajone do "pracy" w linii. To późniejsze użytkowanie właśnie owocowało siłą i wytrzymałością w stosunku do koni zachodnich. Przecież długo jeszcze konie używane przez zachodnioeuropejskich kirasjerów nie mogły się zmusić do cwału. Zapotrzebowanie na konie było olbrzymie, tym bardziej, że w walkach ginęło ich kilkukrotnie więcej niż ludzi, stąd każdy towarzysz jazdy miał kilka koni. Koń wojskowy hodowany u nas był tak wyjątkowy, że przeciwko wyprowadzaniu koni z Rzeczpospolitej ponawiane były zakazy w latach: 1538, 1550, 1557, 1578, 1620 i 1647. Handlem kradzionych koni i wyprowadzaniem kupionych zagranicę, musieli zajmować się głównie Żydzi, bo prawo z r. 1557 zabroniło im kupczyć nimi pod karą obwieszenia i utraty towaru. Konie wojskowe musiały być zdrowe, mało wymagające i nadzwyczaj wytrzymałe na wszelkie trudy wojenne. Jednocześnie musiały być szybkie, dostatecznie masywne oraz posiadać zdolność długotrwałego galopowania. I polskie konie takie właśnie były, osiągnięto więc praktycznie ideał.

Lżejsze znaki w oczywisty sposób używały lżejszych i gorszych koni niż husaria, stąd olbrzymia ilość wszelakich bedawii, magierów, turkmenów, anatolijczyków, bachmatów, żmudzinków czy nawet mierzynków. W końcu towarzysz husarski na podjezdka nie musiał dosiadać swego dzianeta, tego oszczędzał do walki tłukąc po traktach lichsze szkapy. Konie rasowe, konkretne zaczęły się pojawiać w Rzeczpospolitej dopiero w drugiej poł. XVII wieku, rozwój hodowli rasowej to jednak dopiero wiek XVIII.

Słowniczek:

Bedaw - in. Arab, koń rasy arabskiej

Bachmat - niewielki koń wschodni, najcz. tatarski

Dzianet - koń paradny

Magier - koń węgierski

Mierzyn - koń wychowanych w drobnoszlacheckich i chłopskich zagrodach

Żmudzinek - jak wyżej, tylko na Litwie

Salve,

powiem krotko, ze nie podoba mi sie ten wypis, bo zawiera wiecej bledow nizli pozytecznych rzeczy hipologicznych, i jak bede mial troche czasu to go 'rozbiore na czynniki pierwsze' (pardon le mot). Dodam, ze brakuje tu wielu rzeczy z naszej historycznej hipologii, np nie ma 'rumaka', nie ma nazw staropolskich na konie uzywane w wojsku polskim, jest wiele przeklaman i uogolnienie, ktore nie strzymaja krtyki - np 'husaria uzywala najciezszych koni' he, he... Nie ma nic o technice jezdzieckiej historycznej, ergo pomimo dobrych checi autor nie ma pojecia o jezdziectwie hsitorycznym, o jedziectwie sredniowiecznym, o siodlach wschodnich; choc cos tam swita w artykule, i dlatego jednak warto byloby to 'cos' naswietlic. Sorka za ten srogi jezyk, ale 'rozpuszczanie koni niewiedzy' na szerokie wody oceanu internetu jest 'przestepstwem ciezkiej wagi' :)

pozdrawiam

Edited by darioTW

Share this post


Link to post
Share on other sites

Viss raczej nie odpowie, bo na forum nie bywa, ale pisz Waszmość, pisz - chętnie poczytam (i pewnie nie tylko ja).

Share this post


Link to post
Share on other sites
darioTW   

Salve,

Zacznijmy od:

Bachmata - sama końcówka at wskazuje, że to wyraz perski. Po turecku bachmat znaczy koń, po persku zaś 'pechn' (wymawiane przez Turków bachu) znaczy szeroki. To też bachmatami nazywali Turcy konie tatarskie, grubopłaskie. na niskich silnych nogach. Wyraz ten, po upowszechnieniu się w Polsce, oznaczał również człowieka krępego, barczystego, opasłego. Bachmaty tatarskie słynęły z wytrzymałości na głód, pragnienie i trudy. Dorohostajski w swojej Hippice powiada, że ''Tatarowie bachmatów swoich aż w piątym roku dosiadają". Gwagnin o bachmatach mówil, że są to wałaszone wielkie i rosłe konie tatarskie, które głowy ku górze w biegu podnoszą (niczym konie peruwianskie czy np Morgany z US). Wacław Potocki twierdzil, że ''Tatar się bachmatem szczyci" W Moskwie miedzy XV a XVIII wiekiem bachmaty nazwyano lepsze i szybkie konie tatarskie, sprowadzane do Moskwy ze stepow nadwolzanskich.

Share this post


Link to post
Share on other sites
darioTW   

nie czytuje wiki polskiej, to jest z 'Encyklopedii staropolskiej' plus moje male dodatki

a swoja droga kolega czemu nie poprawiles tego wczesniej co to poprzedni koelga napisal byl, skoro teraz tak grzecznie sie przypominasz ? U was jest czip on de szouder(przygladajac sie naszej wczorajszej wymianie)?

=======

na temat: z Wielkiej Encyklopedii pojecie Bachmat - i tutaj mamy najlepsza definincje jak do tej pory- z 1891 roku

Nazwę tę nosił dawniej u nas koń bojowy, tatarskiego pochodzenia, jak to sama nazwa wskazuje; lotny, wytrzymały na głód, pragnienie i trudy, szczególnie przydatny dla lekkiej jazdy[ choc z tym mozna polemizowac, bo inne bachamty mogly byly byc w XV-XVI (pisze o yych roslych walachach Gwagin) wieku a inne w XVIII]. Nie możemy określić rasy, do której taki koń należał, w dzisiejszem tego słowa pojęciu. Pierwowzoru jego szukać raczej należy w tych licznych szczepach koni, które zasiedlają południowy wschód Rossyi, a więc pomiędzy końmi karabachskiemi, czerkieskiemi, kałmuckiemi, kirgiskiemi, krymskiemi i dońskiemi, oraz w produktach krzyżowania z sobą tych rozmaitych typów.

Dalej: o twardych kopytach tych bachmacikow tatarskich sam Dorohostayski pisze w swej ksiedze Hippika, rozdzial O Kowaniu koni - Wielka to cnota w koniach, które nie z obrazą kopyta bez podków chodzić i drogi odprawować mogą: mają to niektóre z natury, jako bachmaty tatarskie,

Przy okazji Krzystof Zawisza, pamietnikarz, w roku 1698 napisal o stracie swego bachamta - Koń mój kochany i doświadczony skaleczał i zdechł, bachmat biały tatarski; miałem go od Pruszkowskiego sługi mojego, berdyczewskiego gubernatora.

pa ka

Edited by darioTW

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Lach bez konia jak ciało bez duszy"

J. Kochanowski

"Nagrobek koniowi"

Koniuszy nadworny Zygmunta Augusta (jak rozumiem pewna rozciągliwość czasowa tematu poza ramy 1572 r. jest dozwolona ;)) przekazał nam kilka cennych uwag o ówczesnych hodowlach, jak pisał - stada zwące się książęcymi składały się z klaczy polskich a z ogrów arabskich, tureckich i perskich.

Ponoć szwagie

r króla - Mikołaj Radziwiłł sprowadzał ogiery z "Archipelagu"*. Autor ów podaje; chyba cokolwiek z nadmiernym samochwalstwem; że prócz stada króla w którym tylko pilnowali rodu arabskich, niemasz pewnego rodu w Polsce, ani i w innych krajach.

/A. Miciński "O świerzopach i ograch" 1570 (?); znany jedynie ze streszczenia T. Czackiego/

Odmienna wprost opinię wyraził; tu znów, chyba zbyt surową w ocenie; inny autor ks. Newcastle "Nouvelle méthode pour dresser les chevaux..." (1700 r., s. 56) pisząc, że pomimo samochwalstwa Polaków, konie ich do najgorszego rodu liczyć należy.

Czapski pisząc o taksach za kradzież koni, w przypisie dodaje:

"Szwedzkie hestry używane były do stad, z których konie brała ciężka jazda, lecz lekka kawalerya brała tatarskie"

/T. Czacki "O litewskich i polskich prawach..." T. II, Kraków 1861, s. 262/

Wedle królewskiej instrukcji; nazwanej nauką; z 1558 r. należy przykładać wagę dla rozmnażania koni dla ich niedostatku w kraju, spis koni ze stada króla (dokonany po jego śmierci) w Knyszynie daje liczbę koni 1228.

/J.U. Niemcewicz "Zbiór pamiętników..." t. 1, Warszawa 1832, s. 196-197/

I takie pytania...

Czy wymieniani są w źródłach z nazwiska kawalkatorzy sprowadzani z Włoch czy Francji 9prócz znanych mi: Dziano Fabro, Daniela Moreto), a zwłaszcza czy wspomina się o polskich, w świetle opinii:

"Z tym wszystkim ani Polacy ani Litwini nie ćwiczą się w sztuce jeżdżenia na koniu i nie masz żadnego między nimi, któryby był dobrym masztalerzem i uczył młodzieży jeździć konno. Jest jednak wielu między szlachtą, którzy nauczyli się jeździć na koniu, lecz w całej Polsce nie masz jak trzech lub czterech masztalerzów włoskich, i to w służbie króla lub możniejszych panów".

/"Relacje nuncjuszów papieskich...", t. 1, Berlin 1864, s. 118-119/

Kiedy zanikły wsie koniusze i jaki był ich wkład w rozwój hodowli koni?

Czy ówcześni jasno rozróżniali co do typu i pokroju, te wszystkie: kosie, mierzynki, dylągi, węzełki, równe, małeparepy itp., czy terminy te były stosowane dowolnie i niejako synonimicznie?

Na ile znane nam są funkcje personelu stajennego, czy potrafimy przypisać swoiste zadania odpowiednim nazwom

(tu z 1576 r.):

"coemptori avenae

aurigis sermae reginae

fabro

servitori curruum

aurigis a magco palatio Russiae... redditis

distributori avenae

fabris duobus

agasonibus

distributori foeni

aurigis a capitaneo Leopoliensi cum equis aurigis reliquis

familiae curruum sive impedimentorum

aurigis Warschoviae ante descessum Thoruniam susceptis"

/"Rachunki wielkorządowe Jana Bonera 1558" wyd. J. Garbacik, Kraków 1974, s. 75/

* zatem patrząc na dzieło O. Dapera "Description Exacte des Isles de l'Archipel" byłyby to konie z Kandyi, czyli Krety.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.