Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Capricornus

Nauczyciel - uczeń

Recommended Posts

Temat zainspirowany wypowiedziami Jasnego Celestyna i Jdark.

Jak powinny wyglądać relacje nauczyciel – uczeń, czy nauczyciel powinien zachowywać absolutny dystans do uczniów czy może sobie pozwolić na stopę koleżeńską?

A może jakieś inne rozwiązania?

Share this post


Link to post
Share on other sites
dzionga   
czy nauczyciel powinien zachowywać absolutny dystans do uczniów czy może sobie pozwolić na stopę koleżeńską?

Ja uważam, że powinien być pomiędzy. Zbytnie spoufalanie się z uczniem może wpłynąć na nieobiektywność ocen, mimo wszystko. Z kolei jeżeli będą wrogami to taka sytuacja może mieć miejsce tyle, że w drugą stronę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem jedno nauczyciel nie powinien spoufalać się z uczniami, pewnie, że można porozmawiać, pośmiać się, ale spoufalanie uważam za nieetyczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
pewnie, że można porozmawiać, pośmiać się, ale spoufalanie uważam za nieetyczne.

Dokładnie. W zasadzie nadmierny dystans zmniejsza skuteczność nauczania, a zbytnia bliskość jest niewskazana

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

To nie jest dokładnie tak.

Za moich czasów, a stary już jestem, szacunek do nauczycieli był.

Niektórych się nielubiło, innych tak

Ale nauczyciel był nauczycielem

Share this post


Link to post
Share on other sites
emma85   

Zgadzam się z moimi przedmówcami.zadaniem nauczyciela jest przede wszystkim jak najlepsze uczenie,tłumaczenie uczniom...

Oczywiście fajnie jeżeli nauczyciel jest lubiany,miły...ale są pewne granice...

//Adm. Zdania zaczynamy z dużej litery.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Granat   
Ale nauczyciel był nauczycielem

Problem w tym że takich nauczycieli można na palcach policzyć u mnie :/ Teraz to większość olewa, wyklina nauczycieli. To jest CHORE, gdyż nauczyciel próbuje czegoś nauczyć a uczeń mu nie pozwala na to swoim zachowaniem, następnie ma pretensje ( uczeń ) za co zła ocena i rozwala całą lekcję :/

Teraz wszyscy znają swoje prawa, nikt swoich obowiązków...

Z drugiej strony jak mi nauczycielka wypaliła tekst " Wiesz, życie też jest niesprawiedliwe i właśnie się o tym przekonujesz " to mnie normalnie zatkało. Jak nauczyciel zamiast przyznać się do błędu i pytania z czegoś czego NIE MA w podręczniku ani nie jest zapisane w zeszycie pytać ? Podobno nauczycielka mówiła na lekcji, ale nikt nie słuchał... OK. A jak mnie w szkole nie było ?

W zasadzie nadmierny dystans zmniejsza skuteczność nauczania

Tu się nie zgodzę - w strachu przed nauczycielem będziesz zawsze zakuty lub zawsze z 1 - twoja wola :]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pancerny   

Miałem takie szczęście spotkać nauczycieli z wielką pasją do wykonywanego zawodu, taki nauczyciel potrafi zarazić swoją pasją młodych ludzi i co dziwne, ja nie traktowałem nauczyciela jak obcą osobę, raczej jak starszego kolegę/koleżankę.

Byli też ci "źli" nauczyciele, do których było strach wejść na lekcję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do nauczyciela powinno się czuć szacunek. A skąd wziąć ten szacunek? W mojej opinii zależy to od jakości prowadzonych lekcji, czy daje sobie wejść na głowe, czy panuje nad sytuacją. Jak coś nie zagra i któryś z uczniów to podchwyci to biada mu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lu Tzy   
Z drugiej strony jak mi nauczycielka wypaliła tekst " Wiesz, życie też jest niesprawiedliwe i właśnie się o tym przekonujesz " to mnie normalnie zatkało. Jak nauczyciel zamiast przyznać się do błędu i pytania z czegoś czego NIE MA w podręczniku ani nie jest zapisane w zeszycie pytać ? Podobno nauczycielka mówiła na lekcji, ale nikt nie słuchał... OK. A jak mnie w szkole nie było ?

No nie byles w szkole. Twoj problem ;) ; powinienes tam byc i sluchac. Nie byles - sa koledzy i kolezanki. Mozna sobie odpisac. A zycie rzeczywiscie sprawiedliwosci nie zna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jdark   

Kiedy ja chodziłam do szkoły, było troszkę inaczej. Wydawało się że nauczyciel uczy bo chce, bo ma powołanie do zawodu. Naprawdę angażował się w swoją pracę, pomagał i uczył. Teraz z tego co opowiada mój młodszy brat, wydaje mi się że nauczyciele są bo muszą, pracują bo jest potrzeba na chleb, nieczęsto spotyka się belfra który naprawdę jest zaangażowany w życie szkoły! Choć pewnie są wyjątki! ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Granat   
No nie byles w szkole. Twoj problem :D ; powinienes tam byc i sluchac. Nie byles - sa koledzy i kolezanki. Mozna sobie odpisac

Problem w tym, że nauczycielka prowadzi lekcje na zasadzie gadania, a potem dyktowania do zeszytu. Nikt nie musi niczego pisać kiedy ona po prostu tłumaczy.

Pamiętam jeszcze z podstawówki, w społecznej szkole - tam nauczyciele byli bardzo zaangażowani ( zresztą wynikiem tego jest to że miałem 39 pkt na sprawdzianie po 6 klasie - a najgorsza osoba 32 ) tyle że dostawali chyba z 2 razy więcej pieniędzy za swoją pracę. A ta nauczycielka od "niesprawiedliwego życia" po prostu jest sfrustrowana że musi nas uczyć...

A zycie rzeczywiscie sprawiedliwosci nie zna.

Wiem, miałem okazję wielokrotnie się o tym przekonać ;) Biednemu zawsze wiatr w oczy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Problem w tym, że nauczycielka prowadzi lekcje na zasadzie gadania, a potem dyktowania do zeszytu. Nikt nie musi niczego pisać kiedy ona po prostu tłumaczy.

To trzeba mieć zaproszenie by pisać w zeszycie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wydawało się że nauczyciel uczy bo chce, bo ma powołanie do zawodu. Naprawdę angażował się w swoją pracę, pomagał i uczył. Teraz z tego co opowiada mój młodszy brat, wydaje mi się że nauczyciele są bo muszą, pracują bo jest potrzeba na chleb,;)

No cóż a czy nauczyciele sa opłacani w stosunku do PKB !!!!! zarobkami takimi jak na Nowej Zelandii, Kanadzie, w Szwajcarii, w Szwecji, czy nawet w samorządowych szkołach w USA,

Rozumiem poświęcanie sie tamtejszych nauczycieli.

Gdyby ktos nie wiedział istnieje coś takiego jak sprawiedłiwość rozdzielcza, jest też jej wariant - każdemu według pracy

(co można rozumieć odwrotnie, każdy pracuje tak jak mu płacą) To myślę wszystko tłumaczy.

Druga sprawa, czy uczniowie zachowują się wobec nauczyciela,tak jak w latach 60 czy 70?

kiedy to każdy znał swoje miejsce?

Zanim nie przemyślicie tego co napisałem, nie ma sensu udział w tej dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.