Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Albinos

Kedyw OW AK

Recommended Posts

Albinos   

Mamy temat ogólny o Kedywie, teraz czas na bardziej szczegółowy. Rozkaz nr 84 wydany przez Dowódcę Armii Krajowej gen. "Grota" dnia 22.I.1943 roku oprócz powołania Kedywu KG AK nakazywał także zorganizowanie odpowiednich struktur także we wszystkich Obszarach i Okręgach AK, również w Okręgu Warszawskim.

Jak oceniacie działalność Kedywu OW AK? Czy był on wystarczająco efektywny? Które z jego działań utkwiły Wam najbardziej w pamięci?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
One zapisały się bohatersko, ale walcząc w zgrupowaniu Radosław.

I co w związku? Co ma Zgrupowanie "Radosław" do działalności Kedywu OW AK w okresie przedpowstaniowym? Co mają wspólnego akcje likwidacyjne Kutschery, Hahna, Burckla czy Brauna z walkami powstańczymi? Czy uważasz, że ich służba w okresie przedpowstaniowym nie jest bohaterska?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Szkoda żeby temat poszedł w zapomnienie. Zacznijmy może wobec tego od literatury:

Witkowski H., Kedyw Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej w latach 1943-1944, Warszawa 1984, ss. 472.

Absolutna podstawa w temacie. Autor podczas wojny sam był żołnierzem Kedywu OW AK, a konkretnie dowódcą grupy z lewobrzeżnej Warszawy, Oddziału Dyspozycyjnego "B" por. art. Ludwika Witkowskiego "Kosy". Według osób które go znały, był jednym z najbardziej brawurowych żołnierzy Kedywu OW AK. Książka choć napisana przez uczestnika wydarzeń, i choć czyta się ją naprawdę lekko, jest niesamowitą bazą źródłową nt. Kedywu OW AK. Historia powstania Kedywu na tle koncepcji walki zbrojnej, proces formowania się Kedywu OW AK, charakterystyka poszczególnych oddziałów, opis działalności bojowej i sabotażowo-dywersyjnej (wszystko z podziałem na poszczególne typy akcji, od niszczenia akt w urzędach pracy, przez uwalnianie aresztowanych i sabotaż na kolei, po sabotaż w łączności telekomunikacyjnej), ponad 100-stronicowy wykaz 407 akcji przeprowadzonych przez Kedyw OW AK, z krótką charakterystyką każdej, wykonawcami i efektem akcji, stany osobowe oddziałów, kilka dokumentów m.in. z rozpracowań celów, raportów z akcji, tabele m.in. z informacjami na temat strat (podział na różne kategorie, w zależności od tego czy śmierć dana osoba poniosła podczas akcji bojowej, po aresztowaniu czy też w innych okolicznościach), czy też tabele informujące o uszkadzaniu wyrobów fabryk niemieckich czy też urządzeń służących samej produkcji. Zaskakuje dokładność z jaką autor, nie będący przecież zawodowym historykiem, zebrał te dane. Pozycja ze wszech miar warta uznania i uwagi.

Strzembosz T., Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939-1944, Warszawa 1983, ss. 548.

Co prawda zagadnienia dotyczące Kedywu OW AK w tej pozycji to zaledwie część, niemniej biorąc pod uwagę to, kto jest autorem, można spokojnie uznać, że jest to pozycja z gatunku absolutnych klasyków. Warto tutaj nadmienić, że była to praca doktorska profesora Strzembosza. W połączeniu z pozycją Witkowskiego, daje ona świetny obraz poszczególnych oddziałów. Kilka ciekawych schematów, do tego możliwość porównania Kedywu OW AK z innymi oddziałami działającymi w Warszawie podczas okupacji.

Strzembosz T., Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939-1944, Warszawa 1978, ss. 528.

Następna pozycja autorstwa człowieka, który uchodzi za wielki autorytet w sprawach konspiracji warszawskiej. Tak samo jak profesor Strzembosz jest autorytetem, tak samo Akcje zbrojne... są bez wątpienia pozycją podstawową, dla zainteresowanych tematem okupacji w Warszawie. Książka składa się z dziesięciu rozdziałów, opisujących dokładnie najważniejsze aspekty zasad walki w mieście, oraz poszczególne okresy okupacji. Wszystko dokładnie przemyślane i wyjaśnione. Autor pokazuje, jak zmieniała się koncepcja prowadzenia walki i natężenie starć. Opisy poszczególnych akcji zwięzłe i dokładne. Ciężko przyczepić się do czegoś. Jeśli chodzi o Kedyw OW AK, to pozycja ta może być bardzo dobrym uzupełnieniem Witkowskiego, od strony samych akcji, te są bowiem bardzo dobrze opisane.

Jakieś dalsze propozycje? Uwagi do tych trzech pozycji?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Przekazywania rozkazów w Kedywie OW AK. Pozornie sprawa jasna. Z tego co wspominał "Andrzej" [Notatki szefa warszawskiego Kedywu, Warszawa 2003, s. 179], wyglądało to następująco. Najpierw "Monter" wzywał dra Rybickiego do siebie, przekazywał mu wszelkie wytyczne dotyczące danej akcji a "Andrzej" z kolei błyskawicznie wzywał poprzez łączniczki do siebie d-cę oddziału, który zadanie miał wykonać. Ten znał lokal, termin podawano zazwyczaj jeden dzień naprzód, plus/minus 2-3 godziny od właściwego czasu. Sam szef Kedywu OW AK w międzyczasie zaczynał przygotowywanie najważniejszych spraw dla oddziału tak, aby ułatwić i przyspieszyć wykonanie zadania. Tylko teraz pytanie, kogo rozumieć przez "dowódcę oddziału"? Widać ten problem dobrze na przykładzie likwidacji "Lasso" w kwietniu 1944 r. Jak pisał później "Andrzej" [tamże, s. 142], skontaktował się po wydaniu wyroku przez "Montera" z Mieczysławem Morawskim "Szatankiem" (d-ca DB-17) i "Stasinkiem", który pełnił funkcję d-cy żoliborskiej grupy OD "A". Zastanawiam się, czemu nie ma nawet słowa o "Olszynie", który był przecież d-cą całego OD "A". Można by to tłumaczyć faktem wykorzystania oddziałów żoliborskich do przeprowadzenia akcji. Na podstawie tego można wywnioskować, że "Andrzej" za każdym razem kontaktował się z bezpośrednim d-cą danej grupy odpowiedzialnej za akcję. Zmuszałoby to jednak szefa Kedywu OW AK do utrzymywania kontaktów z niemałą ilością podkomendnych, co mogło przecież stanowić niemałe ryzyko. Poza tym, sprawa "Lasso" jest dość specyficzna. Rozkaz musiał być wykonany najszybciej, jak to tylko możliwe. I zastanawiam się, czy takie rozwiązanie, czyli kontakt bezpośrednio ze "Stasinkiem", nie było wymogiem chwili, i czy nie wpłynął też na to fakt osobistego stosunku "Andrzeja" do "Stasinka". Spotkał się ktoś kiedyś z wyjaśnieniem tej sprawy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Profesor Strzembosz w swojej pracy poświęconej oddziałom bojowym konspiracyjnej Warszawy przy omawianiu struktur Kedywu OW AK podał coś takiego:

W listopadzie 1943 r. nowym komendantem Kedywu OW mianowany został J. Rybicki. W okresie dowodzenia przez niego Kedywem Warszawy Sztab tego organu walki sprowadzony został do zupełnie minimalnych rozmiarów. Poza "Andrzejem" byli tu wówczas: jego z-ca por. L. Witkowski, pełniący jednocześnie funkcję d-cy oddziału dyspozycyjnego "B", główna łączniczka komendanta Wanda Zalutyńska "Honorata" i kierowniczka grupy łączniczek Maria Eichlerowa "Ila". Dość długo, bo do kwietnia 1944 r., w skład dowództwa Kedywu OW wchodził formalnie oficer d/s likwidacji agentów gestapo i Abwehry por. marynarki ps. "Lasso".

Za: T. Strzembosz, Oddziały bojowe konspiracyjnej Warszawy 1939-1944, Warszawa 1983, s. 261-262.

Skład sztabu był jednak najprawdopodobniej większy:

- dr Józef R. Rybicki "Andrzej" (szef Kedywu OW AK);

- Ludwik Witkowski "Kosa" (d-ca OD "B" i z-ca "Andrzeja");

- Tadeusz Wiwatowski "Olszyna" (d-ca OD "A" i z-ca "Andrzeja"; formalnie to jednak "Kosa" był zastępcą "Andrzeja");

- Zofia Franio "Doktór" (d-ca oddziału kobiecego i szef produkcji);

- Leon Tarajkowicz "Czub" (doradca techniczny i operacyjny);

- "Pniewski" NN (dział bakteriologiczny i sabotażowy);

- Stanisław Sosabowski "Stasinek" (d-ca grupy żoliborskiej OD "A", jedna z najbardziej zaufanych osób "Andrzeja");

- Jerzy Tabęcki "Lasso" (grupa ds. gestapo i Abwehry), a po jego likwidacji w kwietniu '44 "Janek" NN;

- Józef Czuma "Skryty" (d-ca oddziału działającego w powiecie);

- Maria Eichler "Ila" (łączność);

- Wanda Zalutyńska "Honorata" (łączniczka "Andrzeja");

- Antonina Mijal "Tosia" (z-ca Zofii Franio "Doktór");

- Leta Elżbieta Ostrowska "Justyna" (oddział kobiecy, produkcja materiałów zapalających);

- Helena Kwiatkowska "Rena" (oddział kobiecy, produkcja materiałów wybuchowych);

- "Cietrzew" NN;

- "Chrabąszcz" NN;

- "Horwat" NN.

Wszystko to są osoby wymienione w rozliczeniu finansowym z '44 oraz posługujące się kryptonimami "Ux" (gdzie x to numery od 1-17). Istnieje jednak możliwość, że sztab był jeszcze większy. Należeć mógł do niego również Adam Kafel "Majewski", kierujący grupą wolską OD "A" [Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej, Dokumenty - rok 1944, oprac. H. Rybicka, Warszawa 2009, s. 19]. Mógłby na to wskazywać fakt, iż miał on dość swobodny dostęp do "Andrzeja". Wedle informacji przekazanych Pani Rybickiej przez Konstantego Doleszczaka "Czuja" Majewski znał konspiracyjne adresy dra Rybickiego, a przecież do tych nie każdy miał dostęp [J. R. Rybicki, Notatki szefa warszawskiego Kedywu, Warszawa 2003, s. 165-168]. Dysponuje ktoś dokładniejszymi danymi na ten temat?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Szalenie interesujący wątek z historii Kedywu OW AK poruszył w swojej klasycznej pracy Henryk Witkowski "Boruta", omawiając różnice między strukturami i funkcjonowaniem warszawskiego Kedywu w różnych okresach czasu. Takim punktem rozdzielającym jego działalność na dwa różne etapy, jest bez wątpienia aresztowanie mjra Jerzego Lewińskiego "Chuchro" i zastąpienie go na stanowisku szefa Kedywu OW AK przez dra Józefa R. Rybickiego "Andrzeja" [H. Witkowski, "Kedyw" Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej w latach 1943-1944, Warszawa 1984, s. 82]. Z jednej strony zawodowy wojskowy opierający swoje działania na saperskiej kadrze dowódczej oraz sabotażowo-dywersyjnych oddziałach Związku Odwetu Okręgu Warszawskiego i oddziałach saperskich, a z drugiej człowiek nie mający w zasadzie związku z wojskiem, który w swoim najbliższym otoczeniu po przejęciu dowództwa pozostawił jedynie dwóch zawodowych wojskowych (Ludwika Witkowskiego "Kosę" i Józefa Czumę "Skrytego", obaj cichociemni, obaj nie mieli za dużo czasu, aby "wrosnąć" w Kedyw mjra Lewińskiego), był natomiast bez wątpienia człowiekiem bardzo doświadczonym w kwestii prowadzenia konspiracji. Jak podawał "Boruta" za czasów "Chuchry" całość opierała się na swego rodzaju zaufaniu do tego, co robili i zlecali do zrobienia ludzie, którzy w wojsku siedzieli od lat. Później wyglądało to kompletnie inaczej, co podkreślał również prof. Strzembosz [Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939-1944, Warszawa 1983, s. 259-261]. Zginął "Chuchro", odszedł kpt. Zbigniew Lewandowski "Szyna", por. Leon Tarajkowicz "Gryf" (choć u niego sytuacja była szczególna, bowiem najpierw miał zostać dowódcą oddziału podwarszawskiego działającego na linii otwockiej, ale w związku z ciężką raną jakiej doznał na poligonie, musiał odejść, zastąpił do "Skryty"), a także kpt. Józef Pszenny "Chwacki", który przejął saperów OW. Nowy szef nie przepadał za całym wojskowym ceremoniałem. Uważał to za niepotrzebne, a nawet i groźne w okresie okupacji. Łatwo się zdradzić ze swojej profesji.

Różni byli też ludzie. Inaczej podchodził do pracy element oficerski zawodowy, inaczej "wolny cywil". Były tu duże trudności uzgodnienia ich wspólnego postępowania. Pewna mentalność zawodowa wymagała pewnych form zewnętrznych, pewnej uzewnętrznionej postawy karnej (zewnętrznej karności). Wielu oficerów nie mogłem odzwyczaić, by przy przywitaniu nie stawali na baczność, nie trzaskali butami, nie trzymali rąk na szwach. Jeśli to jeszcze robili w pokoju, to nic, ale te przyzwyczajenia tak daleko sięgały, że przy spotkaniach ulicznych tak postępowali, pokazując od razu, jak na dłoni, swój zawód. Inna sprawa, że nie mogli oni pozbyć się szybko tej "tresury" i sylwetka żołnierza-zawodowca od razu odcinała się na tle innych żołnierzy Polski Podziemnej.

Za: J. R. Rybicki, Notatki szefa warszawskiego KeDywu, Warszawa 2003, s. 199.

Odprawy u niego ["Montera"] były wyjątkowo nieprzyjemne. Był on typowym "zupakiem" austriackim, nie rozumiejącym konspiracji, jej stylu pracy. Mój poprzednik "Chuchro" przeżywał nerwowo każdą odprawę u niego, nie mógł znieść "chamowatego" sposobu jej [prowadzenia]. Był z natury delikatny, wrażliwy i tym bardziej cierpiał - przed i po - z racji metod konwersacyjnych "Montera", który przez cały czas używał tonu żołnierskiego, rozkazodawczego, a nie umiał tchnąć ducha obywatelskiego w stosunki służbowe. Nie negując jego prawości osobistej, dużej, ofiarnej pracy - trzeba stwierdzić, że nie wytworzył odpowiednich stosunków we współpracy. Zawsze nieufny w nieprzyjemny sposób, zawsze podejrzliwy, a robiący to tak gruboskórnie, że trzeba było mocno na siebie uważać, by nie wyjść z "nerw". Często dochodziło do ostrych słów, które mnie, cywilowi, uchodziły, a co oficerom jego na pewno by nie uszło. Nie rozumiałem, jak można było dopuścić do tego, by wchodzący stawał na baczność, wyprężał się i meldował "Panu pułkownikowi" swoje przybycie. A skądeś wiedział, człowieku, że to jest "pan pułkownik" i po co wprowadzał on ten dryl tak obcy w pracy konspiracyjnej, gdzie władza "metafizyczna" takie święciła tryumfy, jak za Traugutta, kiedy nikt nie wiedział, kto jest członkiem rządu, a był on tak szanowany, tyle miał posłuchu - jak żaden królewski.

Za: tamże, s. 190-191.

W jego oddziale - Grupie "Andrzeja" - nie było czegoś takiego jak wojskowa hierarchia. Nie było rozkazów, były prośby, które jednak każdy wypełniał z racji poczucia obowiązku, szacunku dla swojego dowódcy. Rzeczą wartą podkreślenia jest to, że choć formalnie zastępcą "Andrzeja" na stanowisku szefa Kedywu OW AK był "Kosa", to jednak jego rola została ograniczona do funkcji oficera broni, podczas gdy prawą ręką dra Rybickiego został jego zastępca z TOW, czyli Tadeusz Wiwatowski "Olszyna", z wykształcenia przecież polonista (fakt faktem mający z wojskiem więcej wspólnego niż "Andrzej", w końcu miał za sobą naukę w MSPRArt. i walki w '39, podczas gdy "Andrzej" od 1920 r., kiedy doznał poważnego urazu ręki, najmniejszej nawet styczności z wojskiem nie miał). To w ogóle jest kolejna interesująca sprawa. Wedle "Boruty" to właśnie oddział z TOW miał być tym, który dominował w Kedywie OW AK, i to jeszcze za czasów "Chuchry". I kolejna sprawa. Po tym jak "Andrzej" objął nowe stanowisko, zmiany nastąpiły w zasadzie jedynie na górze, czyli w najbliższym otoczeniu dowódcy. Jeśli chodzi o oddziały dyspozycyjne, to poza tym, że późniejszy Oddział Dyspozycyjny "A" objął już samodzielnie "Olszyna", zmian w zasadzie chyba nie było. Nie było także prób przemycania specyfiki Grupy "Andrzeja" do pozostałych oddziałów. Wszystko to są problemy niezwykle interesujące. Dokładna analiza sposobów działania przed listopadem '43 i później, pozwoliłaby zapewne na wysunięcie większej ilości wniosków. Bo tu istnieje pytanie: na ile zmiana na stanowisku dowódcy wpłynęła na sposoby działania Kedywu OW AK i na jego skuteczność? W takich chwilach szczególnie żałuję, że nie przetrwała Powstania historia warszawskiego TOW spisana przez T. Wiwatowskiego. Opis działań tej grupy byłby tu bez wątpienia jednym z kluczowych źródeł...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

W jednym z meldunków (dokument datowany jest na 10 czerwca 1944 r.) T. Wiwatowskiego można znaleźć taki fragment:

(...)

2. Ktoś robi zasadzki przeciwko żand. z Z[aborowa.] Prosiłbym o wstrzymanie, bo nam zepsują cały interes. Również jeden z oddziałów Egzekutora ma polecenie zasadzki. Chętnie weźmiemy go do współdziałania, lecz prosiłbym, aby sam nie robił.

(...)

Za: Oddział Dyspozycyjny "A" warszawskiego Kedywu. Dokumenty z lat 1943-1944, oprac. H. Rybicka, Warszawa 2007, s. 175.

Tymczasem w meldunku Władysława Bałaja "Egzekutora" (dowodził podwarszawskimi oddziałami DB "Obroży" podczas okupacji, oficer DB Obwodu VII podczas Powstania Warszawskiego, po wojnie kierował przez jakiś czas Warszawskim Okręgiem WiN) z dnia 17 maja 1944 r. do "Andrzeja" możemy przeczytać m.in. coś takiego:

Sygnał, kiedy wyruszają samochodami z Zaborowa do W-wy - można mieć, w tym celu chciałem tego kogoś skontaktować z Tomaszewskim (na dwa kontakty nie przyszedł). 13 V o godz. 11 czekałem na m. umówionym 1/2 godz. W dniu 16 V od godz. 15 czekałem 20 minut na umówionym miejscu. [...] dla skontaktowania się [...] proszę, by Tomaszewski był punktualnie [...] kręcić się na ulicy nie jest wskazane.

Za: Oddziały i akcje Kedywu Okręgu Warszawskiego poza Warszawą. Dokumenty z lat 1943-1944, oprac. H. Rybicka, Warszawa 2011, s. 109.

Pojawiający się tutaj "Tomaszewski" to oczywiście Tadeusz Wiwatowski. I teraz pytanie, jak potoczyła się ta historia z akcją pod Zaborowem. W maju po tym 17 nie ma niczego, co by zostawiło w sprawozdaniu miesięcznym jakikolwiek ślad. Jaki był tego powód? Rezygnacja z planu? Problemy ze zorganizowanej akcji? Ale już w czerwcu, dokładnie 27 dnia tego miesiąca, doszło do takiej akcji. Poniżej plan:

Plan akcji przeciwko załodze samochodu wypadowego w "Z"

27 VI 44

"oddział A"

I. Cel akcji: Zaatakować i zniszczyć doszczętnie załogę samochodu wypadowego z "Z".

II. Czas akcji: Zasadzka będzie wykonana alarmowo, na telefon z "Z".

III. Siły własne: 17 pistoletów maszynowych, broń krótka, bomby plastikowe, 1 + 1 + 21 ludzi + lekarz razem 24 ludzi. Transport na miejsce akcji na samochodzie.

IV. Siły nieprzyjacielskie: Od 12 do 24 żandarmów na samochodzie otwartym (buda). Uzbrojenie: 4 pistolety maszynowe, karabiny, granaty, broń krótka.

V. Wykonanie: Informator z "Z" zawiadamia telefonicznie dowódcę, że "buda" wyjechała do Warszawy na ekspedycję. Jak wykazała obserwacja, żandarmi jeżdżą prawie zawsze tą samą drogą i tędy wracają, bawiąc zwykle w mieście minimum 2 i 1/2 godziny. Dowódca puszcza w ruch plan alarmowy i w ciągu godziny od chwili telefonu cały oddział jest już w drodze do miejsca zasadzki. droga prowadzi z Żoliborza przez Powązki, Chrzanów, Ożarów, Ołtarzew do Umiastowa. Po drodze, w Ołtarzewie, samochód zabiera 1 + 4 ludzi z terenu "Włochy", którzy współdziałają w zasadzce. Najpóźniej w 90 minut od chwili alarmu samochód musi być na miejscu, czyli, do powrotu żandarmów z Warszawy jest około 1 godziny.

Oddział opuszcza skrycie samochód i kryje się w życie. A następnie podchodzi około 100 m do podstawy wypadowej, gdzie zajmuje miejsca w specjalnym szyku.

Patrol I, + 3 PM wysunięty najbardziej na północ w kierunku na drogę do Borzęcina. Zadanie - z chwilą alarmu przejść szybko na drogę i zająć stanowisko w zaroślach na wschód od zabudowań. Patrol ten ubezpiecza z kierunku Kreczki, gdzie jest 12 żołnierzy [niemieckich], rekonwalescentów, niszczy połączenie telefoniczne Kreczki-Ołtarzew i likwiduje żandarmów uciekających przez kartofliska. Kierunek ognia równoległy do szosy Ołtarzew-Umiastów. Do samochodu na drodze nie wolno mu strzelać.

Patrol II. Dowódca akcji + 3 [żołnierzy] (3 PM). [Ludzie z] PM zajmują stanowiska na piwnicy ziemnej, leżącej prostopadle do szosy. Zadanie - strzelać wzdłuż szosy prosto do szoferki jadącego samochodu, spowodować jego zatrzymanie przez zabicie szofera, a następnie zniszczyć żandarmów wyskakujących na lewą stronę samochodu Nie wolno im strzelać w kierunku żyta.

Patrole: III, IV, V, ustawione kolejno obok siebie wzdłuż szosy Umiastów-Ołtarzew, z chwilą alarmu podbiegają w życie na odległość 15 m od szosy i zajmują stanowiska tak, że ostatni patrol znajduje się na wysokości wysokiej topoli, stojącej po prawej stronie drogi 50 m o skrzyżowania dróg. Zadanie tych patroli - strzelać prostopadle do budy i atakować ją granatami. Przyjazd (budy) zostanie podany przez specjalnego obserwatora alarmowego, wysuniętego 400 m w kierunku Ołtarzewa. Obserwator ten przyciągnie za sobą 400 m kabla, zakończonego przyciskiem, przy oddziale zaś będzie zwykły dzwonek elektryczny. Sygnał "jedzie buda" - dzwonki, krótki, długi .-.-.-.-.-.-.

Oddział zajmuje stanowiska bojowe. Gdy samochód znajdzie się na wysokości topoli, odzywa się prawoskrzydłowy PM z żyta strzelając do platformy, będzie to sygnałem zaczęcia akcji. W sekundę po tym odzywają się wszystkie nasze PM-y i zostają ciśnięte granaty, broń maszynowa niszczy nieprzyjaciela na polu swego obstrzału. O ile by samochód skręcił nagle w lewo i wpadł w żyto (najgorszy wypadek),m patrole w życie cofają się błyskawicznie do tyłu i prowadzą walkę dalej. Patrole I i II nie mogą już zwalczać budy, mają tylko dozór nad szosą i kartofliskiem. Przerwij ogień - jeden długi gwizdek, szofer sprowadza samochód zostają opatrzeni, ranni żandarmi dobici. Oddział zabiera zdobycz, ładuje się na samochód i odjazd. Przewidywany czas trwania akcji bojowej - około 20 minut.

VI. Odskok: Ponieważ w Ożarowie znajduje się około 50 żołnierzy [niemieckich], przez Kreczki nie można jechać, gdyż droga prowadzi koło dworu, gdzie stoi wojsko, powrót nastąpi szosą na Borzęcin Duży (3 km), a następnie przez Zielonki, Babice, Powązki do Warszawy. Ewakuacja rannych do Szpitala Dz[ieciątka] Jezus, lekko ranni do domów.

Za: Oddział Dyspozycyjny "A"..., oprac. H. Rybicka, s. 113-115.

I teraz powraca pytanie, z czego wynikało tak długie przygotowywanie się do tej akcji? Druga rzecz, kto miał mieć to polecenie robienia zasadzki przeciwko żandarmerii z Zaborowa, o czym pisał "Olszyna". Na to zapewne ciężko będzie odpowiedzieć. Co ciekawe do akcji pod Zaborowem szykowano się już w kwietniu. Ale o tym może za jakiś czas :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Butryk   

Witam.

To mój pierwszy post na tym forum, więc wypadałoby się przedstawić. Nazywam się Radosław Butryński w sieci używam pseudo "Butryk" i jestem jednym z redaktorów portalu http://www.dws-xip.pl/ i twórcą serwisu "Polska Podziemna".

Jestem na etapie prac końcowych nad materiałem omawiającym Kedyw OW, a ceniąc sobie wysoki poziom tego forum chciałbym zapytać o pewną rzecz, którą jak mam nadzieję uda się tu jakoś rozstrzygnąć.

Otóż istnieje poważna rozbieżność pomiędzy Panami Witkowskim i Strzemboszem w omówieniu plutonu 229 z oddziału "DB-17", Obwodu Żoliborz. Henryk Witkowski wymienia jako dowódców: "Stera" a następnie po jego przejściu do "Parasola", w marcu 1944 r. - kpr. podch. Stanisława Świniarskiego "Sułtana", "Poraja".

Natomiast Tomasz Strzembosz ("Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy") wymienia również "Stera" jako pierwszego dowódcę plutonu, natomiast określa datę jego odejścia na jesień 1943 r., i jego następcą czyni kpr. podch. Zygmunta Wisłoucha "Szumskiego", który u "Boruty" jest wymieniony jako ostatni dowódca plutonu 230. Zamieszanie się pogłębia w momencie, gdy Pan Strzembosz omawia obsadę plutonu w okresie po listopadzie 1943 r. i tam już jako bezpośredni następca "Stera" wymieniony jest, zgodnie z Panem Witkowskim, kpr. podch. Stanisław Świniarski "Sułtan". Żeby tego było mało Pan Strzembosz w opisie obsady plutonu 230 po listopadzie 1943 r., nie wymienia jako dowódcy pchor. Wiesława Rychłowskiego "Śmiegielskiego" i czyni następcą ppor. Kunerta " Schayera - kpr. podch. Zygmunta Wisłoucha "Szumskiego.

Według mnie błąd popełnił tu Pan Strzembosz, ale mogę się mylić.

Będę bardzo wdzięczny za pomoc. Pozdrawiam serdecznie. Butryk.

Edited by Butryk

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Józef Stadtler "Ster" - zamieszany był w aferę "Ryżego" i "Arpada" - z Kedywu OW AK odszedł najprawdopodobniej w marcu 1944 r., czyli tak jak podawał Witkowski. Dokładnie 23 marca 1944 r. miał otrzymać bezterminowy urlop ze względów materialnych. A kto później? Najpierw "Szumski", a po nim "Poraj" był dowódcą plutonu. Tak przynajmniej podane jest na wikipedii (http://pl.wikipedia.org/wiki/Zgrupowanie_%C5%BBniwiarz#cite_note-9), gdzie powołano się na pracę Rockiego (niestety nie mam do niej dostępu w tej chwili). Mam natomiast w tym momencie wątpliwości, kiedy "Poraj" miał zastąpić "Szumskiego". W tekście, który zalinkowałem, podane jest, że "Szumski" objął dowodzenie plutonem 230. po Wiesławie Rychłowskim "Śmigielskim", który 6 czerwca 1944 r. został wysłany do partyzantki. Tymczasem wg raportu Mieczysława Morawskiego "Szalbierza", sporządzonego dla "Andrzeja" po 14 kwietnia 1944 r., wśród dowódców plutonów byli i "Śmigielski" i "Poraj". O tym, kto był tym trzecim, brak wzmianki. I teraz tak. Wiadomo, że plutonem 226. dowodził wówczas Bogdan Kunert "Szajer". Tutaj wątpliwości nie ma. Wymienieni w raporcie "Poraj" i "Śmigielski" musieli dowodzić odpowiednio plutonami 229. i 230. Tylko co w takim razie z "Szumskim", który ponoć wg Rockiego miał dowodzić 229. przed "Porajem"? Bo jeśli dowodził, to czemu nagle zastąpiono go "Porajem"? Gdyby przyjąć, że "Szumski" odszedł z 229. żeby przejąć 230. po "Śmigielskim" odesłanym do partyzantki, to wszystko jest ok. Ale tak... Szczerze nie wiem jak to rozwiązać. I obawiam się, że teraz tylko bardziej namotałem, niż wyjaśniłem ;) Osobiście podałbym obie wersje, bo dojść do tej najpewniejszej może być ciężko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Butryk   

Dziękuje za sugestie umieszczenia dwóch wersji, przyznam się, że o takim wyjściu myślałem :).

Wrócę jeszcze do plutonu 229. Z wersją J. Rockiego jest ten kłopot, że Pan Strzembosz na nią się powołuje w omówieniu okresu przed listopadem 1943 r. Tam wymienia "Szumskiego" na następcę "Stera". Natomiast w omówieniu okresu po listopadzie 1943 r., wskazuje na "Poraja" (powołując się tym razem na T. Huskowskiego), co jest zgodne z wersją podaną przez H. Witkowskiego. Czyli jakby zaprzecza sam sobie. I tu jest właśnie największy kłopot. Szczerze mówiąc można to zinterpretować jako błąd.

Racja jest w tym, że kwestia jest ciężka do rozwikłania.

Dziękuję za pomoc i pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Niestety, choć prof. Strzembosz na polu badań konspiracji warszawskiej położył wielkie zasługi, to jednak nieomylny nie był. Więc może i tym razem. Wydaje mi się, że to czego możemy być tutaj pewni to moment odejścia z plutonu "Stera", a także to, że do Powstania pluton 229. wprowadzał "Poraj", a 230. "Szumski". Jedyna wątpliwość to to, czy "Szumski" był wcześniej w 229., a jeśli tak, to do kiedy. Raport "Szalbierza" sporządzono po 14 kwietnia (dokładna data jest nieznana, datowanie jedynie na podstawie wzmianki o aresztowaniu Józefa Cisło "Sęka" z plutonu 230.), odejście "Śmigielskiego" z 230. to 6 czerwca, czyli mamy dwa miesiące, podczas których mogło stać się coś o czym nie wiemy. A że nie wszystkie dokumenty Kedywu warszawskiego zachowały się do dzisiaj, to i coś mogło nam uciec - bezpowrotnie.

A na wynik Twoich prac Butryku czekam z niecierpliwością :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Butryk   

A na wynik Twoich prac Butryku czekam z niecierpliwością :)

Cieszę się, to jeszcze trochę potrwa myślę, że kilka tygodni. Temat obszerny, przygotowuję się do niego od 9 miesięcy, więc cierpliwość się przyda Albinosie.

A na lekturę portalu i serwisu "Polska Podziemna" zapraszam już teraz. Mam nadzieję, że znajdzie się kilka interesujących tematów i dla Ciebie. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
A na lekturę portalu i serwisu "Polska Podziemna" zapraszam już teraz. Mam nadzieję, że znajdzie się kilka interesujących tematów i dla Ciebie.

Znalazło się już dawno - reszta na PW :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Na początek pismo "Weroniki" (NN) do "Andrzeja" z 26 maja 1944 r. [Kedyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej. Dokumenty - rok 1944, oprac. H. Rybicka, Warszawa 2009, s. 162]:

Pan Andrzej

I. W załączeniu:

"Nurt" - po 1 egz. nr I i IV zł 20

"Arkusz poetycki" - Juliusz Oborski '' 5

Poezje bez tytułu /odbitka na [...]/ '' 30

"Białe blaski" - Sergiusz Wołoszyn '' 10

"Zarysy pokoju" '' 16

"Zarysy programu brytyjskiej Partii Pracy" '' 5

"Regulamin artylerii" 3 egz. a 40 zł ''120

[Razem] zł 206

Warunkowo, bo bez porozumienia, tak że ewent. zatrzymam to dla siebie -

"Śpiewnik domowy" zł 30

Razem zł 236

II. "Regulamin art[ylerii]" - wzięłam ostatnie egzemplarze, ale wkrótce będzie tego więcej. Czy wtedy wziąć jeszcze i ile egz.?

III. Mniej więcej co tydzień jest coś nowego. czy mam zawsze wziąć to co będzie, czy za każdym razem zapytać /chyba zapyt[ać, bo c]zasem to śmiecie/?

Tu następuje znak pisarski, który oznacza, że stoję na baczność i że przesyłam serdeczne pozdrowienia - -

26 V Weronika

P.S. Proszę uprzejmie sprawdzić, czy nic nie brakuje, bo pakowano nie przy mnie, wg spisu.

I tak się teraz zastanawiam, skąd pochodziły pieniądze na te wszystkie materiały? Z kasy Kedywu OW AK, czy "Andrzej" załatwiał to prywatnie? W rozliczeniu finansowym Kedywu warszawskiego za maj 1944 r. pojawiają się takie pozycje: wydatki personalne, dodatek rodzinny, ryczałt przejazdowy, dodatek bezpieczeństwa, lokale, Czata /ZO/, Czardasz, kupno czwartego auta, naprawa samochodu /I rata/, ćwiczenia oddz. dysp. B i części grupy Skrytego, wydatki materiałowe, koszta związane z wywiadem, koszta wykonania wyroków i koszta związane z alarmówkami. Nic z tej grupy nie wskazuje na to, żeby w jego "skład" miał wchodzić zakup tego typu materiałów. O ile jeszcze ten Regulamin artylerii jest tutaj absolutnie normalny, o tyle już Arkusz poetycki czy te poezje bez tytułu... no, jakoś ciężko to przypasować do profilu zadań Kedywu. Więc skąd pieniądze na to? Może jednak faktycznie były to prywatne fundusze "Andrzeja" i innych? W swoich wspomnieniach dr Rybicki pisał m.in. o "Majewskim", który chciał dużo czytać i prosił, aby dostarczać mu co jakiś czas coś do przeczytania. Literaturą i poezją interesowali się i "Andrzej" i Tadeusz Wiwatowski i Zdzisław Zajdler... Tak czy inaczej sprawa dość zastanawiająca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.