Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Tofik

Polacy w armii Rzeszy

Recommended Posts

Mój dziadek był siłą wcielony do Wehrmachtu, walczył na froncie zachodnim... teść mojej ciotki tez był do armii Rzeszy wcielony przymusowo, on za to walczył gdzieś pod Leningradem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   
Mój dziadek był siłą wcielony do Wehrmachtu

A gdzie ty Konstanthinosie mieszkasz, że tak na siłę wcielali do Wehrmachtu twoich przodków ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Leuthen   

Dziadek mojego znajomego znad morza - nazywał się August Koschlik - był Kaszubem. Wcielono do do Kriegsmarine. Podczas operacji "Weserübung" (atak na Norwegię) w 1940 r. pływał na niszczycielu "Erich Giese" zatopionym pod Narvikiem. Za walki w Norwegii dostał Krzyż Żelazny II Klasy. Następnie służył w U-Bootwaffe, konkretnie na U-19 (typ II) na Morzu Czarnym (zwalczanie żeglugi radzieckiej). Kilka lat temu kontaktowałem się listownie z b. dowódcą U-19, Hansem-Ludwigiem Gaude, który Koschlika wspominał b. ciepło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
hartdejw   
Mój dziadek był siłą wcielony do Wehrmachtu

nie ładnie, bardzo źle, mnie też chcieli wziąźć

Share this post


Link to post
Share on other sites

Vissegerd

"Chciałbym wyjaśnić mój stosunek do walki niemieckiego narodu o przyszłość Europy. Żałuję, że moje - polskie ze strony matki - pochodzenie, wychowanie i złożenie przysięgi nie pozwalają mi w tym uczestniczyć. Moja przysięga jest dla mnie czymś świętym, a honor osobisty nie pozwala mi walczyć nawet po stronie zwycięskiego przeciwnika. Nie oznacza to, że nie chcę być Niemcem w przyszłości i że nie chcę wprowadzenia nowego porządku w Europie. Mogę przecież podjąć pożyteczną pracę, do której dorastam. Ale chociaż życzę Niemcom najlepszych sukcesów, to kocham swoją ojczyznę i żądanego ode mnie obowiązku służby wojskowej spełnić nie mogę. W związku z tym wiem, że mogę by, dodaje mi sił i wytrwałości. Wiem, że w sytuacji tej nie mogę być Volksdeutschem i zrzekam się już tego. Wolę dzielić gorzki los zwyciężonych, niż maszerować wraz ze zwycięzcami, skoro nie będę zdolny do ich wielkich wzruszeń."

Dość powiedzieć, że odmówiono mu wszystkiego, łącznie z prośbą o status bezpaństwowca. Był więziony, przechodził różne szykany. Ostatecznie obniżono mu grupę i wydalono z wojska zgodnie z obowiązującym przepisami. Wkrótce zainteresowało się nim jako cywilem gestapo i zesłano do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Przeżył cudem, bo wylądował nawet w bukrze śmierci. Widać Bóg czuwa nad dobrymi ludźmi.

Po wojnie służył w LWP skąd go wyrzucono, bo... był Niemcem. Przetrzymywano go potem w szpitalach psychiatrycznych, gdzie go męczono. Zmarł w zapomnieniu w 1990 roku.

Nie przesadzajmy z tymi peanami. Na pewno wielu inteligentnych odpornych na nacjonalistyczną agitkę, obywateli niemieckich, mając jakąś formalną możliwość, zrobiłoby wiele aby do wojska jednak nie pójść, zwłaszcza w perspektywie wojny z ZSRR. Jedyną alternatywą dla Niemców z Rzeszy było zapewne rozstrzelanie. On miał się czego chwycić , jego argumentacja była przekonująca więc Niemcy mieli z nim problem. Rozstrzelać go nie mogli więc zaczęli go szykanować. Koniec końców przeżył wojnę i uniknął Syberii.

Polecam wszystkim książkę pt. "Byłem żołnierzem Wehrmachtu" Bolesława Dobrskiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pewno wielu inteligentnych odpornych na nacjonalistyczną agitkę, obywateli niemieckich, mając jakąś formalną możliwość, zrobiłoby wiele aby do wojska jednak nie pójść,

Temat nie brzmi Niemcy w armii, a Polacy w armii...

A te formalne możliwości - to może kolega rozszerzyć?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Formalna możliwość to np. powoływanie się na złożoną w Wojsku Polskim przysięgę. Można argumentować tak: nie mogę służyć w Wehrmachcie bo złożyłem przysięgę w Wojsku Polskim i wstąpienie do Wehrmachtu byłoby równoznaczne ze złamaniem tej przysięgi. Nie chce łamać przysięgi, mogę jedynie pracować w fabryce. Zresztą co byłaby warta moja przysięga na wierność Adolfowi Hitlerowo skoro jej złożenie byłoby równoznaczne ze zlamaniem wcześniejszej przysięgi.

Zwyczajny poborowy nie miał z reguły żadnych takich możliwości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
karakan   

Mój teść służył w wojsku niemieckim. Mieszkał w miejscowości Rytel, pod Chojnicami - po 1939 wcielonymi do Rzeszy. I wstąpił do armii niemieckiej "dobrowolnie".

Jego siostra opowiadał na czym ta dobrowolność polegała. W 1944, Niemcy zaczęli wcielać do wojska "element niepewny", w końcu teść miał czysto polskie nazwisko, rodzina od zawsze polska, po niemiecku mówili słabo, i to tylko dlatego, że od 1939 roku inaczej nie można było. Gdy przyszło wezwanie do poboru, rodzina podjęła decyzję, aby teść ukrył się u ich krewnych w odległej o kilkanaście kilometrów miejscowości.

Tak zrobiła inna rodzina, sąsiedzi mieszkający kilka domów dalej, w której to inny młody człowiek dostał wezwanie kilka tygodni wcześniej. Kiedy ten właśnie młodzieniec nie zjawił się w terminie poboru, zjawili się u nich policjanci, robiąc przeszukanie. Oczywiście nikogo nie znaleźli. Po kilku dniach do sąsiadów mojego teścia przyjechali już inni, niestety ciotka nie potrafiła określić czy byli to żandarmi, czy SS czy inna formacja.

Zabrali całą rodzinę, słuch o nich zaginął, mówiło się że zostali rozstrzelani (w każdym razie po wojnie nie wrócili do Rytla).

Teść również nie zjawił się w terminie poboru. W dwa, trzy dni później w mieszkaniu zjawił się policjant, którego ojciec teścia znał od przed wojny, ostrzegł go, że może ich czekać to samo.

W domu teść miał w domu trójkę młodszego rodzeństwa. Wszyscy na kolanach prosili go by zgłosił się do wojska.

Tak zgłosił się dobrowolnie na tym to polegało.

A piszę to, jako osoba, której rodzina bardzo wycierpiała od Niemców, powinienem ich nienawidzić, potępiać wszystkich służących w wojsku niemieckim. Ale historia jest bardziej skomplikowana jak pokazałem w powyższym przypadku.

Ps. Teść miał szczęście, w pierwszym dniu służby, we Francji, w Calaise został ranny, i do końca wojny przebywał w szpitalu, gdzie wyzwolili go Amerykanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

karakan: pewnie byli to ludzie którzy szukali winnych osłabienia obronności Rzeszy. Takie obrazki pokazane są w wielu filmach. Jestem winny bo osłabiałem obronność, bo nie wierzyłem w ostateczne zwycięstwo. Ukrywanie zaś dzieci przed poborem było bardzo ciężkim przestępstwem i to w roku '44, kiedy dawno wśród poborowych widać było dno. To kogo wcielali do armii opisywał dość ostro G. Sajer w swych wspomnieniach I pisał to o osobach wcielonych w '44 r. właśnie..

pozdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.