Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Albinos

Rommel we Francji '40- geniusz czy szaleniec?

Recommended Posts

Albinos   

Gdy Erwin Rommel obejmował dowództwo 7. Dywizji Pancernej nikt zapewne nie spodziewał się, że jego jednostka podczas walk we Francji dokona tak niesamowitych rzeczy, w jednym z najsłynniejszych rajdów w historii wojen. Jego "Dywizja Duchów" przydzielona do XV Korpusu Pancernego Hotha poniosła straty w wysokości 700 zabitych, 1650 rannych i 300 zaginionych. Wzięła do niewoli 100 000 jeńców, zdobyła 450 czołgów, ponad 300 dział polowych i ppanc, 4000 ciężarówek i 1500 wozów zaprzęgowych (dane za D. Showalterem). A to wszystko od 10 maja do 19 czerwca, kiedy to w ciągu jednego dnia Rommel opanował Cherbourg. Przejście przez Mozę w Dinant, zajęcie Avesnes, nocny marsz na Le Cateu, starcie pod Arras, zajęcie St. Valery czy też w końcu zdobycie Cherbourga. Jednak nie wszystko było takie idealne. Rommlowi zdarzało się jechać samemu wśród francuskich żołnierzy, którzy jakby nie zwracali uwagi na niemieckiego generała, pod Arras alianci byli blisko zwycięstwa, dopiero pomysł Rommla z użyciem 88-ek zażegnał niebezpieczeństwo.

Jak oceniacie rajd Rommla przez Francję? Przykład geniuszu Lisa Pustyni czy może dowód bitewnego szału, szaleństwa, które mogło zakończyć się całkowicie inaczej, niż miało to miejsce w rzeczywistości. Jak oceniacie słowa generała Hermanna Hotha, który pochwalił Rommla mówiąc, iż Rommel "przetarł nowe drogi dowodzenia dywizjami pancernymi"?

Share this post


Link to post
Share on other sites
mch90   
Przykład geniuszu Lisa Pustyni czy może dowód bitewnego szału, szaleństwa, które mogło zakończyć się całkowicie inaczej, niż miało to miejsce w rzeczywistości.

Moim zdaniem przesadna brawura. Przecież w pewnym momencie dywizja Rommla straciła kontakt z resztą zgrupowania pancernego. Erwin miał kupę szczęścia, że Francuzi nie wykazali ducha waleczności i nie wykorzystali sytuacji, nie wzięli jego dywizję w okrążenie. Wiadomo, czym by to się skończyło. W OKW doszliby do wniosku, że skończyła się era tak śmiałych rajdów i blitzkriegu. Tylko nie wiem- czy to armia powinna dostosować się do tempa 7. DPanc czy na odwrót. Zdecydowanie jednak Rommel dokonał tego, czemu zawsze hołdował gen. Patton- czyli byle do przodu, nie oglądać się na flanki i za siebie!

Ta brawurowa taktyka Rommla zaszokowała nie tylko OKW ale też samego Hitlera, który nawet chciał pohamować jego żywiołowe natarcie 7. DPanc i wydać rozkaz przerwania działań. Sam Rommel swój śmiały rajd tłumaczył takimi słowami: "Muszę i wykorzystam sprzyjającą sytuację. Nieprzyjaciel zaczyna się wycofywać i nie można mu pozwolić na uporządkowanie się"- a żołnierze mu wierzyli, ufali i byli tego samego zdania. Koniec końców, 2 czerwca Rommel został odznaczony przez Hitlera Krzyżem Rycerskim, który powiedział "Byliśmy bardzo zaniepokojeni, ale swym sukcesem udowodnił pan, że miał pan rację".

Inna rzecz to zachowanie Rommla na polu walki, które było raczej bezmyślne i które powielało się w trakcie jego przyszłych kampanii w Afryce. Chodzi mi o dowodzenie oddziałami z pierwszej linii frontu, przez co generał, a później feldmarszałek, bardzo narażał się na śmierć a strata dowódcy w tracie bitwy mogłaby się okazać bardzo kosztowna o ile nie katastrofalna. Przykłady z Francji? Forsowanie kanału La Bassee 20 maja pod ogniem wroga, kiedy to Rommel stał nad brzegiem kanału wyprostowany i kierował ogniem na pozycje wroga, nie widząc, że wokół niego padają pociski i giną żołnierze.

Inny raz, to kontratak czołgów brytyjskich pod Arras, podczas którego Rommel dyrygował ogniem 88-emek z pierwszej linii. Po bitwie zorientował się, że jego adiutant, stojący obok niego, został zabity w trakcie jej trwania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Moim zdaniem przesadna brawura.

Coś w tym jest, osobiście jednak byłbym bliższy stwierdzeniu, iż Rommel po prostu potrafił wykorzystać okazję, pokerzystą może nie był, ale znaczone karty rozpoznawał. Wypatrzył dla siebie okazję i skrupulatnie ją wykorzystał. Tutaj dla mnie właśnie ujawnia się geniusz Rommla, który według wielu polega na tym, że człowiek potrafi wykorzystywać nawet najbardziej nieprawdopodobne okazje.

Koniec końców, 2 czerwca Rommel został odznaczony przez Hitlera Krzyżem Rycerskim,

Warto tutaj zaznaczyć, iż był on pierwszym dowódcą dywizji, jakiemu nadano to odznaczenie. Przy przyznaniu i dekorowaniu Rommla KR warto zatrzymać się na chwilę. Otóż do dekorowania Rommla wyznaczono porucznika Karla-Augusta Hankego, fanatycznego nazistę, nawet jak na standardy III Rzeszy, którego do 7. DPanc wysłał sam Goebbels, chcąc się go pozbyć. Podczas przeprawy przez Mozę Hanke sam zniszczył bunkier a potem na oczach Rommla rozbroił francuskich żołnierzy. Gdy przyszło do dekorowania Rommla to on wręczał mu KR. Wszystko to działo się niemalże na samej linii frontu, pokazywano symbiozę partii i armii. Jakiś czas później, gdy Hanke pod wpływem alkoholu powiedział Rommlowi, że jego stopień partyjny jest wyższy niż stopień Rommla w armii ten wycofał wniosek o nadanie mu odznaczenia.

Inna rzecz to zachowanie Rommla na polu walki, które było raczej bezmyślne i które powielało się w trakcie jego przyszłych kampanii w Afryce.

To raczej we Francji powielał swoje zachowania z I WŚ, jeśli już mamy być dokładni. Wszak t co robił we Francji niczym nie różniło się od jego natarcia na Monte Matajur.

Inny raz, to kontratak czołgów brytyjskich pod Arras, podczas którego Rommel dyrygował ogniem 88-emek z pierwszej linii.

Inna sprawa że gdyby nie szybkie działanie Rommla, jego 7. DPanc mogłaby się znaleźć w sytuacji bardzo ciężkiej. Czasem ryzykowane działanie jest konieczne, jeśli chce się uniknąć jeszcze większego niebezpieczeństwa. Natarcie brytyjskich Matyld pod Arras w pewnym momencie zaczęło się przeradzać w poważne zamieszanie na liniach niemieckich. Żołnierze którzy nagle przypominali sobie, że mają coś do zrobienia na tyłach, kierowcy ciężarówek szukający drogi ucieczki czy też w końcu krótki komunikat radiowy do sztabu dywizji "Silny atak nieprzyjacielskich czołgów z kierunku Arras. Pomocy! Pomocy!". Sytuacja naprawdę nie przedstawiała się różowo. To właśnie opanowanie Rommla i jego błyskawiczne decyzje pozwoliły Niemcom opanować sytuację.

Share this post


Link to post
Share on other sites
pepe289   

Rommel był jednym z najwybitniejszych generałów II Wojny Światowej. To geniusz strategii, Napoleon Niemiecki, po dziś dzień jego żołnierze składają mu kwiaty pod grub. Sama nazwa Lis Pustyni coś mówi i tu popieram Albinosa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
bachus81   

Rommel był typowym "kawalerzystą" swoich czasów. Odpowiednio wykonane szarże wojsk pancernych były niezmiernie ważne w przełamywaniu i pościgu pobitego przeciwnika. Gdyby alianci zastosowali tego typu działanie w 1944 roku, wojna skończyłaby się przed gwiazdką. Z drugiej strony tylko flegmatyzm i tchórzostwo Francuzów spowodowały, że 7 DPanc nie została rozniesiona na strzępy.

Jak jedna dywizja pancerna może zadać nieprzyjacielowi takie straty : "100 000 jeńców, zdobyła 450 czołgów, ponad 300 dział polowych i ppanc, 4000 ciężarówek i 1500 wozów zaprzęgowych" ???? Nie rozumiem tego. We wrześniu 1939 roku cała Polska armia miała tylko około 500 czołgów, a mimo to żadna niemiecka jednostka nie dokonała tego co Rommel we Francji.Gdyby Polacy byli takimi tchórzami jak Francuzi to do zawojowania Polski Hitler mógłby rzucić, nie całą swoją potęgę, ale kilka dywizji z Rommlem na czele:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
pepe289   

Może geniuszem strategi nie był ale słyszałem że jak lądował w Afryce z Africa Corps to zwykłe wozy przykrył tekturą i zdaleka wyglądało to jak w Afryce wylądowały silne Niemieckie odziały pancerne. To u Brytyjczyków spowodowało troche strachu czyli Rommel posłużył się bronią psychologiczną i dlatego mi się podoba bo miał spryt i był jednym z najlepszych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
robi17   

Moim zdaniem Francja skapitulowałą poprostu bo siły niemieckie ich zmiazdzyly i generałowie niemieccy pokoazali swój kunszt

Ortografia!//mch90

Share this post


Link to post
Share on other sites
mch90   

Bardzo negatywnie, zwłaszcza w kontekście swojej książki o dokonaniach 7. DPanc we Francji, wypowiadał się o Rommlu gen. Streich, wówczas dowódca 15. Pułku Pancernego (a później, w Afryce, 5. Dywizji Lekkiej). Streich miał mu za złe, że w swoim opracowaniu Rommel ani razu nie wspomniał o dokonaniach 15. PPanc, który przyczynił się do ogólnego sukcesu 7. DPanc, ale także część dokonań pułku przypisał sobie. D-ca 15. PPanc poza tym ubolewał nad tym, że feldmarszałek zdołał dotrzeć tak daleko w tak krótkim czasie między innymi dlatego, że zagarnął dla siebie większość rezerw wyposażenia saperskiego i czołgów 15. Pancernego, natomiast jego żołnierze musieli sami martwić się o siebie. Nie można powiedzieć o Streichu, że rzuca oszczerstwa wobec Rommla z zawiści- wszak za kampanii francuską został on również odznaczony Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego.

Za: "Tobruk" Peter Fitzsimmons, str. 83-84.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Panowie, jak można wątpić w geniusz Rommla ?

Nie wiem, jak. Główną jego bronią nie była taktyka i setki rodzajów flanek, ale głowa pełna pomysłów. Popatrzmy: osiemdziesiątki ósemki, improwizowany odwrót, makiety czołgów, "normandzkie szparagi" itp., itd. Ale rozumiem, Polacy wolą Żukowa, który był istnym mistrzem w przelewaniu krwi podwładnych...(przepraszam za ironię, ale inaczej nie potrafię)

No i to, co w Rommlu było najważniejsze - bliskość żołnierzom. Ilu było w historii generałów, którzy jedli przy jednym stoliku z szeregowcami? On właśnie tak jadł. I nie "bażanta po niemiecku w sosie bawarskim", tylko suchy chleb i grochówkę... On nie siedział za biurkiem, tylko w samochodzie kilkanaście metrów za linią frontu. On nie przyjmował dostojników, tylko chodził po okopach i rozmawiał z najniższymi rangą jak ze starymi przyjaciółmi. On kochał żołnierzy i wysłanie ich na rzeź było ostatnim, co chciałby zrobić. Właśnie za miłość do podwładnych musiał zapłacić życiem... Właśnie takich ludzi nienawidził Hitler... Rommel to ostatni, prawdziwy, niemiecki generał. Cześć mu i chwała!

Share this post


Link to post
Share on other sites
mch90   
Nie wiem, jak. Główną jego bronią nie była taktyka i setki rodzajów flanek, ale głowa pełna pomysłów. Popatrzmy: osiemdziesiątki ósemki, improwizowany odwrót, makiety czołgów, "normandzkie szparagi" itp., itd.

Niby tak, ale tak naprawdę, moim zdaniem, jego mistrzostwo odnosiło się tylko do operowania siłami dywizji tak, jak we Francji, o której piszemy w tym temacie. Gdy miał pod swoją komendą korpus, a potem całą armię- było znacznie gorzej. Przypomnij sobie I oblężenie Tobruku czy Gazalę- gdzie o mały włos z winy Rommla cała APanc "Afryka" zostałaby zniszczona za umocnieniami linii El-Ghazala. Nie wspominając o tym, że wiecznie ignorował problem zaopatrzenia.

On nie siedział za biurkiem, tylko w samochodzie kilkanaście metrów za linią frontu.

Tu się można spierać o słuszność takiego postępowania. O ile jeszcze dowodząc w 1940 7. DPanc potrafię to zrozumieć- to już w Afryce, mając pod swoją komendą korpus pancerny a potem armię pancerną, był to kardynalny błąd. Z perspektywy frontowej nie da się skutecznie ocenić zagrożenia i sytuacji wojsk własnych, nie da się też kontrolować wszystkich posiadanych sił w kryzysowym momencie. Ile razy to Rommel zgubił się na pustyni? Ile razy to nieomal dostał się do niewoli, nie zginął? Pod Sollum na przełomie 1941/42 sztab DAK przez 24 godziny nie miał z nim kontaktu bo ten zgubił się podczas brytyjskiej ofensywy gdzieś na pustyni.

I żeby nie było, o Rommlu mamy już osobne tematy:

https://forum.historia.org.pl/viewtopic.php...asc&start=0

https://forum.historia.org.pl/viewtopic.php...sc&start=30

W tym natomiast prosiłbym, byśmy się skupili li tylko na jednym okresie służby Rommla- kampanii we Francji w 1940 roku i oceniali jego dowodzenie jako d-cy 7. DPanc "Widmowej Dywizji"/"Dywizji Duchów".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tu się można spierać o słuszność takiego postępowania. O ile jeszcze dowodząc w 1940 7. DPanc potrafię to zrozumieć- to już w Afryce, mając pod swoją komendą korpus pancerny a potem armię pancerną, był to kardynalny błąd. Z perspektywy frontowej nie da się skutecznie ocenić zagrożenia i sytuacji wojsk własnych, nie da się też kontrolować wszystkich posiadanych sił w kryzysowym momencie. Ile razy to Rommel zgubił się na pustyni? Ile razy to nieomal dostał się do niewoli, nie zginął? Pod Sollum na przełomie 1941/42 sztab DAK przez 24 godziny nie miał z nim kontaktu bo ten zgubił się podczas brytyjskiej ofensywy gdzieś na pustyni.

Mi chodziło tylko o to, że miał bliskie kontakty z żołnierzami i za to go szanuję... A w rzeczonej Francji, o której rozmawiamy, był jeszcze bliżej, z racji z tego właśnie, że miał mniej ludzi pod rozkazami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.