Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Albinos

Desant kanałowy na Plac Bankowy - czy mógł się udać?

Recommended Posts

Albinos   

Jeden z najsłynniejszych a zarazem najbardziej niesamowitych epizodów powstania. Desant którego batalion "Czata 49" miał dokonać na Placu Bankowym w nocy z 30/31.VIII, miał być elementem większej akcji, umożliwiającej wybicie korytarza pomiędzy Śródmieściem a Starym Miastem. Jednak mimo wielkiej ofiarności żołnierzy biorących udział w akcji, nie powiódł się. Ci którym udało się przeżyć kanałami po kilku godzinach męczarni doszli do Śródmieścia.

Czy akcja miała jakiekolwiek szanse na powodzenie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   
Czy akcja miała jakiekolwiek szanse na powodzenie?

Jasne. Przez przypadek zostali zbyt szybko wykryci.

Oglądałem w latach 80-tych program historyczny. Jeden z nich przeżył w gruzach jako "robinson". Topografia naszego miasta mocno się zmieniła.

Gdy "Zośka" przebijała się przez ulicę Senatorską, mieli duży ostrzał ze szpitala Maltańskiego.

A gdzie on był?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Jasne. Przez przypadek zostali zbyt szybko wykryci.

To że przez przypadek to jedno (najprawdopodobniej wykrył ich żołnierz niemiecki, który wstał do szaletu i nadział się na powstańców, chociaż znam też wersję mówiącą o tym, że to "Cedro" posłał zaraz po wyjściu z kanału krótką serię jednemu Niemcowi, co wywołało natychmiastową strzelaninę), jednak z drugiej strony należy sobie zadać pytanie, jak dużo szczęścia trzeba było mieć aby nie zostać wykrytym. Na placu miały być trzy włazy kanałowe, jednak w rzeczywistości był tylko jeden (Jędrzejewski pisze o tym, że pozostałych dwóch nie mogli znaleźć, natomiast "Niemy" z "Miotły" pisze, iż dwóch pozostałych nie dało się otworzyć). Na dodatek na placu znajdowało się wielu śpiących Niemców, zwłaszcza pod gmachem Urzędu Długów Państwa przy Rymarskiej 1.

Plac według zapewnień ppłk "Floriana" miał być wolny od wojsk niemieckich, rzeczywistość była zupełnie inna. Podobnie sprawa miała się z przejściem kanałami. Grupa około 150 osób (skład i kolejność w kanale: przewodnicy, 3 lkm-y od "Torpedy", por. "Cedro" ze swoją drużyną, por. "Marek" z "Jędrasami", kpt. "Piotr", oddział "Sosny", kpt. "Motyl", dowódca akcji, z gońcami) potrzebowała około 45 minut na samo wejście, a na dotarcie na swoje miejsce mieli około 3 godzin. I tutaj jedno mnie zastanawia, godzina wejścia do kanału. Otóż "Niemy" podaje 22 a "Jędras" 20. I komu wierzyć?

Jeden z nich przeżył w gruzach jako "robinson".

To prawda, amunicyjny Jan Pęczkowski "Kamiński" był jedynym spośród tych którzy zostali na placu, który przeżył.

Gdy "Zośka" przebijała się przez ulicę Senatorską, mieli duży ostrzał ze szpitala Maltańskiego.

A gdzie on był?

Pytasz się o "Kamińskiego"? Początkowo schował się w piwnicach Galerii Luksenburga, potem przeniósł się do piwnicy kościoła Św. Antoniego, gdzie siedział do końca powstania razem z Januszem Szwejkiem, właścicielem małego zakładu pogrzebowego (ironia losu?) i Józefem Makowieckim, którego wcześniej uratował. Gdy było już po wszystkim opuścił Warszawę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   
Pytasz się o "Kamińskiego"?

Z powodu zmiany topografii miasta po wojnie, my dzisiaj nawet nie wiemy, gdzie znajdowały się poszczególne obiekty, o których mówią przekazy pamiętnikarskie.

Właśnie chodzi o ten ostrzał ze szpitala maltańskiego. Bladego pojęcia nie mam gdzie on był.

Szpital św.Łazarza przy Książęcej, udało mi się zlokalizować, gdy kilka lat temu. na obchodach rocznicy Powstania przy teatrze "Buffo" pogadałem z weteranami z batalionu "Miłosz"

Potwierdzili oni to w sumie przypadkowe zdobycie gmachu YMCA.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   
Z powodu zmiany topografii miasta po wojnie, my dzisiaj nawet nie wiemy, gdzie znajdowały się poszczególne obiekty, o których mówią przekazy pamiętnikarskie.

Masz tutaj niestety sporo racji, widać to choćby na przykładzie ustalania trasy, którą przebijał się między innymi "Morro". Dlatego też polecam genialną stronkę: http://www.herder-institut.de/warschau/aus...tt-05_06pl.html . Na tym zdjęciu mamy zabudowę Placu Bankowego jeszcze z okresu II WŚ. Porównując ze stanem dzisiejszym różnica jest naprawdę spora, żeby nie powiedzieć ogromna. Zadaniem "Czaty" było opanowanie widocznego trójkątnego placu, poprzez ryglowanie ogniem wylotów trzech ulic wylotowych. Niestety aby to osiągnąć sam plac musiał być pusty. W rzeczywistości był on pusty tylko w relacjach ppłk. "Floriana".

A tutaj wspominana Galeria Luksenburga: http://www.warszawa1939.pl/index.php?r1=se...ska_29&r3=0 , aktualnie nie istnieje, a powinna się znajdywać pod adresem Senatorska 29.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Oto jak "Jędras" komentuje przyczyny niepowodzenia ataku:

- jasna noc księżycowa;

- Niemcy spali pod arkadami gmachu Urzędu Długów Państwa i pod innymi budynkami otaczającymi plac;

- wokół włazu nie było żadnych osłon i brakowało jakiegokolwiek cienia;

- wychodzący układali się wzdłuż krawężnika jezdni, by choć częściowo się ukryć;

- nie było możliwości zaryglowania wylotów z placu karabinami maszynowymi, gdyż wymagało to wejścia między śpiących Niemców.

Cyt. za Zygmunt Jędrzejewski "Od września do września"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Spróbujmy może dojść do tego, o której dokładnie desant zszedł do kanału. Wersje mamy już nie dwie, a trzy: Zygmunt Jędrzejewski "Jędras" z "C49" podaje godzinę 20, Leszek Niżyński "Niemy" z "Miotły" godzinę 22, natomiast u whatfora możemy znaleźć jeszcze wersję z godziną 21. Niby godzina w te, czy wewte... ale jednak mamy tutaj do czynienia z pewną nieścisłością, w końcu rozdźwięk dotyczy całych dwóch godzin, a w warunkach bojowych jest to niemało. Zobaczmy co dokładnie pisze "Jędras":

Zebraliśmy się o godzinie 19.30. Staliśmy na podstawie wyjściowej w okolicy włazu do kanału na pl. Krasińskich w bramie domu przy Długiej. O godzinie 20 rozpoczęliśmy wchodzenie do kanału. Nie szło to łatwo. Żołnierze, obładowani bronią, amunicją i granatami, potrzebowali trochę czasu, by wejść do włazu, znaleźć pod stopami drabinkę i zorientować się, jak biegły jej szczeble. Trudności miały zwłaszcza obsady lkm-ów obciążone tą długą bronią i skrzynkami amunicyjnymi, gdyż sprzęt ten wymagał podawania przez światło włazu. Po wejściu obsad lkm-ów wchodzenie odbywało się już coraz sprawniej, gdyż obserwowanie wchodzących wskazywało na właściwy sposób postępowania następnych.

Cyt. za Jędrzejewski Z., "Od września do września".

Z opisu dość jasno wynika, że wejście do kanału nie było zadaniem łatwym. Przy ilości około 150 osób, musiało zająć trochę czasu, według wyliczeń "Jędrasa" nawet około 45 minut. Oddział do przejścia miał mniej więcej 1,5-1,7 km kanałami, które miejscami zniżały się do 150-90 cm (ta dolna granica widnieje w monografii "Miotły" Niżyńskiego). Dojście do Krakowskiego Przedmieścia trwało około godziny, drugą godzinę zajęło im przejście odcinka na Krakowskim Przedmieściu (tutaj też wynika ciekawa sprawa z trasą desantu, bowiem "Jędras" wspomina coś o włazie przy skrzyżowaniu Królewskiej z Marszałkowską, a w porównaniu z mapką Niżyńskiego, jednak trochę się to różni, i tutaj skłonny jestem zaufać raczej "Niememu"). A więc już mamy godzinę 23, niemożliwością wydaje mi się aby wchodząc o 22 do kanału oddział zdołał przejść trasę w miarę sprawnie. A pamiętajmy że mniej więcej o 1 w nocy mieli uderzyć na Plac Bankowy. Oto co pisze na temat przejścia "Jędras":

W miarę wchodzenia następnych posuwaliśmy się za przewodnikiem, trzymając linę w miejscu węzła. Na każde przekazane nam od tyłu targnięcie liny posuwaliśmy się dwa metry do przodu, żeby zrobić miejsce następnym. Gdy uzbieraliśmy komplet na jedną linę i jednego przewodnika (około 50 ludzi), zaczęliśmy nasz marsz. W gęstej mazi prawie po kolana szło to nam bardzo ciężko.(...) Marsz był bardzo uciążliwy, mimo że początkowo kanał był wysoki i nie wymagał pochylania się.(...) Z trudem brnęliśmy w gęstych, ale szczęśliwie płytszych, bo do kolan, ściekach. Po paru minutach usłyszałem przed sobą jakieś dziwne odgłosy. W świetle latarki zobaczyłem, jak młody amunicyjny od "Torpedy" co chwilę potykał się pod ciężarem dwóch pojemników amunicji, które dźwigał w tej niewygodnej pozycji. Od czasu do czasu uderzał nimi o obudowę kanału. Czułem, że albo nie dojdzie, albo nie doniesie tej amunicji. Odebrałem mu więc jedną skrzynkę i maszerowaliśmy dalej. Dopiero teraz zrozumiałem co to za ciężar. Należało iść pochylonym z pojemnikiem, którego nie wolno było opuścić na długość wyprostowanej ręki, bo znalazłby się on w szlamie. Rękę musiałem więc trzymać zgiętą, tak by pojemnik nie dotykał ohydnej mazi. Mimo większych sił i na pewno lepszej kondycji od małego amunicyjnego z trudem dźwigałem ten jeden pojemnik.

Cyt. za Jędrzejewski Z., "Od września do września".

Wracając do godziny uderzenia. Jako że mieli tam dojść przed pierwszą, niemożliwością było, aby dokonali tego wchodząc o 22, tym bardziej, że Niżyński podaje, jakoby już o 24 mieli być przy włazach, co też wydaje się być niemożliwe, zwłaszcza że przejście było wyliczone na około 3 godziny (a więc już plan wymuszał wcześniejsze zejście). Więc biorąc pod uwagę, że działania oddział "Motyla" rozpoczął około godziny 1:30, wersja Zygmunta Jędrzejewskiego "Jędrasa" wydaje być się najbliższą prawdy. O 20 wchodzą do kanału, przed 21 wchodzenie zakończone. Następnie godzina do Krakowskiego Przedmieścia, czyli już 22, kolejna godzina Krakowskim Przedmieściem, czyli już 23, dojście do Placu Bankowego w okolicach północy. Odnajdują włazy, z czego dwa są zamknięte, podejmują decyzję, aby wyjść tym jedynym, który mogą otworzyć. Na lepszą wersję przejścia kanałami nie wpadnę. Jakieś uwagi co do całości?

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

A czy jest gdziekolwiek podane, w który miejscu Placu Bankowego znakdowały się te trzy włazy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Nigdzie nie spotkałem się z dokładnym podaniem, które to były włazy, ale podejrzewam, że raczej niewiele zmieniło się w kwestii ich ułożenia. Jeden (ten przez który mieli wyjść) znajdował się na rogu Senatorskiej, niemalże na wprost Elektoralnej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Relacje dotyczące samego przejścia kanałami są, jak już widzieliśmy, dość trudne do pogodzenia. Różnią się w kilku ważnych punktach, przez co trzeba zdać się na wyczucie. Sprawa krótkiej walki na powierzchni nie budzi chyba aż takich wątpliwości. Niemniej ostatnio zastanowiła mnie jedna rzecz. Otóż w artykule Śreniawy-Szypiowskiego po raz pierwszy spotkałem się z informacją, iż po śmierci porucznika Jana Byczkowskiego "Cedry" i podchorążego Wojciecha Perzyńskiego "Winnickiego" (u Śreniawy-Szypiowskiego widnieje on jako Perzanowski), oddział zaczął wracać do kanału... z obsadzanych już ruin Pałacu Błękitnego. Tymczasem Jędrzejewski, którego opis losów desantu jest w miarę dokładny, nie wspomina nawet słowem na ten temat. Teraz niestety nie mam możliwości zajrzeć do Niżyńskiego, ale u niego też sobie tego nie przypominam. Jędrzejewski pisze, iż grupa tych mniej więcej 30 ludzi, którzy zdążyli wyjść z kanału, po dostaniu się pod ogień oddziałów niemieckich, które ich ostrzeliwały z wylotu Senatorskiej i Elektoralnej oraz rejonu Ogrodu Saskiego, nie miała możliwości ruchu. Jakakolwiek próba schowania się za jakąś przeszkodę terenową, kończyła się śmiercią. Tak więc zastanawia mnie, czy rzeczywiście zaczęli zajmować ruiny Pałacu Błękitnego. Więcej, czy w ogóle mieli szansę na to? Wie może ktoś, jak to w końcu mogło naprawdę wyglądać?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Powoli zaczynam się gubić. U Niżyńskiego rzeczywiście nie ma opisu zajmowania ruin Pałacu Błękitnego. Jest za to opis chowania się za fontannę na Bankowym. Problem leży w tym, że pomiędzy fontanną, a pałacem, jest mały kawałek, na dodatek znajdują się one po dwóch stronach włazu do kanału, przez który wychodzili Powstańcy. I komu tutaj wierzyć?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Pojawia się kolejny wątek, który jest różnie przedstawiany w literaturze. Chodzi mianowicie o to, kto prowadził całą kolumnę w kanale. Otóż skład wg. "Jędrasa" już podałem, teraz dla przypomnienia i ułatwienia: przewodnicy, 3 lkm-y od "Torpedy", por. "Cedro" ze swoją drużyną, por. "Marek" z "Jędrasami", kpt. "Piotr", oddział "Sosny", kpt. "Motyl" jako dowódca akcji, z gońcami. Tymczasem ostatnio u Wyganowskiej-Eriksson natknąłem się na fragment, z którego wynikało, iż kolumnę prowadził "Piotr". Nawet jeśli autorka wliczała te lkm-y od "Torpedy" do oddziału, do którego "Torpeda" została detaszowana po Stawkach, to to i tak nie był oddział "Piotra", tylko "Motyla". Do "Piotra" dołączono natomiast oddział "Jerzyków", który w desancie nie brał udziału. Tak więc czy znowu można zaufać temu, co pisał Jędrzejewski, czy jednak pomylił się, i rację ma "Ewa"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

z moich informacji, jakie uzyskalem od jednego z zolnierzy plutonu Torpedy (Jan Romanczyk ps.Łukasz Łata), ktory szedl na szpicy desantu kanałowego, wynika, że przewodził por.Cedro (zginał od jednoczesnego trafienia z niemcem)

jeszcze przebadam ten temat dokladnie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Albinos   

Już pisałem o tym w PM-ce, ale naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy wersja z tym, iż całą akcją dowodził właśnie por. "Piotr", nie wzięła się z tego, że to on kierował kolumną? Oczywiście będę czekał na informacje...

Share this post


Link to post
Share on other sites

zasiegne jeszcze informacji, dla uzupelnienia tematu

mam tylko posredni kontakt z p.Romanowskim i chwile to potrwa (chodzi mi o potwierdzenie odwrotne, tzn. ze napewno por.Piotra tam nie bylo ;) )

natomiast jesli szpica kolumny twierdzi, ze kierowal nimi por.Cedro, to jestem sklonny poprzec ta wersje

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.