Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Bruno Wątpliwy

O wprowadzaniu (i usuwaniu) gatunków.

Recommended Posts

Historia ludzkości, to także historia zmian stanu fauny dokonywanych za sprawą człowieka. Doprowadziliśmy do zniknięcia wielu gatunków, wiele oswoiliśmy, czy zahodowaliśmy, wiele przemieściliśmy. Króliki i wielbłądy w Australii,  renifery na Islandii, Wyspach Kergulena, czy Georgii Południowej, świnki na Wyspach Auckland itp. - to wszystko nasze dzieło. Często w pełni świadome, często dokonane przypadkiem (np. szczury na Wyspach Campbella i innych). Ostatnio, szczególnie na wyspach Oceanu Południowego, ludzkość zabiera się za usuwanie tego, co wprowadziła. Reniferów na Georgii Południowej już chyba nie ma, Wyspy Auckland są też już wolne od nierogacizny europejskiego pochodzenia. Jakie znamy najciekawsze tego typu operacje na przyrodzie (i ewentualnie - usuwanie skutków takowych operacji)?

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Australia ma jeszcze i inny problem "Cane Toad". 

Sami sobie ta ropuchę sprowadzili a teraz próbują ja wyłapać (humanitarnie).

https://www.ekologia.pl/wiadomosci/rosliny-i-zwierzeta/australia-lapie-ropuchy,8226.html

 

A my zaczynamy się borykać z innym zwierzątkiem które Bruno pewnie zna.

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C404357%2Cszop---sympatyczny-pluszak-i-grozny-szkodnik.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ba, w takiej Wielkiej Brytanii niewątpliwie urocza, sympatyczna i przytulaśna wiewiórka szara (amerykańska) prawie całkowicie wyparła równie, a może i bardziej uroczą wiewiórkę pospolitą (tą rudą). I jak tu ufać uroczym. Zachęcam, aby mi też za bardzo nie ufać, mimo całego mojego uroku.;)

Cytuj

Australia ma jeszcze i inny problem "Cane Toad".

Z racji specyfiki lokalnej fauny, czy generalnie - przyrody (odrębna od reszty świata, z punktu widzenia europejskich osadników często nieprzydatna i ogólnie podatna na rozprzestrzenianie się gatunków inwazyjnych) Australia była chyba największym poligonem takich zmian, nader często z dramatycznymi ich skutkami.

 

Dorzuciłbym jeszcze to, że szereg takich zmian w ekosystemach (na odizolowanych wyspach) zostało wprowadzonych z myślą o rozbitkach. Oczywiście, tradycyjnie życzę Tobie stopy wody pod kilem, zatem tylko tak generalnie myślę sobie, że taki prosiak w menu rozbitka byłby całkiem interesującym rozwiązaniem, po miesiącach wtranżalania małży.;)

Zob.:

https://en.wikipedia.org/wiki/Auckland_Island_pig

https://en.wikipedia.org/wiki/Castaway_depot

Edited by Bruno Wątpliwy

Share this post


Link to post
Share on other sites
jakober   
3 godziny temu, Bruno Wątpliwy napisał:

Ba, w takiej Wielkiej Brytanii niewątpliwie urocza, sympatyczna i przytulaśna wiewiórka szara (amerykańska) prawie całkowicie wyparła równie, a może i bardziej uroczą wiewiórkę pospolitą (tą rudą).

Co w Niemczech, jakiś czas temu, wywołało swego rodzaju panikę... Do tego stopnia, iż zainicjowano akcje uświamiające dla ludzisków, których pewna część, w swej gorliwości bronienia tego, co "swojskie" i "nasze", słowem - rude, zaczęła polować i eliminować wszystko, co "obce", słowem - nie rude. Problem w tym, iż w Niemczech nie ma wiewiórek amerykańskich i ofiarami padały wiewiórki o odmiennym kolorze .... no, może nie skóry w tym wypadku, ale futerka. A w Niemczech jakoś tak jest, (nie wiem jak w Polsce - może jakiś biolog/ekolog coś na ten temat powie) że wiewiórka europejska jest nie tylko ruda, ale i szarawa, oraz czarna. Szczególnie na południu Niemiec czarne futerka wśród wiewiórek zdają się zdecydowanie przeważać. 

 

Więc momentami nieco to makabryczne, gdy człowiek zabiera się za usuwanie "obcych elementów" i "przywracanie porządku rzeczy" w środowisku, bez większego rozeznania...

Podobnie jak i tragicznym jest fakt, iż lęk przed "obcym", mimo upływu tysięcy już lat i w świetle tysięcy nauczek, nie zmalał i zdaje się siedzieć w samej istocie naszego gatunku...

 

Swoją drogą, zastanawiam się, czy z czasem coraz powszechniejszym widokiem będą gospodarstwa z lamami (alpaką), strusiami, kangurami. Już dwadzieścia lat temu zetknąłem się z farmami tych zwierząt w Holandii, a wyroby z wełny alpaki, steki z kangura czy strusie jaja zadomawaiają się już na dobre w europejskiej kulturze materialnej.. Ciekawe, czy będzie tak samo, jak z indykiem?

 

Co do przykładu stworzeń nieudomowionych, to Europa "osadziła" w Ameryce Północnej np. taką kuropatwę. Z kolei już Fenicjanie i Rzymianie sprowadzili do Europy z Azji daniele, które później (oczywiście - spory przeskok czasowy) trafiły również m.in. do Ameryki Północnej.

 

W Polsce stworzyliśmy w XIX wieku żubronia - krzyżówkę żubra z bydłem domowym (parę egzemplarzy żyje do dziś). Istnieje też krzyżówka żubra europejskiego z bizonem amerykańskim. Krzyżówki te były (są) płodne. Trafiły np. na Kaukaz. Według Wikipedii, w Republice Adygeja zostały wręcz objęte ochroną rezerwatową.

Muł z kolei to już dobrze osiadły w ludzkiej kulturze mieszaniec, przy który taki zebroid to dziwactwo...:)

Edited by jakober

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Moi brytyjscy koledzy nie wiedzieć dlaczego są bardzo przejmują konfliktem wiewiórek. Ponoć jest linia której szara wiewiórka jeszcze nie przekroczyła. Szkoci z dumą twierdzą, że leżą na północ od tej linii i u nich wszystkie wiewiórki są rude.

Jeśli chodzi o Brytanię to słyszałem, że tam nie było ślimaków więc Rzymianie je sprowadzili bo to był dla nich przysmak.

A na jakiś wyspach należących do Hebrydów walczą z jeżami które jakoś się tam dostały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
euklides   
18 godzin temu, jakober napisał:

(...)

Swoją drogą, zastanawiam się, czy z czasem coraz powszechniejszym widokiem będą gospodarstwa z lamami (alpaką), strusiami, kangurami. Już dwadzieścia lat temu

(...)

 

Nie bardzo można mylić lamę z alpaką bowiem obydwa te zwierzęta mają inną wełnę, chociaż podobną to jednak jakościowo różną a zatem i ich cena się różni. Udomowiona lama pochodzi od Guanako. Natomiast udomowiona alpaka od wigonii. Zdaje się że są to najnowsze odkrycia. W ogóle najcenniejszym włóknem była i chyba nadal jest wigonia i dlatego zaczęto ją udomawiać. Z tego wyszła właśnie alpaka. Jednak jakość wełny tej udomowionej alpaki nie dorównuje jakości wełny wigoni żyjącej w stanie dzikim. Są co prawda jakieś farmy hodujące wigonię, gdzieś wysoko w Andach jakieś ogromne ogrodzone łąki gdzie wigonie żyją prawie na wolności, co 2 lata są łapane i strzyżone ale podobno z czasem jakość wełny tych wigonii i tak się obniża. Najcenniejszą wełną i chyba najcenniejszym włóknem na świecie, uważanym za artykuł wysoce luksusowy, jest wełna z dziko żyjącej wigonii, zabitej i ostrzyżonej. Kiedyś polowano na nie wyłącznie dla wełny. Oczywiście dzisiaj kombinują z krzyżówkami alpaki z lamą itp ale zawsze odbija się to na jakości wełny. 

 

Gdyby ktoś chciał założyć hodowlę Alapak to powinien o tym pamiętać. Jeżeli jest nastawiony na jakość wełny to powinien wybierać alpaki jak najczystszej krwi, jeżeli  na ilość, to jakieś krzyżówki.       

Edited by euklides

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawym przykładem jest historia świń z wysp Auckland. Począwszy od początku XIX wieku wypuszczano tam świnie, aby stanowiły źródło żywności dla ewentualnych rozbitków. I od tego czasu żyły sobie na wolności, w dosyć - relatywnie - trudnych warunkach. Po latach uznano je za zagrożenie dla lokalnego środowiska, ale na tyle ciekawe (pod względem pewnych, wykształconych w izolacji cech), że nie wybito ich całkowicie, tylko hoduje się je obecnie na Nowej Zelandii.

Zob.:

https://www.rarebreeds.co.nz/aucklandpigs.html

https://www.doc.govt.nz/our-work/eradicating-pigs-and-cats-on-the-auckland-islands/

Cytuj

Ponoć jest linia której szara wiewiórka jeszcze nie przekroczyła. Szkoci z dumą twierdzą, że leżą na północ od tej linii i u nich wszystkie wiewiórki są rude.

Wszystkie - nie, ale rzeczywiście Szkocja jest matecznikiem ok. 75% brytyjskich rudych wiewiórek. W Anglii i Walii natomiast rude wiewiórki praktycznie zanikły (to znaczy, są jeszcze miejsca, gdzie można je spotkać).

Zob.:

https://scottishsquirrels.org.uk/

https://www.nature.scot/naturally-scottish-red-squirrels

https://blog.cottages4you.co.uk/2017/09/22/places-to-see-red-squirrels-in-the-uk-red-squirrel-week/

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.12.2018 o 6:30 AM, gregski napisał:

Jeśli chodzi o Brytanię to słyszałem, że tam nie było ślimaków więc Rzymianie je sprowadzili bo to był dla nich przysmak

 

Na pewno ślimaki (zwłaszcza morskie) były przed inwazja rzymską.

Tu chodzi raczej o różne gatunki ślimaków lądowych szczególnie cenionych w kuchni. Naukowcy nie są zgodni czy choćby ślimak ogrodowy (Cornu aspersum) to przedrzymski import z terenów dzisiejszej Francji czy też został przywieziony dopiero przez Rzymian. Przyjmuje się, że przywieziony przez Rzymian został Helix pomatia, zwany: ślimakiem jadalnym, ślimakiem burgundzkim, wall fish czy wreszcie ślimakiem rzymskim. W przypadku ślimaka jedwabistego (Ashfordia granulata), który jest niemal endemiczny dla Wielkiej Brytanii, niektórzy uważają, że małe populacje tego ślimaka w Portugalii i Francji mogą być importami właśnie z Wysp. Zatoczek lśniący (Segmentina nitida) też raczej nie został zawleczony na Wyspy przez Rzymian.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 9.12.2018 o 11:45 AM, Bruno Wątpliwy napisał:

Reniferów na Georgii Południowej już chyba nie ma

 

Tak na marginesie, Georgia Południowa to ciekawy przykład jaki mamy stosunek do różnych zwierząt. Na wyspie kłopot miano nie tylko z reniferami ale i ze szczurami (pominę zagrożenie przez skorki). Akcja pozbycia się szczurów (za pomocą rozrzucanej trutki: brodifacoum) przeprowadzona została przez rząd Georgii i prywatną organizację South Georgia Heritage Trust, której szybko udało się zebrać 7 milionów funtów, głównie od prywatnych darczyńców.

To co w przypadku raczej ogólnie nielubianych szczurów było łatwe w przypadku reniferów już chyba - nie, zatem akcję ich usunięcia sfinansował w całości już tylko rząd. Raczej trudno przekonać ludzi do sponsorowania akcji przerobienia całej populacji reniferów na steki...

Swoją drogą historia toczy się kołem, renifery na wyspę przybyły wraz z norweskimi wielorybnikami a trzon ekipy, która zabrała się za ich likwidację stanowili znów Norwegowie - pasterze Sami i strzelcy z Norweskiego Inspektoratu Przyrody (Statens naturoppsyn).

 

 

Skorpucha jaszczurowata (Chelydra serpentina) to duży żółw (karapaks do pół metra) żyjący naturalnie w Ameryce Północnej (do Nowego Meksyku i Florydy po południowe krańce Alberty i Quebecku).

"W Polsce doszło do prawdopodobnie jedynej na świecie celowej introdukcji żółwi jaszczurowatych na większą skalę. Pod koniec XX wieku Polak mieszkający na stałe w USA prowadził akcję nazwaną przez siebie „ubogacaniem środowiska przyrodniczego w Polsce”. Polegała ona na przekazywaniu osobom wyjeżdżającym z USA do Polski jaj żółwia jaszczurowatego. Jaja były pakowane po kilkanaście sztuk do opakowania z wilgotnymi trocinami i przewożone w bagażu podręcznym. Wyjeżdżający otrzymywali także opatrzoną ilustracjami instrukcję, informującą, że opakowanie z jajami należy zakopać w ziemi na nasłonecznionych południowych stokach wzniesień. Miało to umożliwić wylęgnięcie się żółwi z jaj. Z zapisków na instrukcji wynika, że w czasie wakacji w 1997 r. (od 21 czerwca) przekazano jaja 16 osobom, przy nazwiskach których zapisano 28 lokalizacji – nazw miejscowości, jezior itp. (...) Przyjmując, że w opakowaniu było średnio 15 jaj i przy założeniu, że każda osoba otrzymała tylko 1 opakowanie, można przypuszczać, że w 1997 r. przewieziono do Polski 240 jaj żółwia jaszczurowatego. Przy założeniu, że każda osoba przewoziła po 1 opakowaniu dla każdej z zaznaczonych lokalizacji, liczba przewiezionych jaj wzrosłaby do 420 (...) Wiadomo jednak, że jaja były przywożone nie tylko w 1997 r. lecz w ciągu kilku lat na przełomie XX i XXI wieku. Zatem ich całkowita liczba mogła znacznie przekroczyć 1000".

/B. Kala, A. Kepel, W. Solarz, M. Więckowska "Program postępowania z inwazyjnymi gatunkami żółwi na terenie Polski", Poznań 2015, s. 11-12/

 

Naukowcy nie są zgodni co do oceny szans tej oryginalnej akcji introdukcyjnej, raczej przyjmują, że nie była udana wskazując na ówczesne złe warunki do wylęgu (powódź tysiąclecia) jak i brak zgłoszonych częstych obserwacji tego gatunku w naturze. 

Dla mnie pozostanie zagadką dlaczego ów Polak uznał akurat tego żółwia za godnego reprezentanta do "wzbogacenia" naszego środowiska przyrodniczego...  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Operacje introdukcji obcych gatunków przeprowadzali też towarzysze radzieccy. Jak to w ZSRR bywało - z rozmachem. Na przykład - począwszy od 1933 roku - w Związku Radzieckim wypuszczono na wolność ponad 21.000 norek amerykańskich. Dziś ten gatunek występuje praktycznie na całym obszarze byłego ZSRR (a przede wszystkim stamtąd rozprzestrzenił się na Europę - w tym Polskę).

 

Zob.:

1) S. Nowicki, P. Przysiecki, A. Filistowicz, Inwazyjne obce gatunki zwierząt futerkowych w faunie Polskihttp://pzhipzf.pl/files/media/Gatunki%20inwazyjne/Gatunki_inwazyjne.pdf , s. 15;

2) M. Piórkowska, D. Kowalska, Charakterystyka  populacji  hodowlanych  i  dziko żyjących  norek  amerykańskich, Wiadomości Zootechniczne, R. LII (2014), https://wz.izoo.krakow.pl/files/WZ_2014_2_art15.pdf, s. 123-124;

3) http://www.sevin.ru/vertebrates/index.html?Mammals/233.html;

4) https://ru.wikipedia.org/wiki/Американская_норка .


 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wątek rozpoczęty przez janceta wydzieliłem w odrębny temat:

forum.historia.org.pl - "Udomowienie zwierząt a wyginięcie ich dzikich przodków".

secesjonista

 

Ponieważ nie da się podzielić jednego wpisu przypomnę wypowiedź janceta w tym temacie, która dotyczyła ślimaków na terenie Wielkiej Brytanii:

 

19 godzin temu, jancet napisał:

Istotnie, trudno sobie wyobrazić, żeby tam nie było ślimaków, także lądowych. Klimat jest tam wyjątkowo sprzyjający ślimakom.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Wszyscy piszą o zwierzątkach, a rośliny ?

Dużo tego sprowadzono do Europy i Polski od XIX w. Czy można sobie wyobrazić park bez sosen wejmutek, choin kanadyjskich, klonów palmolistnych czy wreszcie magnolii ?

Ale jest też wiele odmian dębów w tym dąb czerwony zwany też amerykańskim. Obecnie uważany jest za zbyt ekspansywny, inwazyjny i jest zwalczany.

Edited by Tomasz N

Share this post


Link to post
Share on other sites
gregski   

Co tam park?

A kuchnia włoska bez pomidorów?

Węgierska bez papryki?

Polska bez ziemniaków?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.