Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Furiusz

Gospodarstwa rolne w dobie powstania styczniowego

Rekomendowane odpowiedzi

Furiusz   

Tak z ciekawości - dla okresu średniowiecza czy antyku w miarę odtwarza się średni rozmiar gospodarstwa wiejskiego, typ hodowli etc a jak wygląda to w przypadku drugiej połowy XIX wieku na ziemiach polskich? Jak wygląda typowe gospodarstwo chłopskie w zaborze pruskim a jak w zaborze austriackim i rosyjskim? Jak wyglądają średnie gospodarstwa dworskie w trzech zaborach? Co się uprawia, hoduje etc? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

jancet   
Dnia 7.09.2017 o 12:40, Furiusz napisał:

Co się uprawia? 

W rosyjskim ziemiaki. W pruskim pyry. A w austriackim grule.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy jancet jest dziś w szczególnie frywolnym nastroju, ale jako osoba (jakby się zdawało) znacznie bardziej uwrażliwiona względem kwestii pisania: na temat, mógłby nas oszczędzić przed swymi nieco niezbyt merytorycznymi wypowiedziami? A jak już: to nie: ziemiaki, tylko: ziemniaki.

 

 

Można sięgnąć po Aleksandra Macieszy "Atlas statystyczny Królestwa Polskiego...", to co prawda stare opracowanie, ale z tego co zauważyłem często cytowane i przytaczane przy okazji omawiania stosunków agrarnych w naszej przeszłości. Na podstawie zeszyty XV Warszawskiego Komitetu Statystycznego, autor "Atlasu..." podał, iż grunty orne w Królestwie Polskim (w 1894 r.) wynosiły 55% ogólnej przestrzeni, zaś łąki - 8,6%; nieużytków miało być ok. 4,9%, z tym, że, jak nieco sardonicznie zauważył autor: "Do nich słusznie zostały zaliczone wody, z których u nas nikt nie umieją korzystać, albowiem racjonalna gospodarka rybna w jeziorach i rzekach jest prawie zupełnie nieznaną". Grunty rządowe to ok. 3,9% powierzchni Królestwa, w tym głównie lasy - 88,5%.

Dalej podaje:

(ogólna przestrzeń w dziesięcinach / w tym ziemi ornej / %)

własność włościańska - 4 871 493 / 3 260 496 / 66,9%

własność drob. szlach. - 670 820 / 396 014 / 59,0%

własność miesz. osad. - 289 920 / 161 561 / 55,7%

własność miejska - 153 553 / 80 840 / 52,6%

własność rządowa - 669 983 / 25 748 / 3,7%

innych właścicieli - 50 593 / 25 843 / 51,1%

 

Stosunek łąk do ogólnej przestrzeni własności:

(obszar łąk w dziesięcinach / % ogółu przestrzeni)

własność włościańska - 517 934 / 10,6%

własność mieszk. osad.- 24 924 / 8,6%

własność drob. szlach. - 50 234 / 7,5%

własność dworska - 347 195 / 7,5%

 

Co do pastwisk, to autor zauważa, że dane mogą być mocno nieścisłe, jako, że władze gminne często podawały za pastwiska paśniki czy różne nieużytki.

Stosunek łąk do ogólnej przestrzeni własności:

(obszar łąk w dziesięcinach / % ogółu przestrzeni)

własność włościańska - 473 435 / 9,7%

własność mieszk. osad.- 26 837 / 9,9%

własność drob. szlach. - 87 092 / 13,0%

własność dworska - 244 881 / 5,3%

 

Jeśli chodzi o inne dane z tego źródła, to może Furiusz przejrzeć sam (lepiej będzie wiedział co go tam zainteresuje), jest dostępne w zasobach cyfrowych: rcin.org.pl.

Coś jutro dodam poza tymi ogólnymi statystykami.

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jancet   

A teraz serio.

Trochę informacji jest w pracy "Historia Polski" Tom II Część II (1814-1864), [red.:] Stefan Kieniewicz, Witold Kula, PWN 11956. Poniżej wynotowałem ciekawsze (na mój rozum) spostrzeżenia, dotyczące lat 1831-1864

 

Królestwo Polskie.

- Wzrost opłacalności upraw (popyt tworzyły miasta i Zachód), wzrost cen ziemi, zagospodarowanie nieużytków i wyrąb lasów.

- Wyhamowanie wzrostu powierzchni, przeznaczonej pod ziemniaki.

- Wzrost udziału pszenicy i jęczmienia wśród zbóż kosztem żyta i owsa.

- Rozpowszechnianie upraw buraka cukrowego.

- W folwarkach na zachodzie KP zastąpienie trójpolówki płodozmianem.

- Wzrost intensywności nawożenia, głównie obornikiem, co przyczynia się do rozwoju chowu bydła.

- Zahamowanie wzrostu pogłowia owiec, chłopi owiec się wyzbywają, są nadal w folwarkach.

- Chów bydła głównie u chłopów, świń wyłącznie, upowszechnienie chowu koni na zachodzie.

- Upowszechnienie się brony żelaznej, pługa na zachodzie, podczas gdy na wschodzie nadal dominuje socha, nawet w folwarkach.

- Pojawienie się używania kosy do sprzętu zboża i młockarni, w tym parowych na zachodzie kraju.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jancet   
26 minut temu, secesjonista napisał:

Nie wiem czy jancet jest dziś w szczególnie frywolnym nastroju, ale jako osoba (jakby się zdawało) znacznie bardziej uwrażliwiona względem kwestii pisania: na temat, mógłby nas oszczędzić przed swymi nieco niezbyt merytorycznymi wypowiedziami? A jak już: to nie: ziemiaki, tylko: ziemniaki

Jak najbardziej na temat, w kończy pytanie było: "co uprawiano?". A świat - moim zdaniem - byłby piękniejszy, gdyby Secesjonista czasem napisał coś żartem.

 

Poznańskie (1822-1845):

- W folwarkach zaczęto stosować płodozmian lub, częściej, "wieloletnią rotację pól z zachowaniem ugoru".

- Początek uprawy buraka cukrowego.

- Kosa zastąpiła sierp przy sprzęcie zboża.

- Bardzo silny wzrost pogłowia owiec (kilkunastokrotny), słabszy świń - o 150%.

 

Ilość wiadomości nader skromna, ale (pomimo pewnego przesunięcia czasowego) różnica pomiędzy Poznańskiem w zaborze pruskim a Kaliskiem w Kongresówce nie była duża.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jancet   

Galicja (1832-1845)

Bardzo mało informacji. Generalnie rolnictwo zacofane i "galicyjski głód". W 1849 r. w Galicji zebrano 1269 tys. ton kartofli, 1025 tys. ton zbóż i 1141 tys. ton kapusty (ta kapusta to mnie zaskoczyła).

O płodozmianie ni nie piszą, podobnie o nawożeniu - raczej ich nie było, bo za to piszą o problemie wyjaławianie gleb.

O narzędziach tyle, że "chłopi posługiwali się lichymi narzędziami domowej roboty". Czyli socha, bo pług raczej trudno wykonać w ten sposób.

W rozdziale o następnym okresie (powiedzmy: 1845-1864) podane, że "większość folwarków trzymała się jeszcze trójpolówki"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 8.09.2017 o 20:58, jancet napisał:

A świat - moim zdaniem - byłby piękniejszy, gdyby Secesjonista czasem napisał coś żartem.

 

A te ziemniaki i wielkość ich  uprawy- to mógłby nam przybliżyć jancet?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W zasobach cyfrowych dlibra.umcs.lublin.pl dostępne jest zbiorowe opracowanie "Stosunki rolnicze Królestwa Kongresowego: zbiór wiadomości o stanie i warunkach rozwoju rolnictwa na ziemiach Królestwa Polskiego w dobie przedwojennej". W sieci można znaleźć dwa artykuły tyczące się podobnej kwestii: J.K. Jańczaka "Struktura społeczna wsi polskiej w Królestwie Polskim" i Karoliny Studnickiej-Mariańczyk "Polityka władz rosyjskich wobec rolnictwa w Królestwie Polskim w latach 1815-1914". W obu znaleźć można sporo literatury, również takiej która jest dostępna w necie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 8.09.2017 o 20:41, jancet napisał:

- Chów bydła głównie u chłopów, świń wyłącznie

 

Ja to zrozumiałem tak, iż trzodę chlewną trzymano tylko w gospodarstwach chłopskich?

Czy aby na pewno?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jancet   
12 godzin temu, secesjonista napisał:

Ja to zrozumiałem tak, iż trzodę chlewną trzymano tylko w gospodarstwach chłopskich?

Czy aby na pewno?

 

Wyobraź sobie, Secesjonisto, że ja nie żyłem w połowie XIX wieku - aż tak stary nie jestem - i nie wiem. Podałem informację i jej źródło. Rzetelnie.

 

Odnoszę wrażenie, że Kieniewicz, Hula i autorzy poszczególnych rozdziałów kierowali swe publikacje do ludzi rozsądnych. Jeśli napisali, że chów świń odbywał się w gospodarstwach chłopskich, to należy to rozumieć rozsądnie, że w trakcie swych badań nie natknęli się na przykład chowu świń na folwarku. Co nie oznacza, że w żadnym folwarku nie było ani jednej świni. Ponadto trzeba być świadomym, że istniały jeszcze gospodarstwa szlachty zagrodowej - funkcjonujące tak jak chłopskie, choć formalnie - szlacheckie. Podejrzewam, że autorzy wliczali je do chłopskich.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
piterzx   

Nie jestem specjalistą ani od świń, ani historii polskiego rolnictwa, ale moje (skromne) materiały potwierdzają słowa janceta w sprawie świń i owiec. Studia z dziejów gospodarstwa wiejskiego wskazują na dominację pastwiskowego chowu trzody chlewnej w końcu XVIII i na początku XIX wieku (tak właściwie, na co wskazuje Wyczański, było tak przynajmniej od XVI wieku), co zmieniło się w XIX wieku, acz bardzo powoli. Wypas odbywać się miał przeważnie na użytkach zielonych, które nie nadawały się dla bydła, bądź owiec, a to przeważnie właśnie ze względu na inny charakter produkcji. Chłopi hodowali trzodę w niewielkich ilościach na własne potrzeby, a i tak jej okres wzrostu trwał bardzo długo (m.in. ze względu na traktowanie tej hodowli jako pobocznej, a zatem stosowanie słabych pasz). W folwarkach na terenie Kongresówki znajdowano trzodę chlewną, lecz nieczęsto. Nie mam dokładnych informacji, jedynie szczątkowe cytaty z epoki, np. z Nowin Gospodarskich oraz galicyjskiego Tygodnika Rolniczo i Przemysłowego. Co ciekawe, w Galicji chów świń również nie był popularny, niemal wyłącznie w niewielkim pogłowiu u chłopów. Niemal, bo wspomniany już TRiP w nr 36 z 7 września 1846 roku podając przykład nowoczesnego jak na owe czasy, nowatorskiego austriackiego gospodarstwa posiadającego 110 sztuk tuczników, co wiązać się miało z wielkimi wydatkami, a konfrontuje to z obecnym w Galicji sposobem chowu oraz wyszczególnieniem produkcji omasty i mięsa, co według autora działo się poniekąd w niektórych dworach z niemałą korzyścią. Owa intensywna produkcja omasty i mięsa na dobrej jakości paszach nie była jednak popularna, bowiem świnie zaś przy gospodarstwie wychowywać, karmić, bić (kłuć) i trudnić się sprzedażą, wędzeniem tychże płodów, jest wcale odrębną gałęzią przemysłowości, i za wiele zatrudniałoby gospodarza wiejskiego, który i tak ma dość do czynienia. Korzyści z trzody chlewnej, które znane są dzisiaj, były raczej niedoceniane i podawane w pismach branżowych jako swoiste odkłamanie mitów (znów za Kasperowskim), np.: mylne także jest zdanie jakoby nawóz od świń miał być nieużyteczny, owszem jesteśmy tego zdania, że tenże nawóz jest dość pożyteczny, trzeba go jeno zmieszać z nawozem końskim lub bydlęcym i dać mu się nieco uleżyć, i z tego nawet względu zasługuje chów świń na uwagę.

 

Tego rodzaju przekazy z epoki potwierdzają moim zdaniem niezbyt dużą popularność tego rodzaju produkcji rolnej na terenie Galicji i Kongresówki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To, że w Królestwie Polskim większość trzody chlewnej przypadało na gospodarstwo włościańskie to wiem, mnie zastanowiło słówko: "wyłącznie", bo było by to jednak dziwnym. Zadałem pytanie by poznać skalę tego rozwarstwienia. Zwłaszcza, że koniec XIX wieku to czas kiedy zaczęły być zakładane pierwsze duże, "przemysłowe" mleczarnie  w dużych majątkach. A za tym poszło pewne większe zainteresowanie właścicieli większych gospodarstw rolnych - hodowlą trzody chlewnej ("W ostatniem 25-cioleciu przed wojną, hodowla trzody w gospodarstwach większych posunęła się naprzód").

 

13 godzin temu, piterzx napisał:

Studia z dziejów gospodarstwa wiejskiego wskazują na dominację pastwiskowego chowu trzody chlewnej w końcu XVIII i na początku XIX wieku (tak właściwie, na co wskazuje Wyczański, było tak przynajmniej od XVI wieku), co zmieniło się w XIX wieku, acz bardzo powoli. Wypas odbywać się miał przeważnie na użytkach zielonych, które nie nadawały się dla bydła, bądź owiec, a to przeważnie właśnie ze względu na inny charakter produkcji.

 

Tylko, że pod koniec XIX w. trochę to chyba się zmieniło, w cytowanej powyżej pracy "Stosunki rolnicze..." czytamy, że: "Wypęd na pastwiska stosowano, zarówno w gospodarstwach większej, jak i mniejszej własności, jednak dorywczo, bez cech chowu pastwiskowego".

Jeśli chodzi o stosunek hodowli świń w rozbiciu na mniejsze i duże gospodarstwa, to w tejże pracy podano, że w 1907 r., miał się on jak: 6,6 do 1.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.09.2017 o 9:16 PM, jancet napisał:

O narzędziach tyle, że "chłopi posługiwali się lichymi narzędziami domowej roboty". Czyli socha, bo pług raczej trudno wykonać w ten sposób.

 

Termin "domowej roboty" odnosi się raczej do prymitywizmu tego narzędzia i że nie był on wytworem przemysłowym. Zatem niekoniecznie była to właśnie socha.

"Przedmiotem rozważań autorów stały się orka i jej narzędzia. Warto podkreślić, iż na wsi galicyjskiej rzadko orano pługiem odpowiednio spulchniającym glebę. Benedykt Wygoda w swoim Studium społeczno-gospodarczym wyjaśniał, iż tzw. pług galicyjski najczęściej jest 'zlepkiem kawałków blachy żelaznej, skleconym przez samouka kowala, który nie zdaje sobie zgoła sprawy z dokładności narzędzia. Toteż orka wykonana takim pługiem jest tylko pokrajaniem ziemi na paski i grudy'".

/J. Wnęk "Popularyzacja wiedzy rolniczej w Galicji", "Galicja. Studia i Materiały", nr 1, 2015, s. 70;  cyt. za: B. Wygoda "Uprawa roli. Studium społeczno-gospodarcze", Lwów 1916, s. 46/

 

W dniu 28.09.2017 o 12:52 AM, piterzx napisał:

Nie mam dokładnych informacji, jedynie szczątkowe cytaty z epoki, np. z Nowin Gospodarskich oraz galicyjskiego Tygodnika Rolniczo i Przemysłowego

 

Wspomnianych "Nowin..." nie znam, kto je wydawał i gdzie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.09.2017 o 12:52 AM, piterzx napisał:

Chłopi hodowali trzodę w niewielkich ilościach na własne potrzeby, a i tak jej okres wzrostu trwał bardzo długo (m.in. ze względu na traktowanie tej hodowli jako pobocznej, a zatem stosowanie słabych pasz). W folwarkach na terenie Kongresówki znajdowano trzodę chlewną, lecz nieczęsto.

(...) Co ciekawe, w Galicji chów świń również nie był popularny, niemal wyłącznie w niewielkim pogłowiu u chłopów.

 

Opas w Królestwie nie trwał bardzo długo li tylko z racji tego, iż traktowano ją jako poboczną (odnoszę te uwagi do całości hodowli trzody, a nie tylko w gospodarstwach chłopskich), ale również wynikała z preferencji rynku konsumenckiego. Dwa główne kierunki sprzedaży: miasta polskie i Niemcy preferowały świnie starsze niż 1-2 lata. Polskie miasta szczególnie upodobały sobie tzw. sztuki średnie, czyli o wadze ok. 150-175 kg, w Niemczech popularnością cieszył się też opas późny o wadze ok. 200-300 kg. W kierunkach handlu Królestwa wyróżniała się Łódź, która chętnie kupowała tzw. podświnki w wieku ok. 3-5 miesięcy. Na kilka lat przed wybuchem wojny, na skutek zmian w międzynarodowym handlu wieprzowiną, otworzyła się dla Królestwa możliwość sprzedaży tzw. podświnek w wieku ok. 6 miesięcy na bekon do Anglii (gdzie rywalizowaliśmy z droższą duńską wieprzowiną).

/za: "Stosunki rolnicze Królestwa Kongresowego..."/

 

W Galicji (w końcówce XIX w.) było nieco inaczej jeśli chodzi o handel wieprzowiną. Galicyjscy hodowcy nie byli w stanie konkurować z węgierską hodowlą wyspecjalizowaną w produkcji sadła i słoniny, stąd dominowała hodowla mięsna, a eksport:

"do krajów zachodnio-austryackich (Wiedeń, Praga) [to głównie] drobne młode świnie, których waga rzadko przekracza 100 kg. na mięso, szynki i inne wyroby".

/F. Bujak "Galicyja", T. 1 "Kraj, ludność, społeczeństwo, rolnictwo", Warszawa 1908, s. 334325/

 

W Galicji trzoda chlewna nie była najpopularniejszą pośród gospodarzy mających najmniejsze gospodarstwa, w 1902 r. procent gospodarstw hodujących świnie wyglądał następująco:

do 0,5 ha - 28%

0,5-1 ha - 34,4%

1-2 ha - 43,4%

2-5 ha - 56,8%

5-10 ha - 67,7%

10-20 ha - 72,6%

20-50 ha - 64,0%

50-100 ha - 50,0%

wyżej 100 ha - 41,0%

/tamże , s. 322/

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jancet   
W dniu 28.09.2017 o 12:52 AM, piterzx napisał:

Nie jestem specjalistą ani od świń, ani historii polskiego rolnictwa, ale moje (skromne) materiały potwierdzają słowa janceta w sprawie świń i owiec.

 

Dzięki za poparcie, jednak chciałbym po raz wtóry (albo i po-wtóry) stwierdzić, że nie mam żadnego własnego poglądu "w sprawie świń i owiec" w Kongresówce w latach 1831-1864. 

 

W dniu 30.09.2017 o 12:47 PM, secesjonista napisał:

Termin "domowej roboty" odnosi się raczej do prymitywizmu tego narzędzia i że nie był on wytworem przemysłowym. Zatem niekoniecznie była to właśnie socha.

 

Ja tam nie wiem, co przytaczany przeze mnie autor myślał, używając terminu "domowej roboty". Ciekawe, że Secesjonista wie, choć nie wspomniał, że tę książkę czytał, a nawet - że zna autora tej informacji. Ja nie wiem, czy wyrób miejscowego kowala ów autor zaliczyłby do wyrobów "domowej roboty", czy jednak nie. Choć gdyby chodziło o robotę kowalską, rzemieślniczą, czemu nie miałby tego napisać wprost? Choć oczywiście, że chodzi raczej o sochę, to tylko moje domniemanie, zatem zgadzam się, że niekoniecznie była to właśnie socha. Pewności w tej materii nie mam żadnej, może i pług, a może i radło.

 

No właśnie: z cytowanego opisu Benedykta Wygody iż orka wykonana takim pługiem jest tylko pokrajaniem ziemi na paski i grudy wynikałoby raczej, że chodzi o narzędzie, działające jak radło, bowiem socha po to ma dwa końce, by jednak - kiepsko, bo kiepsko - obracać skibę. Z Moszyńskiego ("Kultura materialna Słowian, tom I) - podaję z pamięci, która jest zawodna - dowiedziałem się, że jeszcze w latach 30. XX w w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu używano czasem sochy, zaś przypadków używania radła Moszyński nie odnotował, lecz przechowywanie tego narzędzia - i owszem. Co było 70 czy 100 lat wcześniej?

 

No właśnie - ten upływ czasu...

 

Dlaczego Secesjonista kwestionując tezę, postawioną przez Stanisława Śreniowskiego w książce, redagowanej przez Kieniewicza i Hulę, dotyczącą lat 1831-1864, posługuje się informacjami, dotyczącymi "lat przedwojennych", czyli okresu o 40-70 lat późniejszego? Toć to kompletnie inna epoka!!!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×