Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
TyberiusClaudius

Odtrącenie Olimpias i Aleksandra przez Filipa

Recommended Posts

Jaki był powód tego, że Filip stwierdził, że Olimpias jest cudzołożnicą(o ile dobrze pamiętam), a Aleksander jest z nie prawego łoża? To chyba jakaś zagrywka polityczna, bo inaczej nie wychowywałby syna na następcę przez ostatnie 20 lat? Jeżeli tak to co taka zagrywka miałaby mu przynieść?

Ps. Chociaż nie wiadomo co z forum sie stanie - wracam chociażby na ostatnie 2 tygodnie.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze, Filip niczego takiego nie stwierdził, może Tyberiusz podać źródło tej informacji?
Po drugie, warto pamiętać, że często racjonalizujemy działania znanych postaci historycznych, umieszczając ich decyzje wyłącznie w sferze np. polityki, zapominając iż są to zwykli ludzie, kierujący się irracjonalnymi porywami emocji. Zatem trzeba z pewną ostrożnością interpretować każde działanie jako element gry politycznej, a precyzyjniej: wyłącznie jako takie. Słusznie Krzysztof Nawotka zauważa, że takie jednostronne postrzeganie działań Filipa:
"... wynika z bardzo jednostronnego postrzegania władcy Macedonii (a może w ogóle każdej wybitnej postaci politycznej) jako bytu czysto racjonalnego, nie kierującego się nigdy w życiu niczym poza kalkulacją zysków i strat".
/tegoż, "Aleksander Wielki", Wrocław 2004, s. 122/


Wypada spojrzeć na to co się wówczas działo w alkowie Filipa i jakie to niosło konsekwencje. To co musiało zaprzątać umysł tego władcy to m.in. kwestia sukcesora. Do 337 r. p.n.e. miał on sześć żon (ew. siedem jeśli przyjąć, że i córka króla Scytów - Atheasa była jego małżonką, jak chcą niektórzy), z których każda formalnie miała równy status. Po przełomowym starciu w Beocji (Cheronea, 338 p.n.e.) Filip cieszył się posiadaniem dwóch synów, zrodzonych przez Olimpias i Filinnę. Syn tej drugiej, czyli Arridajos na samodzielnego władcę się nie nadawał za sprawą swej ułomności umysłowej, w jego przypadku w grę wchodzić mogła jedynie regencja. Stąd i najpoważniejszym kandydatem jawił się Aleksander.
Oczywiście Filip nie musiał się ograniczać jedynie do powyższego wyboru. Choć tradycyjnie wybierano najstarszego syna, władca mógł jednak podjąć inną decyzję. Nie musiał się nawet ograniczać do swych potomków, z tego typu kalkulacji wynikać mogły decyzje matrymonialne władcy względem jego córki Kynane i wzmocnienie pozycji rodu Perdikkasa III.
Tak czy inaczej pozycja Olimpias w takich okolicznościach była najmocniejsza, i słusznie mogła mieć ona nadzieję na to, że w przyszłości to właśnie jej przypadnie imię Eurydyki. Jej sytuacja zmieniła się za sprawą kolejnego ożenku Filipa z Kleopatrą. Sygnałem ostrzegawczym było już jej pochodzenie - z arystokratycznego, a nie jak zazwyczaj królewskiego rodu. Za sprawą jej opiekuna Attalosa, władca macedoński wzmocnił bez wątpienia swe związki ze słynnym Parmenionem, ale jak się zdaje za tym wyborem stało po prostu uczucie. Trywialnie mówiąc: podejrzewa się, iż Filip się po prostu zabujał.

Uwzględniając powyższą sugestię, Filip coś musiałby zrobić z Olimpias i jej stronnikami, których musiała zgromadzić wielu, jako główna pretendentka do funkcji i roli królowej matki. Skryte jej zgładzenie - to zamieszanie w państwie i starcie z jej koterią. Poza tym byłoby to krokiem przedwczesnym, jako że Kleopatra nie dała mu jeszcze potomka. Cóż zatem lepszego niż rzucenie cienia na jej prowadzenie się i sugerowanie pochodzenia z nieprawego łoża jej syna? Wypada zauważyć, że nie padło żadne formalne oskarżenie, które zmusiłoby władcę do podjęcia stosownego "śledztwa". Na uczcie weselnej (z Kleopatrą) padła jedynie zawoalowana sugestią z ust Attalosa, a nie: Filipa, jak podał Tyberiusz (toast miał brzmieć: "Od tej chwili ci, którzy się narodzą, by być naszymi królami, nie będą bękartami, lecz prawowitymi synami").
/N.G.L. Hammond "Filip Macedoński", Poznań 2002, s. 225/

Wynikła stąd awantura na weselu, jakikolwiek miała ona przebieg, była na rękę władcy. Zagrożona Olimpias udaje się do Epiru, władca może zatem spokojniej snuć plany z ewentualnym potomkiem Kleopatry w roli sukcesora. A gdyby te zamysły spełzły na niczym, to w odwodzie miałby Olimpias z jej potomkiem, bo przecież formalnie niczego jej nie udowodniono.
Jak się zdaje Filip nie docenił jednak ambicji i determinacji swej małżonki. Jeśli wierzyć Markowi Justynusowi i jego tzw. "Epitome", miała ona nakłaniać władcę epirskiego - Aleksandra do wystąpienia zbrojnego przeciw Filipowi. A to, w ówczesnej sytuacji, władcy macedońskiemu było zupełnie nie na rękę, zważywszy na planowaną operację militarną przeciw Persom. Stąd Filip jako pierwszy szybko wyciągnął rękę do Aleksandra i namówił go do powrotu do Pelli. Zapewne też celem załagodzenia stosunków poczynił dwa dalsze kroki,w postaci wysłania Attalosa do Azji i ślubu jego córki Kleopatry (zrodzonej przez Olimpias) z Aleksandrem, władcą Epiru, który był bratem naszej Olimpias.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mogę się nie zgodzić, bo jest to jak najbardziej logiczne etc., ale albo ja pogubiłem się w Twoim wywodzie, albo pominąłeś kwestię następującą:
To, że odrzucił Olimpias - da się jakoś zrozumieć. W pewnym wieku niektórym zaczyna odbijać, chociaż w sumie rzeczy Filip nie był wtedy taki stary, ale o ile wywalenie powyższej, ze względu na Kleopatrę jest zrozumiałe, bo jak stwierdziłeś mógł się po prostu zakochać, to po kiego grzyba wywalać Aleksandra? Przecież wychowywał go na przyszłego króla, poza tym Aleksander dowodząc kawalerią pod Cheroneją dowiódł swojej odpowiedzialności mimo młodego wieku - wymarzony następca. Filip mógł spokojnie powierzyć mu władze wiedząc, że będzie dobrym królem, a zamiast tego wolał szukać alternatywnych rozwiązań tej kwestii? Sam przyznasz, że to nieco dziwne. no chyba, że rzeczywiście to po prostu sprawa irracjonalnych emocji..

Edited by TyberiusClaudius

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatecznie jednak "nie wywalił" Aleksandra, a jak starałem się wskazać - pozostawił sobie stosowną furtkę i bardzo szybko ją wykorzystał.

Problem w tym, że Tyberiusz zapomina o pozycji tej kobiety, która zyskuje tytuł Eurydyki. Obok samego władcy, to najważniejsza osoba na dworze rodu Argeadów.

Przy uwzględnieniu charakteru i ambicji Olimpias, trudno sobie wyobrazić by zakochany Filip los swej Kleopatry miałby niejako złożyć w ręce Olimpias. Wyobraża sobie Tyberiusz sytuację, w której Filip namaszcza Aleksandra na swego następcę, na dworze rządzić chce Olimpias - z racji swej roli królowej-matki, Filip często udaje się na wyprawy wojenne, a jego najukochańsza małżonka próbuje również rządzić jako królowa? Wraca z pola bitewnego do alkowy Kleopatry, a ta zatruwa mu życie: co będzie kiedy urodzę potomka, przecież Olimpias każe go zaraz zadusić, a któż się przeciwstawi nowej Eurydyce? A co się stanie ze mną samą, kiedy ciebie zabraknie mój ukochany królu? I byłyby to utyskiwania całkiem zasadne, zważywszy, iż ostatecznie Olimpias zmusiła Kleopatrę do popełnienia samobójstwa.

A tak, Filip mógł w miarę spokojnie oczekiwać na potomka Kleopatry. Z jej strony nie musiał się obawiać "trucia głowy" - bo Olimpias pozostaje na wymuszonym wygnaniu. Powrót Aleksandra mógł przed nią wytłumaczyć, że to jedynie chęć wykorzystania go w operacjach militarnych, a jak mi urodzisz syna, to przecież zawsze możemy Aleksandra oddalić - powracając do kwestii bękarciego pochodzenia. Olimpias też jest nieco utemperowana, bo wreszcie Aleksander powraca do stolicy, zdobywa doświadczenia polityczne i wojskowe, ma okazję tworzyć własne zaplecze w wojsku jak i na dworze.

Trudno uwierzyć by ów obraźliwy toast nie był wygłoszony za wiedzą macedońskiego władcy. Uważam, że Filip tworzył grunt pod przekazanie władzy przyszłemu potomkowi Kleopatry. Ale że z potomkami różnie jednak bywa, nie palił za sobą wszystkich mostów.

Gdyby nie wydarzenia w Ajgaj, gdyby wyprawa przeciwko Persom byłaby udaną, gdyby Kleopatra szybko obdarzyła go potomkiem... czy wówczas mielibyśmy Aleksandra Wielkiego?

Wątpię...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.