Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Andrzej

Anegdoty Historyczne

Rekomendowane odpowiedzi

Andrzej   

Znacie jakies anegdoty historyczne :?: Można je tutaj zamieszczać. Oto kilka z nich:

Fryderyk II, król pruski, podejmował gosci w pałacu Sansouci w Poczdamie, goszcząc wsród nich francuskiego filozofa Woltera.Polecił służbie, by Wolterowi nie dawać łyżki, a gdy podano zupe odezwał się:

- Durniem jest ten kto nie zje zupy.

Wolter, wziąwaszy kromke, wydrążył ją i za jej pomocą zjadł zupe.

Po posiłku odezwał sie:

- Durniem jest ten kto nie zje swej łyżki.

Po czym spokojnie skonsumował łyzke z "kromki" chleba

Pewnego razu w szkole nauczyciel był bardzo niezadowolony z przyszłego uczonego, Wiktora Weisskopfa, i powiedział mu:

- Ty nie znasz żadnych dat.

- Ja znam wszystkie daty, tylko nie wiem, co się wtedy wydarzyło.

Gdy słynnemu twórcy operetek Franciszkowi Suppé dyrygent zwrócił uwagę, że motyw jego nowego utworu można zleźć już u Beethovena, kompozytor odrzekł:

- No to co z tego? Czy Beethoven nie jest dla pana dostatecznie dobry?

Podczas spaceru po Hyde Parku Beechamowi zrobiło się gorąco. Zatrzymał więc taksówkę, podał kierowcy swój płaszcz i kapelusz i powiedział:

- Proszę jechać za mną.

Król był wielkim miłosnikiem ksiązek, które wielkim kosztem sprowadzał z zagranicy.Pewnego razu polecił zakupic znaczna liczbe ksiag Franciszkowi Lismaninowi, spowiednikowi Bony i wysłał go za granice z pieniędzmi.Wiedział o tym Stańczyk.

- Powiedz mi też, Stańczyku - zapytał go król - wieleś ty juz głupców równych sobie znalazł :?:

- Co dzień ich spisuje i już Zygnmunta Augusta zapisałem

- A to za co?

- Za to, że Lismaninowi dał tyle pięniedzy i wyprawił go z nimi za granice.

- A poczekajże jeszcze Lismanin wróci.

- Jak powróci to ciebie zmaże a jego zapiszę.

Stańczyk zgadł gdyż Lismanin sie więcej w Polsce nie pokazał.

Kiedy królowi przystawiano pijawki Stańczyk zauważył.

- Są to najprawdziwsi dworzanie i przyjaciele króla jegomości.

Pewnego razu król zagadnął arcybiskupa lwowskiego:

- Jakże ty książe, zostałeś biskupem w kościele łacińskim kiedy mało co umiesz po łacinie :?:

- Tak, jak wasza królewska mość w Polsce choć po polsku nie umiesz.(Stefan Batory)

Przybyły na dwór króla Jakuba I ambasador francuski był wysokiego wzrostu, ale podczas pierwszego posłuchania na dworze nie wykazał sie giętkoscią umysłu.Po posłuchaniu króla zapytał znanego filozofa Francisca Bacona co sądzi o ambasadorze. Ten stwierdził, że jest duży i dobrze zbudowany.

- Ale co pan myśli o jego głowie? Czy to człowiek zdolny wykonać swoje zadanie?

- Królu, ludzie wysocy podobni bywają niekiedy do kilkupiętrowych domów, w których najwyższe partie są zazwyczaj najgorzej umeblowane.

Pewnego razu cesarz Napoleon jechał przez niewielki miasteczko francuskie.Zdziwiony tym, ze nie przywitały go salwy armatnie pyta burmistrza:

- Dlaczego nie strzelacie z armat na moją cześć :?:

- Powodów jest ze......dwadzieścia.Po pierwsze nie mamy armat.Po drugie......

- Dziękuje to pierwsze wystarczy - odrzekł cesarz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pewna dama zapytała Liszta:

- Czy to prawda, mistrzu, że pianistą trzeba się urodzić?

- Naturalnie! Nie urodziwszy się, nie można zostać pianistą.

Po koncercie, na którym wykonywane były dzieła Maxa Regera, w prasie ukazała się ostra krytyka jednego z recenzentów. "Szanowny panie - pisze doń Reger następnego dnia - siedzę w najbardziej ustronnym zakątku mego domu i mam pańską krytykę przed sobą. Za chwilę będę ją miał za sobą."

Pewnego razu słynny śpiewak Leo Slezak otrzymał telegraficznie taką propozycję angażu:

"100 - stop - 1000 pozdrowień".

Odpowiedział na to również telegraficznie:

"1000 - stop - 100 pozdrowień".

Leo Slezak grał kiedyś rolę Lohengrina. Opera kończy się tym, że bohater odpływa w łodzi ciągnionej przez łabędzia. Inspicjent jednak za wcześnie dał znak i łódź odpłynęła bez Lohengrina. Skonsternowany Slezak krzyknął w stronę kulis:

- Kiedy odchodzi następny łabędź?

Żona Władysława Żeleńskiego przeziębiła się i lekarz zalecił jej, by kilka dni pozostała w łóżku. Po wyjściu lekarza Władysław zaczął gorączkowo czegoś szukać.

- A czego ty tak szukasz, Władyś? - zapytała pani Żeleńska.

- Kluczy do naszego rodzinnego grobowca - odparł Władysław.

- Mój Boże, a na cóż ci one teraz potrzebne?

- No bo też ty i twoja rodzina zawsze zostawiacie wszystko na ostatnią godzinę.

Do malca koncertującego we Frankfurcie podszedł jakiś nastolatek i powiedział:

- Wspaniale grasz! Ja nigdy się tak nie nauczę.

- Dlaczego? Jesteś już całkiem duży. Spróbuj, a jeśli nie wyjdzie, to zacznij pisać utwory.

- Ja już piszę. Wiersze...

- To interesujące. Pisać dobre wiersze jest chyba jeszcze trudniej niż pisać muzykę.

- Dlaczego, całkiem łatwo. Spróbuj... Rozmówcami byli Mozart i Goethe.

Pewien młodzieniec pytał Mozarta, jak się pisze symfonie.

- Jesteś jeszcze za młody. Zacznij lepiej od ballad - odpowiedział kompozytor.

- Ale przecież pan zaczął pisać symfonie, kiedy nie miał jeszcze dziesięciu lat! - zaprotestował młodzieniec.

- No, tak. Ale ja nikogo nie pytałem, jak to się robi.

Klara Schumann, żona kompozytora Roberta Schumanna, dawała kiedyś na dworze wiedeńskim koncert fortepianowy, na którym grała utwory swojego męża. Po koncercie przedstawiono ją monarsze, który zamienił z nią kilka zdań. Na zakończenie rozmowy monarcha przez grzeczność zwrócił się też do jej męża:

- A pan? Czy pan również jest muzykalny, panie Schumann?

Po premierze "Halki" w 1854 roku w Wilnie kompozytor Stanisław Moniuszko zapytał swojego znajomego, starego szlachcica, jak mu się podobała opera.

- E, tam. Bardzo długa historia. Dałby stolnik dziewczynie krowę w pierwszym akcie i wszystko by się skończyło.

Kiedyś pewien młody kompozytor zagrał Straussowi swoją nową balladę.

- Wspaniała rzecz! - powiedział Strauss. - Tylko w niektórych miejscach bardzo przypomina Mozarta.

- To nic nie szkodzi! - dumnie odpowiedział autor. - Mozarta zawsze chętnie słuchają...

Aleksander Głazunow zawsze bardzo taktownie odnosił się do początkujących kompozytorów. Tylko raz nie wytrzymał i powiedział pewnemu młodzieńcowi:

- Łaskawy panie, odniosłem wrażenie, jakoby dano panu do wyboru: komponować muzykę albo iść na szubienicę.

Pewien młody i bardzo pewny siebie tenor powiedział kiedyś Caruso:

- Wczoraj w operze mój głos zabrzmiał we wszystkich zakątkach teatru!

- Tak - odpowiedział Caruso - widziałem, jak publiczność ustępowała mu miejsca.

więcej na:

http://www.historia.org.pl/index.php?id=anegdoty

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andrzej   

W 1383 na zamku w Pyzdrach bronili się zwolennicy Zygmunta Luksemburskiego. Miasto oblegane było przez rycerstwo polskie. Gdy podczas szturmu po raz pierwszy w Polsce użyto działa, jeden z pocisków przebił bramę( ) i rozgruchotał czaszkę bedącego na dziedzińcu zamkowym kucharza. Ironia losu, bo było to jedyny kucharz na zamku i z jego braku właśnie zamek szybko poddano...

Niejaki generał Sedgewick, podczas amerykańskiej wojny secesyjnej próbował zachęcić swe oddziały do walki, wystawił głowę ponad nasyp i krzyknął:

- "Przecież oni nie zdołaliby trafić nawet słonia z tej odle...".

To były jego ostatnie słowa.

W 1944r Niemcy wybudowali, kosztem znacznych wysiłków pozorowane lotnisko w rejonie Warki. Było dość dobrze przygotowane i widoczne. Przylecieli więc Rosjanie swymi Ił 2 i zbombardowali je ........ burakami cukrowymi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Kiya   

Nie pamiętam kto to dokładnie był, ale nauczyciel historii opowiadał anegdotę chyba o jakiejś francuskiej żonie władcy. Było to za Rewolucji.

Wycieńczony, ubogi chłopski tłum zjawił się pod pałacem i żałośnie krzyczał:

- Nie mamy chleba! Nie mamy chleba!

Na to żona króla(?):

- Nie macie chleba? To jedzcie ciastka!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mer   

Na pytanie, zadane Stalinowi na Krymie przez Rząd Polski, co się stało z 14 tysiącami oficerów polskich [tych zamordowanych w Katyniu] odpowiedział "No cóż, może uciekli do Mandżuri?"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
napata   

Albert Einstein zapytał:

Co świeci jaśniej, Słońce czy Księżyc ?

... ... ...

Oczywiście, że Księżyc, bo on świeci w nocy, podczas gdy Słońce tylko w dzień, kiedy i tak jest widno!

George Bernard Shaw powiedział:

W życiu każdej kobiety mamy siedem etapów: niemowlę, dziewczynka, panienka, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta.

A propos wypowiedzi Kiyi i MaWro -

S'ils n'ont pas de pain, qu'ils mangent de la brioche (Jeżeli nie mają chleba, niech jedzą ciastka)

Tak faktycznie miała powiedzieć Maria Antonina, ale jest to cytat wcześniejszy i pochodzi z Wyznań Jean Jacques'a Rousseau. I to on jest autorem tego stwierdzenia, namawiającego do rewolucji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Beowulf   

Papież Klemens VIII uwielbiał piwo, i to polskie, z Warki. Pokochał ten chmielny napój, gdy w latach 1588-1589 był papieskim legatem w Rzeczpospolitej. Starał się wtedy o poprawienie stosunków między królem Zygmuntem III Wazą, a dynastią Habsburgów. Jego pontyfikat przypadał na czasy kontrreformacji - papież dużo pościł, medytował i pielgrzymował. Jednak gdy leżał na łożu śmierci, wzdychał w gorączce: "O santa piva di Polonia! O santa birra di Warka!" (O święte polskie piwo! O święte piwo z Warki!). Czuwający przy nim duchowni myśleli, że papieżowi chodzi o nieznaną im polską świętą, więc przyłączyli się do tych westchnień i powtarzali: "O santa Piva, ora pro eo!" (Święta Piwo módl się za nami!)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Borata   

Bardzo znana anegdota, a propos piwa: wielu władców wyjeżdżało na krucjaty do Ziemi Świętej, jednak książe Leszek Biały bardzo się z tym ociągał. Zapytany przez papieża o powód, odpowiedział: W Ziemi Świętej pija się tylko wodę i wino, a ja piję tylko piwo". Papież zrozumiał Leszka, i krucjaty księcia ominęły.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomek91   

Chyba to już opowiadałem na tym forum ale co mi tam .

Na zjeździe partii Stalin wygłasza przemówienie . Nagle ktoś kichnął . Nikt się nie przyznaje .

Stalin pyta się :

- Kto to kichnął ??

Cisza . Na to Stalin do Berii :

-Wyprowadź 12 rząd .

Osoby z 12 rzędu wyprowadzono z budynku i słychać było serię z karabinu maszynowego .

Stalin kontynuował przemówienie . Ktoś znowu kichnął .

Józef znowu się zapytał :

-Kto tu kichnął ?

Cisza .

Stalin do Berii :

- Wyprowadź 20 rząd

Wyprowadzono i rozstrzelano przed budynkiem . :

Stalin kontynuował przemówienie . Ktoś znowu kichnął .

Stalin znowu :

- Kto tu kichnął ?

Nagle wstaje jakiś staruszek , cały spocony , drżącym głosem odpowiedzial :

- To ja .

Na to Stalin bardzo serdecznym głosem :

- Na zdrowie , towarzyszu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
To co opisuje Kyia powiedzała Maria Antonina, żona ostatniego króla Francji Ludwika XVI.

Gwoli ścisłości Ludwik XVI nie był ostatnim królem Francji. Po upadku Napoleona na francuski tron powrócili Burbonowie (zasada restauracji).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Pancerny   

Książę Bolesław Krzywousty (1086-1138) wojownik dzielny, nie cierpiał tchórzostwa na polu walki. Pewnemu rycerzowi, któremu zdarzyło się uciec w potrzebie, wysłał w prezencie trzy przedmioty:kądziel, wrzeciono i zajęczą skórkę. Miały one kolejno symbolizować:zniewieściałość, skłonność do krętactwa i tchórzostwo. Nieszczęśnik aluzję zrozumiał i natychmiast powiesił się we własnej kaplicy na sznurze od dzwonu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W 1967 r. peerelowska cenzura uznała, że nie należy dopuścić do wydania książki „Johna Steinbecka "Grona gniewu”".

Dlaczego?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

O obyczajach i tradycji w Białym Domu w dwa lata przed wybuchem drugiej wojny światowej.

W 1937 r. przed dorocznym przyjęciem noworocznym w Białym Domu, prezydent Roosevelt miał (wedle obliczeń jego sekretarza) uścisnąć 12 331 dłoni amerykańskich obywateli.

Nad przebiegiem uroczystości stał nieubłagany w swym konserwatyzmie Raymond Muir. Kiedy w 1938 r. prezydentowa chciała przenieść przyjęcie z błękitnej jadalni, gdzie zawsze się ono

odbywało do większej sali wschodniej, ów majordomus nie mógł wyjść z osłupienia, toż to było wbrew tradycji! Oczywiście Old Raymond (jak nazywano) na takie brewerie nie wyraził zgody.

Prezydentowa skapitulowała...

nie wiadomo czy bardziej przekonało ją to, że to pokój w którym prezydentowa Abigail Adams wieszała bieliznę*, czy też fakt że pokój znajdował się na tyle daleko od kuchni, że potrawy

wystygłyby.

Z owym przyjęciem wiąże się szereg tradycji, choć dziś już nie zawsze kontynuowanych.

Od kiedy o "lepsze" miejsce przy stole pokłóciły żona prezydenta kongresu Nicholasa Longwortha - Alice Roosevelt Longworth z żoną wiceprezydenta Charlesa Curtisa - Annie Elizabeth Baird Curtis zaprzestano zapraszać połowice osób sprawujących te funkcje.

Dla osób mniej obeznanych z savoir-vivre obowiązującym w Białym Domu przygotowano książeczkę pióra pani Hagner szczegółową opisującą zasady balu.

Na przyjęciu nie podawano tradycyjnie alkoholu a lemoniadę, nie tyle w związku z prohibicją, co za zwyczajem wprowadzonym przez prezydentową Hayes, która ze względów zdrowotnych

pijała tylko lemoniadę. Stąd zwano ją Lemoniadową Lucy.

Menu było zawsze to samo, ustalone przez prezydentową Monroe, która spędziwszy młodość w Paryżu uznała się za specjalistkę światowej i dystyngowanej kuchni.

Serwowano zatem: nadziewany mostek sarni, faszerowane grzyby, pasztet z wątróbki strassburskiej, krem poziomkowy i zapiekane plastry sera.

Wszystko to podawano na złotym serwisie wniesionym w wiano narodowi przez prezydentową Tyler. Jako że sam serwis był na 35 osób, a na bal zapraszano tradycyjnie 60 osób resztę zastawy dobierano z serwisu wykonanego tzw. złota amerykańskiego.

Skąd wziął się obyczaj zakazujący na to przyjęcie zapraszania razem Przewodniczącego Sądu Najwyższego i obcych dyplomatów - nie pojmuję?

Ot takie michałki...

* - wielkie rzeczy, wreszcie Roosevelt przyjmował życzenia od Amerykanów w ogrodzie, gdzie wedle legend pani prezydentowa Taft zwykła pasać swą nader okazałą krowę

Edytowane przez secesjonista

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×