Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
lancaster

Asymilacja narodowa w końcu XIX wieku

Rekomendowane odpowiedzi

Witam ,

wiek XIX lata 80-90 , schyłek epoki , narodziny nowego wieku , to mniej więcej ramy czasowe tematu .

Polski nie ma , i wydaje się ze jej nigdy już nie będzie , romantyzm skopany podkutymi butami zaborczych żołdaków , wydaje się wygasać , panuje pozytywizm , bogaćmy się i budujmy byt narodowy małymi krokami bez uniesień , bez krzykliwych krwawych powstań .

Polskość w zaborze pruskim i rosyjskim , jest tępiona metodami administracyjnymi , niszczy się pamiątki narodowe , brakuje polskiej szkoły , prześladowana jest nie tylko kultura , ale i sam jezyk podbitego Narodu .

Wyjątkiem jest "Galicja " gdzie polskie społeczeństwo wywalczyło sobie , kosztem rezygnacji z dążeń niepodległościowych , autonomie polityczna i kulturową , w ramach KuK Monarchie .

W tych powszechnych warunkach germanizacji i rusyfikacji , polskość winna maleć i karleć , ograniczać się jedynie do twardego jądra polskiego chłopstwa , tymczasem .....

Da się zaobserwować dziwne zjawisko parcia ku polskości ludzi "obcej " krwi i "obcej "wiary ( co do wiary pisze by uzmysłowić , iż kościół katolicki nie cieszył się sympatia ni w Prusach ni w Rosji , a mógł być postrzegany jako element polonizacyjny ).

Pozwolę się posłużyć dwoma przykladami z zaboru rosyjskiego czy Kraju Priwislanskiego , Władysław Anders ewangelik -augsburski syn etnicznych Niemców z Ojca Alberta Andersa i Matki Elżbiety Tauchert , zarówno On jak i jego trzej bracia wybrali polską kulturę , polską świadomość narodową, mimo tego iż wybór ten mógł utrudnić mu karierę w armii carskiej .

Przykład drugi ks . Biskup Juliusz Bursche , gdyby nie fakt ze my luteranie nie uznajemy pogańskiego i niechrześcijańskiego kultu "świętych " <_< , murowany kandydat na patrona Polski . Bursche urodził się z czysto niemiecki rodziców ,z Ojca Ernesta Bursche i Matki Matyldy Müller , jako pastor kościoła ewangelicko-augsburskiego , a i późniejszy mego wyznania Superintendent , doprowadził do oczyszczenia go z germańskich naleciałości , spolonizował . Praca Juliusza Burche zakończyła się niestety już w XX wieku gdy On i jego bracia ( oraz wielu innych z jego rodziny ) ponieśli męczeńską śmierć z reki niemieckiego nazizmu jako zadeklarowani polscy patrioci .

To jednak nie tylko "Niemcy "etniczni i protestanci ciążyli ku polskości w XIX wieku , dużo dłuższa jest lista żydów polskich ( z malej litery gdyż pisze o tych co się za Polaków wyznania mojżeszowego uważali ) nazwiska te mówią same za siebie : Askenazy , Hirschfeld , Toeplitz , Natansonowie ,Handelsman ,Korczak , Kronenberg , ect .

Do polskości do Polski której nie było i być nie powinno , ciążyły tez całe gałęzie polskiego Narodu , oderwane w zamierzchłych czasach od polskiego państwa , budzili się Ślązacy ich posłowie w pruskim Landtagu , i w niemieckim Reichstagu tworzyli wspólne koło polskie wraz rodakami z Pomorza , i Wielkopolski , tworzyli polskie chóry , towarzystwa , organizacje , to ziarno po kilkunastu latach obrodzi trzema powstaniami , gdy lud nasz śląski zbrojnie zażąda powrotu do Ojczyzny .

I tu rodzi się pytanie , co takiego sprawiło , iż polska kultura w tak niekorzystnych warunkach była dla "obcych " atrakcyjna , ze przyjmowali polska świadomość narodową , wiążąc się z naszym Narodem .

Wdzięcznym będę za podawanie przykładów asymilacji narodowej w XX i początkach XX wieku , i zapraszam do dyskusji .

Edytowane przez lancaster

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach


"jako pastor kościoła ewangelicko-augsburskiego , a i późniejszy mego wyznania Superintendent , doprowadził do oczyszczenia go z germańskich naleciałości , spolonizował".

Cóż - po raz pierwszy superintendentem został w 1904 roku, zatem nie mieści się to w ramach czasowych schyłku XIX wieku.

Pastorem w Wiskitkach został w 1885 r. - czym się wówczas zapisał?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"jako pastor kościoła ewangelicko-augsburskiego , a i późniejszy mego wyznania Superintendent , doprowadził do oczyszczenia go z germańskich naleciałości , spolonizował".

Cóż - po raz pierwszy superintendentem został w 1904 roku, zatem nie mieści się to w ramach czasowych schyłku XIX wieku.

Pastorem w Wiskitkach został w 1885 r. - czym się wówczas zapisał?

Tu pozwolę sobie zgłosić veto , gdyż temat jest umieszczony w dziale tematycznym Historia wieku XIX ( 1815r.-1914r.)- Ogólnie , tak bynajmniej wyświetla mi się strona Forum , co więcej pisałem " ... wiek XIX lata 80-90 , schyłek epoki , narodziny nowego wieku , to mniej więcej ramy czasowe tematu ...." , takoż Szanowny Secesjonisto myślę , ze rok 1904 możemy swobodnie do narodzin nowego wieku zaliczyć ;)

Co do epizodu z służbą bożą w Żyrardowie ( tj . Wiskitkach ) , to nie mam pojęcia , wiec co masz na myśli ?

No chyba nie małżeństwo z Amalią Krusche córką pabianickich przemysłowców niemieckich luteran , właścicieli przędzalni .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Veto przyjęte - mnie rzucił się w oczy głównie ów "schyłek".

Wiskitki to nie Żyrardów o czym zapewnia żyrardowianin.

A pytanie co do owego okresu tyczy się kwestii cz już wówczas zajmował się: "oczyszczeniem go z germańskich naleciałości"?

Dla porządku przypomnę, czego nie podał lancaster, że ów: "Władysław Anders ewangelik -augsburski" nie tylko wybrał polskość, ale i katolicyzm. Bowiem w roku 1942, w dalekim Jangi-Jul biskup Józef Gawlina bierzmował go.

Faktycznie ciekawym jest, że w okresie upadku państwowości, kultura polska (w szerokim ujęciu) miała dziwny walor przyciągania, jak pisano:

"Niemiec spolszczony cześć powszechną budzi

Polak zniemczony jest najgorszym, z ludzi".

Czy można mówić o asymilacji czy raczej o akulturacji?

Warte uwagi:

"Akulturacja/asymilacja na pograniczach kulturowych Europy Środkowo-Wschodniej w XIX i XX wieku", t. 1: "Stereotypy i pamięć" red. R. Traba

"Procesy akulturacji/asymilacji na pograniczu polsko-niemieckim w XIX i XX wieku" red. W. Molik, R. Traba

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
"Niemiec spolszczony cześć powszechną budzi

Polak zniemczony jest najgorszym, z ludzi".

IMHO do dziś aktualne , dlaczego ? Z prostej przyczyny niekoniunkturalności , wybranie niemczyzny to prosta i dużo łatwiejsza droga , niczym wstąpienie do silniejszego plemienia . Wybór polskości to poza fascynacja bogactwem naszej kultury i historii , zero korzyści ekonomicznych . I to zarówno w wieku XIX jak i współcześnie , to świadomy i przemyślany wybór .

Tym większy szacunek dla naszych rodaków "obcej krwi " , którzy dołączyli do Narodu Polskiego , wtedy gdy państwo polskie nie istniało .

nie tylko wybrał polskość, ale i katolicyzm. Bowiem w roku 1942
Tak , generał Anders w wieku lat 50 ( ? ) przeszedł na rzymskie wyznanie , co nie zmienia faktu iż urodził się jako luteranin i poł wieku był ewangelikiem - augsburskim ;) .
Czy można mówić o asymilacji czy raczej o akulturacji?

O akulturacji tych Niemców czy Żydów , co przyjęli polską świadomość narodową , w żadnym wypadku nie ma mowy , to wiek XIX/XX dostęp do niemieckiej czy żydowskiej kultury w postaci książek , pism , gazet nie był utrudniony ,a wręcz łatwiejszy niż do polskiej kultury , to były świadome wybory .

Edytowane przez lancaster

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

"....Akulturacja to proces, który dokonuje się na skutek długotrwałej oraz bezpośredniej koegzystencji kilku odmiennych od siebie systemów kulturowych. Cechą charakterystyczną tego procesu jest dominacja jednej z kultur oraz stopniowy coraz większy wpływ na pozostałe, co prowadzi do trwałych zmian wewnątrz „słabszej” kultury. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do całkowitego zaniku tejże kultury. To także proces przekształcania się społeczeństwa wywołany nieustanna migracją ludności oraz coraz rzadszych ograniczeń w osiedlaniu się poza granicami swojego państwa.

Akulturacja to przystosowywanie się zbiorowości do warunków panujących wśród przedstawicieli innej kultury. Przekształcenie to może mieć charakter częściowy, co polega na zachowaniu niektórych etnicznych elementów kulturowych oraz tożsamości etnicznej, pomimo wprowadzenia zmian. Drugim możliwym stopniem akulturacji jest całkowity (...)"

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&ved=0CCUQFjAB&url=http%3A%2F%2Fwypracowania24.pl%2Fjezyk-polski%2F1602%2Fakulturacja-definicja-charakterystyka-przyklady&ei=yFvCU_aIJsfXPN_rgZgC&usg=AFQjCNEQx4dSuIdcN5qbJC7_mdIdOcCqLg&bvm=bv.70810081,d.ZWU&cad=rja

I tu jest powód dla , ktorego tezę o akulturacji zdecydowanie odrzucam , gdy Szanowny Secesjonista spojrzy na post wprowadzający przypomni sobie pewne uwarunkowania w , ktorych kultura polska funkcjonowała w zaborach pruskim i rosyjskim (celowo nie podawałem przykładów asymilacji w Galicji , choć jest ich multum ) ,na przełomie wieków XIX/XX .

Polskość w zaborze pruskim i rosyjskim , jest tępiona metodami administracyjnymi , niszczy się pamiątki narodowe , brakuje polskiej szkoły , prześladowana jest nie tylko kultura , ale i sam jezyk podbitego Narodu .

W takich warunkach nie można nazwać kultury polskiej dominującą , a raczej tępioną i prześladowaną .

Niemcy czy Żydzi , na terenie Kraju Priwislanskiego czy w zaborze pruskim , byli wystarczająco liczni i mieli doskonały dostęp do własnej kultury , by nie nazwać asymilacji akulturacją .

Dlaczego Natansonowie , Kronebergowie , Toeplizowie - stawali się Polakami , a nie Rosjanami , wszak to jezyk rosyjski był oficjalnym językiem urzędowym , to szkoły były rosyjskie , to bycie "Rosjaninem "dawało szanse na karierę i awans społeczny .

Podobnie przyszły generał i bohater narodowy Władysław Anders , gdyby zadeklarował się Niemcem lub Rosjaninem , jego szanse w carskiej armii rosły by niepomiernie .

I zarówno żydzi ( o malej literze wspominałem ) , jak i Niemcy będąc wyznawcami religii mojżeszowej , lub protestantami nawet w świątyniach mieli ograniczony kontakt z polskim otoczeniem , i polskim językiem .

To w żadnym wypadku nie jest akulturacja , o akulturacji możemy mówić w przypadku Głuchoniemcow ale to inne uwarunkowania i inne czasy .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jancet   

To bardzo ciekawa kwestia - wybieranie polskości, czy też trwanie przy polskości, przez osoby, których pochodzenie i wyznanie do tej polskości bynajmniej nie predestynowały, niekoniecznie byli przez Prawdziwych Polaków w tej polskiej wspólnocie serdecznie witani, zaś korzyści życiowych z tego wyboru nie mieli, zda się, żadnych, a przynajmniej mniej, niż gdyby wybrali opcję niemiecką lub rosyjską, a nawet czeską (w zależności od regionu).

Może jakaś część odpowiedzi tkwi już w Twym pytaniu:

wiek XIX lata 80-90 , schyłek epoki , narodziny nowego wieku , to mniej więcej ramy czasowe tematu .

Polski nie ma , i wydaje się ze jej nigdy już nie będzie , romantyzm skopany podkutymi butami zaborczych żołdaków , wydaje się wygasać , panuje pozytywizm , bogaćmy się i budujmy byt narodowy małymi krokami bez uniesień , bez krzykliwych krwawych powstań .

Wyróżniłem "bogaćmy się", choć chyba wolałbym to ująć szerzej - "żyjmy lepiej". Bo "żyć dobrze" to nie tylko mieć dostęp do środków finansowych, to również mieć dostęp do teatru, książek, muzyki, potańcówek w Dolince Szwajcarskiej i codziennych gazet (skupię się na Kongresówce, bo ta jest mi najbliższa). Warszawa miała polską ofertę kulturalną porównywalną z Petersburgiem i Moskwą, a zapewne bogatszą, niż Riazań, Tuła, Smoleńsk, a nawet Kijów czy Odessa. Co więcej - oferta kulturalna Lublina czy Kielc też zapewne była bogatsza, od oferty prowincjonalnych rosyjskich miast. I zarówno w operze, jak i w tancbudzie, pojawiały się utwory rosyjskie (jeśli chodzi o muzykę - to bardzo dobrze), ale publiczność była w większości polska.

Wyobraź sobie młodego, dość zamożnego, Rosjanina, Niemca czy Żyda, którego rodziców prowadzony interes czy obejmowany urząd rzucił do Warszawy. On chce żyć jak normalny młody człowiek - wypić w knajpie, potańczyć, poderwać dziewczynę, pogadać z chłopakami. Teoretycznie można się ograniczyć do swojego grona, ale to jakby dobrowolnie zamknąć się w getcie. Bo Polaków jest w Warszawie więcej, więc siłą rzeczy i te ładniejsze dziewczyny, i ci fajniejsi kumple, będą Polakami. Polskie gazety będą ciekawsze, bo piszą w nich o tym, co się dzieje tu i teraz. Polskie przedstawienia w teatrze będę ciekawsze, nawet jeśli sztuka artystycznie słabsza, bo publiczność bardziej autentyczna. I kiepską polską sztukę można po prostu wygwizdać, a rosyjskiej - не надо.

Nie do końca masz rację, twierdząc iż nie można nazwać kultury polskiej dominującą , a raczej tępioną i prześladowaną. Powiedziałbym, że mimo tępienia i prześladowania, na terenie Kongresówki, podobnie jak na Wileńszczyźnie, w Galicji i Poznańskiem pozostała dominującą, a na Wołyniu i Podolu - bardzo atrakcyjną.

Przy czym pozycja Polaków w państwie rosyjskim nie do końca była taka zła. Osoby narodowości polskiej mogły bez przeszkód awansować w armii na stopnie oficerskie, dopiero przy generalskich pojawiała się bariera. Podobnie było w administracji państwowej. Tymczasem Żydzi oficerami zostać nie mogli, urzędnikami średniego szczebla - chyba też nie, albo z trudem. Osoby narodowości niemieckiej do 1870 roku były w drodze awansu wręcz faworyzowani (wystarczy wspomnieć nazwiska wodzów i dowódców korpusów, tłumiących powstanie listopadowe: Diebitsch, Toll, Neidhart, Pahlenów dwóch, Kreutz, Geismar, Rosen, Rüdiger etc.).

Jednak Rosja nie mogła zapomnieć Niemcom, że przy ich zjednoczeniu została postawiona przed faktem dokonanym. Potem stosunki rosyjsko-niemieckie się systematycznie psuły, aż do wypowiedzenia wojny w 1914. Wraz z pogarszaniem się tych stosunków politycznych, pogarszały się warunki awansu oficerów narodowości niemieckiej, a poprawiały - narodowości polskiej. Nie wiem, od kiedy Anders zaczął w dokumentach deklarować narodowość polską, ale - zważywszy że z armią związał się w 1910 roku - na pewno lepiej tam wtedy było być Polakiem, niż Niemcem.

No ale jeszcze lepiej - Rosjaninem. Dlaczego - mając do wyboru polskość i rosyjskość - wybrał polskość?

Trudno wnikać w jednostkowe wybory konkretnych osób, ale może jest w nich coś więcej, niż towarzysko-kulturalne walory polskości.

W owym czasie my, Polacy, przynajmniej ci, patriotycznie myślący, przywiązywaliśmy dużą wagę do "materialnej substancji narodu" - tego, ilu nas jest, jak pracujemy, jak jesteśmy wykształceni, ile mamy fabryk, gorzelni, browarów, folwarków i zwykłej chłopskiej roli, ile mamy kapitału, ile mamy teatrów i tancbud, ilu mamy oficerów i wyższych urzędników, naukowców i nauczycieli. Im więcej, tym lepiej. Więc ci, patriotycznie myślący Polacy z radością witali wszystkich, którzy zgłaszali akces do polskości. Żydów, Niemców, Rosjan, Ormian, Tatarów etc. Bo każde przejście na polskość wzmacniało ową "materialną substancję narodową".

Żyd czy Niemiec - jeśli deklarował polskość, stawał się Polakiem. U nas ważna była deklaracja woli. Gdy Niemiec lub Żyd deklarował rosyjskość - stawał się podejrzanym indywiduum o obcych korzeniach. Podobnie Żyd, deklarujący niemieckość.

Dzięki temu mamy w dziejach naszej wojskowości nie tylko Andersa, ale też dwóch Hallerów, Rómmla czy Rummla, czy Krysińskiego - ostatniego polskiego generała w 1831, który złożył broń, itd. itc. A w literaturze Brzechwę i Tuwima :).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

" ....Wyróżniłem "bogaćmy się", choć chyba wolałbym to ująć szerzej - "żyjmy lepiej". Bo "żyć dobrze" to nie tylko mieć dostęp do środków finansowych, to również mieć dostęp do teatru, książek, muzyki, potańcówek w Dolince Szwajcarskiej i codziennych gazet (skupię się na Kongresówce, bo ta jest mi najbliższa). Warszawa miała polską ofertę kulturalną porównywalną z Petersburgiem i Moskwą, a zapewne bogatszą, niż Riazań, Tuła, Smoleńsk, a nawet Kijów czy Odessa. Co więcej - oferta kulturalna Lublina czy Kielc też zapewne była bogatsza, od oferty prowincjonalnych rosyjskich miast. I zarówno w operze, jak i w tancbudzie, pojawiały się utwory rosyjskie (jeśli chodzi o muzykę - to bardzo dobrze), ale publiczność była w większości polska.

Wyobraź sobie młodego, dość zamożnego, Rosjanina, Niemca czy Żyda, którego rodziców prowadzony interes czy obejmowany urząd rzucił do Warszawy. On chce żyć jak normalny młody człowiek - wypić w knajpie, potańczyć, poderwać dziewczynę, pogadać z chłopakami. Teoretycznie można się ograniczyć do swojego grona, ale to jakby dobrowolnie zamknąć się w getcie. Bo Polaków jest w Warszawie więcej, więc siłą rzeczy i te ładniejsze dziewczyny, i ci fajniejsi kumple, będą Polakami. Polskie gazety będą ciekawsze, bo piszą w nich o tym, co się dzieje tu i teraz. Polskie przedstawienia w teatrze będę ciekawsze, nawet jeśli sztuka artystycznie słabsza, bo publiczność bardziej autentyczna. I kiepską polską sztukę można po prostu wygwizdać, a rosyjskiej - не надо.

Nie do końca masz rację, twierdząc iż nie można nazwać kultury polskiej dominującą , a raczej tępioną i prześladowaną. Powiedziałbym, że mimo tępienia i prześladowania, na terenie Kongresówki, podobnie jak na Wileńszczyźnie, w Galicji i Poznańskiem pozostała dominującą, a na Wołyniu i Podolu - bardzo atrakcyjną. ..."

To ciekawe argumenty i całkiem prawdopodobne .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Co prawda nie dokładnie w końcówce XIX wieku...

Stanisława Dębicka, wnuczka Antoniego Kolberga, w swych wspomnieniach odnotowała szczególną gorliwość w odcinaniu się od niepolskich korzeni:

"W domu Niemca Kolberga zakazane było używanie mowy niemieckiej, za zagwizdanie melodii z 'Wolnego strzelca' C. M. Webera (...) klęczało się na grochu z fasolą. (...) U Chopinów nie wolno było mówić po francusku, chociaż był to wówczas powszechnie przyjęty język wyższych sfer polskich".

/tejże, "W starym gnieździe. Z sagi rodu Kolbergów", Warszawa 1989, s. 62/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dla zainteresowanych, o zderzeniu dwu różnych nurtów życia żydowskiego, również w kontekście asymilacji:

M. Wodziński "Oświecenie żydowskie w Królestwie Polskim wobec chasydyzmu. Dzieje pewnej idei".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×