Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
bavarsky

Spitzen oder nichtspitzen: das ist hier die Frage!

Rekomendowane odpowiedzi

No proszę, jak ładnie można naruszyć art. 8 pkt. 1 naszego Regulaminu.

:lol:

Zadziwiające hobby i ciekawe narzędzia, jak kiedyś powiedziałem: dla takiego profana jak - ja, wystarczy by Ikea zatemperowała mi ołówki.

Chciałbym zobaczyć na forum pełniej opracowany temat przez bavarsky: "Historia na marginesach i w notatkach. Kto i dlaczego używał ołówka", co ważne: dlaczego takiego, a nie innego?

Byłby to ciekawy przyczynek do historii wielu postaci...

Edytowane przez secesjonista

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
bavarsky   

Identyfikowanie się z narzędziem pracy?

Ołówek. Nic specjalnego. Grafit zawinięty w drewno. W historii było paru Wielkich, piszących głównie przy użyciu "drewienka". Rzecz w tym, że dzisiaj sporo tzw. modnych artystów używając np. notesów Moleskinie, twierdzi że "czuje" Hemingwaya, w ten sposób nobilitując swoje notatki...

Temat umieściłem w tym wątku, z myślą przewodnią o nie zaśmiecaniu głównych "działów". Stąd brak troski o nic.

Edytowane przez bavarsky

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jancet   

Ołówek. Nic specjalnego. Grafit zawinięty w drewno. W historii było paru Wielkich, piszących głównie przy użyciu "drewienka".

Rzecz w tym, że w nie tak znów odległej historii nie było innych narzędzi, mogących równie skutecznie służyć robieniu notatek.

Do szkoły (Sz. P. nr 205 w Warszawie przy Spartańskiej) poszedłem w 1966 roku, w ławkach były otwory na kałamarze, osobom, piszącym niestarannie (tak jak ja) zalecano stosowanie atramentu i stalówek. Ewentualnie wieczne pióro, w ostateczności tzw. "chiński" długopis. Zwykły długopis zdecydowanie "be", miał powodować zły charakter pisma.

Nie wiem, czy rzeczywiście długopisy miały wpływ na charakter pisma, ale nie były to narzędzia zbyt bliskie doskonałości. Zalewały, brudziły palce, papier i ubrania, a wkłady zawsze kończyły się niespodziewanie i w najbardziej nieodpowiednim momencie.

Podstawowym narzędziem do robienia notatek był ołówek.

Ołówki są różne. Nie chodzi tylko o znormalizowaną twardość grafitu. Miałem to szczęście, że nasza rodzina dostała z kwaterunku mieszkanie po jakimś niemieckim oficerze, wraz z kilkunastoma ołówkami. Potem dostałem kolejnych kilkanaście ołówków w spadku po prof. Bystroniu. Ponadto ojciec często, jak na owe czasy, jeździł w zagraniczne delegacje, a tam na różnych konferencjach i naradach rozdawano notatniki z ołówkami, tak jak dziś rozdaje się je z długopisami. No i oczywiście ołówki można było kupić.

Niektóre ołówki miały duszę. Nie wiem, na czym to polegało, ale pamiętam uczucie przyjemności, gdy brałem taki ołówek do ręki. Wyróżniałem je spośród innych. Te ołówki "z duszą" zdarzały się zarówno wśród tych starych "przedwojennych", jak i wśród nowych. Przekrój - okrągły lub wielokątny - też nie miał większego znaczenia. Chyba głównie gęstość drewna, ale nie jestem pewny.

Ostrzenie, czy - jak wówczas mówiono - temperowanie ołówka było niezwykle ważne. Temperówki obrotowe nie nadawały się do niczego - z resztą będę twierdzić, że nadal się do niczego nie nadają, bowiem kształt "zaostrzenia" powinien być dostosowany do upodobań użytkownika. Ja używałem "temperówki na żyletkę" czyli czegoś, co wyglądało tak, jak na załączonym obrazku. Przy czym nie każda temperówka się nadawała - większość była za miękka, za bardzo się wyginała. Sama żyletka też musiała byś dość gruba i twarda.

Jak poszedłem na studia na Politechnikę, to na pierwszym roku mieliśmy rysunek techniczny. Na zajęciach posługiwano się oczywiście ołówkiem, a dokładniej - dwoma ołówkami, bodajże HB do linii grubych k 3H do cienkich. Temperowałem je, rzecz jasna, swoją temperówką, sprawdzoną przez lata użytkowania. Zdarzało się dość często, że koledzy prosili mnie o zatemperowanie swoich ołówków, bo ponoć robię to lepiej.

Były to czasy, gdy kursował dowcip: "Dwaj inżynierowie wyciągnęli ołówki. Teraz już mogą rozmawiać".

Więc ten zawodowy "zaostrzac ołówków" w ogóle mnie nie szokuje. Robiłem to samo, tyle że za dziękuję.

post-8606-0-71401000-1354304488_thumb.jpeg

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
bavarsky   

8232344409_ec4743378b.jpg

Powyższy obraz, autorstwa Normana ROCKWELL'a, pt. "HIS FIRST PENCIL (GRANDFATHER AND GRANDSON)” z 1929 roku.

Rzecz w tym, że w nie tak znów odległej historii nie było innych narzędzi, mogących równie skutecznie służyć robieniu notatek.

Nie wiem czy ktoś kiedyś czytał to co tak koślawo swego czasu gdzieś próbowałem pisać.

W związku z wybuchem rewolucji we Francji, odcięto m.in. dostawy grafitu z "zagłębia" znajdującego się w angielskiej miejscowości Borrowdale. Braki wysokiej jakości surowca, zrazu poczęły alarmować ówczesnego ministra wojny Łazarza Carnota, który otrzymywał raporty o zaprzestawaniu produkcji podstawowego przyrządu piśmienniczego, jakim poza piórem gęsim; był natenczas ołówek.

Tym niemniej, ten wielki reformator armii, człowiek którego nie bez racji nazywają ojcem rewolucji, miał wizję swoistego substytutu. W wykreowaniu owej myśli posłużył mu umysł pewnego trzydziestodziewięcioletniego inżyniera Nicolasa Jacquesa Conte... któremu polecił zastosować alternatywę dla wyspiarskiego grafitu... jak to się wszystko skończyło, można doczytać sobie w książce Petorskiego "The Pencil. A history of design and circumstance".

Edytowane przez bavarsky

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
jancet   

A to mieszkanie po niemieckim oficerze - to w jakim mieście?

W Warszawie, na tzw. "oficerskim" Mokotowie. Przed wojną miał to ponoć polski major - taka plotka, nie potrafię jej zweryfikować. W czasie wojny jakiś Niemiec - po nim zostały realne ślady, dużo książek, jakieś słuchawki do radiostacji, radio z nazistowskim orłem, a także bicz rzemienny.

Czy ów mieszkaniec tego domu sam się owym biczem katował, czy też wspomagał się nim w seksualnych orgiach, czy też służył mu on do wykonywania obowiązków służbowych na Pawiej czy na Szucha - już się nie dowiemy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
bavarsky   

8660257677_63e803a2c6_z.jpg

Mitsubishi 9800EW series by Marcin F.M., on Flickr

Powyższe zdjęcie wykonałem prostą małpką Fuji FinePix Z35, a na nim zawarłem moje odkrycie roku, para ołówków Mitsubishi 9800/9852 EW.

Seria została wprowadzona do obiegu zrazu po II wojnie bo już w 1946 r., występowała jeszcze pod starym szyldem 'Masaki' tj. manufaktury założonej przez Niroku Masaki w 1887. Od 1952 r. już oficjalnie seria 9800 występuje jako 'Mitsubishi Pencil Co Ltd."

Kapitalny grafit.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pytanie nie o ostrzenie, ale nowego tematu nie warto zaczynać... naprawdę grafit swego czasu głównie pozyskiwano z Syberii?

Przez jak długi czas ten ewentualny monopol miał miejsce?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Takie pytanie: w czasie drugiej wojny światowej oficerowie wypełniali szesnastronicowe opinie służbowe, używali do tego "ołówka elektrograficznego".

Na jakiej zasadzie on działał?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
bavarsky   

Takie pytanie: w czasie drugiej wojny światowej oficerowie wypełniali szesnastronicowe opinie służbowe, używali do tego "ołówka elektrograficznego".

Na jakiej zasadzie on działał?

To był taki sam ołówek jak każdy inny, z tą różnicą, iż zawierał bardzo dużą porcję czystego grafitu w stosunku do glinki i wosku używanego w zwykłych ołówkach. Patent został stworzony przez IBM dla swoich maszyn liczących. Służył do wyraźnego zakreślania kart perforowanych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.