Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
pannakatarzyna

Jak żyło się gospodyniom domowym w okresie międzywojennym?

Recommended Posts

Dokładnej odpowiedzi nie znam, ale napiszę to co wiem:

1.Lodówka powstała w 1914 roku. Została wynaleziona przez Florence Parpart.

Prymitywne lodownie powstawały już przed naszą erą jednak były to duże budowle, na które przeciętny człowiek nie mógł sobie pozwolić.

Rozwiązanie bliższe lodówce stosowali Wikingowie. Wewnątrz domu, z dala od ogniska, kopano głęboki dół, na dnie którego umieszczano lód lub śnieg. Po zapełnieniu dołu żywnością, przysypywano go warstwą ziemi. Mięso zabezpieczone w ten sposób zachowywało świeżość przez wiele miesięcy po zakończeniu zimy.

Jest więc możliwe że pojedyncze gospodynie domowe miały lodówki, ale z pewnością nie były one stosowane powszechnie.

2.Mikser elektryczny w Polsce pojawił się dopiero w latach 50 XX wieku, początkowo jako sprzęt dość luksusowy.]

3. Zapałki produkowano w Częstochowie od roku 1882 (pierwsza fabryka zapałek na ziemiach polskich). Założona była przez Karola von Gehliga i Juliana Huch.

4. Oświetlenie gazowe lub naftowe. Lampa naftowa została wynaleziona przez I. Łukasiewicza i weszła do powszechnego użytku w latach 1860-1865. Oświetlenie gazowe stosowano jeszcze wcześniej.

5. Żelazko na węgiel drzewny (najprawdopodobniej). Podobne do tego:

BĂźgeleisen_alt.jpg

Dane zaczerpnięte z Wikipedii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   
witam,

bardzo potrzebuję pomocy w tym temacie. otóż chodzi mi o to co owe gospodynie posiadały w domu. tzn jakie sprzety typu mikser, lodowka itp. i jaka byla ich sytuacja generalnie.

z góry dziekuję Kasia

Tzn. jakie gospodynie? W mieście nawet telefon był rzadkością, a na auto było stać tylko bogatych. W mieście popularna była posada gosposi (służącej?), były piece kaflowe, elektryka, początki c.o., a ze sprzętów dziś spotykanych spotkałabyś niewątpliwie czasami radio (lub patefon, to taki protoplasta dzisiejszego gramofonu do płyt winylowych). Nieco popularniejszy był motocykl, a najpopularniejszy rower (zwany wtedy bicyklem). Lodówki, mixery, i inny sprzęt AGD to śpiew przyszłości, i to dalekiej. Znacznie gorzej przedstawiała się sytuacja gospodyń domowych na wsi - brak kanalizacji i prądu, a oprócz obowiązków, jakie miały ich odpowiedniczki w mieście, dochodziła im jeszcze praca w gospodarstwie i na roli. No i problem z transportem - wieś nie była zmechanizowana. Czy chociaż troszeczkę ci pomogłem?

pzdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Radio nie było aż taką rzadkością (również w domostwach bogatszej części klasy robotniczej), sprzęt AGD w domach inteligencji również był (elektroluxy itp.), na słaby stopień nasycenia gospodarstw domowych sprzętem miała wpływ niezwykła taniość pomocy domowej.

O telefonizacji piszą:

W. Dobrowolski "Rozwój poczty, telegrafu i telefonu w odrodzonym Panstwie Polskim (198-1928)", w: "Bilans gospodarczy 10-lecia Polski Odrodzonej", t. I, Warszawa 1929

J. Głódkowski "Poczta, telegraf i telefon w ostatnim pięcioleciu", "Polska Gospodarcza" 1938, nr 20-21

A najlepiej sięgnąć do ówczesnej prasy kobiecej:

http://www.wimbp.lodz.pl/wimbp/pliki/bibik/bibik_60/bibik_60.pdf

Edited by secesjonista

Share this post


Link to post
Share on other sites

Milionowy abonent radiowy zostal zarejestrowany w styczniu 1939 roku,dokladnie 19-go stycznia.Niespelna dwa miesiace pozniej bylo tych abonentow 70 000 wiecej,a wiec tendencja rozwojowa raczej wysoka.Byly jednak duze zaleglosci w stosunku do innych krajow Europy.W Polsce na 1000 osob przypadalo 25 odbiornikow,dla porownania na Lotwie 59. Koszt przyzwoitej jakosci radia krajowej produkcji byl dosc wysoki - 160 zlotych.

Acha...abonentem nr.999 999 zostala Wanda Sobczynska z Lodzi,co w tym temacie nadmienic wypada.Abonent milionowy otrzymal 4000 zlotych nagrody,pani Wanda i abonent nr.1 000 001 po 1000 zlotych.Nagrody bardzo wysokie co swiadczy o skali promocji.

Maszt w Raszynie umozliwial emisje programow w skali kontynentalnej,a wg.prof.Wieczorkiewicza mialo radio polskie najlepsza oferte muzyczna w Europie(w samej Wielkiej Brytanii 500 000 stalych sluchaczy).

Istnialy dwie rozglosnie w Warszawie i 8 regionalnych:w Krakowie,Poznaniu,Lwowie,Katowicach,Lodzi,Toruniu,Wilnie i Baranowiczach.Planowano otworzenie rozglosni w Lucku...na 1 wrzesnia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka reklamowanych udogodnień już z roku 1911:

nagazie.jpg

wyzymaczka.jpg

wwecklodownia.jpg

Z ciekawszych sprzętów można wspomnieć o żelazkach spirytusowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie zainteresowala "lodownia pokojowa".Jako,ze sam mam lodowke na gaz to bardzo lubie takie dziwaczne,a proste wynalazki.

Jak rozumiem to taka prymitywna lodowka.Kubelek z izolowanymi sciankami do ktorego sypalo sie lod i wkladalo narazone na zepsucie potrawy.A moze wynalazek byl jednak bardziej skomplikowany,bo np.nie mam pojecia do czego sluzyla ta korbka?No i to "suche" powietrze?

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

A mnie zainteresowala "lodownia pokojowa".Jako,ze sam mam lodowke na gaz to bardzo lubie takie dziwaczne,a proste wynalazki.

Jak rozumiem to taka prymitywna lodowka.Kubelek z izolowanymi sciankami do ktorego sypalo sie lod i wkladalo narazone na zepsucie potrawy.A moze wynalazek byl jednak bardziej skomplikowany,bo np.nie mam pojecia do czego sluzyla ta korbka?No i to "suche" powietrze?

To urządzenie do domowego "kręcenia lodów". American Twin Freezer miał dzielony na dwie części wewnętrzny cylinder który umożliwiał produkowanie sposobem domowym lodów o dwu smakach lub lodów i sorbetu jednocześnie. Cylinder ten był wprowadzany w ruch za pomocą tej "korbki" a właściwie rączki, bo machało się tym do przodu i tyłu jak w ręcznej pompie. Lód wspywało się pomiędzy ścianki kubełka a cylindra.

http://www.atticpaper.com/proddetail.php?prod=american-twin-ice-cream-freezer-trade-card

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba nie Harry.Przeczytaj reklame:

"Krazenie wewnatrz tych lodowni absolutnie suchego powietrza zabezpiecza potrawy od psucia sie".

To raczej jasno wskazuje,ze aparat spelnial funkcje wspolczesnej lodowki,a nie maszynki do wyrobu lodow.Ta ostatnia jest zreszta przedstawiona wyzej i wyglada nieco inaczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
harry   

Chyba nie Harry.Przeczytaj reklame:

Ano właśnie czytam i widzę obok rysunek z kubełkiem na którym stoi jak byk: "American Tween Freezer", następnie klikam na podesłany przeze mnie link, gdzie widać identyczny kubełek z identycznym napisem, potem klikam poniżej na obrazek 2/2 gdzie jest druga strona tej reklamówki i znów jak byk stoi to co napisałem tylko w języku jankesów (o ile mają jakiś swój język). Nie wiem o co chodzi z tym suchym powietrzem, ale wydaje się naturalne, że jak mamy coś na kształt termosu z przestrzenią, pomiędzy jednym a drugim naczyniem, wypełnioną lodem, to można tego czegoś używać również jako lodówki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najidealniejszym sposobem dostarczenia ciepłej wody będzie nowy, emaljowany grzejnik Junkersa R 12 E.

Grzejnik ten w bardzo posty sposób da się zamontować w miejscu kurka wodociągowego, bateria mieszalna umożliwia regulację temperatury w granicach 25-65 stopni Celsjusza.

junkerspralka.jpg

Na trzecim obrazku rzecz całkiem pożyteczna: pralka domowa marki "Tryumf", ocechowana i wypróbowana przez Instytut Gospodarstwa Domowego.

Używana przez przykładne gospodynie domowe, pierze dokładnie i nie niszczy bielizny. Pralką pierzemy dokładnie wszystką bieliznę w 10 minut bez tarcia w rękach, za pomocą ubijania, czyli przetłaczania roztworu mydlanego przez tkaninę (działanie ssąco-tłoczące).

Za jedyne 30 zł można dokupić wyżymaczkę.

Nowo zaprojektowane mieszkania w Spółdzielni Mieszkaniowej Pracowników Umysłowych Państwowej Wytwórni Uzbrojenia.

Każde mieszkanie posiada własne ogrzewanie centralne z kociołka, ustawionego obok pieca w kuchni.

Na żądanie wielu członków w kuchniach zainstalowano głównie kuchnie węglowe, na żądanie dodano również oprócz zlewu dwuprzedziałowego zmywak.

Koszt urządzenia takiej kuchni według projektu inż architekta Leonarda Tomaszewskiego:

kredens, stół, półki itp. - 531 zł

piec kuchenny - 310 zł

piecyk gazowy - 31 zł

zlew - 26 zł

zmywak 2 przedziałowy - 88 zł

podgrzewacz żelazka - 5 zł

kuchnial.jpg

Łazienki wyposażono w wanny kwasoodporne firmy "Witwicki", obmurowanie i ściany wokół wanny wyłożone do 2 metrów glazurą.

Standardowe wyposażenie: wanna, umywalka, piecyk kąpielowy; na życzenie niektórych mieszkańców zamontowano dodatkowo bidety, spłukiwane spłuczki i gazowe podgrzewacze żelazek do włosów.

Koszt urządzenia łazienki:

umywalnia z armaturą - 144 zł

wanna z armaturą kwasoodporną - 493 zł

piec gazowy (automat) - 479 zł

podgrzewacz gazowy - 24 zł

spluwaczka - 82 zł

półka szklana nad umywalką - 17 zł

bidet - 122 zł

azienkay.jpg

A tu odkurzacz lat trzydziestych:

odkurzacz_nawystawie.jpg

/ze strony wstarejkuchni.blox.pl/

Share this post


Link to post
Share on other sites
fraszka   

Piszecie o miastach, o dość zamożnych ludziach.

Z opowieści mojej babci (rocznik 1903) wiem jaka była bieda na wsi, w dawnym zaborze rosyjskim, niedaleko Bolesławca (woj. łódzkie).

Oczywiście nie dotyczyło to wszystkich mieszkańców, mówię wyłącznie o mojej babci, która jak urodziła syna w 1924 r. miała dla niego 2 pieluszki, i jedną ukradł jej brat, po to by uszyć sobie koszulę. Bo jedyna jaką miał, podarła się.

Dziadek, a potem i babcia wyjeżdżali do bauera (gospodarza) w Niemczech do pracy. Kradli często kapustę, bo nie mieli co jeść.

Poprawiło im się finansowo dopiero gdy dziadek wyjechał na początku lat 30. XX w. do Francji, do kopalni. Potem dojechała do niego babcia, z synami. Tam już mieli luksusy, murowane domy, sprzęty różne, też elektryczne.

Po powrocie do Polski po 2 wojnie światowej jedno z dzieci urodzonych we Francji, wychowane we francuskim niemałym mieście gdy pojechało na tę polską biedną wieś - ze strachu nie mogło spać. Położyli je bowiem nie do łóżka, tylko na ławie, nie było podłogi, tylko coś jak klepisko. Trauma podobno dla tego kilkuletniego wówczas dziecka była koszmarna.

Kolejna opowieść to historia zawarta w "Bożej podszewce" Teresy Lubkiewicz-Urbanowicz. Nawet jeśli nie jest to typowa autobiografia, to podobno dużo w tej książce prawdy. Ta prawda to również nie artykuły z Kuriera Warszawskiego. Tam, na kresowej wsi nikomu nie śniło się o mikserze czy pralce.

Edited by fraszka

Share this post


Link to post
Share on other sites
jancet   

Jakoś tak się złożyło, że wątek - choć założony w dziale "historia powszechna" zdryfował na nasze polskie poletko. Pozostaję w tym dryfie, a w dodatku trochę go pogłębię, ekstrapolując zagadnienie polskiej wiejskiej gospodyni domowej aż do lat swego dzieciństwa, gdyż dość dobrze pamiętam sytuację z pewnej wsi.

Masz, Fraszko, rację, że udogodnienia dla gospodyń domowych, które stały się znane w mieście już w latach 20-ych, długo jeszcze nie były znane gospodyniom wiejskim. Konkretnie - nie były znane jeszcze w połowie lat 70-ych, ten okres pamiętam już dość dokładnie, z końca lat 60-ych tylko niektóre zdarzenia.

Wieś, którą chcę opisać, powstała w wyniku parcelacji gruntów folwarcznych, przeprowadzonej na początku XX wieku. O ile mnie pamięć nie myli, to właścicielami folwarku byli pp. Michałowscy, których idylliczny, murowany, z gankiem wspartym na dwóch białych kolumienkach, choć malutki, niewiele większy od chłopskiej chaty, znajdował się w centrum wsi na resztówce. Folwark znajdował się bardzo blisko stolicy, trochę za Piasecznem, a nowo powstającej wsi właściciele nadali nazwę Siedliska. Zapewne mieli nadzieję na powstanie licznych letniskowych rezydencji, jednak w sumie większość działek wykupili rolnicy. Faktycznie, na wschodnim i zachodnim skraju wsi powstały dwie wielkie wille, w rozległych ogrodach. O życiu w tych willach nie wiem idealnie nic, absolutnie inny świat. Trzecia parcela, której zabudowa miała charakter willowy, to właśnie parcela mojej ciotki. Tyle że była to willa znacznie bardziej skromna, na 5-omorgowej (cca 2,5 ha) parceli. Właściwie 2/3 willi, bo projekt przewidywał korpus i dwa skrzydła, lecz drugie skrzydło nie było wtedy wybudowane. Dom był jednak murowany, piętrowy i z dwoma balkonami.

Pomimo iż mieszkali tam "miastowi", udogodnień dla gospodyni nie było wiele. Oczywiście dom obsługiwała wynajęta "dziewczyna" - za mojej pamięci już mająca 50 czy 60 latek, a nie właściciele. W tym czasie obsługiwała całe, mocno podupadłe, gospodarstwo, ale wcześniej ponoć było inaczej i "ogród" był domeną właścicieli.

Wodę czerpano - nowocześnie - ze studni. Studnia była z betonowych kręgów. A że poziom wód podziemnych był tam wysoki, to i poziom wody w studni był tylko 1-1,5 m poniżej poziomu gruntu. Więc nie było nawet tradycyjnej korby i drewnianego wałka z łańcuchem, był tylko drąg z hakiem, na którym zawieszało się wiadro i wyciągało na górę.

Studnia służyła też za lodówkę. Zapas łatwo psujących się produktów pakowano do worka, który był spuszczany na sznurze tuż nad powierzchnią lustra cieczy w studni. Temperatura wynosiła tam cca 12-15oC, więc czas przechowywania nie mógł być długi. Nie było odrębnej piwnicy - mam na myśli budynek, zagłębiony poniżej gruntu ze stropem przykrytym warstwą ziemi do przechowywania ziemniaków i i innych warzyw.

W połowie lat 70-ych zdecydowaliśmy się kupić i przywieźć tam lodówkę. Była to sensacja na całą wieś, zupełnie nieznajome nam gospodynie przychodziły, żeby to cudo obejrzeć.

Odkurzacz czy mikser - nie żartujmy :rolleyes: .

Potrzeby wydalania kału i moczu były rozwiązywane w odrębnym obiekcie - bardzo porządnym, murowanym. Ciekawe, że był to obiekt "dwustanowiskowy", jednak jedne drzwiczki były zawsze zamknięte. Nigdy się nie dowiedziałem, dlaczego, choć pytałem o to. Sam dół kloaczny był murowany i musiał być bardzo głęboki, gdyż nie słyszałem o potrzebie jego opróżniania. Z tego co pamiętam, poziom fekalii był o jakiś metr - półtora poniżej poziomu gruntu. I w dość dużej odległości od studni.

Cieplna obróbka potraw odbywała się na wielkiej płytowej kuchni z 4 fajerkami, opalanej drewnem lub węglem. O ile wiem, ta kuchnia była tam "od zawsze", czyli została zbudowana jeszcze przed I wojną, może krótko po niej, a wówczas rozwiązanie to uważano za super nowoczesne. Drewno było "z ogrodu", nigdy nie kupowano drewna opałowego.

Co do ogrzewania pomieszczeń mam problem, gdyż na przełomie lat 60/70-ych brat właścicielki, mieszkający w Wielkiej Brytanii (i nawet na brytyjskie stosunki będący bardzo zamożnym) przestrzał siostrze pieniądze na budowę centralnego ogrzewania. Technologicznie było to totalnie bez sensu, ale jak chciał, tak się stało, a stare piece kaflowe zostały wyburzone. Z tym, że CO objęło tylko parter, piętro było letniskowe.

Pozostają nam użytki gospodarcze.

Funkcjonalnie działka dzieliła się na dwie części - nazwijmy je "ogród" i "pole". Pole było po prostu ziemią orną, na której siano żyto czy jęczmień. Właściciele na ogół nie mieli sił, by doglądać uprawy roli, więc albo zlecali okolicznym chłopom wykonanie poszczególnych czynności, albo po prostu te 1,5 ha dzierżawili.

Muszę tu zaznaczyć, że właścicielka stopniowo traciła wzrok, w latach 70-ych była już całkowicie niewidoma. Paradoksalnie - była to zwykła zaćma, w końcu dała się namówić na operację, która się niby udała, ale w kilka tygodni później zmarła... na raka.

Jeżeli chodzi zaś o "ogród", to w latach 70-ych nie było z niego żadnej korzyści, gleba była kompletnie jałowa, nawet trawa tam nie rosła. Nigdzie indziej i nigdy więcej nie widziałem tak wyjałowionej gleby.

Właściciele wprowadzali pewne "nowoczesności", ale o tym już "jutro lub kiedy indziej".

Edited by jancet

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.