Jump to content
  • Announcements

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Sign in to follow this  
Jarpen Zigrin

Katyń w PRL

Recommended Posts

W jaki sposób propaganda PRL pomijała lub zniekształcała obraz Katynia. Jak uczono lub nie uczono o tym w szkole? Co czekało tych, którzy jednak mieli odwagę mówić o Katyniu? Byli także nauczyciele, którzy na lekcji historii o tym wspominali.

Myślę, że 70 rocznica tamtych wydarzeń to doskonały moment na rozpoczęcie tej dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widiowy7   

U mnie w podstawówce, historyczka mówiła o mordzie dokonanym przez Niemców w 1941r. ( historyczka była mocno partyjna :D ) W szkole średniej, była już kobieta żołnierz AK. Ale o Katyniu mówiła tylko do nielicznego, zaufanego grona uczniów. Nie na lekcji rzecz jasna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oficjalną linię władz można prześledzić na podstawie noty w encyklopedii.

w pierwszym wydaniu encyklopedii PWN-u hasło "Katyń" zdefiniowano jako miejsce popełnienia hitlerowskiej zbrodni na oficerach polskich.

W kolejnych wydaniach hasło "Katyń" nie pojawiało się już wcale...

Zofia Kozłowska, historyczka z Polskiego Towarzystwa Historycznego twierdzi, że nauczanie opierało się na zasadzie "cichej zmowy".

Tu o tym aspekcie:

http://www.interklasa.pl/portal/index/web?...k014/index.html

Co czekało tych, którzy mówili prawdę?

Różnie... w najgorszym przypadku aresztowanie z art. 270 par.1 jak choćby Ryszard Majdzik.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja Pani od historii w szkole średniej sprawę przedstawiła kompetentnie i zgodnie z ówczesnym stanem obiektywnej wiedzy. To znaczy - ile było obozów jenieckich, że za mord katyński odpowiedzialny jest Związek Radziecki, natomiast oczywiście nie wiedziała dokładnie, gdzie są pozostałe miejsca martyrologii, zatem dzieliła się w tej materii tylko domysłami (zatopione barki na Morzu Białym itp.).

O żadnych negatywnych konsekwencjach dla niej nie słyszałem, uczyła nadal i uczy chyba do tej pory. Co ciekawe, słyszałem, że była w szkole sekretarzem POP, także to doskonale obrazuje, jak złożona (tj. różnobarwna) była sytuacja w PRL.

A co do propagandy (w w wielkim uproszczeniu):

Na samym początku Polski Ludowej, a nawet nieco wcześniej, ostentacyjnie lansowano wersję radziecką, wykorzystując ją nawet do wzmocnienia uczuć antyniemieckich. Delegacje żołnierzy (l)WP oglądały miejsce "faszystowskiego mordu", a - jeżeli dobrze pamiętam - to w protokołach posiedzeń KRN, jest nawet wzmianka o zbiórce na czołg "Mściciel Katynia". Później, a już na pewno od Gomułki, generalnie o Katyniu po prostu milczano, a nie kłamano. Dużym wyjątkiem od tej polityki była encyklopedia bodajże z 1957, czy 1958 r., gdzie opublikowano wersję radziecką. Tak samo było w czasach Gierka, choć tu już w publikacjach szczególnie o niskim nakładzie zapewne więcej można było między wierszami przeczytać.

W latach 80. już było inaczej. Pierwszemu w oficjalnym wydawnictwie rzeczywistą datę śmierci oficerów udało się bodajże podać prof. P. Wieczorkiewiczowi. Jak sam wspominał w "Historii politycznej..." - stworzył tym samym precedens, bo cenzura raczej akceptowała powielanie informacji już raz "dopuszczonych do obiegu". A zasadniczo - do momentu, gdy już zaczęto pisać w miarę otwarcie (ok. 1987 r.) - obowiązywała mniej więcej taka zasada - "ujawniono", "Niemcy oskarżyli ZSRR", "ZSRR zaprotestował", w której przedstawiano "gołe fakty" wydarzeń z 1943 r., wyraźnie nie pisząc "kto", ale każdy mógł się domyślić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   
W jaki sposób propaganda PRL pomijała lub zniekształcała obraz Katynia. Jak uczono lub nie uczono o tym w szkole? Co czekało tych, którzy jednak mieli odwagę mówić o Katyniu? Byli także nauczyciele, którzy na lekcji historii o tym wspominali.

Ten temat po prostu nie istniał, a jeżel iktoś wspomniał, to całą winę przypisywano Niemcom. Czyli znowu istniał swojego rodzaju "dualizm": jedna wersja "oficjalna", głoszona przez władze, i druga wersja, wersja społeczeństwa, przekazywana z pokolenia na pokolenie. W 1987 r., w maturalnej klasie na lekcji historii wspomniałem o Katyniu, a prof. prowadzący zajęcia spojrzał na mnie w zamyśleniu, i nie podjął tematu. Nic się nikomu nie stało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wolno dopuszczać jakichkolwiek prób obarczenia Związku Radzieckiego odpowiedzialnością za śmierć polskich oficerów w lasach katyńskich. [...] W opracowaniach naukowych, pamiętnikarskich, biograficznych można zwalniać sformułowania w rodzaju „rozstrzelany przez hitlerowców w Katyniu”, „zmarł w Katyniu”, „zginął w Katyniu”. Gdy w przypadku użycia sformułowań w rodzaju „zginął w Katyniu” podawana jest data śmierci, dopuszczalne jest jej określanie wyłącznie po lipcu 1941 r. (CKC, s. 63)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wolf   

Do jesieni 1956 obowiążywała niepodzielnie wersja radziecka-z tego okresu(stalinowskiego) pochodzą przypadki(nieliczne co prawda) represji karnych/wyroków sądowych za tzw szeptankę o Katyniu.

Korektę stanowiska władz w tej kwestii zapoczątkował Władysław Gomułka stwierdzając w odpowiedzi na zadane jesienią 1956 putanie że mogli to zrobić tak jedni jak drudzy a w interesie polskiej racji stanu leży niepodnoszenie tej kwestii.

Za wyjątkiem tej encyklopedii(z 1958?) hasło Katyń potem nie pojawiało się w kolejnych encyklopediach czy atlasach .Było to m.in efektem interwencji grupy uczonych jak i korekty stanowiska władz.Nie było też po 1956 wypadku ścigania sądowego/skazania kogoś.W jednym przypadku gdy zatrzymano grupę harcerzy za kolportowanie ulotek o Katyniu Gomułka nakazał zwolnienie zatrzymanych bez procesu sądowego /kar administracyjnych .Dopuszczano pisanie o zgonach osób w Katyniu ale bez podawania daty(żadnej)albo z datą po lipcu 1941.

Generalnie władze miały nadzieję że sprawa z czasem z biegiem lat "przyschnie".

Po 1958 w publikacjach masowych bezpośrednie nawiązania do wersji propagandy radzieckiej były tylko w wydawnictwach TPPR czy MSW.

Natomiast w podręcznikach po 1958 generalnie była chronologia-"Niemcy ogłosili że","rząd radziecki ogłosił że" -zerwanie stosunków dyplomatycznych.

Katyniem nie zajmowała się też Główna Komisja badania Zbrodni Hitlerowskich -nie było go też nigdy na publikowanych przez nią atlasach czy mapach miejsc kazni obywateli polskich z rąk hitlerowców co było dość symptomatyczne.

Edited by Wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na marginesie, nie związanym dokładnie ze sprawą Katynia, wypowiedź pokazująca, jak wyglądała polityka edukacyjno-informacyjna w Polsce lat 80. i reakcje na nią nadgorliwych radzieckich:

"Wyjątkowym okazem (...) był nowy szef sektora polskiego, Wiktor Anisimow, znany (...) jako wos'moj kłass, czyli ósma klasa (...). Swoje ironiczne przezwisko zawdzięczał pewnej aferze, która stała się początkiem końca jego tak wspaniale rozpoczętej kariery. W roku 1984 ukazał się w w Polsce podręcznik do nauki historii w 8 klasie szkoły podstawowej (...) Na stronie 176 tego podręcznika zamieszczona została sucha, pozbawiona komentarza, lecz w pełni zgodna z prawdą informacja o przekroczeniu granicy polskiej przez Armię Radziecką 17 września 1939 roku. Nieco wcześniej znalazła się też wzmianka o pakcie Ribbentrop-Mołotow.

Anisimow uznał ten podręcznik za osobiste wyzwanie dla siebie. Posunął się nawet tak daleko, że z jego polecenia radca ambasady radzieckiej w Warszawie złożył oficjalną wizytę w Wydziale Ideologicznym KC PZPR, protestując przeciwko 'zniesławianiu państwa radzieckiego' w polskich podręcznikach szkolnych. Udzielono mu odpowiedzi grzecznej, lecz bynajmniej nie braterskiej. Nie była nawet wymijająca. (...)

Mniej więcej rok później odbywało się, bodaj w Budapeszcie, spotkanie sekretarzy Komitetów Centralnych, odpowiedzialnych za sprawy ideologiczne. (...) jeden z członków delegacji polskiej przypadkiem usłyszał wypowiedź Anisimowa do któregoś z nie podejrzanych o herezje delegatów czechosłowackich czy enerdowskich. Brzmiała tak:

- No ciekawe, co też powiedzą nasi Polacy. Że strzegą leninizmu, że zwalczają kontrrewolucję? A w sumie tak czy inaczej będzie wos'moj kłass.

To wystarczyło, żeby Szef (Jaruzelski - przyp. Bruno W.), któremu to oczywiście powtórzono, w kategorycznej formie zażądał odwołania Anisimowa. Nie zdarzało się przedtem, aby przywódcy polskiej partii stawiali tego rodzaju postulaty personalne wobec funkcjonariuszy KC KPZR".

Źródło cytatu: W.Górnicki, Teraz już można. Ze wspomnień kulawego szerpy, Wrocław 1994, s. 29-30.

A co do właściwego tematu. Mam przed sobą popularny podręcznik historii - J.R. Szaflik, Historia Polski 1939-1947, Warszawa 1987 (Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne). Może być chyba dobrym przykładem, jak pisano o Katyniu w latach 80. w wysokonakładowych wydawnictwach (książka opublikowana jest co prawda w roku 1987, gdy cenzura już mocna zelżała, ale zapewne biorąc pod uwagę ówczesny długi cykl wydawniczy, dopuszczana była do druku nieco wcześniej). Podawano fakty, prawdziwe co do zasady, ale bez jasnego określenia "kto winien".

Zatem cytat ze s. 61 ww. książki:

"Przyczyną przerwania przez ZSRR stosunków dyplomatycznych z Polską stała się sprawa katyńska. W kwietniu rząd Rzeszy Niemieckiej ujawnił odkrycie masowych grobów polskich oficerów w lesie katyńskim w pobliżu Smoleńska. Rozpętana wokół tej sprawy propaganda hitlerowska winą za dokonanie mordu obarczała władze radzieckie. Na miejsce masowych mogił władze niemieckie zorganizowały wyjazdy delegacji Polskiego Czerwonego Krzyża i Rady Głównej Opiekuńczej - organizacji dozwolonych w Generalnym Gubernatorstwie. Wiadomość o tym odkryciu wywołała grozę i przygnębienie wśród Polaków. 15 kwietnia 1943 r. TASS ogłosiła komunikat, w którym zaprzeczyła oskarżeniom niemieckim stwierdzając, że polscy jeńcy wojenni wzięci do niewoli przez Armię Czerwoną w 1939 r., zatrudnieni w 1941 r. przy robotach w okolicy Smoleńska (...) zostali przez hitlerowców wymordowani. 17 kwietnia 1943 r. przedstawiciel PCK w Genewie (...) zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą rządu polskiego wszczęcia starań o zbadanie okoliczności związanych ze zbrodnią w lesie katyńskim. W tym samym też dniu identyczną prośbę do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża skierowała Rzesza Niemiecka. W rezultacie, w dniu 25 kwietnia 1943 r., rząd radziecki zdecydował się na przerwanie stosunków dyplomatycznych z rządem polskim, któremu zarzucono, iż dał się wciągnąć w rozpętaną przez Niemców propagandę, której celem było poróżnienie sojuszników i osłabienie koalicji antyniemieckiej".

Zatem - przyjąć można, że po okresie milczenia w sprawie katyńskiej, w latach 80. stosowano już inną zasadę, nie tylko w publikacjach o ograniczonym nakładzie, ale nawet w popularnych podręcznikach - opisywania faktów, związanych z ujawnieniem zbrodni, jak widać z powyższego zasadniczo prawdziwych, ale na zasadzie prostej relacji - bez wskazywania na winnego. Ale ponieważ "sprawa katyńska" była tajemnicą publiczną, podobna redakcja wypowiedzi stanowiła - przynajmniej dla mnie - jednoznaczne potwierdzenie faktu, kto dokonał zbrodni. Choć do oczywiście jednoznaczne, oficjalne potwierdzenie to dopiero Gorbaczow-Jaruzelski.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Do jesieni 1956 obowiążywała niepodzielnie wersja radziecka-z tego okresu(stalinowskiego) pochodzą przypadki(niezbyt liczne co prawda) represji karnych/wyroków sądowych za tzw szeptankę o Katyniu.

Korektę stanowiska władz w tej kwestii zapoczątkował Władysław Gomułka stwierdzając w odpowiedzi na zadane jesienią 1956 putanie że mogli to zrobić tak jedni jak drudzy a w interesie polskiej racji stanu leży niepodnoszenie tej kwestii.

Za wyjątkiem tej encyklopedii(z 1958?) hasło Katyń potem nie pojawiało się w kolejnych encyklopediach czy atlasach .Było to m.in efektem interwencji grupy uczonych jak i korekty stanowiska władz.Nie było też po 1956 wypadku ścigania sądowego/skazania kogoś.W jednym przypadku gdy zatrzymano grupę harcerzy za kolportowanie ulotek o Katyniu Gomułka nakazał zwolnienie zatrzymanych bez procesu.Dopuszczano pisanie o zgonach osób w Katyniu ale bez podawania daty(żadnej)albo z datą po lipcu 1941.

Generalnie władze miały nadzieję że sprawa z czasem "przyschnie".

Po 1958 w publlikacjach masowych bezpośrednie nawiązania do wersji propagandy radzieckiej były tylko w wydawnictwach TPPR czy MSW.

Natomiast w podręcznikach po 1958 była chronologia-"Niemcy ogłosili że","rząd radziecki ogłosił że" -zerwanie stosunków dyplomatycznych.

Nie zapominajmy jednak, że jeszcze w 1989 cenzura poszatkowała książkę Łojka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wolf   
Nie zapominajmy jednak, że jeszcze w 1989 cenzura poszatkowała książkę Łojka.

Owszem-ale głównie za to że Łojek publikował inne książki w II obiegu-było to więc raczej ad personam.

Co do publicznego podnoszenia sprawy Katynia-po raz pierwszy w sejmie PRL zrobił to poseł Ryszard Bender bodaj w 1987 zaś chyba pierwszą oficjalną publikacją(gdzie była już tylko jedna wersja)była ta prof Madajczyka.

Edited by Wolf

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomasz N   

Ja mam publikację gliwickiego NZS-u (powielaczową) z 1981 r., jawnie rozprowadzaną.

Któryś z kolegów przyniósł ją na zajęcia z Studium Wojskowego. Politruk kręcił, ale już nasz dowódca ppłk Noga, zapytany twardo powiedział, że to Rosjanie, bo mieli w tym interes z takich to a takich powodów, zamykając w ten sposób dyskusję.

Edited by Tomasz N

Share this post


Link to post
Share on other sites
1234   
Delegacje żołnierzy (l)WP oglądały miejsce "faszystowskiego mordu",

Ta, widziałem nawet fotkę z przysięgi bodajże brygady artylerii im. Bema z pocztem sztandarowym w Katyniu w 1944.

Share this post


Link to post
Share on other sites
FSO   

Witam;

Ja Katyń miałem już "normalnie" [rocznik '77], zaś sam Katyń jako sprawa jest dokładnie tak samo polityczny jak kilka innych spraw w czasach obecnych. Z boku: w Wojku Polskim tym "ludowym" slużyło conajmniej kilka osób [m.in i Berling] którzy byli w obozach, jednakże na kilka pytań zadawanych w ankietach odpowiadali w taki sposób, że zostali oddzieleni od pozostałych - i przeżyli. Czy mieli świadomość tego, że coś się nie zgadzało - pewnie tak, choć oficjalnie tego nie pokazywali nie ujawniali. Kolejny fakt - na fali odwilży wrócila do Polski spora grupa emigrantów z Zachodu, którzy mieli na sprawę Katynia zupelnie inne poglądy niż "obowiązujące". Wyjazdy na Zachód w latach 70-tych, kontakty z Polonią na pewno ułatwiały zmianę optyki patrzenia. Być może z tego powodu w podręcznikach przechodzono do faktów coraz bardziej suchych, bez komentarza, bez wskazywania na głównego winnego... Ciekawą sprawą byłoby prześledzenia jak zmieniała się "oficjalna" wersja podręcznikowa i w podstawówce i w liceum.

pozdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
ciekawy   
Z boku: w Wojku Polskim tym "ludowym" slużyło conajmniej kilka osób [m.in i Berling] którzy byli w obozach, jednakże na kilka pytań zadawanych w ankietach odpowiadali w taki sposób, że zostali oddzieleni od pozostałych - i przeżyli.

A wiesz dlaczego przeżyli ? Bo w/g NKWD (które odbyło z nimi długie rozmowy) byli to osobnicy podatni na indoktrynację, i nadawali się na przyszłych sługusów sowietów. Reszta takowego szczęścia nie miała - dobrze ujął to w filmie "Katyń" ator Chyra (który grał takiego "zindoktrynowanego"), iż "zostaną po nas tylko guziki..."

Kolejny fakt - na fali odwilży wrócila do Polski spora grupa emigrantów z Zachodu, którzy mieli na sprawę Katynia zupelnie inne poglądy niż "obowiązujące".

A którzy to ? Bo jak wiemy, dzielili się oni na "milczących" i "siedzących". Zarówno jedni, jak i drudzy cieszyli się wyjątkowym zainteresowaniem "bezpieki" ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
A wiesz dlaczego przeżyli ? Bo w/g NKWD (które odbyło z nimi długie rozmowy) byli to osobnicy podatni na indoktrynację, i nadawali się na przyszłych sługusów sowietów.

Prawdopodobne powody, dla których dokonano wyboru "tych, którzy ocaleli" były nader rozmaite. I bynajmniej nie chodziło tylko o przyszłych pensjonariuszy "willi szczęścia". Ale to już temat na inną dyskusję.

Być może z tego powodu w podręcznikach przechodzono do faktów coraz bardziej suchych, bez komentarza, bez wskazywania na głównego winnego...

FSO, nie wiem, jak tam z innymi kolegami-matuzalemami było, ale w moim przypadku wiedza, że to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością zrobili radzieccy, wywodzi się z okresu głębokiego pacholęctwa i - w moim prywatnym odczuciu - była całkowicie powszechna, swobodnie krążąca i dyskutowana w moim bliższym i dalszym otoczeniu (rodzice, rodzina, znajomi rodziców, później moi znajomi, a nawet lekcje historii w liceum itp.), zatem miała charakter właściwie powszechny i oczywisty. Także sucha informacja w podręczniku "Niemcy znaleźli, oskarżyli radzieckich, ci zaprotestowali, zerwali stosunki, powołali komisję Burdenki" była - nazwijmy to "dla nas" - oczywistym potwierdzeniem teorii "wiadomo kto, ale autor expressis verbis tego nie napisze, tylko daje do zrozumienia".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.