Jump to content

Rekin1978

Użytkownicy
  • Content count

    9
  • Joined

  • Last visited

About Rekin1978

  • Rank
    Ranga: Uczeń

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    II wojna światowa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. 67 rocznica Powstania Warszawskiego

    Witam, w imieniu GRH "Parasol" i pozostałych współorganizatorów i uczestników, pozwalam sobie zaprosić Was w najbliższy weekend na naszą barykadę przy Freta 10. 6 VIII - barykada dostępna dla zwiedzających od godziny 9.00 do 22.00 9.30 – 20.00 – Powstańcze patrole na Starym Mieście 15.00 oraz 16.30 – Teatrzyk Powstańczy 17.00 – wycieczka szlakiem Szpitali Powstańczych 21.00 – 22.00 – pokaz zdjęć z Powstania Warszawskiego 7 VIII - barykada dostępna dla zwiedzających od godziny 9.00 do 18.00 9.30 – 13.30 – Powstańcze patrole na Starym Mieście 14.00 – 14.25 – defilada Powstańcza 14.30 – 15.30 – Msza polowa w intencji kobiet biorących udział w Powstaniu Warszawskim w podwórzu przy ul. Miodowej 12 Pozdrawiam, Rekin
  2. Inscenizacje walk Powstania

    Tyle macie tu tematów, że nowy się jeszcze troszkę gubi - ale wreszcie znalazłem temat dla siebie Mam nadzieję, że nie naruszam regulaminu wrzucając tu i ówdzie wątki rekonstrukcyjne - dopóki Szanowne Władze mnie nie objadą, musicie się z tym pogodzić Ale wracajmy do tematu. Owszem, inscenizacje Powstania mają nieco dłuższą tradycję niż 2009 rok, o którym wspomniał Fotismos. W 2007 roku miała miejsce inscenizacja "Czerniaków 1944", która "w branży" jest uznawana za najlepszą, jaka kiedykolwiek miała miejsce w Warszawie (poniżej zamieszczam linki, to sami ocenicie) - co gorsza być może długo nam będzie trzeba poczekać na inscenizację chociażby porównywalną. W czym problem? Po pierwsze - władze Warszawy. Od "Czerniakowa" jakoś tak wyszło, że urzędasy obsadzające Ratusz mają inne koncepcje. Jakiś urzędas zajmujący się promocją miasta stwierdził, że "rekonstrukcje historyczne nie mieszczą się w ramach ich koncepcji promocji Warszawy". Jasne, przecież pies z kulawą nogą by na to nie przyszedł, więc lepiej sypnąć groszem na paradę sodomitów Drugim problemem jest to, że jeden szmatławiec (którego nazwy nie wymienię, bo się brzydzę, ale redakcję mają na Czerskiej) co jakiś czas obsmarowuje rekonstruktorów - nie mam bladego pojęcia, jaki mają w tym cel. Zarzucają nam np. epatowanie brutalnością. No przepraszam bardzo - wojna to nie "domowe przedszkole"! Muszą być trupy i pewna dawka brutalności, w końcu to walka! Ale np. sceny rozstrzeliwania (o których ten szmatławiec też kiedyś wspominał) są przeważnie ograniczane do działania na wyobraźnię widza - zobaczycie na filmie, Powstańcy byli wprowadzani do bramy (przez co znikali z oczu widowni!), a dopiero potem "Niemcy" strzelali w kierunku bramy. Nie było scen rozstrzeliwania jako takiego. Sceny gwałtów również działają przez wyobraźnię - "Niemcy" wnoszą dziewczynę do jakiegoś pomieszczenia, znikając z pola widzenia. To, że nawet mało rozgarnięty widz jest w stanie się domyśleć, co tam się dalej mogło dziać, to inna bajka. Ale czy na co dzień nie widujemy gorszych scen w telewizorze? Jakoś nie widziałem protestów przeciwko Tarantino, czemu czepiają się rekonstruktorów? Najnowszy zarzut - rekonstruktorzy pasą się na publicznych pieniądzach. No to już złamas (nie pamiętam nazwiska) przesadził! Jeżeli ma dowód na to, że jakiś rekonstruktor czy cała grupa zdefraudowała pieniądze - prokuratura czeka. A jak nie, to niech nas nie obraża. Napoleon powiedział kiedyś, że do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy. Do rekonstrukcji potrzeba tych samych trzech rzeczy - pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Uwierzcie mi - to nie jest tanie hobby, a podstawowe wyposażenie (mundur, buty, oporządzenie, wszelkie inne gadżety) kupujemy za swoje! To nie jest tak, że najpierw robi się inscenizację, a potem munduruje grupę... Koszt inscenizacji to broń na ślepaki (może nowelizacja Ustawy o broni i amunicji coś w temacie zmieni), naboje, pirotechnika, zwrot kosztów podróży "zamiejscowym" Grupom, wyżywienie, ewentualnie nocleg. Powiedzcie mi - gdzie w tych punktach można zrobić przewał? Chyba, że na żarciu, noclegu i kosztach podróży. W sumie Tusk podobno lata co weekend do domu, to czemu i rekonstruktorzy nie mogą? A bywa i tak, że nie każdy uczestnik inscenizacji biega ze strzelającą bronią. Czasem robi się z pechowców sanitariuszy, albo robią "tratatata" i padają w pierwszym starciu. Dobra, to tyle na wstępie informacji ogólnych. Oczywiście jestem otwarty na wszelkie pytania, czy w ramach PW czy na forum. To dla odpoczynku od czytania obiecane filmy: - nakręcony ze strony "niemieckiej" - a zwłaszcza ten film Uprzedzając pytania - tak, samolot był oryginalny, żadna komputerowa ściema - to tak w ramach pytania o koszty rekonstrukcji. Ciekawa jest jeszcze jedna sprawa. Otóż od pewnego czasu pojawiają się u nas rekonstruktorzy z Niemiec. Dodają na maksa autentyczności - z nimi nie ma tak, że "Niemcy" cofają się przy komendzie "Wycofen" co miało u nas miejsce... Z drugiej strony czasem pojawia się problem, że nasi "Niemcy" nie rozumieją rozkazów... Ale wracając do "oryginałów" - to są naprawdę fantastyczni ludzie i praca z nimi to prawdziwa przyjemność. Nie ma żadnych zgrzytów, oni są wręcz zaszokowani tym, jak ciepło są przyjmowani w Polsce (bo u siebie nie mogą nawet pomarzyć o chodzeniu w mundurach). Nigdy też nie dotarła do mnie wiadomość,że Weterani mają jakiś problem z ludźmi w niemieckich mundurach - to na pewno budzi w nich wspomnienia, ale zgrzytów nie było. Niestety tego samego nie mogę powiedzieć o widzach - o ile oryginalni Niemcy nie rozumieją krzyków z publiki, to "nasi" muszą mierzyć się z dowcipami w stylu "kiedy będzie inscenizacja Auschwitz" i tym podobnymi... W tym roku były dwie małe inscenizacje powstańcze w ramach http://www.grenadier.wargamer.pl/index.html W sobotę spuściliśmy germańcom manto, a w niedzielę się odegrali... Impreza była fajna, było dużo inscenizacji, ale po pięć nabojów na głowę... (owszem, można było sobie dokupić, jak ktoś chciał) Z informacjami co będzie jeszcze w tym roku poczekam, aż się pojawi się tutaj odpowiedni temat i podogrywamy pewne kwestie. Na inscenizację nie macie co liczyć, ale opcja stateczna też powinna być ciekawa :thumbup: A na ile rekonstrukcje są autentyczne? Cóż, zawsze staramy się, żeby były tak autentyczne, jak na to pozwala otoczenie i sytuacja. A czy nam się to udaje? Oceńcie sami jako widzowie, ewentualnie się dołączcie do którejś Grupy, to sami się przekonacie od wewnątrz :thumbup: Pozdrawiam, Rekin
  3. Wysiedlanie Warszawy

    Zainteresowanych tematem wysiedlania zachęcam do wizyty w Muzeum Dulag 121 w Pruszkowie http://www.dulag121.pl/index.php Jak na małą powierzchnię, która jest dostępna, to moim skromnym zdaniem jest urządzone bardzo "z głową" (są i multimedia, jest mała salka z projektorem), a jak donoszą dobrze poinformowane źródła - wszystko jest na dobrej drodze do tego, żeby się powiększyło.
  4. Lech Makowiecki już co prawda był, ale pozwolę sobie zamieścić jeszcze raz balladę "Czterdziesty Czwarty", tym razem ze zdjęciami z naszej sesji zdjęciowej z maja tego roku z ul. Krowiej w Warszawie. Miejsce trzeba przyznać, bardzo klimatyczne i często odwiedzane przez rekonstruktorów - mam nadzieję, że jeszcze jakiś czas się nie zawali... Ale wracajmy do tematu, maestro, muzyka: Nie zauważyłem żeby ktoś już wspomniał "Ptaki Powrotne" - http://www.ptakipowrotne.pl/index.php/o-projekcie/ Do jednej z piosenek w zeszłym roku domontowaliśmy fotki (tym razem okolice liceum Batorego i ul. Ludna): Życzę przyjemnego słuchania i oglądania, komentarze mile widziane.
  5. Zwierzęta w Powstaniu Warszawskim

    Kompania "Warszawianka" NSZ w Domu Kolejowym również miała koninę w jadłospisie. Bodajże Jerzy Nachtman (wybaczcie moją pamięć,czasem zawodzi) opowiadał, że jeden z ich oficerów chował w piwnicy konia, na którym miał prowadzić defiladę po zwycięstwie. Po którymś z ostrzałów moździerzowych, jeden z głodnych żołnierzy wrzucił do piwnicy granat i tak, na skutek 'friendly fire' powstańcze menu zostało poważnie wzbogacone. Oczywiście winą za ubicie zwierzaka zostali obarczeni Niemcy, a że zwierzak był martwy, to nie można było pozwolić, żeby taka góra mięcha się zmarnowała Z relacji ustnych (chyba od "Brzozy", znam to z drugiej ręki) wiemy, że "Parasol" zajadał się koniną na stanowiskach na ul. Ludnej. U "Majtka" ("Przemoczone pod plecakiem osiemnaście lat", Warszawa 1974) powinno się dać odnaleźć jakiś fragment z wieprzowiną. Kulinarnych wspomnień jest sporo, więc dla odmiany przytoczę interesujący fragment ze wspomnianej już książki "Majtka" (s. 281 - 283) - chyba żaden oddział nie miał aż tak egzotycznej maskotki jak "Parasol" Wg wspomnień, opisywana sytuacja miała miejsce 18 sierpnia: Po południu skierowano nas na pozycje ulicy Świętojerskiej. Jedna strona tej ulicy posiadała jeszcze zabudowę, druga to gruzowiska pozostałe po getcie. Wraz z "Kokiem" otrzymałem stanowisko w budynku Ubezpieczalni Społecznej, najdalej wysuniętym w stronę "białego domku". Na razie spokojnie. Postanowiliśmy czuwać na zmianę. "Kok" położył się na stole, ja usadowiłem się przy oknie, umocnionym workami z piaskiem. Zupełnie wygodne stanowisko obserwacyjne. Miałem dobry wgląd w przedpole, jedynie z jednej strony ściana stanowiła martwe pole. Nie przejmowałem się tym, gdyż Niemcy umocnili linie własne zbyt daleko, aby patrolować nasze pozycje. "Kok" usnął. Zatopiony w myślach, ocknąłem się raptownie na odgłos kroków dudniących po szkle. Ktoś wolno szedł wzdłuż niewidocznej dla mnie ściany. Stanął w odległości kilku kroków od mojej pozycji. Czyż to możliwe, abym przeoczył moment przeskoku Niemców z krzaków w martwe pole widzenia? Czyżbym zasnął? Nie mogli to być nasi, gdyż budynek znajdował się pod ciągłym ostrzałem. Postanowiłem "Koka" nie budzić - jeśli to Niemcy podeszli pod stanowisko, obudzą go granaty. Oczekiwałem na wybuchy, zezując w szczelinę pomiędzy workami z piaskiem. W ręku kurczowo ściskałem efenkę, głośno sapiąc w podnieceniu przed walką. Ponownie posłyszałem kroki za oknem, lecz oddalające się w stronę linii niemieckich. "Kok", wytrawny żołnierz, już był przy mnie i cichutko mnie beształ, że zasnąłem na pozycji. Tymczasem osobnik zawrócił i walił wprost na nasze stanowisko. Szczelina strzelnicza umieszczona jest na wysokości około sześćdziesięciu centymetrów od poziomu chodnika, Niemiec nie minie jej bez kuli w brzuchu. Tymczasem doszedł, minął i zaczął oddalać się w kierunku następnych czujek, jakby chciał naszą specjalnie skompromitować. Znów się zatrzymał, znów wrócił w naszym kierunku i stanął dosłownie tuż pod oknem. Czyżby liliput? Zdziwiony "Kok" spojrzał na mnie. Nie wytrzymał napięcia, wychylił się poza osłonę i pod samym oknem ujrzał olbrzymiego żółwia. Niemcy spostrzegli "Koka" i okno nasze przez dłuższy czas pozostawało pod silnym ostrzałem. Przed zmrokiem wciągnęliśmy żółwia za pomocą pętli z drutu. Na pancerzu wymalowałem mu godło oddziału. Był to drugi zwierzak w drużynie, wcześniej przybłąkał się do nich krótkowłosy foksterier, nazwany "Kapralem". Niestety, dalsze losy zarówno "Kaprala" jak i żółwia nie są mi znane.
  6. Szkolenie spadochronowe było prowadzone również w batalionie "Parasol". Zaczęło się w styczniu 1944, "do 1 sierpnia 1944 r. przeprowadzono na terenie Warszawy: - jeden uzupełniający kurs dla instruktorów spadochronowych; liczba absolwentów - 14; - dwa kursy dla dowódców drużyn i plutonów strzelców spadochronowych; liczba absolwentów - 30; - jeden dokształcający kurs wyszkolenia bojowego dla instruktorów spadochronowych." Leśny obóz spadochronowy zaplanowano na wrzesień 1944... Więcej w: Piotr Stachiewicz "Parasol", Instytut Wydawniczy PAX 1981, s. 104 - 107 Jeżeli macie problem z dostępem do źródła a temat kogoś zainteresuje, to dajcie znać - dopiszę jeszcze jakieś ciekawostki. Pozdrawiam, Rekin
  7. Zdobycie Bolonii

    Widzę, że od dawna nikt nie ruszył tematu. Ja również z moim poziomem wiedzy na temat zdobycia Bolonii nie podejmę rękawicy, ale podsyłam linka do zdjęć z rekonstrukcji walk o Bolonię, która odbyła się 18 czerwca w Zduńskiej Woli. http://www.ezdunska.pl/index.php/wiadomosci-aktualnosci/1684-piknik-edukacyjno-historyczny-bolonia-zdobyta-foto Pozdrawiam, Rekin
  8. Z radością muszę sprostować - kpt. Jerzy Bartnik ps. "Magik" żyje i ma się całkiem dobrze, w lutym tego roku był gościem Kompletów Strzeleckich poświęconych broni historycznej. Prawdziwa jest natomiast informacja, że jest najmłodszym Kawalerem Virtuti Militari. W Powstaniu zginęła jego rok młodsza siostra, ps. "Diana", łączniczka w "Parasolu". Pozdrawiam, Rekin
  9. Witam, jestem tu nowy, a to jest chyba najlepszy temat w którym mógłbym się przywitać - a zatem witam wszystkich. U mnie zainteresowanie Powstaniem wzięło się z tradycji rodzinnej - jestem wnukiem "Kiera" z bat. "Parasol". Niestety, mój nieżyjący już dziadek nie miał ochoty na rozmowy o tamtych czasach, więc trzeba było szukać na własną rękę. Czyli tak jak u większości z Was - książki, książki, książki i rozmowy z Weteranami. Długo też zastanawiałem się nad bardziej praktyczną formą rozwijania zainteresowań historycznych, czyli rekonstrukcjami. Szczęśliwie dla mnie okazało się, że istnieje Grupa odtwarzająca tak mi bliski batalion - od 2009 roku jestem w GRH "Parasol". To tyle na początek. Mam nadzieję, że przed nami wiele ciekawych dyskusji, zwłaszcza, że już tak na szybko zauważyłem kilka tematów, gdzie mogę wrzucić swoje trzy grosze. Tak na szybko, bo właśnie się zbieram do wyjazdu (przepraszam, że troszkę nie na temat) - gdybyście nie mieli planów na najbliższy weekend, zastanówcie się nad wyprawą do Zduńskiej Woli: http://zdunskawola.naszemiasto.pl/artykul/952231,rekonstrukcje-dwoch-bitew-oraz-defilady-w-zdunskiej-woli,id,t.html Zapowiada się ciekawa impreza. Pozdrawiam serdecznie, Adam
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.