Jump to content

Mariusz 70

Użytkownicy
  • Content count

    1,547
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mariusz 70

  1. http://naszerecenzje.wordpress.com/2011/05/23/egipcjanin-sinuhe-mika-waltari/ Jako,ze niedawno ksiazke pana Waltari przeczytalem,ciekaw jestem opinii fachowych kolegow jak postrzegaja realia historyczne zawarte w powiesci.Nie dotyczy to tylko samego Egiptu,bo Sinuhe odwiedza tez Krete,Syrie,Palestyne,kraj Hetytow czy Mezopotamie.
  2. Temat mam nadzieje przyjemny,a You Tube oferuje nam mase materialu na dodatek pieknie kronikami ilustrowanego. Zaczne moze od elity armii Jewo Wieliczestwa czyli Kozakow. http://www.youtube.com/watch?v=5d1HWklOlN8&feature=related
  3. Temat przyszedl mi do glowy z okazji przegladania mapy samochodowej Polski z 1939 roku.Jest to wzbogacony dodatkami reprint,a zainspirowal mnie taki komentarz aktualnego wydawcy: "O mapach przedwojennych. Tylko nieliczni specjalisci wiedza o spustoszeniach dokonanych w polskich bibliotekach w latach 1948-1956.Wycofano wtedy setki tytulow,rowniez wydanych juz po wojnie.Do tematow niepozadanych zaliczono tez kartografie przedwojenna,mapy sztabowe i wszystkie materialy dotyczace kresow wschodnich.Dokonano tego zniszczenia w scislej tajemnicy(z archiwow usowano mapy tez.w latach szescdziesiatych i pozniej).W rezultacie zadna biblioteka w Polsce nie ma kompletu map wydanych przed 1939 r.Niektore zbiory przetrwaly okupacje niemiecka,a nie przetrwaly "stalinowskiej".W rezultacie tych spustoszen przedwojenne mapy Polski sa rzadkoscia,zwlaszcza wydania z 1939 r.". No wlasnie,ile pozycji liczyl indeks publikacji przeznaczonych do zniszczenia ? W przypadku takich autorow jak chocby Mackiewiczowie,Ossendowski,Piasecki czy Goetel,byly to wrecz "dziela wszystkie".Musiano wiec sila rzeczy palic miliony pozycji.Pisze palic, bo tak te akcje wspomina np.pan Witold S.Michalowski,ktory pacholeciem bedac byl swiadkiem kremacji zbiorow szkolnej biblioteki.Czy mamy jakies konkretne dane na ten temat?
  4. Cudzoziemcy w Wojsku Polskim 1920

    Pomysl na temat wpadl mi do glowy w zwiazku z promowanym filmem "Bitwa Warszawska 1920".Przed II WS stawiano im pomniki,uwieczniano na obrazach i otaczano spoleczna wdziecznoscia.W okresie PRL-u skazano na zapomnienie.Moze wiec warto stworzyc liste tych niejednokrotnie niezwykle bohaterskich ludzi,tym bardziej ze niezbyt czesto w historii ktos walczyl "za nasza". Zaczne od szefa brytyjskiej misji wojskowej - Adriana Carton de Wiart VC(Victoria Cross). "Zmarnowany atut" rzadu brytyjskiego,jak go okreslil Norman Davies.Posluze sie cytatem tego znanego historyka,bo doprawdy nikt chyba lepiej nie potrafil trafniej opisac te barwna postac: "Ten niezniszczalny wojownik-ktory stracil oko w Somali w 1898 i reke pod Ypres,mial przestrzelone pluco w Afryce Poludniowej,czaszke i noge w kostce pod Somma,dostal postrzal w biodro pod Passchendaele i noge w Cambrai-posiadal wszystkie kwalifikacje ku temu,aby wywrzec wrazenie na oficerach polskich,z ktorymi mial wspolpracowac.Byl zamoznym arystokrata,kosmopolita,katolikiem,bohaterem i wiecznym ryzykantem.Nalezal do nielicznego grona cieszacego sie zaufaniem pelnego rezerwy Pilsudskiego.Po raz pierwszy przybyl do Polski w lutym 1919 roku jako brytyjski czlonek misji aliantow do Galicji Wschodniej.Od tego momentu jego zycie to seria przygod.Pewnego razu zdarzylo sie ,ze razem z generalem Mannerheimem,przyszlym prezydentem Finlandii,sekundowal w pojedynku w Klubie Mysliwskim w Warszawie;wkrotce potem zostal zlapany na przemycie broni z Budapesztu ukrytej w wagonie sypialnym.W pazdzierniku 1919 rozbil swoj samolot,lecac nad Litwa;w maju 1920 rozbil go ponownie podczas lotu do Kijowa.W sierpniu 1920 odparl pod Mlawa oddzial kozackich maruderow ze stopni jadacego pociagu obserwacyjnego,po czym uniesiony zapalem spadl w pewnej chwili na tory.Zgodnie z etosem tamtej epoki byl bardziej polski od Polakow.Po zakonczeniu wojny pozostal w Polsce jako zwykly obywatel,oddajac sie polowaniu na kaczki jedna reka w majatku na Polesiu,ktory podarowal mu jego byly adiutant,ksiaze Karol Radziwill". Brytyjska Wiki zawiera obszerny biogram.Sporo miejsca poswiecono tam watkom polskim.Polska Wiki niestety o nim milczy. http://en.wikipedia.org/wiki/Adrian_Carton_de_Wiart Jest dostepna w dystrybucji jego autobiografia "Happy Odyssey" z przedmowa samego Churchilla: http://www.goodreads.com/book/show/1048738.Happy_Odyssey Jako ciekawostke mozna dodac, ze brytyjskiego gentelmena portretowal w okresie miedzywojennym Wojciech Kossak.
  5. Dzisiejsza "pobudkowa" inicjatywa w shoutboxsie podsunela mi temat.Jako,ze ciekawych utworow muzycznych nie brak,mam nadzieje ze przyjemny. Zacznijmy od klasyka klasykow,a na dodatek tlem jest gen.Lee jak zywy na czele swych zolnierzy: Wykonanie z 1916 roku: Mniej ortodoksyjna wersja w wykonaniu Elvisa Presleya: http://www.youtube.com/watch?v=OOatBOsI6OA&feature=related Oraz w wykonaniu Erica Claptona:
  6. G.K.Chesterton a Polska

    Po namysle umieszczam ten temat w tym dziale,bo to temat o Chestertonie i jego do Polski stosunku.A nie na odwrot.Stosunku np.Polakow do Chestertona. Czytujac Jasiennice uderzylo mnie swego czasu ubolewanie autora nad tym,co tez tzw."europejskie autorytety moralne" o Polsce i o Polakach mowia,jaki to do wstydu powod i jakie to intelektualne meki na pana Jasiennice sprowadza. Trudno mi doprawdy pogodzic sie z rownie piramidalna glupota.Moze dlatego,ze cale zycie mialem gdzies, co o mnie inni mowia,a tzw.moralne autorytety to juz mam zupelnie bardzo, jak sie to mowi ...gleboko.Moze gdyby pan Jasiennica Chestertona czytal to by sie zmusil do troszke innych refleksji,a na pewno by mu "moralne autorytety",az tak bardzo snu z powiek nie spedzaly.Zreszta nie tylko pan Jasiennica mial tego typu kompleksy,jak zerkam na dzisiejsza polska prase,to podobna postawa zdaje sie niemal niestety norma. Moze wiec zaczne od takich slow Chestertona: "Moja instynktowna sympatia do Polski zrodzila sie pod wplywem ciaglych oskarzen miotanych przeciwko niej;-i rzec moge-wyrobilem sobie sad o Polsce na podstawie jej nieprzyjaciol.Doszedlem mianowicie do niezawodnego wniosku,ze nieprzyjaciele Polski sa prawie zawsze nieprzyjaciolmi wielkodusznosci i mestwa.Ilekroc zdarzalo mi sie spotkac osobnika o niewolniczej duszy,uprawiajacego lichwe i kult terroru,grzeznacego przy tym w bagnie materialistycznej polityki,tylekroc odkrywalem w tym osobniku,obok powyzszych wlasciwosci,namietna nienawisc do Polski.Nauczylem sie ja oceniac na podstawie tych nienawistnych sadow i metoda ta okazala sie niezawodna." Postaralem sie zastosowac te slowa do obecnej rzeczywistosci.Jako ze mam przyjemnosc zyc w kraju,w ktorym o Polsce mowi sie generalnie bardzo dobrze,troszke trudno mi bylo znalezc osobnika "o niewolniczej duszy,uprawiajacego lichwe i kult terroru,grzeznacego przy tym w bagnie materialistycznej polityki".Ale znalazlem i to takiego,ktory apelowal w parlamencie swego czasu naweto nalozenie na Polske restrykcji polityczno-gospodarczych.Poslowie dewianta Pedro Zerolo dokladnie mowiac wysmiali.A dlaczego dewianta,a dlatego ze robi pan Zarolo kariere...pupa.Tzn.propaguje aktywnie pederastie,pisze osobliwe instrukcje :jak to wkladac piesc do odbytu podobnych mu indywiduow(przepraszam akurat jedzacych),deklaruje zupelnie powaznie i publicznie swe regularne orgazmy podczas przemowien ex-premiera Zapatero.Skala zboczenia nie tylko seksualnego zreszta,ale i umyslowego,moze byc rowniez to, ze jest pomyslodawca jak i glownym "kaplanem" tzw.chrztow laickich.Ciagnie sie tez z nim smrod procesu o seksualne molestowanie pewnej Cyganki.No i wreszcie gloszona nieustannie chec zamordyzmu polit-poprawnego i naprawde duze materialne subwencje za, co tu duzo mowic ...krecenie tylkiem.Tak wiec Polske pan Zerolo krytykowal zawsze chetnie,restrykcjami chcial obkladac,bo panujaca w niej obyczajowosc i normy moralne niezmiernie mu nieodpowiadaly. Z pewnoscia nie takie "autorytety moralne" mial zacny pan Jasiennica na mysli,ale i czasy nieco sie obecnie zmienily.A jakie polityczne "elity" takie i czasy.
  7. Niezbyt wiedzialem,gdzie ten temat wsadzic,ale chyba jednak w dziale muzealnictwa.Niech Moderator ostatecznie zdecyduje. Wczoraj wprawdzie dowiedzialem sie o tym nowym polskim ikonoklascie,ale temat chodzi juz za mna od dawna.Tyle,ze zaimponowali mi tu zakonnicy.Tym razem mielismy szczesliwie sytuacje w mysl powiedzenia "Strzezonego Pan Bog strzeze",a nie zwyczajowego "Madry Polak po szkodzie".Wystarczyla prosta i tania szyba pancerna.A rozmaite juz bywaly z wariatami w swiecie przypadki,np.watykanska Pieta zostala brutalnie potraktowana mlotkiem.O co jednak mi chodzi? Interesuja mnie sposoby ochrony zbiorow muzealnych czy dziel sztuki w swiatyniach.Zboczenie niejako troszke zawodowe,ale bardziej spowodowane rozmaitymi obserwacjami w roznych placowkach. Np.w Hiszpanii kontrol ,detektory i profesjonalna ochrona to w duzych muzealnych placowkach juz calkowita norma.W tych podlegajacych wojskom JKM dodatkowo kazdy wchodzacy jest spisywany z dowodu.Ale to juz raczej poklosie dzialan politycznych terrorystow.Wreszcie zaczynaja sie pojawiac nawet podobne kontrole w wazniejszych swiatyniach,np.takie ceregiele musialem przechodzic ostatnio w katedrze w Palma de Mallorca. Jak wiec poszczegolne muzea czy swiatynie chronia swoje skarby?
  8. Postac w okresie PRL-u skazana celowo na zapomnienie ze wzgledow politycznej poprawnosci.Najczesciej po Sienkiewiczu za granicami tlumaczony polski literat,dzialacz rewolucyjny,pozniej doradca adm.Kolczaka,a nawet kilkudniowy "przyjaciel" barona Ungerna.Mysliwy i podroznik niezmordowany,ale i naukowiec-chemik w pelnym tego slowa znaczeniu.Czlonek Akademii Francuskiej, przyjaciel Marii Curie-Sklodowskiej i wynalazca. Obecnie powraca z powodzeniem na regaly polskich ksiegarn. http://pl.wikipedia.org/wiki/Ferdynand_Ossendowski Jako,ze dzisiaj uslyszalem od jednego z uzytkownikow ze prof.Ossendowski to "rusofob" to moze najpierw rozprawmy sie z tym dziwacznym mitem. Urodzil sie pod Witebskiem w rodzinie o korzeniach tatarskich.Pierwsze swe ksiazki pisal w jez.rosyjskim,a za zone wzial Rosjanke.Trudno wiec wobec tego brac powaznie podobnie absurdalne zarzuty.Zarowno jego tworczosc literacka,jak i antycarska dzialalnosc bardzo chwalil sam Lew Tolstoj,a wiec osoba ktora o rosyjskie fobie doprawdy trudno posadzac.Bohaterami jego ksiazek sa czesto Rosjanie i to jako postacie, niejednokrotnie bardzo pieknie pokazane.W powiesci "Szanchaj" uwazny czytelnik znajdzie z pewnoscia bez wiekszego problemu wiele podobienstw glownego bohatera do samego Ossendowskiego.Antycarska dzialalnosc,ucieczka przez Syberie przed bolszewikami,brak pracy,glod,pobyt w Chinach.W sympatycznym i szlachetnym olbrzymie, lejtnancie Miczurinie,bez problemu natomiast rozpoznamy towarzysza azjatyckich wedrowek Ossendowskiego,agronoma pana Jamiolkowskiego. Samych Rosjan, Ossendowski jako wysmienity obserwator, okresla mianem fatalistow.Nie on jedyny zreszta.Tu widzi zrodlo slabosci,ale i wielkosci tego narodu.A sam fatalizm ma byc skutkiem autokratycznych czy wrecz tyranskich rzadow jakie sprawuja zazwyczaj nad Rosjanami ich wladcy i to wszelkiej politycznej masci.Fatalizm,ktory na takie rzady zazwyczaj biernie zezwala,ale i pozwala je przetrwac.
  9. tytul:"Gdansk.Cuda Polski" autor:Jan Kilarski wydawca:Wyd.LTW rok wydania:?,reprint wydania z 1937 roku stron:252 ISBN :978-83-7565-167-6 cena :reprint od 45 zl,oryginal np.w Amazonie za 59 funtow szterlingow okladka: http://merlin.pl/Gdansk-Cuda-Polski_Jan-Kilarski/browse/product/1,925832.html Nazwisko na dzwiek ktorego wyksztalcony Gdanszczanin czapke powinien szybko z glowy sciagac.Nie ze strachu,lecz przez wdziecznosc i szacunek oczywiscie.O dziwo nie poswiecily mu wladze miejskie nawet skromnej ulicy czy placyku( mam nadzieje ze straszliwie sie myle),a o Janie Kilarskim pamietaja tylko jak sie zdaje osoby na forach historii miasta poswieconych.Nieladnie,trzeba przyznac.W Wiki tez nie lepiej,jest wzmianka i owszem,ale tak lakoniczna,ze hanba tylko te wypociny mozna nazwac. Jan Kilarski ,z urodzenia Lwowianin,zostal Gdanszczaninem niejako z wyboru serca,choc i historia troszke mu miejsce zamieszkania wybrala.Poproszony przez Wydawnictwo Wegnera o opracowanie tomu poswieconemu Gdanskowi w ramach cyklu Cuda Polski.Wywiazal sie z zadania wysmienicie na tyle,ze szybko postarano sie o edycje w jezyku angielskim pt."Gdansk(Danzig)".Ale o samej ksiazce moze troszke pozniej. Nie na tym bowiem wylacznie zaslugi pana Kilarskiego dla miasta polegaly.Gdy w roku 1945 Armia Czerwona do Gdanska wkroczyla,a soldateska nagwalcila sie,narabowala i nacieszyla wandalizmem do woli,do dziela przystapili "trofiejnicy",czyli rabusie urzedowi.Staly wiec w Gdansku-Wrzeszczu cale sklady obrabiarek,urzadzen portowych,ba nawet maszyn do szycia czy zwyklych budzikow.Szly tez na wschod zeliwne kratki sciekowe,rury,kable itp.Co tam zreszta kratki sciekowe,powyciagano z wody zatopione w portach pancerniki i tez w odpowiednim kierunku na zlom wyslano.Szkody i owszem spore,ale z historycznego punktu widzenia prawdziwa katastrofa dla gdanskiego dziedzictwa dopiero nadchodzila.Najechala bowiem zniszczone miasto specjalna grupa operacyjna Komitetu ds.Sztuki przy Radzie Ministrow ZSRR pod przewodnictwem pplk.Denisowa.Od kwietnia do wrzesnia 1945 roku buszowal pplk.Denisow po okolicy kradnac i rabujac na skale iscie masowa.Wylapywal tez pozostalych w miescie niemieckich uczonych i wyciskal z nich informacje o co cenniejszych zdobyczach.Po czym obstawiano teren wojskiem i pladrowano wszystko co moglo przedstawiac jakas wartosc artystyczna.Ogolem sowieckim lupem padlo tylko w wyniku tego zorganizowanego rabunku ponad 14 000 dziel sztuki,nie liczac tych, ktore pokradli czy zniszczyli indywidualnie soldaci.Po 1956 ZSRR zwrocil Gdanskowi zaledwie 4595 obiektow. Konkurentem pplk.Denisowa byl wlasnie Jan Kilarski,ktory stanal na czele komisji starajacej sie nie tylko zniszczone zabytki zabezpieczyc,ale i wyrwac z rak sowieckich zlodzieji co sie jeszcze da.Srodki i uprawnienia mial jednak nieporownywalnie mniejsze.Udalo mu sie jednak dotrzec do niemieckich konserwatorow prof.Drosta i inz.Volmara i zdobyc bezcenne informacje o miejscach ewakuacji dziel sztuki.Jezdzil wiec po Pomorzu i zwozil wszystko do skladow konserwatorskich prowadzac swego rodzaju wyscig z pazernoscia sowieckich komisarzy.Nalezy tez podkreslic postawe niemieckich naukowcow,ktorzy watpliwosci najmniejszych nie mieli w ktore rece nalezy zabytki przekazywac. Gdy juz pozbyto sie sowieckich "kolegow",zaczely sie problemy z rodzimymi szabrownikami,zwykla ludzka glupota,czy po prostu brakiem wyobrazni wladz,dla ktorych najwazniejsze bylo tzw.szybkie usowanie zniszczen,bez odrobiny refleksji czym sa usowane ruiny.Tak np.chciano dla "bezpieczenstwa" obalic uszkodzona fasade Zlotej Kamieniczki,bo po diabla sie meczyc z jej zabezpieczaniem.Takich bitew Jan Kilarski odbywal wiele i dzieki Bogu zazwyczaj je wygrywal.Lista jego osiagniec jest niebywale dluga i zwiedzajac dzis gdanskie zabytki,nawet nie zdajemy sobie sprawy ile temu czlowiekowi zawdzieczamy.Mozemy porownujac Gdansk dzisiejszy z tym dawnym, krecic nosem i na konserwatorow wybrzydzac(i bardzo,bardzo czesto slusznie),ale niewatpliwie bez obecnosci pana Jana w tych decydujacych miesiacach, bysmy mieli jakis budowlany koszmarek rodem z tzw.Ziem Odzyskanych. Pozniej pan Kilarski koniecznosc ochrony gdanskich zabytkow nadal propagowal,wykladal "wiedze o Gdansku",wydal ceniony do dzis przewodnik w roku 1947,organizowal Muzeum Miejskie i spotkania naukowe,oraz prace konserwatorskie prowadzil. Nie spotkala go bynajmniej wdziecznosc za te wszystkie wysilki.Oskarzony przez ludowa wladze o kolaboracje( z polecenia AK pisywal w okupacyjnej "Gazecie Lwowskiej" artykuly, bedace podrecznikiem do podziemnego nauczania).Aresztowano go w 1948 roku,2 miesiace spedzil w wiezieniu w nieludzkich warunkach.Wprawdzie go zrehabilitowano,ale do zdrowia juz nie wrocil.Stan pogorszyly dalsze szykany i przykrosci ze strony srodowisk i instytucji,ktore coraz mniej zaslugiwaly na miano "naukowych". Zmarl 7 stycznia 1951 roku.Spoczal na cmentarzu w Gdansku-Oliwie. Tyle o autorze, bo elementarna przyzwoitosc wymaga,aby slow kilka powiedziec skoro ojcowie miasta jak sie zdaje zapominaja o swych powinnosciach. Wracajac do samej ksiazki. "Gdansk" jak reszta "Cudow Polski" jest wydany w identycznej konwencji.Twarda okladka,szycie,ok.200 ilustracji i mapka majaca sledzenie tekstu ulatwiac.Co prawda dzisiaj jakosc tych zdjec jest slabiutka,mapki kiepskie,ale widocznie niegdys ludzie mieli inne wymagania skoro seria uchodzila za luksusowa.A moze po prostu reprint jest nie najlepszej jakosci .Zdjecia pomimo,ze zamglone sa jednak nadzwyczaj ciekawe,zwlaszcza te przedstawiajace nie ogolnie znane zabytki.Mamy wiec rybackie chatki,waskie uliczki ktore zniknely,port pelen parowcow czy nawet maszty jednostek zaglowych.Mamy zdjecia z zycia codziennego mieszkancow,kwiaciarki przy straganach,targ rybny,stoczniowcow przy pracy.Do tego kilka fotografii z lotu ptaka o duzej wartosci poznawczej.Do tego masa ilustracji m.in.Moellera,Schultza,Lohrmanna,Stryjowskiego o Chodowieckim oczywiscie nie zapominajac.Sa tez portrety monarchow i innych mezow zasluzonych, jak Cejnowa,Abraham,Derdowski,prymas Karnkowski,Dantyszek,Lengnich,Schopenhauer czy Heweliusz.Jest tez jak w innych tomach jezyk poetycki,ktory z podaniem sporej ilosci informacji swietnie o dziwo sie laczy.Dla przykladu pelne swoistego uroku tawerniane klimaty: "Na ochlode ten i ow szyper powlokl sie do pobliskiej knajpy,ktorej goscinne wnetrze od wiekow przytula bezdomnego i bezimiennego czlowieka,pedzacego zywot na wodzie.Ma tez do tego ten dom wlasnie osobliwy tytul,gdyz jest nim dawny spichrz.Po nim zostala piwnica,wsparta na krepych filarach;od glowic ida luki dzielace sklepienie w krzyz.W ich przecieciu umieszczono misternie wyrzezane i zeskladane okreciki dawnego ksztaltu:bojowy i handlowy.U wejscia wita przybysza paszcza zasuszonego rekina i jekliwy wrzask glosnika radiowego.Tykanie starego zegara,lyskajacego wygladzonym talerzem wahadla,miesza sie ze stukiem kuli bilardowej.Przy debowych stolach pogwarka,na tacy kieliszki z nieodzownym machandlem,ktory wedlug wierzenia morskich i wislanych ludzi ma te wlasnosc,ze w chlodzie grzeje,w skwar ochladza,glodnego nawet nakarmia-zawsze sily odnawia,a ludzi przyjaciolmi czyni". Zabij,ale pojecia nie mam coz to za tak cudownych wlasciwosci trunki autor tam pijal.Machandlem to nazywa.Ladnie No moze czasami jest nieco z perspektywy czasu pan Kilarski zbytnim optymista jesli chodzi o polsko-niemiecka wspolprace w tym miescie,ale pisal to jeszcze przed rokiem 1939,kiedy to mozna bylo raczej mowic o problemach i trudnosciach,a nie o ekscesach czy wrecz politycznym zdziczeniu obyczajow. Z calej serii tylko "Gdansk" Kilarskiego i "Slask" Morcinka doczekaly sie edycji w jezyku angielskim.Bylo to z jednej strony niewatpliwie obliczone propagandowo,ale tez i swiadczy o rosnacym zainteresowaniu spornymi terenami u zagranicznego obserwatora. Ksiazka zawiera zaskakujaco duzo informacji na temat szkolnictwa polskiego i organizacji spolecznych na terenie WMG.Caly rozdzial "Polski Gdansk" jest temu problemowi poswiecony i do walki o jezyk i kulturowa odrebnosc zacheca. Natomiast poznawcze walory zamieszczonych mapek mozemy sobie z gory darowac.Nie ukazal tu pan Jan szczegolnych talentow delikatnie sie wyrazajac.
  10. Sergiusz Piasecki

    Sergiusza Piaseckiego podobnie jak prof.Ossendowskiego skazano w PRL na zapomnienie.Skazano urzedowo,decyzja jakiegos partyjnego politruka,skazano na szczescie zupelnie bezskutecznie.Pamietam jak jeszcze w szkole sredniej absolutnym przebojem literackiego komizmu byly "Zapiski oficera Armii Czerwonej".Wydane na jakims marniutkim papierku,prymitywnie powielane,byly pozycja bardzo pozadna,a czekac na nia trzeba bylo miesiacami.No i ten smak niepowtarzalny owocu zakazanego Tak wiec ustawowe buractwo nie skutkowalo absolutnie,a Piasecki przyciagal nie tylko kapitalna satyra,ale i tajemniczym zyciorysem.I tu nalezy mocno niezwyklosc zyciowych perypetii Sergiusza Piaseckiego szczegolnie podkreslic. Tutaj wyjatkowo moim zdaniem udany biogram literata ze zwyklej Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sergiusz_Piasecki I nie mniej ciekawa errata do zyciorysu: Proza Piaseckiego to zreszta nie tylko swietna literatura(w wielu zagranicznych opracowaniach zalicza sie go do najwybitniejszych polskich autorow),ale i zbior cennych informacji dla historyka.Powiesci Piaseckiego byly w zasadzie pisane jako autobiograficzne wspomnienia.Np."Zywot czlowieka rozbrojonego" opisuje jego okres zycia po zwolnieniu z WP,kiedy to bral udzial w uplynnianiu falszywych czekow,pracowal w atelier pornograficznym czy dokonywal drobnych wlaman.Trylogia zlodziejska to opis srodowiska minskich zlodzieji w ktorym to sie obracal do 1919 roku.Z koleii "Piaty etap" i "Bogom nocy rowni" to okres kiedy byl oficerem polskiego wywiadu zakordonowego.Niezwykle moim zdaniem cenny opis warunkow pracy tego typu instytucji.Bezwzgledny szlagier "Kochanek Wielkiej Niedzwiedzicy",opisuje system pracy przemytnikow na wschodnim pograniczu,a tez sie tego typu dzialalnoscia pan Piasecki paral.No i wreszcie cykl "Wieza Babel" w ktorym opisuje sowiecka,litewska i niemiecka okupacje Wilenszczyzny w okresie II WS.Niestety trzeciego tomu nie dokonczyl,a wiec cykl zamyka sie na roku 1943.Ale i tam dowiadujemy sie niejako "od kuchni" o warunkach pracy organizacji konspiracyjnych,o pracy komorki likwidacyjnej,ktora kierowal i o przeprowadzanych akcjach i zamachach.Wszystko to bez hurra-patriotyzmu i patosu,z wlasciwym sobie dystansem do spraw wznioslych i wielkich.Wprawdzie bodaj Hemar,wielki wielbiciel tworczosci Piaseckiego, lubil go przyrownywac do Jamesa Bonda,ale podobienstw znajdziemy doprawdy niewiele.Fakt,byl tajnym agentem z niejako "licencja na zabijanie",a i na brak powodzenia u kobiet nie narzekal,ale tu sie analogie urywaja.Chodzil czesto boso,widlami obornik przewracal,czy tyral na wykopkach,aby kartofle przed zima na buty wymienic.Prozno szukac aut wspanialych czy niezwyklych gadzetow.Ot dymal pan Piasecki przez granice chlopska moda,albo po Wilnie rowerem(jak zdolal pozyczyc). Ba ,nawet "Zapiski oficera Armii Czerwonej" opieraja sie na rozmowach jakie przeprowadzal autor z sowieckimi oficerami w latach 1939-41.
  11. Kolejny temat zainspirowany filmem "Bitwa Warszawska 1920". Jak widac na dostepnych fragmentach,autorzy filmu uhonorowali udzial kobiet w bezposrednich walkach u boku WP.Bataliony OLK byly procz formacji rosyjskich w zasadzie jedynym tego typu ewenementem w swiatowej skali tych lat. Pierwszy tego typu oddzial powstal we Lwowie juz w 1918 roku.Byla to Milicja Obywatelska Kobiet,batalion liczacy 350-400 ochotniczek.Podczas oblezenia miasta przez Ukraincow pelnil funkcje policyjno-wartownicze. W lipcu 1919 roku przystapiono do formowania II batalionu OLK w Wilnie i Lidzie.Liczyl on w lutym 1920 roku 585 legionistek. Procz tych formacji czysto wojskowych nalezy podkreslic wklad OLK w organizacje militarnego zaplecza.Panie prowadzily pralnie i zaklady krawieckie,poczty polowe,pracowaly w transporcie czy jako kurierki. Latem 1920 w zwiazku z krytyczna sytuacja na froncie OLK postanowila wystawic jak najwiecej formacji czysto bojowych.Plan zakladal sformowanie po jednym batalionie we wszystkich OGen.Zaczeto werbunek wolontariuszek w przedziale wiekowym 18-40 lat.Szybkie postepy Armii Czerwonej nie pozwolily na pelne zrealizowanie planu mobilizacyjnego OLK,ale kilka oddzialow udalo sie mimo wszystko sformowac.Byly to: -warszawski batalion wartowniczy -warszawski batalion liniowy -wilenski batalion liniowy -krakowski batalion liniowy -poznanski batalion liniowy -warszawska kompania zapasowa -oddzial z Grudziadza -oddzial z Przemysla. W bezposrednich walkach na froncie wzial udzial warszawski i wilenski batalion liniowy.Inne oddzialy pelnily funkcje policyjno-wartownicze. We wrzesniu 1920 roku w szeregach OLK sluzylo 2529 kobiet.
  12. Muzeum Powstania Warszawskiego

    Udalem sie do MPW jako laik w temacie.No,moze nie taki zupelny laik,ale jako osoba co to zaledwie kilka ksiazek w zyciu o Powstaniu przeczytala czy zobaczyla jakies filmy i kroniki.Wiedza podstawowa bym powiedzial.Zabralem z soba 8-mio letnia bratanice,co tez bylo niejako sprawdzianem edukacyjnej roli tej placowki. Odwiedzilismy szacowna instytucje w niedziele,dzien wprawdzie bezplatnego zwiedzania jak sie okazalo,ale sa tez pewne wynikajace z tego ograniczenia.Doplacalismy wiec tylko po 2 zlote za projekcje filmu "Miasto ruin".Muzeum latwo znalezc,ulatwia to wysoka wieza widokowa z duzym symbolem "Polski walczacej".Parkingu wprawdzie brak,ale w uliczkach znajdujemy miejsce bez najmniejszego problemu. Zwiedzajacych sporo,a mialem porownanie z tak atrakcyjnymi muzeami jak wilanowski palac JKM Jana III czy Zamek Krolewski.Duzo cudzoziemcow:Japonczycy,Niemcy,Wlosi,Rosjanie,Francuzi.Duzo mlodych ludzi,co sie wyraznie rzuca w oczy.Przez 5 lat przewinelo sie przez placowke ponad 2 500 000 zwiedzajacych.Sporo,bo dziennie srednio daje to jakies 1500 osob.W nocy odbywala sie tu zreszta impreza "Noc w muzeum",co zaowocowalo najazdem 5000 gosci.Pomysl dosc dyskusyjny o czym pozniej. Jak rozumiem celem ekspozycji jest wywolanie swoistego wstrzasu u zwiedzajacego.W moim przypadku cel ten osiagnieto calkowicie.Zaciemnione wnetrze,odglosy walczacego miasta przypominajace bicie serca,repliki kanalow,ulic,ruin,wielkie fotosy walczacych,a wszystko to wtopione w nowoczesna architekture i polaczone z prezentowanymi eksoponatami.Wrazenie niesamowite. Nie mniej interesujacym pomyslem bylo umieszczenie wiernej repliki Liberatora.Miesci sie w nim kino(w niedziele nieczynne).Sal kinowych i monitorow wszelkiej masci mamy zreszta kilka.Umozliwiaja ogladanie kronik powstanczych,filmow fabularnych,a nawet dokumentow poswieconych polskim "cichociemnym".Duzym powodzeniem cieszy sie projekcja filmu "Miasto ruin" w technologii 3D.Trzeba odczekac kilka minut w kolejce,ale bez watpienia warto.Sam film swietny,efekt trojwymiarowy nieco jednak rozczarowuje.Ten sam film w 2D mozna zobaczyc w Liberatorze.Tutaj pelna wersja filmu: P.S.Przepraszam,ze podziele post na czesci,ale w zwiazku z problemami technicznymi forum wczorajsza pisanina mi po prostu znikla.
  13. Ja moge dac wskazowki tym,ktorzy beda spedzali np.wakacje w Hiszpani. 1.Im dalej od plaz,tym lepiej i taniej sie jada.Masowa obecnosc brytyjskich turystow zapewnia wprawdzie mile towarzystwo do kufla piwa,ale niemal zawsze jest tez gwarancja kiepskiego posilku. 2.Najlepiej korzystac ze stalego zestawu obiadowego.Jest to zazwyczaj 8-10 euro za osobe.Do wyboru kilka potraw na pierwsze i drugie danie.Zazwyczaj dolaczona jest surowka,dowolne napoje i kawa lub deser. 3.W Madrycie ciekawa jest siec "Museo de Jamon".Lokale najduja sie w centrum,ceny sa dosyc niskie,a duze zdjecia potraw ulatwiaja zycie osobom nie znajacym jezyka. 4.Popularne staja sie bary typu Wak.Wybiera sie surowe produkty,a kucharz je na naszych oczach gotuje,smarzy itp.Oferuja tez typowe dania hiszpanskie.Cena za osobe ok.10 euro,napoje placi sie oddzielnie.Mozna jesc do woli,jak ktos lubi owoce morza to jest to najtansza forma objedzenia sie nimi do nieprzyzwoitosci. 5.Upalnym latem radze brac najtansze czerwone wino stolowe i mieszac je z gaseosa,osladzana woda gazowana.Swietnie gasi pragnienie,nie "scina" tez z nog tak szybko. 6.Tapas,czyli przekaski sa swietnym pomyslem na kolacje w ramach turystyki kulinarnej.Zamiast jednego dania na osobe,wybieramy kilka rozmaitych talerzykow dla kilku osob.Cenowo wychodzi tak samo,a mamy mozliwosc poznac regionalna kuchnie lepiej. 7.Pamietac o godzinach posilkow,ktore sa ustanowione tradycja. Sniadanie:godz.08.00 Kawa+ magdalnki itp. 2-gie sniadanie:godz.10.00. Wszystko co dusza zapragnie + piwo,wino itp. Obiad:godz.14.00. Jak wyzej. Kolacja:godz.22.OO.Jak wyzej. Tolerancja czasowa w poszczegolnych lokalach wynosi ok.godziny.W razie przybycia o innej porze mozemy byc glodni bo nic nam nie podadza. 8.Dobra opinia ciesza sie bary typu asador,czyli podajace miesa z grila.Ogolnie lepiej sie jada w tradycyjnych malych lokalach,ktore zawsze serwuja lokalne specjaly. 9.Uprzejmym gestem jest zainteresowanie sie lokalnym winem z ktorego autochtoni sa zazwyczaj bardzo dumni.Z pewnoscia to docenia,a my poznamy lepiej lokalna kuchnie.
  14. Boże Narodzenie

    Dzisiaj musialem robic swiateczne zakupy,a wiec odstajac swoje w kolejce do kasy i sluchajac iberyjskich koled o takim temacie sobie pomyslalem. Jak spedzamy te Swieta? Interesuje mnie wszystko,a wiec kuchnia(a zwlaszcza regionalne czy wrecz specyficzne domowo-rodzinne specjaly),pomysly na prezenty,czy w domu,pubie czy na turystycznym wypadzie,bo w tym roku sporo wolnego z tej okazji wypada.Co sie w Polsce w temacie tradycji zmienia,a wreszcie jak spedzaja Swieta uzytkownicy inne kraje zamieszkujacy.Jak to wyglada w Szkocji,Grecji czy na morzu.Wreszcie pogoda,zycznia,choinki itp.itd. U mnie w zasadzie zakupy zrobione,lacznie z prezentami,a wiec to najgorsze(istna doroczna, meska via dolorosa) mam za soba.Pozostaja jeszcze inne obowiazki,ale juz znacznie bardziej przyjemne.Np.sobotnie wedzenie szynek i boczku(kielbasy wlasnej roboty juz sa )choc bywa to zwiazane z ryzykiem nadmiernej konsumpcji.I nie tylko wedlin .A w poniedzialek ubieranie choinki i juz tradycyjna od lat sluzba w kuchni,bo moja Pani niestety zwyczajowo pracuje.
  15. Najzabawniejsze zdarzenia w historii

    Jestes pewny,ze nie o Fryca chodzilo? Z Jasiennicy bodaj to zapamietalem,a wiec albo pamiec mi szwankuje,albo on sie pomylil.
  16. Międzyrzecki Rejon Umocniony

    Harry,a korzystales moze przy okazji z "MRU" Perzyka i Miniewicza? http://chomikuj.pl/pampery/fortyfikacje/MRU+-+Mi*c4*99dzyrzecki+Rejon+Umocniony/Mi*c4*99dzyrzecki+Rejon+Umocniony+-+B.+Perzyk*2c+J.+Miniewicz,1794853630.pdf Interesuje mnie na ile te opracowanie przez ostatnie lata stracilo na aktualnosci.
  17. Komu dziękować za prezenty?

    Ja sie domyslam,ze to mialo cos wspolnego z asceza,ale zeby tak calkowicie. Asceza kulinarna natomiast zdaje sie miec cos wspolnego z prokreacja.Mam znajomego Wlocha,co to osiagniecia prokreacyjne sw.Mikolaja pobil o dwoje dzieci,ale w okresie postow i umartwien odmawia sobie nie miesa,a...makaronu i slodyczy.Czyli po prostu tego co lubi najbardziej.
  18. Komu dziękować za prezenty?

    A dlaczego mies nie jadal?
  19. Komu dziękować za prezenty?

    A ja w ingerencje sw.Mikolaja wierze.Od 6-ciu lat kupuje ksiazki przez internet,przychodza oczywiscie nieregularnie,ale mniej wiecej raz w miesiacu.Szansa,ze dojda akurat 24-go jest wiec jak 1 do 31,a dwa razy przyszly wlasnie w ten dzien,Czyli jest 1:3.Zbieg okolicznosci lamiacy prawa matematyki? Zobaczymy jak bedzie w tym miesiacu,zostalo tylko dni kilka,a przesylka juz w drodze
  20. Che Guevara - gorąca dyskusja

    Z ksiazki Daniela Alarcon "Memorias de un soldado cubano" mozemy sie dowiedziec sporo ciekawostek o zyciu Guevary.Alarcon pisze swe wspomnienia deklarujac sie jako komunista,ujawnia system korupcji i manipulacji rzadow Castro,a jako towarzysz broni i zaufany Guevary w czasie kampanii w Kongo i Boliwi mial okazje bardzo dobrze poznac swego przelozonego.Co wiecej nie pisze o Guevarze zle,pisze szczerze,czasem bolesnie szczerze,ale z widoczna fascynacja. http://labibliotecacubanadebarbarito.blogspot.com.es/2010/02/memorias-de-un-soldado-cubano-dariel.html Jako,ze kol.Jacet zwrocil slusznie uwage na pewne kryterium ideowosci,a mianowicie odrzucenie materialnych korzysci to moze zacznijmy od tego.Czy ow idealizm przedkladal sie na konkretne zyski. A i owszem,nawet bardzo konkretne.Alarcon opisuje jak po powrocie z Kongo komando Guevary mialo do dyspozycji luksusowe samochody,apartamenty w hotelach,kobiet i wybornych alkoholi nie wylaczajac.Sam Guevara znany byl jako milosnik drogich cygar i francuskich koniakow.Czy mamy jakies cyfry? Mamy z Boliwi i to cyfry bardzo konkretne w jednym wypadku.Jak wyszczegolnia autor,ktory jako jedna z pieciu osob wyniosl z tej wyprawy zycie,wszyscy mieli zlote Rolexy <_</>/> .Piatka ocalalych miala przy sobie 170 milionow boliwijskich pesos(nie mam pojecia ile to bylo w dolarach)i 70 000 $(slownie:siedemdziesiat tysiecy dolarow USA).Nawet biorac pod uwage przeliczenie dzisiejszego kursu na srednie kubanskie zarobki, to same dolary stanowily na lebka bagatelka 700 miesiecznych wyspiarsko-socjalistycznych pensji.A trzeba te liczbe zwielokrotnic,bo bylo to 50 lat temu.700 miesiecznych pensji w kieszeni,biorac pod uwage,ze sie juz sporo w lesie siedzialo,a wsparcie ze strony boliwijskich towarzyszy i ludnosci bylo zadne.Mozna wiec powiedziec,ze zbrodnia i rewolucja poplaca,i to bardzo :huh:/>/>/>/>/> . Ciekawa jest tez sprawa owych Rolexow.Zegarek drogi,jak na kubanskie realia to kilka,a raczej kilkadziesiat rocznych pensji za niego dac trzeba,a wiec chyba nie byla to nazbyt powszechna na wyspie fanaberia .Za to wsrod komunistycznych liderow i owszem.Taki Castro buraczano-sowieckim wzorem, nawet po kilka na reke sobie potrafil zakladac.Co na zdjeciach pokazuje: http://cazadoresderelojes.blogspot.com.es/2010/11/el-rolex-del-che-guevara.html
  21. A mozesz zamiescic jakies zdjecia? Sam kiedys tez robilem figurki armii cesarskiej i Ks.Warszawskiego,glownie wlasne przerobki na bazie produktow Airfixu.
  22. Książka, którą właśnie czytam to...

    I taka tez podal Komuda.9000 jazdy,6000 piechoty,a z naszej strony "cala Wielka i Mala Polska".
  23. Czego teraz słuchasz?

    A Ty gdzie?
  24. Książka, którą właśnie czytam to...

    I co mial niby wymyslic pan Komuda? Prowadzic badania zrodlowe na wlasna reke? Przeczytal zapewne kilka opracowan,wziol ogolnie przyjete liczby i przebieg bitwy,a potem to sfabularyzowal.Dalszy ciag ksiazki,to juz wylacznie dzielo jego wyobrazni. Mistrz Sienkiewicz mial niby mial znacznie trudniej,a podane przezen liczby wojsk grunwaldzkich mozemy sobie dzisiaj tylko ...no wlasnie A stworzyl klasyke.
  25. Czego teraz słuchasz?

    A ja nostalgicznie
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.