Jump to content

Samuel Łaszcz

Użytkownicy
  • Content count

    1,448
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Samuel Łaszcz

  1. Jak na przestrzeni dziejów prześladowano homoseksulistów? Jakie kary im wymierzano? Jaki był stosunek prawa do nich w różnych państwach różnych epok? Przytoczę tu trzy przykłady: ZSRR Po Rewolucji Październikowej planowano nawet utworzenie instytucji małżeństwa osób tej samej płci, lecz za czasów Stalina i później homoseksualiści byli surowo tępieni. M.in.: wysyłano ich do zakładów psychiatrycznych, gdzie, np.: poddawano ich elektrowstrząsom. III Rzesza Homoseksualiści byli tępieni jako przeszkoda w "rozwoju rasy aryjskiej". Wysyłano ich często do obozów koncentarcyjnych, gdzie otrzymywali trójkąty koloru różowego. Zamknięto także wszystkie organizacje LGBT. Iran Ahmadineżada 19 lipca 2005 w Meszhedzie powieszono Mahmuda Asgari'ego (15 lat!) i Ajaza Marhoni'ego (18 lat!), zatrzymanych rok wcześniej pod zarzutem homoseksualizmu. Wywołało to liczne protesty w krajach zachodnich. Proszę o dalsze przykłady. Analogiczny temat, lecz dotyczący tylko Rzeczypospolitej Obojga Narodów znajduje się tu: https://forum.historia.org.pl/index.php?sho...c=12832&hl=
  2. Wielka gra przeciwko Syrii

    W ostatnim czasie uwagę światowej opinii publicznej przyciągają wydarzenia w Syrii. Toczą się tam protesty przeciwko prezydentowi Baszarowi al-Assadowi i rządzącej Partii Socjalistycznego Odrodzenia Arabskiego BAAS niewątpliwie są wyolbrzymiane przez propagandę mediów zachodnich oraz katarską Al-Jazeerę. Destabilizowanie sytuacji w Syrii jest związane z amerykańskimi planami podporządkowania sobie całego regionu w myśl doktryny "Od Marrakeszu do Bangladeszu". Praktycznie cały Półwysep Arabski jest podporządkowany Stanom Zjednoczonym. Marionetkowe prozachodnie reżimy z nadania najeźdźców rządzą w Iraku i w Afganistanie oraz w Libii. Pakistan również popiera USA, choć wiadomo, że od czasu do czasu czyni gesty, sugerujące niezależność. Izrael tradycyjnie jest lojalny Waszyngtonowi. Do podporządkowania zostają Syria i Iran. Wbrew pozorom, wielka gra przeciwko Syrii nie toczy się od czasu początku tzw. "rewolucji" syryjskiej. Jak stwierdził Bassam Abu Abdullah: "Polityka USA i ich sojuszników wobec państwa syryjskiego od lat stanowiła przygotowanie do przejęcia wpływów w Damaszku. Stawiano kolejne żądania pod adresem Syrii: w 2003 roku Waszyngton zażądał poparcia swojej interwencji w Iraku, następnie zerwania współpracy z Hezbollahem. Później przyjęto w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rezolucję wzywającą do wycofania wojsk syryjskich z Libanu (rezolucja nr 1559 z kwietnia 2004 roku), oskarżono Syrię o zlecenie zabójstwa byłego premiera Rafika Haririego. Wreszcie zaczęto mówić o syryjskim programie jądrowym, ogłaszając, że ma on agresywny wymiar. Ostatnio lęk w Waszyngtonie wywołały działania na rzecz zbliżenia syryjsko-irackiego. Pomysł współpracy dwóch historycznych stolic świata arabskiego – Damaszku i Bagdadu od dawna wywołuje lęki Waszyngtonu. Poza tym USA patrzy na Syrię oczyma Izraela, co utrudnia prowadzenie polityki zgodnej z wymogami racjonalności". (http://www.geopolityka.org/wywiady/1266-nie-chcemy-irackiego-modelu-demokracji) Z kolei na wiosnę zeszłego roku "Washington Post" podał, że Stany Zjednoczone od 2006 roku przekazały "demokratycznej opozycji" syryjskiej 6 milionów dolarów, na funkcjonowanie antybaasistowskiej stacji telewizyjnej w Londynie (skąd my to znamy ?). Dla rządów zachodnich, które w większości deklarują się jako chrześcijańskie, nie ma znaczenia, że klęska Assada spowoduje masową rzeź i exodus syryjskich chrześcijan, jak było to w Iraku po obaleniu Saddama Hussajna. Jan Engelgard: "Powstaje pytanie – kto jest zainteresowany w likwidacji świeckich nacjonalistycznych dyktatur, kto chce pod pozorem „demokratyzacji” doprowadzić do zwycięstwa islamistów? To może wydać się zdumiewające, ale biorą w tym udział Stany Zjednoczone. Bo to one pierwsze dały sygnał do demontażu naseryzmu na Bliskim Wschodzie, atakując czołowe państwo rządzone przez świeckich nacjonalistów – Irak. Efekt – chaos, anarchia, ponad milion ofiar. Jeszcze wcześniej poparły muzułmanów w Europie, wspierając Bośniaków i Albańczyków w ich walce z chrześcijańskimi Serbami. Trudno sobie wyobrazić, żeby Ameryka nie wiedziała co robi. Ma w tej dwuznacznej grze i takie „osiągnięcia”, jak wyhodowanie na własnej piersi Talibów". (http://mercurius.myslpolska.pl/2011/11/koniec-chrzescijan-na-bliskim-wschodzie/) Dlaczego zachodnie media, które tak skwapliwie wyolbrzymiają protesty przeciwko władzy, nie pokazują manifestacji poparcia dla prezydenta? Jak widać, mają w tym swój interes. Dlaczego zachodnie media tak skwapliwie informujące o strzelaniu sił porządkowych w kierunku "rewolucjonistów", nie mówią o "demokratycznym" strzelaniu "opozycji"? http://www.youtube.com/watch?v=X-P916W8Xfw&feature=player_embedded# http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=_R-cyNRu0CE Syria jest de facto jedynym (nie licząc nie zbyt jasnej postawy Rosji i Chin) sojusznikiem Iranu w tym regionie. Destabilizując sytuację w Syrii, Stany Zjednoczone będą mogły mieć wolne ręce w walce z niepodległym Iranem, co już czynią. Pytanie brzmi zatem: czy dojdzie do agresji USA na Iran i Syrię? Jak rozwinie się dalej sytuacja w regionie?
  3. Dziś na TVP Kultura obejrzałem "Ogniomistrza Kalenia". W sumie film podobał mi się (podoba mi się wszystko, co dokopuje banderowcom). Jakie są Wasze opinie? http://pl.wikipedia.org/wiki/Ogniomistrz_Kale%C5%84
  4. Nauka języków

    Zapewne wielu spomiędzy Was uczyło się języków obcych samodzielnie. Jakie mieliście sposoby, techniki, aby biegle nauczyć się języka? Mam zamiar nauczyć się: 1. niemieckiego (umiem na poziomie średniozaawansowanym) 2. angielskiego (poziom podstawowy) 3. rosyjskiego (umiem podstawy podstaw) (kolejność ma znaczenie) Dwóch pierwszych języków uczę się w szkole, ale to mi nie wystarcza (ach, te moje chore ambicje). Proszę pomóżcie.
  5. Czy znane są pewne przypadki zachowań homoseksualnych w czasach RON? Czy napotkaliście jakieś wzmianki w źródłach? Czy były incydenty z wykonywaniem wyroków za kontakty homoseksualne?
  6. Hugo Chavez Frias

    Hugo Chavez Frias (ur. 1954) - prezydent Boliwariańskiej Republiki Wenezueli, przywódca Zjednoczonej Socjalistycznej Partii Wenezueli i Ruchu V Republiki, lider Rewolucji Boliwariańskiej, postuluje budowę "socjalizmu XXI wieku". Co o nim sądzicie?
  7. Od pewnego czasu nurtuje mnie pytanie: dlaczego w Rzeczypospolitej nie doszło do wielkich wojen chłopskich (od razu zaznaczam, że temat nie obejmuje ziem ukrainnych, które były specyficzne, ponieważ w grę wchodził tam także element Kozaków zaporoskich i to głównie oni pociągali ruskich chłopów do buntu przeciw feudałom kresowym)? Ich brak jest o tyle zaskakujący, że w Polsce siedemnasto- i osiemnastowiecznej warunki życia i pracy oraz status chłopów były o wiele cięższe niż na zachodzie Europy. Mimo to, tam dochodziło do wielkich buntów (jak w szesnastowiecznych Niemczech). Było tak także w Rosji, gdzie były wielkie powstania Razina i Bołotnikowa (choć i tam dochodził element kozacki). Były co prawda w Rzplitej powstania: Kostki-Napierskiego czy szawelskie i pomniejsze ruchawki, jednak nie sposób tego porównywać. Zatem, jakie były przyczyny takiego stanu rzeczy?
  8. Łotysze a Rzeczpospolita

    Czy zetknęliście się może z jakimiś relacjami na temat Łotyszy z czasów Pierwszej Rzeczypospolitej? Chodzi mi przede wszystkim o obyczaje, stosunek do władz litewsko-polskich, stosunek Polaków i Litwinów do łotewskiego chłopstwa. Dotychczas zetknąłem się tylko z jedną wzmianką z XVII wieku. Mianowicie Niżowcy powracający z wojny inflanckiej pisali, że są tak biedni, że wyglądają jak Łotysze.
  9. Powstanie pokuckie

    Witam! Poszukuję informacji na temat powstania pokuckiego, które jesienią 1648 roku wstrząsnęło Rusią Czerwoną. Proszę o artykuły i publikacje dostępne w internecie, ponieważ biblioteki w moim mieście stoją na dość niskim poziomie, jeśli chodzi o książki specjalistyczne. Samemu dotarłem tylko do "Prawem i lewem" Łozińskiego.
  10. Bolesław Bierut

    Dziwne, że na tak szanowanym forum nie ma jeszcze tematu prezydencie Polski - Bolesławie Bierucie. Pora wypełnić tę lukę. Poniżej zamieszczam mój artykuł biograficzny jako wstęp do dyskusji: Bolesław Bierut urodził się 18 kwietnia 1892 roku w Rurach Brygidkowskich (zwanych także Jezuickimi) pod Lublinem. Był synem Wojciecha i Marianny z Wolskich, którzy przenieśli się do Kongresówki z Galicji. Bolesław miał liczne starsze rodzeństwo. Później rodzina przeniosła się do Lublina. Mieszkała biednie, w suterenie. W młodości szykowano go na kapłana. Rodziców nie było jednak stać na wysłanie młodego Bolesława do seminarium. W styczniu 1905 roku przyszły prezydent Polski uczestniczył w strajku szkolnym. Uczniowie domagali się używania w szkole języka polskiego. Został za to usunięty ze szkoły. Wskutek tego już w młodym wieku musiał podjąć pracę zarobkową. Wkrótce został drukarzem, a w wieku 16 lat wstąpił do branżowego związku zawodowego. W tym też czasie Bierut związał się z konspiracyjną grupką młodzieżową o charakterze samokształceniowym. Wydawała ona także pisemko „Wyzwolenie”. W 1910 roku Bierut zetknął się z Janem Hemplem, człowiekiem dość barwnym i fascynującym. Pod jego wpływem młody Bolesław działał w stowarzyszeniu abstynenckim (mającym też mniej oficjalne cele), a w 1912 roku wstąpił do Polskiej Partii Socjalistycznej–Lewicy (PPS-Lewica). Wraz z Hemplem pracował jako mierniczy. W czasie pracy poznał przedszkolankę Janinę Górzyńską, która została później jego żoną Na jesieni roku 1913 Bierut przeniósł się do Warszawy. Tam pracował jako drukarz. W czasie wolnym uczęszczał na wykłady wybitnego marksisty Ludwika Krzywickiego oraz Zygmunta Herynga. Współpracował także z radykalnym czasopismem „Młodzi idą”, gdzie opublikował kilka tekstów, jednak głównie zajmował się przygotowywaniem do druku korespondencji. Wybuch I wojny światowej zastał Bieruta w Lublinie, gdzie utrzymywał się z pracy geometry. Ukrywając się przed poborem, zatrudnił się w Lubelskiej Spółdzielni Spożywców. W Lublinie odnowił znajomość z Hemplem. Aktywnie działał w PPS-Lewicy, przez co musiał się ukrywać się pewien czas przed okupacyjną władzą austriacką. W 1918 roku ponownie zamieszkał w Warszawie, gdzie zapisał się na kursy spółdzielcze Wyższej Szkoły Handlowej. W grudniu 1918 roku stał się Bierut automatycznie członkiem Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (KPRP). W początkowym okresie nie angażował się jednak aktywnie w pracę partii. Bardziej pochłaniała go wówczas praca spółdzielcza. W lipcu 1921 roku Bolesław Bierut ożenił się z Janiną Górzyńską. Młode małżeństwo zamieszkało na Pradze. Wkrótce potem był Bierut zaangażowany w tworzenie Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W 1923 roku urodziła się córka Krystyna. W tym samym czasie rodzina Bierutów przeniosła się do Sosnowca. Przyszły prezydent kontynuował tam pracę spółdzielczą. Czas ten to również okres aktywizacji Bieruta w działalności komunistycznej. Na przełomie lat 1923-1924 został trzykrotnie aresztowany za działania rewolucyjne. W styczniu 1925 roku przyszedł na świat syn Bolesława Jan (po wojnie zmienił nazwisko na Chyliński). Pod koniec tego samego roku Bierut trafił do radzieckiej szkoły partyjnej. Do kraju wrócił w czerwcu 1926 roku, kilka tygodni po puczu Piłsudskiego. Wkrótce znowu miał styczność z policją za działalność rewolucyjną, jednak na rozprawę się nie stawił, gdyż zdołał przez Gdańsk uciec do ZSRR. Tam poznał Bierut Małgorzatę Fornalską i zakochał się w niej. W 1928 roku przyszła na świat córka Aleksandra. Z żoną nie zerwał, lecz sprowadził ją do Moskwy. Niedługo potem Bierut został uczniem kominternowskiej Międzynarodowej Szkoły Leninowskiej. Wkrótce wysłano go do Austrii, Czechosłowacji, a później do Bułgarii, gdzie przez osiem miesięcy 1931 roku działał w tamtejszej partii komunistycznej, gdzie mógł się zetknąć z Georgijem Dymitrowem. W 1932 roku wrócił do Polski. Pracował wówczas w organizacji łódzkiej Komunistycznej Partii Polski (KPP), a później w Komitecie Centralnym Czerwonej Pomocy. Aresztowano go 18 grudnia 1933 roku w Warszawie. 19 lutego 1935 roku stołeczny Sąd Okręgowy skazał go na siedem lat więzienia (z zaliczeniem dotychczasowego aresztu) za działalność komunistyczną. Obrońcą w procesie był Karol Winawer. Bierut trafił do więzienia na Mokotowie, a potem w Rawiczu. Tam poznał Pawła Findera, późniejszego przywódcę Polskiej Partii Robotniczej (PPR). W tym samym czasie w Rawiczu przebywał także Marceli Nowotko. W okresie odbywania kary Bierut został usunięty z KPP za „niegodne komunisty” zachowanie w sądzie. Dzięki amnestii wyszedł na wolność w grudniu 1938 roku, już po rozwiązaniu KPP przez Komintern. Aż do wybuchu wojny pracował w spółdzielczości. We wrześniu 1939 roku zbiegł na ziemie zajęte przez Związek Radziecki, do Białegostoku. Po agresji hitlerowskiej na ZSRR wraz z Armią Czerwoną wycofał się z miasta. Między 1941 a 1943 rokiem pracował w hitlerowskiej administracji w Mińsku Białoruskim. Wówczas też najprawdopodobniej utrzymywał kontakty z wywiadem radzieckim. Latem 1943 roku przerzucono go do Polski, gdzie wszedł w skład KC PPR. W styczniu 1944 roku został przewodniczącym Krajowej Rady Narodowej (KRN), utworzonej przez PPR i jej sojuszników w walce o władzę w Polsce. Wtedy też zarysował się ostro konflikt między nim a ówczesnym przywódcą PPR Władysławem Gomułką. Bierut wykazywał mniej niezależności w stosunkach z ZSRR, podczas gdy Gomułka prowadził bardziej samodzielną politykę. W sierpniu i październiku 1944 roku uczestniczył w Moskwie w rozmowach z premierem Mikołajczykiem. Nie udało się jednak wypracować konsensusu między obozem londyńskim a Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego (PKWN). Po wyzwoleniu Warszawy przyjął w imieniu KRN defiladę 2 Dywizji Piechoty WP. W czerwcu 1945 roku powołał Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. Później wszedł w skład Biura Politycznego KC PPR, gdzie reprezentował tendencje lojalistyczne wobec ZSRR. W latach 1945-1947 udało mu się rozgromić legalną opozycję z Polskim Stronnictwem Ludowym na czele, co było między innymi skutkiem licznych fałszerstw w przeprowadzaniu referendum ludowego i wyborów do Sejmu Ustawodawczego. Z początkiem 1947 roku Bierut został wybrany prezydentem Polski (funkcję tę sprawował do 1952 roku). W grudniu 1948 roku doszło do zjednoczenia PPR i Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) w Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą (PZPR). Nazwę wymyślił Bierut. Jeszcze wcześniej doszło do zaognienia konfliktu z Gomułką. W 1951 roku trafił on do więzienia za „odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne”, a wraz z nim wielu jego zwolenników. Bierut w latach 1952-1954 był premierem PRL. Po 1954 roku wspierał proces liberalizacji w partii i w państwie. Uczestniczył w XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR), gdzie Nikita Chruszczowa wygłosił swój słynny referat „O kulcie jednostki i jego następstwach”, który zaszokował Bieruta. Wówczas zrehabilitowano również Komunistyczną Partię Polski, rozwiązaną w 1938 roku. Bolesław Bierut zmarł 12 marca 1956 roku w Moskwie. Wkrótce został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Jaki był Bolesław Bierut? Z jednej strony zawsze miły, uprzejmy, skromny, kochający dzieci. Oczytany i dobrze wykształcony. Starał się o zwolnienie wielu ludzi ze stalinowskich łagrów. Zaangażował się aktywnie w powojenną odbudowę Warszawy. Z drugiej strony czasy jego rządów w Polsce były najbardziej brutalnymi i represyjnymi w najnowszej historii Polski. W okresie jego urzędowania do więzień trafiło z przyczyn politycznych kilkadziesiąt tysięcy osób (głównie żołnierzy Armii Krajowej czy członków PSL), również wiele skazano na śmierć. Bierut korzystał z prawa łaski oszczędnie. Duże rozmiary osiągnęły represje wobec chłopów przeciwnych kolektywizacji oraz wobec Kościoła katolickiego. Za jego także rządów doszło do totalizacji ustroju w Polsce i uzależnienia jej od Związku Radzieckiego. Wprowadzano kult jego osoby, który jednakowoż ciążył mu. W latach 50. twierdzono, że był wiernym uczniem Józefa Stalina. Antykomunistyczna propaganda zrobiła z niego "płatnego pachołka Rosji". Obie te oceny zdają się być rażąco niesprawiedliwe. http://www.youtube.com/watch?v=LgV8Fy-ZC1M http://www.youtube.com/watch?v=bbizF3fBHVQ&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=ul--SnWz2_k&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=j7y71jLfnXI
  11. Propaganda radziecka (i sowiecka)

    Jak wiemy, w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich znacznie rozwinęła się sztuka propagandy (zwłaszcza za Stalina). Powstawały setki, niekiedy dobrych artystycznie, plakatów. Ich celem było ogłupienie społeczeństwa i wciśnięcie mu kitu, kolokwialnie pisząc. Miały one fałszować tragiczną rzeczywistość okresu stalinowskiego. Jak oceniacie propagandę radziecką? Jakie urzędy za nią odpowiadały? Na ile społeczeństwo ZSRR wierzyło w treści propagandy? Jaki wpływ miała ona na poglądy obywateli radzieckich?
  12. Jakie były uprawnienia samorządu lokalnego w PRL. Jak odbywało się kompletowanie wojewódzkich, powiatowych (do 1975 r.), miejskich i gminnych rad narodowych? Od kogo zależało mianowanie naczelników gmin, itp.? Wszelka literatura mile widziana .
  13. W międzywojennej Polsce, niezależnie od ekipy jaka rządziła, komuniści byli uważani za niemal wroga wewnętrznego nr 1. Toteż i nie dziw, że represje wobec działaczy rewolucyjnych przybrały spore rozmiary. Komunistyczna Partia Robotnicza Polski od niemalże początku istnienia była nielegalna i zwalczana przez władze RP. Pod zarzutami agenturalności względem ZSRR tysiące komunistów co roku trafiały do więzień. Jak podaje Czesław Kozłowski w Zarysie dziejów polskiego ruchu robotniczego do 1948 roku (str.324) w 1930 r. było to 3775, w 1931 r. 5307, w 1932 r. 6982. Niektórych prześladowanych warto by przytoczyć z nazwiska: Stanisław Łańcucki (1882-1937), poseł na Sejm Ustawodawczy i Sejm I kadencji. Założyciel Frakcji Sejmowej Posłów Komunistycznych. W 1922 został posłem z listy komunistycznej Związku Proletariatu Miast i Wsi (okręg Będzin). 18 grudnia 1924 Sejm wyraził zgodę uchylenie jego immunitetu. Tej samej nocy został aresztowany i osadzony w areszcie na Mokotowie, a następnie przewieziony do Przemyśla. 25 marca 1925 został uniewinniony przez sąd przysięgłych. Jednak w związku ze śledztwem o działalność antypaństwową był nadal więziony. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Łodzi 10 września 1925 został skazany na 3 lata ciężkiego więzienia, a dodatkowo wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie 15 września 1925 skazano go dodatkowo na 3 lata ciężkiego więzienia; Sąd Apelacyjny w Warszawie w grudniu 1925 zatwierdził oba wyroki, lecz następnie w sierpniu 1926 zmniejszył karę do 4 lat ciężkiego więzienia bez zaliczenia rocznego aresztu śledczego. Na mocy amnestii w czerwcu 1928 ponownie zmniejszono wyrok do 2 lat i 8 miesięcy. (za Wiki) Zbigniew Fabierkiewicz (1882-1919), działacz SDKPiL i partii bolszewickiej związany głównie z wydawnictwami partyjnymi. Współzałożyciel "Trybuny" w 1917 r. W styczniu 1919 r. wyjechał do Polski. Został aresztowany i 8 I 1919 r. zamordowany przez żandarmerię polską w Łapach Stanisław Kuleszyński (1891-1919), przedrewolucyjny działacz PPS-Lewicy, kontynuował działalność w Rosji. Po zajęciu Mińska w 1919 r. przez armię polską prowadził nielegalną działalność rewolucyjną. Uwięziony przez władze polskie, zmarł w wyniku tortur w końcu 1919 r. w mińskim więzieniu. (za socjalizm.org) Jerzy Czeszejko-Sochacki (1892-1933), jeszcze jako członek PPS więziony na Pawiaku, jako działacz KPRP więziony i skazany za działalność antypaństwową, zmuszony do emigracji w Niemczech, a potem w ZSRR. Maria Koszutska (1876-1939), w lutym 1920 roku uwięziona za działalność w radach delegatów robotniczych, wyszła na wolność w 1921 roku, zmuszona do emigracji w Wolnym Mieście Gdańsku, Niemczech i ZSRR. Adolf Warski (1868-1937) wraz z Marią Koszutską aresztowany w 1920 roku; Julian Brun (1886-1942), w latach 1925-1926 więziony na Mokotowie; Henryk Gradowski (1909-1932), zatrzymany za posiadanie literatury komunistycznej, zastrzelony w trakcie ucieczki przez Defensywę;
  14. Ryszard Nazarewicz

    Ryszard Nazarewicz (1921-2008) partyzant GL-AL (III Brygada im. Józefa Bema), działacz ZWM, po wyzwoleniu w UB, profesor zwyczajny PAN, pracownik Instytutu Historii Ruchu Robotniczego Akademii Nauk Społecznych. Działacz ZBoWiD. Historyk polskiego ruchu oporu w czasie II wojny światowej. Publikacje książkowe: "Komunikaty Dowództwa Głównego Gwardii Ludowej i Armii Ludowej" (współautor)(1959) "Nad górną Wartą i Pilicą. PPR, GL i AL w okręgu częstochowsko-piotrowskim w walce z hitlerowskim okupantem (1942-1945)" (1964) "Kalendarium walk Gwardii Ludowej i Armii Ludowej w Łodzi i województwie" (red. naukowa)(1968) "Ziemia radomszczańska w walce 1939-1945" (1973) "Polacy-spadochroniarze-wywiadowcy na zapleczu frontu wschodniego" (1974) "Drogi do wyzwolenia. Koncepcje walki z okupantem w Polsce i ich treści polityczne 1939-1945" (1979) "Z problematyki politycznej powstania warszawskiego (1944)" (1980) "Razem na tajnym froncie: polsko-radzieckie współdziałanie wywiadowcze w latach II wojny światowej" (1983) "Międzynarodowe tło agresji Rzeszy Niemieckiej na Polskę w 1939 roku. Wybór dokumentów" (opr.)(1986) "Sojusz polsko-radziecki a zachodnia granica Polski" (wraz z Euzebiuszem Basińskim)(1987) "Zabójstwo Marcelego Nowotki w świetle dokumentów z lat 1942-1943" (opr.)(1990) "Tragedia Komunistycznej Partii Polski" (współautor)(1990) "Armii Ludowej dylematy i dramaty" (1998, 2000) "Komintern a lewica polska. Wybrane problemy" (2008) "Gwardia Ludowa w perspektywie historycznej" (red.)(2007) Wywiad: http://video.google.pl/videoplay?docid=-4097157661877160660 Artykuły dostępne w Sieci: http://ioh.pl/artykuly/pokaz/einsatzgruppen--czoowa-formacja-hitlerowskiego-ludobjstwa,1010/ http://www.1917.net.pl/?q=node/5607
  15. Wasi przodkowie w powstaniach

    Witam! Czy znacie jakichś swoich przodków biorących udział w powstaniach narodowych okresu zaborów? Ja znam jednego: Jan Siemiński, mieszkaniec Kobiel (pow.Radomsko), partyzant z oddziału Edmunda Taczanowskiego, walczył pod Kruszyną (29 VIII 1863 r.) (Ryszard Szwed, Powstanie styczniowe w Radomszczańskiem, Radomsko b.r.w., str.68);
  16. Często słyszę i czytam, jakoby Dzierżyński był "czerwonym katem" i okrutnym zbrodniarzem. Jednak ile jest w tym prawdy, a ile propagandy antykomunistów? Poniżej zamieszczam dwa artykuły historyka Dawida Jakubowskiego o Feliksie Dzierżyńskim (http://1917.net.pl/?q=node/2479). Feliks Dzierżyński i czerwony terror – znane mity i nieznana rzeczywistość Lepiej tysiąc razy pomylić się na korzyść liberalizmu niż skazać jednego niewinnego. F.Dzierżyński Często powtarzam, że historia nie jest wygodna dla jakiejkolwiek propagandy. Jednocześnie pewnym paradoksem jest to że ten sam wizerunek może służyć różnym systemom politycznym-jeden uczyni z niego swój sztandar, zarazem siejący postrach w obozie wroga ,inny zaś wykorzysta go by uwypuklić okrucieństwo przeciwnika. Historyczne osądy są radykalnie nieuczciwe. O krwawych animatorach czerwonego terroru takich jak Swierdłow, Kirow czy Kaganowicz literatura przedmiotu wspomina rzadko. Oczywiście czerwony terror był jedynie odpowiedzią na biały, lecz politycy tacy jak wymienieni przeze mnie powyżej traktowali go jako instrument własnej polityki TKM.. O tym co wyprawiali Kirow i Kaganowicz zachowując się w podległych sobie regionach jak udzielni książęta pisze Goeffrey Swain w wydanej w zeszłym roku w Polsce „Wojnie domowej w Rosji” ( wydawnictwo NetMarket Sp. z oo ). Przykładowo 9 sierpnia 1918 r. Łazar Kaganowicz wydał miejscowej Czeka ( szef Nikołaj Bułganin ) w Niżnim Nowgorodzie ( którego był administratorem ) rozkaz przypisywany do tej pory Leninowi wprowadzenia natychmiastowego masowego terroru oraz rozstrzelania i deportowania setek prostytutek, które rozpijają żołnierzy. 11 marca 1919 r. Siergiej Kirow wydał rozkaz masowego rozstrzeliwania strajkujących robotników, których nazwał białogwardyjskimi świniami. Wspomniałem także o zasługach Swierdłowa. Zaiste tajemnicza to postać. Odpowiedzialność za egzekucję rodziny carskiej jest jedynie drobinką wobec prowadzenia własnej polityki przez tego człowieka. Według niedawno ujawnionych materiałów odegrał on niejasną rolę w historii zamachu na Lenina 30 sierpnia 1918 r. Do Lenina strzelał wówczas mężczyzna- mimo to aresztowano jedynie zakochaną w niedoszłym zamachowcy Fanię Kapłan, która drugi już raz w życiu wzięła na siebie jego winę. Aresztowaną przejęli ludzie Swierdłowa, a on osobiście zarządził przyspieszoną egzekucję. Faktem jest, że gdy przy okazji aresztowania syna Swierdłowa -funkcjonariusza NKWD w latach 30-stych otwarto sejf jego ojca znaleziono duże rezerwy nie rejestrowanego złota i prawdą jest również że Swierdłow miał prywatną armię przeprowadzającą czystki polityczne na Kaukazie. Tymczasem wbrew prawdzie historycznej tytuł czerwonego kata nie przypadł ani Swierdłowowi, ani Kirowowi ani Kaganowiczowi czy Bułganinowi- ominął on nawet jakże niesprawidliwie Grigorija Zinowiewa, słynącego z bezwzględności wroga nr 1 Maksyma Gorkiego z powodu interwencji wielkiego pisarza na rzecz aresztowanych w podległym mu Piotrogrodzie. Zinowiew, który sprowokował swą polityką wybuch powstania w Kronsztadzie w r.1921 stał się znany z powiedzenia: „Musimy pociągnąć za sobą dziewięćdziesiąt ze stu milionów mieszkańców Rosji Radzieckiej. Jeśli idzie o pozostałych, nie mamy im nic do powiedzenia. Muszą zostać zlikwidowani.” Tytuł ten został tymczasem przypisany Feliksowi Dzierżyńskiemu, człowiekowi który nawet w bardzo trudnych okolicznościach wojny domowej i obcej interwencji, usiłował ocalić tylu niewinnych ile tylko było w jego mocy. Istnieje wiele świadectw dotyczących interwencji Dzierżyńskiego na rzecz niesprawiedliwie aresztowanych i represjonowanych przez sowieckie organa bezpieczeństwa. Są one bardzo różnej proweniencji i rodzaju. Warte przywołania są zarówno wspomnienia działaczy partyjnych, jak i źródła pochodzące od osób prywatnych, ludzi całkowicie niezaangażowanych politycznie. Do tych ostatnich należą m. in. wspomnienia Wandy Bogusławskiej-Dramińskiej opisującej dla rodzinnego archiwum własne losy i genealogię. Autorka relacji, opierając się na przekazach rodzinnych, streszcza pokrótce historię jednego z braci swego ojca, matematyka związanego z kijowskim uniwersytetem, Henryka Bogusławskiego, aresztowanego w Kijowie przez bolszewików i osadzonego w miejscowym więzieniu. Oto, co pisze o tym wydarzeniu: „kiedy Dzierżyński przeprowadzał dziesiątkowanie więźniów wujek akurat musiał wystąpić jako ten dziesiąty, być może rysy twarzy były za mało rosyjskie, w każdym razie Dzierżyński zapytał: odkuda ty? – A ja z Polszy, matematyk. No jak matematyk to idź tam, tu na lewo, tu na prawo, tam długi korytarz, później drzwi i wyjdź, i idź! I wyjście okazało się na wolność”. [Relacja Wandy Bogusławskiej-Dramińskiej pochodząca ze zbiorów prywatnych Bożeny Krzywobłockiej] Dzierżyński często wizytował więzienia, jego zdaniem zbyt przepełnione, znajdujące się w różnych częściach Rosji. Zdarzało się, że uwalniał ludzi nie tylko indywidualnie. Ksiądz Roman Dzwonkowski tak zapamiętał swoje odwiedziny u zasłużonego proboszcza z Rubieżewicz nieopodal przedwojennej granicy polskiej, ks. Piotra Pupina, zmarłego w 1979 r.: „Otóż ksiądz Pupin opowiadał mi, że gdy w latach pięćdziesiątych przyjechał do Polski na pogrzeb swojej matki i odprawiał Mszę św. w katedrze w Białymstoku, podszedł do niego w zakrystii jakiś starszy ksiądz i zapytał go, czy on jest z ZSRR. Gdy potwierdził, tamten powiedział tak:«A ja się codzień modlę za Dzierżyńskiego, bo on mi życie uratował. Gdy siedziałem w Piotrogrodzie w więzieniu razem z grupą 40 księży i czekaliśmy na śmierć, bo wtedy masowo rozstrzeliwano – pewnego wieczoru przyszedł Dzierżyński i powiedział: Wychoditie czornyje kruki. I uwolnił nas»”. [Za wschodnią granicą 1917-1993. O Polakach i Kościele w dawnym ZSRR z Romanem Dzwonkowskim rozmawia Jan Pałyga, wyd. „Wspólnota Polska & Pallotinum II, Warszawa 1993, s. 84-85] Dzwonkowski zaznacza też wcześniej, że w wydanej przed wojną we Francji publikacji „Les maitres de la Tscheka” autor pisał o tym, jak Dzierżyński ratował księży katolickich. W tej sytuacji nie zaskakuje innego rodzaju dokument – wspomnienia emerytowanego dygnitarza sowieckiego i jednego z ważniejszych dowódców Armii Czerwonej Klimenta Woroszyłowa. Należy tu podkreślić, że właśnie na życzenie Dzierżyńskiego późniejszy marszałek ZSRR znalazł się w składzie kolegium zarządzającym WCZK. Później tak oto opisał tę współpracę: „Feliks Dzierżyński był człowiekiem głęboko humanitarnym, i to nie tylko w stosunku do ludzi pracy, lecz i w całej swej trudnej działalności, wymierzonej przeciwko jawnym i ukrytym wrogom, w demaskowaniu knowań wewnętrznej i międzynarodowej kontrrewolucji. Zgodnie z jego wskazówkami całość prac śledczych była prowadzona przy ścisłym zachowaniu norm rewolucyjnej praworządności. Nie dopuszczał się do żadnego nadużywania władzy [sic!]. Aresztowanym udowadniano winę na podstawie konkretnych faktów, dokumentów, zeznań świadków. Niewinnych natychmiast po sprawdzeniu zwalniano i pomagano w znalezieniu pracy i mieszkania. Podobnie postępowano w szeregu przypadków również w stosunku do członków rodzin kontrrewolucjonistów, jeżeli w trakcie śledztwa ustalono, że nie wiedzieli oni o przestępstwie, jakiego dopuścił się członek ich rodziny i nie udzielali mu żadnej pomocy w jego kontrrewolucyjnej działalności”. [Kliment Woroszyłow – Wierny współtowarzysz Lenina w: Towarzysz Józef. Wspomnienia o Feliksie Dzierżyńskim. Książka i Wiedza, Warszawa 1977, s.210; Oryginalny tekst: „Rycar Riewolucji. Wospominanija sowremiennikow o Feliksie Edmundowicze Dzierżynskom, Moskwa 1967, s. 81-86] Dzierżyński uważał, że w nowej rzeczywistości przestępczość stanowi znacznie poważniejszy problem, niż działalność kontrrewolucyjna. Polak-czekista Bronisław Owsianko przytacza jego znamienną wypowiedź w związku z okolicznością przygotowywania aresztowania najbliższego współpracownika Borysa Sawinkowa, przywódcy eserowskich terrorystów w Piotrogrodzie, i szefa jego sztabu, płk. Michaiła Rosselewicza, odpowiedzialnego za masakry, gwałty i wyrafinowane tortury dokonywane na ludności cywilnej przez jego bandy składające się nie tylko z byłych carskich oficerów, ale i pospolitych rzezimieszków: „Musicie po niego pojechać. Trzeba raz na zawsze skończyć z tym łotrem. Ma już tysiące zamordowanych na sumieniu, morze krwi i łez”. [bronisław Owsianko – Spotkanie z Feliksem Dzierżyńskim w: Towarzysz Józef, op. cit., s.258] Zdając sobie sprawę z konieczności izolowania od społeczeństwa i surowego karania zbrodniarzy, Dzierżyński wykazywał przy tym poszanowanie praw człowieka i daleko idącą gotowość do weryfikowania oskarżeń. Teodor Gładkow, biograf szefa wywiadu WCZK Artura Artuzowa, opisuje postawę Dzierżyńskiego po otrzymaniu samokrytycznego listu od Sawinkowa z dnia 9 kwietnia 1925 r., zawierającego prośbę o darowanie więziennej kary: „Odpowiedzieć na to pismo Dzierżyński nie zdążył. Przy tym uwolnienie Sawinkowa nie leżało w jego kompetencjach. Ułaskawić Sawinkowa ponownie mógł tylko WCIK [parlament] ZSRR. Dzierżyński miał jedynie możliwość wstawić się w tej sprawie do wyższego organu władzy sowieckiej. Zrobił to, co od niego zależało: stworzył dla podsądnego Sawinkowa, delikatnie mówiąc, całkowicie niezwykłe warunki przebywania w areszcie. Tylko tyle. Przewodniczący OGPU nie był wcale tak w pełni wszechwładny, jak uważają liczni historycy”. [Teodor Gładkow – Nagrada za wiernost’ – kazn’, Moskwa, Centropoligraf 2000, s.187, tłum. Dawid Jakubowski] Niestety sam Sawinkow dokonał innego wyboru i 7 maja 1925 r. wyskoczył z okna Łubianki, czyniąc bezcelowym złożenie wniosku o zwolnienie z więzienia. Wśród licznych spraw zakończonych darowaniem kary przez Dzierżyńskiego znalazła się też ta, w której oskarżoną była kobieta usiłująca go zastrzelić. Mściwość nie leżała jak widać w jego naturze. Czasy jednak były ciężkie i nie każdy miał tyle szczęścia. Wstrząsającą wymowę ma relacja Jerzego Jakubowskiego, lekarza, który o mało sam nie dołączył do ofiar pracowników powiatowej Czeki na Ukrainie - mimo, że był z nimi "nawet zaprzyjaźniony". "Znałem dobrze Dzierżyńskiego ... Z natury był to człowiek idealnej dobroci, miał dla ludzi wielkie serce. Warto to zaznaczyć dla potomności, do wiadomości wszystkich, którym o nim mówią, lub którzy o nim mówią. Jeżeli ten właśnie człowiek niezwykle szlachetnego charakteru stanął na czele rewolucyjnej instytucji powołanej do walki z kontrrewolucją i spekulacją, to był to najlepszy wybór jakiego można było w tym okresie dokonać. Dzierżyński, wysokiej klasy działacz polityczny i nosiciel idei komunistycznych pozostawał zawsze bliski człowiekowi; znał jego cechy bohaterskie, jak również jego słabości i ułomności. Zginęło w tych czasach wiele ludzi, niekiedy niewinnych [sic]. Sprawy, które do niego docierały, były sprawiedliwie osądzane. Pamiętam, ile ludzi zostało przez niego zwolnionych, jeśli szczęśliwie udawało się [!], by sprawy ich do niego dotarły". (Jerzy Jakubowski - Z mgławicy wspomnień w: Na granicy epok - Wspomnienia o udziale Polaków w Rewolucji Październikowej i wojnie domowej w Rosji 1917-1921, KiW, ZHP przy KC PZPR, Warszawa 1967, s.620-621) Nie przypadkiem takie świadectwo, jak wspomnienie Jakubowskiego powstało dopiero w 1966 r. Nie tylko ujawniało ono bowiem wstydliwe strony narodzin reżimu sowieckiego (także takie, jak śmierć wielu niewinnych); podkreślało, że ci, którzy nie mieli tyle szczęścia, by ich sprawą zajął się Dzierżyński ginęli najczęściej bez ratunku. Pokazywało prawdę o nominalnym przewodniczącym Czeki, którą wcześniejsza propaganda komunistyczna z nazwy starała się ukryć za wszelką cenę. Dbano, by postać Dzierżyńskiego budziła raczej strach niż sympatię, i nie pomijano okazji, by możliwie najwięcej kampanii represyjnych kojarzono z jego osobą. Artur Sandauer pisał o nim wiersze, tymczasem sam zachowywał się w PRL wyjątkowo przyzwoicie. Promotor Marcina Kuli prof. Tadeusz Łepkowski, który wspólnie z Henrykiem Sędziwym i Henrykiem Katzem publikował podręczniki szkolne w l.60 wyraża się ciepło o Feliksie, a pamiętać należy, że publikował też w drugim obiegu. Cenił go też Tadeusz Wieniawa-Długoszowski, który w II RP opublikował swe wspomnienia o Dzierżyńskim i jego „ Pamiętnik więźnia”. Pewnie też i sam Bolesław Wieniawa-Długoszowski, skoro za poręczeniem Feliksa został zwolniony z Łubianki bez podpisania lojalki – a ludzi tych o sympatie prokomunistyczne posądzać niesposób! Na koniec cytat z „ Mojego wieku” Aleksandra Wata: „Na czele Czeka postawił Lenin człowieka gołębiego serca, jak Piłsudski tego Naglera żydo-legionistę”. Ewolucja instrumentalizacji kultu Dzierżyńskiego Zarówno przeciwnicy jak i apologeci Dzierżyńskiego za jego życia, jak i po śmierci nadawali mu rozmaite przydomki i określenia. Lenin nazywał go "Feliksem Dobre Serce", polscy przyjaciele "Chorążym Orszańskim", inni "Robespierrem Rewolucji", "Romantykiem Rewolucji" lub "Sercem Rewolucji". Postacie historyczne są często symbolem kultu, którego forma i treść zupełnie wypacza idee, jakim hołdowali, starając się na ich plecach przeforsować własny program polityczny. Tak było także z Feliksem Dzierżyńskim. Jego prawdziwe poglądy i wątpliwości, jakie żywił szczególnie u schyłku życia, musiały ustąpić miejsca wykreowanej przez machinę propagandową pomnikowej, surowej postaci, pozbawionej niemal uczuć, emocji i własnych przekonań. Wizerunek ten dostosowany był do nowej linii politycznej, jaką zamierzało realizować kierownictwo radzieckie. W ostatnich latach badania historyczne odsłaniają coraz więcej szczegółów, pozwalających zrozumieć, że Stalin przyczynił się do śmierci Lenina, a następnie Dzierżyńskiego, i że nie przypadkiem na Kremlu obawiano się Gienricha Jagody, który dopomógł im umrzeć, a następnie zatuszował, zdawałoby się w sposób mistrzowski, obie sprawy. Natychmiast po śmierci Dzierżyńskiego, Stalin puścił w ruch machinę propagandową. W serii pośmiertnych przemówień Stalina i jego współpracowników: Anastasa Mikojana, Wiaczesława Mołotowa, Klimenta Woroszyłowa, próżno by szukać jakichkolwiek akcentów osobistych. Bolszewiccy liderzy przedstawiali postać zmarłego Dzierżyńskiego według schematu dostosowanego do przydomków, jakimi dyktator obdarzał zmarłego rewolucjonistę - "karzący miecz rewolucji", "gorejący płomień", "nieustraszony rycerz proletariatu". W ten sposób ugruntowywano legendę jego bezwzględności. Stalin w swojej przebiegłości uważał, że korzystnie dla niego będzie wykorzystać stworzony w tym celu przez niego mit człowieka, który już nie mógł się bronić, mit człowieka pozbawionego ludzkich cech i uczuć, tylko jako instrumentu legitymizacji własnej zbrodniczej polityki. Sergo Beria napisał w swoich wspomnieniach, że jego ojciec czuł odrazę do postaci Dzierżyńskiego, o którym Stalin opowiadał mu, że był sadystą odczuwającym przyjemność podczas prowadzonych przez siebie przesłuchań, rzekomo z zastosowaniem przemocy. Ciekawe, czy Beria wiedział co o nim samym mówił Stalin. (Sergo Beria - Beria mój ojciec. W sercu stalinowskiej władzy, Wydawnictwo Magnum, Warszawa 2000, s.397) Zastanawiające, czemu miało służyć opowiadanie tego typu bajek - czy chodziło jedynie o utrwalenie konkretnej linii działania szefa NKWD i jego podwładnych w sytuacji legalizacji tortur przez dyktatora, czy też była to cyniczna próba, zresztą uwieńczona pełnym sukcesem, zszargania opinii o znienawidzonym (bo niepokornym) Dzierżyńskim przynajmniej w wąskim gronie własnych współpracowników, skoro nie można było otwarcie i publicznie odsądzić od czci i wiary zmarłego bohatera rewolucji październikowej, szanowanego przez starych bolszewików i tzw. "doły" partyjne. Tych, którzy sami pamiętali zasady wyznawane i głoszone przez Dzierżyńskiego, przywoływano do porządku stosując inne argumenty. Kiedy pod koniec 1930 r. przesłuchiwany Michaił Jakubowicz powiedział oficerowi śledczemu prowadzącemu jego sprawę, że fałszowanie materiałów śledczych i znęcanie się nad więźniami byłoby w czasach Dzierżyńskiego nie do pomyślenia, ten roześmiał się i odrzekł: "Też macie kogo wspominać! Dzierżyński - to miniony etap w rozwoju naszej rewolucji". (Roj Miedwiediew - Pod osąd historii 2, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1990, s.162) O tej prawdzie przekonał się inny zdradzony bolszewik, Nikołaj Bucharin, członek intelektualnej i partyjnej elity, który napisał w swoim testamencie na krótko przed aresztowaniem: Minęły wspaniałe czasy Dzierżyńskiego". "Nowy etap w rozwoju naszej rewolucji" Stalin rozpoczął niemal natychmiast po śmierci Dzierżyńskiego. Jeszcze w 1926 r. polecił Mienżyńskiemu powołanie nowego wydziału OGPU. Wydział Zadań Specjalnych pod przewodnictwem Jakowa Sierebriańskiego (a następnie Pawła Sudopłatowa) miał kompetencje nie tylko wywiadowcze. Głównym zadaniem "Grupy Jaszy" była likwidacja opozycjonistów przebywających za granicą. (Paweł Sudopłatow - Wspomnienia niewygodnego świadka, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 1999, s.53, 74) Jednym z następnych kroków było misterne zmontowanie pierwszego pokazowego procesu stalinowskiego, w którym w pełni zastosowano zasadę odpowiedzialności zbiorowej - czyli wspomnianego procesu szachtyńskiego w r. 1929. Jednak, kiedy 14 listopada 1932 r. Mienżyński zwrócił się do Stalina z listownym wnioskiem o ustanowienie Orderu Feliksa Dzierżyńskiego dla najbardziej zasłużonych czekistów z okazji obchodów 15 rocznicy powstania WCzK – OGPU, uzyskał tylko lakoniczną, ale jakże wiele mówiącą odpowiedź : „Jestem przeciw . J.St.” ( Nikołaj Zienkowicz – Tajemnice mijającego wieku (2), wyd. Prószyński i ska,Warszawa 2000, s.63 – 64). Kolejny przełom, kiedy Stalin uznał za pożyteczną legendę "Żelaznego Feliksa", nastąpił w czasie kampanii represyjnych w 1934 r., a potem w 1937 r. Wówczas propaganda ZSRR kreowała ówczesnego szefa NKWD Nikołaja Jeżowa na nowe wcielenie Dzierżyńskiego. Co nie przeszkadzało zresztą Jeżowowi w wyraźnych próbach wykreowania go na polskiego szpiega i podkreślaniu jego wahań i niedostatecznej czujności na zamkniętych odprawach NKWD. Publicznie jednak nadal padały slogany o karzącym mieczu rewolucji, a w ślad za nimi padło tysiące głów - wśród zamordowanych byli także starzy czekiści i przyjaciele Dzierżyńskiego ze środowiska polskich komunistów, tacy jak Adolf Warski, Stanisław Pestkowski czy Henryk Stein-Kamieński znany jako Domski. Do spreparowanego wizerunku człowieka z żelaza nie pasowały prywatne zdjęcia rodzinne z żoną i synem, ukazujące sentymentalną stronę jego osobowości, dlatego nie publikowano ich w latach stalinowskich. W całym Kraju Rad wyrastały natomiast fabryki i szkoły im. Dzierżyńskiego. Na mapie pojawiły się Dnieprodzierżyńsk i Dzierżyńsk. Ten ostatni był stolicą Polskiego Rejonu Narodowego na Wołyniu (tzw. Dzierżyńszczyzny), istniejącego od 1932 r. Była to szczególna forma hołdu i upamiętnienia, jaką ofiarowała swemu przywódcy polska emigracja komunistyczna. W polskiej prasie komunistycznej, wydawanej zarówno w kraju jak i w Związku Sowieckim, zamieszczano artykuły wspomnieniowe świadczące, że rewolucjoniści -rodacy nigdy nie zapomnieli o człowieku, który do końca interesował się sprawami polskimi i zachował poczucie własnej tożsamości narodowej. Jednak w łonie organów bezpieczeństwa także istniały wątpliwości. Jednym z wysoko postawionych czekistów sprzeciwiających się zbrodniom i broniącym niewinnie aresztowanych był Artur Artuzow, który zapłacił za to najwyższą cenę. Przed egzekucją napisał w swojej celi na ścianie krwią : „Obowiązkiem uczciwego człowieka jest zabić Stalina.” Kolejny przypadek, poglądów, które zaciążyły na losach czekistów, opisuje antykomunista Orlando Figes. Relacje do których dotarł ukazują w całej pełni różnicę między leninizmem a stalinizmem: "Innym oficerem NKWD, który sprzeciwił się masowym rozstrzelaniom był Michał Szrejder. W swoich wspomnieniach napisanych w latach siedemdziesiątych, nazywa sam siebie "czystym czekistą", który jest wierny leninowskim ideałom Feliksa Dzierżyńskiego, twórcy Czeki... Twierdzi, że rozczarował się do reżimu stalinowskiego, widząc , jak w latach trzydziestych wśród jego kolegów enkawudzistów pleni się korupcja. Towarzysze, których znał jako ludzi porządnych i uczciwych gotowi byli teraz stosować najwymyślniejsze tortury wobec "wrogów ludu" , jeśli miało to pomóc im w karierze. Szrejdera niepokoiła też skala aresztowań. Nie mógł uwierzyć, że w kraju jest aż tylu "wrogów ludu". Bał się jednak ujawnić swoje wątpliwości... "Nikt nie rozumiał, dlaczego dochodzi do tych wszystkich aresztowań -wspominał Szrejder - ale ludzie bali się mówić, ponieważ mogło to wzbudzić podejrzenia, że pomagają << wrogom ludu>> lub choćby kontaktują się z nimi". Przez kilka miesięcy Szrejder w milczeniu przyglądał się , jak jego starzy przyjaciele i koledzy są aresztowani i skazywani na śmierć. Nie mogąc czynnie wystąpić przeciwko terrorowi, ograniczył się do sprzeciwu moralnego: nie brał udziału w egzekucjach kolegów z NKWD przeprowadzanych na dziedzińcu Łubianki. Wiosną 1938 roku przeniesiono go do Ałma-Aty, gdzie został zastępcą Stanisława Redensa, szefa NKWD w Kazachstanie(i szwagra Stalina ). Szrejder i Redens zaprzyjaźnili się, mieszkali po sąsiedzku, ich rodziny się odwiedzały. Szrejder zauważył, ze Redens jest coraz bardziej zdegustowany okrutnymi metodami stosowanymi przez swoich podwładnych. Miał go za człowieka dużej wrażliwości, Redens z kolei uważał Szrejdera za kogoś, kto podziela jego wątpliwości. Pewnej nocy pojechali za miasto i Redens kazał zatrzymać samochód. Wysiedli i poszli się przejść. Kiedy byli na tyle daleko, ze szofer nie mógł ich usłyszeć, Redens powiedział: "Gdyby Feliks Edmundowicz dzisiaj żył, kazałby nas rozstrzelać za to, jak pracujemy". ( Orlando Figes - Szepty Życie w stalinowskiej Rosji , wyd. Magnum 2007, s.240 ). Tyle cytaty. Szczere rozmowy ośmieliły niestety Szrejdera - napisał list do Jeżowa protestujący przeciw aresztowaniu starego przyjaciela z NKWD i kuzyna swej żony moskiwwskiego studenta ,ręcząc za jego niewinność.Kilka dni później w czercu 1938 Redens otrzymał od Jeżowa pismo z poleceniem aresztowania Szrejdera-wstawił się za nim u Stalina, lecz wiedział-o czym powiedział otwarcie Szrejderowi-że niedługo przyjdzie jego kolej-Redensa aresztowano w listopadzie 1938 r., a w styczniu 1940 został rozstrzelany, z kolei Szrejdera osadzono w Butyrkach i w lipcu 1940 r. po 2 latach przetrzymywania bez wyroku skazano na 10 lat obozu pracy i 3 lata zesłania. Tymczasem po ataku III Rzeszy na ZSRR w czerwcu 1941 r. Stalin uzyskał wreszcie pretekst do rozprawienia się z legendą Dzierżyńskiego, nie pasującą do nowych wyzwań. W obliczu prób jednoczenia narodu i podsycania uczuć patriotycznych społeczeństwa sowieckiego, czołobitny kult obcoplemieńca, współpracującego na codzień ze swymi rodakami wydawał się nieporozumieniem. Ponadto Stalin stawał się coraz mniej odporny na własną manię prześladowczą i uroił sobie, że kult "Nieustraszonego rycerza proletariatu" rozrósł się do takich rozmiarów, że może odsunąć w cień jego własny autorytet. Do tej walki przeciw jednemu ze znienawidzonych od dawna duchów przeszłości przekonał Stalin Berię i jego zastępcę, Wiktora Abakumowa. Tandem ten doprowadził do tego, że portrety Dzierżyńskiego w instytucjach państwowych stawały się coraz mniejsze i było ich coraz mniej, aż wreszcie zniknęły ze ścian kolegiów NKWD-KGB. Podjęli oni również po zakończeniu II wojny światowej decyzję o zniszczeniu gipsowego odlewu umundurowanej postaci Dzierżyńskiego, który do tego czasu, stojąc za szybą specjalnej gabloty miał stanowić obiekt nabożnego kultu w klubie oficerskim KGB na Łubiance. (Christopher Andrew, Oleg Gordijewski - KGB ... op.cit., s.46) Kiedy w 1945 r. Stalin podporządkował sobie Polskę, postanowił jednak wykorzystać legendę Polaka-internacjonalisty, współpracującego z bolszewikami "ucznia Lenina", jako pomost uświęcający "przyjaźń i wieczne braterstwo" obu narodów. Kolejny przełom nastąpił trzy lata po śmierci Stalina w 1956 r., kiedy na XX Zjeździe KPZR sukcesor dyktatora, Nikita Chruszczow, przeprowadzając pierwszą ostrożną krytykę stalinizmu i przystępując do (ograniczonej w zakresie) reformy służb bezpieczeństwa, zapowiedział powrót do tzw. "leninowskiej praworządności". Nikt bardziej nie uosabiał tej polityki niż Feliks Dzierżyński. Człowiek, który przepracował wiele lat w KGB, Oleg Gordijewski wspominał: "W publikacjach KGB cytowano często słowa Dzierżyńskiego, że prawdziwy czekista powinien mieć «gorące serce, chłodną głowę i czyste ręce». W końcu lat pięćdziesiątych przed siedzibą KGB na Placu Dzierżyńskiego [przed Łubianką] odsłonięto wielki pomnik Feliksa Edmundowicza, natomiast w Pierwszym Zarządzie Głównym po dziś dzień czczone jest stojące na marmurowym piedestale spore popiersie Dzierżyńskiego, przed którym zawsze stoją świeże kwiaty. Wszyscy młodzi oficerowie PZG w pierwszych tygodniach swojej kariery składają wiązankę lub wieniec przed popiersiem twórcy Cze-Ka, a później stoją w ciszy, z pochyloną głową, tak jak przy mogile weteranów lub przed grobem nieznanego żołnierza. Rytuał ten ma umocnić w oficerach KGB przekonanie, że są spadkobiercami czekistów, tłumiąc jednocześnie świadomość mniej chwalebnych, bezpośrednich powiązań ze stalinowskim NKWD". (Christopher Andrew, Oleg Gordijewski - KGB ... op.cit., s.46-47) Kolejny reformator na stanowisku szefa KGB w latach 1967-1982, Jurij Andropow, budujący własny wizerunek liberalnego prozachodniego intelektualisty i nowego Dzierżyńskiego także bardzo lubił odwoływać się do pamięci swego wielkiego poprzednika. Dążąc do zintegrowania czekistów wokół wspólnych haseł i wartości, założył elitarny klub KGB im. Dzierżyńskiego, w którym oficerowie mogli spotykać się po pracy. Mianowany przezeń nowym przewodniczącym KGB w maju 1982 r. Wiktor Czebrikow podjął próbę przełamania części mitów narosłych wokół postaci nominalnego twórcy i pierwszego zwierzchnika Czeki. W artykule z okazji 110-ej rocznicy jego urodzin pisał: "Feliks Edmundowicz całym sercem dążył do usunięcia niesprawiedliwości i przestępczości oraz marzył o czasach, kiedy wojny i nienawiść narodów znikną na zawsze z naszego życia. Przez całe życie kierował się mottem: «Chciałbym ogarnąć miłością całą ludzkość, tchnąć w nią ciepło i oczyścić ją z brudów współczesnego życia»"; "nie był tak ascetyczny, jak sądzi wielu ludzi. Kochał życie we wszystkich jego przejawach i w całym bogactwie, wiedział co to dobry dowcip i śmiech, lubił muzykę i przyrodę". (Prawda, 11 września 1987, cyt. wg: Christopher Andrew, Oleg Gordijewski - KGB ... op.cit., s.46) Niezależnie od tego, jak szczere były intencje Czebrikowa w ujawnianiu części skrywanej dotąd prawdy o Dzierżyńskim, jego wysiłki nie mogły spotkać się ze zrozumieniem w zaczadzonym przez wiele lat przez propagandą socjalistyczną społeczeństwie sowieckim, w którego świadomości Dzierżyński nadal funkcjonował jako ascetyczny, surowy twórca Czeki i pogromca kontrrewolucji, wierny uczeń Lenina, o którym mówić i myśleć można było wyłącznie według spreparowanego dawniej schematu i na kolanach. Podobne próby "dohumanizowania" legendy Dzierżyńskiego podejmowano zresztą również w PRL, począwszy od lat 60-tych. Po latach stalinowskich, kiedy wieszano jego zdjęcia i portrety w salach, w których dokonywano brutalnych przesłuchań, po nakłanianiu krajowych funkcjonariuszy UB do stosowania tortur tymi samymi obłudnymi argumentami, jakimi Stalin przekonywał Berię, pewnym przełomem okazały się wydawnictwa. Eksponowano jego poczucie więzi rodzinnej i poczucie humoru m.in. w opracowanych najpierw w języku polskim wspomnieniach jego żony Zofii "Lata wielkich bojów" (Warszawa 1969, Moskwa 1975). Po raz pierwszy w zbiorze wspomnień i dokumentów więźniów X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej ukazał się bez cięć cenzury w miejscach mówiących o konieczności stosowania humanitarnych zasad wobec bliźnich, a nawet wrogów, "Pamiętnik więźnia" (Warszawa 1958). W latach 70-tych próbę opisania Dzierżyńskiego jako żywego człowieka i humanisty podjęła Bożena Krzywobłocka, nie szczędząc gorzkich, wtrąconych jakby mimochodem słów krytyki pod adresem tych, którzy uczynili z Dzierżyńskiego rodzaj straszaka dla antykomunistów, czyli wobec nie nazwanych z imienia propagandystów sowieckich i polskich. (Bożena Krzywobłocka - Opowieść o Feliksie, Warszawa 1979) Jednak o tym, że nie do końca można było ujawniać prawdę przekonał się Jerzy Ochmański. Jego autorstwa biografia polskiego rewolucjonisty, opublikowana w 1987 r. przez wrocławskie Ossolineum, zaznała poważnych cięć cenzury. Niewygodne były religijne przekonania Dzierżyńskiego, który w swoim liście do siostry, Aldony, w 1901 r przyznał się, że wprawdzie wyrzeka się kościoła, ale nadal wierzy w naukę Chrystusa i jego miłość, szczególnie do ludzi nieszczęśliwych. Oczywiście redagując książkę usunięto wszelkie tego typu zwroty, łącznie z obszernymi cytatami z Biblii. W listopadzie 1989 r., w przededniu ustrojowej transformacji upadł warszawski pomnik Dzierżyńskiego, jako uosobienie ekstremizmu i uzależniającej od ZSRR zdrady narodowej. PZPR poświęciła jego pamięć, licząc być może na uratowanie własnej władzy i przywilejów za cenę złożenia go na ołtarzu nasilających się nastrojów antykomunistycznych. Dwa lata później, po puczu mającym odsunąć od władzy Michaiła Gorbaczowa, sowieckie społeczeństwo niejako w odwecie na biorącej udział w puczu KGB, obaliło pomnik Dzierżyńskiego przed Łubianką. W 1998 r. pomnik został odbudowany i odrestaurowany. Gdyby tak obecne, postsowieckie społeczeństwo nauczyło się oddzielać sympatię wobec Dzierżyńskiego od ideologii politycznej, która w historii wyrządziła więcej zła niż dobra; gdyby podziw dla jego postaci i pewnych krótkotrwałych osiągnięć nie łączył się z rehabilitacją instytucji, którą na początku współtworzył, a której spuścizna stała się wieczną hańbą ludzkości. Być może wówczas powstałyby w Rosji zręby społeczeństwa obywatelskiego, mającego odwagę patrzeć swej złożonej historii prosto w oczy. Zarówno przeciwnicy jak i apologeci Dzierżyńskiego za jego życia, jak i po śmierci nadawali mu rozmaite przydomki i określenia. Lenin nazywał go "Feliksem Dobre Serce", polscy przyjaciele "Chorążym Orszańskim", inni "Robespierrem Rewolucji", "Romantykiem Rewolucji" lub "Sercem Rewolucji". Mimo, że w każdym z wymienionych określeń tkwi ziarno prawdy ( choć Dzierżyński, nie wiedząc, że wizerunek bezwzględnego Robespierre'a także był spreparowany, dostawał furii, gdy ktoś go do niego przyrównał ), najbardziej trafne byłoby może porównanie go do jednego z czołowych animatorów rewolucji francuskiej z 1789 r., Camille Desmoulins. Podobnie jak on kończył bowiem życie w stanie głębokiego rozczarowania i goryczy, znając już sposoby i skutki realizacji rewolucji, w której idealny obraz chciałby nadal wierzyć. Nie była już jednak jego rewolucją ta, w której społeczeństwo płaciło tak wysoką cenę, bo tak kazano z góry. Zakończyła się jego samotna walka o humanitaryzm, toczona wbrew władzom własnej partii. Koniec końców to nie Dzierżyński winien jest hekatombie krwi przelanej w Rosji w okresie rewolucji i wojny domowej. Odpowiedzialność za nią ponosi nie tylko część bolszewickiego aparatu państwowego w osobie takich aparatczyków jak Kirow czy Zinowiew, a także gorliwość Łacisa czy Petersa i terenowych Czerezwyczajek oplatających gęstą siecią całą Rosję. Nawet nie można jej zrzucić wyłącznie na biurokratyczną bezduszność i bezwzględną dyscyplinę, dziesiątkującą choćby szeregi Armii Czerwonej z polecenia ich nadgorliwych dowódców. Wina obciąża całe społeczeństwo, nie tylko dlatego, że słuchało poleceń i pozwalało nad sobą panować, wierne wielowiekowej tradycji ślepego posłuszeństwa wobec batiuszki cara. Największym przestępstwem dużej części obywateli było wspieranie sowieckiego panowania przez powszechne donosicielstwo. Bez tej podstawy, jaką jest większość społeczeństwa, z jego historycznie uwarunkowanymi obyczajami politycznymi, nie mogłaby się utrzymać żadna władza. Metody te przejął i udoskonalił potem Stalin, doprowadzając do sytuacji, w której obywateli nie składających wzajemnie na siebie donosów można by policzyć na palcach. Podobne sytuacje miały miejsce w Polsce powojennej, jednakże zasięg ich i zakres był bez porównania mniej znaczący. W mieszkaniu mojej rodziny, w początkach lat pięćdziesiątych dokonano rewizji pod wpływem donosu sąsiadki, która mając mniejsze mieszkanie żywiła nadzieję na poprawę warunków bytu. Donos okazał się fałszywy, dokonujący rewizji sami powiedzieli więc ze złością, kto był motorem. A jednak był to wśród sąsiadów mojej rodziny przypadek całkowicie odosobniony i można z pewnością powiedzieć, że większość kierowała się w swoim postępowaniu sąsiedzką solidarnością. Typowo polskie „ja nic nie widziałem i nic nie wiem” w życiu obecnej doby miewa zresztą szkodliwe społecznie aspekty. Tragedia uczciwych przywódców, takich chociażby jak Dzierżyński czy szef wywiadu Czeki Artuzow, wynika z ich wiary, że wielu z werbowanych przez nich ludzi posiada podobną do nich tkankę psychiczną i osobowość. Przypisywanie innym cech, intencji czy motywów własnych jest częstym błędem popełnianym przez rodzaj ludzki, błędem częstokroć prowadzącym do zguby. Wierząc w uczciwość swoich intencji, chcieli wszystkim wpoić przekonanie, że komunizm przyniesie szczęście ludzkości, a utrwalanie go jest środkiem prowadzącym do tego celu. Tymczasem sami nie posiadali władzy w pełni odpowiadającej randze ich stanowisk. Partii byli niezbędni, ich nieposzlakowana opinia przyczyniała się do uwiarygodnienia systemu. Jednak w każdej, nawet najbardziej zapadłej miejscowości Rosji znajdowali się funkcjonariusze systemu, którzy w najbardziej prymitywny sposób realizowali dyrektywy Kremla. Nie można też zapomnieć, że wbrew naciąganej tezie, że nie było nic gorszego od bolszewickiego terroru, biały terror siał szczodrze śmierć i zniszczenie, w konsekwencji uruchamiając i intensyfikując działania bolszewików. Te bezwzględne dla obu stron walki rozgrywały się zresztą w warunkach powszechnej anarchii i bandytyzmu szerzącego się u podstaw, czyli w całym społeczeństwie zdemoralizowanym nędzą, upodleniem i chaosem wynikającym z przebiegu I wojny światowej i bratobójczych walk wojny domowej. Trzeba oddać sprawiedliwość, że tej machiny stymulowanej przez głód i poniżenie nikt nie byłby w stanie jednoosobowo ani rozpędzić, ani zatrzymać – przy dowolnych intencjach. Wrażliwość czy humanitaryzm poszczególnych jednostek, mogące stanowić dla nich samych okoliczności łagodzące, nie są żadnymi argumentami rozgrzeszającymi ani dla narodu, ani dla partii z jej kierownictwem, ani dla systemu i jego równie okrutnych wrogów. Każda z tych grup bowiem, kierując się własnymi interesami, przyczyniła się do zbudowania ładu, opartego na przemocy. Jest to bodaj najsmutniejszy wniosek wynikający z analizy narodzin i ewolucji państwowości sowieckiej.
  17. W związku z zainspirowaniem mnie przez kolegę Secesjonistę pewną wypowiedzią o wsadzaniu pręta w pewne miejsce, postanowiłem założyć temat o ubeckich metodach tortur. Jakie one były? Jak bardzo różniły się od metod stosowanych, np. w Berezie Kartuskiej czy w katowniach gestapo i NKWD? Jaka część funkcjonariuszy UB-SB zajmowała się torturowaniem przetrzymywanych?
  18. Czy ktoś dysponuje danymi na ten temat liczby więźniów politycznych w Polsce Ludowej w poszczególnych latach jej istnienia?
  19. Jako że, o dziwo, nie powstał dotychczas temat poświęcony tegorocznej Olimpiadzie Historycznej, pozwalam sobie takowy założyć. Czy ktoś z użytkowników forum brał udział? Czy ktoś z Was dostał się do finału? Jeśli tak, podzielcie się wrażeniami i obserwacjami. U mnie wyglądało to tak: Etap pierwszy Wybrałem specjalizację "Historia XX wieku". Pracę pisałem na temat wydarzeń roku 1968. Mimo pewnych, z mojego punktu widzenia, usterek, praca przeszła. Nie przykładałem się szczególnie. Po prostu zrobiłem konspekt, przeczytałem co trzeba i napisałem. Co do lektur, to wybrałem pięć książek Andrzeja Garlickiego na temat Piłsudskiego i piłsudczyzny (za co potem zostałem nieco złajany przez panią profesor Nartonowicz-Kot z komisji łódzkiej "Proszę Pana, pięciu Garlickich?" ), acz mogę się tłumaczyć niejakim pośpiechem w czasie wyboru lektur. Etap drugi Do drugiego etapu również specjalnie się nie przygotowywałem. Dla pozoru, wziąłem podręcznik Roszkowskiego, ale przerzuciłem tylko parę kartek w autobusie i schowałem. Pracę na poziomie okręgowym pisałem z kryzysu demokracji w dwudziestoleciu międzywojennym na wybranych przykładach. Te przykłady to u mnie hitlerowskie Niemcy, sanacyjna Polska i frankistowska Hiszpania. Wypracowanie było na tyle dobre, że zakwalifikowano mnie do egzaminu ustnego. Na etapie ustnym było bardzo sympatycznie. Przed komisją odpowiadałem jako drugi. Czysto damski skład ustosunkował się do mnie niemal od początku pozytywnie, zwłaszcza że jedna z pań to była moja krajanka . Pytania miałem następujące: (podstawa programowa) Armia Krajowa organizatorką polskiego ruchu oporu Co ciekawe, panie z komisji przyznały mi rację, że doktryna "stania z bronią u nogi" to nie wymysł komunistycznej propagandy, a pierwszą formację, która zaczęła na szeroką skalę walkę partyzancką była nie AK, a GL. (specjalizacja) Położenie międzynarodowe II Rzeczypospolitej Trochę było śmiechu przy tym, jak określiłem wyprawę kijowską mianem "inwazji", a pani profesor Nartonowicz-Kot wspomniała przy tej okazji o Żannie Kormanowej . (lektury) Józef Piłsudski jako socjalista Trochę mi się pokićkało, kto był z Piłsudskim pod Bezdanami, ale wybrnąłem, mówiąc o innych szczegółach akcji . Mi i trzem innym osobom (w tym mojej koleżance z liceum, specjalizującej się w nowożytności) z województwa łódzkiego udało się przejść do etapu centralnego. Może z niektórymi forumowiczami zobaczę się w Gdańsku . Ponawiam pytanie: A jak Wasze wrażenia?
  20. XXXIX Olimpiada Historyczna 2012/2013

    Już po. Niestety tylko finalista (brakło 2 pkt. do laureata). Pisemne poszły mi zdecydowanie słabo, nie bardzo wiedziałem, co rozumieć przez upadek systemu jałtańskiego i zrobiło się wypracowanie o upadku "realnego socjalizmu". Szkoda, że nie wziąłem tematu z "Losów Polaków na Wschodzie". Za to na ustnym bardzo dobrze: 50 pkt. (maksymalna wartość) i komisja nie zdołała mnie w niczym zagiąć. Pytania: 1. Polityka wewnętrzna i zagraniczna ZSRR w dwudziestoleciu międzywojennym. 2. Marzec 1968 i Grudzień 1970. 3. (z lektur) KPP wobec zamachu majowego. Przy okazji, gratulacje dla Skrzetuskiego i Tofika za tytuły laureata. Z takimi zawodnikami nie żal przegrać. Raleen: Dzięki. A temat piąty rzeczywiście fascynujący . Pewnie wezmę jeszcze raz udział w trzeciej klasie . Na drugą zaplanowałem Olimpiadę Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym i Olimpiadę Wiedzy Ekonomicznej (ewentualnie Przedsiębiorczości), a szkoda, bo w przyszłym roku okrągła 40. edycja. Ale zobaczy się jeszcze...
  21. XXXIX Olimpiada Historyczna 2012/2013

    Pierwsza część eliminacji już za mną. Temat wypracowania wybrałem "Proces rozpadu systemu jałtańskiego w Europie". Przedstawiłem, czym był ten system, jak powstał, jak działał i jak upadł (co ściśle powiązałem z upadkiem "realnego socjalizmu" i zjednoczeniem Niemiec). Inne tematy to: 1. Początki, rozprzestrzenianie się i znaczenie rolnictwa w rozwoju cywilizacji. 2. Formy jedynowładztwa w świecie greckim i rzymskim. 3. Chrystianizacja Słowian i ludów bałtyjskich w średniowiecznej Europie. 4. Rzeczpospolita i Rosja w XVIII wieku: od protektoratu do rozbiorów. 5. Imperium brytyjskie i jego rola w polityce europejskiej w latach 1815-1914. 6. Zasady ustrojowe w konstytucjach 1921, 1935 i 1952 roku. 7. Między ludobójstwem kwalifikowanym a polityką eksterminacji. Straty polskie na ziemiach wschodnich po 1939 roku. Co do źródła, to w mojej specjalności był nim fragment słynnego przemówienia Gomułki, gdzie mówił "możecie krzyczeć, że NKWD rządzi Polską". Napisałem dobrze, poza tym, że pomyliło mi się, że Gomułka nie mówił tego na posiedzeniu Biura Politycznego KC PPR, a do reprezentantów rządu londyńskiego (nie miałem zresztą pewności, z uwagę na formę "wy").
  22. Szwedzka droga do socjalizmu

    Od kilkudziesięciu lat w Szwecji rządzi socjaldemokracja. Były co prawda przerwy, acz nie mające większego znaczenia. W tym czasie zbudowano nowoczesne społeczeństwo oraz ustrój przez wielu nazywany socjalizmem. Jest to najbardziej socjalne państwo świata, jedno z najbogatszych, Szwecja zajmuje również czołowe miejsca w rankingach szczęśliwości obywateli. Prawa pracownicze są bardzo chronione. Nawet gdyby prawica przejęła władzę na dłuższy czas, to niewiele dałoby się odwrócić. Należy przy tem podkreślić, że podczas gdy wielu państwach (ZSRR, Chiny, Kuba, itd.) próbowano i próbuje budować się socjalizm za pomocą totalitarnych praktyk i terroru, w Szwecji nigdy nie było prześladowań opozycji czy rządów strachu. Jakie jest wasze zdanie na temat szwedzkiej drogi do socjalizmu?
  23. XXXIX Olimpiada Historyczna 2012/2013

    Akurat dobrze się składa, że finał jest zaraz po świętach wielkanocnych.
  24. XXXIX Olimpiada Historyczna 2012/2013

    Hmm, nie wiem, czy taka sztuka się uda, ale poradzę się jeszcze profesora Tomczaka na spotkaniu dla zakwalifikowanych do finału. Tak i myślałem . Chyba też dlatego ten wybór książek o Piłsudskim, przy którym mogę jeszcze zachować jakąś obiektywność . Tu akurat nie powinienem mieć większych problemów. Akurat uczenia się "za pięć dwunasta" nie mam w zwyczaju. Zawsze śmieszyło mnie na różnych konkursach siedzenie z nosem w książce tuż przed wejściem na salę. Dzięki za rady i za życzliwość, Raleen.
  25. XXXIX Olimpiada Historyczna 2012/2013

    Co do tych trzech pozycji, to wybrałem: Nazarewicz, "Armii Ludowej dylematy i dramaty" Holzer, "Państwo Hitlera" Witkowicz, "Wokół terroru białego i czerwonego 1917-1923"
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.