Skocz do zawartości

Furiusz

Moderator
  • Zawartość

    4,609
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Furiusz

  1. No właśnie mała zagwozdka bo na słynnym Cylindrze Cyrusa mamy Cyrusa króla Anszanu syna Kambyzesa, syna Cyrusa potomka Teispesa. Dariusz z kolei pisze o sobie na inskrypcji behistuńskiej, że jest synem Hystaspes syna Arsamesa syna Ariaramnesa który z kolei był synem Teispesa a ten zaś potomkiem Achemenidy. No właśnie nasz Achemenida pojawia się dopiero za Dariusza który w jakis sposób jest uzurpatorem. Gdy popatrzymy na późniejsze dzieje Persji to identyczna sytuacja jest u Sasanidów gdzie właściwym twórca dynastii sasanidzkiej jest Papak a nie Sasan (od którego mamy nazwę dynastii) który pojawia się w źródłach bardzo późno. Tu też jedyny wspólny element to Teispes. Jak więc doszło do tej zmiany i kim byli Achemenidzi? Pisano coś na ten temat?
  2. M. Klichowska, Niezwykle interesujące znalezisko botaniczne z Pruszcza Gdańskiego, "Pomorania Antiqua" t.4 otóż w grobie z okresu rzymskiego (grób 207) kultury wielbarskiej, odkryto brązowy wisiorek. Samo w sobie nic nadzwyczajnego. Tyle, że ten brązowy wisiorek zawierał łupinę orzecha włoskiego (juglans regina L.). To zaś jest już najstarsze odkrycie orzecha włoskiego tak daleko na północ i na wschód. Do tej pory bowiem znaliśmy łupiny orzecha włoskiego ale z średniowiecza albo z okresów wcześniejszych ale z zachodnich Niemiec, Austrii czy Włoch. Natomiast specjalne jego potraktowanie wskazuje, że to nie było takie zwykłe codzienne coś. Może pamiątka z dalekiej wyprawy? Może zaś pamiątka po jakimś znachorze którego sprowadzono gdzieś z terenów Imperium Rzymskiego? Wszak ponoć liści tego drzewa używano do zabiegów leczniczych (przynajmniej tak podaje autorka). Tak czy siak warte odnotowania.
  3. Tak z ciekawości - dla okresu średniowiecza czy antyku w miarę odtwarza się średni rozmiar gospodarstwa wiejskiego, typ hodowli etc a jak wygląda to w przypadku drugiej połowy XIX wieku na ziemiach polskich? Jak wygląda typowe gospodarstwo chłopskie w zaborze pruskim a jak w zaborze austriackim i rosyjskim? Jak wyglądają średnie gospodarstwa dworskie w trzech zaborach? Co się uprawia, hoduje etc?
  4. Bardziej niż fascynujący temat - koczownicy Azji Centralnej musieli, siłą rzeczy stanowić pewien pomost między antycznymi Chinami a dzisiejszą Europą. Przykładem czegoś takiego są dwie plakietki z Orlat - cmentarzyska w dzisiejszym Uzbekistanie (wtedy była to jeszcze część ZSRR). Są to zabytki nad wyraz znane i obrosłe literaturą, czemu nie ma się co dziwić zważywszy na ich wartośc badawczą. Mniejsza z jakim ludem są wiązane - a propozycji jest kilka. Są to dwie kościane plakietki zdobione dekoracją figuralną - na jednej scena polowania na drugiej bitwa między cięzką jazdą a ... najpewniej Chińczykami. Można ową plakietkę zobaczyć po kliknięciu tutaj. Uważa się, ze stanowiły one ozdobę pasa. Kilka wyjątków z literatury J.A. Iljasov, D.W. Rusanow,A Study on the Bone Plates from Orlat, "Silk Road Art and Archaeology", t.5 (1997-8), s. 107-159 J.C. Hudjakow, Obraz woina w taszkytsom izobrazitielnom iskustwie [w:] Semantika dieriewnych obrazwo, Nowosybisrk 1990, s.110-113 W. Nikanorow, J. Hudjakow, Izobrażenija wojnow iz orlatskogo mogilnika [w:] Ewroazjia naslednije driewnyh ciwilizacji t.2, Nowosybirsk 1999 (dostępne na academia.edu)
  5. Czytam sobie ostatnio Colloquia Communia nr 2 z 1984, w całości poświęcony Wittgensteinowi i zastanawiam się na ile jego pomysły i idee znalazły oddźwięk w Polsce (choć nie mówię, ze sam do końca te pomysły pojmuję ). Czy wpłynęły na naszą rodzimą refleksję filozoficzną? Z tego co ja kojarzę zajmowali się bliżej tym tematem jedynie dwaj badacze - B. Wolniewicz i W. Sady. Tu zebrana bibliografia http://lakomiecmateusz.w.interia.pl/filozofia/02.htm
  6. Myliłby się kto myślałby, ze wojna przerwała prowadzenie prac archeologicznych albo badania w tej dziedzinie. Taka mała ciekawostka, K. Voigtmann, Die westmasurischen "Loch"- und "Fensternurnen", Alt-Preussen, t.6 (1941) z.3, s.43 - czemu jest to takie ciekawe? Ano dlatego, że autor opisuje tu tzw grupę olsztyńską - w której widać wyraźnie oddziaływania germańskie - gocko-gepidzkie, przejawiające się w importach i lokalnej recepcji tzw interregionalnego stylu germańskiego. Aż się prosi by Niemiec, w trakcie wojny, uznał to za germańską kulturę archeologiczną. A tu nie - łączy on ją z Galindami czyli Bałtami. Przyznaje, jestem zdziwiony.
  7. Nowy spot IPN ("Niezwyciężeni")

    W swej miłości do ZSRR zapominasz chyba o jednym Jancetcie jakoś tak się dziwnie złożyło, że ten wspaniały Związek Radziecki 17 września napadł nas w porozumieniu z Niemcami. Jakoś tak się dziwnie składa, że okupacja niemiecka Danii była łagodniejsza niż Polski czy zatem można mówić o "okupacji niemieckiej" w odniesieniu do Danii czy okupacji niemieckiej? Nie chcesz spróbować zrozumieć, że w 5 minut nie zawrzesz rzetelnego skrótu 50 lat historii najnowszej to nie zrozumiesz. Nie chcesz spróbować zrozumieć, że pewne czynniki, niezależne od IPNu powodują w Polsce wśród młodego pokolenia takie a nie inne spojrzenie na historię jako całość, nie zrozumiesz. Nie chcesz spróbować zrozumieć, że klip nie jest adresowany do polskiego użytkownika, nie zrozumiesz. Albo zrozumiesz lepiej niż ja - oby. I tym optymistycznym akcentem żegnam.
  8. Jeśli idzie o tekst A. Juras, M. Dabert et al z 2014 to wyciąganie daleko idących wniosków z 11 przypadków (23 dla starożytności z czego 18 różnych, reszta być może była spokrewniona, z czego 7 uznano za nie informatywne) wśród których mamy 3 przypadki kontynuacji H5a1 i jeden przypadek kontynuacji N1a1a2 to trochę zbyt mało by wyciągać daleko idące wnioski na temat całej populacji, zwłaszcza pamiętając, że różnego rodzaju Niemców na terenie ziem polskich - w czasach już zupełnie historycznych - było całkiem sporo, co raczej prowadziło do mieszania się pul genetycznych.
  9. Nowy spot IPN ("Niezwyciężeni")

    Ehh Jancetcie powiedz mi - da się opisać wykrzywione pojmowanie świata oparte na przekonaniu o słuszności różnorakich teorii spiskowych tak by było to zrozumiałe? Przyznam się, że chyba nie potrafię. kwestia" popularności" zbrodni katyńskiej, Wyklętych etc to taki offtop w który się wdaliśmy z Razorblade'm. Generalnie zaś sam klip określiłbym jako wykonany pod konkretną grupę ludzi - osoby młode z szeroko pojmowanego świata zachodniego. W którym to zbrodnie niemieckie są w miarę rozpoznawalne bo i szeroko przedstawiane w kulturze masowej, podczas gdy zbrodnie sowieckie nie są znane a i świadomość tego, że komunizm państwom Europy Centralnej został narzucony siłą i społeczności tych państw niekoniecznie pałały do niego miłością - nie istnieje. Pod tak określoną grupę docelową, mając 240 sekund czasu nie koncentrujesz się na rzeczach generalnie znanych (zbrodniach niemieckich) a na rzeczach nieznanych oraz takich które mogłyby wskazywać na jakąś formę braterstwa broni (stąd front zachodni). Tak to widzę. IPN poza zadaniem edukacyjno-naukowym czy odnajdywaniem szczątków osób pomordowanych w różnych okresach historycznych (jak np 4 dni temu w Ciechanowcu), jest instytucją która siłą rzeczy kształtuje też naszą politykę historyczną i nie ma co specjalnie robić z tego wielkiego halo, bo to trochę tak jakby boczyć się, że IPN w swojej planszówce pt Kolejka nie uwzględnił całej złożoności gospodarki PRLu. No nie zrobił tego bo to gra dla dzieci. To też nie jest film dokumentalny a materiał promocyjny. Trochę jak zwiastun nowości kinowej - to się rządzi odrębnymi nieco prawami.
  10. Nowy spot IPN ("Niezwyciężeni")

    Oczywiście, że nie znają masz absolutnie racje ale przy okazji (w mojej opinii) przeceniasz upływ czasu. Dzisiejsza scena polityczna podzielona jest chcą niechcąc na tych co "stali tam gdzie ZOMO" i tych dobrych (przy czym przynależność partyjna przed 1989 nie ma znaczenia gdzie obecnie sytuuje się ludzi). Dość silna polaryzacja, łatwe odwoływanie się do retoryki opozycyjno-peerlowskiej (przez wszystkie strony przez ostatnie dziesięć lat) skutkuje m.in. tym, że wszelkiego rodzaju teorie spiskowe wśród młodego pokolenia są niezwykle popularne. Jedni uzewnętrzniają się w wątkach turbosłowiańskich inni zaś dalej tkwią mentalnie w podziale na tym razem lewice liberalną co to tylko zbrodnie Polaków chce pamiętać i mówić o nich i dobrych ale pracujących w konspiracji bo lewacki salon, historyków co to odkłamują zakłamywaną przez lewackoliberalne elity i mówią o tych elitach prawdę (czytaj opisują zbrodnie sowieckie). Inni jeszcze żyją w opresyjnym państwie które czci neonazistów którzy w '47 zamordowali więcej Żydów niż naziści z Marsa bo na pewno nie Niemiec przez sześć lat. Tego typu tendencje do spiskowych teorii dziejów, dzielenia świata dwubiegunowo, patrzenia na historię z perspektywy politycznej walki podziemnej etc są silne wśród właśnie młodych. Jeśli dodasz do tego wszechobecne clickbaitowe tytuły typu zobacz superzbrodnie sowiecką, o tym nie dowiesz się w szkole, 21 faktów na temat polskich nazistów których nie dowiesz się z podręczników etc Ostatnimi czasy taka rzeczywistość spojrzenia młodych na historię najbardziej odbija się w wysypie Turbosłowian (co osobiście mnie nieco boli) i właśnie historii DWSu (co generalnie jedynie odnotowuje). Być może masz zwyczajnie to szczęście, ze nie spotykasz na swojej drodze zbyt wielu takich ludzi albo nie znasz aż tak wielu ludzi w przedziale wiekowym powiedzmy 15-30 lat. To nieco przykre ale wygląda na to, że im bardziej szkolnictwo wyższe staje się powszechne tym bardziej (o dziwo) młodsze pokolenie staje się pokoleniem obrazkowym (z ewentualnie małą ilością tekstu) i goniącym za tanią sensacją (co akurat dotyczy nas wszystkich) i efekty są jakie są. Pewnie masz rację, nie dam się przekonać do zakładu ale jest całkiem możliwe, że cześć tych współczesnych tekstów jest prokurowana przez tych samych ludzi co kiedyś. Ostatni raz książkami obdarowano mnie na ślubie i przyznam, że przynajmniej wśród tych które przeczytałem do tej pory nie dostrzegam niczego aż tak nachalnego ale to może kwestia tego, że moje zainteresowania odnoszące się bardziej do współczesności ograniczają się w zasadzie do literatury wspomnieniowej. Generalnie z większością tego co piszesz mógłbym się zgodzić z tą różnicą, ze moim zdaniem takie klipy są efektem zapotrzebowania wywołanego modą na cierpiętnictwo i martyrologię z rąk lewicowo-liberalnych a nie taką modę tworzą. Mam też wrażenie, że klip nie jest adresowany do ludzi, powiedzmy po 40stce, ani do Polaków a do młodych z tzw zachodu mających niewielkie pojęcie o realnej historii bo tą znają jedynie z serii Battlefield albo Medal o Honor. Dlatego - w mojej opinii - trzeba na niego spojrzeć z perspektywy tego targetu a nie ogólnohistorycznej.
  11. Nowy spot IPN ("Niezwyciężeni")

    Które są jednak znacznie mniej znane na zw zachodzie. Klip nie jest robiony pod Polaków i Polskę to od razu widać. Na szeroko pojętym zachodzie wielu nie widzi w ZSRR takiego zła jakim ten twór realnie był. Na zachodzie dasz swastykę i wszyscy będą wiedzieli, że to zło ale z ZSRR niekoniecznie. Jest to fakt jeśli nie liczyć zaznaczenia Lenino, ale fakt trzeba mieć choć odrobinę wiedzy by wiedzieć, że to LWP Nie wiem jak u Ciebie w okolicy ale u mnie tak to nie wygląda ot choćby to co zrobiono z Palmirami wskazuje, że raczej o niemieckiej odpowiedzialności się nie zapomina. To, że jest zaś moda na zbrodnie sowieckie - też fakt. Siłą odbicia, kiedyś trzeba było prawdziwej odwagi dziś każdy może być odważny i wrzucić clickbaitowy tytuł o zapomnianej zbrodni sowieckiej / przez lata nie wolno było o tym mówić etc. Rzeczywiście przez lata był problem teraz zaś ludzie wygląda na to, że próbują się nasycić na zapas tematem - moim zdaniem to minie. W tym zaś przypadku to zabieg celowy, pod propagandę względem zachodniego widza. Czy udany to już kwestia otwarta.
  12. Nowy spot IPN ("Niezwyciężeni")

    Okiem laika Tyberiuszu to można dostrzec jedynie to, że nawet nie obejrzałeś filmu. Ja tam przy animacji o armii Andersa jak najbardziej widzę, że wychodzi z terytorium ZSRR, chwile później gdy wjeżdża mapa a narrator mówi, że od dawna walczymy na frontach jak najbardziej widzę Lenino. Zgadzam się z Jancetem szkoda, że nie zaznaczyli Berlina ale cóż tak bywa. Bodaj drugie lub trzecie zdanie mówi o milionach polskich obywateli zamordowanych przez Niemców. No i kolejny raz pokazujesz, że Twoja recenzja jest tak naprawdę "recenzją". Narrator wyraźnie mówi o tym powstaniu without even chance także coś u Ciebie słuchanie ze zrozumieniem szwankuje. Przy czym motyw strzelania z kb do czołgów amunicją ppanc (i dziwienia się, ze to nic nie daje) jak najbardziej występuje we wspomnieniach powstańców. Ba jest nawet pewien Niemiec który twierdzi, ze zatrzymał czołg zabijając kierowce przez szparę do obserwacji drogi. Wymaga, bo wojska sowieckie, a później rosyjskie z terytorium Polski wycofały się grubo po 1989, jeszcze prezydent Wałęsa negocjował to. Dodatkowo w klipie nie ma mowy o okupacji a co najwyżej o braku wolności a to się akurat zgadza. Natomiast zupełnie nie rozumiem negatywnych ocen całość jest zgrabna, w wielu miejscach odrealniona (zwróćcie uwagę, że o ile zbrodnie z IIWŚ dokonują ludzie przedstawieni jako ludzie o tyle walka z komunizmem to walka z jakimś robotem, oczywiście po to by nie pokazać, ze Ci komuniści to też Polacy), większych przekłamań nie ma, jest spłycenie to fakt ale czego chcecie od 4 minutowego klipu promocyjnego? Dokładnej analizy problematyki stosunku siły ognia kompanii piechoty niemieckiej, radzieckiej i polskiej w 1939? Rozpatrzenia wszystkich aspektów działalności Polaków podczas DWS, w trzy minuty? Przecież to nierealne. Taką próbą pokazania wszystkich możliwych aspektów w sumie dość krótkiego i terytorialnie ograniczonego konfliktu polsko-bolszewickiego, był film Rok 1920 Bitwa warszawska. Gniot jakich mało ale i samoloty z USA były i Piłsudski i źli oficerowie, dobrzy porucznicy i miłość i życie tyłowe i sojuszniczy Ukraińcy i wraży Ukraińcy i komuniści w kraju i to i tamto i miszmasz którego nie dało się oglądać. Moim zdaniem ta fala krytyki jest zwyczajnie niezasłużona - jedyne czego w sumie brakuje to polskiej chorągiewki przy Berlinie.Dodatkowo narzekanie na to, że postawiono bardziej eksponować front zachodni też jest nieuzasadnione. Po to zatrudnia się holywoodskiego aktora by zrobić wrażenie na zachodzie, nie wschodzie. No to i pokazuje się te elementy które odbiorcy z tzw zachodu będzie łatwiej zlokalizować. O Monte Cassino bili się i Francuzi i Brytyjczycy i Amerykanie. Maczek też jest takim punktem wspólnym, znacznie bardziej niż Lenino które jednak uwzględniono.
  13. Wschodni Tyrol dodajmy i jest to sprawa ogólnie znana, zresztą w sąsiednich prowincjach Styrii i Karyntii do dziś żyją przedstawiciele tych mniejszości. Z takiej doliny Villgraten do Szwajcarii w linii powietrznej będzie pewnie grubo ponad 150 km, na nizinach może i niewiele ale w górach to inna sprawa. Danych o osadnictwie słowiańskim w rejonie alpejskim można znaleźć sporo ot Paweł Diakon, Historia Langobardorum, IV 7 - Qui mox cum exercitu in Sclavorum provinciam introiens, patrata victoria, ad solum proprium cum maxima praeda remeavit. czy nieco dalej IV 10 Isdem ipsis diebus Baioarii usque ad duo milia virorum dum super Sclavos inruunt, superveniente Cacano omnes interficiuntur. Jest w końcu i archeologia M. Gustin, Začetki slovanskega naseljevanja na Slovenskem, " Časopis za zgodovino in narodopisje" 2003 (cały numer zresztą dostępny w internecie). inny ciekawy D. Pavlović, The beginning of Slavic settlement in north-eastern Slovenia and the relation between "Slavic" and "Lombard" settlement based on new interpretations of the archaeological material and radiocarbon dating, "Fundberichte aus Osterreich Tagungsbande" 2015, zwłaszcza baza porównawcza. Zresztą pani sprokurowała jeszcze kilka tekstów na temat wczesnego osadnictwa słowiańskiego w Prekmurju co siłą rzeczy zmusza ją do szukania analogii po austriackiej stronie granicy. Sprawa obecności słowiańskiej w rejonie alpejskim jest znana ale nie w Szwajcarii, chyba, że o czymś nie wiem co zawsze jest możliwe.
  14. Można by się o taką wizję spierać od biedy dla różnorakich grup kultury zarubinieckiej czy inszych horyzontów postzarubinieckich. Można by dyskutować o obecności ludności słowiańskiej w obrębie kultury czerniachowskiej ale uznanie wszystkich organizmów plemiennych wschodniogermańskich za zasadniczo słowiańskie to cóż - teza najwyżej kompletnie pozbawiona podstaw. No bo Burgundowie i Longobardowie to tylko germańska elita rządząca masą słowiańską? Chybotliwa konstrukcja w najlepszym razie. Presbyter Diocleas/Pop Dukljanin i jego Ljetopis? Połowa XII wieku więc źródło nader późne, no i w dodatku on tak Gotów absolutnie nie przedstawia. Goci pojawiają się dosłownie w ostatnim zdaniu I passusu w osobach Totili, Ostrila i Brusa - trzech braci. Dalej (II) Totila i Ostril podbijają Dalmacje i Ilirię po czym Totila odchodzi do Italii. Historycznie pewny jest tylko Totila który w dodatku urodził się w Treviso i Ilirii ani Dalmacji nie podbijał. Naszym, chyba najlepszym, źródłem do jego dziejów jest Prokopiusz który spędził sporo czasu w sztabie Belizariusza walczącego właśnie z Totilą. Był więc Totila osobą bardziej niż znaną ale jakoś głucho o jego podbojach w Dalmacji i Ilirii ani o braciach którym owe zdobyte ziemie zostawił. Co więcej nieco dalej (IV) mamy historie syna albo wnuka Ostrily imieniem Selimir za którego panowania do kraju przybyło mnóstwo Słowian. Także nie opisuje on Gotów w sposób który przedstawiłeś. Co więcej wygląda to tak, ze wybrał on dobrze znanego Totile i dodał mu dwóch braci by spokrewnić konkretnych dynastów ze sławnym wojownikiem. Oczywiście badając współczesne DNA a nie ówczesne i pomijając wszelkie ewentualne problemy i nieścisłości? Ciekaw jestem uwag na temat zupy z "genów słowiańskich", "germańsich" i "ugrofińskich" na terenie dzisiejszych Węgier albo danych z Bornholmu. Lugh irlandzki na pewno nie, był bogiem rzemiosła, rękodzielnictwa tego typu spraw. Kontynentalny Lugus w niektórych przypadkach tak ale np w której inskrypcji z Szwajcarii jest patronem szewców co upodabnia go do irlandzkiego Lugha. Jakieś źródło do tego? Bo ja o takim tworze nigdy nie słyszałem. Za to słyszałem a w zasadzie czytałem o grze cetno-licho i, że licho w staropolskim to tyle c nie do pary. Więcej licho zwyczajnie wygląda jak urzczownikowiony przymiotnik w rodzaju nijakim (lichy/licha) z czasem stało się personifikacją słabego, niedobrego, złego etc. Ale żeby bóg światła? Jakieś źródło, czy to tylko taka swobodna zabawa? Pamiętam, że jak byłem mały też bawiłem się w takie etymologizowanie - Rudna Wielka bo był rycerz Rudy co był bardzo duży. Można się jedynie uśmiechnąć - jeśli już to zapożyczyli wyraz od Celtów Germanie i z ichniego dunon/dunum i postwało im coś jak gockie *tūns albo angielskie town, zapożyczenie jeszcze sprzed pierwszej przesuwki spółgłosek. Od nich słowo zaczerpnęli Słowianie. Powoli zaczynam się cieszyć, ze żona wraca w środę i odetnie mnie od komputera. Szwajcaria obszarem wpływów słowiańskich...
  15. innymi słowy podobieństwa do nazw własnych z obszarów celtyckich innej nazwy własnej - w tym samym okresie chronologicznym absolutnie nic nie znaczy, natomiast względne podobieństwo, bo wymagające kilku przekształceń, do innej nazwy z zupełnie innego okresu chronologicznego jest w pełni legitymnym dowodem tezy o słowiańskości nazwy Lugiów? Poza tym warto byłoby zwrócić uwagę, ze podaje nie tylko nazwy własne ale także rzeczowniki np z języka kornijskiego (dlatego, ze mają podobne pochodzenie). No ale mniejsza. Ptolemeusz bodaj nazywa nasz lud Λοῦγοι - Lougoi, Kasjusz Dio (67.12) λύγιοι - Lugioi; Tacyt, Annales 12.29 Lugii Germania 43 Lugiorum. Wszystkie te nazwy są zbliżone do nazwy plemienia Lugi ze Szkocji czy Luggonum z dzisiejszej Hiszpanii w dodatku w miarę równoczasowe przez co łatwe odrzucenie na zasadzie ot przypadek bo przy takiej metodzie jeszcze łatwiej odrzucić etymologie od słowiańskich wyrazów "błotopochodnych". PS skoro już wspomniałeś Luciców to przypomnij mi kto pierwszy wywiódł ich nazwę od błot ("lut" właśnie?) Ja tam generalnie uważam dyskusje za nieco mało przedmiotową zważywszy na fakt, że co do jednego antyczni autorzy się zgadzali - mamy do czynienia ze związkiem plemiennym, co z natury rzeczy otwiera drogę do dyskusji na temat tego kto i w jakim stopniu tworzył ten związek.
  16. Ostatecznie chodzi o to, że część źródeł wyraźnie mówi, że co najmniej część "lugopodobnych z nazwy" plemion to plemiona germańskie vide Zosimos bądź celtyckie vide Polibiusz. Ile zabytków językowych celtyckich posiadamy a ile słowiańskich? Obawiam się, że tych drugich będzie więcej zwłaszcza, że swobodnie posługujemy się tu choćby Nestorem czyli źródłem XII wiecznym. Z języka retyckiego zostało jedynie kilka inskrypcji, co prowadzi niektórych do przypisania go do grupy celtyckich języków - co akurat jest mocno wątpliwe. Galijski to dla nas pojedyncze słowa w dziełach autorów klasycznych i jakieś 750 inskrypcji wedle RIG - Recueil des Inscriptions Gauloises. Nie za wielka baza. Wspomniany bóg Lugh został odrzucony z powodów niekoniecznie w pełni satysfakcjonujących. Ot choćby pamiętać trzeba, ze panteony mają tendencję do zmieniania się z czasem, że mowa o związku plemiennym a nie o jednym ludzie, że mógł to być np bóg rzeki etc etc etc. Jeśli miałoby się go odrzucić to dlatego, że jedyna znana mi etymologia tego imienia wywodzi o od protoindoeuropejskiego *leuk- - w wyspiarskim odłamie celtyckiego *k przechodzi w -gh i -ch. Lughes jest nazwiskiem i słowem w kornijskim znaczy tyle co błyskawica. W bretońskim jest zaś luc'h czyli światło. To propozycja z wyspiarskiej strony ale mamy i kontynentalna:np Lugdunum, Lugdunum Calvatum czy Luguvalium, wszystkie to tyle co fort/twierdza Lugusa - M.V. Garcia Quintela, Souveraineté et sanctuaires dans l’Espagne celte (études comparées d’histoire et d’archéologie), Bruksela 2003. Jest oczywiście nieco inna propozycja Pseudo Plutarcha ( redakcja Ch. Delattre, Pseudo-Plutarque, De fluviorum et montium nominibus et de iis quae in illis inveniuntur, 2011, s. 109-111 u nas chyba jest to włączane do Moraliów, z tego mamy jedynie notatki ale kwestia słowa lugos - kruk i etymologii jaką tu podaje pseudo Plutarch pojawia się np w tekście E. Kaczyńskiej, Glosy obcojęzyczne w dziele Pseudo-Plutarcha De fluviis, "Meander" t.68 [2013] z.1 ) lugos - kruk ale nigdzie indziej w celtyckim nie ma czegoś zbliżonego. Na kontynencie mamy więc boga o imieniu Lugus. Nie jest to koniec mamy bowiem w Asturii zamieszkanej przez ludnośc celtycką takie dziwy jak ta plakietka z Pilona - http://photobucket.com/gallery/user/Imagefoto/media/bWVkaWFJZDo3NTk1Njg=/?ref= jak łatwo na niej odczytać mamy tu Astvrv et Lvggonv co się odczytuje jako Astures et Luggonvm. Zabytek do obejrzenia w muzeum archeologicznym w Oviedo. J. Untermann, Namenkundliche Anmerkungen zu lateinischen Inschriften aus Kantabrien, "Beiträge zur Namenforschung" t.15 (1980): s367-392 notuje inskrypcje z Pena Amaya z imieniem boga Lugus. W Asturii mamy do dziś miejscowości takie jak Lugones. Kilka razy pojawi się Lugus w różnych formach w Inscriptions romaines de la Province de Lugo (w Polsce raczej nie do znalezienia ale fragmenty są na goglebooks - jak się przefiltruje Lucoubu albo Lucubo potrafi coś wyskoczyć). F.M. Simon, Religion and Religious Practices of the Ancient Celts of the Iberian Peninsula, "E-Keltoi" t.6 poświęca trochę miejsca hiszpańskim znaleziskom poświadczającym kult Lugusa, także w nazwach miejscowości. A. Kondratiew, Lugus: The Many-Gifted Lord, "An Tríbhís Mhór: The IMBAS Journal of Celtic Reconstructionism" t.1 (1997) też dorzuca parę groszy choć koncentruje się na wyspach. O hiszpańskich Luggones, niekoniecznie czczących Lugusa jako główne bóstwo można przeczytać choćby (choć mimochodem, ciekawe jednak dane odnotowuje autor co do ich panteonu) w A.C. Johnson, The Sons of Remus: Identity in Roman Gaul and Spain, Harvard 2017 s.34 czy F.D. Santos, Luggones/Luggoi [w:] Estudios ofrecidos a Emilio Alarcos Llorach: (con motivo de sus XXV años de docencia en la Universidad de Oviedo), 1979 Mamy inskrypcje jak CIL 2, 2812 mamy Ptoleleusza (II.2) wspominającego plemię Lugi w Szkocji, A. Rivet, C. Smith, The Place names of roman Britan Londyn 1979 s. 401 Także wybacz ale trochę powiązań z Celtami to jednak jest.
  17. Rozbicie kompanii RONA 22.08.1944

    Może to głupie pytanie ale czy aleje Sikorskiego to nie powstały długo po wojnie - gdzie tak pod koniec, ja wiem, lat 70tych początku 80tych? Stawiam, że przed wojną nie było w Warszawie alej Sikorskiego. Ad rem 21 sierpnia, w przedostatnim dniu swej walki w tym rejonie, pułk [SS RONA - przyp. ja] traci w domu przy rogu ul. Srebrnej i Towarowej całą kompanię. s. 237 J. K. Wroniszewski, Ochota 1944, Warszawa 1970
  18. Klasycznej? Powiedziałbym, że raczej najczęściej jest to barwnik, potem coś jak ziemia, glina ale i owszem błoto choć nie wiem czy jest to jakoś bardziej popularne znaczenie.Jak jednak z tego ktoś ma zamiar zrobić ług/łęg/logiones/lygis cokolwiek bez cofnięcia się do formy clutum to nie wiem.
  19. Mam takie pytanie do znawców - jak wyglądało nasycenie jednostek polskich we wrześniu 39 i wcześniej RKMami, CKMami i LKMami? Jakie przewidywano dla nich zastosowanie na polu walki? Jak przedstawiały się instrukcje sposobu wykorzystania etc tejże broni? Jak to wszystko wyglądało w porównaniu do Wehrmachtu czy Armii Czerwonej?
  20. Rozbicie kompanii RONA 22.08.1944

    Inkryminowana praca K. Utrackiej wydanie z 2004 podaje na dzień 20 sierpnia - Na odcinkach bojowych Zgrupowania "Chrobry II" panował względny spokój. Nieprzyjaciel nie przeprowadzał działań zaczepnych. s.53 Na dzień 22 sierpnia jest o nieudanej próbie opanowania fabryki Bormana przez Niemców oraz opis wieczornego luzowania oddziałów brygady Kamińskiego. s.54 Pozostaje więc 21 sierpnia (też s.54) jedyne co pasuje do opisu Waszenki to: Grupa ronowców zajęła domy przy ul. Towarowej 6, 8 i 10, skąd następnie zaczęli kolejno opanowywać budynki (były to głównie składy i magazyny), znajdujące się między ul. Srebrną a wykopem kolejowym. Potem autorka stwierdza, że udało się ich wyprzeć z tego rejonu.
  21. Zwróć uwagę, że my całkiem dobrze wiemy kiedy ludność lateńska nad Padem się pojawiła. Wymienia ich wraz z innymi najeźdźcami Polibiusz II.17. Innymi słowy czas około 390 aC to moment kiedy Lingones pojawili się nad Padem jako najeźdźcy z północy.
  22. Lingones to nazwa jednego z plemion celtyckich Tacitus, Historie 4.55 choćby. Ów Kroat to jak rozumiem Tomasz Archidiakon/Tomasz ze Splitu? A. Gluhak, Porijeklo imena Hrvat, Zagrzeb 1990, s.130 uważa, że jest to zniekształcona forma Ledzian którą autor mógł dodatkowo okrasić antycznym kostiumem. Dodatkowo to dość późne XIII wieczne źródło swobodnie korzystające z mieszanki wiedzy ze źródeł, opowieści i domysłów co sam autor przyznaje.
  23. Tyle, że Guthalus pojawia się dopiero u Pliniusza w Historii Naturalnej (jak mnie pamięć myli to popraw) podczas gdy Goci w formie Gutones pojawiają się u Tacyta Roczniki 2.62-63 gdzie dość wyraźnie Tacyt korzysta z relacji jakiegoś starszego źródła bo w 17 AD to Tacyta na świecie nie było. Nazwy pojawiają się więc niemal jednocześnie i wydaje się wręcz, że Gutones/Goci są wcześniejsi. Zmierzasz do stwierdzenia, że Goci wzięli nazwę od rzeki Guthalus co jest co najmniej problematyczne. Trochę miejsca sprawie poświęcił H. Wolfram, History of the Goths, Berkeley (Los Angeles) 1990, s.20-21. Ze Swebami i Suevus jest zaś ten problem, że nie za bardzo wiadomo która to rzeka.
  24. Konfederacja Barska

    Czy mi się wydaje czy jeśli ktoś ma z kimś jakiś stopień pokrewieństwa po matce (a w zasadzie bracie matki) to to pokrewieństwo absolutnie nie jest w linii męskiej?
  25. W oryginale i przekładzie to bym musiał pójść do biblioteki. Niemieckie i angielskie łatwo znaleźć więc tu mogę podrzucić - Zuerst lieferte er blutige Treffen den Logionen, einem Germanischen Volke dostępne tutaj lub and fought some fierce battles, first against the Logiones, a German nation, whom he conquered, taking Semno their general, and his son, prisoners. reszta tutaj. Owszem, z zasadniczo najciekawszym przykładem brytyjskim, tyle, że w odniesieniu do genezy kultury przeworskiej nie ma to większego znaczenia, bo oddziaływania latenizujące w poszczególnych miejscach były inne i wychodziły z innych ośrodków. Problem z Kostrzewskim polega na tym, że jego prace są już dość wiekowe i niespecjalnie odzwierciedlają nawet nieco nowszy stan wiedzy - na lata 80-90te. Jednym z oczywistych powodów jest choćby to, że nie mógł mieć dostępu do badań w Sochaczewie czy Suchodole bo te zwyczajnie rozpoczęto lata po jego śmierci. Te które ewentualnie mógłby badać najczęściej znikały podczas II WŚ stąd część naszyjników koronowatych znamy jedynie z materiałów archiwalnych. Jeden z wczesnych a przy okazji bardziej niegdyś dyskutowanych przyczynków do zagadnienia wpływu ludności kultury jastorfskiej na kształtowanie się kultury przeworskiej popełniła pani T. Dąbrowska, Z problematyki wczesnych faz kultury przeworskiej "Archeologia Polski" t.34 1989, z.2, s. 369-384. Od czasu tego tekstu - który nota bene najbardziej podkreśla wpływ oddziaływań przeworskich na latenizacje kultur/kultury naszego Pomorza - sporo się zmieniło. Najbardziej widoczne to zabytki opisane przez Z. Woźniaka Z. Woźniak, P. Poleska, Zabytki typu jastorfskiego z zachodniej Małopolski [w:] Comhlan. Studia z archeologii okresu przedrzymskiego i rzymskiego w Europie Środkowej dedykowane Teresie Dabrowskiej w 65. rocznicę urodzin, pod red. J. Andrzejowski, Warszawa 1999, s. 379-394 czy - nieliczne to fakt - zabytki z Suchodołu (a mnie personalnie najbliższe) A. Maciałowicz, Dwie interesujące misy z cmentarzyska kultury przeworskiej w Suchodole – ślad kontaktów wzdłuż tzw. szlaku bastarneńskiego?, "Barbaricum" t7/2004, s. 43-64. Sprawę układających się ładnie - w trzy szlaki - zabytków jastorfskich (dla tego konkretnego tematu najważniejszy byłby środkowy wzdłuż Warty-Noteci-Bzury-Bugonarwii itd w ogólnym kierunku na Mołdawię przecięto z inskrypcją CIL XIV 3608 i o tym co wiemy z innych źródeł o wędrówce Bastarnów i Skirów dochodząc do wniosku, że jakiś odłam jednego z tych plemion przewędrował przez ziemie polskie w drodze nad M. Czarne, być może zabierając ze sobą jakieś elementy miejscowej ludności (bodaj na bazie dwóch czy trzech grobów z Curteni w Mołdawii dałoby się wysnuć taki wniosek ale tu musiałbym zajrzeć do M. Bubesa by się upewnić). Temat który linkowałem w pierwszym swoim poście założyłem bodaj cztery lata temu więc już nie pamiętam ile konkretnie tam jest ale na pewno jest więcej materiału jeśli chcesz sprawdź. Tak więc na proces latenizacji kultury materialnej ludności która następnie stworzyła kulturę przeworską wpływały co najmniej trzy kierunki - południowy (czesko-śląski), północny (oddziaływania jastorfskie i bardziej bezpośrednie) "idące" szlakiem wzdłuż wybrzeży Bałtyku w kierunku na Sambię czy ziemie później zajmowane przez kulturę bogaczewską i zachodnie łączone z wędrówką ludności kultury jastorfskiej przez ziemie polskie. Od razu dodajmy by nie było nieporozumień ludność tworząca kulturę przeworską nie była biernym odbiorcą impulsów latenizujących ale i sama aktywnie przekazywała je dalej np w kierunku kultury bogaczewskiej czy oksywskiej a nawet w kierunku na północ np na Bornholmie już E. Vedel w 1886 dopatrywał się jakichś powiązań z kulturą przeworską (wtedy jeszcze tak nie nazywaną) - jemu chodziło o broń więc moim zdaniem to akurat wątpliwe ale ceramika z Vendsyssel (sama północ Jutlandii) - za J.H. Bech 1980 - jak dla mnie ma sporo cech przeworskich - przekształconych bo przekształconych ale chyba jednak przeworskich. Nie jest to element liczny ale jest tym niemniej nie przeceniałbym też takich znalezisk. Nieco więcej o znaleziskach przeworskich na ziemiach dzisiejszych Niemiec pisałem bodaj w tym miejscu: Wracając jeszcze na chwile do poprzedniego Twojego postu: O Celtach w Polsce też jest na forum temat: Tak co do tej ceramiki to jedno z drugim nie ma wiele wspólnego. Wynika najpewniej z zaniku opłacalności ekonomicznej utrzymywania wyspecjalizowanych warsztatów garncarskich. Ludność lateńska, zwłaszcza w późnych fazach żyła częstokroć w ośrodkach zwanych oppidami. Duże, ludne miejsca niekiedy zwane osadami protomiejskimi. Istniało więc dla nich zaplecze gospodarcze (rolnicze) umożliwiające utrzymanie takich ośrodków a więc istniał rynek zbytu który był w stanie utrzymać wyspecjalizowane warsztaty rzemieślnicze - złotników, mincerzy czy garncarzy. Ludność przeworska, zwłaszcza we wczesnych fazach preferowała dużo bardziej rozproszone osadnictwo, bardziej wiejskie - a więc i bardziej samowystarczalne. nie istniało ani zaplecze mogące utrzymać wyspecjalizowane warsztaty garncarskie ani tez nie istniało zapotrzebowanie na naczynia bo te każdy robił sobie sam. Poleciłbym T. Bochnak, Przyczyny zaniku ceramiki toczonej na ziemiach polskich w początkach I wieku po Chr. - zapomniany sekret, uwarunkowania społeczno-psychologiczne czy czynniki ekonomiczne?, “Wiadomości Archeologiczne” t.64, 2013 albo ten temat:
×