Skocz do zawartości

izi

Użytkownicy
  • Zawartość

    26
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez izi

  1. 65. Rocznica Powstania Warszawskiego

    1. Może gdyby na 65. rocznicę PW przyjechał taki Sting (choć ja zaprosiłabym Sabaton), to świat przestałby utożsamiać Powstanie Warszawskie z powstaniem w getcie, bo jak na razie to cały zachód jest zdziwiony, że w Warszawie było jeszcze jakieś powstanie. 2. Koncert został zorganizowany nawet po śmierci Papieża i niekoniecznie z hektolitrami alkoholu i hulanką do białego rana. 3. Powstanie żyć będzie dotąd, dopóki będziemy o Nich pamiętać. Dwa pokolenia i pamięć zniknie. Czy ktoś pamięta o bohaterach z roku 1920? O wielkim zwycięstwie Polski nad Rosjanami? Każda forma przypomnienia, każda godna forma jest dobra. 4. Wy tu rozprawiacie o koncertach, a Grupy Historyczne nie dostały od władz Warszawy pozwolenia na jakąkolwiek rekonstrukcję, na którą przychodziły tysiące osób. I to jest dopiero tragedia...
  2. Odeszli

    24 lutego 2009r. odszedł Tadeusz Sumiński ps. "Leszczyc", żołnierz bat. "Zośka".
  3. Witam Panowie (i Panie), potraktujcie mnie jako ignorantkę w temacie lotnictwa (proszę o cierpliwość i wyrozumiałość). Mam taki oto problem: potrzebny mi jest do fabuły powieści nad którą pracuję żywy lotnik (niekoniecznie pilot) halifaxu, B 17, liberatora (?) lub innego bombowca, które podczas Powstania dokonywały zrzutów dla Warszawy. Oczywiście żaden z zestrzelonych nie przeżył, ale czy prawdopodobne jest by bombowiec dostał w silnik, zaczął spadać, awaryjnie wylądował (np. w ogródkach działkowych) i ocalał powiedzmy strzelec pokładowy? Wiem, że w powieści mogę ocalić i całą załogę, ale chodzi mi o zachowanie jak największego prawdopodobieństwa. Czy byłoby to więc teoretycznie możliwe? Czy pilot po zestrzeleniu może dać rozkaz, by ktoś, kto ma spadochron, ratował się? Czy mieli spadochrony? Czy bombowce lecące nad Warszawę miały eskortę myśliwców, czy nie? Bo jeśli nie bombowiec, to może ktoś z myśliwca ocaleje? Bardzo proszę o tak fachową pomoc, jakiej udzielono mi w innym dziale.
  4. Jak się uratować z zestrzelonego...

    Jak skończę na pewno się pochwalę. Na razie nie ma o czym mówić (choć tytuł roboczy oczywiście posiada).
  5. Jak się uratować z zestrzelonego...

    Poszukałam u źródeł i znam już wszystkie miejsca, daty, rodzaje zestrzelonych samolotów, kto i jak ocalał, kto zginął, nawet gdzie są pochowani. Wielu ich poległo...
  6. Jak się uratować z zestrzelonego...

    Pierwszy zrzut nastąpił 5 sierpnia o 1. w nocy, żaden samolot nie został zestrzelony (przynajmniej nie nad miastem), leciały halifaxy - fakty znam, ale ja przedstawiam pewną opowieść w tym konkretnym przypadku opartą luźno na faktach. Jest mi potrzebna i noc i zestrzelony bombowiec i messerschitty. Dzięki za pomoc, już sobie wszystko jakoś poukładałam.
  7. Jak się uratować z zestrzelonego...

    No i super! Teraz więc uszczegółowię, a Panowie prostujcie. Zrzut miał miejsce w nocy 4/5 sierpnia na teren cmentarzy powązkowskich. Leciały halifaxy z polskimi załogami (szachownica na kadłubie koniecznie potrzebna). Niemcy prowadzili ostrzał plot, potem do akcji weszły messerschmitty (to też mi potrzebne dla fabuły). Ewakuowała się cała załoga trafionego bombowca oprócz pilota, ale (ilu stanowiło załogę?) jeden wylądował cało, resztę Niemcy trafili w powietrzu. Pasuje? Jest prawdopodobne? PS. Na Okęciu u mnie nie mógł lądować, bo potrzebny mi żywy świadek wśród Powstańców.
  8. Sposoby walki piechoty z czołgami

    No właśnie nie takie to proste, bo mój snajper był Powstańcem Warszawskim, a oni zbrojeni w pociski wolframowe nie byli . Zapewne musiał zdobyć kilka sztuk na upolowanym niemieckim snajperze...
  9. Sposoby walki piechoty z czołgami

    Ok, sorry, temu kalibrowi przecinek przesunęłam. Pocisk wolframowy, mówicie... Hmmm... Tylko skąd by mój snajper taki pocisk wziął...? Dobra, jakoś to wymyślę. Dzięki, Panowie. PS. Zyskaliście do swoich rozważań jeszcze jeden sposób zatrzymania czołgu przez piechotę.
  10. Sposoby walki piechoty z czołgami

    Speedy, nie chodzi mi o pocisk ppanc, a pocisk karabinowy kal. 7,92. Czołg: Panther z 1943r. Dzięki, Andreas, o taki właśnie karabin mi chodziło. Czyli jest to możliwe...
  11. Sposoby walki piechoty z czołgami

    Konkludując: strzałem w wizjer (szczelinę obs.) oślepiamy czoł na czas wymiany owego, ale kierowcy nie ubijamy. Poza tym kierować może dowódca patrząc w peryskop. Czy istnieje więc jakaś możliwość zatrzymania czołgu na parę minut strzałem z Mausera K98k? Jeśli tak to w co?
  12. Historie zasłyszane...

    Nie. Miałam 11 lat jak zmarła, nie dopytywałam. A teraz za późno. PS. A mówią, że palenie zabija...
  13. Sposoby walki piechoty z czołgami

    Nadal teoretyzując: trafiając w taką szczelinę (nie mówię o peryskopie) kierowca czołgu dostawał pociskiem w twarz i należało zastąpić kierowcę. Dobrze mówię?
  14. Sposoby walki piechoty z czołgami

    Panowie, czy jest (teoretycznie) możliwe zatrzymanie czołgu na parę minut poprzez strzał z karabinu snajperskiego w szczelinę obserwacyjną? Czołg (Panthera starszego typu, nie wiem, jak się tam ona zwała dokładnie, nowsze miały peryskopy) jedzie wolno wąską uliczką, a snajper jest naprawdę dobry i ma całkiem niezłego Mausera K98k. Jest to możliwe, czy nie? Jeśli nie w szczelinę, to w co można celować, by na te dwie - trzy minuty czołg zatrzymać (do czasu doniesienia butelek z benzyną i granatów)?
  15. Historie zasłyszane...

    Moja babcia siedziała od paru dni z innymi osobami cywilnymi w piwnicy - Starówka pod ciągłym ostrzałem artyleryjskim. Któregoś dnia stwierdziła, że ma tego dosyć, musi wyjść na papierosa. Wyszła, stanęła w bramie, pali... W tym momencie w dom trafiła bomba. Ocalała tylko moja babcia. Historia prawdziwa.
  16. "Zośka" i "Parasol"... a gdzie reszta?

    Myślę, że to wina/zasługa samych Powstańców. Ludzi "Zośki" zachęcał, czy wręcz zmuszał do spisywania pamiętników "Anoda", dbał o to, walczył... Mieli Kamińskiego. Ci dwaj nie pozwalali odsuwać wspomnień (co tu ukrywać: bolesnych, choć chwalebnych), odchodzić w zapomnienie i dzięki temu pamiętamy. Poza tym kiedy oni mieli się chwalić Powstaniem, skoro do 89r. byli "bandytami", a nadal żyją bezkarnie ci, którzy wykonywali na Powstańcach wyroki? Po trzecie: może uważali, że nie ma się czym chwalić, skoro doprowadzili do zagłady wspaniałego miasta? Jak to napisał (tu jestem z lekka zdegustowana) "Luty" komp. Rudy, bat. (sic!) Zośka: "Snuliśmy nieustające refleksje o leżącej w gruzach Warszawie. Wydawało się, że taką pozostanie jako pomnik (...) głupoty polskiej.
  17. Czy Stare Miasto można było uratować?

    Odpowiem tak: Ludzie broniący Wolskiej (uzbrojeni słabo albo w ogóle) i wyrzynani w pierwszym największym uderzeniu (mówię o Powstańcach, nie o ludności cywilnej) pytali, dlaczego dwie przecznice obok "opalało się na cmentarzach" zgr. Radosław, zamiast ruszyć im z pomocą. Sami żołnierze Radosława wspominają w pamiętnikach, że pierwsze dni "nicnierobienia" (oczywiście z opalaniem się i nicnierobieniem to celowa przesada) wpływało deprymująco na oddziały. Można więc zadać to samo pytanie odnośnie Woli: czy "Monter" użył wszystkich sił i czy je odpowiednio rozłożył, by jak najdłużej utrzymać dzielnicę (i powstrzymać tę rzeź)? Czy Radosław wystarczająco wspierał inne oddziały broniące Woli etc. Uważam, że żadna dzielnica, na którą Niemcy kierowali "uwagę" nie była w stanie się obronić. Gdyby zamiast Starówki wzięli się za Śródmieście, to Radosław opalałby się na pl. Zamkowym, a konałaby Marszałkowska. c.b.d.u. PS. Poza tym Śródmieście było kiepsko uzbrojone i broniło znacznie większego obszaru, i to skutecznie. Myślę, niestety, że przesuwanie sił na Starówkę, która była przecież wspomagana bronią, amunicją i żywnością z innych dzielnic, stanowiłoby zagrożenie dla obrony Śródmieścia. Dodam, że jestem pasjonatką zgr. "Radosław" bat. "Zośka" kom. "Rudy" plut. "Sad", Andrzeja Morro jednak na fakty staram się patrzeć obiektywnie do bólu.
  18. Czy Stare Miasto można było uratować?

    Powrócę do pierwszego pytania: jak można było uratować Starówkę, skoro padło Powstanie? Myślę, że Niemcy w swoim planie całkowitej eksterminacji miasta dokładnie wiedzieli co robią, biorąc się za dzielnicę mającą 600 lat historii, za serce Warszawy. Plan przebicia był bez sensu, nawet gdyby się powiódł: jak "korytarzem" ostrzeliwanym z obu stron przez npla i to zapewne całą siłą ogniową, jaką dysponował, przeprowadzić kilka tysięcy spanikowanych ludzi, depczących po rannych? Regularne oddziały, zdyscyplinowane, może by się udało, ale tłum cywilów? Łączność czy raczej jej brak, brak zaskoczenia (tłumy ludzi musiały wzbudzić podejrzenia npla), dowództwo w pierwszym rzucie, ścięte ogniem... To nie był plan ratunku, to była ostatnia szansa na godną śmierć. Dla mnie cudem pozostanie ewakuacja kilku tys. ludzi kanałami do Śródmieścia, wiedząc, jak mordercza była to droga.
  19. Przebicie do Śródmieścia

    Podnoszę się natychmiast i wołam ku swoim, a chłopcy powtarzają skandując: „Zgrupo-wa-nie Ra-do-sła-wa, Sta-rów-ka, nie strze-lać" i wypadamy z Giełdy, przecinamy skośnie ulicę, wpadamy w Zielną, gdzie piętrzy się barykada, i wpadamy wprost w ramiona swoich - Polaków. Oto relacja por. "Jerzego". Z drugiej strony Andrzej był pewnie tak nafaszerowany morfiną, że i z przestrzelonym nosem mógł krzyczeć.
  20. Wybuch "czołgu-pułapki" 13.VIII

    No i my tutaj doszliśmy do prawdy historycznej, co też ma znaczenie. Swoją drogą te B.IV nie były ponoć popularne i zostały wycofane jako mało skuteczne.
  21. Wybuch "czołgu-pułapki" 13.VIII

    Tygrys albo Panthera. Trochę cynicznie do tego podchodzę, ale taka moja rola.
  22. Wybuch "czołgu-pułapki" 13.VIII

    Czyli wszystko się zgadza Potem dorobiono legendę czołgu-pułapki, bo lepiej brzmiało niż "odpalenie niechcący miny".
  23. Przebicie do Śródmieścia

    A może dlatego, że "Morro" poległ - tworząc wspaniałą legendę, a "Jerzy" przeżył? Nie bardzo mi się też chce wierzyć, jak z przestrzelony nosem i policzkiem mógł krzyczeć "Starówka! Nie strzelać!". Ten 30.08 powtarzam za Bartoszewskim "Dni walczącej Stolicy".
  24. Gdyby... Gdyby... Gdyby sowieci zrzucali broń na spadochronach, a nie w skrzyniach (były nie gorsze od niemieckich bomb), gdyby do broni dodawali jeszcze amunicję... Gdyby berlingowców nie wysłali na pewną śmierć ("Liudzi u nas mnogo")... To nie była żadna pomoc, tylko pic na wodę pod aliancką publiczkę i dłuższe złudne nadzieje na ocalenie dla Powstaćów, mające na celu jedno: wykrwawienie i przedłużanie agonii miasta. A tak patrząc z innego punktu widzenia: ten desant ocalił kilku świadków, bez których nie byłoby wspomnień choćby ś.p. "Śwista". Choćby dla ocalenia tych kilku istnień było chyba warto. Chyba... Smutne to wszystko...
  25. Przebicie do Śródmieścia

    Zastanawia mnie (nie umniejszając osiągnięć Andrzeja Romockiego), dlaczego sukces przebicia przypisuje się Andrzejowi, a nie por. "Jerzemu", który de facto cały czas akcją dowodził? A. Morro był ciężko ranny - na przemian nieprzytomny i pobudzony (z relacji por. Jerzego wynika, że ranny poszedł na zwiad). Z drugiej strony "Rudego" pociągnął za sobą raczej Morro, niż bliżej chłopcom nieznany zast. dow. batalionu... Ewakuację kanałami rannych rozpoczęto zdaje się 30.08 po podjęciu decyzji o przebiciu. Miała widać nastąpić obiema drogami: górą i dołem...
×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.