Jump to content

secesjonista

Administrator
  • Content count

    25,978
  • Joined

  • Last visited

About secesjonista

  • Rank
    Ranga: Rektor
  • Birthday 03/13/1943

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Historia XIX wieku

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Zainteresowania
    Socjologia, historia idei

Recent Profile Visitors

9,610 profile views
  1. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Może trudno mówić o życzliwym stosunku, ale były okresy gdy Churchill rozważał jakąś współpracę z tym krajem i był wtedy w opozycji do oficjalnej linii rządu. Tak to wyglądało przynajmniej w ocenie naszych dyplomatów. W swym raporcie (chyba z listopada 1938 r.) ambasador Edward Raczyński zauważał odmienność postaw w łonie partii konserwatywnej (reprezentowaną m.in. przez Churchilla czy Edena), podobnie widział to radca przy naszej londyńskiej ambasadzie - Antoni Jażdżewski, wedle którego już wcześniej (relacja z 1936 r.) Churchill upatrywał we współpracy z ZSRR przeciwwagę dla rosnących roszczeń Hitlera. O tym, że Churchill widział w ZSRR (tak od połowy lat trzydziestych) element mający swe miejsce w systemie antyniemieckim przekonywał Jacek Tebinka w swym opracowaniu "Brytania dotrzyma lojalnie swojego słowa”. Winston S. Churchill a Polska". O ścieraniu się różnych poglądów; zwłaszcza w gronie funkcjonariuszy Foreign Office; w kwestii czy podjąć współpracę z ZSRR i na jakich "kierunkach" traktuje opracowanie Keitha Neilsona "Britain, Soviet Russia and the Collapse of the Versailles Order, 1919–1939". Tak to widział przywołany Raczyński: "Nie ulega wątpliwości, że w łonie partii konserwatywnej istnieje grupa – wystarczy wymienić pp. Churchilla czy nawet Edena – która, krytykując politykę zagraniczną premiera, pragnęłaby widzieć większe zbliżenie z Rosją". /"Polskie dokumenty dyplomatyczne. 1938", red. M. Kornat, wsp. P. Długołęcki, Warszawa 2007, dok. 408; o opinii Jażdżewskiego w: K. Kania "Wielka Brytania 1918–1939 w świetle polskich źródeł dyplomatycznych"/ Przy czym Churchill nie był swych pomysłach całkiem konsekwentny, i na przykład na początku 1938 r. objaśniał Raczyńskiemu, że rolę ZSRR widzi nie kwestiach europejskich a w stopowaniu Japonii na Dalekim Wschodzie, a w maju tegoż roku miał wyrazić pogląd, że nie widzi w tej chwili możliwości aktywnej współpracy z krajem, z którym sympatyzuje jedynie skrajna lewica. Współbrzmiała temu stanowisku analiza (z marca 1938) naszego MSZ zaprezentowana na łamach "Przeglądu informacyjnego Polska a Zagranica": "Ze strony zaś Anglii coraz wyraźniej zarysowuje się tendencja wyeliminowania Sowietów z aktywnych kombinacji na terenie europejskim, gdzie ich udział jest jedynie czynnikiem jątrzącym, natomiast zachowanie ich jako partnera, który grać może dogodną dla Imperium Brytyjskiego rolę w kompleksie spraw daleko-wschodnich". /tamże, 9 czerwca 1938, nr 3, s. 96/ Tylko co było dlań kwestią fundamentalną i misją? W "Mein Kampf" Amerykanie byli "zdegenerowani rasowo" to jakieś trzy lata później (według "Zweites Buch") zostali ocenieni już jako "rasowo udani". Podobnie zmieniała się jego optyka w kwestii kto miał być głównym przeciwnikiem w przeszłości, gdy to USA "zdetronizowały" ZSRR jako głównego wroga (w dłuższej perspektywie czasu). Wydaje się, że przy bardziej ostrożnej polityce Hitler mógł osiągnąć jakieś porozumienie z Wielką Brytanią. W Wielkiej Brytanii przez długi czas opinia publiczna była dość przychylnie nastawiona do wzmocnienia Niemiec, także przez jakieś nabytki na Wschodzie. Stanowisko dużej części opinii publicznej, jak i gremiów politycznych, wyraził Stanley Baldwin pod koniec lipca 1934 r. mówiąc, że granica Wielkiej Brytanii biegnie wzdłuż linii Renu. Gdzieś w grudniu 1938 r. odbyło w Royal Institute of International Affairs, przemawiający tam (zarówno w imieniu Rządu jak i Izby Gmin) Victor Raikes (wpływowy członek Partii Konserwatywnej) oświadczył, że nie niepokoi go skierowanie ekspansji Niemiec na Europę Środkową i Południowo-Wschodnią, a wręcz - skierowanie ekspansji w tym kierunku byłoby wielkim sukcesem. Andreas Hillgruber w rozdziale "England in Hitlers außenpolitischer Konzeption" (w: "Deutsche Großmacht- und Weltpolitik im 19. Und 20. Jahrhundert") wskazywał, że koncepcje polityczne Hitlera przeszły przez trzy fazy: z Anglią, bez Anglii i wreszcie: przeciw Anglii. W swych pierwotnych zamysłach Hitler uważał, że pozostawiając morza Brytyjczykom (a co za tym idzie i kolonie) uzyska wolną rękę w Europie, a zwłaszcza na kierunku wschodnim. Co z perspektywy brytyjskiej dbałości o zachowanie imperium było do zaakceptowania, choć wizja Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii ramię w ramię pokonujących Francję to już było chyba zbytnia fantazja. Jeszcze na koniec lutego 1934 r., Hitler przekonywał wyższych oficerów Reichswery (wedle notatki Maximiliana von Weichsa) , że gdyby Brytyjczycy nie przyjęli jego oferty do będzie konieczne szybkie uderzenie na Zachodzie przed ruszeniem na Wschód, ale już 5 listopada 1937 r. Anglicy (obok Francuzów) "awansowali" do kategorii odwiecznych wrogów Niemiec, pałających doń nienawiścią (Haßgegner).
  2. Oliver Cromwell - ocena

    A mógłby nam tak skrótowo objaśnić euklides jaki jest związek pomiędzy zaludnieniem angielskich miast a konfesją małżonki Cromwella? Jaki jest związek pomiędzy głównymi gałęziami gospodarki a rozstrzygnięciem czy zadzieranie przez nią nosa było jednym z głównych powodów nieprzyjęcia korony? Jaki jest związek pomiędzy liczbą ludności pracującej w rolnictwie a stosunkiem Cromwella do Aktów Nawigacyjnych? Otóż w pierwszej połowie XVII wieku ani Londyn ani Bristol nie liczyły takiej liczby mieszkańców. Szacunki podane na stronie worldpopulationreview.com to dla roku 1700 raptem 20 000, a wedle Tima Lamberta "A Brief History of Bristol, England" miało to być ok. 25 000 (tekst dostępny na stronie: localhistories.org. Według Johna R. Holmana w 1696 r. miało to być 20 157 mieszkańców (tegoż, "Orphans in pre-industrial towns: the case of Bristol in the late seventeenth century", "Local Population Studies", Vol. 15, 1975; "Apprenticeship as a factor in migration: Bristol 1675-1726", "Transcactions", Bristol and Gloucestershire Archeologiacal Society, Vol. 92, 1979), według duetu: Elizabeth Ralph i Mary E. Williams w 1700 r. miało to być dopiero 20 000, a Alfred J. Pugsley (w: "Some contributions towards a study of the economic development of Bristol in the eighteenth and nineteenth centuries", M.A. thesis, University of Bristol, 1921) podaje dla roku 1700 - 25 000 mieszkańców. Według opracowania Elizabeth Baigent "Bristol Society in the Later Eighteenth Century with Special Reference to the Handling by Computer of Fragmentary Historical Sources" (St. Hugh's College, Oxford 1985) w 1700 r. miało to być ok. 27 400. A 48 000 mieszkańców miasto te osiągnęło dopiero pomiędzy 1740 a 1760 rokiem. Także podane przez euklidesa dane dla Londynu są już bardziej zbliżone do podawanych szacunków, pierwsze w miarę wiarygodne dane dla tego miasta zaczęto publikować w połowie lat siedemdziesiątych XVII w. i miało to być wówczas 500 000, by na początku lat dziewięćdziesiątych; czyli kiedy za szacunki populacji na poważnie wziął się Gregory King; miało to być ok. 527 000. Skąd euklides wziął takie a nie inne dane dla obu miast w pierwszej połowie XVII wieku, zapewne znów pozostanie jego słodką tajemnicą, a może jednak zechce się z nami podzielić źródłami?
  3. Oliver Cromwell - ocena

    Mam podejrzenie, że bardzo bardzo dawno się tym euklides zajmował zważywszy na to, że źródeł swej wiedzy nie pamięta. Dziwić jednak może, że tak bardzo polega na swej pamięci, że nie zamierza konfrontować tego co zapamiętał z tym co twierdzą różni historycy. Przecież i ja się nie wyrażam źle o euklidesa historykach, choćby z tego powodu, że w kwestiach spornych (roli żony Cromwella w nieprzyjęciu przezeń korony i jej konfesji), do tej pory euklides nie przedstawił nam świadectwa żadnego historyka. Jak na razie euklides zaprezentował nam swoisty rodzaj argumentacji: kiedyś coś takiego przeczytałem, tak zapamiętałem, zatem tak właśnie było i nie muszę już tego sprawdzać. Można powiedzieć, iż lekceważąco odnoszę się do "historyków" piszących rewelacje o katoliczce Elizabeth Bouchier. Tylko skąd euklides wie, że chodzi o historyków? A może przeczytał to euklides w jakiejś powieści, bo przecież już tak bywało, że fabułę traktował na równi z badaniami historyków. A może przeczytał to euklides w zwiastunie jakiegoś filmu, bo przecież już tak bywało, że takie teksty traktował na równi z badaniami historyków. Skłaniam się do myśli, że tak na prawdę nic takiego euklides nie przeczytał i wszystko jest efektem euklidesa złej pamięci bądź niezrozumienia tekstu. A może zacznie euklides stosować inną metodę: wpierw sprawdzi czy to co zapamiętał zgodne jest ze stanem badań i dopiero potem coś zacznie pisać? Ja już zwracałem uwagę euklidesowi, że tego typu formatowanie tekstu to raczej przejaw kultury. W kwestii nihilizmu, to ma euklides pojęcie o znaczeniu tego terminu takie same jak o przedmiocie badań fenomenologii - czyli żadne. To, że ktoś czegoś nie napisał nihilistą go nie czyni, może czas zajrzeć do słownika? Na miejscu euklidesa nieszczególnie bym się chwalił tym co napisał w tej materii, jako że napisał ewidentne głupoty. Już bardziej nihilizm (epistemologiczny) przypisałbym samemu euklidesowi, który chyba wychodząc z założenia, iż nie istnieje wiedza pewna zatem można napisać co się chce. Słów jeszcze kilka o osobie earla Manchester, zarzutach jakie mu postawił Cromwell i przy okazji nieco o bitwie pod Marston Moor. Czy Manchester wykazał się podczas tej bitwy: "niedołęstwem" to kwestia dyskusyjna. Jeśli się porówna raporty napisane tuż po bitwie to są one często zadziwiająco odmienne od tych napisanych w kilka tygodni, podobnie jak z relacjami spisanymi kilka lat później. Przegląd takich raportów (bez weryfikacji krytycznej) znajdziemy m.in. w: "The life and campaigns of Alexander Leslie, first earl of Leven" Charlesa Sanforda Terry'ego, , Petera Younga "Marston Moor" czy "Battle of Marston Moor, 1644" w redakcji Petera Newmana. I to rozbieżne co do takich istotnych kwestii, jak: komu przypisać walne przyczynienie się do zwycięstwa, czy miała miejsce ucieczka trzech generałów bądź ucieczka jednego lub dwóch z nich, jakie oddziały zbiegły z pola walki, a jakie uciekły ale wróciły, kto z dowódców się wyróżnił (w jednych raportach ta sama osoba była przedstawiana jako zbieg czy tchórz by w innych być kreowaną na bohatera). Nieprzychylny Cromwelowi pierwszy baron Holles zapisał w swych memuarach ("Memoirs of Denzil Lord Holles, Baron of Ifield in Sussex, from the year 1641 to 1648" ed. J. Toland) wypowiedź dowódcy brygad piechoty Manchesteru - gen. Lawrence'a Crawforda, wedle której Cromwell podczas tej bitwy zachowywał się jak tchórz ("errant coward") i nie miał udziału w tym zwycięstwie ("neither part nor lotin the business"), Holles dodał od siebie, że i we wcześniejszych bitwach Cromwell potrafił chować się w żywopłocie czy uciekać od miejsca bitwy na dwadzieścia mil. Pytanie: ile w tym wszystkim prawdy? Raczej niewiele, ale pokazuje to temperaturę wzajemnych animozji. Wszystko to efekt rywalizacji propagandowej poszczególnych odłamów religijnych i fakcji politycznych, datującej się na długo przed Marston Moor (o kampanii dezinformacyjnej po bitwie pod Marston Moore: M. Stoule "Soldiers and Strangers: An Ethnic History of the English Civil War"), zarówno szkoccy prezbiterianie (Covenanters) jak i oficerowie związani z Soleman League podnosili, że "Independes" zbyt często ich oczerniali, umniejszając ich zasługi i sugerując tchórzostwo (przykład tego typu skargi znajdziemy w zbiorze opracowanym przez M.A. Richardsona "Reprints of Rare Tracts Imprints of Ancient Manuscripts, Chiefly Illustrative", Vol. II). Kiedy do Londynu zaczęły napływać raporty, korygujące zakres udziału "Sprzymierzonych" w bitwie i zwycięstwie (in plus), Robert Baillie nie mógł powstrzymać irytacji a nawet wściekłości, której dał upust w liście; z 18 lipca 1644 r.; do jednego z "braci" - Roberta Blaire'a: "We were both grieved and angry, that your Independents there should have sent up Major Harrison to trumpet over all the city their own praises, to our prejudice, making all believe, that Cromwell alone, with his unspeakable valorous regiments, had done all that service: that most of us fled: and who stayed they fought so and so, as it might be. We were much vexed with these reports, against which yow were not pleased, any of yow to instruct us with any ansuer, till Lindesay’s letters came at last, and captain Stewart with his collors. Then we sent abroad our printed relations, and could lift up our face". /"The Letters and Journals of Robert Baillie, 1637-1662" by D. Laing, Vol. 2, Edinburgh MDCCCXLI, s. 209-210/ Sam Baillie, w późniejszym okresie przyznał, że padł ofiarą kampanii dezinformacyjnej ze strony "Niezależnych". Kwestię sprzecznych relacji co do bitwy, pokrótce acz treściwie omówili: Steve Murdoch i Alexia Grosjean w opracowaniu"Alexander Leslie and the Scottish Generals of the Thirty Years' War, 1618–1648". Starcia Cromwella z poszczególnymi dowódcami miały różny charakter i podłoże, z jednej strony był to efekt jego emocjonalności potrafił wybuchnąć, oskarżać by za jakiś czas samemu neutralizować własne poczynania. Spory; jak i wynikające z nich oskarżenia; wynikały z rozbieżności co do tego jakich żołnierzy potrzebuje armia, w tej kwestii była np. rozbieżność pomiędzy Cromwellem a Manchesterem, ten pierwszy stawiał przede wszystkim na odpowiednią postawę religijną i polityczną, a co z tym idzie faworyzował jedne konfesje przed innymi. Baille wspominał, że podobne animozje dzieliły Cromwella ze wspomnianym Crawfordem czy Williamem Wallerem. Cromwell posunął się do tego, że; wbrew oczywistym faktom; w swych oskarżeniach twierdził że pod Marston Moore Crawford nie był generałem a pułkownikiem, co znacząco podważa zasadność jego zarzutów. "After the fall of York, the three parliamentary armies separated. Leven and the Scots turned northwards again to besiege Newcastle, the Fairfaxes remained to capture the royalist strongholds in Yorkshire, and Manchester, taking on his way Sheffield Castle and a few smaller garrisons, returned to Lincoln. All August he remained there idle, declining even to besiege Newark. He was weary of the war, anxious for an accommodation with the King, and shocked at the spread of sectarian and democratic opinions in his army and in the kingdom. Cromwell, as the protector of the sectaries, was at daggers-drawn with Major-General Crawford, who attempted to suppress them; Crawford cashiered an officer on the ground that he was an Anabaptist, and Cromwell and some of his colonels threatened to lay down their commissions unless Crawford was removed. A compromise of some kind was patched up, but Cromwell’s influence over Manchester was at an end". /C.H. Firth "Oliver Cromwell and the Rule of the Puritans in England", New York 1900, s. 110-111/ Jeśli chodzi o earla Manchester, to warto przypomnieć, że starł się on z Cromwellem na długo przed wzmiankowaną bitwą. Obie rodziny (:Montagu'a i Cromwella) rywalizowały politycznie ze sobą w Huntingshire, dość regularnie wymieniając się parlamentarnymi stołkami zdobywanymi w tym okręgu. W styczniu 1642 r., lord Kimbolton (jak go nazywano; w rzeczywistości przysługiwał mu tytuł: Viscount Mandeville) wystąpił w parlamencie z oskarżeniem względem Cromwella, wedle którego administrowanie tego ostatniego w Huntingshire dokonywało się ze szkodą dla pospolitaków ("poor commoners'") zamieszkujących tamtejszy fens. Rzecz potraktowano poważnie i powołano w tej sprawie komisje pod przewodnictwem Edwarda Hyde'a, 1st erla Clarendon, ten w spisanych już znacznie później swych wspomnieniach zrelacjonował, że o ile Manchester wyłuszczył swe stanowisko w sposób skromny ("modestly") to Cromwell zachował się nieparlamentarnie i nieprzyzwoicie, w sposób obraźliwy: "Lord Mandevil [tak w oryg. - secesjonista] desired to be heard, and with great Modesty related what had been done, or explained what had been faid, , Mr Cromwell did answer, and reply upon him, with so much Indency, and Rudeness, and in Language, so contrary, and offensive, that every Man would have thought, that as their Natures, and their Manners were as opposite as it is possible, so their Interest could never have been the fame". /tegoż, "The life of Edward Earl of Clarendon, Lord High Chancellor of England... written by Himself", Oxford MDCCLIX, s. 79-80/ Trochę z tego zderzenia osobowości i charakterów odnajdujemy w oskarżeniach Cromwella o zaniechania w toku kampanii 1644 roku, Cromwell "wybuchnął" by z czasem zacząć temperować ostrość swych wypowiedzi a wreszcie nawet zaczął... bronić niektórych decyzji Montagu'a. "When Cromwell came to reflect on the incidents of the last few months, he attributed the failure to obtain this victory entirely to Manchester. He had failed, apparently, not through accident or want of foresight, but through backwardness to all action. And this backwardness, concluded Cromwell, came “from some principle of unwillingness to have the war prosecuted to a full victory; and a desire to have it ended by an accommodation on some such terms to which it might be disadvantageous to bring the King too low.” On November 25th, Cromwell rose in the House of Commons, told the story of the Newbury campaign, and made this charge against Manchester. Manchester vindicated his generalship in the House of Lords, alleging that he had always acted by the advice of the council of war, and that Cromwell was a factious and obstructive subordinate. Then, leaving military questions alone, he made a bitter attack on Cromwell as a politician. He had once given great confidence to the Lieutenant-General, but latterly he had become suspicious of his designs, and had been obliged to withdraw it. For Cromwell had spoken against the nobility, and had said that he hoped to live to see never a nobleman in England. He had expressed himself with contempt against the Assembly of Divines, and with animosity against the Scots for attempting to establish Presbyterianism in England. Finally, he had avowed that he desired to have none but Independents in the army of the Eastern Association, “so that in case there should be propositions for peace, or any conclusion of a peace, such as might not stand with those ends that honest men should aim at, this army might prevent such a mischief. (...) But, instead of pressing the charge home, Cromwell drew back". /C.H. Firth "Oliver Cromwell and...", s. 114 i n./ "Although Cromwell, taking advantage of his position in the House of Commons and of the reputation he had won at Marston Moor, made a detailed criticism of his superior's strategy and tactics, he defended Manchester when the Committee of Both Kingdoms censured him for not taking action in the late autumn on the grounds that the men were sick, tired and ill-fed (...) It can be argued nevertheless that 'the quarrel' between Cromwell and Manchester had been exaggerated. After all, in most armies differences of opinion arise about the best strategy. In fact Cromwell acquiesced in Manchester's tactics at Newbury and, like him, agreed it was impossible to go on fighting with exhausted troops late into the autumn (...) He went on to abandon his attack upon Manchester". /M. Ashley "Oliver Cromwell and the Earl of Manchester", "Cromwelliana", 1984-1985, s. 8-9/ W sumie to Cromwell wywołał burzę w szklance wody, całość sporu Robert Baillie podsumował słowami: "The House of Commons in one hour ended all the quarrels which were betwixt Manchester and Cromwell". Złagodzenie postawy Cromwella nie musiała być związana jedynie z jego charakterem. Zręczne zwekslowanie sporu przez earla Manchester na grunt polityczny nie był odlań wygodnym. W tym kontekście można rozpatrywać uwagę Sue Sadler o tym, że ze strony Cromwella był to atak wyprzedzający. Musiał on zdawać sobie sprawę z postawy Szkotów, których przywódcy rozmawiali wówczas o oskarżeniu Cromwella jako podpalacza/podżegacza ("incendiary"), który chciał doprowadzić do zwaśnienia dwóch narodów. Od tych zamiarów odwiedli ich juryści z którymi konsultowali stronę prawną, wskazując na trudność w udowodnieniu tego typu zarzutów, zwłaszcza w kontekście poparcia jakim się cieszył Cromwell w Izbie Gmin. Charles Firth przywołuje słowa Maynarda (zapewne chodziło o Johna Maynarda, piastującego stanowisko Serjeants-at-Law): "Lieutenant-General Cromwell,” said Mr. Maynard, “is a person of great favour and interest with the House of Commons, and with some of the peers likewise, and therefore there must be proofs, and the most clear and evident proofs against him, to prevail with the Parliament to judge him an incendiary". /tamże, s. 116/
  4. Nobel z literatury dla Polaka

    Noo ja akurat wolałbym by Tokarczuk nie zabierała się za pisanie "nowej historii" jakichkolwiek ziem. Związki Tokarczuk ze Śląskiem (bardzo szeroko pojętym) i innymi małymi ojczyznami to faktycznie ciekawa kwestia. Mieszkańcy Nowej Rudzie raczej uznali, że oni i ich miasto zostali potraktowani "niefajnie" w zbiorze zatytułowanym "Dom dzienny. Dom nocny" (zawierającym trzydzieści osiem szkiców których akcja toczy się we wspomnianym mieście bądź jego okolicach), no ale skoro mleko się rozlało to przynajmniej spróbowano uratować śmietankę, stąd włodarze Nowej Rudy jednak wykorzystują jej twórczość (fragmenty jej prozy prezentując na swej oficjalnej stronie) do promocji miasta. Więcej szczęścia mieli mieszkańcy Ziemi Staszowskiej, którzy w "Prawieku i innych czasach" mogli odnaleźć znane im miejscowości. Łatwe do zidentyfikowania; przynajmniej według lokalnych pasjonatów z grupy "Moje miasto moja gra"; pomimo tego, że autorka zmieniła ich nazwy, a które zostały odmalowane w znacznie jaśniejszych barwach. Jakieś szesnaście lat zabrało tamtejszym miłośnikom regionu by odkryć ew. potencjał tkwiący w tej powieści co zaowocowało powstaniem gry terenowej "Szukamy Prawieku", dzięki czemu Tokarczuk została umieszczona; na skromną skalę, ale jednak; na mapie tzw. turystyki literackiej. Również mieszkańcy miasteczka Bardo wydają się być zadowoleni z pojawienia się ich miejscowości w opowiadaniu "Bardo. Szopka" (ze zbioru "Gra na wielu bębenkach"), w efekcie Tokarczuk została zaszczycona tytułem Honorowego Obywatela Miasta i Gminy Bardo. Swoją drogą, ciekawe że w swym feminizmie nie zaprotestowała (chyba?) przeciwko tej maskulistycznej formie tego tytułu. Jest też to opowiadanie przykładem jak literatura potrafi kreować nową rzeczywistość a i przeszłość. Autorka została zaproszona na spotkanie z mieszkańcami miasteczka podczas otwarcia tamtejszego festiwalu szopek. Siedziała sobie tedy na sali i słuchała różnych wystąpień i popadała w coraz większe zdumienie, oto jej fikcja literacka osnuta luźno wokół Barda i tamtejszej szopki została potraktowana jako realność. Jak sama relacjonowała próbowała protestować tłumacząc, że to jedynie artystyczna kreacja - bezskutecznie. Oto wstał jakiś młody mężczyzna i oświadczył, że o szopce opowiadała mu babcia i jest to właśnie "TA" szopka, ta sama co w opowiadaniu, ktoś inny dodał, że pozostałości właśnie "TEJ" szopki można oglądać w lokalnym muzeum. Ostatecznie Tokarczuk zrezygnowała z przekonywania mieszkańców. Przy okazji, od wielkiego święta, w Bardo serwuje się pstrąga w migdałach, którą to potrawę zaadoptowali (z prozy Tokarczuk) mieszkańcy tego miasta jako własny, lokalny specjał - choć tu już raczej w ramach uświadomionej zabawy z literacką fikcją. Swe doświadczenia związane ze splątaniem fikcji i rzeczywistości bardzieńskiej, autorka opisała w eseju "Pstrąg w migdałach" zawartym w zbiorze "Moment niedźwiedzia". Co do mej opinii w kwestiach okołoliterackich dodam: na nie - za uzasadnienie wyboru Bardo na miejsce opowiadanej przez niej historii, nie wiem jak można mieszkać 24 kilometry od tej miejscowości i uznać jej nazwę za na tyle egzotyczną by ujrzeć w niej termin z buddyzmu, gdy tymczasem to po prostu: "wzgórze, góra". To trochę tak jakby ktoś napisał nieco obsceniczną książkę, której akcja toczy się wiejskim środowisku mieszkańców rumuńskiej După Pleșe - bo tak mu się to kojarzyło. No ale różnymi drogami błądzą ludzkie skojarzenia... na tak - za wzięcie na warsztat "Lalki" Bolesława Prusa (tejże "Lalaka i perła"), mnie co prawda nie odpowiada jej interpretacja, którą bym nazwał feministyczno-gnostyczno-jungowską, ale miło, że nawet próbują zająć się taką ramotą. A Tomasz Burek w swym "Dzienniku kwarantanny" miał odwagę nazwać jej twórczość "muchomorem imitującym prawdziwka"... Kilka jej opowiadań (także tych nieco obszerniejszych, jak np. "Bieguni") pojawiało się już na liście lektur dodatkowych dla szkół ponadgimnazjalnych, obecnie na liście Ministerstwa pośród obowiązkowych lektur (dla liceów i techników) jest jej jedna książka - "Profesor Andrews w Warszawie. Wyspa". Trudno się oprzeć wrażeniu, że wydaniu w 2018 r. w odrębnej książce tych dwóch opowiadań ze zbioru "Gra na wielu bębenkach" przyświecał właśnie cel ułatwienia umieszczenia jej twórczości na liście lektur obowiązkowych. Skoro Tokarczuk nie stroni od politycznych wypowiedzi to i my możemy; z pewnym przymrużeniem oka; dodać kilka uwag na tej niwie. Czy się to nam podoba czy nie, Tokarczuk od kilku lat pozostaje w ścisłej czołówce polskich autorów (w kategorii współczesna literatura polska "wysokoartystyczna") po których książki sięgają czytelnicy. Co więcej, jest ona na pierwszym miejscu listy książek, które nauczyciele języka polskiego (a dokładniej to: polonistki, zważywszy na feminizację tego zawodu, w którym mężczyźni stanowią ok. 7%) najchętniej widzieliby na liście lektur (por. np. raport Biblioteki Narodowej "Stan czytelnictwa w Polsce w 2017 roku"). No to z tą popularnością i oczekiwaniami polonistek coś wypadałoby zrobić. Zważywszy na obiekcje podnoszone przez gregskiego, jak i doświadczenia ministra Glińskiego co to nie doczytał, "Księgi Jakubowe" nie mogły wchodzić w grę (a akurat tę książkę najchętniej widziałyby polonistki jako lekturę). No ale skoro Prezes; ponoć; doczytał... no to padło na stosowny objętościowo tomik, raptem jakieś osiemdziesiąt stron. A dla najbardziej leniwych uczniów jest wersja jeszcze bardziej skrótowa (trzydzieści dwie strony) i dodatkowo obrazkowa, komiks "Profesor Andrews w Warszawie" według scenariusza Dominika Szcześniaka, z rysunkami Grzegorza Pawlaka. .
  5. Nie wiem czy zawrotne to było tempo i na czym jechali, w tekście jest, że dojechali a wedle janceta bajką jest, że mogli dotrzeć przed kapitulacją. Czy dotarli do przedmieść czy na Stare Miasto to już inna bajka, ja wskazałem jedynie, że logistyczne uwagi janceta nie do końca są słuszne.
  6. Nobel z literatury dla Polaka

    To się ludzie porobili leniwi, raptem trochę ponad 900 stron i już jest to kłopot. "Nędznicy" Wiktora Hugo, w wydaniu anglojęzycznym (wyd. New American Library w serii Signet Classic) liczą prawie 1500 stron, a "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta wydane po francusku przez Éditions Gallimar liczy stron przeszło 3000, i nie są to wcale najobszerniejsze powieści z naszego kręgu kulturowego. A taki Sōhachi Yamaoka, laureat nagród: Noma i Yoshikawa Eiji (Noma Bungei Shō i Yoshikawa Eiji Shō) machnął powieść "Ieyasu Tokugawa", liczącą bagatela: 40 tomów i zawierającą około 10 milionów japońskich znaków (kanji). Tak przy okazji, zauważył ktoś jak bardzo rzadko "osiemnastu" wskazywało na konkretną książkę za którą przyznało swą nagrodę (bądź przynajmniej o jakiejś wspomina się w uzasadnieniu), w zasadzie dotyczy to jedynie siedmiu (: T. Mommsena, C. Spittelera, K. Hamsuna, W. Reymonta, T. Manna, J. Galsworthy'ego, E. Hemingwaya) spośród stu trzynastu nagrodzonych.
  7. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Trudno powiedzieć o jaką parowozownię (w jakiej miejscowości) chodziło autorowi, ale mamy Kościerzyn (niedaleko Sieradza) ale i miejscowość o nazwie Kościerzyna (niedaleko Gdańska).
  8. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    A nawet i dłużej, w 1987 r. w nowosądeckiej lokomotywowni uroczyście oddano do ruchu (po rewizji) TKt48 o nr. 139 (jako ciekawostkę można podać, że wykonano to dla uczczenia rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej), a w regionie obsługiwanym przez Nowy Sącz: "Ostatnia czynna TKt48-166 była zatrudniona w ruchu pasażerskim do marca, a w pracy manewrowej do maja 1989". /L. Zakrzewski "Ostatnie sądeckie parowozy", "Zeszyty Naukowo-Techniczne SITK RP", Oddział w Krakowie, Ser. Materiał konferencyjne, nr 1 (108), 2016, s. 159/ "Co prawda lokomotywy spalinowe i elektryczne coraz bardziej wypierały parowozy, ale nic nie zapowiadało rychłego końca. Według zestawienia zamieszczonego w numerze 2/91 "Parowozika" na koniec marca tego roku na inwentarzu PKP znajdowało się jeszcze 435 lokomotyw parowych (z tego czynnych co prawda niecała setka)... Masowe zamknięcia lokalnych linii kolejowych, które miały miejsce w tymże roku drastycznie ograniczyły zapotrzebowanie na pracę lokomotyw parowych. Jedną po drugiej zamykano kolejne ostatnie parowozownie - Jarocin, Żagań, Korsze, Sierpc, Kościerzyna. Jedno z ostatnich poddało się Kępno - ruch planowy tamtejsze TKt48 obsługiwały aż do wiosny 1992". /M. Ciesielski "Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły?", "Świat Kolei", 1 maja 2014, s. 12/
  9. "Szukał prawdy, lecz jej nie znalazł; konkluzji, którą uważał za główną zdobycz swych badań, nie dowiódł. Pragnął goić rany chwili obecnej i lepszą fundować przyszłość, nic jednak nie zabliźnił, niewiele zbudował, albowiem nie zdołał pochwycić prawdy... Życzyć należy literaturze polskiej i jak najwięcej głów takich i talentów, jak Walerian Kalinka, lecz najmniej zwolenników jego historiografii". /W. Smoleński "Stanowisko Waleriana Kalinki w historiografii polskiej", w: "Wybór pism" wyb. i wstęp . C. Bobińska, Warszawa 1954, s. 554/ Taką "laurkę" wystawił przedstawiciel szkoły warszawskiej nestorowi szkoły krakowskiej, tyle że Kalinka niejedno miał imię... jeśli szkoła warszawska upadek naszego państwa widziała w państwach ościennych, to warto przypomnieć opinię późnego Kalinki, który twierdził, że nowe pokolenie doby Sejmu Wielkiego dojrzało politycznie i dzięki temu państwo miało okazać się: "zdolne do poprawy, zdolne stać o swoich własnych siłach, byleby mu nie przeszkadzali sąsiedzi". /tegoż, "Sejm Czteroletni", T. I Kraków 1880, s. 664, także w T. III, s. 101/
  10. Oliver Cromwell - ocena

    O ile dobrze pamiętam, wcześniej euklides nie miał problemu z posługiwaniem się maszynowym tłumaczeniem i na takiej podstawie wywodzeniem swych racji. To zmartwię euklidesa, nie tylko nie jest to "rzecz powszechnie znana", ale wręcz jest to bałamutna informacja i żaden poważny badacz tych wydarzeń nigdy nic takiego nawet nie zasugerował. Zatem nie mógł przeczytać w kolejne książce, że osoba Joan miałaby wzbudzić obawy przed prześladowaniem protestantów. Skądinąd, wychodzi na to, że pod wpływem żony-katoliczki Lord Protektor musiałby prześladować samego siebie. Informacja o żonie katoliczce jest zatem efektem kiepskiej pamięci euklidesa albo wytworem fantazji kolejnego "prawdziwego", tym razem "historyka", ma euklides jakąś nieszczególnie szczęśliwą rękę do źródeł, gdyż często to co prezentuje jako rzecz uznaną przezeń za powszechnie znaną okazuje się zupełnie nieznaną. Niestety nie da się zweryfikować, kto tu zawinił bo; to kolejna przypadłość euklidesa; znów jest to źródło bezimienne. To proszę nie omieszkać podzielić się z nami informacjami jacy to autorzy i co takiego konkretnie w tej kwestii napisali. Tak dla porządku przypomnijmy kilka osób, które wzmiankowały o ew. przyjęciu korony przez Cromwella. Coraz częstsze pogłoski o tym pojawiły się np. po bitwie pod Worcester (wrzesień 1651 r.), wspominali o tym John Milton (por. "John Milton and the Oldenburg Safeguard" ed. L. Miller) i Edmund Ludlow (por. C.H. Firth "The Memoirs of Edmund Ludlow"), wspominał o tym kilkukrotnie Bulstrode Whitelocke (por. tegoż "Memorials of the English Affairs" czy "The Diary of Bulstrode Whitelocke, 1605-1675" ed. R. Spalding) czy sekretarz stanu John Turloe (choćby w liście, z grudnia 1656 r., do Henry'ego Cromwella; por. "A Collection of the State Papers of John Thurloe, Esq" ed. T. Birch czy P. Aubrey "Mr. Secretary Turloe: Cromwell's Secretary of State 1652-1677"). Z perspektywy rojalistycznej pisał o tym pierwszy earl Clarendon (por. tegoż "History of the Rebellion and Civil Wars in England: Begun in the Year 1641"; "Calendar of the Clarendon State Papers preserved in the Bodleian Library" ed. O. Ogle, W.H. Bliss, W.Dunn Macray, F.J. Routledge) czy John Evelyn (choć ten nie był jakimś zawziętym zwolennikiem króla) w swych dziennikach por. "Diaries and Correspondence" ed. W. Braya; które nieco niesłusznie zostały przyćmione przez zapiski Samuela Pepysa). Wzmianki o tym znajdujemy w relacjach zagranicznych dyplomatów, u: Allarta Pietera van Jongestalla (por. "A Collection... Thurloe, Esq") czy Lorenza Paulucciego (w liście do Giovanniego Sagredo z grudnia 1653 r., por. "Calendar of State Papers Relating To English Affairs in the Archives of Venice", Vol. 29, 1653-1654, ed. A.B. Hinds). Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, iż jakoś nie wspominają oni by główną przeszkodą na drodze do korony było zadzieranie nosa przez małżonkę Cromwella, by już nie wspomnieć o jej katolickiej konfesji. Kwestia przyjęcia bądź sięgnięcia po koronę stała się (w większym czy mniejszym stopniu) przedmiotem zainteresowania historyków. Wymieńmy kilka przykładów: Benjamin Woodford "Perceptions of a Monarchy withhout a King; Reactions to Oliver Cromwell's Power", Kevin Sharpe "Image Wars: Promoting Kings and Commonwealths in England, 1603-1660", Seith D. Rodger "Protector or Monarch: Images of Kingship 1656-1657", Roy Sherwood "Oliver Cromwell King In All But Name 1653-1658", Laura L. Knoppers "Constructing Cromwell: Ceremony, Portrait, and Print 1645-1661", David Underdown "Royalist Conspiracy in England: 1649-1660", Jonathan Fitzgibbons "Hereditary Succession and the Cromwellian Protectorate: the Offer of the Crown Reconsidered" ("The English Historical Review", Vol. 128, 2013), Charles Firth "Cromwell and the Crown" ("The English Historical Review", LXVII, July 1902, John Morill "King Oliver?" ("Cromwelliana", 1981-82). Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, iż jakoś nie wspominają oni by główną przeszkodą na drodze do korony było zadzieranie nosa przez małżonkę Cromwella, by już nie wspomnieć o jej katolickiej konfesji.
  11. Nobel z literatury dla Polaka

    I ziścił się koszmar gregskiego. Jak to na ogół bywa, w mediach (zwłaszcza tych internetowych) wokół tej decyzji Szwedzkiej Akademii rozgorzała dyskusja, gdzie głównie deliberuje się nad tym co i kiedy powiedziała autorka "Prawieku i innych czasów", a kwestie czysto literackie traktując po macoszemu. Lewica; nazwijmy ją: soc-liberalną; cieszy się, że nagrodę otrzymała osoba, którą uważają za jedną z ich kręgu (nie bez słuszności). Bo to i feministka, antyklerykałka, ekolożka, obrończyni zwierząt, zarazem obrończyni konstytucji i demokracji zagrożonych w naszym kraju, no i osoba co przypomina Polakom niewygodne "prawdy" (z rodzaju tych: jak to posiadaliśmy niewolników). Pomimo "werbalnie" prezentowanych sprzeciwów przez prawicę; nazwijmy ją: narodowo-klerykalną; to i jej członkowie tak na prawdę się cieszą. W tej decyzji widzą potwierdzenie żywionych przez nich przekonania o sprzysięgnięciu się przeciwko prawdziwej Polsce wrażych sił, na których czele stoją oczywiście lewicowcy z Niemiec. A amunicji do tego typu argumentacji dostarczyć miała, mniej lub bardziej lewicowa, niemiecka prasa, w której niektórzy odnajdują sugestie o politycznym kontekście tego wyboru. A niektórzy mają na uwadze wypowiedź Jacquesa Testarda z Fitzcarraldo Editions (brytyjskiego wydawcy jednej z książek Tokarczuk), który przypomniał, iż w atmosferze Brexitu i zaistniałej przemocy wobec polskiego społeczeństwa szukając polskiego autora, wybór Tokarczuk był oczywisty. Mało kto pokusił się o analizę trafności uzasadnienia noblowskiego komitetu, który przyznał swą nagrodę za: "narrative imagination that with encyclopedic passion represents the crossing of boundaries as a form of life". Tokarczuk sięgała zarówno po motyw encyklopedii (Wikipedia w "Biegunach") jak formę encyklopedycznych haseł (np. w: "Ostatnich historiach", rozdziale "Czas Izydora" z "Prawieku..."). Co ciekawe, jakoś dotychczas nie spotkałem się by w krytycznoliterackich opracowaniach jej twórczości wspominano o "encyklopedycznej pasji", podejrzewam jednak, że teraz nastąpi wysyp omówień gdzie tę pasję "odkryją" literaturoznawcy. Do mnie proza Tokarczuk nie przemawia, podobnie jak jej eseistyka. Częsty u niej melanż wątków gnostycznych (ujętych jak u Hansa Jonasa w jego "The Gnostic Religion: The Message of the Alien God and the Beginnings of Christianity"), panteistycznych, astrologicznych (wpływ układu planet na układ programów telewizyjnych) kabalistycznych (rodem z dzieł Izaaka Lurii) przyprawiony szczyptą zen - zupełnie mi nie nie odpowiada. Jeśli wierzyć samej pisarce bardzo bliska jest jej, wykreowana przez nią postać Janiny Duszejko (w: "Prowadź swój pług przez kości umarłych"). Oto, ta książkowa "stara wariatka" ujawnia zasadę swej walki: "Trzeba mówić ludziom, co mają myśleć. Nie mam wyjścia. Inaczej zrobi to ktoś inny", nieco to niepokojące. A sama Tokarczuk powinna się zastanowić czy aby nie jest jednym z tych "białych lisów" o których pisała, pod postaciami których można ujrzeć biocenozę pisarską skupioną wokół środowiska nadającego naszą polską Nike. Nie będąc admiratorem jej twórczości to przecież się cieszę z przyznania jej tej nagrody, zatem gratulacje! PS Choć gregski się pewnie zżyma to i dlań jest pewna nadzieja, może uczniowie nie będą jej czytać... zbyt rzetelnie? O ile opinia, iż Tokarczuk jest nudna jest jedynie moją własną to już zarzut nadmiernych dłużyzn dość często pojawia się w bardziej profesjonalnych ocenach i recenzjach jej twórczości. Zatem jeśli wielu wertowało jedynie pobieżnie lektury Elizy Orzeszkowej, może to i spotkać samą Tokarczuk. Oczywiście, czytanie jakiejkolwiek książki z pomijaniem "opisów" jest naganne, ale i tak wiemy, że to walka z wiatrakami. PPS Dobra wiadomość dla euklidesa; w kontekście jego pomysłów na cele badawcze fenomenologii (por.: forum.historia.org.pl - "Co jest przedmiotem badań fenomenologii (prawdziwy profesor vs. leserzy)"), Tokarczuk podejmując kwestię czasu, nadaje mu własne znaczenie, tworząc autorski fenomen.
  12. Oliver Cromwell - ocena

    Problem w tym, że właśnie stworzył konstytucję. Względem tego jest dość powszechny konsensus badaczy tego okresu dziejów. Zna euklides jakiegoś badacza, który by twierdził, że nie była to konstytucja? Nie wiem co ma do tego czy był prawnikiem czy nim nie był, jeśli euklides próbuje nawiązać do wspomnianych przeze mnie prerogatyw, to nijak się to nie wiąże ze sobą. Proszę sprawdzić co to słowo oznacza. Prerogatywy to nie kompetencje. Zanim euklides coś napisze to może wpierw coś doczyta, polecam w tym zakresie artykuł Davida Farra "The Education of Major-General John Lambert" (w: "Cromwelliana", The Journal of the Cromwell Association, 2000, ed. P. Gaunt). Przygotowanie prawnicze to akurat Lambert miał, studiował prawo w jednym z Ins of Court, otwartym pozostaje pytanie czy matrykulował na Trinity College w Cambridge. Skąd euklides czerpie swe informacje, możemy poznać źródło jego wiedzy w tej kwestii? Zyskał on pewną praktykę w tworzeniu polityczno-prawnych rozwiązań, gdyż to on wraz Henrym Iretonem opracowywał armijne Heads of the Proposals, i to on zastąpił Iretona (po jego śmierci w irlandzkim Limerick) w roli teoretyka politycznej roli armii, o czym wzmiankuje prof. Theodore Calvin Pease (w: "The Leveller Movement: A Study in the History and Political Theory of the English Great Civil War"). I nie dziwi, że wiele czasu poświęcił na przygotowanie i prezentowanie swych pomysłów na ogólną reformę prawa (szerz. N.L. Matthews "William Sheppard, Cromwell's Law Reformer"). Ja się staram, ale gdzie mi do wyżyn myślenia euklidesa. Cóż, jeśli ktoś nie rozumie, iż ówczesna armia mogła bronić parlamentu ale zarazem miał go kontrolować (czy to w myśl formalnych uprawnień czy jedynie z racji argumentu siły - co zmieniało się w poszczególnych latach), a wreszcie mogła parlament rozpędzić, gdy przynajmniej część jej dowódców została przekonana, iż zaczyna on działać wbrew interesom ludu, to nie powinien się zabierać do omawiania wydarzeń w Anglii z tej epoki. Wskazałem gdzie euklides może sobie poszukać szerszego omówienia tej kwestii, proponuję by euklides zapoznał się pod jakimi kondycjami wojsko zgodziło się (latem 1647 r.) walczyć pod gubernatorem i dowódcą wojsk w Leinster - Michaelem Jonesem. To może teraz euklides wskażę mi opracowanie bądź tekst źródłowy wskazujący na tę: "autoreklamę", bo przecież coś takiego gdzieś wyczytał. To, że Cromwell szukał siły która mogła mu pomóc kontrolować parlament jasno wynika z jego rozmowy z Bulstrode'm Whitelockiem z listopada 1652 roku, z której zapisem może się euklides zapoznać w II tomie "The Writitng nad Speeches of Oliver Cromwell. With an Introduction, Notes and an Account of his Life" w edycji Wilbura Corteza Abbota (Cambridge USA, 1939, tak od s. 587). Wprost tę nową rolę armii wyraził cromwellowski propagandysta Marchmont Nedham wykładając, iż w wobec braku równowagi w Rump Parliament armia mogła go rozwiązać, ponieważ jej zaangażowanie było nadrzędne wobec przywilejów parlamentu (por. tegoż "A true case of the state of the Commonwealth of England, Scotland and Ireland", London 1653). Cóż, te podatki to akurat argument za wyjątkową pozycją tej armii. Noo ja akurat nigdzie tak nie stwierdziłem i nie widzę powodów by przyjmować taki pogląd, euklides odnosi się do samego siebie? Zapewne źle zrozumiałem, gdzie mi tam równać się z euklidesem co to nie znając angielskiego potrafi z tego języka tłumaczyć na język polski za pomocą słownika francuskiego. Istniej uzasadnione podejrzenie, że i anglojęzyczni autorzy nie rozumieją języka angielskiego, może zatem niech euklides sam przetłumaczy poniższe uwagi i poda nam prawidłowe brzmienie, tak byśmy czegoś "źle" nie zrozumieli: "The instrument of Government was England's first and, if we except the Huble Petition and Addvice, its only written constutution". /G.D. Heath III "Making the Instrument...", s. 15/ "In late 1653, just after Lambert had established Cromwell as Lord Protector under the powers outlined in the Major-General's written constitution, the Instrument of Government, through what amounted to a military coup...". /D. Farr "The Reading of a Revolutionary? The Reading and Prison Book Lst of Major-General John Lambert" , "Cromwelliana", The Journal of the Cromwell Association, Ser. II, No 1, 2004, ed. P. Gaunt, s. 108/ "Several sources also suggest that he did not act alone. Several contemporary sources indicate that the authorship of the Instrument was princtpally military, suggesting that a small number of senior army officers drew up the constitution". /P. Gaunt "To create a little world out of chaos": The Establishment of the Protectorate, 1653-4", tamże, s. 30/ ? Jakoś tak w większości opracowań biograficznych dotyczących Cromwella nikt jakoś nie wspomina by była ona katoliczką. Wręcz odwrotnie, na ogół podaje się, że poprzez małżeństwo z córką właściciela Little Stambridge Hall, Cromwell zyskał powiązania z wieloma rodzinami purytańskimi z Essex. Howard Robinson, członek "The Battle of Worcester Society" (skądinąd jeden z potomków Olivera Cromwella), jakoś tak nie uważał. "There was also an emphasis on Cromwell’s early Puritanical background, influenced first by his Schoolmaster, Thomas Beard, and later by his marriage to Elizabeth Bourchier, daughter of a wealthy Puritan fur merchant". /H. Hague "Howard Robinson - Oliver Cromwell and the Battle of Worcester"; tekst dostępny na stronie: wyreforestu3a.org.uk/ Nie trzeba (chyba) przypominać euklidesowi, iż trzon opozycji parlamentarnej w Izbie Gmin wobec Karola I, to byli purytanie, stąd polecam mu uwagę jednego z biografów Cromwella: "So the marriage, in addition to its no doubt considerable financial advantages, brought him closer to the heart of the powerful group which was to lead the Parliamentary opposition". /Ch. Hill "God's Englishman: Oliver Cromwell and the English Revolution", New York 1970, s. 41/ "... he married Elizabeth Bourchier, the daughter of Sir James Bourchier who brought him into contact with the Puritan Party’s leading persons". /A. Unterweger "Oliver Cromwell and the English Revolution", 2004, s. 2, tekst dostępny na stronie: andreas-unterweger.eu/ I z encyklopedycznej notki: "... he married Elizabeth Bourchier, the daughter of a London merchant, in 1620. Through her he established connections with the London merchant community and with leading Puritans in Essex". /I. Gentles "Oliver Cromwell", "Europe, 1450 to 1789", w: "Encyclopedia of the Early Modern World" ed. J. Dewald, New York 2004/ "Shortly after his marriage, Cromwell experienced his evangelical conversion to Christ". /J.D. Schneider "The English Diplomatic Corps, 1649-1660: A Comparison of the Diplomats of the Commonwealth and Protectorate and of Charles II", Kansas State University, Department of History, Manhatann 2011, s. 4/ Aż dziw, że nie przeszedł wówczas na katolicyzm mając katoliczkę za żonę... To może teraz euklides się zrewanżuje i poda nam autorów mówiących o katolicyzmie Joan?
  13. Jak najbardziej i sam Haszek: "A také to dál neumím,” vzdychl Švejk. „Znám ještě první slo ku z ,Kde domov můj' a potom ,Jenerál Windischgrätz a vojenští páni od východu slunce vojnu započali' a ještě pár takových národních písniček jako ,Zachovej nám, Hospodine' a ,Když jsme táhli k Jaroměři' a ,Tisíckrát pozdravujeme Tebe'...” i: "Jenerál Windischgrätz a vojenští páni od východu slunce vojnu započali; hop, hop, hop!". /J. Hašek "Osudy dobrého vojáka Švejka za světové války" [online]., V MKP 1. vyd. Praha : Městská knihovna v Praze, 2011, s. 33 i s. 53; tekst dostępny na stronie biblioteki: web2.mlp.cz/
  14. Oliver Cromwell - ocena

    Jak najbardziej można się zgodzić z takim stwierdzeniem, o ile wypowiadająca je osoba wie co na prawdę kryje się pod słowem: "uczynił". Generał John Lambert nie miał prerogatyw by uczynić kogokolwiek Lordem Protektorem. Bez wątpienia stworzył on stosowne regulacje prawne (konstytucyjne), które to umożliwiały i to on przeforsował to rozwiązanie w gronie wyższych oficerów. Bez ich zgody Cromwell raczej nie zdołałby uzyskać takiego urzędu, przynajmniej nie w 1653 roku. Po rozwiązaniu Parlamentu Świętych powstała próżnia, zarówno w obszarze legislatywy jak i egzekutywy, króla już od dawna nie ma, parlament rozwiązany a co za tym idzie nie ma też Rady Stanu (Council of State), jedynie co pozostało to armia. Już, tak gdzieś od lata 1647 roku, armia stała się quasi-politycznym ciałem podkreślając w kolejnych deklaracjach, że nie jest jest armią najemnych żołnierzy ("a mere mercenary army") tylko armią powołaną przez parlament do obrony tegoż, obrony ludu i sprawiedliwości (por. uwagi zawarte u Johna Rushwortha w VI tomie "Historical Collections of Private Passages of State"). Po zgładzeniu króla, zniesieniu Izby Lordów, powołaniu Commonwealthu, armia stała się "estate of the realm" a Rump Parliament stał się jedynie maskotką (por. uwagi z debaty parlamentarnej z 11 lutego 1659 r., zawarte w "Diaries of Thomas Burton, Esq." ed. J.T. Rutt, T. III). A "głową" polityczną armii była Rada Oficerów (Council of Officers) i to temu ciału Lambert przestawił swój projekt do akceptacji. Faktem jest, że nieszczególnie się przejmował głosami oponentów czy próbami zgłaszania jakichś poprawek, ale faktem jest też, iż on sam uznał, że potrzebuje zgody tego gremium. "On December 13 the Instrument was formally presented to the officers, significantly enough by Lambert himself, who read it alound to them. When some of them began to object to it, Lambert interrupted brusquely and "informed them that it was not now to be disputed, whether this should be the form of government or not, for that was already resolved, it having been under consideration for two month past". He did, however, agree to consider any amendments they might suggest. At the next meeting the officers were treated even more cavalierly since no naswer whatsoever was given to their suggested amendments, nor were they consulted further but were "openly told by Major-General Lambert, that the General would thae care of managign the civil government. They were required "to repair to their respective charges" in order to maintain order and were then dismissed". /G.D. Heath III "Making the Instrument of Government", "Journal of British Studies", Vol. 6, No. 2, May 1967, s. 19/ Tylko co w sumie ma do mego zapytania kwestia kto uczynił Cromwella - Protektorem bądź przyczynił się do takiego wywyższenia jego osoby? Lambert uznał, że potrzeba nowych konstytucyjnych regulacji, a w ich efekcie Cromwell uzyskał tytuł Lorda Protektora, a dzięki późniejszym interpretacjom Instrumentów - władzę dyktatorską. Chyba nikt nie będzie utrzymywał, iż Lambert wykoncypował całą koncepcję zawartą w Instrument of Government w przeciągu doby. Trudno też utrzymywać, że o jego pracy nad tymi regulacjami Cromwell nie był poinformowany. Atoli wedle euklidesa, Cromwell nie był zainteresowany zmianami w konstytucji. Cóż... Oskarżyć oskarżył choć nie o: celowe niedołęstwo, to już wymysł euklidesa (bądź jego źródeł), zresztą powszechnie wiadomym wówczas było, że Edward Montagu nie był zwolennikiem całkowitego dobicia rojalistów. Ciekawszym jest to, że wedle historyczki Sue L. Sadler oskarżenia Cromwella były atakiem prewencyjnym. "On 25 November 1644 Cromwell launched a pre-emptive attack in parliament on the earl of Manchester, accusing his general of deliberately avoiding the total military victory that Marston Moor had made possible. This negligence, Cromwell claimed, emanated from Machester's desire to end the bloodshed through a negotiated settlement with the king, and his support for the introduction of a Presbyterian system in English church government-policies that Cromwell bitterly opposed. There were two strans to his attack. One was the increasing friction between Independents and Presbyterians in general. The other was more specific: the dismal performance of the parliamentarian armies in the autumn campaign of 1644. Parliament's succes in crushing the northern royalist army at Marston Moor had apparently signalled the beginning of the enemy's demise, but the lacklustre performance and infighting that followed, especially during the 2nd Newburry campaign, let the royalists bounce back. Adding more pressure was a sense that time was running out while the potential rewards of the summer victory slipped through their fingers. England had fought for two years without an adequate infrastructure to sustain the opposing armies. There was a real danger of parliament being forced into a dishonourable peace by a people unwilling, or unable, to bear the price of continued warfare. A few days after Cromwell's blistering attack, Manchester met his challenge head on. A few days after Cromwell's blistering attack, Manchester met his challenge head on. He first countered Cromwell's attempts to make him the scapegoat of autumn campaign by presenting his own version of events. Then he also gave an account of Cromwell's character, which was designed to destroy his enemy's credibility. The combined effect was to denounce Cromwell as an unscrupulous, skilful dissembler masquerading as a defender of the godly. He was also portayed as a threat to social order and to the influence of the Scots and English Presbyterians; and a man guilty of insubordination in his self-serving determination to resolve the conflict by the sword. Central to Manchester's case was evidence derived from an anonymous 'opponent', which was used to demonstrate that Cromwell's duplicitous tendencies had been observed from the very beginning of the war in the fenland and fen-edge, where his early military reputation was forged. Thus by the winter of 1644 we have a fully fledged characterisation of Cromwell as the arch-deceiver as well as Cromwell the parliamentarion military hero. This double-edged reputation continued for the rest of his life and beyond". /tejże, "Lord of the Fens”: Oliver Cromwell’s Reputation in the First Civil War", w: "Oliver Cromwell. New Perspective" ed. P. Little, 2009, s. 65/
  15. Taka drobna uwaga, polscy autorzy nie są odosobnieni w stosowaniu takiej pisowni, natkniemy się na nią również w opracowaniach autorów czeskich, angielskich (anglojęzycznych) czy nawet niemieckich, zarówno w opracowaniach napisanych w XIX wieku jak współcześnie. Dla przykładu: Z.V. Tobolka "Politické dějiny československého národa od r. 1848 až do dnešní doby" J.B. Malý "Mezi vzkřísením. 1848-1860. Kronika dvanáctiletí Rakouska" J. Kolejka "Národy habsburské monarchie v revoluci 1848-1849" L. Vladimír "Největší záhady dávných Čech", Oldřich Mahler, ?Miroslav Broft "Události pražské v červnu 1848" R.J. Rath "The Viennese Revolution of 1848" L.D. Orton "The Prague Slav Congress of 1848" W.H. Stiles "Austria in 1848 - 49: Being a History of the Late Political Movements in Vienna, Milan, Venice, and Prague..." J. Sperber "The European Revolutions, 1848-1851" "Die Prager Juni-Ereignisse in der Pfingstwoche des Jahres 1848 nach den Ergebnissen der hierüber gepflogenen gerichtlichen Untersuchung" F. Prinz "Prag und Wien 1848. Probleme der nationalen und sozialen Revolution im Spiegel der Wiener Ministerratsprotokolle" H.-J. Scheidgen "Der deutsche Katholizismus in der Revolution von 1848/49. Episkopat - Klerus - Laien - Vereine" E. Niederhauser "1848: Sturm im Habsburgerreich".
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.