Jump to content

Achilles

Użytkownicy
  • Content count

    680
  • Joined

  • Last visited

Posts posted by Achilles


  1. Najfajniejszy... tzn.? Szczerze mówiąc żadnego z nich nie znałem. : )

    Poza tym bogów greckich było hoho. Ankieta ma mały zasięg. Temat troszkę nie ten tego. Mamy już na forum wątek o ulubionej postaci mitologicznej (o ile nie greckiej) - bogowie pod to podchodzą.


  2. Moim skromnym zdaniem, najlepiej jest robić notatki na podstawie przeczytanego teksu - uważnie czytasz dany fragment, po czym nie korzystając już z pomocy naukowej, lecz z własnej wiedzy, formułujesz zdania i zapisujesz je w zeszycie. Po sobie widzę, że to dobra metoda.

    A matematyki nie ma co się bać, rozwiązywanie zadań toż to sam relaks. :}

    Chociaż maturę będę zdawać za dobre kilka lat, nie przeraża mnie to.


  3. zbuntowani nie mieli dowódcy, sztabu,planu czy jakiegoś podziału na oddziały [...] od momentu szturmu na więzienie to były spontaniczne wypadki,żywioł którym nikt nie kierował i nie dowodził..

    Brak dowódcy, jakiegokolwiek zorganizowania. Poznański Czerwiec z góry czekała porażka. Pomimo to można wyróżnić osoby, które mniej i bardziej wykazały się w działaniach. Najczęściej spotkałem się z opiniami, że jak już to na miano ojca strajku najbardziej zasługuje znany z "procesu dziesięciu" Janusz Kulas "Eddie Polo".

    I ciekawostka-już w latach 90 ujawnił się samozwańczy "wódz powstania"-napisał nawet wspomnienia jak to zaplanował ,zorganizował,przygotował i przeprowadził Poznański Czerwiec -nazywając się wodzem powstania -tyle że nikt go nie pamięta, nie ma też o nim najmniejszej wzmianki w żadnym z dokumentów.

    Masz więcej informacji na ten temat?

    Przypomina mi się dość komiczna sytuacja dotycząca powstania wielkopolskiego. Tutaj również po kilku latach "wyłonił" się "dowódca", o którym wcześniej świat nie słyszał. Nazwiska nie pamiętam.


  4. Artykuł ciekawy. Pokrótce ukazuje rzeczywistość poznańskiej zawieruchy.

    Odnoszę wrażenie, że autor głównie walczy z określeniem poznańskiego czerwca jako "powstanie". I słusznie. Ginęli głównie niewinni. Większość występowała po to, by walczyć o swoje prawa, a nie upadek systemu - o czym wspomina niejeden świadek. Myślę, że słowo "powstanie" dokładane jest po to, by wyolbrzymić całe zajścia i skutki, jakie za sobą niosło.

    Po tych pięćdziesięciu latach sformułowano wiele tez, postawiono jeszcze więcej hipotez. Zapewne nigdy do końca nie odkryjemy odpowiedzi na wszystkie zadane pytania.

    Być może w tlumie poszla plotka że "nasi są w UB-eckim więzieniu" chodźmy ich uwolnić"

    Poszła. Pomimo interwencji obecnych na pl. Stalina delegatów, część z strajkujących udała się początkowo na ul. Młyńską 24, po czym, nieznalazłwszy "uwięzionych", poszli do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na Kochanowskiego. Jak wiadomo - tutaj domagający się nie otrzymali pozwolenia na wejście. Z drugiej strony i dobrze, bo wtedy miałby miejsce prawdziwy rzeźnik. Pierwsze strzały rozległy się między 10.30 a 11.00.

    ściągnięcie takiej ilości wojska pokazuje strach wadz względem zamieszek

    Szczerze mówiąc wydaje mi się, że tyle wojska przysłano w celu pokazania możliwości władzy, a nie ukazania jej strachu. Choć jednoznacznej odpowiedzi brakuje.


  5. Praktycznie 3 maja zastąpiono pierwszym. W roku 1950 sejm uchwalił ustawę, która zapoczątkowała tę datę jako święto państwowe upamiętniające "działania i czyny klasy robotniczej oraz początek socjalizmu".

    Pamiątka 1 maja jest poświęcona strajkowi w Chicago z 1886 r., kiedy to miała miejsce krwawa walka robotników z policją.

    W PRL-u było to jedne z najważniejszych świąt. Władze poprzez liczne procesje chcieli zwrócić uwagę na pozorny ład i spokój w państwie oraz zainteresowanie władzy klasą robotniczą. Jeśli nie byłeś na pochodach, nie miałeś co marzyć o premii.


  6. czytam posty, dywagowanie nad zadaniami i nad tym dachem domu - przecież to jest łatwe jak diabli....

    Stres. Niektórzy po przeczytaniu zadania patrzyli przez okna jak wyglądają dachy.

    Do testu z angielskiego zbytnio się nie przykładałem - nie liczy się z pozostałymi, więc po co? Nawet nie sprawdzałem zadań. Z tej części będę miał prawdopodobnie 40 pkt.


  7. Stalin telefonuje do Berii:

    Ławrentij, zginęła mi fajka. Dywersja. Zacznij działać.

    - Tak jest, towarzyszu Stalin. W tydzień później.

    - Towarzyszu Stalin, pozwólcie zameldować: w związku z zaginięciem waszej fajki rozpoczęto śledztwo. Wykryto spisek. Aresztowano 400 osób. 389 już się przyznało do dywersji. Zostali skazani i rozstrzelani.

    - Nie spiesz się tak, Ławrentij. Fajka się znalazła

    Jeden z wielu dowcipów o Stalinie.


  8. Z tego, co sobie obliczyłem, wychodzi, że będę miał 49 pkt. Wydaje mi się, że to trochę za wysoko. Jednak jeżeli okaże się to prawdą, bardzo się ucieszę.

    Jutro test z angielskiego. Na próbnym miałem 37 pkt. Zobaczymy czy zdołam przekroczyć zadowalającą 40-stkę, z czego byłbym bardzo dumny.

    Wszystkim gimnazjalistom życzę jutro powodzenia.


  9. Należało policzyć pole powierzchni dachów dwóch domków, i odpowiedzieć, który jest większy.

    I tutaj dużo osób poległo. W tym drugim domku trzeba było dać 2 x prostokąt. Wielu liczyło również trójkąty.

    Czuję, że lepiej poszło mi niż wczoraj. Na pewno mam jedno zadanie zamknięte źle. To z tą falą dźwiękową. Przeinaczyłem wzór. :}


  10. Teraz sprawdziłem. Z Zamkniętych jedno mam źle. A z programu to chyba mi jeden punkt odciągną. Ta kolacja z Dudkiem... W tekście pisali, że Dudek zaprosił ich na kolację, co nie było przewidziane w programie, dlatego moim zdaniem nie powinniśmy umieszczać czegoś, co być nie powinno (tak na zdrowy rozsądek).


  11. Beria eliminował wrogów. Byli nimi w szczególności ci, którzy na pierwszy rzut oka spodobali się Stalinowi. Chciał zachować u "Soso" miano lizusa. Kilka razy zorganizował rzekome zamachy na Stalina, by podczas nich pokazać swoje oddanie w stosunku do wodza. Może przedstawię.

    Pewnego dnia Beria odwiedził w kuchni osobistego kucharza Stalina, który akurat (jak łatwo się domyślić) gotował przysmaki dla swego pana. Łwrientij zapytał kucharza dlaczego nie nosi przy sobie broni. Ten odpowiedział, że jest mu niepotrzebna. Beria zaczął przekonywać, że do skutecznej ochrony wodza, należy nosić ją zawsze przy sobie, by w każdej chwili móc zareagować gdyby Stalinowi groziło niebezpieczeństwo. Kiedy kucharz podał przygotowane danie, Beria krzyknął: "On ma broń!". Zanim biedak zaczął się tłumaczyć, Beria oddał kilka strzałów. Przestraszony Stalin "uzależnił" się od "wybawiciela".

    Podobnie było na jeziorze, blisko daczy wodza (o ile dobrze pamiętam). Beria blisko stacjonującej jednostce kazał ślepymi nabojami strzelać do łodzi, kiedy ta wypłynie. Po wykonaniu rozkazu, znajdujący się na łodzi żołnierze przystąpili do akcji strzelając (tym razem prawdziwymi pociskami) do atakujących. W tym czasie Beria heroicznie i pokazowo rzucił się osłaniając ciało Stalina przed "niebezpiecznymi" nabojami.

    Wygląda na to, że gdyby Beria był reżyserem, nie zabrakłoby mu weny ani talentu.


  12. Armia rosyjska dobrze tłumiła wystapienia bezsilnych, z kamykami w ręku. Mikołaj podczas wojny krymskiej zauważył, że jego wrogowie zamiast procy mają "coś więcej".

    Jednak Mikołajka można troszkę usprawiedliwić. Po Aleksandrze tron miał przejąć Konstanty, a o braku możliwości jego przejęcia wiedział mało kto. Najmłodszy z braci nigdy nie był wychowywany i kształcony jako przyszły władca, bardziej interesował się wojskiem.

    Aleksander to taki mieszaniec, być może chciał dobrze, wyszło źle. Najbardziej (zdaje się) na jego niekorzyść zalicza się fakt przyjaźni z Arakczejewem - istnym demonem.


  13. Od czasu lekcji historii o zagładzie Żydów, w klasie krąży dowcip o żydowskim mydełku. Jednym słowem: bezmózgi. Potrzebne byłoby im kolejne krwawe wydarzenie, w którym ginęliby niewinni - oni lub ich bliscy. Może wtedy zaczęliby szanować to, co szacunku wymaga.


  14. Przyznam, że test próbny było o wiele łatwiejszy... chociaż ten jakoś szczególnie mnie nie zaskoczył. Powstanie listopadowe i Wielka Emigracja - jak na historię to przypadło tylko tyle. Był ładny obrazeczek z geografem. Pytali również o wiersz Gałczyńskiego. Tutaj przyznam, że były trudności. Według odpowiedzi rówieśników, mam źle pytanie zamknięte dotyczące sensu filozoficznego w podanych zdaniach. A co do podania to nie wiem czy powinienem umieścić w lewym górnym narożniku informacje o samorządzie szkolnym. Na próbnym miałem 49. Teraz oczekuję, że mniej niż 45 mieć nie będę.


  15. Ale skoro ktoś z "góry"stwierdził ,że powinna być w kanonie lektur to chyba nie jest taka najgorsza;]

    A mi jakoś wszystkie lektury się podobają. :}

    Quo Vadis ciekawe... dobre sobie to najgorsza książka Sienkiewicza

    Są gorsze...

    Quo Vadis nie przyjęto dlatego, że można by się nauczyć czegoś na temat historii starożytnej (chociaż są tam fakty i fikcje), ale po to, by w czytelniku "otworzyły się" emocje. Na mnie ta powieść wpłynęła bardzo, bardzo mocno. Do dzisiaj modlę się za duszę pierwszych chrześcijan... (tak na marginesie)

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.