Jump to content

Domen

Użytkownicy
  • Content count

    331
  • Joined

  • Last visited

Posts posted by Domen


  1. W jakim stopniu Kaczyński stworzył Ślązakowców?:

    - Skoro Ślązak to wstrętny Niemiec, który tylko udawał Polaka, to Wielkopolanin musowo musi być wstrętnym Prusakiem - ironizuje Agnieszka Ziółkowska z Poznania, która w internetowym samospisie wpisała jako narodowość "wielkopolska". - I jeżeli to prezes Kaczyński ma decydować o naszej narodowości, to chyba nie załapię się na prawdziwego Polaka. Nie do twarzy mi w moherowym berecie i nie po drodze z krzyżem na Krakowskie Przedmieście.

    Za: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/388439,po-slowach-kaczynskiego-wielkopolanie-zrobia-jak-slazacy,id,t.html?cookie=1

    Do tego jeszcze znalazłem taki film (ale przy wyliczaniu tego co Śląsk dał Polsce nie wspomnieli o tym, ilu Polaków i Wielkopolan zamordowali śląscy Volksdeutsche):

    Poza tym Małysz i Farna pochodzą ze Śląska Cieszyńskiego (Farna z Zaolzia), a nie ze Śląska Górnego. Reszty nie sprawdzałem bo nie mam czasu.


  2. Tomasz N,

    https://forum.historia.org.pl/topic/16026-mniejszosc-etniczna-slazacy/page__view__findpost__p__236463

    okazję poznania XIX w śląskiego w naturze gdyż, jak wynika z wstępu, autor listów był uczony w niemieckiej szkole, stąd listy pisał fonetycznie, "niemieckimi" literami.

    To już teraz wiem, na czym polegała umiejętność pisania "tylko po niemiecku" u jednego z moich dziadków.

    Też był uczony w niemieckiej szkole, ale w Wielkopolsce. Tfu, w Provinz Posen.

    ======================================

    Edit:

    Furiusz,

    Takie pełne "wymycie" starej ludności jest nie do pomyślenia (zreszta czy przetrwałaby nazwa Wisła [przedsłowiańska] gdyby nie zostały na naszych ziemiach jakieś grupy ludności które przekazały nowym przybyszom jak ta rzeka się zwie?), pytanie tylko czy byłby to na tyle istotny substrat by mówić o pochodzeniu celtyckim?

    Ba, nazwa Wisła jest nie tylko przedsłowiańska, ale wręcz przedindoeuropejska, czyli ma naprawdę wiele tysięcy lat.

    Z kolei co do Odry to jest kilka teorii, ale niektórzy też uważają, że jest to nazwa przedindoeuropejska.


  3. Co do tego testu DNA:

    Jeden użytkownik innego angielskiego forum o nazwisku Griepentrog zrobił sobie taki test i podzielił się rezultatem na forum.

    W opisie wyniku jego profilu DNA miał coś takiego:

    99.8% - europejski, w tym:

    1.2% - skandynawski

    0.1% - brytyjski i irlandzki

    37.3% - bliżej nieokreślony północnoeuropejski

    19.1% - wschodnioeuropejski

    0.5% - bałkański

    0.5% - bliżej nieokreślony południowoeuropejski

    0.1% - żydowski aszkenazyjski

    41.1% - bliżej nieokreślony europejski

    0.2% - nieprzydzielony

    Przy czym ten użytkownik mieszka w USA a zanim zrobił ten test, uważał swoich przodków za Niemców z Pomorza Zachodniego (okolice Szczecina).

    Więc dowiedział się on z tego testu właściwie tyle, że jest genetycznie... Europejczykiem. No i jeszcze, że w jednej dziesiątej procenta jest Żydem. :)

    Czyli wiesz, czego mniej więcej możesz się spodziewać. Chociaż "spece" z National Geographic są pewnie bardziej profesjonalni, tak sądzę.


  4. Wcale mnie to nie dziwi biorąc pod uwagę heterogeniczność grup barbarzyńskich jakie dokonywały napadów na Ir - one same w sobie były różnorodne, a i biorąc pod uwagę wielkość niektórych sił np tych z którymi Wandalowie przeprawiali się do Afryki - znów wcale to nie dziwi. Inna sprawa, że skala wielkości populacji była też inna i możliwości technicznych.

    Grube nadużycie biorąc pod uwagę dane źródeł pisanych i archeologicznych. Skoro migracje nie miały miejsca to jak Wandalowie dotarli do Afryki? Nie uważasz, że takie tezy są rzucane raczej - w celu promocji własnej wizji i wzbudzenia zainteresowania i dlatego specjalnie są przesadzone? Skład etniczny migrujących nie musiał być jednorodny, ba wędrując przez różne tereny zabierano ze sobą najzwyczajniej wojowników którzy byli w stanie się wyekwipować i mieli na to ochotę. Nawet w źródłach pisanych są ślady takiego "skrzykiwania" na wyprawy, gdy autorzy antyczni podają jakie ludy brały w bitwach udział. czy nie jest tu modelową bitwa na polach Katalaunijskich? Gdzie po stronie Hunów walczyły różne inne plemiona i ludy?

    Zgadzam się. Twierdzenie, że nie było migracji to gruba przesada a brak wyraźnych śladów tejże można wyjaśnić tak jak piszesz, zróżnicowaniem migrujących grup. Przecież to były konglomeraty nawet wewnątrz poszczególnych plemion, a migrowały przeważnie związki plemion. Po drodze cały czas wchłaniali różne grupy.

    Ale z drugiej strony twierdzenia o całkowitym wyludnieniu niektórych obszarów też są przesadą i archeologia zresztą już dostarczyła na to dowodów. W czasach historycznych też nie ma praktycznie takich przypadków, w których jakieś społeczeństwo migrowało w całości, opuszczając całkowicie dawne terytorium.

    ==============================

    Przenoszę resztę na następną stronę.


  5. Zupełnie poważnie o tym pisałem. Prawdę mówiąc to sam już ciekawy jestem.

    Sam takiego testu nie robiłem, więc nie orientuję się w tym aż tak dobrze.

    Jest masa firm oferujących te usługi, większość to raczej partacze i np. przyślą Ci wynik, że w 50% jesteś "bliżej nieokreślonym Europejczykiem".

    Za 599 zł + przesyłka możesz sobie zrobić taki test za pośrednictwem National Geographic Genographic Project, oni pewnie nie są partaczami:

    http://shop.nationalgeographic.com/ngs/browse/productDetail.jsp?productId=2001246&gsk&code=MR20936

    Może coś tańszego znajdziesz.


  6. Jak chcesz znać swoich przodków to polecam solidne przeczesanie drzewa genealogicznego, a nie bawienie się w testy DNA za 500 złotych. Jeśli chcesz zrobić porządny test DNA, taki który daje Ci informacje o pochodzeniu geograficznym wielu przodków, to raczej nie zmieścisz się w tej kwocie. A zwykłe zbadanie haplogrupy Y-DNA oraz haplogrupy mtDNA (matczynej) pokaże Ci tylko dwie z bardzo wielu (kilka pokoleń wstecz już kilkuset) linii Twoich przodków.

    Haplogrupa Y-DNA przekazuje informację tylko o przodku w bezpośredniej linii męskiej, a z kolei mtDNA w bezpośredniej linii żeńskiej. Jeśli cofniesz się 10 pokoleń wstecz masz 1024 przodków, w tym 512 prapra... babek i 512 prapra... dziadków. Tylko dwoje z nich śledzisz przy pomocy haplogrup.

    Tu masz to dobrze zobrazowane:

    Zobrazowanie.png


  7. Mają jej pewnie dokładnie tyle samo co i Ślązacy czyli nic no może akurat u nich ze względu na ukształtowanie terenu więcej owych Celtów przetrwało.

    Dlaczego? Czyżby Słowianie wyrżnęli całą poprzednią ludność w momencie przybycia w ten rejon?

    Bo chyba nie wierzysz w teorie o "całkowitym wyludnieniu". Zresztą jest w toku projekt badawczy na ten temat:

    http://www.mpov.uw.edu.pl/pl/badania

    Jest możliwe, tak jak już pisałem wyżej, że skala tzw. "wędrówek ludów" jest przereklamowana. Z jakiegoś powodu genetycy w wielu częściach Europy i Afryki Północnej od lat nie mogą się dopatrzeć śladów barbarzyńskich migracji w DNA ludzi z tych rejonów, to jest rejonów gdzie te masy barbarzyńców się podobno osiedlały. Albo coś źle robią (może np. szukają nie tych genów co trzeba, bo myślą że owi barbarzyńcy mieli inne geny niż faktycznie mieli) albo migracji na tak masową skalę jak się zwykło uważać, nie było. Zwolennikiem tej ostatniej teorii jest prof. Patrick J. Geary, "Rethinking Barbarian invasions through genomic history":

    http://video.ias.edu/node/5304

    Na początek prof. Geary opisuje "romantyczne" wizje germańskich migracji i stwierdza (8:57 wykładu):

    8:57 That’s all very nice but these days we are not even sure that these things happened. We are not sure what went on in this period. Were there barbarian migrations?

    To wszystko bardzo ładne ale w dzisiejszych czasach nie jesteśmy nawet pewni czy te wszystkie rzeczy się wydarzyły. Nie jesteśmy pewnie co się działo w tamtych czasach. Czy miały miejsce barbarzyńskie migracje?

    12:57 no, there were not any migrations. There were civil wars and armies that used barbarians in their civil wars but the migrations never took place.

    nie, nie było żadnych migracji. Były wojny domowe i armie, które korzystały z barbarzyńców w tych wojnach domowych ale migracje nigdy nie miały miejsca. To wymysł "romantyków", który zagnieździł się jak amok w społeczeństwie.

    Ale jest równie prawdopodobne, że owi genetycy po prostu szukają nie tego trzeba.

    Np. szukają śladów haplogrupy I1, gdy tymczasem wschodni Germanie, tacy jak np. Goci, byli - dajmy na to - "nosicielami" haplogrupy R1a.


  8. Bardziej wpływy kulturowe celtyckie dotarły, niż sami Celtowie.

    Zresztą generalnie we współczesnej nauce jest dosyć dyskusyjne, kto to był ci "Celtowie" i czy wszyscy mówili tymi samymi językami czy nie.

    To samo zresztą też się tyczy niektórych innych ludów starożytnych.

    Np. Tacyt uważał za Germanów wszystkich co używają tarcz i walczą pieszo (z tego co pamiętam)... :)

    Zakwalifikował on przez to np. niektóre ludy niewątpliwie bałtyckie (mówiące językami bałtyckimi) do Germanów.

    Wiadomo w każdym razie, że w obszarze określanym "Germanią" mieszkali nie tylko Germanie (= mówiący językami germańskimi), tak jak w "Sarmacji" mieszkali nie tylko Sarmaci. A przypominam, że "Sarmacja" to praktycznie cała Europa Wschodnia i część Europy Środkowej wg. starożytnych Greków i Rzymian.


  9. Co do Celtów na Śląsku i w "krwi" Ślązaków - sorry, ale raczej to Czesi mają sporo "krwi celtyckiej", natomiast na Śląsk Celtowie chyba nie dotarli. Dotarły na Śląsk garnki celtyckie i biżuteria celtycka. Ale to, że w Polsce jemy hamburgery w McDonaldzie to nie znaczy, że ten kraj zamieszkują Amerykanie. :)

    Na pewno plemiona celtyckie zamieszkiwały na południe od Karpat - czyli tam gdzie teraz są Czechy i Słowacja.

    Na północ od Karpat niewiele wskazuje na obecność Celtów, poza wymianą handlową.

    Co uważam za nader naciągane i niemające oparcia w rzeczywistości historycznej.

    Dokładnie. Swoją drogą - niektórzy zakładają istnienie hipotetycznej "wenedzkiej" grupy językowej.

    Ale języki wenedzkie to nie celtyckie, tylko prędzej jakaś odrębna, już wymarła, gałąź językowa.

    Poza tym w średniowieczu nazywano ogólnie Słowian Zachodnich mianem "Wendów" lub "Wenedów".


  10. Może to coś wyjaśni.

    Przed chwilą mnie krytykowałeś za zbyt małe próbki (27 osób), a teraz wstawiasz film, w którym pytają w sumie ok. 30 osób. ;)

    Jak widać, trzy osoby robią różnicę? :)

    Jak chyba napisałem wcześniej, trochę za mała grupa aby brać ją pod uwagę.

    Tak samo wielka jak liczba przepytanych w ulicznej sondzie, do której link wstawiłeś.

    Poza tym tak jak pisałem - R1a nie jest haplogrupą "słowiańską", tylko indoeuropejską.

    Wśród Słowian Południowych bardziej powszechna jest np. haplogrupa I2 oraz inne typowo bałkańskie, takie jak J oraz E.

    Poza tym obie główne haplogrupy R - R1a i R1b - występują tak w Europie jak i poza Europą. Natomiast haplogrupa I nie jest "germańska", tylko staroeuropejska. Najwięcej się jej zachowało na Bałkanach i w Skandynawii, a to dlatego, że te rejony nie sprzyjały rolnictwu ("nosicielami" tej haplogrupy byli głównie łowcy zbieracze, gdy ci co "przywlekli" rolnictwo do Europy mieli inne haplogrupy - przy czym nie tylko R1b, wbrew temu co sugeruje film, jaki wstawię niżej).

    Tutaj bardzo uproszczona (m.in. dlatego, że uwzględnia tylko te 3 haplogrupy z wielu) ale dobra animacja:


  11. Nawet w tej próbce, którą podał kolega Domen egzystuje większa część germańska niż u innych Polaków

    Akurat nie większa, lecz mniejsza - bo tylko 4 osoby z próbki 27 osób miały haplogrupy I1 (2) i R1b (też 2).

    Ale przypisywanie współczesnych haplogrup do starożytnych grup etnicznych i językowych ja bym raczej odradzał. Wschodni Germanie to nie zachodni Germanie ani nie Skandynawowie. Wschodni Germanie (dzisiaj języki wschodniogermańskie już nie istnieją - najdłużej z nich wszystkich przetrwał język ostrogocki, który był w użyciu na Krymie do XVII wieku) na pewno genetycznie różnili się od innych Germanów. A R1a wcale nie jest wyłącznie "słowiańską" haplogrupą, tylko indoeuropejską (haplogrupa I - I1 i I2 - jest staroeuropejska, a R1b być może też jest indoeuropejska a być może nie, ale ma wspólnego przodka z R1a - R).

    Haplogrupa I1 często występuje w Skandynawii ale nie jest "germańska", bo język germański jest indoeuropejski a ta haplogrupa pochodzi (podobnie jak I2) od wcześniejszych mieszkańców Europy, którzy nie mówili językami indoeuropejskimi. Zostali zasymilowani przez indoeuropejskich najeźdźców.

    Niektórzy uważają, że języki germańskie wykształciły się w Skandynawii z połączenia języka IE najeźdźców i języka miejscowego, który wywarł wpływ na ten język indoeuropejski. Ale moim zdaniem już w chwili przybycia do Skandynawii mówili oni jakąś formą protogermańskiego, z którego w Skandynawii wykształciły się języki północnogermańskie. Natomiast wschodniogermańskie i zachodniogermańskie moim zdaniem ewoluowały osobno, też nakładając się na miejscowe - ale inne - języki nieindoeuropejskie. Z języków wschodniogermańskich niewiele się zachowało w źródłach (np. z ostrogockiego znanych jest tylko ok. 100 słów).

    Zresztą język protogermański i protobałtosłowiański (a następnie z nich protobałtycki i protosłowiański) wykształciły się prawdopodobnie z jednego wspólnego "pnia" językowego - z hipotetycznego języka, który się określa mianem bałtosławogermańskiego. A ten z kolei się wywodził z protoindoeuropejskiego.

    =======================================================

    Co do np. kultury łużyckiej (Biskupin itp.) to nie wiadomo, co to byli za ludzie i jakimi językami (lub jednym językiem, choć to chyba mniej prawdopodobne) mówili. Bo nazwy plemion germańskich w Polsce występują w starożytnych źródłach pisanych greckich i rzymskich, ale dopiero w środkowej i późnej epoce żelaza, a kultura łużycka była dużo wcześniejsza - istniała w epoce brązu i wczesnej epoce żelaza. Jeśli języki wschodniogermańskie wykształciły się na terenie Polski to ludzie kultury łużyckiej mogli mówić tymi językami, ale jeśli język germański wykształcił się gdzieś w Skandynawii lub w północnych Niemczech to w takim wypadku trzeba przyjąć, że kultura łużycka nie była germańska, a plemiona germańskie ze Skandynawii lub Niemiec właśnie przyczyniły się do jej upadku i ją podbiły.

    Tak więc jest całkiem możliwe, że Germanie wcale nie byli tutaj przed Słowianami. Równie dobrze mogło być tak, że kultura łużycka była słowiańska, następnie została podbita przez Germanów, następnie Słowianie znowu powrócili. No i później znowu Germanie ekspandowali na wschód, a w 1945 roku znowu Słowianie powrócili. Itd., itp. Choć równie dobrze kultura łużycka mogła być kulturą ludzi mówiących bliżej nieokreślonym, dzisiaj już wymarłym, językiem z rodziny IE.

    Przy czym pisząc "Germanie powrócili", itp., mam na myśli nie tylko faktyczne migracje, ale też po prostu asymilację i zmianę języka.

    Skala tzw. "wielkich wędrówek ludów" pod koniec starożytności jest najpewniej mocno przereklamowana.

    Grupy migrujące stanowiły mniejszy procent niż się sądzi, a grupy "zasiedziałe" - większy procent niż się sądzi.

    =======================================================

    Z tymi przywilejami to nie wiem co masz na myśli, Ślązacy mają takie same prawa i przywileje jak inni.


  12. Mkv88,

    Liczby to tylko liczby. Progres od 1-szego spisu jest dosyć zauważalny i wydaje mi się, że ma tendencje wzrostowe.

    Problem w tym, że pierwszy spis liczył co innego niż drugi spis, więc nie można ich porównywać.

    Zauważ, że drugi spis dopuszczał dwie identyfikacje narodowościowe, gdy pierwszy spis (2002) tylko jedną.

    Ja też w pierwszym spisie byłem Polakiem, a w drugim (z 2011) zostałem Polakiem-Wielkopolaninem.

    Notabene w 1603 roku Hieronim Megiser opisał polskie gwary z północnej części Dolnego Śląska (okolice Gubina i Krosna Odrzańskiego):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Hieronymus_Megiser

    Hieronim Megiser (ur. 1554 lub 1555 w Stuttgarcie, Niemcy, zm. 1619 w Linzu, Austria) — niemiecki uczony uniwersalistyczny, głównie językoznawca i historyk, autor m.in. wielojęzycznego słownika opracowanego w roku 1603, w którym jako jeden z pierwszych umieścił język słoweński na równi z niemieckim, łaciną czy włoskim (zawarte są tam również informacje o polskiej gwarze ówczesnych mieszkańców okolic Gubina lub Krosna Odrzańskiego).

    Język ten Megiser określił oczywiście jako polski (Polonice) - numer 15 na poniższej liście:

    Megiser wymienił nawet słowiański język macedoński (12), ale o istnieniu jakiegoś "śląskiego" nic nie wiedział:

    2lmwjcx_zps7cf7badd.jpg

    Język polski w północnej części historycznego Dolnego Śląska (rejon Zielonej Góry, Krosna) był używany na pewno do końca XVIII wieku.

    W początkach XIX tamte rejony uległy już raczej całkowitej germanizacji.

    Może spróbuj na to spojrzeć, ktoś to napisał na tym forum, to nie są działania antypolskie ale pro-śląskie.

    Nie mam nic przeciwko śląskiej tożsamości regionalnej, lokalnemu patriotyzmowi i Ślązakom.

    Mi się tylko nie podoba fałszowanie historii, czyli twierdzenia, że Ślązacy to nie Polacy.

    Chcą budować silny region, żyć w Europie regionów, ponad podziałami narodowymi. Coś złego w tym jest? Jak mają to uzyskać w centralistycznie zarządzanym kraju?

    Budowanie "Europy regionów" to moim zdaniem utopia, aczkolwiek nie wiem dlaczego uważasz, że to byłoby trudniejsze w państwie unitarnym?

    Mamy samorządy na każdym szczeblu podziałów administracyjnych, mamy państwo demokratyczne, naprawdę nie wiem, w czym problem ???

    Swoją drogą - ten cały slogan pod tytułem "ponad podziałami narodowymi" brzmi śmiesznie biorąc pod uwagę, że chcesz rozbić Europę na jeszcze drobniejsze kawałki, bo na podziały regionalne. Narody są większymi "klockami" niż regiony, więc dzieląc Europę na regiony stwarzasz więcej podziałów, zamiast likwidować podziały. Poza tym o co chodzi z tą propagandą antynarodową? Nie możemy nauczyć się współpracy między narodami, tylko musimy rozbijać narody na czynniki pierwsze? A co to za różnica? To będzie jeszcze większy "Flickenteppich" i jeszcze większe podziały, a nie żadna integracja. Utopia, po prostu.

    Moja odpowiedź brzmi: budujmy silną Polskę ponad podziałami regionalnymi i silną Europę ponad podziałami narodowymi.

    Zamiast autonomii zwiększmy kompetencje samorządów lokalnych. Ja się czuję bardziej związany ze swoim miastem niż z całą Wielkopolską, nie wiem czy Ślązacy też tak mają, czy może czują się bardziej związani z całym Śląskiem niż ze swoimi społecznościami lokalnymi? Jeśli to drugie, to w takim razie chcą zastąpić jeden nacjonalizm czy patriotyzm (polski), innym (śląskim), a wcale nie chcą budować "Europy regionów", ani tworzyć tożsamości ogólnoeuropejskiej.

    Ostatnio się przekonałem, że ta cała "śląskość" opiera się bardziej na niechęci do Polaków, niż na czymś własnym, pozytywnym i konstruktywnym. Stwórzcie tożsamość pozytywną (jesteśmy Ślązakami bo: jesteśmy tacy i tacy) zamiast obecnej negatywnej (jesteśmy Ślązakami bo: nie jesteśmy tym i tym).

    Jestem za zwiększeniem kompetencji i budżetów samorządowych, ale jeśli chodzi o autonomię to albo tworzymy państwo federalne albo zostajemy przy unitarnym - nie popieram projektu wydzielenia Górnego Śląska jako jedynego regionu autonomicznego w sytuacji, gdy reszta kraju pozostaje unitarna.

    Jeśli państwo federalne to każdy region w takiej Polsce musiałby być jednakowo autonomiczny, a nie tylko Górny Śląsk.


  13. Wg. spisu z 2011 r. po śląsku mówi w domu 529,5 tys. mieszkańców Polski a po niemiecku 96,5 tys., przy czym ciekawie wyglądają dane dot. posługiwania się tymi językami i deklarowanych narodowości. Porównajmy dane dot. używania śląskiego, niemieckiego i polskiego.

    Otóż:

    Spośród ok. 500 tys. Ślązaków i Niemców Nie-Polaków (w tym Ślązaków-Niemców, którzy są tu liczeni podwójnie - każdy jako dwie osoby*) śląskim posługuje się w domu ok. 250 tys. osób (50%) a językiem niemieckim ok. 42 tys. osób (8%) - przy czym w rzeczywistości ta liczba może być jeszcze mniejsza (bo część osób posługuje się i śląskim i niemieckim, a każda taka osoba jest tu liczona jako dwie osoby). Tak więc spośród tej grupy (Ślązaków i Niemców Nie-Polaków) wyłącznie po polsku mówi w domu co najmniej 208,5 tys. osób (42%).

    Następnie spośród ok. 495 tys. Polaków-Ślązaków i Polaków-Niemców śląskiego używa w domu ok. 174 tys. osób (35%) a niemieckiego ok. 21,5 tys. osób (4%) - przy czym jak wyżej, w rzeczywistości może to być jeszcze mniejsza liczba, bo osoby mówiące po śląsku i po niemiecku liczone są podwójnie. W każdym razie spośród tej grupy, wyłącznie po polsku mówi w domu co najmniej 299,5 tys. osób (61%).

    Wreszcie spośród ludzi deklarujących narodowość wyłącznie polską, po śląsku mówi w domu ok. 106 tys. osób, a po niemiecku ok. 33,5 tys. osób - ale oczywiście w tym przypadku nie sposób stwierdzić, jaki jest to procent spośród wszystkich osób pochodzących ze Śląska (a nie np. z Kresów), którzy zadeklarowali narodowość wyłącznie polską w spisie z 2011 roku. Najprawdopodobniej jest to bardzo niewielki procent tej grupy.

    Na koniec dodajmy, że w spisie z 2011 roku nie udało się ustalić narodowości 522 tys. osób (1.4% ludności Polski) oraz języków używanych w domu przez 520 tys. osób (1.3% ludności Polski) - w większości przypadków niemożność ustalenia języków oraz narodowości tych osób wynikała z faktu ich przebywania za granicą w trakcie trwania spisu. W tej grupie na pewno też znalazłyby się osoby mówiące po śląsku.

    Przy czym w powyższych danych w grupie osób deklarujących narodowość niemiecką (w tym Polaków-Niemców i Ślązaków-Niemców) wliczone są 34 tys. osoby zamieszkujące poza Górnym Śląskiem (oraz 113,8 tys. na Górnym Śląsku - w woj. opolskim i śląskim). W grupie osób deklarujących narodowość śląską (w tym Ślązaków-Polaków i Ślązaków-Niemców) wliczone jest 18,2 tys. osób zamieszkujących poza Górnym Śląskiem (oraz 828,5 tys. na Górnym Śląsku - w woj. opolskim i śląskim). Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy Niemcy zamieszkujący poza Górnym Śląskiem (np. w woj. warmińsko-mazurskim), ale ich liczba jest tak niewielka, że nie wpłynęła znacząco na ogólny obraz sytuacji z ww. danych.

    *Takich osób deklarujących się jako Ślązacy i Niemcy zarazem jest prawdopodobnie ok. 38 tys.


  14. Zaczynam lubić tych Ślązaków z Teksasu:

    "Hi everyone. Joł jest Dorka, joł jest Dorota. I am Dorothy Pawelek. Jo się urodziła w Teksasie, moi ojcowie byli Aleksander Pollock and Anna Moczygemba-Pollock. Oni mieli siedem dzieci a jo była ta najmodszo. Jok jo było 23 lot staro, joł się wydała do Alojza Pawelka. I my mieli jedna dziołcha, się nazywał Susan a ona ma dziołszka się nazywa Eden. Jok jo była piećdziesiot dziewieć lot staro, jo owdowiała i tera mieszkom sama. Jok ja była mała dziołszka w doma, to my ino rzędziły po polsku. Ale to nie było za tyla do mojej mamy, oni chcieli co by jo się nauczyła czytać i pisać po polsku. I my mieli siostry Felicjanki, ale one nos ino uczyły po angielsku, ale ci co chcieli się nauczyć po polsku czytać i pisać, łone nos uczyły przed szkołą abo po szkole. W roku osiemdziesiąt dziewięć jo pojechoła pierszy roz do tej kochanej Polski. Bardzo mi się tam podobało. I tera wiem skąd moi starzyki przyszli. Od ojca strony przyszli z Grodziska a od mamy strony przyszli z Płużnica. Tera jak jadę do Polski to się czuja że jadę do dom. Ja jest bardzo rada iż wy mocie ta wystawa z Teksasu. Tera wiecie co mie tu robiemy i wy robiemy w Teksasie. Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich, musicie wiedzieć iże tako Dorka w Teksasie bardzo psza jest. Do zobaczenio w Teksasie albo w Polsce. Do widzienia."

    I tera wiem skąd moi starzyki przyszli. Od ojca strony przyszli z Grodziska a od mamy strony przyszli z Płużnica.

    Czyli stąd:

    Dorothy_Pawelek.png


  15. Tutaj (strony 26 - 27 tematu) zamieściłem informacje (głównie filmy) na temat tzw. "Ślązaków" (jak niektórzy chcą) z Panny Marii w Teksasie:

    http://historum.com/european-history/71804-silesia-polish-german-culture-20th-century-26.html#post1822738?postcount=257

    http://historum.com/european-history/71804-silesia-polish-german-culture-20th-century-27.html

    Jest też m.in. film ze spotkania rodziny Moczygembów z Teksasu z rodziną Moczygembów z Płużnicy Wielkiej, powiat Strzelce Opolskie.


  16. A emigracja "za Gierka " obliczana na niemal 1 000 000 Polaków ?
    A emigracja po stanie wojennym ( Dzień Dobry ) ilu objęła Ślązaków ?

    Z Opolszczyzny wyemigrowało w sumie 238,215 osób w latach 1950 - 2010:

    Z tej liczby 174,208 do roku 1990 (166,708 w latach 1956 - 1990) a 231,191 do roku 2007:

    Permanent_emigration.png

    W sumie z całego Górnego Śląska wyemigrowało od 550 do 556 tysięcy ludzi w okresie PRL-u:

    To z artykułu (z 2007 roku) Dariusza Jerczyńskiego:

    Później przez cały okres trwania PRL-u trwał permanentny proces migracji. Z jednej strony Górnoślązacy, powołujący się na niemieckie pochodzenie (556 000 osób) emigrowali do Republiki Federalnej Niemiec (np. aktualny członek piłkarskiej reprezentacji Niemiec - Mirosław Klose z Opola).

    To z postu Wojciecha Kempy na forum historycy:

    Według szacunków stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w latach 1956 - 1990 z Górnego Śląska (łącznie z Opolszczyzną) wyjechało do RFN ok. pół. miliona osób (większość z nich w latach osiemdziesiątych).

    Czyli z całego Śląska Górnego łącznie z Opolszczyzną wyemigrowało w okresie PRL-u maksymalnie 560 tys. osób.

    Do tego trzeba doliczyć emigrację po 1989 / 1990 roku, ale bez Opolszczyzny - bo liczbę dla Opolszczyzny już podałem wyżej.


  17. Z wyliczeń (strona 12 posty od 111 do 114 tematu w linku, który wklejam niżej - po angielsku) mi wyszło, że zdecydowana większość obecnej ludności Górnego Śląska (w tym Śląska Opolskiego) to potomkowie autochtonów przedwojennych (i jak widać większość z nich podaje w spisach narodowość polską, skoro narodowości śląska i niemiecka stanowią zdecydowaną mniejszość w obu województwach):

    http://historum.com/european-history/71804...century-12.html

    Emigracja była spora, ale tylko w opolskim dała się we znaki, w woj. śląskim / katowickim praktycznie była nieodczuwalna.

    Dodajmy, że emigracja z katowickiego / śląskiego w ciągu 60 lat (1950 - 2007) wyniosła tylko 120% do 140% emigracji z opolskiego.

    Tymczasem woj. katowickie / śląskie miało cały czas o wiele więcej ludności niż opolskie (w 1950 ok. 334%, obecnie ok. 456%).

    Na obszarze przedwojennego woj. śląskiego II RP autochtoni stanowili w 1950 roku co najmniej ok. 92%.


  18. to ziemia niemal bez Polaków

    Wystarczy przekonać lokalnych Ukraińców, że chcą być Polakami albo chociaż, że chcą by ich region był związany z Polską.

    Jeśli Rosja zgarnie całą wschodnią Ukrainę - a na to się zanosi - to ja nie wiem, czy Zachód będzie w stanie egzystować jako niezależne państwo.

    Zaledwie kilka wschodnich rejonów Ukrainy produkuje ponad połowę całości ukraińskiego produktu krajowego brutto. Zachód to zupełna bida z nędzą.

×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.