Jump to content

Irek18

Użytkownicy
  • Content count

    47
  • Joined

  • Last visited

About Irek18

  • Rank
    Ranga: Student

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Starożytność

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Pokonanie Wawelan był ostatnim wielkim triumfem Cesarstwa Wschodniego. Próba odbicia Europy zachodniej spod władzy Słowian zakończyła się niepowodzeniem a kiedy epidemia dżumy rozprzestrzeniła się na wschód, samo cesarstwo stanęło nad przepaścią a jego dalsza egzystencja zawisła na włosku. Głód i chaos spowodowany dżumą skłonił mieszkańców Bizancjum do zwrócenia się przeciw rządzącym elitom, słusznie zarzucając im bezczynność i nieudolność w zwalczaniu kryzysu. Również oficjalny kościół stał się celem krytyki, szczególnie, że nigdy nie był on kościołem szerokich mas, ale typową dla starożytności instytucją religijną pasożytującą na biedakach i wysługującą się oligarchom. W tej sytuacji arianizm okazał się być atrakcyjną alternatywą i znajdował coraz większe poparcie wśród mas społecznych, chociażby z tego względu, że zwalczał on wyzysk ludzi biednych przez możnowładców i wymuszał na państwie bardziej sprawiedliwy podział dóbr. Te niepokoje musiały doprowadzić do wybuchu i do społecznej rewolucji. I w roku 602 rzeczywiście doszło do przewrotu w wyniku czego władzę objął Phokas, najprawdopodobniej Słowianin służący w armii bizantyjskiej. Wprawdzie dowody na to nie są bezpośrednie, ale już sam jego wygląd zewnętrzny wskazuje, że mamy tu do czynienia z członkiem społeczności słowiańskiej. Długie włosy, broda i wąs to cechy słowiańskiej mody i żadnemu bizantyjskiemu władcy nie przyszłoby do głowy bić monety z takim wizerunkiem. Również jego niecodzienne imię zastanawia. Tak naprawdę to nie wiemy jak się nazywał, znamy tylko jego pseudonim - Focas (Phokas). Podstawą tego przezwiska było zapewne jego prawdziwe słowiańskie imię i przy odrobinie wyobraźni daje się ono łatwo zidentyfikować jako słowiańskie imię „Pokosław” które po zgreczeniu przyjęło formę Phokas. Również nienawiść katolickich historyków do tego cesarza jest spowodowana jego pochodzeniem jak i faktem likwidacji przez niego władzy starego katolickiego kościoła. Rządy Focasa oznaczały w praktyce koniec epoki Cesarstwa Rzymskiego. Wraz z przejęciem przez niego władzy, stare elity związane z cesarstwem oraz tradycją łacińską zostały odsunięte od koryta i w większości nawet wymordowane, zapewne jeszcze w trakcie rewolucji. Również kościół oficjalny przeszedł dramatyczną przebudowę. Z poparciem Focasa funkcje kościelne zostały obsadzone przez Arian, głownie z zajętej przez Słowian Italii, co umożliwiło przeprowadzenie reform strukturalnych w cesarstwie i wyeliminowanie tak ważnych wcześniej grup nacisku. Współpraca Focasa ze Słowianami zaszła tak daleko, że podporządkował on oficjalny kościół bizantyjski Arianom z Rzymu, za co zresztą spotkał się z ich entuzjastycznym poparciem. Jest też on ostatnim cesarzem któremu na Forum Romanum wystawiono obelisk, oczywiście w zamian za ustanowienie jedności kościoła tym razem pod egidą Arian. Spowodowało to stabilizację sytuacji na Bałkanach i pozwoliło mu na ratowanie cesarstwa przed inwazją Persów. Cesarz ten był pierwszym z całego szeregu cesarzy wschodnich wywodzących się od Słowian, którzy przez następne 100 lat rządzili Konstantynopolem. W połączeniu z rządami Słowian na zachodzie dało to w praktyce kontrolę tej grupy ludnościowej nad całą Europą. Jego następca Herakliusz kontynuował politykę arianizacji i konfiskaty dóbr kościoła oficjalnego. Również on był Słowianinem i wywodził się od potomków Wawelan z Kartaginy, co poznajemy po charakterystycznym „słowiańskim” wyglądzie na bitych przez niego monetach. W przeciwieństwie do władców bizantyjskich przejął on bezpośrednie dowództwo armii i zwyczajem swoich wawelskich przodków osobiście prowadził oddziały do walki, szturmując w pierwszym szeregu nacierających. Jego polityka w stosunku do Słowian z Bałkanów przyczyniła się do powstania koalicji słowiańskiej mającej głownie na celu połączenie wszystkich chrześcijańskich Słowian we wspólnej politycznej strukturze. Koalicja ta zwrócona była przede wszystkim przeciw Awarom którzy w tym samym czasie kontrolowali znaczne tereny Europy środkowej. Koalicja ta przeszła do historii pod nazwą Rzeszy Samo i miał ją utworzyć podobnież jakiś niemieckojęzyczny Frank do walki z Awarami. Oczywiście ta wersja jest czystą propagandą lansowaną przez kościół katolicki i skwapliwie podtrzymywaną przez historyków zachodnich i ich „polskich” sługusów. Państwo to wywodziło swą nazwę od określenia „Samostojna” co w języku słowiańskim oznacza „niezależna”. Było więc podkreśleniem tego, że chodzi tu o związek państw i plemion wyznających arianizm i niezależnych zarówno od Awarów jak i Cesarstwa. W tym momencie wypada nadmienić coś więcej o innych ludach, które odegrały w tym czasie ważną role w historii Europy. Są to przede wszystkim Hunowie, Awarowie i Bułgarzy. Nauka oficjalna rozpowszechnia tu wszelkiego typu bujdy o azjatyckim pochodzeniu tych ludów. Oczywiście jest to durny wymysł aby odwieść społeczeństwa od prawdziwego pochodzenia tych ludów a które, jak łatwo się domyśleć, było oczywiście czysto słowiańskie. Zacznijmy od Awarów. Mimo że pojawili się na scenie Europejskiej stosunkowo późno, to odegrali na niej ważną rolę, przez dziesięciolecia kształtując politykę tej części Europy. Ich pojawienie się było jednoznacznie związane z załamaniem demograficznym w rezultacie epidemii dżumy. Znaczne tereny Europy środkowej uległy w jej wyniku wyludnieniu a istniejące tam struktury plemienne i państwowe przestały praktycznie istnieć. Stworzyło to idealne warunki do ekspansji na te tereny tym ludom które nie uległy wyniszczeniu w wyniku pierwszych fal dżumy. Oczywiście oznaczało to, że musiały one zamieszkiwać tereny na tyle odlegle od ognisk epidemii, aby same nie ulec zarażeniu, ale jednocześnie na tyle bliskie, aby szybko dokonać inwazji po jej wygaśnięciu. Wyklucza to moim zdaniem w sposób jednoznaczny wszelkiego typu teorie o azjatyckim pochodzeniu Awarów. https://pl.wikipedia.org/wiki/Awarowie Spróbujmy więc przeanalizować fakty związane z tym ludem i poszukać alternatywy dla obowiązujących w „nauce” hipotez. Oczywiście te hipotezy które w niej obowiązują próbują odwieść uwagę społeczeństwa od słowiańskiej ewentualności. Dlatego na zachodzie lansowane są tezy jakoby Awarowie byli Turkami, Irańczykami a nawet ich chińskie pochodzenie uważane jest za prawdopodobne. Tym bezczelnym kłamstwom wtórują również tzw. „polscy historycy” Oczywiście to są czyste bzdury pomijające najprostszą opcję, a mianowicie taką, że Awarowie musieli pochodzić z Europy, i to z terenów leżących na północ od znanych w tych czasach bizantyjczykom. A więc na północ od tych zamieszkałych przez Wawelan i Polan, bo tylko tam istniały tereny gdzie epidemia dżumy nie znalazła warunków do rozprzestrzenienia. Tereny te w starożytności określano mianem Hiperborea. Herodot wymienia wśród mieszkańców tej mitycznej krainy również takich o nazwie Abaroi oraz ich przywódcę o imieniu Abaris https://pl.wikipedia.org/wiki/Abaris_%28Hiperboread%29 jeśli się uwzględni to że starogreckie „β” czyli nasze „B” już w starożytności zaczęto wymawiać jako „W” to widzimy, że nazwa tego ludu przyjmuje formę Awaroi czyli zadziwiająco dobrze oddaje nazwę Awarowie. W opisach pojawienia się ich poselstwa na dworze cesarza Justyniana przedstawieni są oni jako wojownicy w strojach typowych dla Scytów oraz z włosami splecionymi w warkocze. To właśnie te warkocze są podawane jako argument ich chińskiego pochodzenia, ponieważ w Europie taka fryzura u wojowników była jakoby nieznana. Oczywiście są to jak zwykle „naukowe” kłamstwa. Dalej tutaj: http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/09/starozytna-historia-polakow-wzlot-i.html
  2. Temat został zamknięty, gdyż ma znikomą wartość merytoryczną, nie oddaje w zupełności współczesnego stanu wiedzy, ani nie wyraża poglądów zespołu moderująco-administrującego forum. Czytasz na własną odpowiedzialność - Furiusz Od momentu zaprzestania przez Bizancjum utrzymywania fikcji istnienia Cesarstwa Zachodniego zaznaczyły się rożne tendencje jeśli chodzi o podejście państw słowiańskich do koegzystencji z ludnością na podbitych terenach. Wawelanie prowadzili politykę raczej ścisłego separowania się od tubylców i trwania przy swoich tradycjach, szczególnie że im również przypadła pozycja przywódcy tych plemion i ich wodzowie uznawani byli mniej lub bardziej dobrowolnie za przywódców wszystkich Słowian. Te związki były jednak raczej natury symbolicznej i ograniczały się w praktyce do pomocy wojskowej w przypadku wojny. Polanie w Galii starali się zjednać sobie ludność miejscową i stosunkowo szybko wystąpiły u nich procesy asymilacyjne, za wyjątkiem trwania przy wierze ariańskiej. Z kolei Getowie przyjmowali pozycje zależne od preferencji aktualnego władcy. Generalnie jednak starali się dalej utrzymywać rzymską organizację państwa i rzymską kulturę. W sprawach religijnych postępowali podobnie i występowały tendencje zarówno do popierania katolicyzmu jak i jego aktywne zwalczanie. Generalnie okres do roku 531 był okresem umacniania pozycji Słowian na zachodzie i stabilizacji Cesarstwa Bizantyjskiego na wschodzie gdzie do władzy doszli w tym czasie cesarze o dużych zdolnościach przywódczych. Rezygnacja cesarzy wschodnich z mieszania się w sprawy militarne, po doświadczeniach cesarza Walensa, spowodowała, że na czele armii stanęli kompetentni i zdolni dowódcy, co zaowocowało odzyskaniem przez Konstantynopol zdolności narzucania przeciwnikom własnej woli politycznej. Jednym z takich dowódców był Belizariusz. Jego wojenny talent budził taką samą trwogę jak i jego brak skrupułów w walce z przeciwnikami. Jako dowódca wojsk cesarskich w Mezopotamii pokonał Persów w bitwie pod Darą i przyczynił się tym samym do ustanowienia pokoju z tym imperium. Kiedy jednak jego dalsze działania wojenne okazały się mniej szczęśliwe, popadł w niełaskę i został odwołany w roku 531 na dwór cesarski . Ta jego niepewna sytuacja przyczyniła się zapewne do tego, że był gotów na każde ryzyko aby powrócić do łask cesarza i do władzy która posiadał wcześniej. I taka okazja nadeszła już dwa lata później. W Konstantynopolu pojawiły się pogłoski o tajemniczej chorobie na którą zaczęli zapadać mieszkańcy miasta. Choroba ta dotknęła szczególnie młodych i silnych mężczyzn. Co ciekawe początkowo zapadali na nią przeważnie niewolnicy i jeńcy słowiańscy a szczególnie podatni na tę chorobę okazali się Wawelanie. Ta wiadomość doszła również do uszu Belizariusza i w jego głowie zrodził się zaiste diabelski plan. Dalej tutaj: http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/08/starozytna-historia-polakow-na-krawedzi.html
  3. Niestety nie mogę się zrewanżować tym samym.
  4. Starożytna historia Polaków. W drodze do Imperium Strategia władców Wawelan i Polan polegała na odcięciu Rzymian od zasobów zarówno ludzkich jak i materiałowych poprzez podbój tych prowincji Cesarstwa które dla jego egzystencji miały pierwszoplanowe znaczenie. Podbicie i podporządkowanie Galii było tylko pierwszym krokiem w tym kierunku. Kolejnym była inwazja półwyspu iberyjskiego. Rozpoczęła się ona dopiero po zabezpieczeniu pozycji w Galii. Główne siły uderzyły na południe w roku 409 podbijając po drodze kolejne rzymskie miasta. Zdobycie prowincji Hispania nie dało jednak oczekiwanych skutków, szczególnie że Wizygoci dalej stali lojalnie przy cesarstwie i to mimo tego, że ich wojska w roku 410 jako pierwsze wojska słowiańskie splądrowały Rzym. Nie przeszkodziło to jednak im w porozumieniu z władzą centralną i po otrzymaniu nadań ziemskich i pieniężnych od cesarza, ich władcy zaczęli coraz silniej zwalczać innych Słowian. Te wydarzenia pokazały jednak Wawelom gdzie leży tak naprawdę słaby punkt Cesarstwa Rzymskiego. Przyczyną rebelii Wizygotów był głód będący rezultatem wstrzymania dostaw zboża z północnej Afryki. Pokazało to jednoznacznie, że ten kto kontroluje tę prowincję, kontroluje faktycznie wszystkie inne tereny cesarstwa. To nie uszło uwadze władców Słowian i kolejnym celem Wawelan i Polan, połączonych w międzyczasie unią personalną, stała się Afryka. W roku 429 wojska Wawelan i Polan pod przywództwem ich króla Genzeryka przeprawiły się na afrykańska stronę i zaczęły stopniowo podbijać tereny tej rzymskiej prowincji. Słowianie podporządkowali sobie nie tylko te tereny ale dzięki posiadaniu silnej floty morskiej kontrolowali również cały handel morski w zachodniej części Morza Śródziemnego oraz zdobyli wyspy Sycylię, Korsykę i Sardynię oraz Baleary. Na tych terenach Arianie wprowadzili swoją religię stopniowo eliminując oficjalny katolicyzm. Razem z wprowadzeniem tej religii zmieniły się też formy zarządzania krajem oraz charakter własności prywatnej. Do tej sprawy odniosę się w dalszej części tekstu, szczególnie że jest ona bardzo ważna dla zrozumienia przyczyn dramatycznych zmian ustrojowych w Europie i narodzin feudalizmu. Zmiany te odbiły się pozytywnie na funkcjonowaniu gospodarki tej prowincji i przyczyniły się do jej dalszego rozkwitu. Polityka Wawelan była polityką rozważną wobec tubylców i ich rządy spotkały się z poparciem tamtejszego społeczeństwa. W stosunku do Rzymu Genzeryk prowadził politykę pragmatyczną oczekując na sprzyjające okoliczności do zadania ostatecznego ciosu. I te nadążyły się w roku 455, w którym to roku wdowa po cesarzu Walentynianie III zwróciła się do Wawelan o pomoc. Był to rok w którym ostatecznie padł Rzym. Słowianie zajęli to miasto (grafika) i przez następne 100 lat było ono rządzone przez słowiańskich władców. Początkowo przez Racymera a po jego śmierci przez władców z plemienia Getow wschodnich Odoakera (Od Daków) a następnie Teodoryka. Przy postaci Racymera warto zatrzymać się trochę dłużej. W literaturze przedstawiany jest jako wódz rzymski o germańskim (niemieckim) pochodzeniu. Po złupieniu Rzymu przez Wandali miał jakoby przejąć praktycznie władzę w Cesarstwie Zachodnim i kontrolować je poprzez podstawionych przez siebie figurantów noszących oficjalnie tytuł Cesarza Rzymu. Taka interpretacja jest wysoce nieprawdopodobna ponieważ po zdobyciu Rzymu przez Wawelan nie było żadnego powodu do tego, aby tę władzę oddać z powrotem członkom starego reżimu. Kim był w takim razie Racymer? Dalej tutaj: http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/08/starozytna-historia-polakow-w-drodze-do.html
  5. Temat został zamknięty, gdyż ma znikomą wartość merytoryczną, nie oddaje w zupełności współczesnego stanu wiedzy, ani nie wyraża poglądów zespołu moderująco-administrującego forum. Czytasz na własną odpowiedzialność - Furiusz W noc sylwestrową roku 406 rozpoczęła się wielka ofensywa Wawelan i Polan. Jej kierunek zaskoczył całkowicie dowódców rzymskich. W przeciwieństwie do oczekiwanego uderzenia na Rzym, Słowianie podjęli swoje działania na froncie galijskim i ich oddziały przekroczyły bez specjalnego oporu przeciwnika rzekę Ren. Zapewne szpiedzy rzymscy już dawno donieśli o przygotowaniach do wojny, ale Rzymianie spodziewali się podobnego przebiegu wydarzeń, jak to miało miejsce pół roku wcześniej, kiedy to wojska Getów Wschodnich spróbowały bezpośredniego uderzenia na Rzym. Ta próba skończyła się katastrofalną klęską. Po części wynikała ona z niejednomyślności wśród samych Słowian oraz zdrady sprawy słowiańskiej przez Wizygotów, a po części z reform wojskowych armii rzymskiej podjętych po bitwie pod Adrianopolem. Armia rzymska zmieniła radykalnie styl walki upodabniając go całkowicie do strategii słowiańskiej, łącznie ze słowiańskim typem uzbrojenia. Te reformy okazały się skuteczne i w połączeniu z talentem wojennym ich wodza Flawiusza Stilicho, nota bene będącego po ojcu z pochodzenia Wawelem, umożliwiły rozgromienie sił Wschodnich Getów. Ich wódz Radogost zginął, a większość wojowników która przeżyła została wcielona do armii rzymskiej. Przy osobie Radogosta warto zatrzymać się dłużej. Jest niewątpliwe zagadkowe to dlaczego podjął on ten atak bez porozumienia z innymi plemionami słowiańskimi i skierował go na Rzym tak jakby chciał wyprzedzić kogoś w przejęciu władzy. Możliwe że wynikało to z chęci zemsty za doniesione wcześniej realne albo domniemane krzywdy oraz z obawy, że szykujący się do ataku Wawelanie i Polanie uniemożliwią mu już na zawsze powrót na arenę polityczną Rzymu. Przejęcie po klęsce w poczet armii rzymskiej jego wojowników było wprawdzie w tych czasach normalnym zjawiskiem, ale wobec szykującej się konfrontacji ze Słowianami bardzo ryzykownym podejściem, ze względu na brak ich lojalności do cesarstwa. Chyba żeby przyjąć, że służba w armii rzymskiej nie była im obca i ich pojęcie lojalności ograniczało się do lojalności wobec wodza a nie wobec narodu czy państwa. I tu trzeba sobie przypomnieć o jeszcze jednej postaci historycznej wywodzącej się od Słowian a mającej 11 lat wcześniej dominującą pozycję w zachodniej części cesarstwa. Postacią tą był Arbogast. https://pl.wikipedia.org/wiki/Arbogast_%28w%C3%B3dz_rzymski%29 Ta zbieżność imion Radogost (Radagajs) i Arbogast nie może być przypadkowa. W gruncie rzeczy tylko dwie pierwsze litery są zamienione ze sobą. Arbogast nie zgiął w bitwie nad rzeka Frigidus w roku 394, tak jak to przyjmują historycy, ale uciekł wraz z częścią wiernych sobie oddziałów rzymskich do Getów wschodnich. Tam zapewne z racji jego pochodzenia jak i z racji doświadczenia militarnego udało mu się skłonić Getów do ataku na Rzym. Jego głównym celem było zapewne odzyskanie władzy nad tą częścią cesarstwa a przywrócenie praw Arian i Pogan było tylko pretekstem aby skłonić Getów do wojny. Oczywiście dla historiografii kościelnej było bardzo niewygodne przyznanie tego, że w zachodniej części cesarstwa już tak wcześnie doszło do dominacji kościoła ariańskiego oraz faktycznego przejęcia władzy przez przywódców o pochodzeniu słowiańskim. Dlatego zapewne zmieniono imię Radogosta na Arbogast i przedstawiono go jako wodza germańskiego (niemieckiego) z plemienia Franków, które nota bene w tych czasach jeszcze wogóle nie istniało. Wracając do tematu, Stilicho spodziewał się ponownego najazdu od północy i ściągał pospiesznie posiłki z frontu zachodniego pozostawiając mieszkańców tego rejonu cesarstwa samym sobie. Nauczeni doświadczeniem Radogosta, Wawelanie i Polanie nie podjęli jednak bezpośredniego ataku na Rzym, ale ich celem stała się bogata i gęsto zaludniona Galia. Ta decyzja była jak najbardziej zrozumiała i świadczyła o wybitnej przenikliwości i strategicznym myśleniu ich wodza Godzisława (Godigisela). Uderzenie na Rzym było zbyt ryzykowne, a odcięcie Rzymu od swojej najbogatszej prowincji oznaczało o wiele większą stratę niż przegrana w jednej bitwie. W praktyce oznaczało to bowiem osłabienie Cesarstwa w sposób dla niego śmiertelny. Przekroczenie Renu nie odbyło się bez problemów, ponieważ lokalnym władzom udało się zgromadzić armię złożoną w większości z zamieszkujących ujście Renu potomków Celtów. W wielkiej bitwie jaka rozegrała się pomiędzy Galijczykami i Wawelami wygrana Słowian wisiała długi czas na włosku. W bitwie tej poległ wódz Wawelan i gdyby nie pomoc sprzymierzonych Polan, którzy na czas przyszli z odsieczą, ta ofensywa zakończyłaby się klęską. Zamiast tego jednak sytuacja rozwinęła się pomyślnie dla Słowian i oddziały Galijczyków zostały wycięte w pień, a cała Galia stanęła przed Słowianami otworem. W tym miejscu zatrzymam się na krotko, aby podjąć wątek będący jednym z najbardziej fascynujących w historii Europy. Wątek ten związany jest po części z osobą wodza Wawelan Godzisława. Występuje on bowiem w źródłach historycznych pod imieniem Croco które to nie przypadkowo jest dla nas tak znajome. Oczywiście Godzisław jako władca Wawelan miał również prawo do tytułu jakim posługiwali się ci władcy od stuleci, czyli do tytułu Kraka. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/07/starozytna-historia-polakow-miedzy.html Dalej tutaj http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/08/starozytna-historia-polakow.html
  6. Temat został zamknięty, gdyż ma znikomą wartość merytoryczną, nie oddaje w zupełności współczesnego stanu wiedzy, ani nie wyraża poglądów zespołu moderująco-administrującego forum. Czytasz na własną odpowiedzialność - Furiusz Kościół chrześcijański w Cesarstwie Rzymskim zawdzięczał swój sukces w pierwszej mierze przymierzu z rządzącą władzą. Ta konformistyczna postawa względem silnych i bogatych została oczywiście wynagrodzona przez administrację rzymską, w formie niszczenia konkurencji ze strony innych sekt. Od soboru w Nicei rozpoczął się proces prześladowania wszystkich innych wyznań które stały w konkurencji do rozrastającego się coraz bardziej kościoła oficjalnego. Cesarze rzymscy docenili wcześnie to oddanie kapłanów chrześcijańskich, w propagowaniu „boskości” władców, jako podstawowy element stabilizacji wewnętrznej w cesarstwie. Przywódcy kościoła chrześcijańskiego nie robili tego jednak za darmo. Za ślepe poparcie dla władzy cesarza domagali się dla siebie monopolistycznej władzy nad rządem dusz. Nie można się więc dziwić temu, że w miarę upływu czasu kolejni cesarze rzymscy stopniowo ograniczali zakres swobód obywatelskich i coraz to nowe represje uderzały w prawdziwych albo wyimaginowanych innowierców. Wbrew pozorom, głównym przeciwnikiem kościoła nie byli wcale prawdziwi poganie, ale inne sekty chrześcijańskie interpretujące przesłanie Jezusa w różny od oficjalnego sposób. Głównym przeciwnikiem oficjalnego kościoła jak i władzy cesarskiej stał się Arianizm w wydaniu słowiańskim i to nie ze względu na przesłanie religijne, co ze względu na poglądy polityczno-ekonomiczne jakie wyznawali zwolennicy tej religii. Krytyczna postawa względem władzy centralnej oraz w stosunku do możnowładców i wszelkiego typu krezusów i lichwiarzy, motywowała szczególną nienawiść kościoła oficjalnego jak i cesarza. Polityka dociskania śruby Arianom w formie szykan, deportacji, konfiskaty mienia a później nawet w formie masowych pogromów, uderzyła w pierwszym rzędzie Słowian żyjących w granicach cesarstwa. Szczególnie mocno odczuły to plemiona zwane w literaturze germanofilskiej „Gotami” a będący w rzeczywistości słowiańskimi Trakami zwanymi przez współczesnych im Greków Getami. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/01/sowianski-napis-sprzed-2500-lat.html Plemiona Getow zostały pokonane w II w. przez Rzymian, których celem stało się wyplenienie języka i kultury słowiańskiej w tym narodzie. Te wysiłki okazały się tylko częściowo skuteczne i po dwóch wiekach zaborów Getom udało się wybić na niepodległość uzyskując autonomię na zamieszkałych przez nich terenach. Pomocną okazała się ich wczesna chrystianizacja w wierze ariańskiej co dodatkowo pobudziło odrodzenie się ich narodowej dumy i poczucia przynależności do kultury słowiańskiej. Represje cesarza Walesa, podjudzane przez wrogich Arianom chrześcijan skupionych przy żłobie na dworze cesarskim, doprowadziły do wybuchu pierwszej wielkiej konfrontacji militarnej pomiędzy słowiańskimi arianami, skupionymi wokół plemiona Getow, a Cesarstwem Rzymskim. Ta konfrontacja skończyła się jedną z największych klęsk armii rzymskiej jakiej doznała ona w całej swojej historii. Dalej tutaj: http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/08/starozytna-historia-polakow-przyczyny.html
  7. S Legenda o Kraku należy do najstarszych związanych z kulturą polską i do takich podań od których nie oczekujemy specjalnie tego, że oparte są one na rzeczywistych zdarzeniach. Jednak i w tym przypadku znajdziemy tam całą masę wskazówek które rzucają fascynujący obraz na początki powstania państwa polskiego i polskiej tożsamości narodowej. Aby zgłębić znaczenie tej opowieści konieczne jest zrozumienie tego przesłania, i to zrozumienie zależy oczywiście od tego czy potrafimy zrozumieć słownictwo jakie w tym przesłaniu występuje. Znajdziemy tam cały szereg określeń i nazw własnych które przyjmujemy jako dopust boży, nie zastanawiając się nawet nad tym, czy te nazwy nie wskazują nam na prawdziwe źródła naszej historii i nie opowiadają nam zdarzeń które są w stanie zmienić dokumentnie nasze wyobrażenia o przeszłości Polaków. Oczywiście analiza całego podania wykracza poza zakres tematyki którą mam zamiar przedstawić, a która koncentruje się na wyjaśnieniu przebiegu wydarzeń wczesnego średniowiecza i roli Słowian jaką w tej historii odegrali. Legenda o Kraku okazała się być ku temu szalenie pomocną, ponieważ pozwala na wyjaśnienie paru znaczeń wyrazów koniecznych do zrozumienia wydarzeń późniejszych. Zastanówmy się więc nad tym co oznaczają takie słowa jak KRAK i WAWEL i jakie było ich pierwotne znaczenie? Oczywiście na pierwszy rzut oka pytanie jest trochę dziwne bo przecież są to imiona własne władcy oraz jego siedziby. Jednak w przeszłości imiona własne nie były zbitką abstrakcyjnych liter ale niosły ze sobą również informację dotyczącą cech ich nosiciela. Jakie jest więc znaczenie słowa Wawel? W Wikipedii znajdziemy następujące wytłumaczenie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wawel Ja w mojej interpretacji chciałbym się oprzeć na znaczeniu tego wzgórza dla ówczesnych ludzi. Otóż logika nakazuje nam przyjęcie takiego rozwiązania w którym nazwa wiązałaby się z funkcją danej rzeczy. Wzgórze Wawel jest niewątpliwie predestynowane do zamieszkania przez ludzi, co czynili oni już od czasów prehistorycznych. Wyniesione ponad nadbrzeżną równinę rzeki Wisły, kontrolowało jej przebieg na znacznym obszarze, stwarzając mieszkańcom nie tylko optymalne możliwości obrony, ale dawało też doskonalą możliwość obserwacji ciągnących opodal stad reniferów i mamutów. http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/polska,28/pod-kopcem-kosciuszki-znajdowalo-sie-cmentarzysko-m amutow,160758,1,0.html Tak więc już od czasów zlodowacenia było ono zamieszkałe przez ludzi. Znaczenie tego wzgórza było tym większe, że stanowiło ono też jedno z ważniejszych w rejonie źródeł pozyskiwania krzemienia do produkcji narzędzi kamiennych. W jurajskich wapieniach, wychodzących na powierzchnię terenu właśnie na Wawelu, znajdowały się bogate złoża tego surowca i przyciągały one z pewnością myśliwych nawet z dalszych okolic w celu jego pozyskiwania. Zapewne w trakcie stuleci wyczerpały się złoża powierzchniowe z najlepszym surowcem i pierwotni Słowianie zmuszeni zostali do przystąpienia do podziemnej eksploatacji tych zasobów. Po tym okresie ostały się liczne jamy i jaskinie na wzgórzu które w większości jednak zostały później niestety zniszczone przez eksploatację skal wapiennych dla celów budowlanych. Ten okres wykorzystywania wzgórza do eksploatacji krzemienia ostał się jednak w pamięci ludzkiej w formie nazwy jaką temu wzgórzu nadali. Nazwa ta ma bardzo stare korzenie i wywodzi się od określenia jam kopanych przez niedźwiedzie w celu przezimowania. Takie jamy, nieraz całkiem dużych rozmiarów, określane są od pradziejów mianem „Gawra”. Takie samo określenie na wykopy powstałe w trakcie szukania krzemienia używali też pierwotni łowcy, z tym że w pierwotnym języku słowiańskim samogłoski używano relatywnie rzadko ( tak jak to jest jeszcze obecnie powszechne praktykowane w czeskim czy też serbsko-chorwackim, czy w wymarłych już językach sumeryjskim i hetyckim), a więc słowo to wymawiano jako „Gawr” ewentualnie „Gwr”. W trakcie dalszej ewolucji języka wprowadzono samogłoski „a”i „e” tworząc słowo „Gawer” z którego wyprowadzono słowo oznaczające zarówno samą jamę jak i osobę kopiącą takie jamy krzemienne w postaci słowa „Gawel”. Słowo to jest powszechnie znane do dziś w formie imienia Gaweł, tak popularnego na górniczym Śląsku a oznaczającym kopacza (górnika). Słowo Gawel stało się następnie źródłem słowotwórczym dla nazewnictwa wzgórza wawelskiego które powstało przez zastąpienie litery „G” przez „W”. Nastąpiło to zapewne na skutek połączenia się dwóch słów, mianowicie słowa „Wielo”, oznaczającego w języku starosłowiańskim dziedziczną własność przywódcy plemienia lub państwa, oraz słowa „Gawel” czyli odpowiednika współczesnej jamy albo „kopalni”. W efekcie ludzie zaczęli używać skrótu na określanie tego wzgórza w formie nazwy „Wawel”. Trochę inną ewolucję przeszło słowo „Gawr” u naszych słowiańskich sąsiadów z zachodu . Tam słowo „Gawr” zmieniło swoje brzmienie poprzez zastąpienie litery „G” literą „H”. W wyniku czego powstało słowo „HAWR”. To słowo dało początek innemu staropolskiemu określeniu na górnika czyli „Hawerz” i we współczesnym potocznym języku polskim występuje dalej, lekko zmienione, jako określenie na ciężką pracę czyli „harować”. Natomiast określenie jamy wykopanej przez Hawerów to zapewne „Hawer” stąd prosta droga do słowa Hawel, tak popularnego w języku czeskim a mającego takie samo znaczenie jak polski Gaweł. Ciekawe że w dialektach języka niemieckiego np. bawarskim albo z alpejskich rejonów Austrii, słowo „Hawara” oznacza najlepszego kumpla a to z kolei występuje współcześnie jako określenie współtowarzysza pracy górniczej. Oczywiście kontrola nad zasobami krzemienia w tym rejonie była główną przyczyną dla ukształtowania się pierwotnej władzy plemiennej nad Wawelem. Kto kontrolował to wzgórze kontrolował też produkcję broni krzemiennej oraz w późniejszym okresie produkcję soli w pobliskiej Wieliczce. Również nazwa tej miejscowości wskazuje na bardzo dawne korzenie centralnej władzy, ponieważ słowo „Wielo”, jak już to nadmieniłem powyżej, oznaczało prywatną własność władców słowiańskich. Wieliczka była więc dziedziczną własnością władców na Wawelu i ta tradycja własności Wieliczki ostała się do czasów Rzeczpospolitej. Jednym z pierwszych władców Polaków, o którym zachowała się relacja w podaniach, jest Krak. Również i w przypadku tego imienia panuje wśród „naukowców” poplątanie z pomieszaniem, wynikające z panicznej obawy przed tym, aby nie wskazać na rzeczywisty źródłosłów tego imienia. Imię KRAK wywodzi się od pierwotnego określenia KRK czyli kark. W swoim pierwotnym brzmieniu występuje ono jeszcze w języku czeskim i słowackim. W języku pierwotnych Słowian na terenach Polski zaznaczyła się tendencja do zastępowania, tak chętnie używanego przez Słowian, bezpośredniego połączenia spółgłosek przez wstawienie odpowiedniej samogłoski i stąd właśnie ewolucja słowa Krk do Krak. Imię to oznaczało więc kogoś stojącego na czele struktury społecznej. To znaczenie ostało się do dziś i do dziś chętnie używa się określenia „Głowa państwa” jako nazwy dla prezydentów czy szefów rządów. Nie inaczej było więc w przeszłości przy czym ciekawe jest to, że pierwotni Słowianie wybrali słowo KRK (czyli kark) jako następną po głowie cześć ciała na określenie swoich przywódców. Ta obserwacja jest bardzo ważna ponieważ wskazuje na to, że w strukturze społecznej tych plemion przywódca nie był władcą absolutnym ale był pośrednikiem spełniającym wolę siły wyższej. Możemy przyjąć że tą siłą było bóstwo LADA o czym pisałem już tutaj. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/06/alexander-wielki-by-sowianinem.html Tak jak w przypadku słowa Wawel gdzie doszło do pełnego zlania się dwóch słów w celu stworzenia nowego określenia, również w przypadku słowa KRAK jego ewolucja nie została na tym znaczeniu zakończona. Przywódca Słowian nazywany był pierwotnie określeniem „Krk u Lady”, jako ten który niesie przesłanie najwyższej władzy dla prostego ludu. Oczywiście i w tym przypadku wystąpiła tendencja do uproszczenia nazewnictwa i stworzenia zlepku tych wyrazów „Krk u Lady” co zaowocowało powstaniem wyrażenia „KRÓL”. Otwiera to przed nami nowe możliwości interpretacji historii Europy. Słowo Krak nie było więc imieniem własnym pierwszego przywódcy wawelskich Słowian ale oznaczało funkcję całej dynastii takich przywódców. czyli oznaczało osobę Króla i było więc używane w stosunku do wszystkich władców tego ludu i rozciągało się na cały okres jego istnienia. Oznaczało to jednak że przywódca narodu czy plemiona słowiańskiego nie mógł rozporządzać pełnią władzy nad podległą mu ludnością ale był traktowany jako pierwszy wśród równych „primus inter pares”. To przekonanie u Słowian ostało się bardzo długo i mimo wielowiekowej katolickiej indoktrynacji starającej się wmówić ludziom „boskość” ich przywódców, polska szlachta i rycerstwo traktowała królów polskich jako równych sobie. Taka organizacja społeczeństwa była jego największą siłą, ponieważ każdy członek tego społeczeństwa czuł się współodpowiedzialnym za dobro całości. Nie bez przyczyny wzrost i upadek znaczenia Polski jest ścisłe związany z ewolucją roli przywódców państwa w stosunku do współobywateli. Największe czasy świetności przypadają na okres największych swobód religijnych i największej siły prostej szlachty. Wzmocnienie roli magnatów i kościoła katolickiego w państwie kosztem szlachty było wyrokiem śmierci dla Polski, bo było jednocześnie zdradą jej fundamentalnych zasad na których zbudowana była jej państwowość.
  8. Ariusz i Arianie

    No ale to było nieładnie z Pana strony. Wczesnośredniowieczna historia Polaków ma coś z dobrego kryminału a Pan psuje tu jeden z ważniejszych zwrotów w akcji. Istotnie formy obrządków w kościołach greckim i rzymskim są ariańskie albo lepiej powiedziawszy slowianskie, ale doktryna jest jak najbardziej ortodoksyjna.
  9. Temat został zamknięty, gdyż ma znikomą wartość merytoryczną, nie oddaje w zupełności współczesnego stanu wiedzy, ani nie wyraża poglądów zespołu moderująco-administrującego forum. Czytasz na własną odpowiedzialność - Furiusz Tu musimy na krótko odbiec od tematu i przyjrzeć się trochę dokładniej historii kościołów chrześcijańskich. O historii wczesnego chrześcijaństwa wiemy bardzo mało. Najgorsze jest to, że to co wydaje się nam znane, najprawdopodobniej jest całkowitą nieprawdą. Wydaje się niemal pewne to, że historia wczesnego chrześcijaństwa w Europie została przez organizacje kościelne perfidnie sfałszowana. W przeciągu ostatnich 1500 lat wielokrotnie dochodziło do niszczenia dokumentów pisanych, a co gorsza, do wielokrotnego fałszowania tych które się jeszcze zachowały. Przy każdym nowym przepisywaniu tekstów, zakradały się do nich nie tylko literowe błędy ale co gorsza kościół świadomie fałszował przebieg historii tak, by potwierdzała ona jego aspiracje do niepodzielnej władzy. W praktyce nie zachował się ani jeden dokument pisany o którym moglibyśmy powiedzieć, że jest autentyczną relacją z tamtych czasów. Przy bliższej analizie okazuje się, że w przerażającej większości mamy tu do czynienia z XIV i XV wiecznymi fałszerstwami powstałymi na bazie mody na starożytność. Setki i tysiące zawodowych fałszerzy w katolickich klasztorach Europy wyprodukowało wtedy tysiące manuskryptów podszywając się pod antycznych i wczesnośredniowiecznych autorów. Począwszy od Biblii Gockiej poprzez akty nadania Karola Wielkiego do Germanii Tacyta mamy tu do czynienia ze zwykłymi fałszerstwami. Oczywiście materialne zyski były decydującą motywacją kościoła, który w czasach tuż przed reformacją znajdował się w stanie permanentnej niewypłacalności, ale już wcześniej, w czasach wczesnego średniowiecza, kościół katolicki świadomie niszczył i fałszował dokumenty aby zakłamać rolę jaką odegrał przy upadku Cesarstwa Rzymskiego. Mimo to, wszystkie ślady przeszłości nie udało się zamazać i istnieje jednak szereg poszlak pozwalających na szczątkowe odtworzenie prawdziwego przebiegu wydarzeń. Jedną z takich wskazówek znajdziemy w życiorysie Konstantyna Wielkiego. https://pl.wikipedia.org/wiki/Konstantyn_I_Wielki Jego roli dla kościołów chrześcijańskich w Europie nie można przecenić. Był on w końcu tym władcą rzymskim który z marginalnej se
  10. Temat został zamknięty, gdyż ma znikomą wartość merytoryczną, nie oddaje w zupełności współczesnego stanu wiedzy, ani nie wyraża poglądów zespołu moderująco-administrującego forum. Czytasz na własną odpowiedzialność - Furiusz Starożytna historia Polaków. Wstęp Jedną z największych zagadek w historii Europy jest pochodzenie i rola Słowian. Podstawowe znaczenie Słowian dla rozwoju cywilizacyjnego jest przez historyków negowane. Jeśli w przypadku historyków zachodnioeuropejskich takie podejście jest ewentualnie zrozumiałe (w końcu robią oni to, co karzą im ich politycy) to podejście historyków „polskich” czy też ogólnie „słowiańskich” musi budzić naszą odrazę. Wprost maniakalnie popierają oni tezy swoich zachodnich kolegów mimo tego, że maja przecież wszelkie przesłanki ku temu, aby widzieć ich fałszywość. Tak więc jeśli chcemy zgłębić ten temat i poznać historię tworzenia się narodów słowiańskich i cywilizacji europejskiej to nie możemy niestety polegać na „naszych naukowcach”, których utrzymujemy nota bene, z naszych podatków. To zadanie nie jest niestety proste, ponieważ w ciągu wieków nagromadziła się niezliczona ilość kłamstw i fałszerstw mających na celu zakłamanie historii Europy i cywilizacji europejskiej. Głównymi inicjatorami tych manipulacji są oczywiście państwa zachodnioeuropejskie wraz z ich nauczycielami i prekursorami czyli kościołami chrześcijańskimi. Przy czym nie ma wielkiej różnicy między katolikami i prawosławnymi. Oba te kościoły zrobiły wszystko co tylko mozliwe dla zafałszowania historii Europy jak i historii chrześcijaństwa w Europie. Każda próba znalezienia prawdziwego przebiegu wydarzeń pomiędzy okresem upadku kultury antycznej a pełnią średniowiecza jest prawie że niewykonalnym zadaniem szczególnie, że spotyka się z powszechną zmową milczenia historyków, kościoła i polityki. Mimo że zdaję sobie sprawę z trudności w demaskacji tych łgarstw, to postanowiłem jednak podjąć wyzwanie naprawy tej sytuacji. Czytelnicy moich artykułów mieli się już okazję przekonać że moje wysiłki nie były bezowocne i poczyniłem już cały szereg odkryć które pozwalają nam już teraz na obalenie tych najbardziej bezczelnych kłamstw. Odczytanie przeze mnie napisów trackich sprzed 2500 lat ujawniło, ku naszemu zdziwieniu, że mieszkańcy Bałkanów czasów antycznych byli Słowianami i że teza o wędrowce Słowian w VI w. naszej ery na tereny Europy Środkowej jest wyssana z palca i podyktowana w pierwszej linii wielkomocarstwową polityką Niemiec, Francji i W. Brytanii. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/01/sowianski-napis-sprzed-2500-lat.html Nie bez znaczenia jest też rola kościołów chrześcijańskich które zakłamując historię Słowian, zakłamywały równocześnie prawdę o własnej, niezbyt chlubnej, przeszłości. Wyczyszczeniu tej Stajni Augiasza będą poświęcone kolejne moje artykuły. Ile ich będzie trudno jest mi to już teraz ocenić, ponieważ tematyka jest tak wielowątkowa że mam duże opory aby się w ogóle za nią zabrać. Sytuacja dowodowa jest niepewna i tok rozumowania opiera się w większości przypadków na intuicji. Mimo to dla wielu czytelników wnioski jakie wyciągnąłem mogą się okazać interesujące i inspirujące do większego zainteresowania się tą tematyką. Co najważniejsze mam nadzieję, że dzięki tym artykułom czytelnicy nabiorą większego krytycyzmu do tez prezentowanych przez „polskich” (i nie tylko) historyków oraz większego dystansu do propagowanego przez nich obrazu naszych przodków. Inną sprawą jest to, że moje przemyślenia nie pozostają czysto akademickimi dywagacjami o przeszłości. Wiele tez, które mam zamiar przedstawić, ma bezpośrednie konsekwencje dla naszego obecnego życia i może się stać inspiracją dla nieodzownych polityczno-ekonomicznych zmian. Historia Słowian to nie tylko sprawa ich odrębności językowej, to również sprawa zdecydowanej odrębności kulturowej trwającej całe tysiąclecia, a przede wszystkim sprawa uwarunkowań ekonomiczno-społecznych które pozwoliły, tej mieszkającej na obrzeżach świata ludzkiej populacji, dokonać tego dramatycznego kroku od bezrozumnej, żyjącej na granicy świata zwierząt hordy hominidów, do cywilizacji. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/07/o-ewolucji-czowieka.html Bez sprawdzonych i efektywnych modeli współżycia społecznego i organizacji społeczeństw słowiańskich ta odrębność Słowian nie mogłaby się tak długo zachować. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/04/mity-sowianskie-opowiesc-o-edypie.html Historia Słowian może więc być wzorem dla takiej organizacji współczesnych państw, w tym Polski, która wniosłaby nowe impulsy pozwalające na rozwój i postęp techniczny zgodny z zasadami funkcjonowania natury i potrzebami człowieka. W moim artykule a Germanach zwróciłem uwagę na to, że ich rodowód nie był związany ze współczesnym „germańskim” kręgiem językowym ale starożytni Germanie to w rzeczywistości bez wyjątku Słowianie. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/04/jak-ze-sowian-zrobiono-germanow.html Plemiona słowiańskie już od tysiącleci zamieszkiwały tereny od Atlantyku po Syberię i pomimo tak olbrzymiego terytorialnego rozproszenia różnice językowe czy kulturowe pomiędzy nimi były minimalne. Pozwalało to tym ludziom na swobodną wyminę idei i utrzymywało ich jedność w ramach wspólnego modelu ekonomiczno-społeczo-religijnego. Oczywiście na granicy obszaru rozprzestrzenienia się Słowian podlegali oni wpływom innych kultur i to czasami tak znacznym, że pobudzało to ich do tworzenia całkiem odrębnych od słowiańskich społeczności. Tak było w przypadku starożytnej Grecji i nie inaczej zdarzyło się też w przypadku starożytnego Rzymu który powstał na bazie słowiańskiej kultury Etrusków. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/04/o-sowianskich-korzeniach-starozytnej.html Sposób życia Słowian, ich zasady moralne oraz organizacja społeczeństwa, zapewniały im, w centralnych rejonach ich obszaru zasiedlenia, dostatnią egzystencję. Wprawdzie ich wkład do rozwoju monumentalnej architektury http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2014/02/way-slaskie-najstarsza-monumentalna.html czy też sakralnej sztuki, był niemały, http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/07/sowianskie-stonehenge.html ale dopiero w dziedzinach istotnych dla dobrobytu społeczeństwa wykazali się wyjątkową wprost odkrywczością i innowacyjnością. To od nich wyszły wszystkie istotne impulsy cywilizacyjne począwszy od udomowienia zwierząt poprzez rolnictwo do przetwórstwa metali. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2013/08/ser-sprawa-polska.html Jednocześnie ich przywiązanie do demokratycznych struktur władzy oraz indywidualnej wolności, z jednej strony uniemożliwiło powstanie wielkich państw, z drugiej strony powodowało też ciągłe wojny pomiędzy poszczególnymi plemionami. Była to pozostałość po czasach końca epoki lodowcowej kiedy to pierwsze plemiona słowiańskie musiały walczyć ciągle o najlepsze tereny łowne. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/07/germanie-i-my.html Ta wojowniczość pierwszych Słowian była też główną przyczyną tego, że wielokrotnie podbijali oni tereny południa i zachodu Europy oraz Azji i ciągle na nowo budowali oni na tych terenach nowe wspaniałe cywilizacje. Żywot tych cywilizacji był z reguły krótki, ponieważ żadna z nich nie była w stanie wypracować na stałe efektywniejszych form społecznych niż właściwa kultura słowiańska. W ten sposób kolejne fale najazdów Słowian zburzyły nie tylko cywilizację minojską ale i również wyrosłą z niej cywilizację słowiańskich Mykeńczyków. Również ich następcy Grecy nie mieli żadnych szans w konfrontacji ze słowiańskimi Macedończykami. http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/06/alexander-wielki-by-sowianinem.html Dopiero Rzymianom udało się dokonać syntezy pomiędzy słowiańskimi tradycjami Etrusków i wielkomocarstwowymi tradycjami Bliskiego Wschodu zdolną oprzeć się wojowniczym Słowianom znad Renu po Wołgę. Był to jednak tylko przejściowy sukces i tak jak w przypadku Minojczyków, Mykeńczyków i Greków, po okresie gwałtownego wzrostu dobrobytu nastąpił czas nieuchronnego upadku. Tymczasem u Słowian rozwój cywilizacyjny był wprawdzie nie tak spektakularny ale za to ciągły i obejmujący wszystkie warstwy społeczne. Tak więc było to tylko kwestią czasu kiedy i na jakich warunkach upadnie Rzym. Niewątpliwie jednym z zasadniczych elementów była ekspansja chrześcijaństwa na terenach cesarstwa. W przeciwieństwie jednak do historyków nie uważam tego za decydującą przyczynę. O upadku Rzymu zadecydowały wewnętrzne spory między chrześcijanami. cdn.
  11. „Germanie” i My

    Nie wiem w jaki sposób Komentator widzi tu jakąś opozycję. "I" występuje tu jako spójnik. https://pl.wikipedia.org/wiki/Sp%C3%B3jnik_%28cz%C4%99%C5%9B%C4%87_mowy%29
  12. Temat został zamknięty, gdyż ma znikomą wartość merytoryczną, nie oddaje w zupełności współczesnego stanu wiedzy, ani nie wyraża poglądów zespołu moderująco-administrującego forum. Czytasz na własną odpowiedzialność - Furiusz Kontynuujmy zatem dalej tematykę pochodzenia człowieka. Tym razem ograniczoną do rozwoju populacji ludzkiej w Europie ostatnich 30000 lat. Przyczyną tego jest oczywista sprzeczność pomiędzy wynikami badan genetycznych u ludzi współczesnych, jak i możliwość przeprowadzenia takich badan na materiale kopalnym (co pozwoliło na dokonanie wielu odkryć zaprzeczających obowiązującym dotychczas wersjom pochodzenia i rozwoju mieszkańców Europy) a obowiązującymi dotychczas teoriami w tym względzie. Dyskusje jakie te odkrycia wywołały nie maja na celu znalezienia optymalnego modelu tłumaczącego obserwowane fakty ale są odzwierciedleniem politycznych i ideologicznych interesów poszczególnych państw. Moim celem jest wskazanie na możliwość istnienia całkiem innego mechanizmu kształtowania się populacji Europejczyków jak i całkiem innego przebiegu różnicowania się ich haplotypów. Wszystko wskazuje na to że historię paleolitu i neolitu w Europie trzeba będzie napisać od nowa. Jak zapewne czytelnicy moich notek pamiętają nie jestem zwolennikiem dzielenia populacji ludzkiej na poszczególne, ograniczone w czasie i przestrzeni, gatunki. Mój odnośnik Wszystkie dane uzyskane w rezultacie paleontologicznych i archeologicznych znalezisk wskazują jednoznacznie że zmienności morfologiczne w obrębie gatunku ludzkiego (jak i innych organizmów) mają swoje podłoże w zmienności Tła Grawitacyjnego a wiec zależne są od częstotliwości oscylacji podstawowych jednostek przestrzeni - wakuol. Zmiany takie występują cyklicznie są jednak szczególnie silne w specyficznych warunkach braku równowagi pomiędzy TG lokalnym a globalnym. Jak np. w przypadku lądolodu w trakcie przejść od glacjału do interglacjału i odwrotnie, kiedy masy lodu maja inna częstotliwość oscylacji ich materii niż aktualna częstotliwość dla Układu Słonecznego. Oznacza to rowniez że tak zwany Neandertalczyk jest takim samym Homo Sapiens jak i ludzie współcześni. Jego specyficzne cechy budowy szkieletu wynikały po prostu z innych warunków tworzenia się białek i aktywizacji poszczególnych genów na skutek innych od współczesnych „praw fizycznych” w przyrodzie. Nie może więc być mowy o wymarciu Neandertalczyków ale o ich płynnym przeobrażeniu w formę współczesną. Populacja tych ludzi uległa w ciągu niewielu pokoleń przeobrażeniu w formę o delikatniejszej budowie po tym jak w obrębie Układu Słonecznego nastąpił jednostajny przyrost wartości TG. Miało to miejsce w Europie przed około 30000 lat. W początkowym okresie zmiany te doprowadziły do wykształcenia tak zwanego człowieka z Cro-Magnon, który wykazywał już wiele współczesnych cech ale posiadał jeszcze wiele cech Neandertalczyków, włącznie z ich bardzo masywnym szkieletem i silnym umięśnieniem. Proces wzrostu TG trwał jednak nieprzerwanie i z pokolenia na pokolenie populacje ludzkie stawały się coraz drobniejsze i słabsze fizycznie. Te zmiany jednak nie dotyczyły mózgu ludzkiego. Już bowiem Neandertalczycy stworzyli dosyć zaawansowaną kulturę materialną a ich zdolności umysłowe nie były zapewne dużo mniejsze od naszych. Ich mózg był więc ciągle stymulowany z racji złożoności posiadanych przez nich umiejętności i nie uległ tak dramatycznej zmianie jak ich wygląd zewnętrzny. Wprost przeciwnie. Gwałtownie zmiany TG stymulowały również przemiany w mózgu tych ludzi i ich inteligencja zaczęła wzrastać w gwałtowny sposób. Z tym związane było też przyjecie coraz bardziej złożonych form społecznych i kształtowanie się kultury opartej na doskonałych umiejętnościach mowy, rozbudowanych wierzeniach religijnych i potrzebach estetycznych wyrażających się we wspaniałych osiągnięciach sztuki malarskiej czy tez zdobniczej. Już przed 30000 lat ludzie wytwarzali instrumenty muzyczne a i w dziedzinie techniki dokonali rewelacyjnych odkryć. Takich choćby jak opracowanie metod suchej destylacji kory brzozowej w celu otrzymania uniwersalnego kleju – dziegciu. Jeśli chcemy więc zrozumieć w jaki sposób powstały poszczególne populacje ludzkie w Europie i dlaczego przyjęły one takie a nie inne rozmieszczenie geograficzne, musimy się cofnąć właśnie aż do tak odległej przeszłości. Przed około 30000 tys.laty rozpoczęła się ostatnia faza glacjalna Zlodowacenia Północnopolskiego. W ciągu paru tysięcy lat lądolód skandynawski przesunął się na południe zajmując tereny północnej i środkowej Polski. Jeśli spojrzymy na mapę Europy w okresie jego największego rozprzestrzenienia to zauważymy coś ciekawego. Dalej tutaj Mój odnośnik
  13. Temat został zamknięty, gdyż ma znikomą wartość merytoryczną, nie oddaje w zupełności współczesnego stanu wiedzy, ani nie wyraża poglądów zespołu moderująco-administrującego forum. Czytasz na własną odpowiedzialność - Furiusz Alexander Wielki był Słowianinem Aleksander Wielki był starożytnym władcą o którym wiemy bardzo dużo, przynajmniej w porównaniu z innymi postaciami czasów starożytnych. Wydaje się on być postacią o najlepiej poznanej biografii, z racji fascynacji jaka wywoływał on u sobie współczesnych jak i wśród następnych generacji. Mimo wielu wzmianek pisemnych i świadectw materialnych, jedno umyka uwadze zarówno fachowców jak i laików. To mianowicie że wbrew ogólnie panującej opinii Aleksander Wielki nie był Grekiem a jego naród nie miał wiele wspólnego z kulturą grecką. Całe generacje historyków próbują nam wmówić jednak przeciwieństwo tego faktu robiąc z niego na silę Greka. Wprawdzie nadmienia się, że był on władcą Macedończyków, ale starożytną Macedonię nie traktuje się jako niezależny, kulturalny podmiot. Takie podejście jest oczywiście do cna fałszywe. Dalej tutaj: http://krysztalowywszechswiat.blogspot.de/2015/06/alexander-wielki-by-sowianinem.html
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.