Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Yesterday
  2. Ocena "nocy listopadowej"

    Była. Formalna dość ograniczona, ale istniała też ta nieformalna. No ale nie z jej powodu zrobiono rewolucję - jak współcześni określali "noc listopadową". Jej twórców czy realizatorów należy ganić za złą jakość planów, jeszcze gorszą ich realizacji, pochopne strzelanie do tych generałów, którzy nie podzielali rewolucyjnego zapału, typu Meciszewski, Blumer, Potocki - i całkowitą bierność wobec faktycznych zdrajców, typu Wincenty Krasiński czy Rożniecki. Nota bene - strzelano także do Żymirskiego, bohatera Olszynki, a bagnetem chciano zabić Sowińskiego - bohatera Woli. Mieli to szczęście, że nie trafiono, co pozwoliło im zginąć od rosyjskiej broni. Natomiast byłbym ostrożny w ocenie samego planu powstania. W listopadzie 30 roku sytuacja polityczno-wojskowa była taka, że car montował koalicję, której armie miałyby zdobyć zrewoltowaną Francję i Belgię. Holandia była za, Prusy były niezbyt chętne, Austria - zdecydowanie niechętna. Zmianę nastawienia potężnych sojuszników car chciał spowodować metodą faktów dokonanych: II Armię przekształcono w Armię Czynną, która już w październiku rozpoczęła marsz ku zachodnim granicom Imperium. Choć konstytucyjnie armia Królestwa Polskiego nie miała brać udziały w zagranicznych bojach (to chyba nie dotyczyło gwardii cesarsko-królewskiej) to zdaje się, że Mikołaj nie zamierzał tej zasady respektować. Pułki polskie miały pójść na zachód - świadczy o tym choćby przetrzymanie żołnierzy ponadterminowych w jednostkach. Nie było alternatywy: - albo robimy powstanie i mamy wojnę z Rosją, którą przegramy, a w konsekwencji autonomia Królestwa Polskiego zostanie ograniczona lub zlikwidowana; - albo siedzimy spokojnie, paradujemy na Placu Saskim i nasza autonomia jest utrzymana. Realna alternatywa to: - albo robimy powstanie i mamy wojnę z Rosją, którą przegramy, a w konsekwencji autonomia Królestwa Polskiego zostanie ograniczona lub zlikwidowana; - albo uczestniczymy w wojnie z Francją i Belgią, którą zapewne nasza strona wygrywa, ale w konsekwencji autonomia Królestwa Polskiego zostanie ograniczona lub zlikwidowana. To trochę taki churchillowsko-chambarlainowski wybór trochę ponad 100 lat później między wojną, a hańbą, która i tak doprowadzi do wojny. Dobrze, że wybraliśmy wojnę bez hańby.
  3. Polityka

    Może to fajne, życzę powodzenia, ale... Sorry, ja chyba jestem z innej bajki.
  4. Polityka

    Zapraszamy do Państwa wirtualnego! Zacznijmy może od tego, czym jest Państwo wirtualne: Republika Banacka Chciałbym przedstawić Banację - jedno z wielu v-państw w Polskim internecie. Miejsce, dla każdego kto interesuje się polityką, historią, wojskowością, biznesem i sportem. Obecnie szukamy: Kierowników Resortów (coś ala Minister) i Burmistrzów miast. W przyszłości będzie możliwość startowania wyborach, zakładania partii oraz stowarzyszeń, zostania żołnierzem i prowadzenia firmy z wirtualną walutą. Wystartuje także liga piłkarska, na platformie xperteleven i mamy nadzieję, że nasza reprezentacja wystartuje na v-Mundialu. Login to wymyślone imię i nazwisko. W moim przypadku to Szymon Uchastok. Dla chętnych odwiedzenia a nawet przyłączenia się: http://banatzeme.y0.pl/ - Strona internetowa http://banatzeme.y0.pl/forum/ - Forum dyskusyjne Serdecznie zapraszamy do rozgrywki!
  5. Last week
  6. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Odsyłacz zadziałał. No i mamy jasność. Z tych materiałów wynika, że Belchite po walkach nie odbiegało wyglądem od Warszawy. Większość ruin rozebrano, pozostawiając mocno teatralną resztkę. Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało, że większość cegły i kamienia z rozbiórki trafiła do nowego Belchite. Co do wymiarów cegły nie ma się co kłócić. Akurat na zdęciu, na które się powołujesz, jest cegła nówka, wbudowana w ramach konserwacji ruiny. PS. Poznań to Prusy, tam w drugorzędnych budynkach można było stosować ścianę na półtorej cegły.
  7. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Tomaszu, pisząc o grubości mam na myśli wartość w centymetrach. Ze zdjęć Speedy'ego z Warszawy nie wynika rownież grubość ścian fasady bliska 60 cm, co miałoby (łącznie z tynkami) odpowiadać 2 cegłom przedwojennym polskim. Ponadto Polska to nie tylko Warszawa. Wykonywałem sporo inwentaryzacji architektoniczno-budowlanych kamienic z przełomu XIX i XX wieku w Poznaniu oraz prace renowacyjne budynków na obszarze Polski zachodniej. Z doświadczenia ponad 50-cio centymetrową grubość w budynkach wznoszonych z cegły w ścisłej tkance miejskiej miały w nadziemiu jedynie ściany parterów. I to jedynie fasady frontowej, czasem też dziedzińcowej głównego budynku. Ale już ściany zewnętrzne pięter jak i wszystkie sciany zewnętrzne oficyn nie przekraczały zasadniczo 45 cm, często oscylując w granicach 40 - 42 cm łącznie z tynkami, co odpowiada zasadniczo grubości 1,5 cegły. I nie były to wypełnienia ceglane konstrukcji szkieletowych, a ściany nośne w pełnym swym przekroju. Oczywiście, mogłem mieć szczęście trafiać tylko na takie obiekty. Ale z takim szczęściem mógłbym spokojnie zacząć grać w totka. Żeby nie było nieporozumień i żeby nie tworzyć dużego OT - ja cały czas odnoszę się jedynie do ogólnego twierdzenia o cieńszych ścianach budynków w Hiszpanii niż w Polsce ze względu na temperatury w obu regionach, a tym samym większej łatwość ich burzenia. Po prostu nie jestem przekonany co do słuszności tego założenia. Hiszpania to pojęcie równie szerokie i zróżnicowane; jeśli nie bardziej; jak Polska. Wracając do zdjęć Gregskiego z Belchite: na zdjęciu z Jesusem widać fajnie format cegły w porównaniu z sylwetką człowieka. Z proporcji i wielkości uważam, że mamy właśnie przykład typu katalońskiego, którego historyczna wielkość oscylowała w granicach 30 x 15 x 4,5 cm, używanego tradycyjnie w Aragonii (przy okazji poszukiwań w temacie dotarłem do informacji o odnotowanych w tej krainie wielkościach 32 x 16 x 3,5 cm czy 35 x 17 x 5 cm). Co do pytania Speedy'ego i stanu dzisiejszego zachowanych ruin, znalazłem ciekawe opracowanie, co prawda w j. hiszpańskim, ale bogate w zdjęcia miasta w trakcie walk, tuż po nich, jak i porównania że stanem dzisiejszym. Widać wyraźnie i uszkodzenia wojenne, i wpływ dalszych 80-ciu lat na budynki tej miejscowość. Opracowanie jest mozliwe do pobrania w formie pdf. Mam nadzieję, że ten odsyłacz do linku zadziała.
  8. Wojna hiszpańska 1936-1939

    I ostatnie zdjęcia. Wieża zegarowa.
  9. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Jeżeli warszawskie przepisy przewidywały dla przeniesienia obciążeń z dwóch najwyższych kondygnacji grubość ściany 2 cegieł, to grubość ścian w Belchite wiele od tego nie odbiega. Ale na zdjęciach Grega nie widać ścian na dwie cegły.
  10. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Oczywiście Tomaszu, masz rację. Ja odniosłem się natomiast jedynie do ogólnego stwierdzenia: Z dostępnej mi analizy budynków w Valladoid wynika, że ściany kondygnacji powyżej parteru miały grubość 2 cegieł przy budynkach o wysokości 3 do 5 kondygnacji. W Valladoid, poza nielicznymi wyjątkami, odsadzkę w kondygnacjach nadziemnych stosowano wyłącznie w ścianach parteru. W analizowanych budynkach zastosowane były generwlnie 3 typy formatów cegieł, stąd różnice między grubosciami ścian różnych budynków. U jednych w kond. nadziemnej 45 cm (2 x 22 cm), u innych 55 cm (2 x 26,5 cm), choć w obu przypadkach grubość dwóch cegieł. W Hiszpanii istniały też formaty większe, np. w typie z Katalonii długość wozowki wynosiła 30 cm. Oczywiście, sięgam po te przykłady jako przykłady dla Hiszpanii. Natomiast w konkretnym przypadku: myślę, że decydującą jest skala budynków. Zachowane ruiny kamienic w Belchite to 2 - 3 kondygnacji nadziemnej, podczas gdy w Warszawie mówimy o 5. Jeżeli warszawskie przepisy przewidywały dla przeniesienia obciążeń z dwóch najwyższych kondygnacji grubość ściany 2 cegieł, to grubość ścian w Belchite wiele od tego nie odbiega.
  11. Wojna hiszpańska 1936-1939

    znalazłem przepisy warszawskie z końca XIX w. Przy zatwierdzaniu projektów Wydział budowlany warszawskiego Rządu Gubernialnego wymaga następujących grubości murów: W dwóch najwyższych piętrach 2 cegły, w każdych zaś dwóch następnych, niższych piętrach o 1/2 cegły większą. Ściany w piwnicy o 1/2 cegły grubsze od przypoziomowych. W budynku czteropiętrowym grubości ścian byłyby zatem: na IV i III piętrze .... 2 cegły na II i l „.........................2,5, w przyziomie.....................3 w piwnicy..........................3,5 cegła polska miała wymiar 27 x 13 cm
  12. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Pogrubianie murów nie wynika z klimatu, a z wzrostu obciążeń ścian stropami. Kiedyś pogrubiano ścianę o pół cegły co kondygnację, potem dla wyższych budynków rzadziej, bo ściany na dole wychodziły absurdalnie grube. I to obowiązuje i w Polsce i w Hiszpanii. Ale ja porównuję Warszawę i Belchite i na zdjęciach Grega nie widzę odsadzek na pół cegły na wewnętrznej stronie ścian pod stropami.
  13. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Tomaszu, nie do końca się z tym zgodzę. Na pewno w przypadku środkowej Hiszpanii mamy do czynienia z innym klimatem, niż na polskim Mazowszu, jednak hiszpańskie ściany ceglane nie muszą być wcale z tego powodu cieńsze niż polskie. W Hiszpanii nie muszą one być może chronić w takim stopniu jak w Polsce przed chłodem, za to w większym stopniu niż w Polsce przed upałem. Materiałem bądź grubością. Przeglądam analizę ścian ceglanych kamienic z przełomu XIX/XX wieku w Valladoid. Grubość ceglanych fasad partnerów oscyluje między 60 - 70 cm. Kolejne piętra (kamienice od dwu- do czteropiętrowych) -45 do 55 cm. 10 centymetrowe rozbieznosci wynikają z trzech typów stosowanych cegieł: Borgoña, España, Castilla (22 do 26,5 cm po długości wozówki, 11 do 13 cm po długości główki). A zatem mury w parterze grubości 2,5 cegły, na piętrach: 2 cegły. Praktycznie - tak samo jak w Polsce przy powszechnym wiązaniu gotyckim (polskim) albo krzyżowym (weneckim). Oczywiście w osadzie o charakterze wiejskim na początku XX wieku gabaryty budynków będą inne niż w metropolii typu Warszawa. Nie można też nic powiedzieć o jakości murów, po których nie ma już śladu. Jednak patrząc na zdjęcia Gregskiego i obraz tego, co się zachowało, widać dość dobrze grubość zachowanych ścian fasad kilku domów (kościół czy klasztor to inna kategoria). Moim zdaniem nie różnią się grubością od ścian kamienic polskich miasteczek.
  14. Dzięki. Są tu ludzie, na których można polegać. A mogę pomęczyć Cię jeszcze trochę? Nie wiem skąd - może to kompletna bzdura - ale miałem takie przekonanie, że "vessel" to określenie najbardziej ogólne. Znaczy wszystko, co pływa. Bez względu, czy pływa dla walki (warship), dla zysku (ship) czy dla przyjemności (yacht). Może mi się to wzięło ze skrótu s/v - "sailing vessel". Swoją drogą rozróżnienie, co to jest "yacht" też bierze się z przeznaczenia, a nie z wielkości. Jak pokocham grę w tenisa na morzu, to se kupię tankowiec, na pokładzie zrobię se korty tenisowe i to będzie yacht. Tak mnie przynajmniej uczono na kursie sternika jachtowego - którego nie zaliczyłem. Prawda to, czy nie?
  15. Zważywszy na miejsce i czas wydania dwóch pierwszych pozycji - to raczej chodzi o pierwszą wersję. Swoją drogą - czyżby to od imienia Neoptolemos wzięło się określenie "neptek"?
  16. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Dzięki za te zdjęcia. Jak rozumiem, zrobiłeś je, nie zwiedzając tego miejsca . 33 lata mieszkałem w domu ze śladami po kulach, wzór 1. Jeszcze zdążyłem zobaczyć gruzy getta, no może raczej jakieś warsztaty, prowizoryczne sklepiki, zbudowane na tych gruzach i częściowo z tych gruzów. Dodał bym jeszcze wzór 3., który też zaobserwowałem na Bałkanach, na pograniczu chorwacko-serbskim (czy bośniackim). Wypalona czeluść. Dziwnie to wyglądało, bo blok, jak blok, ślady wzór 1., i kilka okien/mieszkań kompletnie wypalonych, czarna dziura. Moim zdaniem to pociski kumulacyjne, typu bazooka czy RGPPANC. W zasadzie nie przeznaczone do ostrzału budynków, ale wysoka temperatura wywoływała pożar. Pożar ten był dość łatwo gaszony przez sąsiadów, bo to przecie nie pocisk zapalający, nie było materiału palnego. Ci, którzy mieszkali w trafionym mieszkaniu, zapewne nie przeżyli. Dlatego nikt tego mieszkania nie remontował. Oczywiście w Hiszpanii nie było takiej broni. Ale dołączam się do przedmówców, podkreślających upływ czasu. Gdybyś zwykły, murowany budynek, porzucił na 80 lat, też byłaby to ruina. Może klimat hiszpański trochę łagodniejszy, ale 80 lat to dużo.
  17. Ja zaś ze swego dzieciństwa (pomijając okres, z którego nic pamiętać nie mogę, to od roku 1968) niczego takiego nie pamiętam. To znaczy pamiętam, że mieliśmy w podstawówce sprawdziany z pływania, biegu na 60 m, podciągania na drążku, rzutu piłką do palanta i chyba także ze strzelania kbks (to może jednak było dopiero w liceum), ale żeby przyznawano za to jakieś oznaki - ни хуху , żeby pozostać w klimacie epoki. Czyli: 1) albo uchwała była martwa od początku, 2) albo działała w latach 50., ale w 20 lat po jej podjęciu - już nie, 3) albo tak bardzo mnie to nie interesowało, że zapomniałem. To ostatnie wcale by mnie nie dziwiło, bo w dwóch z wymienionych dyscyplin miałem wynik ZERO. Po mym rzucie piłką do palanta wuefista jęknął "O Jezu !!!". Tylko strzelanie poszło by mi w miarę dobrze, szkoda że pomyliłem tarcze. Kolega dostał 50 punktów na 30 możliwych, czyli co najmniej 20 było moje. A może 30? Nie przeszkodziło mi to w roku 1986 zdać egzamin oficerski na Montelupich z wyróżnieniem.
  18. Statek to będzie ship albo teraz częściej vessel. Okręt to warship.
  19. Sorry, ale dla mnie to ma znaczenie - interesuje mnie. Jeśli Gregski przywołał rozróżnienie pomiędzy "okrętem" a "statkiem", pochodzące z międzynarodowych dokumentów, to zapewne mają one swą wersję anglojęzyczną. Więc jakoś się te terminy odróżnia, a że nie wiem jak, to się pytam. Po prostu chcę się czegoś dowiedzieć od mądrzejszego od siebie. To, że w terminologii polskiej decyduje rodzaj bandery wiem od prawie 50 lat i to nie budzi żadnych mych wątpliwości.
  20. W kwestii terminologii statek a okręt w języku polskim, nie ma znaczenia jak się co pisze w języku angielskim lub jakimkolwiek innym. Obcojęzycznych tekstów ani terminów nie tłumaczy się dosłownie, tylko intencyjnie lub zgodnie z nomenklaturą. Innym prostym morskim przykładem jest captain, czyli w terminologii wojskowej nasz komandor, ale też w przekładzie dowódca okrętu/statku, w przypadku polskim dowódca statku czyli kapitan, ale już w żadnym wypadku kapitan ORP Nazwa. Tymczasem od takich dosłowieństw aż się roi w wydawałoby się specjalistycznej prasie i literaturze.
  21. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Wiesz, miasteczko stare. Domy pewnie budowane w XIX stuleciu. Jednak klasztor i kościół to chyba jednak zbudowano z solidnej palonej cegły. Dalszy ciąg kościoła.
  22. Jak daleko rzucają tą piłeczką... i tak przy okazji jaki to ma sens, Federera chcą trafić?
  23. Z ciekawostek Władimir Putin podpisał dekret o - " przywróceniu norm GTO" z dniem 1 września 2014, przy czym (program) jest wdrażany i modernizowany w różnych okręgach i grupach zawodowych chyba nawet do dzisiaj. Na pewno podniesiono normy wiekowe, a z dyscyplin rzut granatem zastąpiono rzutem piłeczką tenisową do celu. Za koordynację odpowiada Departament Kultury Fizycznej i Sportu Miasta Moskwy.
  24. Wojna Krążownicza na oceanach

    Zainteresowanych kwestiami terminologicznymi: okręt a statek, statek a łódź zapraszam do innego tematu: forum.historia.org.pl - "Okręt, statek wojskowy, okręt wojenny - o problemach terminologicznych". secesjonista
  25. Kilka wypowiedzi z tematu: "Wojna krążownicza na oceanach":
  26. Pierwsza polowa czy druga? A "BSPO" jest wariantem "SPO"... To sobie wpisałem i mam wynik: "UCHWAŁA RADY MINISTRÓW z dnia 17 kwietnia 1950 r. w sprawie ustanowienia odznaki: "Sprawny do Pracy i Obrony". Dla podkreślenia poważnej roli wychowania fizycznego i sportu w podnoszeniu stanu zdrowotności oraz dla zapewnienia wszechstronnego rozwoju fizycznego obywateli i przygotowania ich do wydajnej pracy i obrony Ludowej Ojczyzny, Rada Ministrów uchwala, co następuje: § 1. Ustanawia się odznakę: "Sprawny do Pracy i Obrony" ("SPO"). § 2. 1. 1 Odznaka "SPO" stanowi wyraz osiągniętej sprawności fizycznej w ramach wszechstronnego i powszechnego wychowania fizycznego i dzieli się na następujące stopnie: 1. stopień dziecięcy - dla wieku 11-14 lat, 2. stopień młodociany - dla wieku 15-16 lat, 3. stopień I - dla wieku od 17 lat, 4. stopień II - dla wieku od 17 lat. 2. Odznaka w stopniu dziecięcym i młodzieżowym nosi nazwę: "Bądź Sprawny do Pracy i Obrony" (BSPO)".
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.