Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Past hour
  2. Część wpisów dotyczących głównie szkolenia wojskowego w okresie PRL została wydzielona do odrębnego tematu: "O szkoleniu wojskowym i garść wspomnień związanych z wojskiem w PRL". secesjonista
  3. Dlaczego Hitler nie zaatakował Szwajcarii?

    Którego roku? Po co Niemcom zdobywanie Szwajcarii w październiku 1942 roku?
  4. Today
  5. Dlaczego Hitler nie zaatakował Szwajcarii?

    Planowana operacja ma przecież nieokreślony czas jej rozpoczęcia ale określa się go na przykład jako dzień J. Ten dzień wyznacza naczelne dowództwo tuż przed jej rozpoczęciem. Oczywiście pora roku musi być w niej uwzględniona choćby dlatego że inne są warunki na przykład w październiku a inne w czerwcu ale dla zaplanowanej latem 1940 roku nie robi różnicy czy dzień J będzie wyznaczony na październik 1940 roku czy też na październik 1942 roku. Zatem potwierdza to tezę że Tannenbaum miała się rozpocząć w październiku.
  6. Yesterday
  7. Gdy ja przechodziłem szkolenie wojskowe, to jeszcze nie było stopnia "strasznego" kaprala, wymyślili go później. Pisałem o przysiędze wojskowej w czasie pierwszego obozu w jednostce wojskowej. To była duża uroczystość. Kompania studentów (połączone siły chemików z politechniki i uniwersytetu) zebrana na apelu z udziałem wszystkich żołnierzy służby czynnej z macierzystej jednostki (batalion wojsk chemicznych w Biskupcu Reszelskim). Dowództwo zaprosiło na uroczystość rodziny studentów. Po przysiędze zespół studencki (chórek kolegów z akompaniamentem gitary) dał koncert piosenek o treści wojskowej. Oczywiście "O mój rozmarynie" czy "Jak to na wojence ładnie", ale także piosenki Okudżawy, który wtedy był szalenie modny. No i piosenka z repertuaru Yves Montanda: "Quand un soldat". "... Gdy żołnierz ruszyć ma na front, to wie: w plecaku ma buławę swą na dnie, A jeśli wróci, niesie chwat zza mórz, Bieliznę brudną, parę łat - i już..." Dowódca jednostki pochwalił występ, dziwiąc się tylko, że większość piosenek miała wydźwięk silnie pacyfistyczny. W latach dziewięćdziesiątych okazało się, że przysięga wojskowa złożona przeze mnie w roku 1966 okazała się nieważna. W związku z tym dostałem wezwanie do stawienia się w wyznaczonym miejscu i czasie. W kilka osób wygłosiliśmy nowy, słuszny tekst przysięgi, stojąc w mrocznym piwnicznym korytarzu budynku miejscowej Komendy Uzupełnień, w obecności oficera zajmującego się w tej Komendzie sprawami oficerów rezerwy. Cała formalność (bo nie uroczystość) trwała nie dłużej niż dziesięć minut.
  8. Dlaczego Hitler nie zaatakował Szwajcarii?

    A niby jak świadczy owe ostrzeżenie o tej operacji? W 1942 r. ostrzegał Szwajcarów przed atakiem planowanym na całkiem wcześniejsze lata? To chyba się spóźnił...
  9. Wojna Krążownicza na oceanach

    Aha. Wreszcie to mam. Za Koop & Schmolke: Fire control and rangefinding equipment: (...) for medium armament: forward command centre 1x7m rangefinder
  10. A co to zmienia? Po prostu w przypadku mobilizacji Przewodniczący RP dostałby bardzo długą listę nominacji oficerskich. A mobilizacja zapewne ma być tajna ? Wybacz ale na taki bajzel nie może sobie pozwolić żadna armia. W polskim wojsku stopień jest oddzielony od funkcji, więc pewnie po mobce dowodziłbyś z początku plutonem jako podoficer i tyle.
  11. Z drugiej strony nie słyszałem o jakichkolwiek próbach formowania z jeńców niemieckich Armii Czerwonej antyfaszystowskich jednostek wojskowych. W moim przekonaniu to całkowicie wydumana koncepcja i w owej dyrektywie nie o nią musiało chodzić. No to mało słyszałeś. I kto tu mówi tylko o Armii Czerwonej. A o Ślązokach co walczyli u Andresa słyszałeś ? A o Ślązokach u Kościuszkowców słyszałeś ?
  12. Ja o tym wiem tyle, co Ty napisałeś, ale zgodnie z tym ta dyrektywa dotyczyła sytuacji w której: 1. Żołnierz Wehrmachtu dostanie się do niewoli. 2. Będąc w niewoli dopuści się zdrady, czyli najprawdopodobniej wstąpi do jednostki wojskowej, mającej prowadzić działania przeciwko III Rzeszy. 3. Za czyn ten zostanie skazany na śmierć - zapewne zaocznie. Wtedy można jego rodzinę pozbawić majątku, wolności, a nawet życia. Niejako w zastępstwie skazanego. O ile wiem, to w lutym 1945 żołnierze Wehrmachtu zdecydowanie niechętnie oddawali się w niewolę Armii Czerwonej. Z drugiej strony nie słyszałem o jakichkolwiek próbach formowania z jeńców niemieckich Armii Czerwonej antyfaszystowskich jednostek wojskowych. W moim przekonaniu to całkowicie wydumana koncepcja i w owej dyrektywie nie o nią musiało chodzić. Natomiast w lutym 1945 roku istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że nie tylko poszczególni żołnierze, ale całe pododdziały i odziały wojsk niemieckich będą oddawać się do niewoli na froncie zachodnim, cz też wręcz bezpośrednio przechodzić na stronę wroga. Wprawdzie w 45 roku Eisenhower nie był zainteresowany tworzeniem niemieckich niefaszystowskich sił zbrojnych, bo nie były mu one do niczego potrzebne, ale Oberkomando der Wehrmacht musiało się z tym liczyć, i pewnie stąd wynikła interesująca Ciebie dyrektywa. Może miało to służyć opanowaniu "chaosu i paniki", ale na froncie zachodnim, a nie wschodnim.
  13. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Coś z podpokładu (ale niewiele). Fueling station czyli stacja benzynowa dla samolotów. Steam acumulator, czyli... hmm... akumulator pary dla katapulty To nie wiem jak nazwać. Dziobowe pomieszczenie kabestanów? Brzmi o tyle głupio, że na normalnym statku to windy i kabestany są na pokładzie. No i poglądowa ekspozycja silnika odrzutowego.
  14. Ocena "nocy listopadowej"

    Chyba inaczej rozumiemy rozróżnienie na cenzurę "formalną" i "nieformalną". Dla mnie cenzura "formalna" to taka, wprowadzona przepisami prawa. Więc ta, wprowadzona przez Zajączka, jak najbardziej formalną była. Określiłem ją, jako "ograniczoną" w tym sensie, że pomimo jej istnienia ukazywały się w gazetach artykuły, władzy niemiłe. Natomiast cenzura "nieformalna" to wg mnie wywieranie nacisków na redakcje, żeby określonych treści czy autorów nie publikowały.
  15. Na Montelupich było to dość oficjalnie. Znaczy sam egzamin odbywał się na małym poligonie na Pasterniku. Była komisja, złożona z oficerów spoza jednostki. Masz rację, że niemal każdy zdawał, kto przystąpił. Musiałby ktoś naprawdę wyjątkowo podpaść, żeby nie zdać. W każdym razie nawet podchorążowie Pisiak i Kuśka zdali, a ten pierwszy to miał ciężko przechlapane (pozdrawiam Was, jeśli to czytacie). Ale trzeba było być tego dnia na Pasterniku. Gdybym był wtedy w szpitalu, to bym nie przystąpił, a jakbym nie przystąpił, to bym nie zdał. A jakbym nie zdał, to bym nie trafił do jednostki na te 8 miechów praktyki. A co to zmienia? Po prostu w przypadku mobilizacji Przewodniczący RP dostałby bardzo długą listę nominacji oficerskich. Na szczęście do tego nie doszło, ale w w 1986 nie było to wcale oczywiste. Natomiast rzeczywiście stopień oficerski można było uzyskać i bez mobilizacji, po odbyciu iluś tam dni ćwiczeń, tak jak pisze Komar. W moim przypadku też do tego nie doszło. To ja nie wiem, kiedy Euklides służbę wojskową odbywał i oficerem został. W czasach, które opisuję ja i Tomasz N. ze szkółki wychodziło się jako kapral - straszny kapral - plutonowy podchorąży, a z jednostki aż do strasznego sierżanta podchorążego. Ja ze szkółki wyszedłem jako starszy kapral, a z jednostki 1410 jak plutonowy podchorąży. Żadnej szabli nie było. Secesjonisto - mamy wątek "wspomnienia ze służby w LWP"?
  16. Chyba tak, na dyplomie oficerskim podpisany był przewodniczący RP. Ja miałem pół roku szkoły i pół roku jednostki ale żadnego egzaminu oficerskiego nie pamiętam. Były tam po drodze jakieś egzaminy ale niezbyt trudne. Ze szkoły wychodziło się podchorążym a z jednostki wychodziło się do cywila jako ppor. Była promocja, szabla po ramieniu itd.
  17. Treść dyrektywy wydanej przez OKW 5 lutego - "Rodzina odpowiada swym majątkiem, wolnością albo życiem za członków Wehrmachtu, którzy dopuszczą się zdrady kraju w niewoli i zostaną za za to skazani na śmierć". Naturalnie wcześniej taką odpowiedzialność zbiorową zastosowano wobec rodzin oficerów nieudanego zamachu na Hitlera w lipcu 1944. Chodzi mi o wypełnianie dyrektywy wojskowej tej z 1945, gdzie jeśli się nie mylę jej zastosowanie miało być jednym z remedium na chaos i panikę powstałe u niemieckich obrońców w czasie pierwszych prób forsowania Odry przez czerwonoarmistów w rejonie Kostrzyna i Frankfurtu nad Odrą. Pytanie czy Sippenhaft w tym czasie był realizowany również na innych obszarach, a zwłaszcza na Froncie Zachodnim? Czy można przybliżyć liczbę wyroków skazujących, bądz ofiar, czy też może należy to uznać jedynie za straszak propagandowy i nikt u schyłku wojny z dowództwa Wehrmachtu już na poważnie nie ścigał defetystów i dezerterów.
  18. Natomiast zdanie egzaminu oficerskiego nie oznaczało, że się dostaje stopień oficerski. To tylko dawało możliwość nadania takiego stopnia. O ile dobrze pamiętam, z zasady miało się go otrzymywać w razie mobilizacji. Akurat ostatnie nie jest prawdziwe. Bo mianowanie na oficera jest teraz prerogatywą Prezydenta, wtedy to było chyba Przewodniczącego RP. Więc mianowanie i za Janceta było bliższe opisowi Komara.
  19. Byłem w Rio, byłem w Bajo

    Dlatego napisałem, ze frustrują mnie te zewnętrzne linki. No ale co robić? Mam nadzieję, że zanim te zdjęcia znikną to parę zainteresowanych osób je zobaczy. No to wchodzimy do środka. Mostek. Strasznie prosty by ie powiedzieć prymitywny. Kabina nawigacyjna Wachtowa kabina kapitana (w oryginale "sea capitan's cabin") czyli miejsce gdzie "stary" może się przekimać gdy w okół "się dzieje" i trzeba mieć rękę na pulsie. Kambuz Mesa podoficerska Kubryk Ostatnie zdjęcia robione przez szybę i nijak nie dało się uniknąć refleksów.
  20. Dlaczego Hitler nie zaatakował Szwajcarii?

    Nie wiem nic o dokumentach ale o operacji Tannenbaum można sobie przeczytać w wiki "Operacja Tannenbaum". A to że październik Niemcy uważali za ostateczny (czy najlepszy?) termin zaatakowania Szwajcarii chyba świadczy fakt że Canaris ostrzegł w październiku 1942 roku że grozi im niemiecki atak. Abwehra już niejednokrotnie ostrzegała różne kraje o ataku ale po raz pierwszy te ostrzeżenia na coś się przydały bo Szwajcarzy zareagowali, powzieli odpowiednie środki i Niemcy zrezygnowali. Po raz pierwszy wzięto pod uwagę ostrzeżenia Abwehry ale ta też po raz ostatni uprzedziła przeciwnika o dacie inwazji.
  21. Last week
  22. Myślę, że należy tu doprecyzować: Tomasz N pisze o przebiegu szkolenia wojskowego studentów uczelni "cywilnych" w konkretnych latach. Ja też studiowałem na uczelni "cywilnej" w II połowie lat sześćdziesiątych - i w moim przypadku szkolenie wojskowe wyglądało inaczej. Przez trzy lata - na drugim, trzecim i czwartym roku - mieliśmy szkolenie wojskowe w studium wojskowym jeden dzień w tygodniu. Ponadto po II i po IV roku mieliśmy w czasie wakacji miesięczny obóz wojskowy. W czasie pierwszego obozu wojskowego (po II roku studiów) mieliśmy uroczystą przysięgę wojskową. Pod koniec drugiego obozu wojskowego (po czwartym roku studiów) zdawaliśmy egzamin z nabytej wiedzy wojskowej, a na zakończenie obozu otrzymywaliśmy awans na stopnie podoficerskie z przeniesieniem do rezerwy. Średniacy dostawali stopień: kapral podchorąży rezerwy; wybitnie zaangażowani - plutonowy podchorąży rezerwy; Nadzwyczajny był przypadek mojego kolegi z roku: był największym leserem i za karę dostał stopień: starszy szeregowy podchorąży rezerwy. Dopiero kilka lat później - po ukończeniu studiów, po podjęciu pracy (nierzadko w innym rejonie Polski) absolwent z ustabilizowaną już sytuacją życiową dostawał przydział mobilizacyjny do jednostki, w której później odbywał ćwiczenia. O ile sobie przypominam, warunkiem awansu na stopień oficerski było zaliczenie 21 dni ćwiczeń wojskowych, rozciągniętych na kilka lat: studia ukończyłem w roku 1969, a nominację na stopień oficerski - podporucznik - uzyskałem w roku 1978. Kolega Jasmol - to zupełnie inny przypadek. On studiował na wyższej uczelni wojskowej, kształcącej zawodowych oficerów. Tam przebieg szkolenia i służby musiał być zupełnie inny, niż w opisanym przeze mnie i przez Tomasza N szkoleniu wojskowym studentów uczelni "cywilnych".
  23. Eee tam zaraz egzamin oficerski. Ot wiedza fachowa zdobyta podczas szkolenia. I nikt raczej nie wracał, bo każdy zdawał. Jak by to świadczyło o kadrze szkolącej, gdyby nie wyszkoliła największego głąba. A potem ? A potem miało się urlop i bilet do jednostki czynnej na osiem miechów.
  24. Ocena "nocy listopadowej"

    Co do cenzury, to jednak jakaś istniała i chyba nie tylko: "formalna": "„Senator Nowosilcow był przeciwnym rygorom przeciw dziennikar­stw u zwróconym .. . lecz namiestnik Zajączek opornie się stawiał i prze­prowadził uchwałę, poddającą pod uprzednią cenzurę wszelkie pisma periodyczne“. Na wniosek namiestnika Zajączka na posiedzeniu Rady Administracyjnej w dniu 22 m aja 1819 roku uchwalono haniebny doku­ment ustanawiający cenzurę, która spowodowała ogołocenie gazet z treści politycznych oraz pozbawiła: je myśli społecznej". /A. Słomkowska "Rola 'Gazety Polskiej' w okresie powstania listopadowego", "Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego" , 1, 1967, s. 97/
  25. Dlaczego Hitler nie zaatakował Szwajcarii?

    Wszystko to pewnie prawda (choć nie do końca), ale nie wiem co ma Wiki wskazująca jakie są grupy językowe w tym kraju - dziś, do Szwajcarii z roku 1939 czy przełomu 1940-1941? Widać Wiki nie zauważyła, że od 1939 retroromański uzyskał status języka narodowego. Gest względem mniejszości, ale jednak nie zauważony przez Wikipedię. A konkretniej, to w jakich dokumentach niemieckich pojawia się ów dead line październikowy?
  26. A jak się wracało to na ile (czasu) i po co? A jak się zdało to co następowało potem?
  27. Ocena "nocy listopadowej"

    Akurat cenzura jako taka istniała już w polskim wydawnictwie XVIII wieku i od momentu wprowadzenia systemu koncesji mieściła się w zakresie jurysdykcji marszałkowskiej. W lutym 1793 roku owocem była m.in. wydana przez ową "Instrukcja dla drukarzy". Ale udokumentowane są już wcześniejsze kroki cenzury, jak np. działania marszałka wielkiego koronnego wobec Piotra Dufour i jego drukarni. Z drugiej strony kwitło w XVIII wieku też piractwo drukarskie, z zakonem bazylianów w ścisłej czołówce. Chyba więc w dobie powstania ani temat to nowy, ani sposoby niekontrolowanego druku nie nieznane?
  28. Tak, Komarze, o tę instytucję chodzi. Tomaszu N., dobrze to opisałeś, ale nie do końca. Pod koniec tzw. szkółki zdawało się egzamin oficerski. Przynajmniej tak było w przypadku WOSWChem, ale myślę, że była to powszechna zasada. Jeśli by się go nie zdało, to wracało się do szkółki. Dokładnie to pamiętam, bo jakieś 3 tygodnie przed egzaminem wykryto u mnie nowotwór i kwalifikowałem się na operację. Jednak lekarz ze szpitala wojskowego doradził mi, żebym na operację poszedł po zdaniu tego egzaminu, bo inaczej wrócę na Montelupich. Natomiast zdanie egzaminu oficerskiego nie oznaczało, że się dostaje stopień oficerski. To tylko dawało możliwość nadania takiego stopnia. O ile dobrze pamiętam, z zasady miało się go otrzymywać w razie mobilizacji. Do tego, na szczęście, nie doszło. Ale także w przypadku powołania na kilkutygodniowe ćwiczenia poligonowe - do tego też nie doszło, choć gdyby mnie powołali gdzieś tak wiosną 89 roku, to pewnie bym się dobrze bawił. W każdym razie służbę wojskową ukończyłem w stopniu plutonowego podchorążego. Na przeszkolenie chciano mnie powołać w 95 czy 96, ale komisja lekarska orzekła "niezdatny". I wcale nie było fajnie to usłyszeć.
  29. Ocena "nocy listopadowej"

    Zapewne nie. Byłoby to arcydziwne, żeby car, jego administracja czy doradcy, sporządzali dokumenty, w których będą opisywać, jak zmienią obowiązujące prawo w sytuacji, gdy to prawo jest gwarantowane międzynarodową umową. Podobnież zawodowi historycy w swych pracach naukowych zajmują się tym, co się wydarzyło, a nie tym, co wydarzyć się mogło, więc raczej chodzi o jakieś napomknienia czy sugestie. Poza faktem zdecydowanie niechętnego stosunku Mikołaja do tej dziwnej autonomii, którą cieszyło się KP. Mam nadzieję, że podzielasz tę opinię i nie muszę wynajdywać cytatów i innych argumentów. Natomiast moje przekonanie, że gdybyśmy wzięli udział w wojnie przeciw Francji i Wielkiej Brytanii (oraz Belgii) i byłaby ona zwycięska dla cara (i dla nas), to po niej rola gwaranta autonomii KP, przypisywana niebezpodstawnie tym mocarstwom, zapewne nie byłaby ważna w ich polityce. Tym bardziej, że sami byśmy ustanowione zasady złamali, biorąc udział w wojnie agresywnej. Tak pięknie żeś to opisał w poprzednim poście, że nie mam nic do dodania.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.