Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Past hour
  2. No nie dezawuujmy tej chaty, Hiszpanie do dziś "nie wiedzą" czemu ta wojna wybuchła, choć oczywiście wiedzą. Na hiszpańskojęzycznej Wiki podają, że militarna reakcja rządu Hiszpanii powzięta została po pretekstem: "ultraje inferido al pabellón español por las hordas salvajes". Co nieco o tym konflikcie jak i o przyczynach można przeczytać w artykule Marka Dziekana "Na ziemi wroga. Europejskie relacje z wojny hiszpańsko-marokańskiej 1859–1860" ("Litteraria Copernicana", nr 1 (29), 2019). Ciekawe, że choć wspomniano "ucho Jenkinsa", nikt nie wspomniał o świni z wyspy San Juan. Do wojny "o nią" co prawda nie doszło, ale do poważnego zadrażnienia stosunków pomiędzy USA a Wielką Brytanią to i owszem. A nawet doszło do zajęcia wyspy. O ile w tym konflikcie nikt nie zginął; nie licząc oczywiście samej świni; to już w konflikcie grecko-bułgarskim z 1925 r. niesforny pies stać się miał przyczyną strzelania do jego pana, a potem nastąpił konflikt zbrojny pomiędzy oboma krajami.
  3. Yesterday
  4. Diabeł w średniowieczu

    Tylko ja nie odnosiłem się do jakiejkolwiek doktryny i kwestii dla kogo jest ona obowiązująca. Stwierdziłem jedynie, iż nie ma nic w tym dziwnego, że autor stwierdził iż postanowienia wskazanego soboru są wiążące dla katolików a nie dla całego chrześcijaństwa. I słusznie stwierdził. Protestant postępuje za wskazaniami synodów biskupów protestanckich a katolik za wskazaniami synodów biskupów katolickich. Z czego nie wynika przecież by w wielu teologicznych kwestiach obie konfesje nie mogły mówić jednym głosem. Napotkałem taką uwagę: "Przez pierwsze cztery stulecia średniowiecza diabeł był poniekąd anonimowy, wiedziano, że istnieje, ale nie rozumiano, po co i dlaczego. Już wcześniej, na I Soborze Nicejskim padły stwierdzenia odnośnie istnienia szatana sugerujące, że niewątpliwie istnieje, ale nie wiadomo, kim on jest, jedyne, co wiadomo, to kim nie jest i że z pewnością nie stworzył go Jezus". /B. Ronowska "Szatan ożywiony - zespół wierzeń demonicznych generujący problem procesów o czary w Polsce w XV-XVIII wieku", "Badania o Rozwój Młodych Naukowców w Polsce", "Nauki humanistyczne", T. I cz. III, poznań 2015, b.p./ Minęło prawie 900 lat i w sumie ów diabeł pozostaje wciąż nieco anonimowy i trudno go mi odróżnić od jego popleczników w świetle wspomnianej deklaracji Soboru Laterańskiego. Czy zachowały się zatem zapiski z tego synodu na podstawie których poznamy dyskusję o tej postaci? To źle się wydaje euklidesowi, nie czytam po łebkach i nie odpowiadam za cudze teksty. Postawiłem pytanie czy były tożsame byty i nie bardzo wiem co ma do tego ów artykuł? A ponieważ jest autorką piszącą po francusku jej słowa są prawdą objawioną. Zalecam jednak nie poprzestawanie na tym źródle i poczytać warto o pismach takiego Anzelma z Canterbury czy św. Grzegorza z Nazjanzu. A jak już euklides wskazuje na źródło swej wiedzy to proponuję doczytać tytuł na okładce, ten nie brzmi "Żywot Św. Bernarda". Wspomniano o szatanie/diable w Biblii, to można dodać takie uwagi: "Istnienie szatana wyraźnie potwierdzają liczne teksty Nowego Testamentu. Około 300 razy wspomniany jest szatan i to pod różnymi imionami lub nazwami. 36 razy występuje jako „szatan” (np. Mk 1,13), 37 razy jako „diabeł” (...) Inne nazwy to: Belzebub (Mt 10,25), Belial (2 Kor 6,15), kusiciel (Mt 4,3) (...) Cechą charakterystyczną nowotestamentalnych tekstów o szatanie jest ukazanie go w perspektywie przyjścia Mesjasza i dokonanego odkupienia". /P. Jaskóła "Studia Teologiczno-Historyczne", nr 1, 38, 2018, s. 89-90/
  5. Diabeł w średniowieczu

    Tylko coś mi się wydaje że Szanowny Secesjonista przeczytał ów asumpt po łebkach bo ów pan Paweł Szuppe tych pojęć używa zamiennie i to tak konsekwentnie że w jednym zdaniu pisze diabeł a w następnym szatan. Warto również zaznaczyć że IV Sobór Laterański zebrał się w określonych warunkach historycznych, po niesłychanym zaostrzeniu się konfliktów z Katarami. Przecież to 5 lat wcześniej, w 1209 roku, padły pod Bezieres słowa papieskiego legata "zabić wszystkich, Bóg rozpozna swoich" w wyniku których wymordowano mieszkańców ogromnego jak na owe czasy miasta (20 tys mieszkańców). Owo Creatio ex nihilio to była wyraźna polemika z katarami którzy twierdzili że świat materialny został stworzony ale przez zbuntowanego Syna Bożego, czyli szatana. Takie artykułowanie różnic między katarami a nie-katarami było potrzebne żeby można było ich rozpoznać i uniknąć takich metod postępowania jak ta w Bezieres w 1209 roku. Tak pisze pani Oldenburg w swym "Żywocie Św. Bernarda"
  6. Moim zdaniem i bez debaty to widać. Jeśli "korki" są zjawiskiem powszechnym to moim zdaniem znaczy, że lekcje nie przygotowują należycie do przechodzenia następnych etapów edukacji. No chyba, że złe wnioski wyciągam, wtedy wyprowadźcie mnie z błędu. Też pamiętam jak protestowano przeciw wprowadzeniu gimnazjów. Potem protestowano przeciw ich likwidacji. W sumie to rozumiem. Człowiek czasem musi sobie poprotestować. Co do godzin pracy to ponoć olbrzymią część zajmuje sprawdzanie prac i przygotowywanie się do do zajęć. Ze starczą złośliwością proponuje wprowadzić ośmiogodzinny dzień pracy dla nauczycieli. 18 godzin dydaktycznych a potem do czytelni i tam sprawdzać prace i przygotowywać się. Tak by do domu wracać w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Tragedią jest to, że pensje zależą od stanowiska a nie od jakości wykonywanej pracy. Wspaniały, zaangażowany nauczyciel zarabia tyle co nadęty buc traktujący swą pracę "po łebkach".
  7. Last week
  8. Diabeł w średniowieczu

    Nic nie zrozumiał euklides. Po pierwsze - nie chcemy wyjaśniać tego pojęcia, po drugie - nikt z nas nie zadeklarował odrzucenia czegokolwiek. To, że euklides przeczytał trzy książki i po ich lekturze wszędzie widzi dualistyczne koncepcje i spór wokół monofizytyzmu - to już jego problem. To akurat nie jest prawdą, logikę pomylił euklides z metodą scholastyczną, mamy temat o scholastyce to może tam euklides rozwinie swą myśl o Abelardzie wprowadzającym ten czynnik do religii.
  9. I życie toczy się dalej, egzaminy się odbywają - cóż można powiedzieć więcej? A jak to jest (czy było) z tym strajkiem głodowym nauczycieli bo nie pojmuję formuły: strajku głodowego na zmianę? Przez ileś godzin głodują a potem idą do domu na obiad? W TVN zorganizowano debatę o szkolnictwie; ogólnie wyszło, że z polską szkołą jest źle. Warto pamiętać, że jak nie było gimnazjów to ocena naszej edukacji była negatywna. Jak je wprowadzono też było źle, a jak je zlikwidowano też było źle. Inna konstatacja z tej debaty: nauczyciele nie nauczają odpowiednio a jedynie przygotowują do zdawania egzaminów. Skoro jest tak, to nauczyciele nieszczególnie kwalifikują się do występowania o podwyżkę. Jeden z nauczycieli oznajmił, że wielu jego kolegów/koleżanek zmuszonych jest pracować na kilku etatach mając po pięćdziesiąt parę godzin. Jak rozumiem - tygodniowo. Pensum dla przeciętnego nauczyciela to 18 godzin tygodniowo, tyle mniej więcej wyrabiam jednym dyżurem w swej pracy (nominalnie: 17 godzin). W tygodniu mam na jednym etacie godzin: 58 bądź 75 / (zależnie od liczby zmian), to nieco z ironią patrzę na zapracowanych na kilku etatach nauczycieli co to osiągają pięćdziesiąt parę godzin tygodniowo. A ile wynosi pensum: w ferie, w okresie wakacyjnym i w 'dni dyrektorskie"?
  10. Diabeł w średniowieczu

    Byłoby pychą z mojej strony wyjaśniać pojęcie szatana na forum historycznym i nie będąc teologiem. Pierwsze pytanie uważam więc za próbę wprowadzenia zamętu w dyskusję w celu głoszenia własnych przekonań. I nie mam zamiaru brać udziału w dyskusji zmierzającej do walki na wiary. Jeżeli zamierzasz wątek poświęcony próbie zebrania wiadomości o sposobach postrzegania diabła/szatana w średniowieczu przekształcić w krucjatę takiej czy innej wiary, to osobiście zaznaczam, że sobie tego nie życzę w tym wątku. Przyjmuję do wiadomości, że zwracasz uwagę na fakt pojawiania się w historii chrześcijaństwa doktryn dualistycznych. Możesz ich rozwój i pozycję w chrześcijaństwie z historycznego punktu widzenia opisać, w zakresie tytułu wątku wykazać jej wpływ na kulturę, sztukę czy myśl średniowieczną. Ale jakakolwiek próba skierowania dyskusji na kwestię wiary jako indywidualnej wartości pojedynczego człowieka będzie przeze mnie od razu zgłaszana moderacji.
  11. Diabeł w średniowieczu

    Nie wiem jak wy chcecie wyjaśnić pojęcie szatana odrzucając dualistyczne teorie (bo o ile dobrze zrozumiałem to je odrzucacie) które mówią o nieustannej walce dobra ze złem. Abelard na przykład, który do religii wprowadzał czynnik logicznego myślenia, przejaw tej walki widział w ukrzyżowaniu. Twierdził że najgorszą zbrodnią szatana było zamordowanie Jezusa i że to szatan był tego sprawcą a Piłat był tylko jego narzędziem.
  12. Diabeł w średniowieczu

    Rzeczywiście, sformułowanie może ku takiemu zrozumieniu moich słów prowadzić. Chodziło mi jednak o to, że na tle słów autora, iż słowo szatan jest imieniem, obecne polskie tłumaczenie Biblii nie odzwierciedla tego pisownią. To wydało mi się ciekawe na tle przekładów Biblii na inne języki. Tak samo w końcu chrześcijańskich, jak przekład polski. Nie wiem, czy indywidualne nastawienie tłumacza w przypadku tego konkretnie dzieła może tu być decydujące. Jest to więc dla mnie ciekawostką. Pozwolę sobie na mały OT, odbiegając nie tyle od tematu Szatana, co na chwilę opuszczając średniowiecze. Otóż w 2004 roku Rada Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk zatwierdziła zasady pisowni dotyczące języka reigijnego. Stwierdziła m.in.: "Jeżeli nazwa osobowa nie jest jednostkowa, zasadniczo używamy małej litery, np.: apostoł, anioł, archanioł, anioł stróż, szatan. Natomiast piszemy wielką literą, jeśli nazwa ta stanowi indywidualizujący składnik nazwy własnej, np.: św. Paweł Apostoł, św. Michał Archanioł. Nazwę Antychryst / antychryst, piszemy wariantywnie dużą i małą literą (ale w znaczeniu przenośnym oczywiście tylko małą literą). Rozróżnienie to ma oparcie we właściwościach fleksyjnych rzeczowników, bowiem rzeczownik oznaczający istotę jednostkową nie odmienia się przez liczby". Ostatnie, V wydanie Biblii Tysiąclecia, pochodzi z 1999 roku, więc forma nie jest konsekwencją postanowienia Rady. Jednocześnie w Katechizmie Kościoła Katolickiego forma pisana jest dużą literą. Za podobną formą opowiada się też np. ks. Tadeusz Dionizy Łukaszuk z Papieskiej Akademii Teologicznej, poruszając problem w "Istnienie Szatana jako problem w katolickiej nauce posoborowej" . Historycznie, oczywiście, sobór ten miał miejsce już po schizmie wschodniej. Ale, jednocześnie, kilka wieków przed reformacją. Nie rozumiem, dlaczego doktryna o stworzeniu świata „z perspektywy czasu nie obowiązuje Kościołów powstałych w związku z reformacją”? W nicejskim wyznaniu wiary mamy m.in.: (…) Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych (…) Kościoły protestanckie się od tego wszakże nie odżegnują. Konfesja Augsburska już w swoim pierwszym artykule odwołuje się do soboru nicejskiego: "Kościoły nasze jednomyślnie nauczają, że uchwała soboru nicejskiego o jedności istoty Boskiej i trzech Jej osobach zawiera prawdę i że tak wierzyć należy bez jakiegokolwiek powątpiewania: mianowicie, że jedna jest Istota Boska, którą zowiemy i która jest Bogiem wiecznym, niecielesnym, niepodzielnym, nieskończonej mocy, mądrości i dobroci, stworzycielem i zachowawcą wszystkiego, co widzialne i niewidzialne, że jednak trzy są osoby tejże istoty i mocy oraz współwieczne: Ojciec, Syn i Duch Święty. Terminu zaś: osoba, używa się w znaczeniu, w jakim go używali w tym związku ojcowie Kościoła: iżby określał nie część lub właściwość czegoś, lecz to, co istnieje samo przez się. Kościoły nasze potępiają wszelkie herezje, jakie wystąpiły przeciwko temu artykułowi wiary, jak manichejczyków, którzy przyjmowali istnienie dwóch pierwiastków: dobra i zła, oraz walentynian, arian, eunomian, mahometan i im podobnych.)..." W chrzcielnym wyznaniu wiary np. luterańskim, mamy: „Czy wierzysz w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi(...)” Jest to też zgodne z treścią Symbolu konstantynopolitańskiego który, w porównaniu z nicejskim, rozszerzony został m.in. o treść: „Stworzyciela nieba i ziemi,” (i dalej za nicejskim: „wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych”). Dalej, Symbol konstantynopolitański został przejęty już w VI wieku jako symbol chrzcielny w kościołach chrześciajńskich Wschodu, a od 580 roku był w Konstantynopolu intonowany w trakcie Eucharystii. Zatem mamy zaczyn do twierdzenia, że doktryna o Bogu Stwórcy wszystkiego obecna jest we wszystkich Kościołach chrześcijańskich. A skoro Bóg jest Stwórcą wszystkiego, a pod mianem chrześcijaństwa nie rozumiemy kościołów opartych na doktrynach uznanych przez chrześcijaństwo za heretyckie, to możemy postawić hipotezę, nie zagłębiając się jeszcze w teologie chrześcijańskich Kościołów nie-rzymsko-katolickich, iż również w ich doktrynach należy się spodziewać, iż Szatan jest dziełem Bożym. Rzucając kątem oka na protestantyzm, można zauważyć, że w odniesieniu do cytowanych już słów IV Soboru Laterańskiego protestantyzm nie stoi w opozycji do tego twierdzenia. Konfesja Augsburska zawiera bowiem w Art. XIX „O przyczynie grzechu” słowa: „Kościoły nasze uczą o przyczynie grzechu, że choć Bóg stwarza i zachowuje przyrodę, to przyczyną grzechu jest wola złych, mianowicie diabła i niepobożnych ludzi. Wola ta, gdy Bóg nie przyjdzie z pomocą, odwraca się od Boga, jak mówi Chrystus w Ewangelii wg Jana, r. 8: (Diabeł), gdy mówi kłamstwo, ze swego własnego mówi.” Nie bardzo rozumiem pytanie, gdyż zdaje się, że sam na nie przytoczyłeś odpowiedź podsuwając artykuł, w którym jest zacytowany fragment, przeze mnie zresztą i też przez Ciebie powtórnie przywołany. Szerszy fragment brzmi: „Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, odwieczny, nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec, Syn i Duch Święty: trzy wprawdzie Osoby, ale jedna istota, substancja, czyli natura zupełnie niezłożona. Ojciec od nikogo nie pochodzi, Syn od samego tylko Ojca, Duch Święty od Obydwóch, i to bez początku, zawsze i bez końca. Ojciec Rodziciel, Syn zrodzony, Duch Święty pochodzący: współistotni i równi sobie, współwszechmocni i współwiekuiści. Są jednym wszystkich rzeczy początkiem, Stwórcą wszystkiego, co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne. [Ten jeden Bóg] wszechmocną swoją potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń, tj. istoty duchowe i materialne: aniołów i ten świat. a. na koniec naturę ludzką łączącą te dwa światy, złożoną z duszy i ciała. Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały przez Boga stworzone jako dobre z natury, ale sami siebie uczynili złymi. Człowiek zaś zgrzeszył za podszeptem diabła. Ta święta Trójca, według wspólnej swojej istoty jedyna, a według właściwości osobowych rozróżniona, najpierw przez Mojżesza i świętych Proroków oraz przez innych wysłanników swoich przekazała rodzajowi ludzkiemu zbawczą nauk, według ułożonego z góry doskonałego rozkładu czasów (…)” Czy możesz wyjaśnić sens Twojego pytania?
  13. Bo o czym tutaj dywagować? Można było się zastanawiać gdy kombinowali ze "zwolnieniową" formą protestu. Tam gdzie istnieje prawo do protestu w formie strajku było to co najmniej dziwne... Obecnie zastosowali normalną formę protestu pracowniczego - czyli strajk. Mają do tego prawo jak każda inna grupa zawodowa (poza tymi "resortowymi", gdzie prawa do strajku nie ma) i z tego prawo korzystają chcąc wywalczyć wyższe zarobki, co w sumie nie dziwi - bo w zasadzie każdy chciałby za swoją pracę dostawać więcej... Jak jest szansa to uzyskać to się o to "walczy" - w takiej czy innej formie. Co do reszty to Bruno ma rację... każdy ma swoje zdanie. Jedni uważają, że nauczyciele za mało zarabiają, a na drugim biegunie są uważający, że i tak mają zbyt duże przywileje zawodowe i zarobki całkowicie adekwatne do czasu pracy... no i oczywiście pomiędzy tym są wszelkie poglądy pośrednie. W zasadzie o czym mielibyśmy dyskutować? Każdy przedstawiłby swój pogląd i tak nikt nikogo by nie przekonał do swojego punktu widzenia.
  14. Cytat z książki Tadeusza Konieckiego - "Stalingrad" - W innym opracowaniu wyczytałem, że na wiosnę 1944 roku po wkroczeniu Armii Czerwonej na terytorium Rumunii wobec częstego panicznego zachowania wojsk rumuńskich na (zwłaszcza na widok sowieckich czołgów) , oraz masowych dezercji, sztab Niemieckiej Grupy Armii Południowej zalecał "uspokojanie" wszelkimi sposobami wojsk sojuszniczych, jak i stosowanie ćwiczeń fizycznych, mających podnieść ducha bojowego u Rumunów. Znane są inne przykłady wpływania wojsk niemieckich na sojuszników?
  15. A tu już bym się nie zgodził, to dla mnie nie jest karykatura, nie każde nieeleganckie czy złośliwe przedstawienie "narysowanych" postaci (tu akurat Irlandczyków) kwalifikuje się do miana karykatury. No ale to kwestia już bardziej teoretyczna. A może spojrzymy jak wiodło się wówczas karykaturzystom we Francji, w Niemczech, Austrii czy Rosji - byśmy mieli szerszą perspektywę casusu brytyjskiego (angielskiego)?
  16. Diabeł w średniowieczu

    Jeśli ktoś napisał: "ciekawe wobec twierdzenia autora..." to mam wrażenie, że w pewien sposób kontestuje jego uwagi. Jak dla mnie, to wszystko się zgadza, a czy i kiedy jakiś tłumacz (czy inna pisząca osoba) używa dużej litery w nazwie osobowej to już pytanie do niego. na forum bywała osoba, która przez krótki czas forsowała formę: "niemcy" objaśniając - bo ich nienawidzę. W przypadku pisarza chrześcijańskiego mamy podobny problem. Może on; pomijając jakieś reguły językowe; stosować formę "szatan" dla ukazania swego stosunku negatywnego do tej postaci. Może też napisać: "Szatan" by wskazać wagę głównego wroga Boga i Chrystusa. Co do tego fragmentu: "może warto zwrócić...", to uwagi autora są słuszne. Postanowienia Soborów hierarchów kościoła, który już był po schizmie wschodniej mogą jedynie tyczyć się wiary rzymskiej, bo przecież nie prawosławnej. A z perspektywy czasu nie obowiązują też przecież Kościołów powstałych w związku z reformacją. I jak się wówczas na tym soborze odnieśli do postaci szatana czy diabła?
  17. Diabeł w średniowieczu

    Secesjonisto, dziękuję za interesujący materiał. We wspomnianym opracowaniu autor używa jednak pojęcia „diabeł” i „szatan” zamiennie. Wskazuje, że oba miana pochodzą z dwóch różnych języków i niosą ze sobą odmienne znaczenia: greckie diabolos tłumaczy jako oszczerca, hebrajskie satan tłumaczy jako przeciwnik. Niemniej, w tej części tekstu, w której powołuje się na Biblię, nie wykazuje bynajmniej, iż są to dwie różne postaci. Wręcz przeciwnie. Pisze m.in.: „ Chociaż szatan pod swoim własnym imieniem jest wzmiankowany tylko trzy razy (1 Krn 21,1; Hi 1-2; Za 3, 1-5), to rzeczywistość oznaczona tym pojęciem jest stale obecna w Piśmie Świętym, rozpoczynając od Rdz 3,1, przez księgi historyczne (1 Krn 21,1), mądrościowe (Hi 1-2; Mdr 2,24) aż do prorockich. Jako imię konkretnego anioła, Szatan pojawia się w testach biblijnych ok 520-300 r. przed Chr.” Jeśli pójść tropem wskazanym przez autora, to w 1 Księdze Kronik, w Księdze Hioba oraz w Księdze Zachariasza pada nazwa „szatan” (przypomnijmy: z j. hebrajskiego), natomiast w Kiędze Mądrości mamy „diabeł” (z j. greckiego). Wynika to z faktu, iż Księga Madrości jest częścią Septuaginty – ksiąg kanonu aleksandryjskiego, którymi posługiwali się Żydzi żyjący w diasporze, a sama Księga Mądrości , obok 2 Księgi Machabejskiej, napisana została w oryginale w grece, a nie w języku hebrajskim. Przy okazji, co również ciekawe wobec twierdzenia autora, iż szatan w księgach Biblii hebrajskiej wymieniany jest pod swoim własnym imieniem, to w żadnym z przypaków w polskiej Biblii Tysiąclecia imię to nie jest pisane dużą literą. W przeciwieństwie do przekładów Biblii w innych językach, z Wulgatą włącznie. Z kolei w przypadku „diabła” w Księdze Mądrości mamy w Wulgacie Mdr 2,24: „Invidia autem diaboli mors introivit in orbem terrarum:” Jednak w całym opracowaniu autor nie wskazuje na to, iż w średniowieczu teologicznie istniała między diabłem i szatanem różnica. Wskazuje natomiast, iż „Dla katolickiej wiary [może warto zwrócić uwagę, że autor nie pisze: chrześcijańskiej wiary – uwaga moja] prawda o istnieniu szatana znajduje podstawy w orzeczeniu IV Soboru Laterańskiego (1215): (…) „Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały przez Boga stworzone jako dobre z natury, ale sami siebie uczynili złymi” (BF IV, 33)”. Tu warto jednak zaznaczyć, że jednym z owoców IV Soboru Laterańskiego było podstawowe twierdzenie kosmologii chrześcijańskiej: stworzenia przez Boga świata z niczego: Creatio ex nihilo. Co za tym idzie, poruszona i określona musiała zostać w tym kontekście również kwestia szatana i zła. Kwestia leżąca u źródeł herezji dualistycznych na tle chrześcijańskim: doktryn gnostyckich, manicheizmu, kataryzmu. Historycznie istotne jest też to, że w tym czasie istniała już teoria creatio ex nihilo, będąca jednak dziełem gnostyków: Bazyildesa oraz Walentego Egipcjanina i mówiąca o stworzeniu świata materialnego z niczego, tyle że przez siły zła. Co mnie natomiast w przytoczonym przez secesjonistę tekście zaciekawiło, to fakt, iż autor przybliżając postać szatana w Starym Testamencie sięga w pierwszym rzędzie po apokryfy Starego Testamentu. Inna sprawa, że w czasie IV Soboru Laterańskiego natchniony charakter siedmiu ksiąg Septuaginty był też dyskusyjny – do kanonu zaliczono je dopiero na Soborze Trydenckim. Jest to o tyle ciekawe, że jednym z argumentów na stworzenie świata z niczego jest fragment biblijnego tekstu: „spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróc uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg”. Fragment ten pochodzi z 2 Księgi Machabejskiej, 2 Mch 7,28. Czyli z jednej z ksiąg Septuaginty. Pytanie, jak na tle rozwoju myśli teologicznej wokół kwestii szatana i zła zmieniał i dostosowywał się wizerunek diabła w średniowieczu. Tu podrzucę ze swej strony ciekawy artykuł z National Geographic, przedstawiający zmiany wizerunku diabła w sztuce średniowiecznej: https://www.nationalgeographic.com/archaeology-and-history/magazine/2018/09-10/history-devil-medieval-art-middle-ages/ Mam nadzieję, że udało mi się nakreślić kolejny kawałek tła dla dyskusji.
  18. Aczkolwiek, dusza karykaturzysty w nim pozostała. Inna sprawa, że tam gdzie mógł sobie na to bez problemu pozwolić. I do tego - niekiedy niezbyt elegancko. Zob. przedstawiające Irlandczyków jako postacie zdziczałe ilustracje do: History of the Irish Rebellion in 1798. http://www.victorianweb.org/victorian/history/ireland/ireland3.html A tu ciekawostka: polski wątek w twórczości Williama Heatha. https://en.wikipedia.org/wiki/File:El_mariscal_Beresford_desarmando_a_un_oficial_polaco_en_La_Albuera.jpg I ta sama scena w innym wykonaniu: https://collection.nam.ac.uk/detail.php?acc=1971-02-33-533-4 https://www.napoleon-series.org/military/battles/1811/Albuera/Archives/c_Albuerabattlepics.html https://www.gettyimages.ie/detail/news-photo/marshal-william-beresford-disarming-a-polish-lancer-of-the-news-photo/514973847 https://www.alamy.com/stock-photo/the-battle-of-albuera.html
  19. Produkty spożywcze, dania i ich nazwy

    Teraz trochę o jabłkach. Kilka (wybranych) przykładów jabłek o nazwach z kontekstem historycznym: 1. Jabłko "Cesarz Aleksander" (chodzi o Aleksandra I, cara Rosji). https://de.wikipedia.org/wiki/Kaiser_Alexander_(Apfel) 2. Jabłko "Prinz Albrecht von Preußen". Z terenów Dolnego Śląska. Nazwane na cześć księcia z dynastii Hohenzollernów (aczkolwiek, mimo dedykowania mu gatunku jabłek, bardziej od niego znana jest chyba jego małżonka - przez jakiś czas - Marianna Orańska). Do tego na jej cześć nazwali gruszki i marmury. Ale te drugie - niestety niejadalne. https://de.wikipedia.org/wiki/Prinz_Albrecht_von_Preußen 3. Jabłko "Minister von Hammerstein". W tym przypadku ktoś chciał mocno podlizać się panu ministrowi rolnictwa. https://de.wikipedia.org/wiki/Minister_von_Hammerstein
  20. Myślę, że wynika to z faktu, iż - przynajmniej część - stałych bywalców forum chyba od pewnego czasu trochę unika tematów związanych ze współczesną, polską polityką. I zabiera głos - jak już naprawdę nie wytrzymuje i "musi". Wychodząc pewnie z założenia, że każdy wie swoje i przekonywanie się akurat w tej dziedzinie nie ma większego sensu. A, że i darzymy się pewnie jakimś szacunkiem, to i chyba uznajemy, iż nie warto się wzajemnie przesadnie denerwować. Mi osobiście wystarczy, że pewne sprawy są dla mnie oczywiste, mam swój pogląd na sytuację, a nie zależy mi już na przekonaniu, czy nawet przekonywaniu kogokolwiek. Ale jak najbardziej temat jest do reanimacji, jeżeli tylko będzie taka wola i zaangażowanie.
  21. Już tydzień trwa strajk nauczycieli, a tu cisza...
  22. Earlier
  23. Eee tam - chata. Lepsze było samotne drzewo. A gdzie indziej - nakrycie głowy.
  24. Lebensborn - w trosce o rasę

    Jak nic o tym nie wie euklides to po co napisał: " Dziećmi polskimi to może się i zajmowali tyle że w osobliwy sposób'. To wychodzi na to, że euklides wypowiada się w kwestii która mu jest nieznana? Jaka książka? Bo nieco się pogubiłem w źródłach euklidesa, w tej książce był link tak jak w wypowiedzi euklidesa do strony na niemieckojęzycznej Wikipedii. To chyba euklides nie wie gdzie zakładano takie placówki w Polsce; proszę wskazać, że wszystkie zakładano w górach i w sosnowych lasach. Znane mi ośrodki powstawały na Pomorzu i na Śąsku, mógłby nam przybliżyć euklides wokół jakich gór i jezior one powstawały? A jak ją nazwać? Obowiązkiem "źródła życia" jak chce euklides? Może głowa euklidesa jest zbyt mała? Czyli, konkretnie na co? dowiemy się jakie to źródło? Myli się euklides, podać przykłady? To proszę obalić tezę, że ta instytucja zajmowała się jedynie dziećmi SS-manów. tak z podaniem źródeł tej wiedzy...
  25. Od razu piszę że o związkach Lebensborn z polskimi dziećmi nie wiem nic ponadto co jest tutaj napisane i nie ma sensu bym coś jeszcze o tym pisał. A tego co napisałem ja sam nie uważam, a przynajmniej dotąd nie uważałem za rewelacje. Książka o tym jest łatwo dostępna, zdaje się za 5 euro, i każdy ją może mieć. Nie jest to w każdym razie jakaś wiedza tajemna. O Lebensborn wiem właśnie z tej książki. Napisał ją Andre Brissaud, tytuł "SS". Powołałem się przedtem na Groppe bo to łatwo sprawdzić. Brissaud napisał więcej o sprawach związanych z Lebensborn. Mniej więcej tak (trochę w skrócie): Instytucja Lebensborn (źródło życia) powołana została rozkazem Himmlera w dniu 13 września 1936 roku. Jej zadaniem było wspieranie wielodzietnych rodzin o dobrej wartości rasowej i dobrej biologicznej dziedziczności które gwarantowały posiadanie w następnych pokoleniach dzieci o takich samych walorach. To samo dotyczyło przyszłych matek. Opiekę miano roztoczyć zarówno nad matkami jak i nad dziećmi. Jej powołanie początkowo utrzymywano w tajemnicy a rozkaz Himmlera był przeznaczony tylko dla wyższych funkcjonariuszy SS. W myśl zasad tej organizacji planowano również utworzenie obozów Lebensborn przeznaczonych dla młodych kobiet które zaszły w ciążę z SS-manami. 28 października 1939 roku po raz pierwszy Himmler ujawnił cele Lebensborn które dotąd utrzymywano w tajemnicy. Wydał wówczas dekret o roztoczeniu przez Reichsfuhrera SS (czyli Himmlera), a konkretnie przez ludzi których on wyznaczył, opieki nad wszystkimi dziećmi czystej krwi, bez względu na to czy pochodziły z legalnych związków czy też z nielegalnych, na przykład wówczas gdy ich ojcowie polegli w boju. Wysłał również w tej sprawie okólnik do wszystkich służb SS i policji. Matki miały otrzymać pomoc materialną na ich wychowanie i kształcenie. W szczególnych przypadkach losowych SS miała objąć opieką wszystkie takie dzieci, legalne albo i nie. Po wojnie szeroką pomoc mieli uzyskać wszyscy ci co by o nią poprosili, nawet gdyby ich ojcowie powrócili. Były to postanowienia które brały pod uwagę straty na wojnie, ale nie tylko. Przewidywały potrzeby demograficzne na powojenną kolonizację. Dla kobiet które zaszły w ciążę z SS-manami organizowano specjalne obozy. By przyszła matka mogła zostać tam przyjęta musiały być spełnione pewne warunki. Od ojca SS-mana wymagano tylko psychiatrycznego badania. Kobiety musiały natomiast spełniać ostrzejsze kryteria. Musiały dostarczyć świadectwo dowodzące że ich przodkowie od 3 pokoleń byli Aryjczykami, mieć co najmniej 165 cm wzrostu. Musiały podpisać oświadczenie że od pewnej daty (zależnej od konkretnego przypadku) nie było w rodzinie przypadków chorób dziedzicznych, epilepsji, imbecylizmu, toksykomanii. Musiały też na piśmie zrzec się praw do dzieci jakie by się urodziły podczas pobytu w obozie Lebensborn. Musiały też przejść różne testy fizyczne. Najbardziej ceniono blondynki o niebieskich oczach ale inne też tam przyjmowano. Wszystkie obozy Lebensborn były luksusowe. Zakładano je w górach, w sosnowych lasach, nad brzegami jezior, niekiedy w starych zamkach. Miały wyśmienitą kuchnię i wspaniałą obsługę. W każdym obozie było kino, tereny sportowe i rekreacyjne. Kilka tygodni przed spodziewanym połogiem pensjonariuszki były przenoszone do kliniki położniczej. Tam mnóstwo kobiet, mężatek lub nie, ofiarowało swe dziecko państwu. W sumie było 12 takich klinik w tym jedna w Neuilly we Francji, jedna w Belgii i jedna w Holandii. Oblicza się że w tych klinikach rodziło się w latach 1941 – 44 około 10 tys dzieci rocznie. Ujawnienie zasad instytucji Lebensborn wznieciło wiele sprzeciwu, szczególnie ze strony Kościołów, ale nie tylko, bo swój sprzeciw wyrażało wielu oficerów Wehrmachtu, najgłośniej generał Theodor Groppe. Przeciwny temu był również generał von Brauchitsch który zaczął wówczas snuć plany wyeliminowania Hitlera. Opór Groppe ściągnął na niego ostrą krytykę SS i w końcu zdjęto go ze stanowiska i uwięziono. Po wojnie dzieci z tych obozów trafiały do swych matek lub do różnych zakładów, bywały adoptowane. W sumie ich losy są trudne do prześledzenia. Co do powoływania się na źródła to należy je traktować ostrożnie często bowiem zawierają częściową prawdę albo niedokładną. Tak jest też i w powyższym przypadku. Autor nie napisał w zasadzie niczego dyskwalifikującego ale kiedy np. pisał że jako matki szczególnie ceniono niebieskookie blondynki to nie należy z tego wysnuwać jakichś teorii mówiących o jakiejś dbałości o biologiczną rasę. Na przykład gdzie indziej autor pisze że Hitler czy Goering uważali się za nordyków mimo że absolutnie na takich nie wyglądali. Argumentowali to jednak tym że uważają się za takich bowiem byli na froncie i sprawdzili się w boju. Himmler zresztą również usprawiedliwiał się z teorii dotyczących niebieskookich Aryjczyków twierdząc że po prostu u osobników o takim wyglądzie jest największe prawdopodobieństwo że będą dzielnymi i odważnymi żołnierzami, co nie oznacza że osobnicy nie mający takiego wyglądu nie mogli takimi być. Zdaje się że te wszystkie teorie nazistowskie były obliczone na wychowanie odważnego, gardzącego śmiercią żołnierza. I chyba trzeba przyznać że były szatańsko skuteczne. No bez przesady. Nazywać stowarzyszeniem oficjalnie powołaną instytucję na czele której stali wyżsi funkcjonariusze SS, wyznaczeni przez samego Himmlera, to nie mieści się w głowie, przynajmniej mnie.
  26. Lebensborn - w trosce o rasę

    Ja już wielokrotnie zwracałem uwagę euklidesowi na pewien mankament jego rozumienia wyników "wystukiwania". Jak wpiszę w wyszukiwarkę Google taką frazę to nie otrzymuję konkretnego linka (łącza) do konkretnej strony, tylko jakieś 36 000 wskazań do różnych stron, zatem nie wiem jaką stronę euklides odwiedził i z jakiej czerpał swe informacje. Wszystkie przeczytał i na wszystkich było to samo?? Staram się prostować wpisy euklidesa, ale do czego mam się odnosić? Nie potrafi euklides napisać: na stronie www.xxx.xxx.xxx. natrafiłem na artykuł pani/Pana XXX; podaję informacje z Wikipedii niemieckojęzycznej, podaję informacje z Wikipedii anglojęzycznej; podaję informacje z bloga Pani/Pana pod adresem tym i tym?? Podaję informacje z artykułu umieszczonego na stronie: takiej a nie innej? Na razie mamy maszynowe tłumaczenie z... niewiadomo czego, to może poda euklides wreszcie co tłumaczył.Wstydzi się euklides swych źródeł? I uwaga administratorska: jest bardzo dobrym obyczajem by korzystając z cudzych wypowiedzi czy informacji wrzuconych do sieci podać skąd się to wzięło. Tak wymaga zwykła uczciwość i chęć docenienia tych co płody swego umysłu nam udostępniają. Wklejając cokolwiek w wielu wypadkach łatwo naruszyć cudze prawa autorskie. Ja odnoszę wrażenie, że euklides głównie pożytkuje się "wystukiwaniem", ale nieco wstydzi się napisać skąd wziął swe rewelacje, jako że są to rewelacje. ACTA2 nic nie mają do pisania nonsensów. A kto mówi, iż najważniejszym? To proszę udowodnić, że to polskie dzieci to efekt wyłącznie związków z esesmanami, bo inaczej wyjdzie, że euklides nieco nas okłamuje albo nie wie o czym napisał. Proszę udowodnić, że wszystkie kobiety norweskie poddające się tej instytucji miały jedynie dzieci z esesmanami. Czy euklides rozumie różnicę pomiędzy wytycznymi co do małżeństw, posiadania dzieci, przynależności do jakiejś organizacji a pomiędzy znaczeniem frazy: "eingetragener Verein"? To proszę podać źródła publikacji naukowych w których stwierdzono, że nie było to stowarzyszenie/towarzystwo, tak z cytatami... Proszą zatem podać definicję obozu. To może nam powiedzieć euklides skąd wziął ów tekst do tłumaczenia? Mniemam, że każdy z nas potrafi wkleić w Google-Tłumacz każdy tekst, zatem może warto wskazać tekst źródłowy? Czyli jaki? To proszę podać oryginalny tekst po niemiecku byśmy mogli przekonać się przeciwko czemu występował.
  27. To był krótkotrwały konflikt, który rozpoczął się w zasadzie od drobnostki. Było zwyczajem, że w pobliżu pewnego miasta dwie społeczności wystawiały swe placówki "kontrolne", będące manifestacją strefy wpływów czy kontroli. Po jednej stronie konstruowano rodzaj baraków z drewna a po drugiej chaty kryte na ogół trzciną. A pewnego razu zamiast takiego baraku powstała konstrukcja bardziej trwała, jako że zamiast drewnianego baraku wyrósł budynek z kamienia i gliny. Co więcej zawieszono na nim znaczące weksylium. Potem wypadki potoczyły się szybko i miały bardziej gwałtowny i "bezpośredni" przebieg. O jaki to konflikt chodzi?
  28. "Ślub junkierski"

    A ja znalazłem, że nie było znane, co zatem piszą o takim zawarciu małżeństw i czym ono różniło od np. per nuntium? Niezbyt zrozumiał mój wpis euklides, nie pisałem o małżeństwie per procura w średniowieczu. Proszę podać kanon, który pozwalał wejść w związek małżeński z osobą zmarłą. Tylko to nie jest żadne obejście. Obejść można przeszkodę o której się wie. To ile zna euklides przykładów z tej epoki zawarcia małżeństwa per procura z osobą, która potem okazała się zmarłą?
  29. "Ślub junkierski"

    Nie wiem jaki kanon dopuszczał małżeństwo per procura ale pewnie przykłady takiego małżeństwa można w historii znaleźć. Sama zasada per procura też występuje w prawie rzymskim. A przeszkodę można było obejść bo przecież średniowiecze to czasy w których przekazywanie informacji o czyjejś śmierci i informacji w ogóle było trudne, czasem niemożliwe, a o jakąś nagłą śmierć śmierć było łatwo (wojny, wypadki, zarazy itp.) W takich warunkach kreatywność prawnicza miała pole do popisu. Przecież to oczywiste. PS: Znowu wyszedł jakiś problem. Jak dotąd uważałem małżeństwo per procura za coś oczywistego, nie miałem co do tego wątpliwości i specjalnie go nie analizowałem. Wiem że było i tyle. EDYCJA: Przed chwilą pod linkiem LE MARIAGE PAR PROCURATION DANS L'ANCIEN DROIT znalazłem że takie małżeństwo było znane w prawie rzymskim.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.