Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. To mój drugi wyjazd do "pribaltiki". Poprzedni był 3 lata temu. Teraz zacząłem od Wilna. Chyba szkoda marnować miejsca na forum na opisywanie zabytków. Republika Zarzecza jawi mi się trochę jako chwyt marketingowy, mający na celu ożywienie tej dzielnicy, czyli żebym coś tam wydał. Wydałem. Gdyby nie polityka antyalkoholowa aktualnego lidera partii rządzącej - wydał bym więcej. Potem Estonia - jej południowo-wschodni zakątek. Takie ichnie pojezierze. Jak się kupuje bilety do obiektów zabytkowych, to się pytają, skąd przyśliśmy. PL budzi sympatyczne zdziwienie. Ogólnie tam cudzoziemców brak, a co dopiero z Polski, która nawet nie graniczy z żadnym z sąsiadów Estonii. Natomiast na wyspie Saarema rodaków sporo. Twierdza w Kuresaare imponująca. Podobnie jak wydmy i przylądki. Przepięknie. Potem Ryga. Zważywszy na moje problemy z poruszaniem się - to jest miasto na mój rozmiar. Ale i tym sprawnym polecam. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie byłem w tak imprezowym miejscu. Na koniec Birštonias, czyli Birsztany. Niby uzdrowisko, ale tak naprawdę raczej letnisko. Fajne. Przepiękne bulwary wzdłuż Niemna.
  3. Sorry, ale dlaczego nie. W 23 minuty statek o prędkości 8 węzłów przepływał prawie 6 km. Nawet gdyby wszystkie statki znajdowały się w chwili ataku w jednym miejscu, to i tak po 23 minutach mogłyby się rozproszyć w kole o promieniu ponad 6 km. Pewnie najbliższy dogoniłby w kilka minut, ale pozostałe oddaliłyby się o kolejny kilometr czy dwa. A jaka była pogoda, widoczność?
  4. Przyczyny i skutki I wojny światowej

    Chyba się nie zrozumieliśmy. To, że państwo austro-węgierskie nie zdołało uchronić następcy tronu przed zamachem nacjonalistycznej grupki serbskich terrorystów mogło być traktowane przez inne separatystyczne organizacje jako dowód słabości monarchii. Tej słabości monarchia okazać nie mogła (czy też bardzo nie chciała), stąd - jeśli już skuteczność zamachu stała się faktem - monarchia dążyła za wszelką cenę do ukarania sprawców i inspiratorów. Musiała pokazać, że pomimo to nadal jest potęgą. Wystawny pogrzeb dowodziłby czegoś zupełnie przeciwnego - że sama CuK monarchia sobie z problemem nie daje rady i odwołuje się do opinii publicznej. A ta była zdecydowanie nacjonalistyczna. 50 lat wcześniej czy 50 lat później argument, że mamy rację mógłby być skuteczny. Ale w 1914 roku CuK musiało wykazać się nie racją, ale mocą. Nota bene owo ultimatum jakoś bardzo okrutne nie było. Zaprzestanie anty austro-węgierskiej propagandy to raczej żądanie miękkie, z dość twardych można wymienić rozwiązanie pewnej redakcji, aresztowanie 2 oficerów (można ich było aresztować, a za tydzień zwolnić) oraz dopuszczenie CuK funkcjonariuszy do śledztwa przeciw zamachowcom. Żadnych żądań terytorialnych czy militarnych.
  5. Na ile ja znam język angielski to sformułowanie common sense można przekładać jako zdrowy rozsądek, choć precyzyjniej byłoby wspólne zrozumienie, pojmowanie - no ale to raczej po polskiemu. Generalnie raczej wspierałbym pogląd, że lepiej tłumaczyć bezpośrednio z oryginału, a nie z tłumaczeń na inny język. Nawet jeśli to język francuski . Tłumaczenie słów common sense jako wspólny kierunek wydaje mi się absolutnie błędne. Przecież każdy wie, że wspólny kierunek po angielsku to общее направление.
  6. Wojna Krążownicza na oceanach

    Znalazlem w sieci kilka stron opisujacych to wydarzenie. Pewnie tez znajdziesz. Opisy sie roznia. Prawdopodobnie z powodow przez Ciebie wymienionych. Natomiast fakty sa takie, ze konwoj skladal sie raczej z powolnych jednostek (nasze M/S "Morska Wola" - 9 wezlow, S/S "Puck" 10 wezlow) S/S"Beaverford" byl stosunkowo szybki. Te 15 - 16 wezlow dawaly mu prawie pewnosc ocalenia. Przegonilby wolniejsze jednostki konwoju i znikná na Atlantyku. Jak bylo w szczegolach nie wiem ale chyba z pelna premedytacja zostali by odciagnac uwage rajdera od reszty statkow. Zajmowali go na tyle dlugo ze konwoj dal eade sie rozproszyc. 23 minuty jakie podarowal konwojowi HMS "Jervis Bay" to chyba troche malo na to by konwoj sie rozproszyl. Zas straty jakie Admirall Scheer zadal statkom konwoju sugeruja, ze mialy one troche czasu na ucieczke. Tak wiec sadze, ze cos bylo na rzeczy z tym S/S "Beaverford"
  7. Dzięki! Historia bardzo ciekawa, aczkolwiek, jakby tu rzec, budzi jednakowoż pewne moje wątpliwości. Jest też o tym w wikipedii: SS Beaverford Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to że statek 10.000-tonowy zaabsorbował 11 pocisków 28 cm nim zatonął. W zasadzie mógłby swobodnie zatonąć po 1 takim pocisku, wikipedia podaje skromniej że po 3. (do tego 16 trafień z dział 15 cm). Zadziwiająca powiedziałbym odporność jak na statek handlowy. A po drugie sam zobacz. Z załogi SS Beaverford nikt się nie uratował. Dziennik pokładowy "kieszonki" w ogóle o tej potyczce nie mówi. Pozostałe statki konwoju zapewne nie towarzyszyły parowcowi do samego końca w jego ostatniej bitwie, lecz uciekały we wszystkich kierunkach najszybciej jak się da. Skąd więc wiadomo o takich szczegółach, że Admiral Scheer wystrzelił do niego tyle a tyle pocisków konkretnego kalibru, i tyle a tyle razy trafił i o tej i tej godzinie dobił go torpedą, trafiając w część dziobową i powodując wybuch amunicji?
  8. Przecież pisałem że źle zrozumiałem tekst. Szanowny Secesjonista odnosi się zapewne do poniższego cytatu z książki napisanej przez Perrault: Jej autorem był kwakier angielski Thomas Paine mający wówczas 39 lat który przybył by osiedlić się w Ameryce z rekomendacji Benjamina Franklina wówczas mieszkającego w Londynie. Tu jest mowa o tym że w wieku 39 lat wydał swą książkę, czyli w 1776 roku. Ja natomiast ten fragment trochę nieuważnie zrozumiałem, w ten sposób że przybył z Anglii by wydać swą książkę. Po prostu ukułem sobie teorię że ten tekst przybył zza oceanu. Przecież pisałem że z Anglii przysłał Paine, Franklin który przebywał tam do 1775 roku, a zatem mogło chodzić tylko o 1774 rok. Co nie znaczy że teoria o tym że teksty przyszły zza oceanu przestala mnie dręczyć. Po prostu przywiózł je Franklin. To co że nie gorseciarz. A poza tym to się trochę Szanownemu Secesjoniście dziwię. Dlaczego aż takie znaczenie przykłada to tego lapsusu a nie na przykład do jakiegoś paranoidalnego przetłumaczenia tytułu książki Common Sense jako Zdrowy Rozsądek. Zdaje się że Szanowny Secesjonista ma jakieś kontakty ze światem naukowym to dlaczego nie zwróci owemu światu uwagi że bezpośrednie tłumaczenie z angielskiego jest ryzykowne. Najlepiej jeżeli tekst nagielski zostanie najpierw przetłumaczony na francuski (od którego angielski pochodzi) to wtedy uniknie się błędów. I tak po francusku tytuł tej książki brzmi Sens Commun. Tu wystarczy zwykły słownik, nawet bez wielkiej znajomości języka, żeby wiedzieć że znaczy to w dosłownym tłumaczeniu Wspólny Kierunek.
  9. Yesterday
  10. Przykro mi. W każdym razie mam nadzieję, że zgodzisz się ze mną, iż nigdy nie stwierdziłem, że ZSRR nie było wrogiem demokracji. Takiego poglądu nigdy nie wygłosiłem, więc uzasadniać nie będę.
  11. Negacja Holokaustu

    Dlaczego zaraz sfingowane (za SJP sfingować = świadomie sfałszować lub upozorować coś). Dlaczego uważasz, że człowiek, któremu udało się ujść wówczas ze śmiertelnej opresji, po wielu latach pisząc wspomnienia po prostu nie pomylił daty czy miejsca zdarzenia? A zarazem jego przebieg opisał zgodnie z prawdą. Jakiś czas temu czytałem wspomnienia, zgodnie z którymi autor podczas bitwy pod Wawrem w 1831 roku został pojmany do niewoli przez rosyjskich dragonów. Zupełnie niemożliwe, bo pod Wawrem nie było rosyjskich dragonów. Jednak na tej podstawie nie będę dowodził, iż nieprawdą jest, że został pojmany do niewoli. Wracając do Holocaustu - oczywiście istnieje grono osób, które każde badanie, w wyniku którego okaże się, że cierpienia Żydów były mniejsze, niż dotychczas przypuszczano, okrzyknie przejawem antysemityzmu. Podobnie jak istnieje grono osób, które każde badanie, w wyniku którego okaże się, że udział Polaków w zadawaniu tego cierpienia był większy, niż dotychczas przypuszczano, okrzyknie przejawem antypolskiej nagonki. Mam nadzieję, że zgadzamy się w tym, że obie te postawy z rzetelnością i wiarygodnością nie mają nic wspólnego.
  12. Nie ma sprawy. Ale gdyby ktoś miał pogląd na ile można poruszać tematy drażliwe na wykładach z pozornie niedrażliwej materii zarządzania - a jest takich tematów wiele, to też zapraszam.
  13. Paradne... byłem pewien, że jancet odnosił się do "tego" Paine'a o którym ja myślałem. I się pomyliłem czyniąc takie założenie. Skoro kiedyś jancet miał odwagę przy dyskusji o artylerii przyznać się do błędu i wykonać "Hau-hau", to i ja muszę to uczynić: "Hau, hau!" (pod stół nie wlazłem bo się nie mieszczę). Mimo mych błędów, warto się zastanowić co Thomas Paine miał do powiedzeni o prostytucji. Mnie się wydaje, że nigdy nie wypowiadał się o tej profesji i używał tego terminu dla porównań do rządu angielskiego. Ale może się mylę w te kwestii? Nie ma. Proszę by euklides zacytował oryginalny tekst (francuski) gdzie jest mowa o przybyciu na początku 1776 roku.
  14. Negacja Holokaustu

    Ja bym to napisał, tylko musiałbym konkretnie wiedzieć o jakich zbrodniach jest mowa. Wydaje mi się, że od dawna nie jest to jedynie kwestia rzetelnych badań. Znane są relacje Żydów, które pojawiły się w wersji książkowej jako wspomnienia. Opisywane są w nich zbrodnie popełnione przez Polaków. Po czym przy bardziej wnikliwym badaniu okazuje się, że są to sfingowane wspomnienia, czy też autor nie mógł być w miejscu z którego relacjonował wydarzenia, których miał być świadkiem. Problem w tym, że tego typu pozycje wciąż występują w zestawieniach bibliograficznych tyczących się Holokaustu, i to zestawieniach firmowanych przez całkiem poważne instytucje zajmujące się historią. Kiedy IPN udostępnił film o walkach w getcie i spotkał się (ze słuszną) krytyką o poprawianie Nałkowskiej, to niewielu przypomniało się, że tego typu "poprawianie" miało miejsce wcześniej, Henryk Grynberg uznał, że motto tej pisarki jest źle sformułowane.
  15. I w dziale historii alternatywnej staramy się chyba opierać na faktach i z tych znanych klocków zbudować ew. alternatywne wizje przeszłości i przyszłości. Kłamstwa i manipulacji ze swej strony nie widzę.
  16. Wojna Krążownicza na oceanach

    A teraz z innej beczki. Od dawna zastanawialem sie jak to mozliwe, ze opor HMS ""Jervis Bay" uratowal statki konwoju XH84. Przeciez "Admiral Scheer" rozstrzelal brytyjski okret w 23 minuty. W tym czasie powolne statki konwoju nie mogly sie zbytnio rozproszyc. Zupelnie przypadkowo znalazlem odpowiedz. ss "Beaverford" ! http://www.rogerlitwiller.com/2018/11/04/the-sacrifice-of-ss-beaverford-the-heroic-saga-of-the-canadian-pacific-railways-ship-with-teeth/ Az szczeka opada gdy sie pomysli, ze ten epizod jest niemal zapomniany.
  17. Przyczyny i skutki I wojny światowej

    No wlasnie to wyglada dosyc dziwnie. Zaraz po zamach wiele sie nie dzialo. Gdybym ja sie za to zabieral to urzadzilbym wystawny pogrzeb slawny na cala Europe. Sprosil koronowane glowy z wszystkich krajow a juz zwlaszczaz potencjalnie wrogich. Glosno oplakiwalbym zamordowanego nastepne tronu i plakalbym nad zbrodniczymi knowaniami balkanskich slowian. Probowalby wygrac propagandowo na starci zanim zabralbym sie za pisanie ultimatow. Tymczasem jak stwierdzil jeden z KuK urzednikow arcyksiaze mial pogrzeb "trzeciej klasy dla palacych". Z tego wynika, ze Austrowegry chyba nie od razu myslaly o eksploatowaniu tego tematu.
  18. Last week
  19. Kłamstwo jest brzydkie, Secesjonisto. Szczególnie, gdy niesie pozór prawdy. Faktycznie, napisałem takie zdanie, ale w dziale "Historia alternatywna". Przeniesienie fragmentu wypowiedzi z historii alternatywnej do działu w historii prawdziwej jest naprawdę grubą manipulacją, w zasadzie - kłamstwem. Tym bardziej, że Secesjonista zacytował tezę, ale pominął założenie. A założenie było takie, że ZSRR po zakończeniu II wojny światowej nie przeszkadza w powstaniu demokratycznych, niezależnych od siebie państw o orientacji prozachodniej w Europie Środkowej i na Bałkanach. Gdyby ZSRR tak postąpiło, to faktycznie - trudno by było w tym państwie dostrzegać wroga demokracji. No ale postąpiło zupełnie inaczej i dlatego - realnie było wrogiem demokracji. I nigdy nie twierdziłem inaczej.
  20. Negacja Holokaustu

    Oczywiście, tego nie napisał Secesjonista, ani nawet nie Bryśka, to tylko treść zadanego ponoć uczniom pytania. I przykład, jak totalnie bez sensu można je formułować. Bo "wiele" to znaczy ile? W zasadzie to więcej niż jedna. To zależy od rzetelności i wiarygodności badania.
  21. Przyczyny i skutki I wojny światowej

    Raczej masz rację. Emocje wzięły górę nad rozsądkiem. No może z wyjątkiem Austro-Węgier. To był dość szczególny konglomerat narodowości, przy czym mniejszości stanowiły większość (już licząc razem Niemców i Madziarów), a wśród nich byli bądź Słowianie (Czesi, Polacy, Ukraińcy i Rusini, Słowacy, Chorwaci, Serbowie i Słowińcy), bądź prawosławni (Ukraińcy i Rusini, Rumuni, Serbowie), bądź jedno i drugie. Jedni i drudzy dość naturalnie ciążyli ku Rosji (no z wyjątkiem Polaków). Więc akurat w ich przypadku polityka "nie oddamy ani guzika" była jedyną możliwą. No a arcyksiążę to całkiem duży guzik.
  22. No właśnie, Secesjonisto. Mają problem z określeniem, czy bydlę, którego kość widzą, było kudłate, czy łysawe, stąd ich wątpliwości, czy było kozą, czy owcą. Mając kompletny szkielet pewnie by dali radę, ale trudno liczyć na taki fart. Częściej mają obgryzione kości.
  23. Ad 1. Prowadzenie wykładu "opartego na cytacie" w zakresie nauk o zarządzaniu uważam za oszukiwanie studentów. Oparciem dla wykładu powinna być znajomość literatury przedmiotu i praktyki gospodarczej, a nie cytaty. Ad 2. Gdyby Payne w swej książce wprost sformułował taką myśl, to nie miałbym dylematu. On jednak użył tylko sformułowania "usługi osobiste" - odrębne od ubezpieczeń, służby zdrowia, usług specjalistycznych, związanych z wypoczynkiem, rekreacją i hotelarstwem, a także edukacją. Gdy ktoś z grona słuchaczy poprosił o uściślenie terminu "usługi osobiste" miałem wątpliwość, czy oprócz sprzątania, gotowania, prania, opieki nad dzieckiem czy osobą starszą, powinienem wymienić usługi seksualne. Merytorycznie tak, bo usługi takie istnieją, mają charakter osobisty i jest prowadzony usług tych marketing. Ależ skąd, jancet użył prawidłowej, tylko secesjonista przekręcił. Na żadnej pracy Paine'a się nie opierałem, co więcej - żadnej nie czytałem, nie znam i do wczoraj nie wiedziałem, że ktoś taki żył. Miałem na myśli pracę Adriana Payne'a, której tytuł w polskim wydaniu jest zbieżny z nazwą prowadzonego wykładu - "Marketing usług". Tytuł brytyjskiego oryginału to "The Essence of Services Marketing", copyright 1994. Polskie wydanie ukazało się nakładem Polskiego Wydawnictwa Ekonomicznego w Warszawie w 1997. Komentowane stwierdzenie znajduje się w tym wydaniu na s. 25. Oczywiście. Ale to Payne, a nie Paine, i w XX wieku, a nie w XVIII.
  24. Przecież pisałem: Gilles Perrault "Sekret Króla" podtytuł "Amerykański Rewanż" ISBN:978-2-253-14466-3 Librairie Artheme Fayard 1966 przytoczony cytat jest na stronie 266. Przetłumaczyłem bo nie mam francuskich znaków. Tam nie ma nic o styczniu jest natomiast o początku roku tylko nie pisze którego, to jest napisane wyżej, stąd nieporozumienie. Gwoli ścisłości: teraz zauważyłem że na okładce książki jest napisane że książka "Sekret Króla" składa się z 3 tomów 1. Polskie Namiętności 2. Cień Bastylii 3. Amerykański Rewanż Dotąd myślałem że każdy z tych 3 tomów stanowi osobną część. W każdym razie na polski jest przetłumaczony chyba tylko ten pierwszy. Niemniej jednak Amerykanie pomoc francuską podczas Wojny o Niepodległość lubią przedstawiać trochę nieściśle. Bardzo na przykład czczą La Fayette natomiast bardzo niechętnie pamiętają o Vergennes, a to przede wszystkim jemu Ameryka zawdzięcza niepodległość. Możliwe że w ten sposób chcą pomniejszać rolę Francji w wydarzeniach które utworzyły ich państwowość by nie zaciemniać swojej. Toteż wydawało mi się że trochę poprawili chronologię bo chcieli sugerować iż swe teksty Paine pisał w latach 1774-75 w Ameryce w czasach wrogości do Francji by nie było niepotrzebnych skojarzeń. (że przybyły zza oceanu)
  25. Ano nie do końca jak się wydaje euklidesowi. Podajemy autora, tytuł, rok wydania i strony skąd zaczerpnęliśmy stosowny fragment. I podajemy w oryginalnym brzmieniu albo wyraźnie zaznaczamy, że sami dokonujemy tłumaczenia. Czynimu to po to by unikać przeinaczeń, takich jakich dokonał euklides. Tak już dla porządku: gdzie w tym przytoczonym fragmencie widzi euklides informację o styczniu? Bajeczne... przybycie w 1776 roku miało mieć jakieś znaczenie, ale po jakimś czasie przestaje mieć znaczenie i już euklidesowi zgadza się i 1774 rok. A to osobiste przekonanie wciąż euklides podtrzymuje i na czym się ono opiera, bo już wiemy że jednak nie na książce Perraulta.
  26. Pamiętałem że cała sprawa z książką Paine rozpoczeła się na początku 1776 roku i jakoś zapamiętałem to tak że tę książkę Paine przywiózł. Teraz wiem że to nie on tylko Franklin. Nie jestem naukowcem i w sumie kwestię kto przywiózł trochę przeoczyłem bo uważałem za mniej istotną. Ja z kolei przyznaję że nie bardzo wierzyłem w kwalifikacje gorseciarza i sądziłem że przywiózł zza oceanu gotowe teksty. Przecież zacytowałem.
  27. No to okazuje się, że euklides nie zna żadnego opracowania mówiącego o przybyciu Paine w styczniu 1776 roku. Za to udowodnił nierzetelność własnego relacjonowania francuskisch autorów. Zgadza się tak samo jak zgadza się deklinacja euklidesa. Do tej pory nie przedstawił on żadnego źródła wskazującego na taką datę przybycia do Ameryki przez Paine'a. Wolę takiego gorseciarza niż Perraulta w wydaniu euklidesa. Kłamstwo na kłamstwie... Skoro już euklides sprawdził, to potrafi już zacytować ów fragment? Nieprawdaż...
  28. No dobrze. Poświęciłem się i odszukałem ten fragment w książce Gilles Perrault, jej tytuł "Sekret Króla" podtytuł "Amerykański Rewanż". tam na stronach 266-268 jest skomentowana książka Thomasa Paine. Jest tam między innymi napisane: Jak to się często zdarza książka ta spełniła rolę detonatora. Sens Commun, opublikowana na początku roku [1776r] odniosła piorunujący sukces: 150tys egzemplarzy w kilka tygodni; nakład sięgnął miliona. Jej autorem był kwakier angielski Thomas Paine mający wówczas 39 lat który przybył by osiedlić się w Ameryce z rekomendacji Benjamina Franklina wówczas mieszkającego w Londynie. Dalej pisze o Thomas Paine że nie bardzo mu się w Anglii wiodło, był rzemieślnikiem produkującym gorsety, cukiernikiem celnikiem, zatem kwalifikacji na pisarza politycznego raczej nie miał. Sprawdziłem że Franklin przebywał w Londynie w latach 1757-1775r. Zatem jeżeli wysłał Paine z Londynu to przed 1775 rokiem, czyli w 1774 roku by się zgadzało. Przy tym w w.w książce autor nazwał ją po francusku Sens Commun to by sugerowało że nie jest to pseudo autora tylko tytuł który chyba należy przetłumaczyć "Wspólna Droga" "Wspólny Kierunek" czy coś w podobie. Pisałem z pamięci. Znam sytuację w Ameryce na przełomie lat 1770-tych i 1780-tych ale przybycie Paine do Ameryki trochę źle zapamiętałem ale poza tym wszystko się zgadza. Gwoli ścisłości to parlament raczej przyjął ustawę ale później król ją zatwierdził (podpisał) łatwo nawet znaleźć że było to 22 czerwca 1774 roku miała wejść w życie w maju 1775 roku zatem ogłoszona została zapewne po tym jak król ją podpisał. Ja po prostu odniosłem się do istniejącej wówczas sytuacji, którą znam ale nie wszystkie szczegóły pamiętam. A co do historyka który analizowałby kiedy Paine przybył do Ameryki, w 1774 roku czy w 1776, to ja bym na takiego nawet nie zwrócił uwagi bo wówczas działy się tam o wiele ciekawsze rzeczy. A co do spiskowych teorii to jak można się bez nich obejść zajmując się Wojną o Niepodległość Stanów Zjedn. To co? Nie było działań dyplomatycznych, agenturalnych, itp? Nie było Sekretu Króla? Przecież to nonsensy. Są samorodne talenty, przyznaję, takim mógł być cukiernik i gorseciarz, Paine. Szkoda że Szanowny Secesjonista nie przywołał innych relacji z wydarzeń jaki wówczas miały miejsce w Ameryce.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.