Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Bankructwa Hiszpanii w XVI-XVII wieku

    A wedle kogo miało być w Paryżu tak niewielu mieszkańców? "Jean Jacquart's study [chodzi o artykuł "Le poids démographique de Paris et de l'Ile-de-France au XVIe siècle", 1980 - dop. secesjonista] of provision of supplies to Paris during the brief famine of 1565 puts the population around 294,000. The population enumeration conducted at the end of the siege of 1590, to calculate the quantities of supplies needed, amounted to 220,000. The population enumeration conducted at the end of the siege of 1590, to calculate the quantities of supplies needed, amounted to 220,000. The well known mud count (recensement des boues) of 1636 gives 20,400 houses and, withe an average of 20,6 ihibitants per house, a population of 415,000. But this population, as was the custom at the time, was de jure, and we must add some 25,000 students ot outsiders. The 23,086 houses and 92,244 hearts enumerated in 1684 provide an estimate of 455 Parisians, or 480,000 including students and outsiders. The population of the Paris in parishes in 1767, based on the number of Easter communions, amounts to 661,000". /J.-N. Biraben, D. Blachet "Essay on the Population of Paris and its Vicinity Since the Sixteenth Century", "Population", 11ᵉ année, n°1, 1999, s. 183/ A gdy zajrzy euklides do przekrojowych opracowań dotyczących populacji miast europejskich na przestrzeni wieków (choćby: T. Chandler, G. Fox "3000 Years of Urban Growth", P.M. Hohenberg, L.H. Lees "The Making of Urban Europe: 1000-1994") znajdzie tam kilka innych miast, które w XVII wieku liczyło ponad 20 000 mieszkańców. Sewilla nie była nigdy portem: "w Grenadzie". Tomás de Mercado, co do tego przywołanego przypadku, nic nie wspomina o tym by ta karawela miała się udać do Nowego Świata (choć można tak domniemywać z racji tytułu rozdz. XVIII), nie ma w jego tekście nic o jakimś kapitanie i nie ma nic o zawarciu takiej monopolistycznej umowy. Po ogólnych uwagach, że pewne praktyki rujnują zarówno Hiszpanię jak i Indie (Zachodnie) podał jak to w wyniku niedyskretnego postępowania przy zakupie cargo na karawelę, pewien głupiec ("necio de gradas") sprawił, że w Granadzie wzrósł popyt i co za tym idzie ceny na aksamit. "No puede dejar de ser esto en conciencia muy mal hecho, de do viene esta disolución que pobres y ricos cargan, y, cargando, destruyen ambas repúblicas, a España y a las Indias. A España, haciendo subir el precio con la gran demanda que tienen y con la multitud de mercaderes que acuden a los extranjeros y aun a los naturales; que yo vi valer en Granada los terciopelos a veinte y ocho y a veinte y nueve reales, e ir un necio de gradas y darse a mercar y atravesar tan indiscretamente para la carga de una carabela que en espacio de quince días los hizo subir a treinta y cinco y a treinta y seis, en el cual estilo se quedaron los terciopelos y tejedores y así también pedían después a los vecinos. Merecía aquél un gran castigo, si hubiera ahora aquellos antiguos ciudadanos y regidores celosos de la república. A este tono sucede cada día en Sevilla en los precios, así de mercería que viene de Flandes como en los paños de Segovia y Toledo, en el vino y aceite que se coge en ese Ajarafe. Destruyen también lo de allá, poniéndoles costos tan subidos que es lástima. No quiero ahora dar grado a este desorden, ni calificar su malicia, sólo digo que es muy mal hecho; mas cuánto mal hecho es, los confesores en particular se lo digan". /tegoż "Suma de tratos y contratos" ed. N.S. Albornoz, b.p.; edycja dostępna na stronie: Hispanic American Center for Economic Research/
  3. Zbiór zebranych relacji indiańskich o podboju to: "Zmierzch Azteków. Kronika Zwyciężonych: indiańskie relacje o podboju" (oryg. wyd. "Visión de los vencidos. Relaciones indígenas de la conquista"), w języku polskim wydano jeszcze jego autorstwa opracowanie zatytułowane "Dawni Meksykanie". "Podbój Peru" (oryg. wyd. "History of the conquest ot Peru"). Dodajmy: A. Tarczyński "Podbój imperiów Inków i Azteków" tegoż "Cajamarca 1532" tegoż "Ruchliwość społeczna i geograficzna hiszpańskich konkwistadorów XVI wieku" tegoż "Wartości i postawy w obliczu zderzenia systemów kulturowych. Hiszpańscy zdobywcy XVI wieku wobec Nowego Świata" H. Kamen "Imperium hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku" T. Todorov "Podbój Ameryki. Problem innego" M. Żywczyński "Las Casas, jego życie i działalność" J.H. Parry "Morskie imperium Hiszpanii" E.S. Urbański "Hispanoameryka i jej cywilizacje".
  4. Filip Piękny

    Ostatnio widziałem tę książkę wystawioną na: abebooks. (również w oddziale: abebooks.fr) czy na livre-rare-book.com. Tylko euklides nieco błędnie zapamiętał tytuł , a ten brzmi: "Un conseiller de Philippe le Bel Enguerran de Marigny", Jean Favier używał w tytułach swych opracowań normandzkiej wersji imienia "Enguerran" (bez "d" na końcu), zgodnie z pochodzeniem tej persony. Ten sam autor wydał znaczniej obszerniejszą książkę "Un roi de marbre: Philippe le Bel, Enguerran de Marigny", którą łatwiej nabyć. Filip IV Piękny umiera w wyniku komplikacji po upadku z konia podczas polowania w okolicach Pont-Sainte-Maxence. Okoliczności tego zdarzenia, ówczesne kroniki potraktowały dość lakonicznie. Tak było u mnicha Yves'a z Saint-Denis, w jego dziele "Vita et Passio sancti Dionysii", podobnie w zapiskach zebranych w zbiorze "Les Grandes Chroniques de France". "Philippe le Bel serait tombé malade le 4 novembre 1314 tandis qu’il chassait en forêt près de Pont-Sainte-Maxence. Ramené par eau à Poissy où il resta une dizaine de jours, il se rendit à cheval à Essonnes, puis fut porté en litière à Fontai, Paris nebleau où il mourut le 29 novembre". /"Les Grandes Chroniques...", ed. J. Viard, T. 8, Paris 1934, s. 303/ Tymczasem późniejsi kronikarze szybko uzupełnili tę oszczędność swych poprzedników i zwykły wypadek nabrał symbolicznego znaczenia. Pojawił się dzik (w niektórych przekaz - jeleń) mający być sprawcą wypadku. Samo zaś zdarzenie miało być karą opatrzności bożej dla niegodziwego króla, jak u Guglielmo Ventury (w "Chronique"), Karol de Valois (w "Chronicon Astense") poczynił uwagę wedle której złe życie nie mogło się inaczej skończyć. Giovanni Villani (w "Cronica") wprost napisał, że zginął on jak "fałszywy" cesarza i schizmatyk - Ludwik Bawarski. Co kryło się za wybraniem akurat dzika, czy faktycznie mógł się za nim kryć "Żyd" czy raczej bliższe prawdy jest nawiązanie do wcielenia szatana?
  5. Mickiewicz w Karkonoszach

    Nieco inne przesłanki (niedoszłej do skutku) wizyty Mickiewicza w Karkonoszach przedstawia S. Koper, Wielkie Księstwo Litewskie i Inflanty. Przewodnik historyczny śladami polskości Kresów, Warszawa 2014, s. 131: "Podobno pani Puttkamerowa chciała wyjechać do Drezna, aby tam starać się o unieważnienie ślubu. W tym czasie Mickiewicz podjął również starania o paszport i stypendium zagraniczne. Czyżby oboje mieli zamiar rozpocząć wspólne życie poza granicami Rosji? Podobno Czeczot planował romantyczne spotkanie kochanków w Karkonoszach, ale jak zwykle u pana Jana na projektach się skończyło".
  6. Karol V Habsburg

    Pytanie tylko, czy chciał podzielić? Geoffrey Parker, autor "Emperor: A New Life of Charles V" (oryg. wyd. "Carlos V. Una nueva vida del emperador"), uważa, że nie docenia się okresu przebywania w Yuste, który wcale nie było kresem spokojnej emerytury Karola V. Wskazywać ma na to jego całkiem obfita korespondencja z czasu pobytu w klasztorze (kiedy pisywał niemal po cztery listy dziennie) jak i jej treść. Po jej przeanalizowaniu Parker utrzymuje, iż tak na prawdę Karol V jedynie nie zdążył przekazać całości swego dziedzictwa synowi. Karl Brandi, w swym opracowaniu "Kaiser Karl V: Werden und Schickal einer Persönlichkeit und eines Weltreiches", zapoczątkował perspektywę, w której polityczne poczynania Karola przedstawiano głównie w ujęciu dynastycznym (: Habsburgów), a w skrajnej ocenie jawi się on jako zakładnik tej rodziny i jej interesów (jak np. u Henry'ego Kamena). Całkiem inaczej chce to widzieć Filip Kubiaczyk (który na niwie naukowej rozpoczął swe kroki od obrony pracy "Idea monarchii uniwersalnej Karola V a hiszpańskie aspiracje imperialne w XVI wieku"; autor książki pt. "Cesarz Karol V. Klęska polityki, triumf idei"), który uważa, że aktywności politycznej Karola przyświecały przede wszystkim takiej cele, jak: utrzymanie całości cesarstwa oraz pokoju (i równowagi) pomiędzy chrześcijańskimi władcami. Jego idea imperialna miała stanowić próbę wcielenia w życie konceptu erazmiańskiego (Universitas Christina) podtrzymywanej przez wielu ówczesnych hiszpańskich zwolenników myśli autora "Querela pads", pośród których trzeba wymienić przede wszystkim postać Antonio de Guevary, kaznodziei dworu cesarskiego i jego kronikarza. Z tym , że zdaniem Kubiaczyka cesarz miał tę ideę przeformułować i wzbogacić o wymiar humanistyczny. Kubiaczyk zwraca uwagę, że Karol był dziedzicem czterech dynastii a w jego żyłach płynęła krew wielu europejskich rodów i konstatuje, że niezrozumiałym jest czemu wiązać go głównie z Habsburgami. On sam nie widział w nim Habsburga (inny biograf tej postaci Philippe Erlanger, autor "Charles Quint", przypominał, że sam Karol nie uważał się za Habsburga) i wiązał go raczej z tradycją burgundzką. Zatem, bardziej "Habsburg" czy raczej praktyk idei wpojonych mu na dworze w Mechelen? Na ile; często wyrażana; opinia o Karolu jako marionetce w rękach jego doradców, a zwłaszcza kanclerza Mercurina Gattinary, jest prawdziwa?
  7. Yesterday
  8. Oliver Cromwell - ocena

    W każdym razie, drogi Euklidesie napisałeś wyraźnie, że monarchowie z dynastii Stuartów, panujący w omawianym wyżej okresie przedrewolucyjnym, byli katolikami. Cytuję Twoją wypowiedź: "Anglią rządzili Stuarci, katolicy i nielubiani w kraju". Jak pewnie zorientowałeś się na podstawie mojego żartu (o arcybiskupie i doradcy króla o nazwisku Guy Fawkes), Twoją teorię o katolicyzmie tych akurat Stuartów uważam za dosyć absurdalną. Zatem, oczekiwałbym z Twojej strony: 1) przyznania się do błędu i uznania, że jednak Jakub I i Karol I katolikami nie byli, lub: 2) znalezienia argumentów (co prawda nie wiem jakich) na to, że pierwsi Stuartowie na tronie Anglii jednak byli katolikami. A nie snucia rozważań, kto i kogo oskarżał o wspieranie papistów. Wiem, że i tak moje wezwanie nie poskutkuje, ale może spróbuj przyjąć do wiadomości, iż w propagandzie politycznej używa się (i używało ongiś) różnych argumentów. Nie koniecznie zgodnych ze stanem faktycznym. Dziś chociażby niektórzy mianem "lewackiego" określają wszystko to, z czym się nie utożsamiają. Z p. Merkel włącznie. Dla niektórych "faszystami" też byli różni, który z faszyzmem niewiele w sumie mieli wspólnego. W Anglii (i Szkocji) doby przedrewolucyjnej było nieco podobnie. Na przykład, gdy Karol I w latach 30. XVII wieku usiłował narzucić anglikańskie rozwiązania Szkotom - w tym szaty dla duchowieństwa analogiczne do szat duchownych anglikańskich - Szkoci nazwali owe stroje pogardliwie "rags of Poppery" ("papistycznymi szmatami"). Za: S. Zabieglik, Historia Szkocji, Gdańsk 2000, s. 158. Było to niewątpliwie chwytne, propagandowe określenie, ale nie oznaczało bynajmniej, że Karol I chciał po prostu w Szkocji przywrócić katolicyzm. Te działania (w tym słynna "liturgia Lauda") były częścią ogólnobrytyjskiej operacji mającej na celu wzmocnienie władzy królewskiej (i biskupiej) w kościele (tzn. w maksymalnie ujednoliconych kościołach anglikańskim i szkockim): "tępiąc wszelkie odchylenia od doktryny anglikańskiej, zwłaszcza przejawy sympatii dla purytanizmu. Laud dążył do nadania kościołowi anglikańskiemu jednolitego, biurokratycznego charakteru (…) Dążąc do stworzenie silnego kościoła anglikańskiego, stanowiącego podporę absolutyzmu Stuartów, zalecił Laud duchowieństwu, by przy każdej okazji uczyło posłuszeństwa i lojalizmu wobec Korony". Za: H. Zins, Historia Anglii, Wrocław-Warszawa-Kraków 1995, s. 173. Rozumiesz Euklidesie? Chodziło w posłuszeństwo wobec Korony (czyli Stuartów, będących głowami kościoła anglikańskiego) a nie posłuszeństwo wobec papieża, głowy kościoła katolickiego. Sięganie po elementy zbliżone do obrzędowości katolickiej miało zapewnić anglikanizmowi "otoczkę propagandowo-wizualną", czyli przepych i świetność, było czymś taktycznym, środkiem do umocnienia kościoła anglikańskiego, a nie przejawem woli podporządkowania papieżowi i tym samym przywrócenia w Anglii, Walii i Szkocji katolicyzmu, jako religii państwowej. A, że zamiary te przez wrogów potencjalnego absolutyzmu monarszego i zdominowanego przez monarchę kościoła były nazywane niekiedy "papizmem"? Prawo propagandy. Czynnik religijny był wówczas bardzo istotny, ale konflikt nie przebiegał bynajmniej, tak, jak Ty to prezentujesz: katolicki król z katolickim kościołem i ze swoimi papistowskimi stronnikami, kontra "kalwiniści przeciwstawiający się angielskiemu kościołowi katolickiemu". W uproszczeniu zaryzykowałbym tezę: "anglikański król kontra radykałowie protestanccy i katolicy". Zob. np. H. Zins, op. cit, s. 167: "Wbrew purytanom (…) Jakub I opowiedział się za kościołem episkopalnym, stosując odtąd represje zarówno w stosunku do protestanckich nonkonformistów, jak i katolików". Rozumiesz Euklidesie? Jakby był katolikiem, to raczej nie stosowałby wówczas represji wobec katolików. I katolik (Fawkes) nie próbowałby go wysadzić.
  9. Last week
  10. Wojna Dwóch Róż

    Tak jak na źródłach i przekładzie...
  11. Oliver Cromwell - ocena

    Dalece niższą niż 48 000, ale z chęcią zapoznam się ze źródłem z którego czerpał swą wiedzę euklides w tej materii, to kto tak oszacował tę wielkość? Ja podałem na czym się opieram i nie jest trudno sprawdzić na jakich źródłach opierali się ci badacze. Tylko nikt tu nie umniejsza wpływu kobiet na historię czy wpływu kobiet na decyzje ich mężów. Zadałem proste pytanie: jaki to badacz stwierdził, że odmowa przyjęcia korony związana była z zadzieraniem nosa przez Joan. W odpowiedzi dal nam euklides "wykład" o owcach i przemyśle wełnianym. Nie lepiej napisać wprost, że są to jedynie przemyślenia euklidesa dla których nigdzie nie znalazł potwierdzenia? To znalazł już euklides to źródło "powszechnej wiedzy" o katolickiej żonie Cromwella? A mnie się czepiano, że staję po stronie Kościoła katolickiego, co wedle euklidesa czyni mnie katolikiem. Jeśli ktoś myli "popieranie" czy "podzielanie pewnych poglądów" z wyznawaną konfesją to faktycznie euklides może przypisywać każdemu jakąkolwiek konfesję, ograniczony jedynie horyzontami swej fantazji. Zatem Jakub III Stuart był protestantem ponieważ utrzymywał w Pallazo del Re (Pallazo Muti) kaplicę dla protestantów, zwolnił z funkcji niańki swego syna Karola arcykatolicką panią Dorothy Sheldon, nie chciał odprawić ze swego dworu protestantów, w efekcie czego jego małżonka zdecydowała się na dwuletnią separację. A z czasów nam współczesnych - John F. Kennedy był pierwszym protestantem, który został prezydentem USA, ileż to przecież padało względem niego zarzutów, iż zaniedbuje swych braci w wierze. To może przypomni nam euklides kto go o to oskarżał i jakie konkretnie działania chodziło? Nie wiedzieć czemu, ten anglikański prymas Anglii, tak sprzyjający papistom jakoś nie przyjął oferty Urbana III. On tak był: "Montaigu" jak żona Cromwella katoliczką...
  12. Wojna Dwóch Róż

    Przykro mi ale mało się znam na mordach politycznych.
  13. Oliver Cromwell - ocena

    Jedną z głównych gałęzi gospodarki Anglii w pierwszej połowie XVII wieku była hodowla owiec. Zajmowali się nią przede wszystkim wielcy wlaściciele ziemscy ale do takiej hodowli potrzeba pastwisk. Skutek był taki że ci wielcy właściciele, powiedzmy arystokraci, często gnębili właścicieli niewielkich gospodarstw, freeholders, by odebrać im ziemie. Nie trzeba chyba przekonywać że powodowało to nienawiść tych drugich do arystokratów. W armii Cromwella znajdowalo się dużo takich Freeholders nienawidzących arystokratów. Ale w armii Cromwella byli również arystokraci którzy sercem byli przy królu i katolicyźmie ale robili kasę do spółki z City. Pewnie do takich należał earl Manchester. Przy City trzymały go interesy, serce zaś przy królu i stąd jego niezdecydowanie. Armia Cromwella służyła City, bo przecież Cromwell był z City powiązany, ale jednocześnie freeholders za City nie przepadali. Zatem w armii Cromwella wśród oficerów i żołnierzy panowała sieć powiązań, społecznych ideologicznych religijnych itp. ale Cromwellowi udawało się nad tym panować. Zresztą taka atmosfera panowała w całej Anglii. Zrujnowany freeholder szedł do miasta gdzie brał się na przykład za produkcję tkanin i lepiej na tym zarabiał niż na swojej ziemi. Przy czym współpracował z kupcem z City, może tym samym co go zrujnował. Albo zostawał marynarzem i brał się za handel, ramię w ramię ze szlachcicem czy arystokratą. Zatem w ówczesnej Anglii rozgraniczenia między klasami i warstwami społecznym stawały się rozmyte. Liczył się przede wszystkim pieniądz, ale i ideologia była na drugim miejscu. Przede wszystkim królem chciało Cromwella uczynić City, zatem żona Cromwella byłaby królową. Z powyższego wiadomo że nie wszyscy w armii Cromwella przepadali za City ale przede wszystkim nie lubiły jej żony i córki oficerów. Gdyby potrafiła zdobyć sobie u nich popularność to pewnie tą królową by była. A tak w ogóle to wydaje mi się że jesteście seksistami. To że mało się mówi o kobietach w wydarzeniach historycznych to bynajmniej nie znaczy że nie odgrywają one tam roli. Jakoś to wszyscy pomijacie. No i oczywiście niebagatelną rolę w tym że Cromwell nie otrzymal korony było to że Purytanizm miał charakter zdecydowanie republikański, zatem król nie mógł być purytaninem, ideologia jednak też trochę się liczyła. Zatem po koronacji król musiałby zmienić wiarę i ukierunkować się na katolicyzm. Oczywiście City żeby spokojnie handlować potrzebowało spokoju a taki obiecywała monarchia, było to ważniejsze od ideologii, ale niewątpliwie konfesja ewentualnego króla i królowej była problemem którego Cromwell nie potrafił rozwiązać z uwagi na małżonkę. Jaką zatem liczbę Szanowny Secesjonista proponuje? W każdym razie Karola I stale się czepiano że wspiera papistów. Trudno omawiać całą jego politykę ale można się tu powołać na jednego z ówczesnych pisarzy polityczno-religijnych Richard Montaigu (1577-1641). Swą działalność pisarską rozpoczął za Jakuba I. Atakowano go za to że dążył do przywrócenia papizmu. Znaną jest historia kiedy ktoś przyniósł Jakubowi I pisma Montaigu i zapytał króla co o nich sądzi. Ten odpowiedział że on się z nimi zgadza a jeżeli ten co się z tymi książkami zgadza jest papistą to on jest papistą. Karol I też był stale atakowany za sprzyjanie papistom. On również popierał pisma Montaigu ale nie tylko jego bo i Williama Laud, którego też oskarżano odążenia do przywrócenia papizmu. Kim zatem mógł być Karol II, syn Karola I, prawdopodobnie cichego papisty, i Henriette-Marie, niekwestionowanej katoliczki. Który na dodatek całą młodość spędził w papistowskim otoczeniu. Fawkes to był terrorysta. Mógł być manipulowany. Ważne kto za nim stał.
  14. Wojna Dwóch Róż

    Bez wątpienia tłumaczenie członka "Société de l'histoire de France" jest "szemrane", a przynajmniej dla euklidesa, choć akurat to wydanie zdobyło pochlebne recenzje (choćby Josepha Vaesena w "Bibliothèque de l’École des chartes"), podczas gdy Jeana A. Buchona (bo jak rozumiem z niego skorzystał euklides) docenia się za zebrane materiały, to nieszczególnie dobrze ocenia się ich walor naukowy. No ale mniejsza o to. Ja jakoś nie widzę znaczeniowych różnic pomiędzy obiema wersjami. Nie tyle: może, co: musi, a na pewno nie może oznaczać: otrucia, to może objaśni mi euklides, które ze słów natchnęło go do tak fantazyjnej twórczości translatorskiej, której nie podziela żaden z badaczy? A może zna euklides jakiegoś badacza, który by napisał o otruciu, czy jest to kolejna informacja z repertuaru euklidesa ze zbioru: "wiedza powszechna", która się okazuje zupełnie niepowszechną, ale której euklides nie zamierza sprawdzać - bo tak to odczytał i to mu wystarczy?
  15. Wojna Dwóch Róż

    Jakieś szemrane tłumaczenie w książce którą mam to zdanie wygląda tak: "Le roy Eduard fit mourir son frere le duc de Clarence en une pippe de Malvoysie..." Może oznaczać że utopił w kadzi z winem, czy w beczce wina. Może i tak.
  16. Wojna Dwóch Róż

    Wokół śmierci duke'a Clarence rzeczywiście istnieją niejasności. Ciało George'a Plantageneta miało zostać pochowane w opactwie Tewkesbury, co do tego większość przekazów jest zgodna, a podstawowym źródłem są informacje podane przez kronikarza Warwickshire - Johna Rousa (por. "The Rous Roll" ed. W. Courthope, C. Ross). Thomas Langton (royal councillor) w swym liście z 20 lutego 1478 r. odnotował, że król: ".. be assignyd certen Lords to go with the body of the Dukys of Clarence to Teuxbury, where he shall be beryid; the Kyng intendis to do right worship-fully for his sowle" ("Christ church letters: a volume of mediaeval letters relating to the affairs of the priory of Christ Church Canterbury" ed. J.B. Shepard; London 1877, Lett. XXXIII, s. 37). W Tewkesbury wcześniej spoczęła też jego małżonka - Isabel Neville, w tzw. "Clarence vaul". Problem w tym, że w żadnym ze źródeł z epoki nie podano gdzie konkretnie umieszczono ciało samego brata królewskiego. Na ogół przyjmowano; co wydawało się racjonalne; iż spoczął obok swej połowicy (tak np. uważał Paul Murray Kendall autor biografii "Richard the Third"). W toku mijających lat i epok trumna Izabeli i jej męża były otwierane, przemieszczane (między innymi z powodu powodzi), ostatecznie umieszczono ich szczątki w jednym miejscu. Przy okazji dokonano oględzin szczątków brata królewskiego i nie stwierdzono żadnych śladów mogących wskazywać na ścięcie czy inny rodzaj gwałtownej śmierci. Jednak w nowszych badaniach (z 2013 r.) ustalono, że w tym miejscu zebrane zostały szczątki nie dwóch osób a trzech a być może nawet czterech i trudno stwierdzić czy pośród nich są szczątki naszego duke'a (szczegóły z tych nowszych badań zawarł w swej książce "The Third Plantagenet: George, Duke of Clarence, Richard III's Brother" J. Ashdown-Hill). Wiadomym jest, że król uzyskał od parlamentu "Bill of Attainder", odbył się zatem sąd na duke'm Clarence i ostatecznie duke Buckingham wygłosił wyrok śmierci (1478 r.). Wyrok miał zostać wykonany; wedle oficjalnego przekazu; w Bowyer Tower podczas "prywatnej egzekucji". Kwestia śladów ew. ścięcia jest o tyle istotna, że pojawiła się plotka, iż duke Clarence został utopiony bądź utopił się w winie. Ta pogłoska była powtarzana przez wiele osób, jak: historyk Polydore Vergil z Urbino (autor "Anglica Historia"), agent Domenico Mancini ("Condemnatus fuit: et ultimo supplicio affectus. Supplicii autem genus illud placuit, ut in dolium mollissimi falerni mersus vitam cum morte"), Jean de Roye (domniemany autor tzw. "La Chronique scandaleuse"), Robert Fabyan (w: "The Newe Cronycles of England and Fraunce" i "Fabyans Cronycle Newly Prynted"), Edward Hall (w: "The vnion of the two noble and illustrate famelies of Lancastre, Yorke...") czy John Stow (w: "The annales of England..."). Skąd wzięła się taka plotka trudno odgadnąć, współcześnie rozważa się, że mogło być to nawiązanie do opilstwa duke'a Clarence, który szczególnie upodobał sobie słodkie wina, wedle innych ciało duke'a mogło być przewożone do Tewkesbury w beczce po winie (co nie było wówczas czymś wyjątkowym) i co miało dać asumpt do tego typu pogłosek. Wreszcie, większość z tych co omawiało tę kwestię, uważało że został on utopiony w beczce z małmazją, co w sumie nie musi budzić zdziwienia, zważywszy na domniemany koniec żywota takich postaci, jak: William de la Pole, Duke of Suffolk († 1450 r.) czy Henry Holland, 3rd Duke of Exeter († 1475 r.). Niektórzy jednak skłonni są uznać, że tego typu rodzaj egzekucji był pomysłem samego duke'a Clarence. Stan jego psychiki w ostatnich latach jego życia pogarszał się, co szczególnie nasiliło się po śmierci jego małżonki, co do którego zgonu był przekonany, że to efekt otrucia, za co doprowadził do skazania na śmierć dwórki Ankarette Twynyho. Zatem może faktycznie zdecydował się na taki szalony koniec w tym co tak lubił? Z notki w "Encyclopædia Brittanica": "Clarence had been drowned in a butt of malmsey wine". /tamże, Eleventh edition, ed. H. Chisholm, 1911, Vol. 6, s. 428; hasło: "Clarence, Dukes Of"/ ""drowned in a butt of Malmsey wine...". /S.H. Steinberg "A Portrait of George, Duke of Clarence", "The Burlington Magazine for Connoisseurs", Vol. 74, No. 430, January 1939/ "Duke of Clarence, Edward's IV's brother, was executed privately in the fortress by unknown means, although legend claims the duke was drowned in a butt of malmsey wine". /J.A. Wagner "Encyclopedia of the Wars of the Roses", 2001, s. 271/ "He was promptly executed in the Tower, supposedly by being drowned in a butt of malmsey wine". /A.R. Whittle "The Historical Reputation of Edward IV 1461-1725", University of East Anglia, School of History, June, 2017, s. 24/ "Clarence was drowned in malmsey wine". /M. Hicks "Richard III. The Self-Made King", Pastow 2011, b.p., ed. elektr./ A teraz; powtórka z rozrywki - czyli skąd euklides wziął rewelację o otruciu? Jak sam podaje, zaczerpnął to od Philippe'a de Commynesa. Problem w tym, że chyba tłumaczenie euklidesa nieszczególnie jest prawidłowe; zwłaszcza gdy się zważy, że on sam nie wie iż nie tłumaczy ze starofrancuskiego (trochę jak molierowski monsieur Jourdain). Wspomniany Ashdown-Hill był osobą która chyba nie gorzej od euklidesa operowała językiem francuskim, skoro uzyskał on MA z lingwistyki i nauczał tego języka, obok greki, włoskiego czy innych języków. Ashdown-Hill specjalizował się w późnym średniowieczu, nie wiedzieć czemu; w odróżnieniu od euklidesa; nic nie wspomina on o otruciu. Podaje on, w oparciu o krytyczną edycję "Philippe de Commines: Memoirs the reign of Louis XI, 1461-83" Michaela Jonesa: "That George died by drowning is also confirmed by Philippe de Commynes. Writing (...) in about 1495–96, Commynes reported that ‘King Edward had his brother, the duke of Clarence, put to death in a pipe malmsey because it is said he wanted to make himself king". /tegoż, "The Third Plantagenet...", 2014, b.p., ed. elektr./ Otóż, Commynes wspierał się zdaniem Jeana Molineta, i powiadał tak: "Molinet (II, 405) dit aussi que Richmond était ,, assez loinngtain de la couronne d'Angleterre... Et il ajoute (p. 409) que le duc de Clarence, frère d'Edouard IV et de Richard III, ,, cust un fils bouté en cloistre dès le temps que son pere mourut en une pipe de Malvoisie". /"Mémoires de Philippe de Commynes" par B.É. de Mandrot, T. I, Paris 1901, s. 456, przyp.5/ Z tego tekstu nijak nie wynika by była mowa o otruciu. A gdyby euklides zadał sobie nieco trudu i nie tylko przepisywał ale jeszcze przepisywał ze zrozumieniem, zdałby sobie sprawę jak absurdalnym jest wywodzenie otrucia kogoś za pomocą "une pipe" wina. Objętość "pipe" (oczywiście zmieniało się to w różnych latach) to około czterech "barrels", 1/2 "tun" bądź dwa "hoghsheads", czyli kilkaset litrów wina. Nawet zakładając zamiłowanie duke'a Clarence do wina, wydaje się to być ponad jego możliwości... "Clarence was put to death inside the Tower on 18 February, probably, as later rumor claimed, by being drowned in a butt (i.e. a large cask) od malmsey wine". /"Encyclopedia of the Wars...", s. 56; podkreślenie - moje/
  17. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Hitler oczywiście mówił i pisał różne rzeczy. Sui temporis np. o Anglikach był powiedział: 1) "To nasi bracia. Po co walczyć z braćmi?" [G. Sereny, Albert Speer. His Battle With Truth, London 1996, s. 218]; 2) czy: "Führer bardzo podziwiał angielską politykę kolonialną. Już w 1926 roku miał powiedzieć w kręgu swoich najbliższych współpracowników: >>Nie życzę sobie, żeby odpadła chociaż jedna perła z korony Brytyjskiego Imperium. Oznaczałoby to katastrofę dla ludzkości<<. (…) Z różnych jego wypowiedzi można było wywnioskować, że marzył mu się sojusz z Anglią jako idealne rozwiązanie problemów polityki światowej. Uważał sojusz angielskiej floty i niemieckiej armii za wystarczający czynnik, aby dać światowej polityce nową podstawę. Już w latach dwudziestych Hitler rozpoczął pisanie książki o polityce zagranicznej. [wspomniana wyżej przez Secesjonistę "Zweites Buch" - uwaga: Bruno W.] W roku 1939, krótko po wypowiedzeniu Niemcom wojny przez Anglię, powiedział w mojej obecności do Hessa: >>Całe moje dzieło się teraz rozpada. Moja książka została napisana na próżno". [C. Schroeder, Byłam sekretarką Hitlera. 12 lat u boku wodza, Warszawa 1999, s. 173]. I może jeszcze ciekawostka (zapisana, przez - w mojej ocenie - prawdomówną Christę Schroeder, ibidem s. 95). Czyli, jak Hitler tłumaczył słynny "Haltebefehl". (Warto podkreślić jeszcze raz: jak tłumaczył ten rozkaz Hitler, a nie, jakie były jego rzeczywiste powody, które do dziś budzą kontrowersje): "O tym, że Hitler pod Dunkierką nie ścigał Anglików, opowiadał sam w małym gronie: >>Armia jest kręgosłupem Anglii i Imperium. Jeśli rozbijemy oddziały inwazyjne, przepadnie Imperium Brytyjskie. Ponieważ nie chcemy i nie możemy przejąć jego spuścizny, musimy mu dać szansę. Moi generałowie tego nie pojęli<<. Innymi słowy, Hitler przegrał niejako przez swoją nie odwzajemnioną miłość do Anglii". [To ostatnie zdanie, to oczywiście tylko opinia Schroeder - uwaga: Bruno W.]. A wracając do zagadnienia konkretnych wypowiedzi Hitlera. Jest jasne, że np. jego ciepłe i życzliwe komentarze wobec "braci" Anglików wraz z upływem czasu, gdy brytyjski buldog wgryzł mu się w stopę, zmusił do utrzymywania drugiego frontu, a potem stworzył zaplecze do inwazji - musiały ustąpić na rzecz wrzasków o rządach plutokracji, Żydów i żłopiącym whisky degeneracie Churchillu. Natomiast w mojej ocenie, nie ma specjalnie danych, aby podważyć tezę, że pewnym założeniem niezmiennym (wręcz maniakalną obsesją) w polityce Hitlera były słynne zdania z "Mein Kampf": "Wir stoppen den ewigen Germanenzug nach dem Süden und Westen Europas und weisen den Blick nach dem Land im Osten. Wir schließen endlich ab die Kolonial- und Handelspolitik der Vorkriegszeit und gehen über zur Bodenpolitik der Zukunft. Wenn wir aber heute in Europa von neuem Grund und Boden reden, konnen wir in erster Linie nur an Russland und die ihm unteranen Randstaaten denken". Ma to uzasadnienie zarówno w "wielkoniemieckim wychowaniu politycznym", które odebrał Hitler, jego różnych wypowiedziach, jak i w działaniach. Choć oczywiście był w stanie dokonywać pewnych działań taktycznych, aby ułatwić sobie cel strategiczny (vide: czasowa "przyjaźń" z Polską, czy czasowy, faktyczny sojusz z ZSRR). Podobnie - dla mnie przynajmniej - na podstawie wielu przesłanek, staje się coraz bardziej oczywiste, że przemodelowanie układu geopolitycznego i etnicznego na wschodzie Europy, pierwotnie wg. zamierzeń (czy marzeń) Hitlera miało być zabezpieczone od strony zachodniej polityką rzeczywistej współpracy i przyjaźni ze Zjednoczonym Królestwem.
  18. Oliver Cromwell - ocena

    Byłbym zobowiązany za informację, który ze Stuartów rządzących w interesujących nas okresie (którego ekonomiczne aspekty tak błyskotliwie przedstawił nam Euklides) był katolikiem? Jakub I Stuart, czy Karol I Stuart? Z niecierpliwością czekam także na nieortodoksyjne teorie, dotyczące roli "papistowskiego" kościoła w ówczesnej Anglii i Szkocji. Znając błyskotliwość Euklidesa, liczę, że dowiemy się wkrótce od niego, iż arcybiskupem popierającego Stuartów kościoła "papistowskiego" był niejaki Guy Fawkes, który należał przez lata do grona najbliższych doradców Jakuba I.
  19. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Może trudno mówić o życzliwym stosunku, ale były okresy gdy Churchill rozważał jakąś współpracę z tym krajem i był wtedy w opozycji do oficjalnej linii rządu. Tak to wyglądało przynajmniej w ocenie naszych dyplomatów. W swym raporcie (chyba z listopada 1938 r.) ambasador Edward Raczyński zauważał odmienność postaw w łonie partii konserwatywnej (reprezentowaną m.in. przez Churchilla czy Edena), podobnie widział to radca przy naszej londyńskiej ambasadzie - Antoni Jażdżewski, wedle którego już wcześniej (relacja z 1936 r.) Churchill upatrywał we współpracy z ZSRR przeciwwagę dla rosnących roszczeń Hitlera. O tym, że Churchill widział w ZSRR (tak od połowy lat trzydziestych) element mający swe miejsce w systemie antyniemieckim przekonywał Jacek Tebinka w swym opracowaniu "Brytania dotrzyma lojalnie swojego słowa”. Winston S. Churchill a Polska". O ścieraniu się różnych poglądów; zwłaszcza w gronie funkcjonariuszy Foreign Office; w kwestii czy podjąć współpracę z ZSRR i na jakich "kierunkach" traktuje opracowanie Keitha Neilsona "Britain, Soviet Russia and the Collapse of the Versailles Order, 1919–1939". Tak to widział przywołany Raczyński: "Nie ulega wątpliwości, że w łonie partii konserwatywnej istnieje grupa – wystarczy wymienić pp. Churchilla czy nawet Edena – która, krytykując politykę zagraniczną premiera, pragnęłaby widzieć większe zbliżenie z Rosją". /"Polskie dokumenty dyplomatyczne. 1938", red. M. Kornat, wsp. P. Długołęcki, Warszawa 2007, dok. 408; o opinii Jażdżewskiego w: K. Kania "Wielka Brytania 1918–1939 w świetle polskich źródeł dyplomatycznych"/ Przy czym Churchill nie był swych pomysłach całkiem konsekwentny, i na przykład na początku 1938 r. objaśniał Raczyńskiemu, że rolę ZSRR widzi nie kwestiach europejskich a w stopowaniu Japonii na Dalekim Wschodzie, a w maju tegoż roku miał wyrazić pogląd, że nie widzi w tej chwili możliwości aktywnej współpracy z krajem, z którym sympatyzuje jedynie skrajna lewica. Współbrzmiała temu stanowisku analiza (z marca 1938) naszego MSZ zaprezentowana na łamach "Przeglądu informacyjnego Polska a Zagranica": "Ze strony zaś Anglii coraz wyraźniej zarysowuje się tendencja wyeliminowania Sowietów z aktywnych kombinacji na terenie europejskim, gdzie ich udział jest jedynie czynnikiem jątrzącym, natomiast zachowanie ich jako partnera, który grać może dogodną dla Imperium Brytyjskiego rolę w kompleksie spraw daleko-wschodnich". /tamże, 9 czerwca 1938, nr 3, s. 96/ Tylko co było dlań kwestią fundamentalną i misją? W "Mein Kampf" Amerykanie byli "zdegenerowani rasowo" to jakieś trzy lata później (według "Zweites Buch") zostali ocenieni już jako "rasowo udani". Podobnie zmieniała się jego optyka w kwestii kto miał być głównym przeciwnikiem w przeszłości, gdy to USA "zdetronizowały" ZSRR jako głównego wroga (w dłuższej perspektywie czasu). Wydaje się, że przy bardziej ostrożnej polityce Hitler mógł osiągnąć jakieś porozumienie z Wielką Brytanią. W Wielkiej Brytanii przez długi czas opinia publiczna była dość przychylnie nastawiona do wzmocnienia Niemiec, także przez jakieś nabytki na Wschodzie. Stanowisko dużej części opinii publicznej, jak i gremiów politycznych, wyraził Stanley Baldwin pod koniec lipca 1934 r. mówiąc, że granica Wielkiej Brytanii biegnie wzdłuż linii Renu. Gdzieś w grudniu 1938 r. odbyło w Royal Institute of International Affairs, przemawiający tam (zarówno w imieniu Rządu jak i Izby Gmin) Victor Raikes (wpływowy członek Partii Konserwatywnej) oświadczył, że nie niepokoi go skierowanie ekspansji Niemiec na Europę Środkową i Południowo-Wschodnią, a wręcz - skierowanie ekspansji w tym kierunku byłoby wielkim sukcesem. Andreas Hillgruber w rozdziale "England in Hitlers außenpolitischer Konzeption" (w: "Deutsche Großmacht- und Weltpolitik im 19. Und 20. Jahrhundert") wskazywał, że koncepcje polityczne Hitlera przeszły przez trzy fazy: z Anglią, bez Anglii i wreszcie: przeciw Anglii. W swych pierwotnych zamysłach Hitler uważał, że pozostawiając morza Brytyjczykom (a co za tym idzie i kolonie) uzyska wolną rękę w Europie, a zwłaszcza na kierunku wschodnim. Co z perspektywy brytyjskiej dbałości o zachowanie imperium było do zaakceptowania, choć wizja Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii ramię w ramię pokonujących Francję to już było chyba zbytnia fantazja. Jeszcze na koniec lutego 1934 r., Hitler przekonywał wyższych oficerów Reichswery (wedle notatki Maximiliana von Weichsa) , że gdyby Brytyjczycy nie przyjęli jego oferty do będzie konieczne szybkie uderzenie na Zachodzie przed ruszeniem na Wschód, ale już 5 listopada 1937 r. Anglicy (obok Francuzów) "awansowali" do kategorii odwiecznych wrogów Niemiec, pałających doń nienawiścią (Haßgegner).
  20. Oliver Cromwell - ocena

    A mógłby nam tak skrótowo objaśnić euklides jaki jest związek pomiędzy zaludnieniem angielskich miast a konfesją małżonki Cromwella? Jaki jest związek pomiędzy głównymi gałęziami gospodarki a rozstrzygnięciem czy zadzieranie przez nią nosa było jednym z głównych powodów nieprzyjęcia korony? Jaki jest związek pomiędzy liczbą ludności pracującej w rolnictwie a stosunkiem Cromwella do Aktów Nawigacyjnych? Otóż w pierwszej połowie XVII wieku ani Londyn ani Bristol nie liczyły takiej liczby mieszkańców. Szacunki podane na stronie worldpopulationreview.com to dla roku 1700 raptem 20 000, a wedle Tima Lamberta "A Brief History of Bristol, England" miało to być ok. 25 000 (tekst dostępny na stronie: localhistories.org. Według Johna R. Holmana w 1696 r. miało to być 20 157 mieszkańców (tegoż, "Orphans in pre-industrial towns: the case of Bristol in the late seventeenth century", "Local Population Studies", Vol. 15, 1975; "Apprenticeship as a factor in migration: Bristol 1675-1726", "Transcactions", Bristol and Gloucestershire Archeologiacal Society, Vol. 92, 1979), według duetu: Elizabeth Ralph i Mary E. Williams w 1700 r. miało to być dopiero 20 000, a Alfred J. Pugsley (w: "Some contributions towards a study of the economic development of Bristol in the eighteenth and nineteenth centuries", M.A. thesis, University of Bristol, 1921) podaje dla roku 1700 - 25 000 mieszkańców. Według opracowania Elizabeth Baigent "Bristol Society in the Later Eighteenth Century with Special Reference to the Handling by Computer of Fragmentary Historical Sources" (St. Hugh's College, Oxford 1985) w 1700 r. miało to być ok. 27 400. A 48 000 mieszkańców miasto te osiągnęło dopiero pomiędzy 1740 a 1760 rokiem. Także podane przez euklidesa dane dla Londynu są już bardziej zbliżone do podawanych szacunków, pierwsze w miarę wiarygodne dane dla tego miasta zaczęto publikować w połowie lat siedemdziesiątych XVII w. i miało to być wówczas 500 000, by na początku lat dziewięćdziesiątych; czyli kiedy za szacunki populacji na poważnie wziął się Gregory King; miało to być ok. 527 000. Skąd euklides wziął takie a nie inne dane dla obu miast w pierwszej połowie XVII wieku, zapewne znów pozostanie jego słodką tajemnicą, a może jednak zechce się z nami podzielić źródłami?
  21. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Masz rację, sam atak na ZSRR to przyjęcie wojny na dwa fronty, więc to, do czego ponoć nie można dopuścić. A także: Żeby tylko nie miało żadnego efektu - miało efekt negatywny. Przecież tych gett, transportów, obozów trzeba było pilnować - to angażowało żołnierzy, którzy mogli być przydatni na froncie, obciążało środki transportowe, finanse etc. Choć dokładano wszelkich starań, by mordować tanio. Tylko że ów "Eden" wiosną 39 roku jeszcze o tym nie wiedział. Ale już wiedział, że Hitler jest wiarołomnym partnerem, który nie przestrzega traktatowych ustaleń. Wchodzenie w kolejne ustalenia wobec jednostronnego zerwania poprzednich raczej sensu nie miało. Co nie zmienia faktu, że mogliby w UK znaleźć się politycy, popierające takie rozwiązanie. Choć zgadzam się, że w końcu do wojny z ZSRR by doszło, to wcześniejszy atak na Bliski Wschód w sojuszu z ZSRR miał dla Hitlera wielki sens, choćby ze względu na dostęp do obfitych źródeł ropy - rumuńskie problemu nie rozwiązywały. Tym bardziej, że w sposób naturalny geograficznie Niemcom i ich sojusznikom (Włochom i Turcji) przypadałby odcinek egipsko-syryjsko-iracki, zamieszkany przez Arabów, coraz mocniej zaniepokojonych postępami syjonizmu, a ZSRR - afgańsko-perski. Śmiało można było Stalinowi obiecać Indie, i tak w górach utknąłby na lata.
  22. Oliver Cromwell - ocena

    Jednak muszę tu przyznać sporo racji. Trochę niesprawiedliwie was potraktowałem. Po prostu żeby zrozumieć Anglię okresu Cromwella trzeba mieć trochę wiedzy o ekonomii i włókiennictwie, nie każdy to w szkole miał a jeżeli nawet to niektóre rzeczy się zapomnina. Jednak po kolei: a ponieważ jest to forum historyczne to zacząć należy od sytuacji w jakiej byla Anglia w pierwszej połowie XVII wieku. Otóż wówczas ekonomika angielska różniła się diametralnie od ekonomiki innych krajów europejskich. Podobnie jak w innych krajach ludność żyła tam z rolnictwa a 3/4 mieszkańców żyło na wsi. Londyn liczył wówczas 530 tysięcy mieszkańców ale drugi co do wielkości Bristol miał tylko 48 tysięcy. Podstawą ekonomiki angielskiej była jednak hodowla owiec oraz produkcja wełny i tkanin, często połączona z uprawą roli i handlem morskim. Wielka liczba największych właścicieli ziemskich i ważnych hodowców współpracowała bezpośrednio z londyńskim „City”. Przemysł włókienniczy wspaniale się rozwijał. Sprzyjała temu zwyżka cen na jego wyroby, która trwała do około 1660 roku. Burżuazja się bogaciła. Dochody państwa nie zwiększały się jednak. Miało ono bowiem stałe dochody. Ponieważ ceny rosły siła nabywcza korony malała. Zmuszało to władców do ciągłego wynajdywania podatków i opłat. Powodowało to konflikty z parlamentem, który uważał, że tylko on ma prawo nakładać podatki. W owym czasie parlament reprezentował tylko górne warstwy społeczne, to jest właścicieli ziemskich i kupców. Sytuację pogarszał jeszcze fakt, że Anglią rządzili Stuarci, katolicy i nielubiani w kraju. Mieli poparcie u dużej części szlachty i w papistowskim kościele a także u właścicieli monopoli handlowych, którzy uciskali niezależnych kupców i rzemieślników. Ci ostatni odgrywali coraz większą rolę w życiu społecznym. W związku z tym nie było nic dziwnego, że przeciwnicy władzy, szczególnie środowiska związane z londyńskim „City” orientowały się na kalwinizm przeciwstawiając się angielskiemu kościołowi katolickiemu. Znajdowali również oparcie u kupców i finansistów, również u tych, którzy po prostu nienawidzili Stuartów ze Szkocji. Niechęć do szkockich królów była na tyle silna, że wystąpiło przeciwko nim wielu arystokratów, mimo że ich poglądy powinny ich zbliżać do korony to jednak wielu z nich robiło interesy z City. Tu dużą rolę zaczął odgrywać pieniądz i z tego powodu zdarzało się że po jednej stronie byli ludzie którzy powinni być przeciwnikami politycznymi co zresztą czyni rewolucję angielską czasem niezrozumiałą dla cudzoziemców. Żeby powyższe należycie ocenić to potrzebna jest pewna elementarna wiedza ekonomiczna. Zwracam uwagę że eksport wyrobów włókienniczych powodował przypływ pieniędzy do Anglii. To powodowalo drożyznę, natomiast podatki jeżeli były stałe to relatywnie obniżały dochody króla zatem nie ma się co dziwić że król narzucał nowe. Jednak te pieniądze z eksportu materiałów włokienniczych nie trafiały do wszystkich, miało je przede wszystkim City, stąd jego potęga. Potrzebna jest również elementarna wiedza z dziedziny włókiennictwa. Wówczas podstawowym surowcem była w Anglii wełna ktora pochodzi ze strzyżenia owiec. Natomiast hodowla owiec wymaga pastwisk zatem było dążenie żeby poszerzać tereny swych włości kosztem drobnych włascicieli itp. Zatem Szanowny Secesjonista powinien powrócić do swej imponującej lektury i przeanalizować ją pod kątem tego co wyżej napisałem, to znaczy biorąc po uwagę aspekty ekonomiczne i włókiennicze a psychologiczne zostawić na później, bo szkoda żeby tyle wiedzy się zmarnowało. Wszelkie wątpliwości chętnie wyjaśnię. Gdy to co jest napisane powyżej stanie się jasne będzie można prowadzić dalsze rozważania. POZDRAWIAM
  23. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Tu bym polemizował. Hitler bywał pragmatykiem (vide: Rumunia i Finlandia w czasie drugiej wojny, kiedy wolał zdrową armię rumuńską od lokalnych oszołomów i zdrową armię finlandzką od możliwości mordowania tamtejszych Żydów - przynajmniej na większą skalę, zob. https://forum.historia.org.pl/topic/6873-finowie-a-holocaust/), ale raczej nie sprawach fundamentalnych (z jego punktu widzenia). Tu ewidentnie widać, że poczucie misji, własnej genialności, miłość własna, w tym zakochanie we własnych poglądach przeważało. W mojej ocenie był per saldo z niego dużo mniejszy pragmatyk od Stalina, który był w stanie pokochać cerkiew, carskie naramienniki, czy dać sobie spokój z Polską Republiką Radziecką - jak było trzeba (ale to już materia na inną dyskusję). Przeprowadzenie Holocaustu w apogeum wojny (z punktu widzenia niemieckich interesów wojennych, zbrodniczej operacji nie mającej najmniejszego sensu militarnego), czy trwanie do końca (wbrew nawet poglądom chociażby Goebbelsa) w przekonaniu, że na Wschodzie (w byłym ZSRR) nie należy szukać sojuszników do walki ze Stalinem, tylko podludzi do skolonizowania - świadczy ewidentnie o tym, że swoje pomysły na dziejową misję Niemiec traktował śmiertelnie poważnie. Jej fundamentem było zatrzymanie parcia Germanów na Zachód i zastąpienie go kolonizacją Wschodu. W to - jak przypuszczam w jego ocenie - doskonale wpisywała się idea przyjaźni Niemiec z Wielką Brytanią. Daleki jestem od przypisywania politykom, w tym brytyjskim jakieś szczególnej moralności, czy poczciwości, ale mam wrażenie, że w okresie, który omawiamy rzeczywiście (i naiwnie) wierzyli w grę fair play (w pewnych granicach, bo fair play oczywiście nie dotyczyło chociażby stosunku do Czechosłowacji w 1938 roku). I dlatego tak ostro zareagowali na niemiecką aneksję Czech i podporządkowanie Słowacji.
  24. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Dla uniknięcia jakichkolwiek nieporozumień nadmienię, że pod terminem "pozwolimy" rozumiałem "nie będzie to dla nas powód do wszczęcia wojny". A co do "Mein Kampf" - no cóż, książki się pisze, pewne idee się głosi, ale czy potem działa się żeby je zrealizować - nie koniecznie. Najlepszy przykład z drugiej strony barykady: czy Churchill (i w ogóle brytyjscy konserwatyści i liberałowie) przed wojną miał życzliwy stosunek do ZSRR? Nie, ale jednak w pewnych okolicznościach stał się jego sojusznikiem i brytyjscy marynarze ginęli w konwojach do Murmańska. Hitler szukał dla Niemców przestrzeni życiowej na wschodzie, ale czy koniecznie musiał to być północny wschód, a nie południowy wschód? Czemu nie Irak, Syria, Palestyna? A nawet jeśli uznamy, że w końcu do konfliktu III Rzesza - ZSRR musiało dojść (tak jak w końcu skończył się sojusz brytyjsko-radziecki), to oczywiście ważne - kiedy. Po zdominowaniu Bliskiego Wschodu, czy przed? Tak, kolejność wydarzeń jest ważna.
  25. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Twoj scenariusz Bruno jest moim zdaniem możliwy. Okres jego realizacji widziałbym jednak na długo przed Monachium. Konkretniej: w okresie wokół okoliczności zawaracia niemiecko-sowieckiego układu w Rapallo (zawartego jeszcze przez Republikę Weimarską w 1922 roku), jego poszerzenie w postaci układu berlińskiego (1926) oraz dalszych ratyfikacji tegoż ostatniego już przez III Rzeszę (ostatnia w 1935 roku, jak najbardziej oficjalna). W tych okolicznościach pierwszą realną podwaliną dla Wielkiej Brytanii mogły być zawarte w 1925 roku traktaty lokarneńskie. Moim zdaniem gra "Edena" musiałaby mieć co najmniej trzy tory, by pozostał graczem i nie spadł do roli rozpaczliwego obserwatora reagującego jedynie na wydarzenia: 1. Rozszerzanie traktatów lokarneńskich o dalsze pola współpracy i nie dopuszczenie do ich wypowiedzenia przez III Rzeszę w 1936 roku. W tym wypadku jednak piętą achillesową "Edena" będzie poleganie na Francji. Ten czynnik jednak trudno będzie wyeliminować, ponieważ Francja stanowi w ówczesnych realiach europejskich największą siłę militarną na kontynencie (przynajmniej w liczbach). I rozgrywa politykę zagraniczną w przededniu dojścia nazistów w Niemczech do władzy arbitralnie i pod siebie. 2. W tym wypadku "Eden" musi wziąć pod uwagę niebezpieczeństwo wspólnej wojny przeciw Francji. Jezeli chce jej uniknąć (a zakładamy, że ostatecznym celem "Edena" jest przyszłe wyeliminowanie zagrożenia tak ze strony III Rzeszy jak i Sowietów, i wykorzystanie do tego potencjału Francji) musi dokonać szachowego pociągnięcia z najwyższej półki zagrywek dyplomatycznych. Otóż, jak piszesz: również w Polsce istniały głosy za prowadzeniem wspólnej polityki z Niemcami przeciwko ZSRR. Polska, jak wiemy, tą ryzykowną drogą nie poszła (wybierając być może drogę jeszcze ryzykowniejszą - ale czy rzeczywiście tego się nie dowiemy), mimo ewidentnej "gry pod siebie" Francji. Zagrywka "Edena" musiałaby polegać na tym, by Polskę do tego ryzyka namówić. Tylko w takiej konfiguracji można byłoby trzymać Francję w szachu i zabezpieczyć sobie spokój z jej strony, by najpierw móc, wykorzystując potencjał Niemiec i Polski, rozmontować ZSRR. 3. Doprowadzić do zerwania układów Rzeszy z ZSRR (co nie jest dla "Edena" nadzwyczaj trudne po pierwszych dwóch pociągnięciach, jeśli tylko potrafi przechytrzyć Sowietów) oraz z Włochami. To drugie jest ekstremalnie trudne, ale konieczne, jeśli "Eden" chce mieć spokój w Afryce Wschodniej, wokół Morza Czerwonego i Kanału Sueskiego. Włosi od lat już mocno rozrabiają w Erytreii i jeśli "Eden" nie rozluźni więzów włosko-niemieckich, w 1936 roku powstanie Africa Orientale Italiana, zagrożenie dla dróg transportu z koloniami niezbyt jednak na starym kontynencie mocarnego "Edena" i poważny dla niego problem w zachowaniu mocnej pozycji w układzie z Rzeszą. Może zostać bowiem łatwo zepchnięty przez Włochów na boczny tor i cały plan okręcenia sobie Niemców wokół palca weźmie w łeb. 4. No i może jeszcze jeden drobiazg, który mi się w międzyczasie nasunął: wspólne (może nawet symboliczne, ale jednak) z Niemcami "ćwiczenia" w Hiszpanii... Choćby po to, by rozwiać ewentualne obawy III Rzeszy i móc w przyszłości liczyć na spokój ze strony Franco przy rozgrywce przeciw Rzeszy. Myślę, że nasz "Eden" musiałby przewyższać chytrością i bezskrópułowością dyplomatyczną "Wieczysława"...
  26. Nobel z literatury dla Polaka

    W razie gdyby jednak "Księgi Jakubowe" zostały wprowadzone szkół jako lektura to ciekaw jestem, czy Tokarczuk byłaby w stanie przeprosić tak jak to zrobił Mrożek?
  27. Pakt Ribbentrop-Eden.

    To jest - stworzona przez Janceta - domniemana wypowiedź brytyjskiego ministra spraw zagranicznych ("Edena"). Ten jednak mógł "pozwalać" lub "nie pozwalać" na to, co zdaniem Hitlera było konieczne i niezbędne. Choć oczywiście "Eden" musiał też wiedzieć, czym realnie dysponuje UK, aby w ten sposób grać z Niemcami. Było tego wówczas niewiele: flota i ewentualne podtrzymywanie Francji na duchu, aby nie wymigała się z sojuszu z Polską. Brytyjskie "nie pozwolenie" w realu polegało zatem na próbie powstrzymania konfliktu gwarancjami brytyjskimi dla Polski. Zagrywka - trzeba przyznać - poczciwa i dosyć va banque. Jak się okazało - nieudana. Wywołana przeze mnie dyskusja dotyczy między innymi problemu, czy wówczas możliwe było brytyjskie "pozwolenie". Moralnie wątpliwe, ale dające także Brytyjczykom pewne korzyści,
  28. Pakt Ribbentrop-Eden.

    E: Pozwolimy wam zająć Polskę, a także uzależnić Słowację, Litwę, Węgry, Rumunię i Bułgarię, pod warunkiem, że zaatakujecie ZSRR Po co pozwalać na coś pod warunkiem, który według Mein Kampf i logiki jest pewnością ? (chyba, że chodzi o kolejność).
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.