Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Yesterday
  2. Filip Piękny

    To po sprawdzeniu w necie może wskazać euklides tych historyków i na jaką przyczynę wskazują, skoro już euklides odnalazł takie wypowiedzi, nie będzie przecież problemem by podać nazwiska i miejsca gdzie o tym euklides czytał. Zalecałbym by euklides: nie wymyslał do czego nawiązuję, bo to jasno wskazałem. Nie jest moją winą, że euklidesowi nie chce się zajrzeć do przywołanych zapisków kronikarskich. Nie wiem gdzie widział euklides igraszki i czy faktycznie były to igraszki tego władcy z dzikiem, bo jak zwykle jego źródło jest nader enigmatyczne.
  3. George Burnett

    Burnett sam opisał swój dziesięciomiesięczny pobyt w naszym kraju i trudno dopisać do tego coś jeszcze, własnej biografii się nie dochrapał bo i niewiele byłoby do napisania. Oczywiście jego "View of the Present State of Poland" jest dla nas cennym tekstem źródłowy a dla współczesnych mu Anglików był to ciekawy tekst przybliżający im nieco egzotyczny kraj, o którym nie mieli szerszych relacji napisanych przez Anglików - naocznych świadków. Przez jakieś sto lat mogli sięgać jedynie po relację Williama Coxa ("Travels into Poland, Russia, Sweden and Denmark") i właśnie relację Burnetta (o innych relacjach, por. A. Weichert "An annotated bibliography of printed British pre-20th century travel accounts of Poland", "Polish Anglosaxon Studies", T. 2, 1991). Przesadą jest; wedle mnie; nazywanie go: "sławnym pisarzem", na swym koncie stricte literackim ma jedynie jedną pozycję, rzeczony "View of the Present...", reszta to tłumaczenia (prozy Johna Miltona) i kompilacja krytycznoliteracka "Specimens of English Prose Writers, from the earliest times to the close of the seventeenth century...". "View..." spotkał się z życzliwym przyjęciem, ale bez przesadnych ochów i achów mogących dać podstawę by określić autora mianem "sławny". Na łamach "London Monthly Review" pochwalono go za lekkość stylu, prostotę narracji i dodano, że lektura tej książki jest zajęciem wysoce zadowalającym. "The ingenuousness of the author secures to him the confidence of his readers, while the fairness of his narrative, the flow of his style, and the liberality and good sense which dsitnguish his remarks, render the perusal of his work highly gratifyig. We render this little volume very moderate justice when we state that it exceeds in interest and value many larger works penned under circumstances more auspicious". /S.A. Allibone, J.F. Kirk "A critical dictionary of English literature and British and American authors, living and deceased, from the earliest accounts to the latter half of the nineteenth century. Containing over forty-six thousand articles (authors), with forty indexes of subjects", Philadelphia 1897, s. 299/ W kontekście jego "sławy" pisarskiej ciekawym jest, że John Gorton (jak mniemam chodzi o J. Gortona - z oxfordzkiego Wadham College, późniejszego asystenta kapelana East India Company, archidiakona Madrasu) w swym słowniku uznał, iż odzwierciedleniem jego talentu literackiego nie była relacja z Polski a... wstęp do książki Williama Fordyce'a Mavora, kapelana earla Dumfries, "Universal History, ancient and modern; from the Earliest Records of time to the General Peace of 1801": "... and he also wrote the Preliminary Introduction to Dr Mavor's "Universal History", which is perhaps the best specimen of his talent". /tegoż "A General Biographical Dictionary", New Edit. , Vol. I, London 1847/ Charles Lamb uważał (w okresie gdy Burnett ekscytował się koncepcją Pantisocracy), że ma on pewne ambicje literackie i trochę umiejętności, ale brakowało mu cierpliwości do cięzkiej pracy (: "He had literary ambitions and some ability, but little patience with hard work"). /por. W.F. Courtney "Young Charles Lamb, 1775-1802"/ Moją opinię co do jego sławy chyba podzielał i autor notki na anglojęzycznej Wikipedii poświęconej Huntspill, skoro jako: "notable person" nie wymienił Burnetta, a jedynie zawodnika krykieta. Nawet opracowania historii lokalnej Somerset niezbyt wiele miejsca poświęcają jego osobie. W wielotomowym opracowaniu zredagowanym przez Roberta Dunninga poświęcono mu jedynie lapidarne zdanie: "George Burnett (1774-1811), follower of S. T. Coleridge, nonconformist pastor, army surgeon, and miscellaneous writer, was born in the parish". /"A History of the County of Somerset", Vol. 8, "The Poldens and the Levels", ed. R. Dunning, publ. by Victoria County History of Somerset, London 2004/ Jakieś okruchy z jego biografii, czy omówienia jego twórczości można znaleźć w: Z. Gołębiowska "Anglicy w Puławach na przełomie XVIII i XIX wieku", w: "Lublin i Lubelskie w dobie porozbiorowej. Społeczna i gospodarcza aktywność społeczeństwa" tejże "Angielskie wzorce i inspiracje w życiu dworu puławskiego na przełomie XVIII i XIX wieku", "Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Lublin-Polonia", vol. XLVI/XLVII, 9, sectio F, 1991/1992 A. Weichert "Illuminating Encounters. The Polish Visit of George Burnett, 1804-1805", "Polish-Anglosaxon Studies", vol. 1, 1987 T. Mayberry "Coleridge and Wordsworth in the W. Country" "Life and Correspondence of Robert Southey" ed. Ch.C. Southey "Robert Southey. The Story of his Life Written in his Letters" ed. J. Dennis M.R. Adams "Two Minor Disciples of Pantisocracy", "ELH", Vol. 5, No 4, December 1938 B. Cottle "Robert Southey and Bristol", publ. Bristol Branch of the Historical Association the University of Bristol, 1980.
  4. Filip Piękny

    Na ogół historycy nie twierdzą że przyczyną śmierci Filipa Pięknego był upadek z konia, przynajmniej nie bezpośrednią. To łatwo sprawdzić nawet w necie. Co do okoliczności to te wskazują że śmierć Filipa Pięknego mogła nie być przypadkowa ale to wcale nie znaczy konkretnie czym go otruto i kto to zrobił. Przeież pisałem że okoliczności wskazują że była to zbrodnia doskonała, to skąd można wiedzieć kto był bezpośrednim sprawcą. W kryminałach jest zbrodnia, są okoliczności jej popełnienia ale mordercy nie zawsze udaje się wykryć. Kiedyś na jakimś obrazku (w necie chyba jest) oglądałem jak Filip leży na ziemi, na nim dzik z kłami a dzielny król trzyma go za uszy. Wyglądało to na jakąś igraszkę z dzikiem. Myślałem że Szanowny Secesjonista nawiązuje właśnie do tego obrazka.
  5. Last week
  6. Bankructwa Hiszpanii w XVI-XVII wieku

    Niezależnie od zakresu terminu: "czasy" nieprawdą jest, że dzieło w którym znajduje się przywoływana historia zostało wydane w 1568 roku. Czyli czasy drugiej wojny światowej to dla euklidesa np. okres 1918-1920 jak i 1946-1950. Dobre. Nie lepiej jednak przyznać się, że euklides wypisuje daty z pamięci i po prostu dwukrotnie się w tym myli, zamiast odwoływać się do takiej karkołomnej ekwilibrystyki? Może jednak zacznie euklides przynajmniej próbować zrozumieć teksty do których sam się odwołuje? W tekście Meckado nie ma nic o głupcach z City tylko o głupcu; mam nadzieję, że znana jest euklidesowi różnica pomiędzy liczbą mnogą a pojedynczą; a tym głupcem był ów kupiec kupujący aksamit.
  7. Więc wyjaśnij jak bardzo niesprecyzowanym w Twojej wypowiedzi okresem jest: Mam pytanie ogólne euklidesie. Powiedz, proszę, jak można prowadzić z Tobą sensowną dyskusję o historii?
  8. Filip Piękny

    A którzy to historycy tak nie uważają? Z jednej strony stwierdza euklides, że okoliczności śmierci są znane, z drugiej sugeruje otrucie - popadając tym samym w sprzeczność. Radziłbym czytać z większym zrozumieniem, wtedy będzie miał euklides ułatwione zadanie przy rozstrzygnięciu czy ulegam beletrystyce czy nie. To akurat euklides znany jest z nowej metody badawczej w której powieści francuskie są traktowane na równi z opracowaniami naukowymi. Czy w ogóle euklides rozumie sens mego zapytania, o jakiej "zabawie" jest mowa, o jakiej wersji z dzikiem wspomina? Co ma symboliczne znaczenie figury zwierzęcia użytej przez kronikarzy z faktycznym przebiegiem polowania? Myślę, że swymi bezcennymi uwagami o szkodliwości powinien euklides podzielić się z prof. Colette Beaune z racji jej współsprawstwa przy "Les rois maudits l'enquête historique' i sprawstwa "Perceforêt et Merlin. Prophétie, littérature et rumeurs au début de la guewe de Cent Ans" ("Cahiers de Fanjeaux. Collection d’Histoire religieuse du Languedoc aux XHIe et XIVe siècles” t. XXVII, "Fin du monde et signes du temps. Visionnaires et prophètes en France méridionale (finXIIIe— débutXVe siècle)", 1992), jako że zajęła się kwestią dzika m.in. w kontekście postaci Filipa Pięknego.
  9. Też musisz coś ze swoją pamięcią zrobić i przypomnieć sobie etymologię w ktorej celujesz (a przynajmniej do niedawna celowałeś) by wiedzieć że słowem czasy określa się również pewną epokę trwającą bliżej nie sprecyzowany okres. Czy ty naprawdę nie rozumiesz że zjawisko ekonomiczne takie jakie opisał Mercator nie trwa jeden rok a może charakteryzować całą epokę. Tym razem to ty musisz doczytać. Trudno mi wyjaśniać każde ABC ale wojnę w Holandii (nazywam tak ten region umownie) trudno nazwać wojną o niepodległość. Była to raczej rewolta poddanych na którą się nałożyły sprawy religijne i wielu tamtejszych mieszkańców stało po stronie Hiszpanii. A podczas tej wojny szególnie uwypuklał się czynnik ekonomiczny. Hiszpanie tam topili mnóstwo pieniędzy bo tam przede wszystkim kupowali swe towary bogacąc tym samych tamtejszych mieszkańców od których nie mogli jednak wyciągnąć podatków. Ta wojna również zubożała Hiszpanów a bogaciła Holendrów bo prowadzona była przez najemnych żołnierzy których werbowano często na miejscu, czyli w Holandii, i tam te pieniądze koniec końców zostawały. Nie było mowy o jakimś wyraźnym podziale na Holendrów i Hiszpanów. Radziłbym ci się zainteresować losem angielskiego hrabiego Leicester, Roberta Dudley, który tam przybył z korpusem wysłanym przez królową Elżbietę. Ze zdumieniem stwierdził że Holendrzy robią interesy z Hiszpanami, jakoś nie mógł się do tego dostosować i wkrótce miał przeciwko sobie wszystkich. Co do rozejmu w 1609 roku to Hiszpanie go zawarli bo mieli dość topienia pieniędzy w Holandii. Przy czym przez te 12 lat rozejmu Holendrzy wybudowali najpotężniejszą na świecie flotę. To chyba coś mówi o zdolności ich stoczni. Hiszpanie natomiast do dawnej potęgi morskiej już nie wrócili.
  10. Filip Piękny

    Nie wszyscy historycy uważają że przyczyną śmierci Filipa Pięknego był upadek z konia. Wielu jest takich co piszą że na początku listopada 1314 roku zaczął skarżyć się na bóle żołądka, inni że zmarł nie wiadomo na co. Wymieniłem niektóre okoliczności które poprzedzily śmierć w sumie niestarego faceta (46 lat) i na ich podstawie można przypuszczać że padł ofiarą zbrodni doskonałej. Doskonałej dlatego że do dzisiaj sprawca pozostał nieznany. W każdym razie nie ma ona nic wspólnego z dzikiem (nie wiem czy, Szanowny Secesjonista sam nie padł ofiarą jakiejś beletrystyki). Wersja z dzikiem oprócz tego że jest nieprawdziwa to jest również wysoce szkodliwa. Ktoś może bezkrytycznie przyjąć maksymę że historia magistra vitae, wda się w jakąś zabawę z dzikiem i skutek tego może być fatalny. W każdym razie bezspornym jest fakt że de Molay spłonął na stosie i to uruchomiło cały łańcuch fatalnych wydarzeń. Że coś złorzeczył kiedy płonął na stosie to rzecz pewna. Współcześni mogli to potraktować jako klątwę. I, wedlug mnie, taką wygłosił, choć może nie w jakiś teatralny sposób. W każdym razie współcześni w to wierzyli.
  11. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Pytanie: czy wróg i jak bardzo wróg. Patrząc na ruchy brytyjskie można znaleźć kilka punktów zaczepienia dla alternatywnego rozwoju wydarzeń. Gdyby przyjąć alternatywną (?) perspektywę, że Niemcy w oczach polityki brytyjskiej bardzo szybko przestają być wrogiem a są rozpatrywani jako potencjalny partner dla zachowania równowagi w Europie? Fakt, na Niemczech ciążą postanowienia Traktatu Wersalskiego oraz reparacje wojenne. Ale spłacanie tych ostatnich, po przejściu z planu Dewsa na plan Younga, a ostatecznie po konferencji w Lozannie 1932 roku zostaje zdecydowanie zmodyfikowane. Naziści są może rozczarowani, że Niemcy nie zostały kompletnie od spłaty zwolnione, ale z ekonomicznego punktu widzenia, jak wyglądałaby gospodarka niemiecka lat trzydziestych bez Lozanny? A co jeszcze ważniejsze: jak wyglądałby rozwój militarny Niemiec? Postanowienia Traktatu Wersalskiego dotyczące demilitaryzacji Niemiec, zostają bowiem w Lozannie złagodzone na rzecz podpisania przez nie postanowień konferencji. A przechodzą żądania Niemiec, które na zerwanej konferencji w Genewie blokowała Francja, mimo ustępstw właśnie Wielkiej Brytanii. Po czym w 1933 roku dochodzi do podpisania paktu czterech. Sygnał, że Niemcy stają się partnerami w budowaniu wizji Europy. Dalej: w 1935 roku Wielka Brytania podpisuje z Niemcami układ morski. Być może oficjalnie rząd brytyjski sprzedaje to jako ograniczenie rozwoju niemieckiej floty wojennej, ale Hitler traktuje to zdecydowanie jako oficjalne zezwolenie na jej posiadanie, i zasadniczo się nie myli. W 1936 roku wojska niemieckie wkraczają do zdemilitaryzowanej postanowieniami TW Nadrenii. Reakcja ze strony brytyjskiej jest praktycznie zerowa, nie licząc wspólnego sztabu francusko-brytyjskiego, który przetrwa jednak zaledwie kilka dni. Między innymi dlatego, że tarcia w tym czasie między Wielką Brytanią a Francją są zbyt duże. Z tego samego powodu (podpisanie układu morskiego bez powiadomienia Francji i Włoch) chwieje się Stresa Front, po czym rozpada po zaledwie dwóch miesiącach egzystencji. Być może polityka zagraniczna Francji i Wielkiej Brytanii rozbiegały się bardziej, niż dopuszczałaby to troska o pokój? Gdy Wielka Brytania zbliża się do Niemiec, Francuzi szukają porozumienia z ZSRR. Tymczasem brytyjskie SIS prowadzone przez admirała Hugh Sinclaira co najmniej do 1936 roku współpracuje z niemieckim Gestapo, a celem współpracy są komuniści. Owszem, lord Halifax zleca Sinclairowi przygotowanie dossier Hitlera, tyle że dopiero w grudniu 1938 roku. Tak że moim zdaniem pomysł z alternatywną historią współpracy "Edena" z "Ribbentropem" ma w historii rzeczywistej kilka dobrych punktów zaczepienia, a alternatywny rozwój wydarzeń mógłby też doprowadzić do konfliktu z Francją. Przede wszystkim jej brak reakcji na remilitaryzację Nadrenii pokazał jej słabość mimo dyplomatycznej aktywności. To była woda na młyn dalszych posunięć Hitlera, i przez kolejny rok lub dwa każdy scenariusz mógł być możliwy.
  12. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Cóż, w pewnym okresie można by odnieść wrażenie; jak najbardziej na podstawie dotychczasowej (wówczas) wiedzy; że Rzesza i ZSRR nigdy nie podejmą współpracy militarnej. Jak się okazało rzeczywistość zweryfikowała negatywnie tę wiedzę. Mając Wielką Brytanię za partnera swej ekspansji, niekoniecznie musiał pacyfikować Zachód, czyli de facto Francję. Nie jestem przekonany by Francuzi zdecydowali się samotnie na militarną akcję.
  13. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Akurat Adolf o tym marzył i uważał za możliwe (patrz rozdział XIII drugiej części M.K.). Pytanie czy Anglikom to pasowało. Oddanie Francji, uwzględniając rozwój lotnictwa, to wróg u bram.
  14. Pakt Ribbentrop-Eden.

    A dlaczego "zabezpieczenie tyłka" w alternatywnej wersji historii nie mogłoby polegać na sojuszu, czy może nawet mniej wyrazistym modus vivendi z Wielką Brytanią? Od wschodu na jakiś czas zabezpieczył się "woltą polską", potem "woltą radziecką". Lubił niekonwencjonalne rozwiązania. Dlaczego nie mogło być "wolty brytyjskiej"?
  15. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Mogli natomiast założyć, na podstawie dotychczasowej wiedzy o tej postaci, że uda im się skierować agresję Hitlera na Wschód. Na podstawie dotychczasowej wiedzy musieli wiedzieć,że Adolf zrobi to co postuluje Jancet. Przed atakiem na Sowiety spacyfikuje Zachód (co najmniej Francję). Przecież cała dotychczasowa polityka od 1933 r. to kolejne etapy zabezpieczania sobie tyłka.
  16. Filip Piękny

    A widzi euklides kogoś kto zamierzałby dyskutować o tych okolicznościach, bo nie bardzo rozumiem do czego nawiązuje w swym objaśnieniu? Cóż, nie potrafię dyskutować o znaczeniu klątwy, co do której nie wiadomo czy została rzucona i co do której nie wiadomo jak mogła by brzmieć, dyskurs o nieistniejących "faktach" to już raczej domena euklidesa. Tak już z ciekawości, jaki widzi euklides związek pomiędzy hipotetyczną klątwą templariuszy a dzikiem?
  17. Bolesław V Wstydliwy

    W 1278 r. to raczej Bolesław Wstydliwy nie: "odparł najazdu" Jaćwingów, uczynił to w 1264 r. w bitwie stoczonej najprawdopodobniej pod Brańskiem (por. Z Romaniuk "Uroczysko Kumat pod Brańskiem", "Ziemia Brańska", t I 1989, t. II-III 1990/1991), a i wtedy nie tyle było to odparcie najazdu co wyprawa odwetowa. "Tak tedy usłyszawszy o wnętrznych rozterkach Ruskich i Litewskich xiążąt, roku od Chrystusa Pana 1264, wielką mocą zszokowawszy wojska Polskie pod Zawichwostem, ciągnął na Podlasze, ostrożną sprawą (...) Co obaczywszy Bolesław, wywiódł Polskie uphy¹¹⁵ przeciw im szykowane, potkali się z obudwu stron ogromnie, jedni na drugich, ślepą a zapalczywie uporną chęcią, darli się, tak, iż kilko godzin wątpliwym zwycięztwem, i spólnym męstwem bitwa trwała. Potym gdy Polacy wielkością przemagali, i xiążę Jatwiezkie Komata ukłóli (...) iż ani uciekać, albo nogi umknąć na wojnie, ani też bitwy, choć przegraną widzieli, zwłoczyć albo wzbraniać byli zwykli. Dla którego uporu na teగ woగnie od Polaków prawie byli z gruntu wygładzeni, zwłaszcza bojare albo szlachta, iż tylko mało co chłopstwa, z nich zostało, którzy się potym z Litwą zmieszali, tak iż dziś imię Jatwieżów nie bardzo znajome jest". /M. Stryjkowski "Kronika polska, litewska żmudzka i wszystkiéj Rusi" (fragmenty), oprac. Fundacja Nowoczesna Polska na podst. "Kroniki..." wyd. nakł. G.L. Glucksberga, Warszawa 1846, s. 46-47/ W 1278 r. to Leszek Czarny pobił pod Łuckiem wojska litewskie. Trochę to dziwnie brzmi, a cóż miała począć matka ze swym synem? Henryk Brodaty to raczej nie był: "panem małopolskim" i trudno nazwać "wypuszczeniem" ucieczkę: "Ważnym wydarzeniem w XIII-wiecznych dziejach Sieciechowa, które zajmuje dużo miejsca na kartach kronikarzy, a nam dostarcza informacji klasztorze i grodzie kasztelańskim — jest uwięzienie i ucieczka Bolesława Wstydliwego z matką (...) Bliżej nieznane źródło, z którego Długosz czerpie wiadomości o tym fakcie, informuje nas o uwięzieniu przez Konrada Mazowieckiego w r. 1233 Grzymisławy i Bolesława in Czirsko castro suo forti, następnie o przeniesieniu illos in Syecyechoviense castrum supra fluvium Wisla (...) Pod r. 1234 Długosz opisuje szczegółowo ucieczkę księcia z matką po przeszło rocznym pobycie in Syecyechoviensi castro; ucieczka ta została zorganizowana przy pomocy opata sieciechowskiego, Mikołaja, z pochodzenia Francuza, który przekupił straże castri Syecyechoviensis i Bolesław z matką na podstawionych tajemnie wózkach z więzienia umknęli (...) Ze sprawą uwolnienia Bolesława związani są trzej przedstawiciele rodu Gryfitów (Klemens z Ruszczy, por. przyp. 62, Teodor i ew. Marek). Możliwe, że należałoby przyjąć propozycję Z. Budkowej, że źródłem wiadomości Długosza w tej sprawie był zaginiony rocznik mazowiecki". /T. Wąsowiczówna "Topografia wczesnośredniowiecznego Sieciechowa", "Przegląd Historyczny", 1959, T. 50 , Nr 3, s. 579, s. 579 przyp. 62/ W tym szedł za przykładem swej matki, stosowała ona różną tytulaturę odzwierciedlającą w pewnym zakresie zmieniającą się sytuację polityczną. W marcu 1228 r. występuje jako ducissa Polonie (na dokumencie wystawionym dla klasztoru cystersów w Jędrzejowie), ale w innym dokumencie z tego samego miesiąca pisze się: Grimislava Cracovie Ductrix at Sandomirie, w tymże samym roku podczas wiecu w Skaryszewie (maj) podpisuje się jako: Dei gratia ducissa Cracouie (na dokumencie uposażającym klasztor cystersów w Henrykowie), a gdy w Wierzbicy zrezygnowała z księstwa sandomierskiego, na rzecz syna Konrada Mazowieckiego, to tytułowała się już jedynie, jako: relicta ducis Lesconis. "Zaczynał się okres zamieszek politycznych w Małopolsce, utrzymanie władzy dla małoletniego Bolesława stawało się coraz trudniejsze. Widać zmianę polityki księżnej, która zrezygnowała z tytułu władcy krakowskiego, rozumianego ponaddzielnicowo jako tytuł księcia mającego szersze aspiracje polityczne". /A. Teterycz-Puzios "Kilka uwag o działalności politycznej księżnych krakowskich w okresie rozbicia dzielnicowego", "Res Historica", T. 26, 2008, 13-14/ Czy w ogóle Bolesław miał aspiracje do: dux Poloniae? Może zadowolenie się "małym" i skupienie aktywności na obronie swych ziem przyniosło lepsze owoce niźli próby uzyskanie władzy nad innymi ziemiami? W opinii kronikarzy zasłużył na pozytywne oceny, które chyba były szczere, nawet gdy uwzględnimy, że piszący je duchowni pamiętali jego aktywność donacyjną na rzecz Kościoła. Wedle Rocznika kapituły krakowskiej za jego władztwa miał panować wielki i długi pokój, a w zapiskach Rocznika małopolskiego określono go jako: obyczajnego, wstrzemięźliwego, obrońcę swobód, miłośnika służby wojskowej: "Boleslaus dux Cracovie, filius Lestconis obiit, qui multis privilegiis et graciis ecclesiam Cracoviensem decoravit et clero libertatem dedit et tempore suo magna et bona pax fuit" i "homo castus, pudicus, sobrius, mansuetus, nulli malum pro malo reddens, libertatum eciam conservator, militum verus amator, religiosorum omnium fuit benefactor". /za: G. Ryś "Jeden, święty, powszechny, apostolski. Spotkania z historią Kościoła", 2016, b.p., ed. elektr./ Formalnie to Henryk Brodaty sprawował tę władzę w imieniu Władysława Laskonogiego, który na mocy układu w Cieni z 1228 r. adoptował Bolesława i uczynił go dziedzicem Wielkopolski.
  18. Jeśli dobrze rozumiem, poniższe: "Tak było i z okrętami, lepiej opłacało się je kupować w Niderlandach niż zamawiać w hiszpańskich stoczniach." umiejscawiasz również w okolicach roku 1568? Możesz wyjaśnić co konkretnie masz na myśli pisząc o "kupowaniu okrętów w Niderlandach", skoro okolice roku 1568 to burzliwy początek procesu odrywania się Niderlandów spod władzy hiszpańskiej, który trwał w wojennej atmosferze aż do podpisania w 1609 roku 12-letniego zawieszenia broni? Czy zatem według Ciebie Hiszpania kupowała okręty od kraju, z którym toczyła jednocześnie wojnę? Czy zamawiała je w swoich hiszpańskich stoczniach w Niderlandach? Czy jak to było?
  19. To chyba jednak musisz dać odpocząć swej pamięci i doczytać, coby się z historią jednak nie mijać. Rok 1588, a nie 1568.
  20. Tu nie chodzi o dane liczbowe ale o podstawowe pojęcia ekonomiczne (jak zwykle) i o autorytet. Ów Mercado swoje główne dzieło wydał w 1568 roku. Stwierdził w nim że napływ pieniędzy do Hiszpanii spowodował drożyznę w tym kraju, taką że nie oplacało się kupować w kraju tylko za granicą. Tak było i z okrętami, lepiej opłacało się je kupować w Niderlandach niż zamawiać w hiszpańskich stoczniach. A 1568 rok to przecież czasy klęski Niezwyciężonej Armady.
  21. Filip Piękny

    Okoliczności śmierci są raczej dobrze znane ale jeżeli już jesteśmy przy symbolice to bardziej pasuje tu klątwa rzucona przez Jacques de Molay kiedy płonął na stosie 19 marca 1314 roku w Paryżu na sekwańskiej wyspie. Jak dokładnie ta klątwa brzmiała i czy rzeczywiście ją wykrzyczał może nawet nie jest pewne, jednak był to niewątpliwie dla templariuszy sygnał do działania a byli to ludzie obeznani z bronią potrafiący konspirować, intrygować, posługiwać się np. trucizną, jako bankierzy wiele wiedzieli o wielu ludziach, mieli powiązania z prześladownymi katarami. Natomiast cios jaki Filip Piękny zadał ich zakonowi zmusił ich do zejścia do podziemia i stali się bardzo niebiezpieczni. Toteż zaraz po spaleniu de Molay zaczęły następować jedna po drugiej katastrofy. Już 4 tygodnie później, 20 kwietnia 1314 roku zmarł papież Klemens V o którym mówiono że zdradził templariuszy a konklawe nie bylo w stanie wybrać nowego papieża. 25 maja 1314 roku Filip Piękny dowiedział się o złym prowadzeniu się swych synowych. Sprawa nabrała takiego rozgłosu że nie sposób było już jej uciszyć: tym razem największą cenę ponieśli niefortunni kochankowie, zostali straceni w okrutny sposób, a pochodzili z ważnego rodu, zatem wrogów Filip Piękny sobie jeszcze przysporzył. Synowe zostały uwięzione i odtąd były wątpliwości co do legalności wnuków Filipa Pięknego. Odtąd jedynym jego pewnym potomstwem były dzieci jego córki, Izabelli, była to zapowiedź Wojny 100-letniej i upadku Francji w XIV wieku. Latem 1314 roku Filip Piękny wyłudził pod pretekstem wojny sporo kasy od swych poddanych. W październiku kiedy z wojny zrezygnowano nie oddając przeznaczonych na nią pieniędzy doszlo do powszechnego wybuchu wściekłości. Zaczęto się wzajemnie oskarżać o zdradę itp. Wtedy to Filip Piękny spadł z konia ale zaszkodziło mu to na żołądek. W każdym razie kiedy zmarł 29 listopada 1314 roku przypominano że spadł 2 miesiące wcześniej z konia. Jego syn, Ludwik X nie pożył długo, zmarł pół roku później, syn Ludwika X, Jan I, ostatni z prostej linii Kapetyngów żył 5 dni. Oczywiście wszystkie te zgony i zdarzenia są uznawane za przypadkowe. Niemniej jednak można sądzić że w historii zdarzały się zbrodnie doskonałe. Kłopot w tym że o okolicznościch popełnienia takich zbrodni nikt nic nie wie. Jeżeli juz to historia wspomina tylko o takich terrorystach-nieudacznikach jak wspomniany gdzieś tu niedawno Guy Fawkes ktory nie tylko że nikogo nie zabił ale dał się jeszcze złapać i powiesić.
  22. Pakt Ribbentrop-Eden.

    To jest jakby oczywiste, że brytyjscy politycy w tym okresie mogli nie przypuszczać, jakie (i na jaką skalę) przekształcenia etniczne planuje Hitler. Mogli natomiast założyć, na podstawie dotychczasowej wiedzy o tej postaci, że uda im się skierować agresję Hitlera na Wschód. A inna sprawa, że w świecie polityków (nawet demokratycznych, nie tylko postaci takich, jak Hitler) jest oczywiste, że prawie nigdy nie można zakładać pewności partnera w przypadku tego typu umów. Zatem, oczywistym jest także, że Brytyjczycy mieli trudny wybór. Ale wybór jednak mieli. W tym przypadku akurat uważam, że nie chodziło o jakieś osłabienie wojsk hitlerowskich "przed walką na froncie zachodnim" (jeżeli już, to był cel raczej bardzo dalekosiężny, wtórny, zastępczy oraz - jako taki - niezbyt pożądany), tylko o pokazanie Hitlerowi wyraźnej dezaprobaty, wskazanie jego miejsca i - przede wszystkim - o uniknięcie kolejnej wojny światowej. W tym momencie (31 marca 1939) - w opinii Anglików - Hitler ma perspektywę konfliktu z Polską, Zjednoczonym Królestwem (wraz z jego dominiami i koloniami) i Francją. A ZSRR nadal jest potencjalnym dla niego zagrożeniem. Anglicy uważają, że w takiej sytuacji Hitler musi zachować się rozsądnie i dać już sobie spokój. I tak się już nieźle nachapał. Jednak nie przewidują skali przyszłej współpracy Niemcy - ZSRR i skłonności do ryzyka Hitlera.
  23. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Ja też takich danych nie mam, toteż tezy tej nie podważam, wręcz przeciwnie. Tylko że moje tezy dotyczą tego, co powinni wiedzieć brytyjscy politycy w okresie kwiecień - lipiec 39 roku. I moim zdaniem nie byli w stanie wiedzieć, że akurat to założenie jest dla Hitlera "wręcz maniakalną obsesją". Natomiast wiedzieli, że Hitler zajął Czechy, ustanowił całkowicie mu posłuszny rząd na Słowacji, zawarł (oficjalny, czy nieoficjalny) sojusz z Węgrami, którzy liczyli, że dzięki niemu przynajmniej częściowo zrewidują traktat w Trianon i pokazał Litwie jej pozycje, zmuszając do oddania bez walki ważnego fragmentu jej terytorium. Jestem też przekonany, że wiedzieli, a przynajmniej powinni wiedzieć o toczących się rozmowach III Rzeszy z ZSRR o podziale wpływów, a może sojuszu. Pakt Ribbentrop-Mołotow nie powstał w 3 dni. I w tej sytuacji nie mieli już żadnego dobrego ruchu. Jedyne, co im pozostało, to osłabić wojska hitlerowskie przed walką na froncie zachodnim. Więc udzielili Polsce gwarancji, co mogło też odstraszyć Stalina przed sojuszem z Niemcami. Tak, i pewnie dlatego było Monachium. Ale latem 39 było raczej jasne, że Hitler - przed ewentualnym atakiem na ZSRR, o ile ten w ogóle nastąpi w dającej się przewidzieć przyszłości, zapewni sobie spokój na zachodzie.
  24. Bankructwa Hiszpanii w XVI-XVII wieku

    Skoro euklides nie wie, to skąd wie, że: " Grenadą nazywano o wiele większe obszary niż dzisiejsza prowincja Grenada. Prawie całą południową Hiszpanię". Jakby nie patrzeć w XVI i XVII wieku nazwą "Granada" nie obejmowano ani całej południowej Hiszpanii ani na jej obszarze nie było Sewilli. Wszystko to wymysły euklidesa. To nie - ja, to Merkado, zatem euklidesowi opadają ręce wobec wypowiedzi persony na którą się wcześniej powołuje. Otóż; w odróżnieniu od euklidesa; ja zadałem sobie trud przeczytania ustępu z opracowania Merkado, zatem nie musiałem nic pisać o porcie, gdyż uczynił to sam Merkado. Absolutna nieprawda, na jakich konkretnie danych liczbowych opiera się euklides względem braku specjalistów mogących budować okręty w Hiszpanii?
  25. No nie wiem. Kiedyś, w czasach historycznych (a jest to forum historyczne) Grenadą nazywano o wiele większe obszary niż dzisiejsza prowincja Grenada. Prawie całą południową Hiszpanię. Zresztą napisałem że nie jestem pewien czy chodzi o Sewillę natomiast Szanowny Secesjonista, wierny Sokratesowi, też nie napisał o jaki port chodzi. Napisał tylko o jakimś głupcu. Ręce opadają. Przecież ów Mercado pisze o kupcach, czyli bardzo prawdopodobne że w mieście o którym pisze też było City, a trudno powiedzieć żeby tam mieszkali głupcy. Niedawno pisaliśmy o londyńskim City które przetrwało chyba do dzisiaj, przynajmniej z nazwy, ale na pewno nie było jedynym i na ogół wszędzie City budowały swoje znaczenie na włókiennictwie. .
  26. Edward Gierek

    Co ze względów chronologicznych raczej nie można zapisać na konto Edwarda Gierka. Tadeusz Lubelski przekonuje, że Andrzeja Wajdy "Ziemia Obiecana" była komentarzem do gierkowskiej rzeczywistości. "Piotr Wajdowska adaptacja dramatu posłużyła za pretekst. Zmieszał się rok tysiąc dziewięćsetny z latami obecnymi, stare i nowe nie tylko się splotło, ale jakby oddzieliło od czasu; problem kontekstu historycznego stał się czymś drugorzędnym". /tegoż "Historia kina polskiego. Twórcy, filmy konteksty", Chorzów 2008, s. 328/ A w biografii tego twórcy (: "Wajda. Portret mistrza w kilku odsłonach" Wrocław 2006) dodaje, że władze starały się przeciwstawić próbom odczytania tego filmu w kontekście aktualnej sytuacji, narzucając interpretację związaną jedynie z obrazem pewnego wycinka z przeszłości.
  27. "Generalną osią niewspółmierności międzycywilizacyjnych jest różny stosunek do abstraktów, ujętych przez polskiego badacza w formie „pięciokształtu” lub „pięciomianu” bytu. Ów quincunx jest hierarchicznym złożeniem abstrakcyjnych kategorii: dwóch wewnętrznych (duchowych), dwóch zewnętrznych (fizycznych, materialnych) i jednej pośredniej (należącej do obydwu porządków). Są to kolejno: dobro i prawda, zdrowie i dobrobyt oraz piękno. W przekonaniu Konecznego nie istnieje przejaw ludzkiego bytu (jednostkowego czy zbiorowego), który nie mógłby być ujęty choćby w jedną lub więcej z powyższych kategorii. Abstrakty pięciomianu pojmowane bywają różnie, w zależności od cywilizacji. I tak na przykład przez dobro rozumie się co innego w różnych cywilizacjach. Możliwości pojmowania abstraktów jest nieskończenie wiele, stąd też wynika, że ilość i różnorodność cywilizacji także nie jest ograniczona". /P. Niewęgłowski "Porównawcza nauka o cywilizacjach Feliksa Konecznego. Współczesny rys krytyczny i próba reinterpretacji", "Kultura i Historia" nr 15, 2009, s. 62/ W swym artykule prof. Grzegorz Łęcicki stwierdza: "Brak jakichkolwiek odniesień do wiary, religii, Kościoła można zaobserwować w serialach obyczajowych, mających ukazywać tzw. przeciętne polskie rodziny i ich codzienne problemy, radości oraz troski prywatne i zawodowe. Ani w Wojnie domowej, ani w Czterdziestolatku, ani w Rodzinie Leśniewskich nie ma żadnych nawet najdrobniejszych elementów czy akcentów świadczących o wierze i religijności bohaterów. Podobnie jest w PRL-owskich serialach przeznaczonych dla młodzieży, a więc np. w Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa, Do przerwy 0:1, Podróży za jeden uśmiech, Wakacjach z duchami; nawet w cyklu bezpośrednio związanym z dziejami Kościoła, czyli w serialu Samochodzik i templariusze, problematyka religijna zredukowana została jedynie do wymiaru widowiska przygodowego mającego odniesienia wyłącznie do historii chrystianizmu, a nie chrześcijaństwa jako rzeczywistości żywej, dynamicznej, aktualnej dla każdego pokolenia. Wiara i związki z Kościołem były ukazywane wyłącznie w serialach historycznych (Lalka, Noce i dnie, Przygody pana Michała, Chłopi) będących ekranizacjami dzieł literackich; dawna religijność i pobożność przedstawiana więc była jako swoisty relikt przeszłości, rodzima obrzędowość, martwa tradycja, nie mająca żadnego znaczenia dla filmowych bohaterów seriali współczesnych. Przesłanie propagandowe oraz zabiegi manipulacyjne drastycznie kontrastowały z rzeczywistą pobożnością Polaków; nie nawiązując do realnej polskiej religijności i znaczenia Kościoła w życiu narodu...". /tegoż "Elementy propagandy i manipulacji audiowizualnej na przykładzie polskich seriali telewizyjnych w PRL i III RP", w: "Media w edukacji. Wymiar kulturowy i aksjologiczny" red. A. Rogowska, Siedlce 2013, s. 110-111/ Autor dodaje, że nieliczne wątki praktyk religijnych ukazywane są w krzywym zwierciadle (np. scena wieczerzy wigilijnej w odcinku "We dwoje", serialu "Daleko od szosy") bądź dwuznacznym kontekście (postać Melanii Kicały z odcinka "Gra", w serialu "Najważniejszy dzień życia"). Czy rzeczywiście tak to wyglądało w filmowej "rzeczywistości"?
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.