Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Wczoraj
  2. Nie! To ty powtarzasz nazistowskie, pseudonaukowe dyrdymały! Bezmyślnie.
  3. Pojawiło się na na forum wiele miast, a zabrakło właśnie tego, które leżało w środku Egiptu (nawet dosyć blisko Memfis). Zresztą z tego m.in. powodu XII dynastia przeniosła siedzibę z Teb dla podkreślenia bardziej ogólnoegipskiego charakteru monarchii; stąd bliżej było do Delty i łatwiej było walczyć z Azjatami i Libijczykami i w ogóle prowadzić politykę azjatycką. Dlaczego miasto stało się swoista efemerydą w historii, mimo iz miało perspektywy. Może przez wypadki polityczne Drugiego Okresu Przejściowego (północ Egiptu zajęli azjatyccy Hyksosi a rdzenni władcy wycofali się do Teb), które spowodowały że miasto to to trwale utraciło swe znaczenie a nawet zostało zapomniane, nawet jeszcze wciąż nie odkopane.
  4. To możemy poznać dawniejsze przykłady wymiennego stosowania "cień" i "gaj" oraz "ogrodzenie" i "knieja"? A ja kojarzę z członem: "Tyn".
  5. A dlaczego akurat to miasto miało być: najodpowiedniejszym?
  6. Wszyscy zapomnieli tutaj o Iczi-Taui, w środkowym Egipcie w rejonie Oazy Fajum. Była to stolica Egiptu w okresie Średniego Państwa, założył je nawet założyciel XII dynastii, Amenemhat I. Pozostawało ono głównym miastem Egiptu przez resztę XII dynastii i przez dużą część rządów XIII dynastii.
  7. Ambron, zobacz jaki się nam trafił „interpretator”. Znawca dzieł Bieszka i kultury indiańskiej. Widać, że chłopak chciałby nas bardzo przegadać, ale, że jest kompletnie zielony i nie ma czym, więc nawija w kółko o Bieszku, a poziom jego wypowiedzi (niski od początku) spada z każdym wpisem. Diagnoza – typowy allochtonista.
  8. A mnie się nie chce odpowiadać na głupie pytania i tłumaczyć oczywiste oczywistości.
  9. Tyberiuszu, moja inteligencją się gubi, gdy oczy śledzą takie oto wpisy: "Więc co, jeżeli nie kultura definiuje etnos?" "Jeżeli ceramika z Chodlika jest tłoczona w fale i w linie, a Indianie, również wykorzystywali motyw fali i linii, to oznacza to, że na naszych ziemiach żyli Indianie albo w Ameryce żyli Słowianie?" Ponieważ może, faktycznie, trochę mi tej inteligencji brakuje, dlatego właśnie pytam: czy, Twoim zdaniem, kultura materialna definiuje w końcu etnos, czy nie?
  10. Te 36 nazw zapamiętałem z jakiejś publikacji traktującej o pochodzeniu nazwy Tyńca. Sam tego nie weryfikowałem, więc z głowy Ci tych nazw nie wymienię, ale spróbuję odszukać źródło tej informacji. Z obszaru Kornwalii kojarzy mi się tylko jedna nazwa miejscowa z tym członem: Swindon. Jeżeli znasz więcej - to bardzo proszę... Ogólnie chyba w poceltyckich nazwach miejscowych - "-dunon" występuje jedynie w postaci drugiego członu. W słowiańszczyźnie mamy natomiast nazwy jednoczłonowe od apelatywu "tyn". Secesjonisto, proszę, nie kieruj tej rozmowy na tory wiodące do stacji TURBOSŁAWIA. Rozmawiajmy poważnie... Jeżeli sprzeciwiam się wywodzeniu naszego wyrazu "tyn" od celtyckiego "dunum" i podejrzewam odwrotny kierunek rozwoju fonetycznego, to nie oznacza, że postuluję zasięg osadnictwa słowiańskiego po Kornwalię. Języki celtyckie są po prostu najmłodszą gałęzią dialektów indoeuropejskich, więc trudno mi uwierzyć, że starsze filogenetycznie języki zapożyczyły od Celtów wyraz tak wszechobecny w indoeuropejszczyźnie i nie określający jakiejś nowinki technologicznej, tylko stare jak świat urządzenie. Uważam po prostu, że wyraz ten jest w słowiańszczyźnie i innych językach indoeuropejskich (np. ormiańskie "tun") wspólnym dziedzictwem praindoeuropejskim.
  11. Chyba kolegę inteligencja nie puszcza, by mógł tutaj merytorycznie i z sensem dyskutować. Nie chce mi się marnować czasu.
  12. Tyberiuszu, zaczynasz się plątać we własne sznurówki... Napisałeś bowiem tak: "Jeżeli ceramika z Chodlika jest tłoczona w fale i w linie, a Indianie, również wykorzystywali motyw fali i linii, to oznacza to, że na naszych ziemiach żyli Indianie albo w Ameryce żyli Słowianie?" Określ się więc, proszę, jednoznacznie: kultura materialna determinuje w końcu Twoim zdaniem etnos, czy nie?!
  13. Dodajmy próbę autorstwa Jakuba Gomułki , artykuł: "Wittgenstein i zagadka Anzelma", ("Analiza i Egzystencja", T. 23, 2013), gdzie konfrontuje on elementy teorii Wittgensteina (z: "Wykładu o etyce") z paradoksem sformułowanym przez Anzelma z Canterbury: „to, ponad co nic większego nie może być pomyślane”. I jeszcze: tegoż, "Gramatyka wiary. Dziedzictwo Wittgensteinowskiego fideizmu" tegoż, "Wartość niepokoju egzystencjalnego - dwie etyki Wittgensteina", "Logos i Ethos”, 16 (2004).
  14. W myśl dekretu Hitlera (z 12 października 1939 r.) organami stanowiącymi prawo; poza sferą przypisaną dowódcom policji i bezpieczeństwa; na obszarze GG były: Rada Ministrów dla Obrony Rzeszy (Ministerrat für die Reichsverteidigung), pełnomocnik dla planu czteroletniego (Beauftragter für den Vierjahresplan) i generalny gubernator. Dlaczego Hermann Göring przeniósł tak łatwo swe uprawnienia na Franka?
  15. Jeżeli ceramika z Chodlika jest tłoczona w fale i w linie, a Indianie, również wykorzystywali motyw fali i linii, to oznacza to, że na naszych ziemiach żyli Indianie albo w Ameryce żyli Słowianie? A tak by the way - wiedzą Panowie, że powtarzają dyrdymały nazistowskich "naukowców", tylko w drugą stronę?
  16. A może poznać te 36 nazw? Ja proponuję przyjrzeć się Kornwalii... chyba że i tam to tak na prawdę Słowianie zasiedlali te ziemie.
  17. W wielu przypadkach interpretator to za mocne słowo. Raczej ignorant. Jeden z najczęściej powtarzanych allochtonicznych sloganów brzmi tak: „Germanie budowali długie domy, a po nich przyszli Słowianie, którzy budowali półziemianki”. Zastanawiam się ilu allochtonistów ma pojęcie o tym, że w kulturze przeworskiej dominowały półziemianki, często kwadratowe, takie jakie budowali Słowianie. Zastanawiam się czy przedmówca, oprócz książki Bieszka, zna prace prawdziwych autochtonistów i prawdziwych archeologów takich jak Leciejewicz lub Jażdżewski? Podejrzewam, że pierwszy raz słyszy w ogóle te nazwiska.
  18. Niezbyt pochlebnie wyrażał się Józef Kostrzewski o pracach Działu Przedhistorycznego Muzeum Wielkopolskiego podczas okupacji. "Znacznie gorzej wyglądała sprawa pomnażania zbiorów muzealnych drogą prac wykopaliskowych, co jest jednym z głównych zadań każdego muzeum prehistorycznego. W r. 1940 nie przeprowadzono żadnych badań terenowych, a jedyne w tym roku wykopaliska w Wielkopolsce, mianowicie wznowione przez Niemców badania w Biskupinie prowadzone były - co prawda z inicjatywy dra Schleiffa - przez inną instytucję: oddział przedhistoryczny "Ahnenerbe" (...) W tych próbnych badaniach, których już w następnych latach nie kontynuowano, udało się Niemcom odkryć w przedłużeniu ósmej ulicy poprzecznej szczątki bramy, 3 m szerokiej a 9 m długiej, wiodącej do grodu, której świetnie zachowane wrota dwuskrzydłowa znaleźliśmy już w r. 1938, użyte przez dawnych mieszkańców do naprawy podłogi. Dopiero w r. 1941 rozpoczęło Muzeum Prehistoryczne własne badania terenowe, rozkopując cmentarzysko z okresu rzymskiego w Koninie, a poza tym zadowalając się doraźnym ratowaniem zagrożonych zniszczeniem wykopalisk, odkrywanych przy robotach rolnych, pracach budowlanych czy budowie nowych dróg lub odcinków linij kolejowych. Jakkolwiek Schleiff słusznie uważał, że nie jest bynajmniej pożądane prowadzić systematyczne rozkopywania, o ile się nie ma pewności, że się je natychmiast naukowo opracuje, to jednak żadne badanie wykopaliskowe prowadzone przez Niemców w okresie okupacji nie doczekało się z ich strony wyczerpującego opracowania. Z badań biskupińskich ukazało się tylko krótkie, siedmiostronicowe sprawozdanie tymczasowe dra Schleiffa, a o rozkopy waniach w Koninie napisała E. Schlichtówna dwu i pół stronicową notatkę. To jest dosłownie cały drukowany plon naukowy Muzeum Prehistorycznego z czasów niemieckich, jeżeli pominiemy nieco artykulików i notat w prasie codziennej. Dopiero też w roku 1944 zdobyli się Niemcy na wydanie pierwszego (a zarazem ostatniego rocznika organu Muzeum Prehistorycznego, "Posener Jahrbuch für Vorgeschichte", zapełnionego zresztą przeważnie pracami autorów niemieckich i ukraińskich (Pasternak) z poza Wielkopolski, nie będących pracownikami muzeum". /tegoż, "Muzeum Prehistoryczne w Poznaniu w czasie okupacji niemieckiej", "Kronika St.M. Poznania", R. XVIII, nr 2, grudzień 1945, s. 9 in./
  19. Ja kto nie forsuje? Więc co, jeżeli nie kultura definiuje etnos? Proszę mi pokazać ciągłość kulturową na naszych ziemiach powiedzmy od I w.n.e do X. w Co ma współczesny zglobalizowany świat do świata z X wieku? W X wieku nie sprowadzano jedwabiu? A wiesz, że Słowianie niekiedy przejmowali kulturę środowiska, w którym się znaleźli? http://poznanieprzeszlosci.blogspot.com/2017/09/kultura-materialna-sowian.html Kolega amborn nie zna metodologi badania historii i w ogóle o tej nie ma pojęcia. Sugerowałbym najpierw się douczyć, a nie gadać bzdury, przeczytawszy dwa artykuły na sieci i pół książki Janusza Bieszka. Horus - nie chce mi się po raz setny obalać tych Waszych nic nie wartych wypocin. Tutaj już raz je obaliłem. http://poznanieprzeszlosci.blogspot.com/2017/05/w-moje-rece-wpada-ksiazka-pana-janusza.html http://poznanieprzeszlosci.blogspot.com/2017/05/rozprawa-ze-sowianskimi-krolami-lechii.html Ty też powinieneś się douczyć, tak jak kolega.
  20. Według relacji Adolfa Szyszko-Bohusza wieloletniego dyrektora odbudowy Wawelu, Frank miał nakazać skucie piastowskiego orła wmurowanego nad bramą wjazdową. "Wraz z polskimi robotnikami budowlanymi Szyszko-Bohusz udawał, że zgodnie z poleceniem Franka niszczą herb polskich królów, tymczasem zamurowali go w skrytce pod zamkowymi schodami". /N. Cieślińska-Lobkowicz "Walka w obronie polskich dóbr kultury w czasie wojny i okupacji hitlerowskiej", "Kronika Zamkowa", T. 1-2, 2008, s. 174/
  21. To polowanie na bobry to chyba jednak tylko za specjalnym przywilejem. "Co najmniej od czasów Bolesława Chrobrego wyłączną własnością korony były bobry. Chwytano je dla cennych futer i magicznych właściwości, jakie przypisywano bobrzym jądrom – uniwersalnemu lekarstwu na wszelkie dolegliwości. Kwestia korzystania z bobrzej populacji nie mogła być więc pozostawiona przypadkowi. Bobrami zajmowali się bobrownicy na czele z panem bobrowym – specjalnie mianowani łowczy, którzy polowali w imieniu władcy i strzegli zwierząt przed wszelkim nieszczęściem. Populacja bobrów musiała jednak szybko topnieć, skoro już w XIII wieku prości ludzie, poza zakazem polowania, mieli obowiązek opieki nad żeremiami, a jeśliby dopuścili do ich porzucenia, groziły im surowe kary". /D. Maciąg "Ad famam Regni. Prawna ochrona przyrody w Królestwie Polskim od średniowiecza po wiek XVIII", s. 2; tekst dostępny na: dzikiezycie.pl/ I jeszcze inna wzmianka z powyższego tekstu: "Za zabicie bobra groziły kary pieniężne, lecz nie wolno było także orać pola, kosić łąki ani wycinać łóz w odległości rzutu pałką od żeremi. Gdyby bobry zdecydowały się wynieść z dotychczasowego lokum, pechowy „gospodarz” był zobowiązany zapewnić im spokój w nowym miejscu oraz płacił 12 rubli-groszy, karę surową, biorąc pod uwagę, że była to równowartość 5 wołów rzeźnych albo 60 par butów. Ochrona cennego gospodarczo gatunku i prawa do polowania na niego nie była niczym nowym, jednak Statut po raz pierwszy wprowadził nowatorski element, który dziś nazwalibyśmy ochroną siedliska. O bobrach wspomniano też w „ustawie na wołoki” z 1557 r., uznając je oficjalnie za zwierzynę królewską". /tamże, s. 5/ Z fragmentu książki "Tropem bobra" autorstwa Jacqueline i Zdzisława Wdowińskich: "Postępująca cywilizacja i penetracja człowieka w głąb odwiecznych puszcz sprawiły, że zwierzęta te stały się obiektem ogromnego zainteresowania i dlatego już w X stuleciu liczba bobrów zaczęła się stopniowo zmniejszać. Fakt ten zagrażał bogactwu narodowemu i dlatego też w XI wieku Bolesław Chrobry dla ocalenia bobrów wydał pierwsze w państwie polskim prawo ochronne, ustanawiając urząd bobrowniczego, do którego należała opieka nad bobrami i ich hodowla w obrębie ziem książęcych. Bobrownicy sprawowali bezpośrednią opiekę nad żeremiami, wyłączeni byli spod władzy wojewodów i kasztelanów, a podlegali jedynie księciu lub królowi. W XII wieku polowania na bobry stały się na ziemiach polskich przywilejem wyłącznie książąt i arystokracji kościelnej". /b.p.; tekst dostępny na: ostoja-szczecinek.pl/ "Ograniczenia nie dotyczyły zwierząt drobnych – zajęcy, lisów itp. Należy jednak zauważyć, że król Bolesław Chrobry wprowadził w 1020 r. ochronę bobra. Na zwierzęta te mogła polować tylko specjalnie wyszkolona kadra bobowników, i to wyłącznie na polecenie króla (...) Kolejny król - Władysław Jagiełło - wprowadził mocą Statutu Wareckiego w 1423 r. ochronę cisa, rzadkiego wówczas ze względu na jego wykorzystanie do wyrobu kusz i strzał. Statut ograniczył także prawo łowieckie (...) W tamtym okresie pojawiły się również prawa ograniczające dozwolony zakres polowań, czego przykładem jest prawo chełmińskie, zakazujące w art.14 polowania na bobry (...) W czasach panowania Jagiellonów wprowadzono ochronę rzadkich lub ginących gatunków zwierząt łownych, w tym: żubra, tura, bobra, sokoła i łabędzia. (...) Trzy Statuty Wielkiego Księstwa Litewskiego wprowadzały – obok ochrony żeremi bobrowych i gniazd sokolich - ochronę drzew bartnych oraz kary za polowania na cudzych gruntach. Zabraniały także zabijania sokołów, łabędzi i bobrów. Trzeci Statut Litewski został przetłumaczony na język polski i obowiązywał na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego do 1840 r. ". /E. Albińska "Historia regulacji legislacyjnych ograniczających przestępczość ekologiczną w Polsce", "Biuletyn PTK", nr 23, Warszawa 2016, s. 116/
  22. Cztery calów, lub palców, w swojej liczy mierze Dłoń: tyleż dłoni stopa: Krok zaś pięć stóp bierze. A dwa łokcie Krakowskie trzem wystarcza stopom, Sto dwadzieścia pięć kroków staje czyni chłopom. Ośm stajań wymierzonych Włoska mila daje, Polak zaś na półpięci mil Włoskich przestaje. S. Solski Z literatury: "Dzieje miar w Polsce" oprac .zbior. E. Stamm "Miary długości w dawnej Polsce" (dostępne w zasobach: polona.pl) tegoż, "Miary powierzchni w dawnej Polsce" (dostępne...: bc.pollub.pl) tegoż, "Staropolskie miary" (dostępne...: rcin.org.pl) W.A. Maciejowski "Historja dawnych polskich miar i wag w zarysie, od czasów najdawniejszych aż do końca XVIII wieku przedstawiona" (dostępne...: polona.pl).
  23. Horus, to bardzo cenne uwagi! Zgadza się - ciągłość demograficzną ziem polskich widzimy również w obszarze kultury materialnej, w którą tak mocno wierzy Tyberiusz. Gdzieś na innym forum napisałem, że archeologia wcale nie potwierdza teorii allochtonicznej; to potwierdzenie forsuje jedynie pewna grupa jej interpretatorów.
  24. Garnki Zeptera i spinki Armaniego produkowane są również w Polsce. Tak więc Polacy to jakieś dwuetniczne plemię austriacko-włoskie, które osiedliło się w dorzeczu Wisły, wchłaniając miejscowy substrat demograficzny. Jak mądrze ktoś kiedyś powiedział: "Garnki nie gadają po niemiecku".
  25. To prawda, są jeszcze Valamir, Vitimir etc etc Również uważam, że Germanie Wschodni, czyli Wandalowie, ukształtowali się na prasłowiańskim substracie, reprezentowanym m.in. przez plemię Warnów (Varinów) wymieniane przez Pliniusza. Ale to już temat na osobną dyskusję. Natomiast Lugiów uważam za Słowian Zachodnich albo raczej Prasłowian Zachodnich i protoplastów średniowiecznych Lechitów, w tym Łużyczan. Genetyka dostarcza nam nowych dowodów, czy to się komuś podoba czy nie. Genetyczna rewolucja stała się faktem i pozostawiła allochtonistów daleko w tyle. Ale mamy również dowody archeologiczne na kontynuację kultury na ziemiach polskich. Chodzi tu m.in. o wszelkiego rodzaju pochówki ciałopalne – popielnicowe, jamowe, warstwowe lub nieuchwytne archeologicznie, dominujące w epoce żelaza i we wczesnym średniowieczu. Chodzi o domostwa naziemne i półziemianki, o konstrukcji słupowej, sumikowo-łątkowej i zrębowej (typowej dla Słowian, obcej dla Germanów). Chodzi o ceramikę ręcznie lepioną oraz górą obtaczaną. W kulturze późnoprzeworskiej była to tzw. ceramika późnoantyczna lub pseudośredniowieczna, będąca późnym stadium rozwojowym tzw. ceramiki siwej oraz naczyń zasobowych. Nawiązywała ona formą, kształtem i składem masy ceramicznej do wczesnośredniowiecznych naczyń sukowskich, feldberskich, tornowskich oraz praskich. Są też inne cechy kultury materialnej takie jak typowo słowiańskie łodzie jednodrzewki, spotykane w kulturze łużyckiej, przeworskiej aż po wczesne średniowiecze. Wyludnienie z przełomu epok najprościej należy tłumaczyć migracją na Połabie i Pomorze oraz około dwukrotnym powiększeniem areału lechickiego. Zmiana nastąpiła natomiast w strukturze osadniczej – z rozproszonej i otwartej na skoncentrowaną i ufortyfikowaną (grodową). Ale te zmiany następowały stopniowo i zakończyły się dopiero ok. VIII w. co również świadczy o kontynuacji procesów ewolucyjnych kultury na ziemiach polskich i zachodniosłowiańskich. Były to często zmiany o charakterze postępowym, podobnie jak upowszechnienie się pieca, który stopniowo wypierał palenisko jako urządzenie grzewcze w domostwach.
  1. Pokaż więcej aktywności