Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Cóż, w pewnym okresie można by odnieść wrażenie; jak najbardziej na podstawie dotychczasowej (wówczas) wiedzy; że Rzesza i ZSRR nigdy nie podejmą współpracy militarnej. Jak się okazało rzeczywistość zweryfikowała negatywnie tę wiedzę. Mając Wielką Brytanię za partnera swej ekspansji, niekoniecznie musiał pacyfikować Zachód, czyli de facto Francję. Nie jestem przekonany by Francuzi zdecydowali się samotnie na militarną akcję.
  3. Yesterday
  4. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Akurat Adolf o tym marzył i uważał za możliwe (patrz rozdział XIII drugiej części M.K.). Pytanie czy Anglikom to pasowało. Oddanie Francji, uwzględniając rozwój lotnictwa, to wróg u bram.
  5. Pakt Ribbentrop-Eden.

    A dlaczego "zabezpieczenie tyłka" w alternatywnej wersji historii nie mogłoby polegać na sojuszu, czy może nawet mniej wyrazistym modus vivendi z Wielką Brytanią? Od wschodu na jakiś czas zabezpieczył się "woltą polską", potem "woltą radziecką". Lubił niekonwencjonalne rozwiązania. Dlaczego nie mogło być "wolty brytyjskiej"?
  6. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Mogli natomiast założyć, na podstawie dotychczasowej wiedzy o tej postaci, że uda im się skierować agresję Hitlera na Wschód. Na podstawie dotychczasowej wiedzy musieli wiedzieć,że Adolf zrobi to co postuluje Jancet. Przed atakiem na Sowiety spacyfikuje Zachód (co najmniej Francję). Przecież cała dotychczasowa polityka od 1933 r. to kolejne etapy zabezpieczania sobie tyłka.
  7. Filip Piękny

    A widzi euklides kogoś kto zamierzałby dyskutować o tych okolicznościach, bo nie bardzo rozumiem do czego nawiązuje w swym objaśnieniu? Cóż, nie potrafię dyskutować o znaczeniu klątwy, co do której nie wiadomo czy została rzucona i co do której nie wiadomo jak mogła by brzmieć, dyskurs o nieistniejących "faktach" to już raczej domena euklidesa. Tak już z ciekawości, jaki widzi euklides związek pomiędzy hipotetyczną klątwą templariuszy a dzikiem?
  8. Bolesław V Wstydliwy

    W 1278 r. to raczej Bolesław Wstydliwy nie: "odparł najazdu" Jaćwingów, uczynił to w 1264 r. w bitwie stoczonej najprawdopodobniej pod Brańskiem (por. Z Romaniuk "Uroczysko Kumat pod Brańskiem", "Ziemia Brańska", t I 1989, t. II-III 1990/1991), a i wtedy nie tyle było to odparcie najazdu co wyprawa odwetowa. "Tak tedy usłyszawszy o wnętrznych rozterkach Ruskich i Litewskich xiążąt, roku od Chrystusa Pana 1264, wielką mocą zszokowawszy wojska Polskie pod Zawichwostem, ciągnął na Podlasze, ostrożną sprawą (...) Co obaczywszy Bolesław, wywiódł Polskie uphy¹¹⁵ przeciw im szykowane, potkali się z obudwu stron ogromnie, jedni na drugich, ślepą a zapalczywie uporną chęcią, darli się, tak, iż kilko godzin wątpliwym zwycięztwem, i spólnym męstwem bitwa trwała. Potym gdy Polacy wielkością przemagali, i xiążę Jatwiezkie Komata ukłóli (...) iż ani uciekać, albo nogi umknąć na wojnie, ani też bitwy, choć przegraną widzieli, zwłoczyć albo wzbraniać byli zwykli. Dla którego uporu na teగ woగnie od Polaków prawie byli z gruntu wygładzeni, zwłaszcza bojare albo szlachta, iż tylko mało co chłopstwa, z nich zostało, którzy się potym z Litwą zmieszali, tak iż dziś imię Jatwieżów nie bardzo znajome jest". /M. Stryjkowski "Kronika polska, litewska żmudzka i wszystkiéj Rusi" (fragmenty), oprac. Fundacja Nowoczesna Polska na podst. "Kroniki..." wyd. nakł. G.L. Glucksberga, Warszawa 1846, s. 46-47/ W 1278 r. to Leszek Czarny pobił pod Łuckiem wojska litewskie. Trochę to dziwnie brzmi, a cóż miała począć matka ze swym synem? Henryk Brodaty to raczej nie był: "panem małopolskim" i trudno nazwać "wypuszczeniem" ucieczkę: "Ważnym wydarzeniem w XIII-wiecznych dziejach Sieciechowa, które zajmuje dużo miejsca na kartach kronikarzy, a nam dostarcza informacji klasztorze i grodzie kasztelańskim — jest uwięzienie i ucieczka Bolesława Wstydliwego z matką (...) Bliżej nieznane źródło, z którego Długosz czerpie wiadomości o tym fakcie, informuje nas o uwięzieniu przez Konrada Mazowieckiego w r. 1233 Grzymisławy i Bolesława in Czirsko castro suo forti, następnie o przeniesieniu illos in Syecyechoviense castrum supra fluvium Wisla (...) Pod r. 1234 Długosz opisuje szczegółowo ucieczkę księcia z matką po przeszło rocznym pobycie in Syecyechoviensi castro; ucieczka ta została zorganizowana przy pomocy opata sieciechowskiego, Mikołaja, z pochodzenia Francuza, który przekupił straże castri Syecyechoviensis i Bolesław z matką na podstawionych tajemnie wózkach z więzienia umknęli (...) Ze sprawą uwolnienia Bolesława związani są trzej przedstawiciele rodu Gryfitów (Klemens z Ruszczy, por. przyp. 62, Teodor i ew. Marek). Możliwe, że należałoby przyjąć propozycję Z. Budkowej, że źródłem wiadomości Długosza w tej sprawie był zaginiony rocznik mazowiecki". /T. Wąsowiczówna "Topografia wczesnośredniowiecznego Sieciechowa", "Przegląd Historyczny", 1959, T. 50 , Nr 3, s. 579, s. 579 przyp. 62/ W tym szedł za przykładem swej matki, stosowała ona różną tytulaturę odzwierciedlającą w pewnym zakresie zmieniającą się sytuację polityczną. W marcu 1228 r. występuje jako ducissa Polonie (na dokumencie wystawionym dla klasztoru cystersów w Jędrzejowie), ale w innym dokumencie z tego samego miesiąca pisze się: Grimislava Cracovie Ductrix at Sandomirie, w tymże samym roku podczas wiecu w Skaryszewie (maj) podpisuje się jako: Dei gratia ducissa Cracouie (na dokumencie uposażającym klasztor cystersów w Henrykowie), a gdy w Wierzbicy zrezygnowała z księstwa sandomierskiego, na rzecz syna Konrada Mazowieckiego, to tytułowała się już jedynie, jako: relicta ducis Lesconis. "Zaczynał się okres zamieszek politycznych w Małopolsce, utrzymanie władzy dla małoletniego Bolesława stawało się coraz trudniejsze. Widać zmianę polityki księżnej, która zrezygnowała z tytułu władcy krakowskiego, rozumianego ponaddzielnicowo jako tytuł księcia mającego szersze aspiracje polityczne". /A. Teterycz-Puzios "Kilka uwag o działalności politycznej księżnych krakowskich w okresie rozbicia dzielnicowego", "Res Historica", T. 26, 2008, 13-14/ Czy w ogóle Bolesław miał aspiracje do: dux Poloniae? Może zadowolenie się "małym" i skupienie aktywności na obronie swych ziem przyniosło lepsze owoce niźli próby uzyskanie władzy nad innymi ziemiami? W opinii kronikarzy zasłużył na pozytywne oceny, które chyba były szczere, nawet gdy uwzględnimy, że piszący je duchowni pamiętali jego aktywność donacyjną na rzecz Kościoła. Wedle Rocznika kapituły krakowskiej za jego władztwa miał panować wielki i długi pokój, a w zapiskach Rocznika małopolskiego określono go jako: obyczajnego, wstrzemięźliwego, obrońcę swobód, miłośnika służby wojskowej: "Boleslaus dux Cracovie, filius Lestconis obiit, qui multis privilegiis et graciis ecclesiam Cracoviensem decoravit et clero libertatem dedit et tempore suo magna et bona pax fuit" i "homo castus, pudicus, sobrius, mansuetus, nulli malum pro malo reddens, libertatum eciam conservator, militum verus amator, religiosorum omnium fuit benefactor". /za: G. Ryś "Jeden, święty, powszechny, apostolski. Spotkania z historią Kościoła", 2016, b.p., ed. elektr./ Formalnie to Henryk Brodaty sprawował tę władzę w imieniu Władysława Laskonogiego, który na mocy układu w Cieni z 1228 r. adoptował Bolesława i uczynił go dziedzicem Wielkopolski.
  9. Jeśli dobrze rozumiem, poniższe: "Tak było i z okrętami, lepiej opłacało się je kupować w Niderlandach niż zamawiać w hiszpańskich stoczniach." umiejscawiasz również w okolicach roku 1568? Możesz wyjaśnić co konkretnie masz na myśli pisząc o "kupowaniu okrętów w Niderlandach", skoro okolice roku 1568 to burzliwy początek procesu odrywania się Niderlandów spod władzy hiszpańskiej, który trwał w wojennej atmosferze aż do podpisania w 1609 roku 12-letniego zawieszenia broni? Czy zatem według Ciebie Hiszpania kupowała okręty od kraju, z którym toczyła jednocześnie wojnę? Czy zamawiała je w swoich hiszpańskich stoczniach w Niderlandach? Czy jak to było?
  10. To chyba jednak musisz dać odpocząć swej pamięci i doczytać, coby się z historią jednak nie mijać. Rok 1588, a nie 1568.
  11. Tu nie chodzi o dane liczbowe ale o podstawowe pojęcia ekonomiczne (jak zwykle) i o autorytet. Ów Mercado swoje główne dzieło wydał w 1568 roku. Stwierdził w nim że napływ pieniędzy do Hiszpanii spowodował drożyznę w tym kraju, taką że nie oplacało się kupować w kraju tylko za granicą. Tak było i z okrętami, lepiej opłacało się je kupować w Niderlandach niż zamawiać w hiszpańskich stoczniach. A 1568 rok to przecież czasy klęski Niezwyciężonej Armady.
  12. Filip Piękny

    Okoliczności śmierci są raczej dobrze znane ale jeżeli już jesteśmy przy symbolice to bardziej pasuje tu klątwa rzucona przez Jacques de Molay kiedy płonął na stosie 19 marca 1314 roku w Paryżu na sekwańskiej wyspie. Jak dokładnie ta klątwa brzmiała i czy rzeczywiście ją wykrzyczał może nawet nie jest pewne, jednak był to niewątpliwie dla templariuszy sygnał do działania a byli to ludzie obeznani z bronią potrafiący konspirować, intrygować, posługiwać się np. trucizną, jako bankierzy wiele wiedzieli o wielu ludziach, mieli powiązania z prześladownymi katarami. Natomiast cios jaki Filip Piękny zadał ich zakonowi zmusił ich do zejścia do podziemia i stali się bardzo niebiezpieczni. Toteż zaraz po spaleniu de Molay zaczęły następować jedna po drugiej katastrofy. Już 4 tygodnie później, 20 kwietnia 1314 roku zmarł papież Klemens V o którym mówiono że zdradził templariuszy a konklawe nie bylo w stanie wybrać nowego papieża. 25 maja 1314 roku Filip Piękny dowiedział się o złym prowadzeniu się swych synowych. Sprawa nabrała takiego rozgłosu że nie sposób było już jej uciszyć: tym razem największą cenę ponieśli niefortunni kochankowie, zostali straceni w okrutny sposób, a pochodzili z ważnego rodu, zatem wrogów Filip Piękny sobie jeszcze przysporzył. Synowe zostały uwięzione i odtąd były wątpliwości co do legalności wnuków Filipa Pięknego. Odtąd jedynym jego pewnym potomstwem były dzieci jego córki, Izabelli, była to zapowiedź Wojny 100-letniej i upadku Francji w XIV wieku. Latem 1314 roku Filip Piękny wyłudził pod pretekstem wojny sporo kasy od swych poddanych. W październiku kiedy z wojny zrezygnowano nie oddając przeznaczonych na nią pieniędzy doszlo do powszechnego wybuchu wściekłości. Zaczęto się wzajemnie oskarżać o zdradę itp. Wtedy to Filip Piękny spadł z konia ale zaszkodziło mu to na żołądek. W każdym razie kiedy zmarł 29 listopada 1314 roku przypominano że spadł 2 miesiące wcześniej z konia. Jego syn, Ludwik X nie pożył długo, zmarł pół roku później, syn Ludwika X, Jan I, ostatni z prostej linii Kapetyngów żył 5 dni. Oczywiście wszystkie te zgony i zdarzenia są uznawane za przypadkowe. Niemniej jednak można sądzić że w historii zdarzały się zbrodnie doskonałe. Kłopot w tym że o okolicznościch popełnienia takich zbrodni nikt nic nie wie. Jeżeli juz to historia wspomina tylko o takich terrorystach-nieudacznikach jak wspomniany gdzieś tu niedawno Guy Fawkes ktory nie tylko że nikogo nie zabił ale dał się jeszcze złapać i powiesić.
  13. Pakt Ribbentrop-Eden.

    To jest jakby oczywiste, że brytyjscy politycy w tym okresie mogli nie przypuszczać, jakie (i na jaką skalę) przekształcenia etniczne planuje Hitler. Mogli natomiast założyć, na podstawie dotychczasowej wiedzy o tej postaci, że uda im się skierować agresję Hitlera na Wschód. A inna sprawa, że w świecie polityków (nawet demokratycznych, nie tylko postaci takich, jak Hitler) jest oczywiste, że prawie nigdy nie można zakładać pewności partnera w przypadku tego typu umów. Zatem, oczywistym jest także, że Brytyjczycy mieli trudny wybór. Ale wybór jednak mieli. W tym przypadku akurat uważam, że nie chodziło o jakieś osłabienie wojsk hitlerowskich "przed walką na froncie zachodnim" (jeżeli już, to był cel raczej bardzo dalekosiężny, wtórny, zastępczy oraz - jako taki - niezbyt pożądany), tylko o pokazanie Hitlerowi wyraźnej dezaprobaty, wskazanie jego miejsca i - przede wszystkim - o uniknięcie kolejnej wojny światowej. W tym momencie (31 marca 1939) - w opinii Anglików - Hitler ma perspektywę konfliktu z Polską, Zjednoczonym Królestwem (wraz z jego dominiami i koloniami) i Francją. A ZSRR nadal jest potencjalnym dla niego zagrożeniem. Anglicy uważają, że w takiej sytuacji Hitler musi zachować się rozsądnie i dać już sobie spokój. I tak się już nieźle nachapał. Jednak nie przewidują skali przyszłej współpracy Niemcy - ZSRR i skłonności do ryzyka Hitlera.
  14. Last week
  15. Pakt Ribbentrop-Eden.

    Ja też takich danych nie mam, toteż tezy tej nie podważam, wręcz przeciwnie. Tylko że moje tezy dotyczą tego, co powinni wiedzieć brytyjscy politycy w okresie kwiecień - lipiec 39 roku. I moim zdaniem nie byli w stanie wiedzieć, że akurat to założenie jest dla Hitlera "wręcz maniakalną obsesją". Natomiast wiedzieli, że Hitler zajął Czechy, ustanowił całkowicie mu posłuszny rząd na Słowacji, zawarł (oficjalny, czy nieoficjalny) sojusz z Węgrami, którzy liczyli, że dzięki niemu przynajmniej częściowo zrewidują traktat w Trianon i pokazał Litwie jej pozycje, zmuszając do oddania bez walki ważnego fragmentu jej terytorium. Jestem też przekonany, że wiedzieli, a przynajmniej powinni wiedzieć o toczących się rozmowach III Rzeszy z ZSRR o podziale wpływów, a może sojuszu. Pakt Ribbentrop-Mołotow nie powstał w 3 dni. I w tej sytuacji nie mieli już żadnego dobrego ruchu. Jedyne, co im pozostało, to osłabić wojska hitlerowskie przed walką na froncie zachodnim. Więc udzielili Polsce gwarancji, co mogło też odstraszyć Stalina przed sojuszem z Niemcami. Tak, i pewnie dlatego było Monachium. Ale latem 39 było raczej jasne, że Hitler - przed ewentualnym atakiem na ZSRR, o ile ten w ogóle nastąpi w dającej się przewidzieć przyszłości, zapewni sobie spokój na zachodzie.
  16. Bankructwa Hiszpanii w XVI-XVII wieku

    Skoro euklides nie wie, to skąd wie, że: " Grenadą nazywano o wiele większe obszary niż dzisiejsza prowincja Grenada. Prawie całą południową Hiszpanię". Jakby nie patrzeć w XVI i XVII wieku nazwą "Granada" nie obejmowano ani całej południowej Hiszpanii ani na jej obszarze nie było Sewilli. Wszystko to wymysły euklidesa. To nie - ja, to Merkado, zatem euklidesowi opadają ręce wobec wypowiedzi persony na którą się wcześniej powołuje. Otóż; w odróżnieniu od euklidesa; ja zadałem sobie trud przeczytania ustępu z opracowania Merkado, zatem nie musiałem nic pisać o porcie, gdyż uczynił to sam Merkado. Absolutna nieprawda, na jakich konkretnie danych liczbowych opiera się euklides względem braku specjalistów mogących budować okręty w Hiszpanii?
  17. No nie wiem. Kiedyś, w czasach historycznych (a jest to forum historyczne) Grenadą nazywano o wiele większe obszary niż dzisiejsza prowincja Grenada. Prawie całą południową Hiszpanię. Zresztą napisałem że nie jestem pewien czy chodzi o Sewillę natomiast Szanowny Secesjonista, wierny Sokratesowi, też nie napisał o jaki port chodzi. Napisał tylko o jakimś głupcu. Ręce opadają. Przecież ów Mercado pisze o kupcach, czyli bardzo prawdopodobne że w mieście o którym pisze też było City, a trudno powiedzieć żeby tam mieszkali głupcy. Niedawno pisaliśmy o londyńskim City które przetrwało chyba do dzisiaj, przynajmniej z nazwy, ale na pewno nie było jedynym i na ogół wszędzie City budowały swoje znaczenie na włókiennictwie. .
  18. Edward Gierek

    Co ze względów chronologicznych raczej nie można zapisać na konto Edwarda Gierka. Tadeusz Lubelski przekonuje, że Andrzeja Wajdy "Ziemia Obiecana" była komentarzem do gierkowskiej rzeczywistości. "Piotr Wajdowska adaptacja dramatu posłużyła za pretekst. Zmieszał się rok tysiąc dziewięćsetny z latami obecnymi, stare i nowe nie tylko się splotło, ale jakby oddzieliło od czasu; problem kontekstu historycznego stał się czymś drugorzędnym". /tegoż "Historia kina polskiego. Twórcy, filmy konteksty", Chorzów 2008, s. 328/ A w biografii tego twórcy (: "Wajda. Portret mistrza w kilku odsłonach" Wrocław 2006) dodaje, że władze starały się przeciwstawić próbom odczytania tego filmu w kontekście aktualnej sytuacji, narzucając interpretację związaną jedynie z obrazem pewnego wycinka z przeszłości.
  19. "Generalną osią niewspółmierności międzycywilizacyjnych jest różny stosunek do abstraktów, ujętych przez polskiego badacza w formie „pięciokształtu” lub „pięciomianu” bytu. Ów quincunx jest hierarchicznym złożeniem abstrakcyjnych kategorii: dwóch wewnętrznych (duchowych), dwóch zewnętrznych (fizycznych, materialnych) i jednej pośredniej (należącej do obydwu porządków). Są to kolejno: dobro i prawda, zdrowie i dobrobyt oraz piękno. W przekonaniu Konecznego nie istnieje przejaw ludzkiego bytu (jednostkowego czy zbiorowego), który nie mógłby być ujęty choćby w jedną lub więcej z powyższych kategorii. Abstrakty pięciomianu pojmowane bywają różnie, w zależności od cywilizacji. I tak na przykład przez dobro rozumie się co innego w różnych cywilizacjach. Możliwości pojmowania abstraktów jest nieskończenie wiele, stąd też wynika, że ilość i różnorodność cywilizacji także nie jest ograniczona". /P. Niewęgłowski "Porównawcza nauka o cywilizacjach Feliksa Konecznego. Współczesny rys krytyczny i próba reinterpretacji", "Kultura i Historia" nr 15, 2009, s. 62/ W swym artykule prof. Grzegorz Łęcicki stwierdza: "Brak jakichkolwiek odniesień do wiary, religii, Kościoła można zaobserwować w serialach obyczajowych, mających ukazywać tzw. przeciętne polskie rodziny i ich codzienne problemy, radości oraz troski prywatne i zawodowe. Ani w Wojnie domowej, ani w Czterdziestolatku, ani w Rodzinie Leśniewskich nie ma żadnych nawet najdrobniejszych elementów czy akcentów świadczących o wierze i religijności bohaterów. Podobnie jest w PRL-owskich serialach przeznaczonych dla młodzieży, a więc np. w Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa, Do przerwy 0:1, Podróży za jeden uśmiech, Wakacjach z duchami; nawet w cyklu bezpośrednio związanym z dziejami Kościoła, czyli w serialu Samochodzik i templariusze, problematyka religijna zredukowana została jedynie do wymiaru widowiska przygodowego mającego odniesienia wyłącznie do historii chrystianizmu, a nie chrześcijaństwa jako rzeczywistości żywej, dynamicznej, aktualnej dla każdego pokolenia. Wiara i związki z Kościołem były ukazywane wyłącznie w serialach historycznych (Lalka, Noce i dnie, Przygody pana Michała, Chłopi) będących ekranizacjami dzieł literackich; dawna religijność i pobożność przedstawiana więc była jako swoisty relikt przeszłości, rodzima obrzędowość, martwa tradycja, nie mająca żadnego znaczenia dla filmowych bohaterów seriali współczesnych. Przesłanie propagandowe oraz zabiegi manipulacyjne drastycznie kontrastowały z rzeczywistą pobożnością Polaków; nie nawiązując do realnej polskiej religijności i znaczenia Kościoła w życiu narodu...". /tegoż "Elementy propagandy i manipulacji audiowizualnej na przykładzie polskich seriali telewizyjnych w PRL i III RP", w: "Media w edukacji. Wymiar kulturowy i aksjologiczny" red. A. Rogowska, Siedlce 2013, s. 110-111/ Autor dodaje, że nieliczne wątki praktyk religijnych ukazywane są w krzywym zwierciadle (np. scena wieczerzy wigilijnej w odcinku "We dwoje", serialu "Daleko od szosy") bądź dwuznacznym kontekście (postać Melanii Kicały z odcinka "Gra", w serialu "Najważniejszy dzień życia"). Czy rzeczywiście tak to wyglądało w filmowej "rzeczywistości"?
  20. Bankructwa Hiszpanii w XVI-XVII wieku

    A wedle kogo miało być w Paryżu tak niewielu mieszkańców? "Jean Jacquart's study [chodzi o artykuł "Le poids démographique de Paris et de l'Ile-de-France au XVIe siècle", 1980 - dop. secesjonista] of provision of supplies to Paris during the brief famine of 1565 puts the population around 294,000. The population enumeration conducted at the end of the siege of 1590, to calculate the quantities of supplies needed, amounted to 220,000. The population enumeration conducted at the end of the siege of 1590, to calculate the quantities of supplies needed, amounted to 220,000. The well known mud count (recensement des boues) of 1636 gives 20,400 houses and, withe an average of 20,6 ihibitants per house, a population of 415,000. But this population, as was the custom at the time, was de jure, and we must add some 25,000 students ot outsiders. The 23,086 houses and 92,244 hearts enumerated in 1684 provide an estimate of 455 Parisians, or 480,000 including students and outsiders. The population of the Paris in parishes in 1767, based on the number of Easter communions, amounts to 661,000". /J.-N. Biraben, D. Blachet "Essay on the Population of Paris and its Vicinity Since the Sixteenth Century", "Population", 11ᵉ année, n°1, 1999, s. 183/ A gdy zajrzy euklides do przekrojowych opracowań dotyczących populacji miast europejskich na przestrzeni wieków (choćby: T. Chandler, G. Fox "3000 Years of Urban Growth", P.M. Hohenberg, L.H. Lees "The Making of Urban Europe: 1000-1994") znajdzie tam kilka innych miast, które w XVII wieku liczyło ponad 20 000 mieszkańców. Sewilla nie była nigdy portem: "w Grenadzie". Tomás de Mercado, co do tego przywołanego przypadku, nic nie wspomina o tym by ta karawela miała się udać do Nowego Świata (choć można tak domniemywać z racji tytułu rozdz. XVIII), nie ma w jego tekście nic o jakimś kapitanie i nie ma nic o zawarciu takiej monopolistycznej umowy. Po ogólnych uwagach, że pewne praktyki rujnują zarówno Hiszpanię jak i Indie (Zachodnie) podał jak to w wyniku niedyskretnego postępowania przy zakupie cargo na karawelę, pewien głupiec ("necio de gradas") sprawił, że w Granadzie wzrósł popyt i co za tym idzie ceny na aksamit. "No puede dejar de ser esto en conciencia muy mal hecho, de do viene esta disolución que pobres y ricos cargan, y, cargando, destruyen ambas repúblicas, a España y a las Indias. A España, haciendo subir el precio con la gran demanda que tienen y con la multitud de mercaderes que acuden a los extranjeros y aun a los naturales; que yo vi valer en Granada los terciopelos a veinte y ocho y a veinte y nueve reales, e ir un necio de gradas y darse a mercar y atravesar tan indiscretamente para la carga de una carabela que en espacio de quince días los hizo subir a treinta y cinco y a treinta y seis, en el cual estilo se quedaron los terciopelos y tejedores y así también pedían después a los vecinos. Merecía aquél un gran castigo, si hubiera ahora aquellos antiguos ciudadanos y regidores celosos de la república. A este tono sucede cada día en Sevilla en los precios, así de mercería que viene de Flandes como en los paños de Segovia y Toledo, en el vino y aceite que se coge en ese Ajarafe. Destruyen también lo de allá, poniéndoles costos tan subidos que es lástima. No quiero ahora dar grado a este desorden, ni calificar su malicia, sólo digo que es muy mal hecho; mas cuánto mal hecho es, los confesores en particular se lo digan". /tegoż "Suma de tratos y contratos" ed. N.S. Albornoz, b.p.; edycja dostępna na stronie: Hispanic American Center for Economic Research/
  21. Zbiór zebranych relacji indiańskich o podboju to: "Zmierzch Azteków. Kronika Zwyciężonych: indiańskie relacje o podboju" (oryg. wyd. "Visión de los vencidos. Relaciones indígenas de la conquista"), w języku polskim wydano jeszcze jego autorstwa opracowanie zatytułowane "Dawni Meksykanie". "Podbój Peru" (oryg. wyd. "History of the conquest ot Peru"). Dodajmy: A. Tarczyński "Podbój imperiów Inków i Azteków" tegoż "Cajamarca 1532" tegoż "Ruchliwość społeczna i geograficzna hiszpańskich konkwistadorów XVI wieku" tegoż "Wartości i postawy w obliczu zderzenia systemów kulturowych. Hiszpańscy zdobywcy XVI wieku wobec Nowego Świata" H. Kamen "Imperium hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku" T. Todorov "Podbój Ameryki. Problem innego" M. Żywczyński "Las Casas, jego życie i działalność" J.H. Parry "Morskie imperium Hiszpanii" E.S. Urbański "Hispanoameryka i jej cywilizacje".
  22. Filip Piękny

    Ostatnio widziałem tę książkę wystawioną na: abebooks. (również w oddziale: abebooks.fr) czy na livre-rare-book.com. Tylko euklides nieco błędnie zapamiętał tytuł , a ten brzmi: "Un conseiller de Philippe le Bel Enguerran de Marigny", Jean Favier używał w tytułach swych opracowań normandzkiej wersji imienia "Enguerran" (bez "d" na końcu), zgodnie z pochodzeniem tej persony. Ten sam autor wydał znaczniej obszerniejszą książkę "Un roi de marbre: Philippe le Bel, Enguerran de Marigny", którą łatwiej nabyć. Filip IV Piękny umiera w wyniku komplikacji po upadku z konia podczas polowania w okolicach Pont-Sainte-Maxence. Okoliczności tego zdarzenia, ówczesne kroniki potraktowały dość lakonicznie. Tak było u mnicha Yves'a z Saint-Denis, w jego dziele "Vita et Passio sancti Dionysii", podobnie w zapiskach zebranych w zbiorze "Les Grandes Chroniques de France". "Philippe le Bel serait tombé malade le 4 novembre 1314 tandis qu’il chassait en forêt près de Pont-Sainte-Maxence. Ramené par eau à Poissy où il resta une dizaine de jours, il se rendit à cheval à Essonnes, puis fut porté en litière à Fontai, Paris nebleau où il mourut le 29 novembre". /"Les Grandes Chroniques...", ed. J. Viard, T. 8, Paris 1934, s. 303/ Tymczasem późniejsi kronikarze szybko uzupełnili tę oszczędność swych poprzedników i zwykły wypadek nabrał symbolicznego znaczenia. Pojawił się dzik (w niektórych przekaz - jeleń) mający być sprawcą wypadku. Samo zaś zdarzenie miało być karą opatrzności bożej dla niegodziwego króla, jak u Guglielmo Ventury (w "Chronique"), Karol de Valois (w "Chronicon Astense") poczynił uwagę wedle której złe życie nie mogło się inaczej skończyć. Giovanni Villani (w "Cronica") wprost napisał, że zginął on jak "fałszywy" cesarza i schizmatyk - Ludwik Bawarski. Co kryło się za wybraniem akurat dzika, czy faktycznie mógł się za nim kryć "Żyd" czy raczej bliższe prawdy jest nawiązanie do wcielenia szatana?
  23. Mickiewicz w Karkonoszach

    Nieco inne przesłanki (niedoszłej do skutku) wizyty Mickiewicza w Karkonoszach przedstawia S. Koper, Wielkie Księstwo Litewskie i Inflanty. Przewodnik historyczny śladami polskości Kresów, Warszawa 2014, s. 131: "Podobno pani Puttkamerowa chciała wyjechać do Drezna, aby tam starać się o unieważnienie ślubu. W tym czasie Mickiewicz podjął również starania o paszport i stypendium zagraniczne. Czyżby oboje mieli zamiar rozpocząć wspólne życie poza granicami Rosji? Podobno Czeczot planował romantyczne spotkanie kochanków w Karkonoszach, ale jak zwykle u pana Jana na projektach się skończyło".
  24. Karol V Habsburg

    Pytanie tylko, czy chciał podzielić? Geoffrey Parker, autor "Emperor: A New Life of Charles V" (oryg. wyd. "Carlos V. Una nueva vida del emperador"), uważa, że nie docenia się okresu przebywania w Yuste, który wcale nie było kresem spokojnej emerytury Karola V. Wskazywać ma na to jego całkiem obfita korespondencja z czasu pobytu w klasztorze (kiedy pisywał niemal po cztery listy dziennie) jak i jej treść. Po jej przeanalizowaniu Parker utrzymuje, iż tak na prawdę Karol V jedynie nie zdążył przekazać całości swego dziedzictwa synowi. Karl Brandi, w swym opracowaniu "Kaiser Karl V: Werden und Schickal einer Persönlichkeit und eines Weltreiches", zapoczątkował perspektywę, w której polityczne poczynania Karola przedstawiano głównie w ujęciu dynastycznym (: Habsburgów), a w skrajnej ocenie jawi się on jako zakładnik tej rodziny i jej interesów (jak np. u Henry'ego Kamena). Całkiem inaczej chce to widzieć Filip Kubiaczyk (który na niwie naukowej rozpoczął swe kroki od obrony pracy "Idea monarchii uniwersalnej Karola V a hiszpańskie aspiracje imperialne w XVI wieku"; autor książki pt. "Cesarz Karol V. Klęska polityki, triumf idei"), który uważa, że aktywności politycznej Karola przyświecały przede wszystkim takiej cele, jak: utrzymanie całości cesarstwa oraz pokoju (i równowagi) pomiędzy chrześcijańskimi władcami. Jego idea imperialna miała stanowić próbę wcielenia w życie konceptu erazmiańskiego (Universitas Christina) podtrzymywanej przez wielu ówczesnych hiszpańskich zwolenników myśli autora "Querela pads", pośród których trzeba wymienić przede wszystkim postać Antonio de Guevary, kaznodziei dworu cesarskiego i jego kronikarza. Z tym , że zdaniem Kubiaczyka cesarz miał tę ideę przeformułować i wzbogacić o wymiar humanistyczny. Kubiaczyk zwraca uwagę, że Karol był dziedzicem czterech dynastii a w jego żyłach płynęła krew wielu europejskich rodów i konstatuje, że niezrozumiałym jest czemu wiązać go głównie z Habsburgami. On sam nie widział w nim Habsburga (inny biograf tej postaci Philippe Erlanger, autor "Charles Quint", przypominał, że sam Karol nie uważał się za Habsburga) i wiązał go raczej z tradycją burgundzką. Zatem, bardziej "Habsburg" czy raczej praktyk idei wpojonych mu na dworze w Mechelen? Na ile; często wyrażana; opinia o Karolu jako marionetce w rękach jego doradców, a zwłaszcza kanclerza Mercurina Gattinary, jest prawdziwa?
  25. Oliver Cromwell - ocena

    W każdym razie, drogi Euklidesie napisałeś wyraźnie, że monarchowie z dynastii Stuartów, panujący w omawianym wyżej okresie przedrewolucyjnym, byli katolikami. Cytuję Twoją wypowiedź: "Anglią rządzili Stuarci, katolicy i nielubiani w kraju". Jak pewnie zorientowałeś się na podstawie mojego żartu (o arcybiskupie i doradcy króla o nazwisku Guy Fawkes), Twoją teorię o katolicyzmie tych akurat Stuartów uważam za dosyć absurdalną. Zatem, oczekiwałbym z Twojej strony: 1) przyznania się do błędu i uznania, że jednak Jakub I i Karol I katolikami nie byli, lub: 2) znalezienia argumentów (co prawda nie wiem jakich) na to, że pierwsi Stuartowie na tronie Anglii jednak byli katolikami. A nie snucia rozważań, kto i kogo oskarżał o wspieranie papistów. Wiem, że i tak moje wezwanie nie poskutkuje, ale może spróbuj przyjąć do wiadomości, iż w propagandzie politycznej używa się (i używało ongiś) różnych argumentów. Nie koniecznie zgodnych ze stanem faktycznym. Dziś chociażby niektórzy mianem "lewackiego" określają wszystko to, z czym się nie utożsamiają. Z p. Merkel włącznie. Dla niektórych "faszystami" też byli różni, który z faszyzmem niewiele w sumie mieli wspólnego. W Anglii (i Szkocji) doby przedrewolucyjnej było nieco podobnie. Na przykład, gdy Karol I w latach 30. XVII wieku usiłował narzucić anglikańskie rozwiązania Szkotom - w tym szaty dla duchowieństwa analogiczne do szat duchownych anglikańskich - Szkoci nazwali owe stroje pogardliwie "rags of Poppery" ("papistycznymi szmatami"). Za: S. Zabieglik, Historia Szkocji, Gdańsk 2000, s. 158. Było to niewątpliwie chwytne, propagandowe określenie, ale nie oznaczało bynajmniej, że Karol I chciał po prostu w Szkocji przywrócić katolicyzm. Te działania (w tym słynna "liturgia Lauda") były częścią ogólnobrytyjskiej operacji mającej na celu wzmocnienie władzy królewskiej (i biskupiej) w kościele (tzn. w maksymalnie ujednoliconych kościołach anglikańskim i szkockim): "tępiąc wszelkie odchylenia od doktryny anglikańskiej, zwłaszcza przejawy sympatii dla purytanizmu. Laud dążył do nadania kościołowi anglikańskiemu jednolitego, biurokratycznego charakteru (…) Dążąc do stworzenie silnego kościoła anglikańskiego, stanowiącego podporę absolutyzmu Stuartów, zalecił Laud duchowieństwu, by przy każdej okazji uczyło posłuszeństwa i lojalizmu wobec Korony". Za: H. Zins, Historia Anglii, Wrocław-Warszawa-Kraków 1995, s. 173. Rozumiesz Euklidesie? Chodziło w posłuszeństwo wobec Korony (czyli Stuartów, będących głowami kościoła anglikańskiego) a nie posłuszeństwo wobec papieża, głowy kościoła katolickiego. Sięganie po elementy zbliżone do obrzędowości katolickiej miało zapewnić anglikanizmowi "otoczkę propagandowo-wizualną", czyli przepych i świetność, było czymś taktycznym, środkiem do umocnienia kościoła anglikańskiego, a nie przejawem woli podporządkowania papieżowi i tym samym przywrócenia w Anglii, Walii i Szkocji katolicyzmu, jako religii państwowej. A, że zamiary te przez wrogów potencjalnego absolutyzmu monarszego i zdominowanego przez monarchę kościoła były nazywane niekiedy "papizmem"? Prawo propagandy. Czynnik religijny był wówczas bardzo istotny, ale konflikt nie przebiegał bynajmniej, tak, jak Ty to prezentujesz: katolicki król z katolickim kościołem i ze swoimi papistowskimi stronnikami, kontra "kalwiniści przeciwstawiający się angielskiemu kościołowi katolickiemu". W uproszczeniu zaryzykowałbym tezę: "anglikański król kontra radykałowie protestanccy i katolicy". Zob. np. H. Zins, op. cit, s. 167: "Wbrew purytanom (…) Jakub I opowiedział się za kościołem episkopalnym, stosując odtąd represje zarówno w stosunku do protestanckich nonkonformistów, jak i katolików". Rozumiesz Euklidesie? Jakby był katolikiem, to raczej nie stosowałby wówczas represji wobec katolików. I katolik (Fawkes) nie próbowałby go wysadzić.
  26. Wojna Dwóch Róż

    Tak jak na źródłach i przekładzie...
  27. Oliver Cromwell - ocena

    Dalece niższą niż 48 000, ale z chęcią zapoznam się ze źródłem z którego czerpał swą wiedzę euklides w tej materii, to kto tak oszacował tę wielkość? Ja podałem na czym się opieram i nie jest trudno sprawdzić na jakich źródłach opierali się ci badacze. Tylko nikt tu nie umniejsza wpływu kobiet na historię czy wpływu kobiet na decyzje ich mężów. Zadałem proste pytanie: jaki to badacz stwierdził, że odmowa przyjęcia korony związana była z zadzieraniem nosa przez Joan. W odpowiedzi dal nam euklides "wykład" o owcach i przemyśle wełnianym. Nie lepiej napisać wprost, że są to jedynie przemyślenia euklidesa dla których nigdzie nie znalazł potwierdzenia? To znalazł już euklides to źródło "powszechnej wiedzy" o katolickiej żonie Cromwella? A mnie się czepiano, że staję po stronie Kościoła katolickiego, co wedle euklidesa czyni mnie katolikiem. Jeśli ktoś myli "popieranie" czy "podzielanie pewnych poglądów" z wyznawaną konfesją to faktycznie euklides może przypisywać każdemu jakąkolwiek konfesję, ograniczony jedynie horyzontami swej fantazji. Zatem Jakub III Stuart był protestantem ponieważ utrzymywał w Pallazo del Re (Pallazo Muti) kaplicę dla protestantów, zwolnił z funkcji niańki swego syna Karola arcykatolicką panią Dorothy Sheldon, nie chciał odprawić ze swego dworu protestantów, w efekcie czego jego małżonka zdecydowała się na dwuletnią separację. A z czasów nam współczesnych - John F. Kennedy był pierwszym protestantem, który został prezydentem USA, ileż to przecież padało względem niego zarzutów, iż zaniedbuje swych braci w wierze. To może przypomni nam euklides kto go o to oskarżał i jakie konkretnie działania chodziło? Nie wiedzieć czemu, ten anglikański prymas Anglii, tak sprzyjający papistom jakoś nie przyjął oferty Urbana III. On tak był: "Montaigu" jak żona Cromwella katoliczką...
  28. Wojna Dwóch Róż

    Przykro mi ale mało się znam na mordach politycznych.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.