Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Zapewne nie zawsze będą to proste konkluzje, ale spróbuję. Musiałby oszaleć. Nie, los Polski został przesądzony przed Jałtą. Gdyby w lutym 1945 roku Armia Czerwona forsowała Dniepr, to byłoby o czym gadać. Jednak była już za Wisłą. Granica wschodnia zapewne byłaby gdzieś między przedwojenną a dzisiejszą. Oczywiście Stalin musiał dostać terytorialną nagrodę - może zadowoliłby się np. "pribaltiką", Finlandią i rumuńską Mołdawią aż po Karpaty Wschodnie i dolny Dunaj. No i może Kłajpedą jako wisienką na torcie. Terytoria radzieckie niejako okrążałyby wchodnią Polskę od północy, wschodu i południa. Granica zachodnia i północna byłaby zapewne skorygowana. Np. przez przyłączenie Gdańska i dawnych terenów plebiscytowych. Chyba włączono by także Królewiec, by pozbyć się problemu "korytarza". Opole i Słupsk w strefie marzeń (raczej niemądrych), Wrocław czy Szczecin w strefie absurdu. Związek Radziecki byłby Związkiem Radzieckim i jego stosunek do nas mógłby być nieco bardziej przyjazny, niż przed wojną. W końcu wspólnie pokonaliśmy hitlerowskiego gada. Spodziewam się, że na zachodzie nie powstałyby zjednoczone Niemcy, lecz szereg republik, o granicach zbliżonych do granic dzisiejszych landów. Graniczylibyśmy z Brandenburgią, a może i Saksonią - Brandenburgii należałoby odebrać Dolny i Opolski Śląsk i sensownym rozwiązaniem było wcielenie tych terenów do Saksonii. Trudno byłoby uwierzyć w przyjaźń z Brandenburgią, ale z Saksonią - jak najbardziej. Od południa mielibyśmy znów Czechosłowację. Gdybyśmy utrzymali granice z 39 roku, stosunki z tym państwem byłyby nieprzyjazne. Problem w tym, że gdybyśmy utrzymali jakimś cudem granicę wschodnią sprzed wojny, a na zachodzie zyskali Gdańsk, Prusy Wschodnie i Górny Śląsk, to ja nie wiem, czy Polska nie składałaby się z samych mniejszości. Nie za bardzo wydaje mi się możliwe wysiedlenie wszystkich Niemców, z pewnością wysiedlono by członków NSDAP i SS oraz ich rodziny. Wątpię, by to wystarczyło, by ludność polska była większością. Udzielenie odpowiedzi na te pytania to już raczej "fantasy" niż historia alternatywna.
  3. Istnieje coś takiego jak wiedza o kowalstwie? Pewnie że można na ten temat robić wykłady które jednak nic nie dadzą bo tu potrzebna jest nie wiedza a wprawa. Tej natomiast nie nabywa się poprzez słuchanie słów a poprzez wykonywanie pewnych czynności. Zatem ten kto się chce nauczyć kowalstwa idzie do terminu i tam naśladuje po prostu ruchy i nie sofisty a mistrza. Jak można wskazać wielu? Można wskazać jednego wśród wielu. Co do mnie to kiedyś przeglądałem w necie co tam pisze o Sokratesie i zapamiętsałem że byli tacy co go uważali za sofistę i tyle.
  4. Chyba ma. Mogła zostać napisana w 1113 roku ale skoro nie została zartwierdzona przez papieża to był to dokument bez mocy prawnej, coś w rodzaju brudnopisu. Oficjalnie to chyba chodziło o zebranie się najważniejszych mnichów z Citeaux ale kto dokładnie na nim był w 1116 roku nie wiem. Możliwe że wybrano na nim opata Citeaux. To znaczy został nim dotychczasowy, Harding. Natomiast Kapituła Generalna Wszystkich Klasztorów mogła się zebrać po grudniu 1119 roku, po zatwierdzeniu Carta Caritatis przez papieża. Ponieważ z jakichś powodów nawiązano do tradycji zebrania się Kapituły Generalnej Citeaux która miała miejsce 14 września 1116 roku to zebranie się Kapituły Generalnej Wszystkich klasztorów wyznaczono co roku na 14 września. Pewnie chodziło o to że Zgromadzenie Kapituły Citeaux w 1116 roku było pierwszym na którym wybrano opata. Dotąd opatów mianowała chyba władza zwierzchnia, czyli papież albo opat wiodącego klasztoru. Może i tak. Z tym że nie bardzo wiem co tu mają do rzeczy prawa parlamentarne. Bo co roku 14 września zbierała się w Citeaux (chyba) Kapituła Generalna Wszystkich Klasztorów. Gwoli ścisłości byli to opaci tych klasztorów, nie wszystkich, bo opaci tych najodleglejszych nie mieli obowiązku przybywać a na czele zakonu stał przewodniczący tego zgromadzenia. Nie wiem czy takie zgromadzenie opatów, przecież funkcjonariuszy zakonnych, można nazwać parlamentem. Bo określenie parlament sugeruje przedstawicielstwo wszystkich mnichów a ci nie zawsze musieli się zgadzać ze swymi przełożonymi, czyli opatami, chociaż wybieralnymi, przynajmniej w teorii. Natomiast opaci-parlamentariusze mogli się znaleźć w konflikcie interesów między nakazami z góry a interesami swych mandatariuszy, czyli zwykłych mnichów którzy ich wybrali, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
  5. Imię słowiańskie

    Kalendarz IKC-a
  6. Yesterday
  7. Imię słowiańskie

    O jakiej publikacji z 1939 r. wspomina tu Tomasz N?
  8. Według kogo zostali wysłani, tak z cytatem poproszę. I dla kogo karczowali? Winnicę też karczowali? A istnieje jakiś historyk co w ten sposób nazywa to zgromadzenie? I gdzie tu logika? Carta Caritatis Priori jest rzeczywiście zatwierdzona w 1119 przez papieża, ale jej najstarsza część datowana jet na 1113 rok , tylko co to ma do rzeczy? Może nam objaśnić euklides na czym polegało zgromadzenie mnichów, w ramach kapituły generalnej w jednym zgromadzeniu?? /por. I. Rogusz "Święty Stefan Harding (1059 – 1134) - trzeci opat Cîteaux i fundator zakonu cystersów", "Cistercium Mater Nostra: tradycja, historia, kultura" R. 3, 2009/ A kto się zjawił w 1116 roku na tej kapitule? Mógłby nam to przybliżyć euklides? "Drugą zasadą odróżniającą ich od innych zakonów mniszych był centralizm , tj. podporządkowanie wszystkich klasztorów lokowanych na różnych terytoriach Europy jednej centralnej władzy, którą stanowiła Kapituła Generalna, jako organ centralny i kontrolny, działający na prawach parlamentarnych. W jej ręku była władza ustawodawcza i sądownicza. Instytucja ta zapobiegała supremacji pojedynczych klasztorów, przyczyniając się jednocześnie do stworzenia spójnej formacji religijnej z władzą centralną, w której poszczególne klasztory zachowały pewien stopień autonomii przy całkowitej karności i posłuszeństwie wobec instancji wyższych, tj. m. in. macierzy i Kapituły Generalnej. System ten, do początku XV w., zapewnił cystersom dużą zwartość wewnętrzną...". /A.M. Wyrwa "Powstanie zakonu cystersów w świetle "Exordium Parvum"...", "Nasza Przeszłość", T. 90, 1998s. 21-22/ Zadałem kilka pytań, na część euklides nie odpowiedział a kiedy odpowiadał nie był w stanie wesprzeć się żadnym opracowaniem historycznym. Dla większości historyków nie istniała kolonia karna, dla większości historyków nie istniał profos Alberyk. Czy wie euklides jak brzmi IX rozdział wspomnianego Exordium? Mógłby nam objaśnić euklides który to z przełożonych tego zgromadzenia był opatem a nie profosem i dlaczego?
  9. Pisałem z pamięci i źle zapamiętałem ponieważ nie wydawało mi się to ważne. Ważnym jest natomiast że Robert podlegał opatowi Cluny. Szanowny Secesjinisto. Tu potrzebna jest jakaś minimalna znajomość prawa kanonicznego. Prawo kanoniczne nie zna takich pojęć jak na przykład profos. Zatem jakim sposobem mogłoby się ono znaleźć w dokumentach koscielnych dotyczących Citeaux. Choćby według logiki. Przecież zredagowana przez Hardinga Carta Caritatis, gdzie było o zwoływaniu Kapituły Generalnej wszystkich klasztorów, została przyjęta 23 grudnia 1119 roku. Szanowny Secesjonisto. Sekwencja wydarzeń była taka: - w Molesme wybuchają jakieś rozruchy. - Niedlugo potem grupa mnichów z Molesme jest wysłana do karczowania lasu we wrednej okolicy. To jak to zinterpretować? Można oczywiście tak że do Citeaux udała się grupa rozmiłowanych w ascezie osobników. Ja jednak w to nie wierzę, Zatem poszli karczować las za karę. Pewnie że żaden dokument nie nazwie tego kolonią karną bo takiego pojęcie nie ma w prawie kanonicznym. Stąd pojawiają się teorie o miłośnikach ascezy którzy dobrowolnie udali się do Cireaux i z radością karczowali las.
  10. To jak było z tym psałterzem, nie mieli, bo nie lubili się modlić, czy nie mieli, bo nie było ich stać?
  11. Po prostu pisałem z pamięci i źle zapamiętałem bo to mniej istotne. Ważnym jest że Robert był członkiem ordre de Cluny (czyli zakonu Cluny) i podlegał opatowi Cluny.
  12. To znaczy jak ktoś miał wiedzę o kowalstwie i swą wiedzę komuś udostępnił za pieniądze to był sofistą? Potrafi euklides wskazać tych wielu i przywołać ich głos w tej kwestii? W Polsce, chyba najgorętszym orędownikiem przywrócenia bardziej pozytywnego postrzegania sofistów jest przywoływany Cyprian Mielczarski. Z jakiegoś powodu nie chce on być jednym z tych: "wielu": "Negatywny ich wizerunek utrwalił się między innymi dlatego, że szczególną rolę w ukształtowaniu zasad wychowawczych kultury europejskiej odegrała recepcja postaci Sokratesa, który był postrzegany także jako symbol wartości stanowiących antytezę postawy sofistycznej". /tegoż "Kultura i filozofia. Hegel o sofistach", "Meander", Vol. 60, fasc. 2, 2005, s. 213-214/
  13. Początki górnictwa węgla kamiennego w Polsce

    Dla mnie starostwo olsztyńskie nie jest tożsame z okolicami miasta Olsztyn.
  14. Napisał euklides nawet więcej: I jak to się euklidesowi często przydarza napisał nieprawdę. Robert nigdy nie był mnichem tego opactwa, przed założeniem zgromadzenia w Molesme był związany z mnichami z puszczy Cellan. Zabierając głos w dyskusji o klasztorach średniowiecznych mógłby euklides nauczyć się rozróżniać sytuację bycia mnichem danego klasztoru, tu: Cluny a bycia mnichem klasztoru według kluniackiej reguły. To teraz poprosimy euklidesa by wskazał nam źródło swej wiedzy, że Robert był mnichem tego opactwa i że był w nim ważny. Początki tego zgromadzenia są znane za sprawą Exordium Parvum, proszę zatem by euklides wskazał jakiekolwiek opracowanie bądź dokument z epoki w którym określano go jako profosa. Wedle kogo? Bo na pewno nie w świetle statutów tejże kapituły opublikowanych przez Josepha Caniveza. A co to całe objaśnienie ma do kwestii kryjówki? Nie. Tyle: euklides relacjonujący nam własne notatki z lektury książki pani Oldenburg. To jednak pewna różnica. Czy znane jest euklidesowi choćby jedno opracowanie określające to zgromadzenie jako kolonię karną?
  15. O tej przypadłości, która okazuje się niekoniecznie dla wszystkich "francowatą" kilka zdań wymienili ze sobą secesjonista i Carpicornus w temacie: "Znaczenie i konsekwencje podboju Ameryki przez Europejczyków". A mógłby nam powiedzieć euklides które z podanych znaczeń jest zaczerpnięte ze średniowiecza?
  16. Napisałem że ów Robert był kimś ważnym w klasztorze Cluny (co to było Cluny to, Szanowny Secesjonista pewnie wie) a ponieważ narzekano że w klasztorach podległych Cluny dyscyplina się rozluźniała to ów Robert założył klasztor w Molesme, który można nazwać wzorcowym. Tych 12+1 to pojechało do Citeaux po prostu na kwaterkę (chyba nie muszę objaśniać tego słowa). To znaczy by rozejrzeć się po okolicy, ustalić mniej więcej granice nowych posiadłości. A ponieważ miała to być w zamyśle kolonia karna to pewnie również by wejść w porozumienie z jakąś lokalną władzą która by wzięła na siebie obowiązek dbania żeby mnisi z tamtąd nie zniknęli. Możliwe że zwrócili się w tej sprawie do panów zamku Fontenoy i stąd związki tej rodziny z Citeaux. Oczywiście liczba 12+1 jest nieprzypadkowa. Nawiązywała do tekstów ewangelicznych, do Jezusa i 12 apostołów i pewnie przy okazji na przykład poświęcili tereny gdzie miał się znaleźć przyszly klasztor. Oczywiście po nich naplywali pozostali. Ja wiem czy wcześniej? Mniej więcej w tym samym czasie. A stan finansowy tego zgromadzenia musial być fatalny skoro nie bylo tam nawet psałterza, a przecież w klasztorze jest to chyba najważniejsza rzecz. To była kapituła generalna tylko Citeaux. Tu chyba potrzebne jest pewne wyjaśnienie. Otóż opat Citeaux, Harding opracował Carta Caritatis którą przyjęły 4 klasztory: Citeaux, Clairveau, La Ferte i Marimond. Ten dokument przewidywał że najwyższa władza nad tymi klasztorami należała do Kapituły Generalnej wszystkich klasztorów, czyli do zgromadzenia opatów tych klasztorów. (później było ich więcej). Ten dokument został przyjęty 23 grudnia 1119 roku, zatem pierwsze zgromadzenie wszystkich klasztorów cysterskich miało chyba miejsce 14 września 1120 roku. Że tam nie było przełoźonego? Podtrzymuję. Aubry (czy Alberyk) który stanął na czele Citeaux w 1099 roku z tytułem opata tak naprawdę był profosem tej kolonii. (też chyba nie muszę tlumaczyć znaczenia tego słowa). Przedtem nie chciałem używać tak drastycznego określenia. Jeżeli profosa można nazwać przełożonym (według mnie nie) to można powiedzieć że tamtejsi mnisi mieli przełożonego, nie stróża. Formalnie. Taka formalność była potrzebna. W rzeczywistości Bernard miał bardzo wpływowych protektorów, m. in. Wilhelma Champeaux (Guillaume Champeaux), który przez jakiś czas był biskupem Chalons i to on zatwierdził klasztor w Clairvaux. Był to właściwie najważniejszy z cysterskich klasztorów, a zatwierdzając ten klasztor zmienił trochę dotychczasowe reguły bo uznał że w 4 w.w klasztorach opaci mają być wybieralni. Jakoś tak się stało że w Clairvaux wybrano Bernarda. Pozostał na tym stanowisku do końca życia i to on właściwie był najważniejszym człowiekiem w zakonie cystersów. (oczywiście póki żył) Tu chodzi chyba o politykę. Ta szlachta chyba nie kwapiła się na wyprawy w rejon Ziemi Świętej. Można ich zrozumieć bo istotnie tam ciągle trwały jakieś intrygi poludniowoitalskich Normanów, Bizantyjczyków itp. Jednak obrona Ziemi Świętej leżała im na sercu bowiem utworzyli oni zakon Templariuszy. Hugo de Peyns był bliskim krewnym Bernarda ze strony matki, pierwszym seneszalem zakonu Templariuszy był wuj Bernarda, Andre Montbard a sam Bernard ułożył reguły Templariuszy. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie żeby, Szanowny Secesjonista, je przytoczył. Oczywiście jeżeli nie są to Fake News czy intoxy. Powiedzmy że został profosem. Przecież to nic dziwnego że wszystkich podpadziochów dało się do karczowania lasu, lącznie z ich profosem. PS. Pisałem w zasadzie z pamięci, trochę tylko sprawdziłem daty, to i mogłem coś pomylić ale wszystko można wyjaśnić. .
  17. Z reguły tak bywa, że potrzeby przerastają możliwości. Nie wiem jak się miała ta kwota do potrzeb, ale wydaje mi się, że łatwiej jest zaspakajać potrzeby mając trochę więcej dolców w kieszeni niż ich nie mając. A dlaczego miałby się zmienić?
  18. Przewiduję dłuższą dyskusję dotyczącą tych terminów. Może więc dołączycie do nich taki tomahawk o nazwie "franceska" oraz przypadłość zwaną "franca"?
  19. Last week
  20. Niestety, nie mógłbyś. Ja jedynie sformułowałem trzy - moim zdaniem - możliwe do przyjęcia hipotezy. Nie mam swojego poglądu w tej sprawie, więc nie da się mnie spytać z sensem o jego uzasadnienie. Również nie znam francuskiego, więc niestety cytowanie tekstów francuskich bez ich interpretowania nie jest dla mnie (i chyba zdecydowanej większości uczestników Forum) zrozumiałym argumentem. Oczywiście mogę sobie te teksty wrzycić w google tłumacz, ale chyba nie o to chodzi. Napisałem: zgodę niezależnych przedsiębiorstw na działanie wg jednego, narzuconego przez franczyzodawcę, modelu i pod jedną marką . Sens franczyzy wyjaśnię na przykładzie. Otóż pracuję na skromnym wydziale skromnej niepaństwowej uczelni. Jakoś wiążemy koniec z końcem, pensję dostaję regularnie. W Stanach Zjednoczonych istnieje uczelnia, znana pod skrótem MIT - Massachusetts Institute of Technology. Dość znana, może o niej słyszałeś. Otóż gdyby MIT zgodziło się, aby mój wydział działał pod marką MIT i wg narzuconego przez MIT modelu (musieliby mi wpierw wyjaśnić, wg jakiego modelu działają, przekazać swoje "know how") to ja byłbym bardzo, bardzo szczęśliwy. Przy czym zwrot "mają otrzymać" w Twym pytaniu należałoby zamienić na "otrzymują". McDonald's, KFC, PizzaHut, Biedronka, Lidl, Carrefour, Sphinx, Żabka to wszystko są sieci franczyzowe, realnie działające. Ciekawa interpretacja niezależności. Znaczy, nie jestem niezależnym uczestnikiem tego forum, bo korzystam z komputera, zasilanego prądem, a prąd kupuję od PGE, więc od niego zależę. Żeby być niezależnym uczestnikiem Forum, musiałbym mieć na dachu ogniwa fotowoltaiczne, czyli własne źródło prądu. Tyle, że wtedy zależałbym od słońca, zachmurzenia, pory dnia etc.
  21. Do mnie przemawia argumentacja Komara. Również punkty Bruna. Jeżeli istniałoby jakieś "potem". Bruno ma rację wymieniając swoje 6 punktów. Jak miałaby wyglądać konstelacja geopolityczna w tej części Europy? Jeśli założymy, że po hipotetycznej "korzystnej" dla Polski konferencji w Jałtcie ostatnie miesiące wojny potoczyłyby się tak samo, jak potoczyły się w przypadku po realnej Jałcie, jak wyglądałyby Niemcy? Podzielone? W takim przypadku powstałby geopolityczny "przekładaniec" sztuczny do tego stopnia, że szanse jego przetrwania byłyby zerowe. Całe Niemcy pod wpływem Aliantów zachodnich? Wtedy wspomniany przez Komara podział puli z planu Marshalla i udział w nim Polski byłby zapewne jeszcze mniejszy. I prawdę rzekłszy, sprowadzając kwestię dopiero do Jałty trudno sobie wyobrazić, co musiałoby się wydarzyć, by uzgodnienia Jałty były inne niż były. W Jałcie ZSRR miał pozycję rozdającego karty. By Polska trafiła pod wpływy Aliantów zachodnich, do Jałty musiałoby nie dojść. Musiałyby zaistnieć inne okoliczności o wiele wcześniej.
  22. Ja sobie zdaję sprawę, że należy krytycznie podchodzić do danych zamieszczonych w Wikipedii. Bo na tych danych się oparłem: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Marshalla tu cytat: >>Program pomocy był realizowany przez 4 lata, od kwietnia 1948 do czerwca 1952[5]. W tym czasie przekazano około 13 mld dolarów (ok. 123 mld dolarów po inflacji[6]) << przy czym odnośnik 6) - to: 6) - Wartość uwzględniająca inflację obliczona automatycznie na podstawie wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w USA z Consumer Price Index (Estimate) 1800- (ang.). The Federal Reserve Bank of Minneapolis. [dostęp 2009-12-20]. Rozumiem, że od roku 2009 wartość dolara w dalszym ciągu ulegała inflacji. Ale tu nie chodzi o to, ile dokładnie wynosiła wartość pomocy USA dla krajów europejskich w ramach planu Marshalla, tylko: ile w ramach tego planu mogła dostać Polska i jak ta kwota miała się do rzeczywistych potrzeb finansowych Polski wynikających ze zniszczeń wojennych i konieczności odbudowy zrujnowanego kraju.
  23. Początki górnictwa węgla kamiennego w Polsce

    Z budowy geologicznej zagłębia górnośląskiego. Złoża węgla mają kształt niecki, na obrzeżach są płytko aż do wychodni, na środku głęboko. Stąd inna eksploatacja na środku i na brzegach. Zagłębie dąbrowskie jest akurat na brzegach. Jak podaje Jaros w swojej "Historii górnictwa węglowego w Zagłębiu Górnośląskim" str. 81: "W okręgu dąbrowskim eksploatację węgla rozpoczynano z reguły metodą odkrywkową, zdejmując nadkład i dopiero gdy nakład stawał się zbyt gruby , zaczynano głębić upadową. Sposób ten był bardziej praktyczny od stosowanego na Górnym Śląsku, ponieważ upadowa mogła być następnie przedłużana, a ponadto wyciąganie urobku wymagało mniejszego wysiłku niż wyciąganie pionowym szybem."
  24. Początki górnictwa węgla kamiennego w Polsce

    Wedle czyjego przekazu?
  25. To wszytko euklides napisał: "na poważnie"...?? Mamy XXI wiek, posiadamy dostęp do Internetu i do wielu opracowań udostępnionych w tej sieci, jak może zatem wobec tego wypisywać takie głupoty? Widać braki u euklidesa w wiedzy, ten: "pewnie ważny" Robert to opat tego zgromadzenia. Zna euklides osobę wyżej stojącą w hierarchii danego klasztoru? Zakładając wzorcowy klasztor założył kolonię karną, to chyba blisko oksymoronu. Większość opracowań wskazuje na zupełnie inną liczbę towarzyszy, to błąd notatek euklidesa czy samej pani Oldenburg? Jeszce wcześniej powstały zakonne zgromadzenia w La Ferté i Pontigny, i to wszystko za sprawą biednego i źle zarządzanego zgromadzenia? To może euklides podać nam przykłady tego złego zarządzania i zrelacjonować stan finansowy tego zgromadzenia na rok 1111? To nie była kapituła generalna Cîteaux, to była generalna kapituła wszystkich zgromadzeń cysterskich. Nie dziwi euklidesa fakt, że cyklicznie odbywała się ona w tej biednej, źle zarządzanej kolonii karnej? Może euklides zatem dojdzie do ładu ze swymi stwierdzeniami zanim je nam zaprezentuje? ?? Jak mógł otrzymać taką misję od opata skoro tam nie było dlań przełożonego...? Ale ta autorka zdaje sobie sprawy, że pośród tych co przyłączyli się do tego zgromadzenia byli wszyscy bracia Bernarda i jego ojciec... dziwne zatem to ukrycie. Czyli: Robert z własnej woli opuszcza Molesme, towarzyszy mu kilkudziesięciu zakonników (a nie: kilkunastu), chcąc powrócić do bardziej ascetycznej formuły zakonnej zakłada nowe zgromadzenie. I to jest dla euklidesa kolonia karna dla podpadniętych mnichów?? A konkretnie: komu podpadali, może euklides nas objaśnić co do szczegółów w tej kwestii? To w żadnej mierze nie wyjaśnia dlaczego bliskość tego miejsca miałaby wskazywać na brak przełożonego, może nam to zatem euklides objaśnić? Kilkudziesięciu członków burgundzkiej szlachty na raz wstępuje do zakonu i jest to kryjówka?? Ja bym poprosił by euklides przywołał opracowania wskazujące na to, że to zgromadzenie było biedne i źle zarządzane, bo ja się spotkałem z zupełnie innymi przekazami. Ale tak już bez pani Oldenburg... I podpadnięty Alberyk awansował na opata... w miejscu w którym nie było przełożonych. Jest gdzieś granica głupoty i niewiedzy, ale wielu ją przekracza... a ta autorka opisała ów powrót? A od kogo mógł otrzymać taką misję skoro nie miał przełożonych? To kto tam wreszcie zarządzał? Wedle jakiego kościelnego dokumentu?
  26. Sprawy miały się tak: Trzeba pamiętać miejscem akcji była Burgundia. Ok. 100km od jej stolicy, Dijon, znajdowało się słynne opactwo Cluny a w okolicach Cluny-Dijon były rozsiane podlegające mu klasztory. W owym czasie mnisi zależni od Cluny zarzucali ascetyczny styl życia. By jakoś temu zaradzić jakiś mnich z tego opactwa, pewnie ważny, Robert, postanowił założyć jakiś wzorcowy klasztor w którym zapanowałaby dyscyplina i założył oraz zorganizował taki w Molesme. Jednak mnichom panująca tam dyscyplina nie przypadła do gustu i się zbuntowali (to można sprawdzić w wiki). To co nastą;iło później opisuje pani Oldenburg mniej więcej tak: W 1098r Robert, opat z Molesme, z 12-toma swymi zwolennikami zamieszkał w Citeaux, około 20 kilometrów od Dijon, na ziemi podarowanej mu przez księcia Burgundii, Eudesa i rozpoczął budowę nowego klasztoru. Było to wyjątkowo nieprzyjazne miejsce. Mnisi mieli tam żyć ściśle według reguł św. Benedykta. Wybudowali drewniany barak, wykarczowali kawałek lasu i żyli z tej ziemi. Klasztor był ubogi. W 1112 roku nie miał nawet psałterza. Data założenia tego klasztoru jest symboliczną datą początku cysterskiej reformy. Tyle autorka. Nie napisała nic że to była kolonia karna ale co to mogło być? Eudes nie zrobił żadnej łaski, po prostu wydzielił miejsce na założenie klasztoru w bardzo wredny sposób i nic go to nie kosztowało bo przecież w ówczesnej Francji nie było pojęcia ziemi niczyjej i taka należała do księcia. Z pewnością tak nie potraktowałby mnichów których darzyłby szacunkiem. Zatem jest prawie pewnym że ów Robert przyprowadził tam podpadniętych mnichów, czyli usprawiedliwione jest nazwanie Citeaux kolonią karną. Zresztą ów Robert chyba tylko dorywczo bywał w Citeaux bo autorka pisze dalej: W 1099r opat Robert powraca do Molesme. Zarządzanie Citeaux przejął po nim przeor Aubry z tytułem opata. Ów Aubry też pewnie podpadł. Przedtem był przeorem klasztoru w Molesme, czyli czymś w rodzaju dzisiejszego dyrektora administracyjnego firmy. Że klasztor był ubogi to jeszcze można jakoś zrozumieć bo przecież mogli się tam dobrać mnisi miłujący ascezę, ale fakt że nie miał psalterza to już chyba świadczy że raczej było tam szemrane towarzystwo dla którego modlitwa nia była sprawą najważniejsza. W 1109r Aubry zmarł a po nim nastąpił Anglik, Harding, który przedtem był mnichem w Molesmes. Taka jest prawda o początkach klasztopru Citeaux. Pani Oldenburg pisze o tym tak: W 1111r Bernard oświadczył swym bliskim, że ma zamiar zostać mnichem w Citeaux. Miejsce to szczególnie słynęło ze swego ubóstwa i surowych warunków życia. Miało złowrogą reputację. Znajdowało się w bagnistej okolicy. Z tych powodów rodzina mu to wyperswadowała. Wówczas udał się do swego wuja ze strony matki, Gaudry de Montbard. Prosił go by dochował tajemnicy o jego tam pobycie a rodzinie powiedział że pojechał na pielgrzymkę do Jerozolimy. Tyle autorka. Jednak to wyjaśnia dlaczego bliskość klasztoru od miejsca zamieszkania grała rolę. On się po prostu tam ukrywał a kryjówka blisko domu ma przecież wiele zalet. Z tym że autorce pewnie nie wypadało traktować późniejszego świętego zbyt pospolicie i napisała że się ukrywal przed rodziną. Wygląda jednak na to że się ukrywał przed obowiązkami wojskowymi. Należąc do rodu arystokratycznego (to trochę co innego niż się dzisiaj to powszechnie rozumie) był zobowiązany do służby wojskowej, pewnie groziła mu wyprawa krzyżowa (były to czasy I Wyprawy Krzyżowej) z której prawie nikt nie wracał a on mial wówczas chyba 21 lat i mu się taki los nie uśmiechał. To dlatego się ukrywał. Zresztą chyba nie on jeden. Formalnie to miał ale biorąc pod uwagę sytuację w Citeaux to była to funkcja czysto formalna. Przy tym trudno powiedzieć żeby Bernard wstąpił do klasztrou w 1111 roku, skoro się tam ukrywał, chociaż później opat Harding go pewnie zalegalizował. Zresztą nie tylko jego ale również 30 innych których przyprowadził między którymi było 8 członków jego rodziny. Zwerbował jeszcze wielu innych krewnych. Między innymi swego najstarszego brata, Guy, dziedzica fortuny, który też opuścił swoje wojskowe rzemiosło. (czyżby zdezerterował?) 25 czerwca 1115r Bernard otrzymał od opata Citeaux misję utworzenia nowego klasztoru. Na przydzielonym terenie, koło Chalons, z 12-toma mnichami, wykarczował las pod budowę nowego opactwa. Miejsce, w którym powstał nazwane zostało Clairvaux (Clair vallee) – jasna dolina. Była to trzecia filia Citeaux. Pierwszym opatem tego klasztoru został właśnie Bernard i to był chyba początek jego kariery. Klasztor został zatwierdzony w roku 1100 ale pierwsza kapituła generalna Citeaux zebrała się 13 września 1116r pod kierunkiem Hardinga. Zdecydowano, by od tej pory zbierała się ona, co roku, 13 września.
  27. Początki górnictwa węgla kamiennego w Polsce

    Raptem dobudowali sztolnię. Dobre. Akurat taka była wtedy metoda wydobycia. Prusakom zależało na dobrym węglu, takim z głębi, a to oznacza, że nie mogli kopać tam gdzie mieszczanie. Mieszczanie kopali od góry w wychodni, więc wchodzili coraz głębiej w złoże, więc problemy z zalewającą wodą na przodku były nieuchronne. Prusacy do złoża dobierali się od dołu pod górkę, czyli nie mogli korzystać z odkrywki mieszczańskiej. Znaleźli gdzieś w pobliżu dużo niżej położony punkt terenowy, jakiś wąwóz z potokiem, i od niego pod górkę weszli sztolnią do złoża. Wtedy woda wypływała od przodka , nie zalewając go. Można też było wykorzystać płynącą sztolnią wodę do spławiania węgla jak w wielkiej sztolni dziedzicznej Redena w Zabrzu. Szyb dobudowywano na końcu, gdy transport węgla i załogi sztolnią był za długi. A mieszczanie jak pisze Łabęcki, jakąś prostą formę obudowy mieli. Co do starostwa holsztyńskiego, sprawdziłem tak po łebkach w sieci i według Glogera w Województwie Krakowskim było Starostwo Olsztyńskie. Miasto Olsztyn było miastem królewskim. Jest też w Konstytucjach Sejmu Ekstraordynaryjnego z tego czasu, że za zasługi niejaki Smotrycki dostał Starostwo Holsztyńskie. Więc jak wiesz gdzie w ówczesnej Polsce było takie starostwo i nie jest ono tożsame z olsztyńskim, to podaj gdzie.
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.