Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Karabiny maszynowe

    A ten "lehky" to jest czeski pierwowzór brena?
  3. Karabiny maszynowe

    No cóż. Nie dziwię się, że Razor zrozumiał, ja nie. W końcu jestem tylko plutonowym podchorążym rezerwy sprzed niemal ćwierć wieku. Nie najlepiej to świadczy o ówczesnym poziomie szkolenia. Na tych łyżkach Browninga to się siedziało, klęczało czy opierało łokcie?
  4. Wcześniej pisałeś, że wiesz, iż była. Rozumiem, że stwierdzasz, że się pomyliłeś? Gubię sens Twych poglądów. Swoje rozumiem. Natomiast odnoszę wrażenie, że Ty także (a nawet przede wszystkim) gubisz sens własnych. Choćby w kwestii, czy przynależność do cechów na terenie miast była obowiązkowa, czy nie. Pomijając już kwestię rozróżnienia pojęć "produkcja" i "usługi" - to dlaczego określenie "działanie wg jednego modelu" miałoby dotyczyć jedynie przedsiębiorstw wytwarzających coś, a nie np. sprzedających, sprzątających, wynajmujących etc. etc.? Nie, współczesne sieci franczyzowe są zupełnie niepodobne do średniowiecznych cechów: 1) przynależność do cechu była obowiązkowa - a do sieci franczyzowej jest dobrowolna; 2) władza w cechach miała charakter korporacyjny, czyli wyłaniano ją zgodnie z wolą rzemieślników, w nim zrzeszonych - natomiast siecią zarządza franczyzodawca i tyle; 3) średniowieczny rzemieślnik musiał należeć do konkretnego cechu, zgodnego z charakterem swej działalności - dziś franczyzobiorca ma do wyboru dziesiątki sieci franczyzowych; 4) cechy były ustanawiane decyzją jakiejś władzy zwierzchniej - sieci franczyzowe poddane są wolnej grze rynkowej; 5) w cechach wszyscy majstrzy byli przynajmniej formalnie równi i istniały one dla zapewnienia w miarę równych dochodów wszystkim majstrom - w sieci franczyzowej jest jeden franczyzodawca i jest jasne, że choć dla wszystkich franczyzobiorców działanie w sieci powinno być (i na ogół jest) korzystne, to crème de la crème zbiera franczyzodawca 6) może najważniejsze - w cechach każdy rzemieślnik miał własną markę, w sieci franczyzowej wszyscy działają pod jedną marką. Ciekawe. Wydawało mi się, że w PizzaHut robi się pizzę, a w KFC przyrządza kurczaki. Efektem ich działalności jest coś, co mogę zjeść, znaczy surowce przerabiają na posiłek. Nie są to sieci handlowe, i w ogóle nie są to żadne korporacje. Pod pojęciem korporacji (bez przymiotnikowych, bo mamy szereg korporacji zawodowych itp.) w biznesie rozumie się grupy spółek, powiązanych kapitałowo, podczas gdy przedsiębiorstwa, należące do sieci franczyzowej, nie są powiązane kapitałowo. Współczesna franczyza może dotyczyć jakiejkolwiek działalności - produkcyjnej, usługowej (w tym handlowej), akademickiej etc. Co do tego mają średniowieczne gildie handlowe. Zapewne kompletnie nic, podobnie jak rzemieślnicze cechy. Zaraz, zaraz. Znów wcześniej twierdziłeś coś innego. Że cechy nie pozwalały rządzić się własnymi prawami, a nawet własnym zdrowym rozsądkiem, np. przy używaniu tkackiego czółenka. Istotą sieci franczyzowych jest to, że można - dobrowolnie - do takiej wejść, albo nie wejść. Wejść do jednej, albo innej, albo wcale. A jak się weszło, to można i wyjść. Wyjść z jednej, przejść do drugiej, albo pozostać poza. Każdy też może budować własną sieć. I nie trzeba do tego wielkiego kapitału. Czyli wolność, niezależność. Przeciwieństwo przynależności cechowej, która była przymusem. No cóż. Mogę tylko Euklidesowi współczuć, że tak słabo orientuje się w realiach świata, który go otacza. Niestety nie rozumiejąc współczesności, tym bardziej nie jesteśmy w stanie zrozumieć przeszłości. Jeżeli o mnie chodzi, to ja już na temat franczyzy we współczesnym rozumieniu tego słowa powiedziałem wystarczająco dużo i dalej kontynuować nie zamierzam.
  5. Głupcem uczynić go chce euklides opowiadając, że nie używał terminu "franczyza" gdyż ten ponoć nie był w użyciu we Francji w latach 60., skoro był jednak mediewistą to taki termin powinien mu być przecież znany (skoro wywodzi się ów termin z tego okresu) i spodziewać by się można, że go użyje w takim znaczeniu jak chce euklides. Nic takiego euklides nie wykazał. Zaprezentował nam fragment, który ma udowodnić, iż cechy to "franczyza", jednak w tym fragmencie autor nic nie napisał o tejże "franczyzie". Zatem euklides postanowił go "wspomóc" i dopowiedział zań to co dopowiedział. Zdziwi się euklides, ale jak najbardziej był to znany (w tych latach) termin we Francji. Znajdzie go euklides w tak "niszowej" publikacji, jak choćby: "Moniteur officiel du commerce et de l'industrie : documents officiels des ministères, renseignements commerciaux, informations de France et de l'étranger" z 1960 roku. Znaleźć go też można w rządowej publikacji "Le MOCI" (Moniteur du Commerce International). Mogę jeszcze wskazać kilkanaście tytułów z Francji lat sześćdziesiątych gdzie ten termin występuje, zatem o czym nam tu opowiada euklides?
  6. Przepraszam, że się dopytuję ale jestem zafascynowany tym tematem. Więc jak było z tym toporkiem? Czy nazwa "francesca" sugerowała wolnościowe ciągoty właściciela? A może chodziło o to, że narzędzie to służyło do uwalniana ducha z grzesznego ciała? A może jedno i drugie?
  7. Znowu trochę się na swój temat dowiedziałem. Jednak z powodu wrodzonej skromności nie będę się do tego odnosił. A co do cytatów to już pisałem gdzie indziej że mam problemy z dosłownym ich przytaczaniem. Nie jest to tekst źródłowy ale wygląda że napisał go ktoś kto ma trochę oleju w głowie. Pozwolę się nie zgodzić z opinią że był glupcem nie znającym rzeczywistości. Ten tekst objaśnia że definicja do której się odnosiłem jest w istocie definicją korporacji rzemieślniczej. Przede wszystkim dlatego że korporację rzemieślniczą cechowało to że wszyscy producenci musieli produkować według tego samego modelu. działania. Nie jest to definicja korporacji handlowej czyli gildii, bo w takiej model działania jest we wszystkich sklepikach (odpowiednik warsztatów rzemieślniczych) podobny. Jeżeli ktoś nie nadąża za, jak to zostało tu nazwane, meandrami mojej myśli, to mi przykro. A poza tym nie znam takiego opracowania. Zresztą z tego co zostało wyżej napisane wynika że określenie franczyza wegług w.w definicji zaczęło być stosowane stosunkowo niedawno. Tu jest mowa o sieci sklepów a korporacja handlowa nazywa się gildią. Po co tu jakieś nowe określenia. W ogóle cały powyższy tekst jest pełen sprzeczności. Jak może być niezależny ktoś kto jest związany umową ktora pozwala mu na sprzedawanie tylko określonych produktów i tylko na określonym terenie (to domokrążca czy jak?). Bo w historii istotnie te dwie koncepcje się ścierały, to znaczy organizacja korporacyjna i pozwolenie na wolne prowadzenie działalności gospodarczej. Tutaj pisze że zakaz korporacyjności uderzył w General Motors i by uniknąć tej pułapki kreatywni prawnicy firmy pozwolili na uniknięcie pułapki wprowadzając nowe słowo: franczyza i nadając mu nowe znaczenie. Nic dodać, nic ująć. To pewnie tu tkwi przyczyna dzisiejszej popularności tego słowa i to chyba wyjaśnia czym dzisiaj jest słowo franczyza a raczej jaką pełni rolę. Po prostu zmieniono coś żeby wszystko zostało po staremu jak to sformułował pewien wybitny polski prawnik. Zresztą chyba nie pierwsz już raz uderzano w korporacje. O ile sobie dobrze przypominam to podczas Rewolucji Francuskiej też wprowadzono antykorporacyjną ustawę Allarda co jednak korporacji nie zlikwidowało.
  8. Wojna hiszpańska 1936-1939

    Buszując po Hiszpanii zupełnie przypadkiem przejeżdżaliśmy przez Belchite. Lało i wiało jak diabli. Następnego dnia planowaliśmy pokonać trasę z Saragossy do Pampeluny jednak udało mi się namówić żonę aby ponownie cofnąć się do Belchite i je obejżeć. Niestety zjawiliśmy się tam przed 100 rano a zwiedzać teren można tylko z przewodnikiem. Wycieczka trwająca około 1.5 godziny raz dziennie o 12. Nie chcieliśmy czekać tak długo a moja żona przejawiała limitowany entuzjazm na myśl półtoragodzinnej wycieczki oprowadzanej przez hiszpańskojęzycznego przewodnika. Obeszliśmy więc teren a ja starałem się zrobić jak najwięcej zdjęć aby zaprezentować je Wam na forum. Najpierw jednak trochę o historii tego miejsca. Jako, że znalazłem niezły opis to nie bedę sam się niepotrzebnie męczył. Jest to artykuł pana doktora Piotra Malińskiego którego fragment ośmielam się zamieścić a do którego link również podaję: https://www.academia.edu/37046426/Belchite_hiszpańskie_miasto-widmo "MIASTO W OGNIU Najcięższe walki o Belchite rozegrały się podczas ofensywy Armii Ludowej w drugiej połowie sierpnia 1937 roku, kiedy zostało ono okrążone przez dwie brygady anarchistyczne oraz pododdziały 35. dy-wizji republikańskiej pod dowództwem gen. Karola Świerczewskiego „Waltera”. Ten warszawski robotnik, który został komunistą i oficerem Armii Czerwonej,potrafił zmotywować swoich żołnierzy do wysiłku m.in. stosując wobec nich ręko-czyny i grożąc sądem wojennym. Dzięki takim bodźcom żołnierze republikańskiej piechoty, uzbrojeni tylko w broń ręczną,potrafili zdobywać żelbetowe schrony bojowe, a artylerzyści skutecznie niszczyli punkty oporu obrońców, strzelając na wprost z haubic kal. 105 mm.Walki szybko przeniosły się do wąskich uliczek śródmieścia, gdzie atakujący mozolnie zdobywali dom po domu, wysadzając w powietrze bramy i ściany – rażeni ogniem broni maszynowej z dachów płonących budynków i wież kościelnych.W kolejnych dniach pierścień oblężenia zaciskał się coraz bardziej, jednak rebelianci wciąż zaciekle bronili miasta, podtrzymywani na duchu wiadomościami radiowymi z Saragossy, zapowiadającymi rychłą kontrofensywę. Burmistrz Belchite, Ramón Alfonso Trayero, odpowiedział następującą depeszą: „My, Hiszpanie z Belchite,żyjemy swoim rytmem i nie odczuwamy pośpiechu. Jeśli śmierć dotrze do nas jeszcze przed waszą odsieczą to ją należycie powitamy”. Kilka dni później zginął zabity przez eksplozję granatu moździerzowego. Frankistowskie lotnictwo starało się wesprzeć okrążonych, dokonując zrzutów amunicji, żywności, lekarstw i poczty oraz bombardując pozycje republikanów jednak opór obrońców w końcu osłabł, a ich sytuacja stała się beznadziejna. 5 września około 1300 pozostałych przy życiu żołnierzy i cywilów skupiło się w zrujnowanym ratuszu i kilku okolicznych domach, silnie ostrzeliwanych przez karabiny maszynowe, działa i czołgi. Wobec groźby podpalenia budynków załoga Belchite skapitulowała następnego dnia o świcie. Aby nagłośnić militarny sukces, rząd Republiki wysłał tam parę amerykańskich korespondentów wojennych: Ernesta Hemingwaya i Martę Gellhorn – jednak z ich relacji wyłania się raczej ponury obraz obróconego w ruinę miasta, którego ulice zaściełają setki płonących trupów (zdobywcy palili zwłoki poległych wrogów, aby zapobiec zarazie). Radość zdobywców nietrwała wszak długo już w marcu 1938 roku frankiści odbili Belchite. W okolicach miasta bronili się wtedy polscy ochotnicy z XIII Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego, zadając ponoć rebeliantom ciężkie straty KRAJOBRAZ PO BITWIE Po zwycięskim zakończeniu wojny gen.Franco podjął decyzję, by nie odbudowywać zrujnowanego miasta, lecz „po-zostawić je w niezmienionym stanie, na wieczną pamiątkę heroicznej obrony”. W decyzji tej można doszukiwać się również chęci posiadania symbolicznego monumentu o charakterze i znaczeniu podobnym do tego, jakie dla zwolenników Republiki miała baskijska Guernica, zniszczona przez lotnictwo rebelianckie w 1937 roku. Belchite było przy tym „gotowym”miejscem pamięci, pomnikiem, który nie wymagał czaso i pracochłonnej budowy. Nieopodal ruin w latach 1940–1954 wzniesiono natomiast El Nuevo Belchite– efektownie zaprojektowane osiedle nowoczesnych budynków, do którego prze-prowadzili się ocaleli mieszkańcy. Stało się ono symbolem powojennego dobrobytu i „narodowego zwycięstwa” nad „czerwonymi barbarzyńcami” uosabiającymi siły destrukcji i chaosu przy czym świadectwem działania tych ostatnich miały być ruiny starego Belchite. Na jego gruzowiskach wzniesiono monumentalny stalowy Krzyż Poległych oraz murowane mauzoleum z krucyfiksem i inskrypcją sławiącą obrońców. Po śmierci gen. Franco miejsce stopniowo traciło swą oficjalną, nacjonalistyczną i antyrepublikańską wymowę na rzecz rozpamiętywania tragedii wojny i jej ofiar po obu stronach frontu z mauzoleum zdjęto krucyfiks, a inskrypcję zasłonięto kamienną tablicą z apolitycznym tekstem." To tyle opisu miejsca. W następnym poście zamieszczę parę zdjęć.
  9. Karabiny maszynowe

    Ba! Dopiero teraz zrozumiałem co mieli na myśli czołgiści w bitwie pod Cambrai gdy wspominali, że poprzestrzeliwane osłony Lewisów sprawiały, że karabiny stały sie bezużyteczne z powodu przegrzania. W tym samym muzeum upolowałem też "Potato Digger".
  10. Francuski mediewista też się pogubił i nie znał terminu obowiązującego w średniowieczu? To co to za autorytet językowy i historyczny?
  11. Giertych vs . Teoria Darwina

    Kto to określił i zatwierdził? A ile waży atom tlenu? A uczono w tejże szkole języka polskiego? Ja czytałem szereg jego prac w oryginale i nie do końca jestem pewien czy można to nazwać teorią naukową. Podejrzewam, że ten wsiok potrafi czytać i nawet pisać bardziej poprawnie niż ci co go od wsioków wyzywają. A jaki kreacjonizm? Odwoła się do teorii luki czasowej?
  12. Do końca nie wiem czy była obowiązkowa. Miast było sporo, miały różne ustroje. Jedne podlegały niezależnym władzom miejskim, inne księciu czy królowi no i oczywiście żeby prowadzić działalność gospodarczą trzeba było mieć pozwolenie. Oczywiście niemałą rolę grały tu czynniki społeczno-polityczne. Władze (król, książę czy władze miejskie) które lekkomyślnie godziły się na tworzenie nowych warsztatów ryzykowały poważne zaburzenia spoleczne. Przecież jeżeli było za dużo warsztatów to zaczynały być problemy z zamówieniami i z pracą dla nich a to było już źródło konfliktów. No i pisałem wyżej że byli również rzemieślnicy niezrzeszeni. Mógł taki się trafić i w mieście. Jest tego ślad i u nas, przecież w naszym języku funkcjonuje słowo partacz a był to rzemieślnik niezrzeszony. Dzisiaj ma pejoratywny wydźwięk, według mnie niezasłużenie, chociaż znam przypadek że taki partacz budował komuś domek letniskowy. Wybudował, wziął tanio, tyle tylko że źle wymierzył fundamenty i na oko widać, ku utrapieniu włascicieli, że domek jest na planie tylko przypominającym prostokąt. Nie dziwię Ci się że się gubisz. napisałeś taką definicję franczyzy zgodę niezależnych przedsiębiorstw na działanie wg jednego, narzuconego przez franczyzodawcę, modelu i pod jedną marką. To jest jak najbardziej definicja przedsiębiorstw produkujących coś: tkaniny, buty, dzwony, miecze itp. Czyli mamy tu do czynienia z korporacją rzemieślniczą zwaną też cechem. Ona musiała produkować według narzuconeego modelu to znaczy w określony sposób. Na przykład tkaczom nie wolno było używać czółenka. (nie wierzą że zostało ono wynalezione w XVIII wieku, tylko pewnie wcześniej nie wolno go było używać). Natomiast dalej wymieniasz PiizzaHut, Biedronkę KFC itp. To wszystko zaś są korporacje handlowe, nie produkcyjne, a korporacje handlowe nazywa się gildiami. W międzyczasie piszesz o korporacji akademickiej, takie też istniały ale działały na jeszcze innych zasadach. Takie 3 w 1 to może istotnie przyprawić o zawrót głowy. To jest książka historyczna. W historii przewijają się takie pojęcia jak cechy korporacje, gildie itp bez nich historia nie może się obejść ale historia to nie tylko te pojęcia. Zresztą słowo franchise wzięte z XII wieku oznaczające  1  VXLiberté, indépendance. ◆ ANCIENNTDroit (privilège, immunité, etc.) limitant l'autorité souveraine au profit d'une ville, d'un corps, d'un individu. Wolność, niezależność, przyznanie pewnego przywileju, można zastosować do cechu rzemieślniczego, bo ktoś pozwala prowadzić mu działalność gospodarczą, kierować się własnymi prawami. Pasuje do różnych korporacji: gildii, cechu rzemieślniczego czy jakiejs korporacji akademickiej. Pewnie tak. Ja w każdym razie od niedawna to słowo słyszę. Trochę mnie zastanawiało ale bez przesady. Teraz dopiero zaczynam rozumieć skąd się ono wzięło.
  13. Na pierwszy rzut oka bardzo przypomina - 1:26 https://www.youtube.com/watch?v=gTRf8LCOhBY W Polsce zdaje się w chwili wejścia AK-47 pepesze sukcesywnie "utylizowano", najdłużej utrzymała się w służbach milicyjnych.
  14. Według przywołanego autora całkiem inaczej: niewiele robię ale wiele mi się należy.
  15. II WŚ, a nowa broń

    Otto Friedrich Rank zajmował się głównie badaniami z zakresu fizjologii, będąc kierownikiem Instytutu Fizjologii Ogólnej i Wojskowej (Institut für Allgemeine und Wehrphysioloige), miał jednak na swym koncie szereg wynalazków, jak gogle dla motocyklistów czy hełmy dla żołnierzy Afrikakorps. Pośród nich miał być rodzaj wizjera ułatwiający wykrywanie sztucznej zieleni (czyli użycia odzieży maskującej). Zna ktoś szczegóły tego ustrojstwa?
  16. Karabiny maszynowe

    Muszę przyznać, że bardzo ciekawie zrobiona ekspozycja. Ciekawy pomysł z tym pokazaniem broni rozłożonej na części.
  17. Nie można. To nie jest tekst źródłowy z okresu średniowiecza, co więcej w tym tekście nie pada słowo: "franczyza", to nie wiem co nam objaśnia euklides tym tekstem i na co jest to dowód? Na meandry myśli euklidesa? Proszę wskazać opracowanie historyczne czy pracę naukową gdzie autor napisał, że cechy to inaczej "franczyza". To euklides nawet nie wie z jakiego to wydania książki przywołuje własne tłumaczenie tekstu? A tak na marginesie, dobrym obyczajem jest podanie oryginalnego tekstu i potem dopiero podanie własnego tłumaczenia dla tych co nie znają francuskiego. Ja akurat; z doświadczenia forumowego; mam duże zastrzeżenia do pamięci euklidesa i wierności jego notatek z jego lektur i wolałbym je konfrontować z tekstem oryginalnym. Można się zorientować, że dawno euklides tej książki nie miał w ręku. Ta książka nie nosi takiego tytułu i nie była wydana w latach 60., kiedy była pisana nie wiem, a euklides - wie? Wydano ją w 1978 roku i jak najbardziej wówczas taki termin był znany we Francji jako że tego typu działalność gospodarcza w tym kraju znana była od lat trzydziestych a jej pełny rozwój to początek lat siedemdziesiątych XX wieku. Zatem, albo pan Favier był głupcem niewidzącym rzeczywistości albo taką cechę przypisuje mu euklides. Stawiam na to drugie. "Dans les années 1930, simultanément aux États-Unis et en France, quelques pionniers lançaient les bases d’un système d’association qui allait, par la suite, donner naissance au concept de franchise. En effet, dès cette époque, Jean Prouvost, qui dirige la Lainière de Roubaix, veut installer un réseau de distribution. Il charge, un jeune polytechnicien, Philippe Bourguignon, de mettre en place une chaîne de magasins. Les détaillants indépendants seront liés par un contrat leur garantissant l’exclusivité des produits comme de la zone géographique. La franchise, stratégie de développement, était née. En moins de dix ans elle allait permettre aux laines du Pingouin d’établir une chaîne de 350 franchisés. Par un curieux hasard, de l’autre côté de l’Atlantique, les rigueurs et les contraintes de la loi Antitrust obligent dès 1929 les constructeurs automobiles à imaginer de nouveaux systèmes de distribution, la propriété des points de vente leur étant interdite. Aussitôt, le directeur commercial de General Motors travaille avec les juristes de la société sur un nouveau type de contrat évitant cet écueil. Associant des revendeurs indépendants, le premier contrat de franchise était mis au point, marquant le début d’une rapide expansion. Le grand développement Si en France, il faut attendre le début des années 1970 pour assister à la multiplication des enseignes...". /"L'histoire et l'évolution"; tekst dostępny na stronie: www.franchise-fff.com/
  18. Yesterday
  19. Chyba jest, przynajmniej dla mnie. Choć w jakiś sposób owo pojęcie "rezydenta" należałoby sprecyzować. Rezydent zamieszkiwał w magnackim pałacu, na szlacheckim dworze, a na koniec w inteligenckim domu czy wręcz mieszkaniu, i oczekiwał noclegu, wiktu i opierunku (potem już tylko obiadu), bo z właścicielem łączyły go pewne więzy - pokrewieństwa, przyjaźni, zasług - czasem te dwa ostatnie dotyczyły jego przodków. Z panem domu nie był związany jakąkolwiek umową. W zasadzie robił, co chciał i niby mógł nic nie robić - darmozjad taki. Taki jest stereotyp i pewnie do niego nawiązano w powyższych wypowiedziach. A realia? Nie, w większości przypadków (mówię teraz o XIX i XX wieku) - żaden darmozjad. Ich rola tym się różniła od roli służby, że polecenia zaczynały się od "pan/pani" i kończyły "proszę". Oraz że z państwem jadali przy stole. Za to nie dostawali wynagrodzenia, poza noclegiem, wiktem i opierunkiem. Służba otrzymywała jeszcze jakieś pieniądze. I teraz stosunek inteligenta do kraju był bardzo zbliżony do stosunku, jaki rezydenci dworscy zajmowali wobec dworu. Przepraszam - czyli jaki? Niewiele robię i niewiele mi się należy? Może coś w tym jest, ale chyba wymaga jakiegoś rozwinięcia. To u kogo pracował ten wcześniejszy inteligent? No właśnie? Może był na państwowej posadzie, może miał własne przedsiębiorstwo, może pracował w jakiejś firmie, i może część tych firm była własnością obcego (zagranicznego?) kapitału. Ale nadal nie rozumiem, dlaczego nawet ci inteligenci, zatrudnieni w firmach, należących do obcego kapitału, mieli by być jego rezydentami?
  20. No właśnie. Przynależność do cechu w Średniowieczu była na terenie miast obowiązkowa, podczas gdy przynależność do współczesnych sieci franczyzowych jest dobrowolna, można także z takiej sieci wyjść. Trochę się gubię. Raz Euklides dowodzi, że wyrazu "franchise" używano już w Średniowieczu i franczyzą były średniowieczne cechy, a za chwilę, że w latach 60. XX wieku nikt tego słowa nie używał i że jest to jakaś nowomowa z jakiejś ustawy. Z tego, co wiem, słowa "franchise", "franchising", "franchisee" i "franchisor" upowszechniły się we współczesnym znaczeniu w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych. Głównie za sprawą Coca-Coli. Odnoszę wrażenie, że napój ten był dobrze znany Francuzom w latach 60., zatem i zjawisko franczyzy - we współczesnym rozumieniu tego słowa - powinno być autorowi owej publikacji znane. I zapewne świadomie go nie użył. Choć jak jest to określane we Francji - nie wiem. W Polsce o używaniu słowa "franczyza" zamiast "franchizing" zdecydowała Rada Języka Polskiego w 2001 http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=648:franczyzna-franczyza-i-inne&catid=44&Itemid=145 . Choć trzeba stwierdzić, że proponowany tam jest także wyraz "franczyzna", który się raczej nie przyjął i w Słowniku Języka Polskiego tego wyrazu brak.
  21. Karabiny maszynowe

    Mam nowe łupy z muzeum w Burgos. Chciałem gdzieś je wstawić i nie znalazłem tematu który by mi pasował. Jest kupa zdjęć karabinów maszynowych rozproszonych na forum ale nie ma jednego zbiorczego tematu . Niektóre typy tej broni były używane w kilku wojnach na przestrzeni niemal 100 lat i jakoś wymykają się forumowej chronologii. Dlatego postanowiłem umieścić ten temat w dziale ogólnym. Na początek trzy zdjęcia gablotek poglądowych z karabinami rozłożonymi na części. Dzięki nim zrozumiałem ideę działania karabinu Lewis. Niestety, mimo, ze spędziłem przed gablotkami z kwadrans nie udało mi się zrobić satysfakcjonującego mnie zdjęcia. Odblaski od lamp prześladowały mnie niezależnie od kąta pod jakim się ustawiałem.
  22. Last week
  23. Jest jednak pewna różnica między Polską a krajami Dalekiego Wschodu. Ta różnica - to niesamowita pracowitość społeczeństw tych krajów, od Korei przez Japonię i Chiny po Wietnam. Dlatego tak śmieszne było hasło Wałęsy: "Zbudujemy drugą Japonię", rzucone w czasach "karnawału Solidarności". Polecam książkę Osmańczyka pt. "Sprawy Polaków". W tym eseju, napisanym w roku 1945, autor twierdzi, że Polska - występując po stronie zwycięzców - wygrała wojnę. Uzyskała to na drodze militarnej. Ale jest problem, aby teraz wygrać pokój. A żeby wygrać pokój - to trzeba innych pokonać pracą. Autorowi chodziło głównie o Niemcy. Osmańczyk, urodzony jako obywatel Niemiec, dobrze znał umiejętności społeczeństwa niemieckiego w zakresie sprawnej, wydajnej pracy. Dlatego podkreślał, że pokonanie Niemców pracą - to dla Polski wielkie wyzwanie. Czy Polska sprostałaby temu wyzwaniu, gdyby po roku 1945 znalazła się w strefie wpływów mocarstw zachodnich?
  24. Że sprowadza żywność to chyba nic nowego. A cukier musiala sprowadzić bo musi się wywiązać z dostawy do Chin 400 tys ton i trochę im brakło ze względu na słabe zbiory. Z kawą może tak samo.
  25. Można się zorientować na podstawie takiego opisu wziętego z książki Jean Favier "Filip IV Piękny" a dotyczącego produkcji tkanin co było wówczas źródłem bogactwa wielu miast. Jakość produktów opuszczających te miasta [flandryjskie] była dobra były one jednak jednostajne. Tkaniny i ich kolory były stale takie same. Normy korporacyjne były surowe, nie tolerowały jednak u producentów, żadnej pomysłowości. Wykorzystywali to inni, którzy wystawiali na sprzedaż swoje wyroby, były to przeważnie wiejskie warsztaty z Flandrii, Normandii, Langwedocji. Ich wyroby, choć nie tak doskonałe, to jednak urozmaicone i dogadzające gustom klienteli. Produkowali tkaniny lżejsze, co pozwalało na szycie, coraz modniejszych wówczas, obcisłych ubrań. Byli trudnym do zgryzienia orzechem dla mistrzów tkackich z wielkich miast. Trzeba tylko pamiętać że wszyscy rzemieślnicy w miastach flandryjskich byli zrzeszeni w cechach, zwanych inaczej korporacjami a podstawą ich działalności gospodarczej były przywileje nadane im przez miasto czy jakiegoś możnego i spisane na czymś co nazywano również Carte de franchise. Autor nigdzie nie nazywa cechów czy korporacji franczyzami bo książka była pisana chyba w latach 1960-tych a wówczas pewnie nikt takiego słowa nie używał i jest to jakaś nowomowa użyta zapewne przy pisaniu jakiejś ustawy.
  26. To proszę zacytować fragment opisujący średniowieczną Flandrię gdzie napisano, że cechy to to samo co franczyza. Nie musi, ale jest dobrym obyczajem by udowodnić na źródle z epoki takie a nie inne stwierdzenie.
  27. Nie ma odrębnego tematu o Kubie, są o Fidelu Castro i ew. następcy. O tym jakim ten kraj był (ji est) w tychże wątkach i podobnych długo i namiętnie się spieraliśmy. Dziś a dla tego kraju bardzo istotną jet sytuacja w Wenezueli, która w zasadzie subsydiowała kubańską gospodarkę poprzez dostawy ropy i jej pochodnych. Zawirowania, a raczej całkowita destabilizacja sytuacji w Wenezueli spowodowała problemu na wspomnianej wyspie. Oto zaczęto racjonowanie niektórych produktów żywnościowych, a przynajmniej tak stwierdzono w niepodpisanej notatce prasowej w "Polityce" (nr 21, 22.05.-28.05.2019, s. 11). Problemy kubańskie można oczywiście wiązać z sankcjami nałożonymi przez USA na Wenezuelę, ale czy USA blokują też eksport kubańskich produktów do innych krajów? Nie bardzo bowiem mogę zrozumieć jak zaistniała taka sytuacja: "10-milionowa Kuba musi sprowadzać dwie trzecie żywności, w tym nawet cukier i kawę, z których zawsze słynęła"?
  1. Load more activity
×

Important Information

Przed wyrażeniem zgody na Terms of Use forum koniecznie zapoznaj się z naszą Privacy Policy. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.