Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Jarpen Zigrin

Młodzież i subkultury w PRL

Rekomendowane odpowiedzi

Oj nielatwo bylo wchodzic w jakies subkultury,nielatwo.Po pierwsze juz oryginalne dzinsy kosztowaly fortune.Z muzyka tez by byl niezly koszmar, gdyby nie calkowicie legalne piractwo.Przypominam,ze zarobki miesieczne siegaly jakies 30 $,a wiec zakup plyt oryginalnych dla zwyklego czlowieka to byl kosmos.Wychodzily prawdzie plyty licencyjne,nawet pozniej coraz lepiej wydawane.Taki np.Dead Kenedys powinienes pamietac,nawet wkladke mial w srodku jak oryginal :) ,ale generalnie bylo tego malo.I tu pomocna dlon wyciagalo do nas radio.Taki np.pan Gaszynski prezentowal plyte,podawal tytuly(a nawet uprzejmie je tlumaczyl)i czasy poszczegolnych utworow,a potem nastepowalo odtwarzanie.Pozniej kolejna strona i informacja kiedy,o ktorej i z jaka kolejna plyta sie zapoznamy.Dysponujac magnetofonem Kasprzak wszystko to mozna bylo sobie ladnie nagrac.

Jezeli Lancasterze o punk rocka chodzi to Ci sie pochwale,ze chyba w 1985 roku zaliczylem koncert UK Subs.No i wreszcie mielismy(i mamy) w Gdansku nasze wspaniale Po Prostu.Ze Szczepanem(i reszta) zreszta jako mieszkancy Gdanska-Wrzeszcza sie znalismy i nadal sporadycznie spotykamy.

Co do subkulturowych animozji to raczej jakos szczegolnych walk nie pamietam.Znalem(i znam nadal) wielu ludzi bedacych zarowno skinheadami jak punkami.Wszystko to byli bardzo ciekawi faceci z ktorymi sie do dzisiaj chetnie widuje przy kuflu dawne czasy wspominajac.Niby gdzies ktos sie pobil,a pozniej wszyscy sie w niedziele spotykali pod Sw.Brygida przepychajac z rozmaitymi funkcjonariuszami.I nie mialo wiekszego znaczenia,ze ten to lysy kibic,a tamten ma wlosy na cukier,bo i Waluszko z anarchistami sie tu regularnie zjawial.

Ha , bo ty Mariusz w Wielkim Mieście żyłeś nie na górniczo-hutniczym zadupiu :huh: , ale ja miale większy dostęp do tanich jansow z Burde , sorrki Bundesrepubliki , co do animozji owszem kultowo od czasu do czasu trzeba było się po osiedlu ( ach te blokowiska , wspomnienia ) przegonić bo tak podobno na zachodzie robią , ale bez większych szkód , co dziwne granice miedzy subkulturami były płynne sam bylem skinem , punkiem , depeszowcem .

O dziwo nigdy nie spotkałem się z narkotykami w ww subkulturach ( w LO ) , pierwszy raz marihuanę "zobaczyłem" w akademiku w Warszawie :blush:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciekawa uwaga.Jak sie teraz zastanowie to poznalo sie sporo ludzi z rozmaitych srodowisk,a z biegiem lat niestety wielu z nich juz odeszlo.Przyczyny rozmaite:wypadki,marskosc watroby,a glownie rak.Nie pamietam jednak,aby ktos z moich znajomych zmarl z przedawkowania czy na AIDS.Inna sprawa,ze w kregach takie problemy majacych sie raczej nie obracalem.

Co do obowia to obowiazkowe byly glany rumunskiej produkcji.Ciezkie jak diabli,latem goraco,zima zimno,ale wizualnie trzymaly norme.Dymalem po miescie w tych koszmarnych buciorach z dumna mina,stopy sobie niszczac.Dopiero pod koniec lat 80-tych skutkiem wielkich finansowych poswiecen sprawilem sobie autentyczne martensy.Byl przy okazji maly szok cywilizacyjny.

Jak sobie przypomne to sie w glowe pukam,dzis sie czlowiek cieszy,ze moze beztrosko przez prawie polowe roku chodzic w japonkach :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W Instytucie Kryminalistyki i Kryminologii Akademii Spraw Wewnętrznych powstało ciekawe opracowanie pt. "Nielegalne organizacje i grupy młodzieżowe w Polsce w latach 1980-1982" napisane prze: płk. Czesława Grzeszyka, płk. Mariana Kijowskiego, mjr. Andrzeja Pepłońskiego i ppłk. Klemensa Stępniaka, druk ukończono w czerwcu 1985 roku.

Tamże ciekawy fragment:

"Analiza środków represyjnych, stosowanych w zależności od charakteru i orientacji politycznej organizacji młodzieżowych, świadczy o tym, że w całym niemal kraju zdecydowanie bardziej radykalne działania podejmowano wobec członków grup o orientacji 'niepodległościowej' lub stanowiących kontynuację ekstremistycznych dążeń NSZZ 'Solidarność'. W toku dochodzeń z reguły stosowano areszt tymczasowy, a rozprawy sądowe kończyły się wyrokami skazującymi. Natomiast w stosunku do większości organizacji o charakterze terrorystycznym lub faszystowskim stosowano częściej środki profilaktyczne - rozmowy z udziałem rodziców, przedstawicieli szkoły i kuratorium".

Wychodzi na to, że w PRL bezpieczniej było być osobą zakwalifikowaną jako faszysta, czy terrorysta niż jako osoba powiązana z Solidarnością.

Ciekaw jestem komentarza: janceta czy Bruno Wątpliwego...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Aby sensownie wypowiedzieć się w sprawie pracy panów pułkowników i majorów, należałoby wiedzieć trochę więcej, np. - czy uważali oni powyższe za praktyką właściwą. A przede wszystkim, jak wyglądała "baza źródłowa", na której się opierali.

To jest, jak wyglądały np. w latach 1980-1982 młodzieżowe organizacje terrorystyczne i faszystowskie, których autorzy nie podciągali pod szyld "niepodległościowo-solidarnościowy". Ile demonstracji faszystów polskich musiało rozganiać ZOMO, ilu ZOMO-wców przy tym oberwało kamieniami, ile ton trotylu zebrali polscy islamscy terroryści w tym czasie, ilu milicjantów rozbroili faszyści, a przede wszystkim - jakie były realne szanse, aby polscy faszyści i terroryści wezwali polską, rwącą się do czynu młódź lat 80., na barykady itp. itd.? Jakie stanowili zagrożenie dla ówczesnego porządku społecznego i systemu ustrojowego?

Jak będziemy dysponowali powyższymi danymi, można się zastanawiać. A tak, to można odwoływać się jedynie do zdrowego rozsądku i własnych doświadczeń. Osobiście w młodości znałem jednego polskiego faszystę, który miał zresztą w środowisku zasłużoną opinię idioty (i poza malowanie swastyk na ławce chyba nie wyszedł). Terorystów apolitycznych znałem tylko od saletry z cukrem wrzuconej do śmietnika. Natomiast chętnych do rzucenia doniczką w milicjanta - całe masy. Gdybym był na miejscu ówczesnych władz, oczywiste byłoby, że najbardziej przejmowałbym się tymi ostatnimi. Zresztą chyba każda władza, autorytarna lub nie, przede wszystkim zajmuje się tym zagrożeniem, które jest dla niej bardziej realne, czy groźne. Tow. Mijal też był jakimś zagrożeniem, ale pewnie zajmujący się nim SB-cy zwijali się za śmiechu.

W sumie jestem ciekawy tych młodzieżowych terrorystów. Panowie podali jakieś przykłady?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W sumie jestem ciekawy tych młodzieżowych terrorystów. Panowie podali jakieś przykłady?

Coś mi się wydaje, że pod tymi "poważnie brzmiącymi" określeniami kryją jakieś grupy wyrostków, co to się nawzajem czasem pobiły czy narozrabiały na zasadzie zauroczenia jakimś "subkulturami". Bo jakoś nie przypominam sobie wtedy jakiś problemów ze zorganizowanymi "faszystami" czy "terrorystami".

Faktycznie z zasady wystarczyło dać "gówniarzerii" pałą po grzbiecie i zaprowadzić do szanownych rodzicieli, aby poprawili pasem na goły tyłek. Bo raczej groźnie to nie było - wszak jak pamiętam nawet podczas bójek między różnymi "antagonistami" w miarę zachowywano umiar w "środkach walki", użycie "niebezpiecznych przedmiotów" nie było nazbyt powszechne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Też tak przypuszczam. "Faszystę" przebierającego się w mundur SS-manna, przerobiony z kolejarskiego i malującego swastyki w ubikacji wystarczyło zapewne - co do zasady - zaprowadzić do nauczyciela, czy rodzica. Który wytłumaczył gruntownie, co, jak i dlaczego.

A są to wczesne lata osiemdziesiąte, gdy istotna część nauczycieli, rodziców i dziadków jeszcze pamięta na własnej skórze, co wyrabiali Niemcy w czasie wojny. Także reakcja mogła być rzeczywiście bardzo nieprzyjemna, z pasem włącznie.

Terroryści mnie trochę zastanawiają, bo o ile "faszyści" w ówczesnej przyrodzie śladowo występowali, to np. islamskich, młodzieżowych terrorystów sobie nie przypominam. I - jeżeli już - był to chyba poziom saletry z cukrem. W każdym razie interesujące byłoby dowiedzieć się, co autorzy ww. książki tym pojęciem określają i jak charakteryzują zjawisko oraz jego skalę.

Z punktu widzenia ówczesnej władzy młodzież, radykalizująca się, garnąca pod skrzydła szeroko rozumianej "S", była zjawiskiem o wiele groźniejszym. Z potencjalnymi skutkami, aż do wybuchu niepokojów społecznych na wielką skalę i zaangażowania życzliwych oraz chętnych do pomocy w dziele obrony systemu, sąsiadów z wschodu, zachodu i południa - włącznie.

A przy tym zaprowadzenie do rodziców często pewnie w tym wypadku by nie wystarczyło, bo takowi mogli mieć zdanie podobne do młodziana.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Też tak przypuszczam. "Faszystę" przebierającego się w mundur SS-manna, przerobiony z kolejarskiego i malującego swastyki w ubikacji

(...)

Noo, poza działalnością artystyczną w postaci malowania w ubikacji, zdarzały się wypadki innego rodzaju aktywności artystycznej: w postaci wycinanek. Innymi słowy, były wypadki wycinania swastyk na policzkach tych, których uznano za przeciwników.

Oczywiście z punktu widzenia trwałości ustroju, żadna z tego typu grup nie stanowiła zagrożenia. Oczywiście większość grup trudno traktować poważnie patrząc na to jakie sobie cele stawiały (np. porwanie samolotu, wywołanie powstania itp.), czy jak się nazywały...

kto poważnie potraktuje organizacje: Bojownicy Chrystusa Króla - Faszyzm - Solidarność (Białystok), Związek Walki o Niepodległość (Chojnice), Ruch Oporu Podziemia-Solidarność (Warszawa), Tajna Organizacja Faszystowska (Wałcz), Siły Zbrojne Polski Podziemnej (Warszawa i Grodzisk Mazowiecki), Kontrorganizacja Tajnej Armii Krajowej (Szczawnica), Faszystowska Armia Odrodzenia (Zduńska Wola), Narodow-Polityczna Organizacja Wychowawcza NAPOLI (Starogard Gdański), Skrzaci vel Chwasty (Wałbrzych), Faszystowska Armia Odnowy (Grudziądz), OX (Chojnice), SS-mani strzelający (Kępno), Faszystowska Elita Szerzenia Terroryzmu (Karbów) itp. Niektóre grupy; jeśli wierzyć rozpoznaniu; były całkiem duże, np. : 40-osobowe we Wrocławiu i Chełmie, 31-osobowa w Wałbrzychu, 20-osobowa w Starogardzie Gdańskim.

Trudno się jednak zgodzić, ze zdaniem Razorblade1967, że nie było to groźne i zachowywano umiar.

(...)

Bo jakoś nie przypominam sobie wtedy jakiś problemów ze zorganizowanymi "faszystami" czy "terrorystami".

(...)

Bo raczej groźnie to nie było - wszak jak pamiętam nawet podczas bójek między różnymi "antagonistami" w miarę zachowywano umiar w "środkach walki", użycie "niebezpiecznych przedmiotów" nie było nazbyt powszechne.

To kwestia co rozumie się przez "problem"...

Czy problemem jest np. zabójstwo milicjanta? A próba zastrzelenia dzielnicowego? Napad z bronią na taksówkarza (woj. toruńskie) celem ucieczki do RFN?

(...)

I - jeżeli już - był to chyba poziom saletry z cukrem

Ano niekoniecznie...

"Szczególnie niebezpieczne są przypadki popełnianej przez nieletnich i młodocianych kradzieży broni palnej, amunicji, materiałów wybuchowych itp. oraz włamań i napadów dokonanych w celu ich zdobycia. W latach 1980, 1981 i w I półroczu 1982 r. zarejestrowano 19 przestępstw tego typu...".

/tamże, s. 421/

Czy zatem groźną może być grupa, która pośród swych celów umieszcza np. likwidację milicjantów, zdrajców narodu, czy choćby nawet porwanie taksówki celem ucieczki na Zachód? Oczywiście uwzględniając, że dysponuje materiałami wybuchowymi i np. takimi narzędziami jak:

- pistolet P-64 (październik 1980; Sieradz)

- dwa karabinki sportowe kbks i 5 tys. sztuk amunicji (sierpień 1980; Częstochowa)

- pistolet TT z magazynkiem i amunicją (grudzień 1980; woj. tarnobrzeskie)

- pistolet, dwa magazynki i 12 szt. amunicji (sierpień 1980; woj. bydgoskie)

- dwa pistolety P-64, cztery magazynki, 24 szt. amunicji (listopad 1981; Jeziorany)

- trzy pistolety P-64 i amunicję (luty 1982; Otmuchów)

... ...

Aby sensownie wypowiedzieć się w sprawie pracy panów pułkowników i majorów, należałoby wiedzieć trochę więcej, np. - czy uważali oni powyższe za praktyką właściwą. A przede wszystkim, jak wyglądała "baza źródłowa", na której się opierali.

(...)

A co może być podstawą badań funkcjonariuszy z Instytutu Kryminalistyki i Kryminologii ASW?

Podstawą opracowania były:

- informacje z Wydziału Nauki i Oświaty KC PZPR

- informacje z Komitetu Warszawskiego PZPR

- dane resortu oświaty i wychowania

- dane statystyczne, głównie resortu spraw wewnętrznych

- analizy spraw operacyjnych prowadzonych przez KG MO i MSW

- analizy postępowań karnych

- inne materiały źródłowych MSW i KG MO.

Co do szerokości badań, analizie poddano 102 organizacje, wliczając w to grupy nieformalne.

Terroryści mnie trochę zastanawiają, bo o ile "faszyści" w ówczesnej przyrodzie śladowo występowali, to np. islamskich, młodzieżowych terrorystów sobie nie przypominam. I - jeżeli już - był to chyba poziom saletry z cukrem. W każdym razie interesujące byłoby dowiedzieć się, co autorzy ww. książki tym pojęciem określają i jak charakteryzują zjawisko oraz jego skalę.

(...)

A jak terroryzm to musi być islamski?

Jeśli chodzi o przyjętą typologię, autorzy opracowania wyróżniali organizacje:

- faszystowskie i neofaszystowskie

- terrorystyczne

- sabotażowo-dywersyjne

- solidarnościowe

- kapeenowsko-korowskie

- propagandowe

- prowokacyjno-destrukcyjne

- mieszane.

Jak sami autorzy stwierdzają większość (siedemdziesiąt pięć) spośród badanych grup miała charakter niejednorodny.

Co do organizacji zaklasyfikowanych jako terrorystyczne to wyróżniono takich czterdzieści osiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Trudno się jednak zgodzić, ze zdaniem Razorblade1967, że nie było to groźne i zachowywano umiar.

[...]

To kwestia co rozumie się przez "problem"...

Czy problemem jest np. zabójstwo milicjanta? A próba zastrzelenia dzielnicowego? Napad z bronią na taksówkarza (woj. toruńskie) celem ucieczki do RFN?

Wybacz, ale odnoszę jednak wrażenie - że w zacytowanym przez Ciebie wcześniej fragmencie (do którego się bezpośrednio odnosiłem) czyli:

"Natomiast w stosunku do większości organizacji o charakterze terrorystycznym lub faszystowskim stosowano częściej środki profilaktyczne - rozmowy z udziałem rodziców, przedstawicieli szkoły i kuratorium".

... nie chodziło o zbrojne grupy o charakterze bandyckim, czym w rzeczywistości były te "organizacje" o "ładnych nazwach". Przecież morderców sierż. Karosa (bardzo znana swego czasu sprawa, którą doskonale pamiętam bo bardzo bulwersująca i nagłośniona - a tak bardzo właśnie dzięki temu, że była odosobniona, szokująca itd.) potraktowano jak zwyczajnych młodocianych bandytów, którymi w rzeczywistości byli (w sumie "zabawne" było wypuszczenie tych morderców w 1989) i nikt nie traktował tego rodzaju przestępstw "środkami profilaktycznymi" w postaci rozmów. Zresztą nawet w cytowanym fragmencie jest wyraźnie napisane "w stosunku do większości" - co nie wyklucza stosowania "poważnych środków" w stosunku do przypadków odpowiednio "poważnych". Podobnie z powagą traktowano porwania samolotów do Berlina Zachodniego - przydzielając nawet na pokład uzbrojoną ochronę i w sumie rozwijając formacje AT. Można nawet powiedzieć, że wtedy stworzyliśmy nasze własne formacje AT na wzór "zachodni" - oczywiście z poprawką na "siermiężność" środków w PRL. Tak więc to co należało to traktowano odpowiednio "poważnie".

Zresztą tak naprawdę miarą skali "problemu" - jest faktyczne zagrożenie dla obywateli, a te było niewielkie. Prawdopodobieństwo bycia ofiarą napadu ze strony takich "grup" było bardzo małe, znacznie mniejsze niż potem w latach 90-tych. Ta "większość" faktycznie ograniczała się do "malowania w kiblach" i co najwyżej bójek pomiędzy antagonistami (z raczej sporadycznym użyciem bardziej zabójczych przedmiotów), zresztą dużo mniej groźnych niż dzisiejsze "wyczyny" choćby band narodowców (co ostatnio można było obserwować) czy takich kibiców piłkarskich (zwanych "kibolami") na stadionach i poza nimi. Choć oczywiście "apogeum" to była pierwsza połowa lat 90-tych, kiedy to faktycznie takie "nieformalne grupy" poczynały sobie "dzielnie", a siły porządkowe nie nadążały z przestawieniem się właśnie od niegroźnej przestępczości do tej bardzo groźniej, bo zorganizowanej.

Skala zagrożenia dla przeciętnego obywatela była jednak znikoma (już prędzej Ci piwnicę okradli niż napadli na ulicy) - stąd "problem" trudno uważać za "poważny" choć oczywiście występował, bo przypadki bandytyzmu są wszędzie, jakiś "terroryzm" też się trafia prawie wszędzie - i te są oczywiście poważne. Ale ogólna poczucie bezpieczeństwa było dużo wyższe (ludzi nie bali się wychodzić nocami z domu) niż w latach bezpośrednio po zmianach ustrojowych - a to po prostu wiązało się ze znikomym prawdopodobieństwem bycie dotkniętym taką przestępczością.

Cytowany przez Ciebie fragment najprawdopodobniej odnosi się właśnie do tej zdecydowanej większości reprezentujących różne "subkultury", które z zasady nie popełniały poważniejszych przestępstw, a raczej te drobne - kwalifikowane jako wykroczenia i stąd taka, a nie inna reakcja organów porządkowych. Jak napisano "w stosunku do większości".

Edytowane przez Razorblade1967

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
wycinania swastyk na policzkach tych, których uznano za przeciwników.
Oczywiście uwzględniając, że dysponuje materiałami wybuchowymi i np. takimi narzędziami jak:

- pistolet P-64 (październik 1980; Sieradz)

- dwa karabinki sportowe kbks i 5 tys. sztuk amunicji (sierpień 1980; Częstochowa)

- pistolet TT z magazynkiem i amunicją (grudzień 1980; woj. tarnobrzeskie)

- pistolet, dwa magazynki i 12 szt. amunicji (sierpień 1980; woj. bydgoskie)

- dwa pistolety P-64, cztery magazynki, 24 szt. amunicji (listopad 1981; Jeziorany)

- trzy pistolety P-64 i amunicję (luty 1982; Otmuchów)

Czy mam rozumieć, że to są przykłady tych grup młodzieżowych, wobec których zastosowano jedynie rozmowy z rodzicami?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.