Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Andreas

Budziszyn 21-28. 04. 1945r.-największa klęska Polaków?

Rekomendowane odpowiedzi

ak_2107   
Jak powinniśmy wspominać tę bitwę? Kim dla nas powinien być ten, ''który kulom się nie kłaniał''? Jaki powinniśmy mieć stosunek i szacunek do tej bitwy? Czczić ją jako zwycięstwo? Okryć się w żałobie w pamięci o tej klęsce? Co powinniśmy zrobić z takim historycznym fantem?

Budziszyn jest aktualnie przede wszystkim okazja do oplucia Swieczewskiego i zdewazuowania

udzialu "Armii Berlinga" w II WS.

A do calej historii odnosic sie chyba nalezy tak samo jak np. do kampanii wrzesniowej. Czy innej.

Mniej lub bardziej udanej.

O ile sobie przypominam to nawet za glebokiego peerelu nie bylo takiego opluwania ( mniej lub bardziej

nieudolnych) dowodcow Wrzesnia jak to dzisiaj neoendeckie prawczkowe histeryki i niehisteryki

w stosunku to "nieprawidlowych" Polakow praktykuja.

Zalosne.

Tak jak to pytanie:

Co powinniśmy zrobić z takim historycznym fantem?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andreas   

Co jest żałosne? Dziś 99 % Polaków nawet nie ma zielonego pojęcia o tej bitwie. Nie pojawiło się żadne sensowne opracowanie na ten temat. Jedyną książką jest cały czas komunistyczny ''Budziszyn'' Kaczmarka, wypaczony i pozbawiony najmniejszych wartości historycznych. Powtarzamy się w obchodzeniu rocznic tych samych bitew, zapominamy o bitwach LWP, zapominamy o 7 700 poległych i zaginionych żołnierzy gdzieś tam, na polach Łużyc...

A Świerczewski nie zasłużył nigdy na nic innego, jak na oplucie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ak_2107   

Po pierwsze

Temat "kolaboranckich" zolnierzy nie jest aktualnie zbyt modny, chyba ze w kontekscie ukazania

komunistycznych bezecenstw. Aktualnie rzad dusz sprawujacy na propozycje uglosnienia tej historii czy jakichs obchodow wystawia Ci najwyzej dolna czesc plecow. Do pocalowania.

Po drugie

wspomniana lekture pies z kulawa noga zna. Znacznie popularniejsza jest

aktulna wersja z polskiej wiki - zreszta Ty sa czerpiesz swa wiedze garsciami nie z peerelowskiej gloryfikacji tej bitwy tylko z rodzimych plwocin rodem z RP trzy i pol.

Po trzecie

Bitwa jak bitwa

a czy Rydz Smigly albo inny Bor Komorowski by ja inaczej rozegral ??? Nie wiem.

Wiem za to, ze nie warto dyskutowac w temacie, czy o temacie z kims, kto z gory twierdzi,

ze glowny aktor na oplucie zasluguje. To jest podobno forum historyczne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andreas   

O, wypraszam sobie.

Od tego zacznijmy, że nie uważam, bym mógł nazywać tego drania Polakiem. Zgłosił się na ochotnika na front na wojnie z Polską w 1920r., do Polski nie wrócił, w 1941r. dzięki jemu wybitnemu dowodzeniu zginęło 10 000 ludzi z 248. DP(prawie 100 % stanu osobowego), znany bł ze swojego ekstrawaganckiego zachowania: zawsze maił dwa pistolety Walther, z których zwykł rozstrzeliwać ''tchórzy'' i ''defetystów''. Bywało w Hiszpanii, że pijany w trzy siedzenia, chodził nago, jednak z wspomnianymi pistoletami, po jednym na rękę. Sam major Torno-Ornowski powiedział, że chyba ''dowodził w pijanym widzie''.

Secundo: nieprawda. Wiedzę czerpię z kilku różnych źródeł, począwszy od wspomnianego Kaczmarka, poprzez kilka innych książeczek(''Tygrysy'', BKD itd.) a skończywszy na kilku stronach internetowych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Albinos   

Panowie, uprasza się o spokój :D Nie chcecie rozmawiać rzeczowo, to przynajmniej darujcie sobie wzajemne złośliwości, ani to ładne, ani przyjemne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak zacząłem się zastanawiać i bitwa ta zaczęła mi nieco przypominać bitwę nad Bzurą (widzianą od strony Niemców). Ekspresowe tempo ofensywy (tam na Warszawę, tu na Drezno), rozciągnięcie wojsk, niezabezpieczona flanka i kontratak lekceważonego przeciwnika "znikąd". Porażka i chaos w pierwszej fazie bitwy, liczne straty, potem uzyskanie pomocy, opanowanie sytuacji i przeciwdziałanie. Nihil novi sub sole.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andreas   

Przeciwdziałanie nastapiło po kapitulacji Niemiec: Budziszyn zajęto późnym rankiem 8. maja, Drezno-wieczorem tego samego dnia. Zahamowano kontrofensywę Steiner(notabene jednego z najlepszych dowódców WH, jak się okazało, ponieważ tylko jemu udało się utrzymać żelazną dyscyplinę, a co za tym idzie-uchronienie od rozbicia). Niemniej, zatrzyamno go, ale osiągnął przynajmniej kilka z celów: zahamował na dłuższy okres ofensywę, rozbił II Armię WP, zabezpieczył Drezno i Pragę. Jedyne, co mu się nie udało(dzięki szybkiej reakcji Koniew) to zepchnięcie Polaków za Nysę(co prawdopodobnie nastąpiłoby w ciągu kilku dni, gdyby Koniew nie zainteresował się problemami na Łużycach) i dotarcie do Berlina(co z góry było skazane na klęskę i śmierć tych 100-150 tys. żołnierzy. Berlina i tak by nie zdobył, nie przedarłby się nawet tam, pogubiłby wszystki czołgi, a z elitarnych jednostek zostałyby tylko niedobitki. Więc trzeba było skupić się tylko na Łużycach i Czechach).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Przeciwdziałanie nastapiło po kapitulacji Niemiec: Budziszyn zajęto późnym rankiem 8. maja, Drezno-wieczorem tego samego dnia.

Przełom w bitwie budziszyńskiej nastąpił już 29 i 30 kwietnia. Później 2 armia otrzymała zadanie natarcia z rejonu Kamenz w kierunku na Pirnę, a później na Pragę. 6-7 maja rozpoczęła się operacja praska, którą trudno bezpośrednio zaliczyć do bitwy budziszyńskiej.

A tak ad meritum. Bitwa budziszyńska spektakularnym zwycięstwem polskim nie była, a pierwszej fazie dotkliwą porażką (śmierć jednego z dowódców dywizji i niewola drugiego o tym świadczy). Polacy nie byli dobrze dowodzeni, choć rozpoznanie możliwości niemieckiego, bardzo silnego kontruderzenia szwankowało także (i chyba - przede wszystkim) na szczeblu frontu. Formacje radzieckie, flankujące Polaków, także się chyba nie popisały w pierwszej fazie bitwy. Trochę tak wygląda, że ścigano się do Drezna, na nic nie patrząc, "bo wojna już się kończy". Świerczewski wybitnym wodzem nie był, ale warto odnotować to co napisał ak_2107 - czy Rydz- Śmigły, Bór-Komorowski by dużo lepiej tą bitwę rozegrali? Czy dużo lepiej rozegraliby ją np. dowódcy amerykańscy, którzy kilka miesięcy wcześniej dostali solidne lanie w pierwszej fazie bitwy w Ardenach?

Ale stosowanie "słowa wytrychu" - klęska jest dosyć dyskusyjne (choć bodajże popularyzował je chyba śp. prof. Wieczorkiewicz). Polacy, mimo że niedoszkoleni, niezbyt dobrze dowodzeni zadanie wykonali. Armia rozbita nie została, a choć poniosła ciężkie straty, to mogła wkrótce przejść do ataku na południe. Jest dyskusyjne, co było ostatecznym celem Niemców (Berlin, czy jak uważał Wieczorkiewicz - Zachód ??), ale faktem jest, że nie został on zrealizowany, także dzięki ofiarności Polaków.

A tak BTW - jeżeli szermujemy słowem klęska, to może powinniśmy zastosować je do (polskiej) bitwy pod Monte Cassino? Wszak - czy było to jednoznaczne polskie zwycięstwo? A jak oceniać należy dowodzenie, gdy pędzono żołnierzy do frontalnego ataku na przeciwnika umocnionego w górach? Jaki był wówczas stosunek sił i strat - tzn. ilu Niemców zabiło ilu Polaków?

Edytowane przez Bruno Wątpliwy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ak_2107   

Andreas

Widzenie Budziszyna przez pryzmat postaci Swierczeskiego - nagiego komunisty z (az) dwoma pistoletami ???

Tego w tygryskach nie pisywano....:D))

A sama bitwa ?.

Raczej nie mogla skonczyc sie inaczej. Swierczewski dzialal ( trzezwy czy pijany) "w ciemno".

II Armia nie dysponowala wlasnym glebokim zwiadem. Ponadto gdyby Swierczewski zatrzymal natarcie w momencie pierwszego kontrataku niemieckiego z flanki ( i czekal na 52 Armie) zostalby najprawdopodobniej natychmiast zdjety.

"Jakosc" samego wojska....????. Jeden z uczestnikow bitwy opowiadal mi, ze do wojska "poszedl"

w lutym 1945 *roku ( pochodzil z lodzkiego). Z takich zonierzy - z kilkutygodniowym "stazem" skladala

sie wiekszosc pododzialow. O braku oficerow nie mowiac. Wypada wspomniec, ze jednoczesnie

wg danych z terenow na wschod od Wisly z jesieni 1944, dekowalo sie tam okolo 20 000 Polskich Patriotow przed poborem do komunistycznego wojska - a z amnestii ze sierpnia 1945 roku skorzystalo w sumie ponad

50 000 osob - z reguly uchylajacych sie w czasie wojny przed poborem. A ktos tego Adolfowi

dokopac musial......ale byli przeciez POP Swierczewscy.....Przynajmniej jest dzis na kogo pluc.

* sorry literowka - nie 1944 a 1945. W lutym 1944 z wojewodzwa lodzkiego rekrutowano ale do

innej armii....:P))

Edytowane przez ak_2107

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andreas   

W lutym '44 to o II AWP nigdzie nie słyszano. Ba, nawet o I Armii. Dlaczego? Bo ich po prostu nie było.

A nagi i pijany Świerczewski to relacja p. Steckiego ze strony panzer.punkt.pl

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andreas   

Jak: gdzie?

PS.

Przeczytałem o tym w pracy p. Steckiego na stronie panzer.punkt.pl., jest tam fragment biograficzny Świerczewskiego, tego słynnego człowieka, który ''kulom się nie kłaniał[albowiem był wiecznie pijany]''.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Albinos   

Ostatnie trzy posty, jako nie związane z tematem, właśnie poleciały. Kolejne posty, wykraczające poza temat, a zwłaszcza jeśli będą dotykać spraw polityki, także wylecą. Więc proszę wrócić do rozmowy o samym Budziszynie, a pozostałe wątki darować sobie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Andreas   

Oczywiście serdecznie przepraszam za mój OT. Wracamy do tematu.

A więc: jak oceniać katastrofal;ne w skutkach decyzje Świerczewskiego? Jednak nei tylko jego trzeba obarczać winą tę klęskę. Łączność między oddziałami była w fatalnym stanie, sztab często nie miał zielonego pojęcia gdzie znajdują się w obecnej sytuacji poszczególne jednostki. Inną sprawą blo katastrofalne zaopatrzenie jedostek II. Armii(lista zdobytego ekwipunku znajduje się obok, w tym dziale). Wielu żolnierzy nie posiadało mundurów, a w grudniu '44r. jeszcze 57 oficerów nei posiadało płaszczy. Wielu żołnierzy ćwiczenia spędzało na zdobywaniu sprzętu(działka ppanc. 45 mm ciągnęli sam irekruci z prostej przyczyny-nie mieli pojazdów), często ćwiczono na broni partyzanckiej(zabranej im) i oczywiście po cywilnemu. Nad Nysę to II. AWP doszła na piechotę, ponieważ nie posiadała wystarczającej liczby pojazdów. Same jednostki pancerne miały mniej czołgów(1. KPanc.) niż jedna niemiecka dywizja pancerna.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zacząłem się zastanawiać nad kilkoma faktami i zarzutami wobec Świerczewskiego jako dowódcy:

1. Fatalne rozpoznanie i to, że nie przewidział przeciwuderzenia. Generalnie dalsze rozpoznanie w WP nie było doskonałe (vide Kołobrzeg i rozpoznanie sił niemieckich w tym mieście, tudzież bodajże posługiwanie się mapami wyrywanymi z niemieckich atlasów), ale tu mamy dwie dodatkowe sprawy. Pierwszą - główną instytucją odpowiedzialną za rozpoznanie zagrożenia ze strony południowej był front. To na tym szczeblu dysponowano armią lotniczą, która mogła zainteresować się ruchami wojsk niemieckich. Po drugie - Świerczewski miał sąsiada od południa (radziecką 52 armię). To ona chyba była predestynowana do rozpoznania tego kierunku?

2. Wyścig do Drezna. To był błąd, ale wielu taki błąd popełniło. Dla Wojska Polskiego zajęcie jednego z głównych miast niemieckich miało niezwykle prestiżowe znaczenie. A zresztą, jak winimy za to Świerczewskiego, to powinniśmy równą miarą traktować Andersa, który z podobnych powodów wykrwawił II korpus pod Monte Cassino.

3. Pierwsza faza bitwy i los 5 dywizji, tudzież 16 brygady. Po szybkim "przecięciu" 52 armii radzieckiej i w sytuacji generalnego zaskoczenia tak silnym uderzeniem, chyba żaden dowódca tych strat by nie uniknął. Front też za bardzo nie pomógł - gdzieś (chyba na dws) czytałem rozkaz dowództwa frontu z 22 czy 23 kwietnia - zredagowany na zasadzie "nie przejmujcie się chłopaki, bijecie Niemca świetnie i jest w porządku".

4. Los 9 dywizji. Żaden ze mnie ekspert, ale pozostawienie jej "na jakiś czas" pod Dreznem było całkiem logiczne. Świerczewski, już raz zaskoczony przeciwuderzeniem niemieckim, zapewne nie miał zamiaru całkowicie odsłonić się tym razem na odcinku drezdeńskim. Późniejsza tragedia 9 dywizji w "dolinie śmierci" już w niewielkim stopniu zależała od Świerczewskiego. Był to po pierwsze tragiczny przypadek - Niemcy znaleźli przy zabitym oficerze marszrutę dywizji, a po drugie zadecydowała nieudolność Łaskiego, który wyruszył ze swoją dywizją jak na spacer.

5. Mimo wszystko, armia wcale rozbita nie została, walnie przyczyniła się do zatrzymania Niemców i była wkrótce zdolna do natarcia.

Moim zdaniem Świerczewski genialnym wodzem bynajmniej nie był, ale trochę dorabia mu się dziś czarnej legendy. W sumie na jego przykładzie dobrze widać, jak propaganda szkodzi obiektywnej ocenie. W czasach Polski Ludowej miał być bohaterem, więc tak go traktowano, dziś ma być czarnym charakterem - i odpowiednio się go traktuje. A pewnie prawda gdzieś leży po środku.

I znowu - jak mierzymy zdolności dowódcze, to jedną miarą. "Anders był zrozpaczony niepowodzeniem natarcia. (...) Żołnierze, którzy wytrzymali i przeżyli najcięższe rosyjskie obozy pracy, teraz ginęli, i nic to nie dało. Zaledwie 800 Niemców zdołało odeprzeć ataki dwóch dywizji". M. Parker, Monte Cassino, Poznań 2005, s. 341.

Edytowane przez Bruno Wątpliwy

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.