• Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/16

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/16

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Narya

Czy Lech Wałęsa był TW?

213 postów w tym temacie

13 godzin temu, secesjonista napisał:
13 godzin temu, euklides napisał:

Przyznam że mało wiem jak są zorganizowane służby

 

13 godzin temu, euklides napisał:

wiem z doświadczenia że tylko nieliczni kapusie dostawali pieniądze

Proponuję na coś się zdecydować. To doświadczenie tyczy się PRL-u czy znów mówimy o zupełnie innych czasach? 

 

Po prostu nie wiem jak były zoraganizowane PRL-owske służby. Przyjęło sie mówić o nich SB i to jest uproszczenie. Sporo jednak wiem o fabrycznych kapusiach. Jak prawie każdy kto pracował w PRL-owskich fabrykach.

 

2 godziny temu, kszyrztoff napisał:

. Wracając jednak do Wałęsy trochę jednak nie rozumiem SB. Moim zdaniem Wałęsa nie nadawał się na informatora. Ktoś taki nie powinien na siebie zwracać uwagi a Wałęsa według słów prof. Paczkowskiego miał zwracać. To niepotrzebne ryzyko ujawnienia. Czy więc SB wyznawało pogląd: "liczy się sztuka" a nie jakość

czy może istnieje inne uzasadnienie takiego działania? 

 

Tu właśnie dotknąłeś, powiedziałbym sedna sprawy. Bowiem dla fabrycznych kapusiów było typowe że zwracali na siebie uwagę. Co zresztą mocno dyskredytuje jakość tej służby. Podam ci przykład, jeden z wielu: 

 

Otóż w poniedzialek przychodzi do roboty skacowany facet z 3-godzinnym spóźnieniem. Kierownik op-----la go przy ludziach: "Ty taki owaki ja ci tego nie daruję" i "za karę" daje mu do sprzątania pomieszczenie. Ten idzie do tego pomieszczenia zamyka sie tam  i śpi do końca zmiany. Wszyscy się śmieją w kułak. Odtąd każdy wie że ma do czynienia z kapusiem. Oczywiście jeżeli tego nie w wiedzieli wcześniej. 

 

Jeżeli ktoś miał dostęp np. do list płac. to mógł zauważyć że ten czy ów jest lepiej traktowany mimo że lekceważy sobie pracę. Inny znowu chodził i opowiadał takie głupoty że każdy mógł się zorientować że powtarza to co ktoś mu gdzieś w 4 ścianach powiedział. Takich przykładów można by mnożyć. 

 

11 godzin temu, poldas napisał:

(...).

Powtórzę ponownie.

Mamy następujące kategorie:

- Osoba informująca (najbardziej wredne, bo informują, ale nie chcą się "umoczyć")

- Informator ( W teczce są jego podpisy, o ile pobierał wynagrodzenie. Lojalki podpisywać nie musiał)

- Agent ( Osoba kierowana przez funkcjonariusza, mająca własną siatkę informatorów).

To ostatnie, to już bardzo trudna sprawa i osobiście się nie spotkałem żeby ktoś służbowo coś takiego zmontował.

 

W każdym razie, Szanowny Poldasie, te wszystkie wymienione przez Ciebie osoby są od dostarczania informacji.

Nie rozumiem Twojego określenia że ktoś jest wredny bo nie chce się umoczyć. Zawsze mi się wydawało że obowiązkiem prowadzącego jest dbanie o to żeby informatora/agenta nie zdekonspirować. Historia zna przypadki że np. taki Churchil nie pozwalał wykorzystywać b. ważnych info (np. o bombardowaniach) by nie dekonspirować własnych agentów. 

 

Boję się że to co napisałeś o "umoczeniu" to jest jakiś grzech doktrynalny SB. W myśl tej doktryny ten kapuś jest dobry który jest wyobcowany ze środowiska (rodzina koledzy itp.). Ale tu tkwi sprzeczność bo jezeli jest wyobcowany ze środowiska to co on może sie dowiedzieć? 

 

Poza tym, przepraszam za szczerość, ale ten powyższy podział to ma raczej charakter księgowy:  

Ten pieniądze pobiera, tamten nie, jeszcze inny nie tylko dla siebie a dla wielu (dla swej prawdziwej czy wymyślonej siatki). W służbach reprezentujących wysoki poziom jest jeszcze kategoria "honorowych korespondentów'. Są to tacy którzy dostarczają info bez żadnego wynagrodzenia. Jest to najwyżej ceniona kategoria informatorów bo nigdy nie można wierzyć ludziom dostarczającym info za pieniądze.

 

Znana jest na przykład w historii sprawa planu Schliffena. Francuzi zaczęłi wykorzystywać jego znajomość bardzo późno. Przyczyną była nieufność wynikająca stąd że ten plan był kupiony za pieniądze, zatem, według nich, niegodny 100%-towego zaufania. 

 

Z tym że chyba za bardzo odbiegliśmy od tematu. Bo przecież Bolek żadnym ważnym informatorem nie był. Płacili mu żałośnie mało. Pewnie niczego ważnego nie doniósł, co najwyżej przyczynił się do podłożenia komuś świni. Jeżeli to prawda co piszesz że prowadziło go 4 funkcjonariuszy to już jest karygodne. W każdej służbie musi istnieć zasada przegradzania (nie wiem czy dobrze to nazwałem). To znaczy żaden funkcjonariusz nie może wiedzieć czym zajmuje się jego równoległy kolega.  To może wiedzieć tylko przełożony. No ale niestety. Czesław Kiszczak to z pewnością nie de Broglie czy Esteban Roja. 

 

 

 

Edytowane przez euklides
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

15 godzin temu, euklides napisał:

To proste. Stał na czele ekipy która chciała sprywatyzować państwo, czyli przywłaszczyć sobie majątek. Tak jak to się stało u nas.

Hmm ja słyszałem inną wersję, która jest z tym nieco sprzeczna (oczywiście nie twierdzę absolutnie że to prawda).

Gdy po śmierci Breżniewa zaczęła się walka o władzę, podobno skłócone frakcje doszły do tymczasowego porozumienia, żeby na I sekretarza wybrać Jurija Andropowa. Cierpiał on na ciężką chorobę nerek i wiadomo było, że ma przed sobą najwyżej kilka lat życia. Każda z grup uważała,że do tego czasu wzmocni się, zawrze nowe sojusze i będzie mieć większe szanse w kolejnym rozdaniu. Ale Andropow umarł trochę za szybko (po kilkunastu miesiącach sprawowania władzy) i nic się do tego czasu nie rozstrzygnęło. Postanowiono powtórzyć więc ten sam manewr - nowym I sekretarzem został Konstantin Czernienko, także ciężko chory (płuca). Ten zmarł jeszcze szybciej, nieco ponad rok po objęciu władzy, więc znowu nic to nie zmieniło.  Tyle, że zaczęło to wyglądać karykaturalnie, że co i raz władca ZSRR pada trupem, co jeden to szybciej, co i samemu państwu dobrze nie wróży. No i wybrano reformatora  Gorbaczowa, który był w dobrym zdrowiu i młodszy (żyje zresztą do dzisiaj). 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
8 godzin temu, euklides napisał:

Nie rozumiem Twojego określenia że ktoś jest wredny bo nie chce się umoczyć.

Sprawa jest taka szanowny Euklidesie, że;

Osoba informująca potrafi dostarczyć cenną wiedzę na temat kogoś tam, jednak nie zgadza się na stałą współpracę.

Pobudki są przeważnie takie, żeby komuś "dokopać".

Wykorzystuje się takie informacje w działaniach jawnych.

Są wyniki, ale dla tych funkcjonariuszy, co działają jawnie.

Funkcjonariusz operacyjny z tego ma lichy pożytek, bo nie może się powołać na źródło informacji w drodze służbowej.

Jest taki niepisany trend, że jakość funkcjonariusza jest warunkowana ilością informatorów, których ma na stanie.

Rozchodzi się o ilość teczek operacyjnych.

Za tym idą podwyżki dodatków służbowych i awanse na wyższe grupy zaszeregowania.

8 godzin temu, euklides napisał:

Boję się że to co napisałeś o "umoczeniu" to jest jakiś grzech doktrynalny SB.

Najlepiej jest mieć na kogoś kwity.

Kiedyś wymusiłem na pewnej osobie zobowiązanie do współpracy.

Trochę postraszyłem. Przekręt groził sprawą sądową, karną.

Jednak dziewucha, w ciąży zresztą,  przeszła na "jasną stronę mocy". 

Potem jej płaciłem. Oczywiście nie z własnej kieszeni, tylko z funduszu operacyjnego.

To jej pomogło w socjalnym sensie, bo pracodawca płacił jej marnie.

Przełożeni krzywo patrzyli na to, że wymusiłem zobowiązanie na piśmie i nie pozwolili na wpięcie tej karty do teczki personalnej.

Jednak też nie nakazali tego zobowiązania zniszczyć.

Ten przypadek, wyżej opisany, kojarzę z Lechem Wałęsą.

Jego żona była w ciąży. Jego zatrzymano. Nie wiadomo, co będzie dalej.

Ja bym też podpisał.

Rozumiesz teraz  Euklidesie, o co chodzi?

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz