Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/2016

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/2016

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
Pancerny

Szlacheckie polowanie

Rekomendowane odpowiedzi

Dość barwnie swe polowania opisuje Pasek. Miał on ponoć dar oswajania dzikich zwierząt, tak wyglądało wyjście na łów:

"Idzie kilkoro chartów pięknych, wyżłów kilka, a tu liszka między nimi, kuna, jaźwiec(borsuk), wydra; zając też ze dzwonkami za koniem podskakuje, jastrząb u myśliwca na ręce, kruk nade psy lata, czasem też padnie na charcie i tak się powozi."

Świadkowie którzy to widzieli mówili: "Dla Boga! czarnoksiężnik to: zwierz wszelaki między psy chodzi."

Wspomniana wyżej wydra, wskakiwała ponoć do każdej wody i wszelką rybę przynosiła pod nogi. Sam ponoć Sobieski wybłagał ją od Paska.

Miał również wiele drapieżnych ptaków sokoły, jastrzębie, drzemliki, kobuzy, kruki.

Ponoć jego jastrząb podnosił się z ziemi ze starym zającem(tu chyba przesadził, chyba że miał na myśli bielika, którego można do jastrzębi zaliczyć).

Wspomina też o oswojonym szycu, który leżał pod stołem, a na nim zając(szyc kojarzy mi się z dzikiem, ale tego słowa nie znalazłem nawet w staropolskim słowniku).

Można by rzec, że Pasek dość mocno wszystko ubarwnił, ale piszę również " To ludzie rozsławili to moje myślistwo na całą Polskę, jeszcze i więcej rzeczy przykładając."

Rok 1680. Jest tam m.in kilku stronnicowy wywód o samej wydrze i Sobieskim.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

(...)

Ciekawi mnie natomiast, na co polowali z tymi sokołami w końcu pustułka i kobuz należą do najmniejszych przedstawicieli rodziny sokołów. Pożywienie pustułki to głównie drobne gryzonie jak myszy, nornice i chomiki, ale też krety, jaszczurki, owady, kobuza - duże owady, np. ważki, które łapie w locie zwykle wysoko nad ziemią. Poluje również na drobne ptaki śpiewające, jak jaskółki i jerzyki.

(...)

Szczególnie często używano do polowania na przepiórki.

Krogulce używano często w tandemie z jastrzębiami, czy też przy polowaniach z sieciami. Poeta doby Sobieskiego pisał: "Krogulec ruszy, a jastrząb dogoni".

Wspomniany autor przy opisie "sokolików": drzemlików i kobuzów pisał:

"Przepiórki, nawet bekasy i kuropatwy bije znakomicie, a gromadą ośmiela się uderzyć nawet na żurawia. Wprawdzie drzemliki nie mogą podołać temu dużemu ptakowi i zwalczać go, ale za to potrafią go przytrzymać i nie dadzą mu uciec, zmuszając go ustawicznie do spuszczania na ziemię, aż dopóki nie nadbiegną psy i myśliwi".

/B. Dyakowski "O dawnych łowach i dawnej zwierzynie" Warszawa 1925, s. 90/

Powiada ów autor, że szczególnie ceniono wówczas ogary mediolańskie (medelańskie), takie też kazał sobie sprowadzić Batory.

Edytowane przez secesjonista

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A Macie może opis źródłowy jak takie polowanie z ptakami wyglądało ? Czy to było specjalnie zorganizowanie jednodniowe czy jednego dnia organizator polowania zapraszał na polowanie na grubego zwierza, a drugiego z ptakami ?

Jest znana pozycja z ówczesnej epoki (1584 r.) poświęcona co prawda głównie opisaniu ptaków, gdzie jednak jest i miejsce na sokolnictwo czy opisanie używanego sprzętu: Mateusz Cygański "Myślistwo ptasze, w który się opisuje sposób dostawania wszelakiego ptactwa...", o autorze wspomina hr. Kazimierz Wodzicki w swym dziele "O sokolnictwie i ptakach myśliwskich" czy Józef Rostafiński "O myślistwie, koniach i psach łowczych ksiąg pięcioro".

Dzieło zaprezentowane królowi tak się spodobało Batoremu, że ten wyraził zgodę na prośbę szlachcica by miał przywilej, który zabraniał przedrukowywać innym jego dzieło: na okres piętnastu lat. Co władca swym listem potwierdził (19 luty 1581 r.) co pod tą datą zapisano w Metryce Koronnej:

"Gdy wszelkiej pochwały i opieki najgodniejsi są ci, którzy ku codziennemu pożytkowi ludzi rozpowszechniają tajemnice sztuki lub jakiejbądź mniej dostępnej nauki, przeto uważając nietylko godnem pochwały, ale opieką naszą pragnąc osłonić zamiar szlachetnego Mateusza Cygańskiego, który pragnie drukiem ogłosić dziełko łowieckie, ułożone przezeń z długoletniego doświadczenia własnego, napisane w języku polskim, postanowiliśmy dać mu... żądany przywilej".

Inny charakter nosi "Myśliwiec" Tomasza Bielawskiego z 1589 r., bo to utwór wierszowany (składający się z szesnastu pieśni), acz przynosi wiele ciekawych spostrzeżeń.

"Król Batory, na straży siecią trzeciomilną

Otoczywszy, zwierzynę bierał nieomylną"

Doby Batorego szlachta najpowszechniej uciekała się do sieci, broń palna z racji swych parametrów nie była jeszcze tak zdatna do polowań. A sieci miano nader wiele rodzajów, zwłaszcza na ptactwo. Cygański m.in. wymienia: duże sieci rozjedne, wielkie, ręczne, cietrzewie, nakrywalne; powiada o: mrzeżej, stawnej, sieci wilczcu, o saku, podgrubnej; o sieci tajniku czyli pomku, kutniej, krzowiej, podgajnej...

(...)

Charty - psy goniace zwierzyne - "na wzrok" maja za soba historie kilku tysiecy lat.

(...)

Dalej psy uzywane podczas polowania na dziki, niedzwiedze i wilki - to protoplasci

dzisiejszych dogow - te mialy za za zadanie "przytrzymac" te zwierzyne.

(...)

Cóż, chyba nie wszyscy przywiązywali wagę co do tej specjalizacji. Bielawski podaje bowiem:

"Owo chart niepospolity,

Ni go dojrzeć po zagonie,

Wilka pozna po ogonie,

Ba nie to, ale na pole

Wypadł równo by po stole

Bieży milcząc, nie skowyczy,

Ni dołów, nie gór nie liczy.

Wieprza dotrzyma za ucho

Wypadł nań jakby głucho

A wieprz wrzeszczał, słyszeć było

Patrzały oczy nie miło..."

Co ciekawe autor wielokrotnie wraca do kwestii jak to mało charty potrafią przynieść w stosunku do kosztów jakie trzeba na ich utrzymanie ponosić.

Kiedy Batory przybył do naszego kraju, stan królewskich sokolarni był opłakany. Ptaków prawie nie było, sokolnicy nie byli opłacani, tak że prosili króla by ten zezwolił im brać pieniądze przeznaczone na mięso dla ptaków. Stan ów był wynikiem, już to niewielkiego zamiłowania do sokolnictwa ostatnich Jagiellonów, już to zawieruchą bezkrólewia. Co prawda Walezy, który przywiózł ze sobą kilka jastrzębi ze zdziwieniem miał stwierdził, że daleko lepsze ptaki znajduje w Rzplitej (jak podaje Wodzicki), ale za Batorego stan wyglądał inaczej.

Już pierwszego roku panowania niejaki Chłopicki przesłał władcy kilka sokołów rarogów i jastrzębia, ale dla króla tak miłującego łowy było to stanowczo za mało. Sprowadził z Węgier sokoły, te jednak, jak to się powiadało: "odstąpiły króla". Książę pruski, ze swej słynnej w całej Europie sokolarni w Królewcu, przysłał kilka unoszonych sokołów.

Zanim przyszło do ostatecznej rozprawy z Gdańskiem, król skwapliwie korzystał z możliwości zakupów: np. opony dla psów. Tam też trzy psy mediolańskie (takiego też nazwania psy wymieniane są w rachunkach skarbowych Zygmunta Augusta, czy w XVIII w. na dworze petersburskim) nabył i podarował królowi wojewoda brzeski Jan Służewski.

Z Królewca później jeszcze kilka razy przysyłano ptaki, także książę kurlandzki, kasztelan wołyński Starzechowski (1583 r.), król jednak wskrzesić w pełni chciał dla swych potrzeb sokolnictwo zatem akademię sokolniczą postanowił ustanowić. Dla tych celów sprowadził dwu Niemców do Grodna: Eweharda Szmaldera i Wilhelma Ludwika. O nabytkach na zawiązanie tej "uczelni" można szerzej przeczytać na znanym nam blogu:

Kadrinazi: Białozory, krogulce, jastrzębie i dziwoki*

Jak mnie pamięć nie myli Kadrinazi swej "obietnicy" co do popełnienia tekstu o psach myśliwskich już nie wypełnił.

:huh:

Zatem... król legawce dostawał i kupował, np. za 2 złp; dostawał szczególnie często od książąt śląskich, księcia kurlandzkiego, w 1582 r. od księcia austriackiego Ferdynanda. Z egzotyczniejszych zakupów króla:

- psy włoskie z Etruryi (: Toskanii)

- jeden z posłańców do królowej angielskiej dostał odeń 30 złp na zakup psów w tym kraju

- w 1583 r. sprowadzono psy z Malborka

- 1586 r. z Węgier.

A że nie tylko sokolnictwo na dworze podupadło niech zaświadczy fakt, że by naprawić sieci do polowań król musiał zwrócić się do Królewca by stamtąd przysłano biegłych w sztuce "artifices et magistri retium ferinarum".

/za rozprawką A. Pawińskiego "O królu Stefanie jako myśliwcu" Warszawa 1882/

* - by uzmysłowić relacje cenowe podane przez Kadrinazi, to za jednego ptaka trzeba by dać 120 korców żyta czy trzy-cztery robocze woły

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z wątku o "Husarii":

(...)

Tak się składa, że sępy w XVI-XVII w., gdy Polska sięgała dalej na wschód i południe, nie były niczym wyjątkowym. Sęp płowy do dziś zalatuje w polskie góry. :P/>

(...)

Jednakże z mego pobieżnego co prawda przejrzenia: "Myślistwo ptasze, w który się opisuje sposób dostawania wszelakiego ptactwa..." Mateusza Cygańskiego z 1584 r., wynika, że o sępach to nic nie pisał.

(...)

Pośrednim dowodem, na fakt, że w całym kraju sęp nie był już tak powszechnym czy zwyczajnym ptakiem są relacje z podróży po Europie Jana Sobieskiego. Skoro jako już pewną osobliwość opisuje tegoż ptaka obok strusia, kiedy oglądał menażerię w Saint Germain en Laye, podobnież w a la Corn de Cerf wspomina, że: "Tuśmy widzieli sępa ptaka".

W poniższym linku szerzej o zamiłowaniu Sobieskiego do polowań, jak i kilka zacnych ich opisów:

W. Ziembicki "Sobiesciana. Przyczynek do pracy 'Jan Sobieski jako myśliwy'"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z literatury źródłowej wypada wymienić: Fryderyka II Hohenstaufa "De arte venandi cum avibus" i Włocha Piotra Krescentyna "Księgi o gospodarstwie i opatrzeniu rozmnożenia rozlicznych pożytków każdemu stanowi potrzebne". Zwłaszcza z tej pierwszej, choć miała swe wydanie jeszcze w 1248 r. (drugie wydanie w 1596 r. pt. "Reliqua liborum Friderici II Imperatoris, de arte venandi cum avibus") wielu znacznie późniejszych autorów często z niej korzystało.

Z ogólnych opracowań:

K. Wodzicki "O sokolnictwie i ptakach drapieżnych"

K. Szpetkowski "Historia łowiectwa na ziemi krakowskiej"

J. Fabiański, W. Sarnowska "Łowiectwo na ziemiach polskich"

"Staropolskie księgi o myślistwie" oprac. W. Dynak, J. Sokolski

J. Ejsmond "Wielkie łowy królów polskich"

A. Kryński "Z kart łowiectwa polskiego"

M. Mazaraki "Z sokołami na łowy"

tegoż "Łowiectwo w Polsce"

W. Czapliński, J. Długosz "Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Słów kilka o dwóch nietypowych polowaniach, nietypowych bo urządzonych w Warszawie.

Pierwsze zorganizował podczaszy litewski Hieronim Radziwiłł w styczniu 1760 r. (bądź na początku 1759 r.) na terenie obecnych Łazienek. Teren obsadzono drzewami by stworzyć las, sprowadzono osiem łosi, trzy niedźwiedzie, dwadzieścia trzy dziki, dwadzieścia pięć wilków. Król jegomość wraz towarzyszami ulokowany był w specjalnej altanie skąd bezpiecznie mógł oddawać strzały.

Dla Augusta III polowanie zorganizował Karol Radziwiłł, tym razem "puszczę" zorganizowano na terenach łączących Bielany z Marymontem, w polowaniu miało brać udział trzystu myśliwych i trzysta sfor ogarów. Na potrzeby tej imprezy sprowadzono sześćset sztuk zwierzyny.

I tu król:

"po skończonym polowaniu zasiadł na ganku umyślnie na to przed salą przygotowanym i strzelał rozmaitego gatunku zwierza, które w przestrzeń otoczoną sieciami przed ganek wpędzano".

Ogólnie:

"Polowano kolejno na niedźwiedzie, żubry, łosie, rysie, wilki, dziki, jelenie: szczwano jedne, strzelano drugie, fasowano inne, zgoła tego poranka przeszło trzysta sztuk zwierzyny ubito. Do każdego polowania psiarnia świeża i myśliwi przeznaczeni byli".

/S.K. Potocki "Świstek krytyczny", "Pamiętnik Warszawski", 1816, t. VI, s. 235/

Dodajmy, że po dwóch dniach zorganizowano polowanie nocne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 4.04.2008 o 22:30, Pancerny napisał:

Każdy szanujący się szlachcic posiadał w swojej posiadłości psiarnię o którą dbał i chwalił się przed bracią szlachecką.

(...)

 

Mikołaj Rej zmarł raptem kilka lat przed pierwszą elekcją, a polowanie uważał za niepotrzebną i kosztowną rozrywkę, zatem akurat on raczej psiarnią się nie chwalił. A Stanisław Witkowski (1580-1626), autor "Upomnienia Korony Polskiej" z przyganą pisał:

"Onych wyżłów, jastrzębów, rarogów, sokołów,

Krogulców i drzemlików, także białozorów,

Chowają z wielkim kosztem więcej niż potrzeba,

Gumny psy wytrawiwszy, pożyczają chleba.

Więcej ptaków po kojcach, więcej psów na dworze

Niźli kur, a niż gęsi, niż bydła w oborze".

/cyt. za: J. Bystroń "Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI-XVIII", T. 2, Warszawa 1960, s. 234/

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przed wyrażeniem zgody na Warunki użytkowania forum koniecznie zapoznaj się z naszą Polityka prywatności. Jej akceptacja jest dobrowolna, ale niezbędna do dalszego korzystania z forum.