• Ogłoszenia

    • Jarpen Zigrin

      Zostań naszym fanem. Obserwuj nas w social mediach : )   12/11/16

      Daj się poznać jako nasz fan oraz miej łatwy i szybki dostęp do najnowszych informacji poprzez swój ulubiony portal społecznościowy.    Obecnie można nas znaleźć m.in tutaj:   Facebook: http://www.facebook.com/pages/Historiaorgp...19230928?ref=ts Twitter: http://twitter.com/historia_org_pl Instagram: https://www.instagram.com/historia.org.pl/
    • Jarpen Zigrin

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum   12/12/16

      Przewodnik użytkownika - jak pisać na forum. Krótki przewodnik o tym, jak poprawnie pisać i cytować posty: http://forum.historia.org.pl/topic/14455-przewodnik-uzytkownika-jak-pisac-na-forum/
secesjonista

Epoka wirujących stolików - czyli o spirytyzmie

32 postów w tym temacie

W czasie rozwoju techniki i powszechnej fascynacji jej wytworami w XIX wieku, nastąpił również bujny rozkwit praktyk spirytystycznych.

Około 1847 r. Andrew Jackson Davis (sam popularny jasnowidz i medium) stwierdził, że zainteresowanie zjawiskami ogarnia cały świat.

I miał rację.

W roku 1855 New England Spiritualist Association oceniało liczbę swych członków na dwa miliony, w Filadelfii było przeszło pięćdziesiąt

prywatnych kółek spirytystycznych, w Ohio - dwieście. W 1852 r. począł w USA wychodzić "Spiritual Telegraph", co korespondowało z

dwoma tysiącami

"piszących mediów" które notowały regularnie wiadomości przekazywane im z zaświatów.

Rozwój tego typu działalności był tak bujny, że w kwietniu 1854 r. członkowie Kongresu wysłuchali memoriału kongresmena z Illinois - Jamesa

Shielda, który domagał się: dotarcia do prawdy na temat spirytyzmu. Pod jego petycją złożyło podpisy 15 000 osób. Szereg stanów wprowadziło

ograniczenia w publicznych pokazach praktyk spirytystycznych, w Alabamie kosztować to miało 500 dolarów, inne stany wprowadziły nawet

całkowity zakaz.

Co w żaden sposób nie zmieniło obfitości rynku wydawniczego, ilości spotkań i samego zainteresowania tego typu zjawiskami. Zwolennicy

szukali potwierdzenia swych poglądów odwołując się do pism Emanuela Swedenborga, popularności przysporzyły im seanse Franza Antona

Mesmera.

Jeszcze w 1920 r. Thomas Edison oświadczył żurnaliście z "Scientific American", że ma zamiar skonstruować urządzenie do komunikacji z

osobami, które odeszły z tamtego świata.

Skąd ten bujny rozwój?

A co tu ma do rzeczy słynny magik Houdini i twórca "Sherlock Holmesa"?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Trawestując kogoś, nie było tak, że spirytyzm to był romantyzm plus elektryczność ?

Edytowane przez Tomasz N
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Oj Prezesie, Ty byś chciał tak dokładnie. To będzie jak się wgryzę w temat. Póki co mam takie przeczucie, że ta elektrostatyka, magnetyzm wzmocniły, urealniły siłę oddziaływania medium na uczestników. Houdini się kłania.

Ten co wcześniej przywoływał ducha Barbary Radziwiłłówny używał podobno camera obscura. Jakież większe możliwości urealnienia czegoś niespotykanego, nierzeczywistego, z innego świata dawała na przełomie XIX w. świeża wtedy elektryczność i magnetyzm ?

Edytowane przez Tomasz N
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ależ panie Dyrektorze, zaraz tam - dokładnie.

Zwłaszcza, że trudno o dokładność w materii tak niematerialnej jak duchy.

Co do konkretów: jak wywoływano zjawisko ektoplazmy wydobywającej się z medium?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Co konkretów: jak wywoływano zjawisko ektoplazmy wydobywającej się z medium?

A jak to wyglądało ? (Na zielone gluty nie mam pomysłu)

--------------------------------

Zapoznałem się z "literaturą" i tak ogólnie to ma być "zwiewna substancja wydobywająca się z medium".

Ale co do seansów Mesmera, to one były dużo wcześniej, on umarł w 1815 r., więc wpływ jego seansów na rozkwit spirytyzmu w połowie stulecia był wątpliwy. Może raczej jego uczniów ?

Ale rozkwit nauk o elektryczności przypada akurat na ten okres. Pierwsze odkrycia Oersteda czy Ampere'a to rok 1820, Faraday (indukcja) 1830 r., prądnica 1831. Ale wcześniej, za Mesmera, już istniała elektrostatyka, te butelki lejdejskie itd.

Kiedy czytam w Wiki:

Mesmer w czasie pracy posługiwał się balią, w której znajdowały się kawałki szkła, opiłki żelaza, pręty metalowe. Balia wypełniona była wodą, a pojedyncze końcówki wspomnianych prętów wystawały ponad wodę tak, że chorzy mogli ich dotykać. Chorzy byli połączeni sznurem, który umożliwiał przepływ fluidu. Mesmer dotykał chorych w różnych miejscach, przyciskał swoje kolana do ich kolan, pocierał dużymi palcami o ich palce, co przyczyniało się do powstania napadu.

to widać, że tu bez większego trudu dało się sprawić wrażenie przepływu energii elektrostatyką. Wystarczy balię postawić na dobrym izolatorze w formie folii i doprowadzić do niej izolowanym przewodem napięcie ze zwykłej maszyny elektrostatycznej stojącej gdzieś dalej.

Wtedy dotykanie wystających prętów to przejmowanie wysokiego napięcia elektrycznego. Spiczaste końcówki tych prętów mają wysoką gęstość ładunków elektrycznych, co powinno dawać nawet iskry przy zbliżaniu ręki i silną jonizację powietrza w pobliżu, wyczuwalną ciałem i węchem. Jeżeli sznur będzie wilgotny i trochę nasolony, to pacjenci są połączeni nim jak drutem i wtedy wrażenie jest wspólne.

Jeżeli sam Mesmer podłączyłby się w podobny sposób do takiej maszyny jego dotyk dawałby podobne wrażenia. Tu nawet nie chodzi o jakiś kabelek podpięty do tyłka, ważny jest ten izolator rozłożony na podłodze, na nim można położyć mały wilgotny dywanik (zasolony), podpięty do maszyny elektrostatycznej. Osoba nie stojąca na mokrym dywaniku w zależności od tego, czy stoi na izolatorze czy na zwykłej podłodze miałaby różne wrażenia podczas dotykania przez Mesmera (stojącego na mokrym dywaniku pod napięciem). Stojąc na izolatorze przejmowałaby samo napięcie po krótkotrwałym "zaiskrzeniu", czego efektem byłoby stające dęba włosy i włoski na ciele. Stojąc na zwykłej podłodze (uziemionej) doznałaby praktycznie elektrowstrząsów. Sam Mesmer "dymiłby" na całej powierzchni ciała i ubrania ładunkiem elektrycznym, co, wspomożone dymem z jakiegoś kadzidełka, mogło wyglądać jak wydzielająca się z niego "zwiewna substancja".

Ileż większe możliwości dawała prądnica Faradaya po 1831 r.

Najciekawsze jest kiedy udało się wybudować w tym XIX w. generator prądów szybkozmiennych (bardzo szybkozmiennych). Prądy szybkozmienne rozchodzą się po człowieku naskórkowo, co pozwala na te efektowne iskry z palca itd.

Edytowane przez Tomasz N
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rozciągając rozważania wstecz w czasie o elektrostatykę, to:

Odkrycie istnienia izolatorów i przewodników - 1729 r.

butelka lejdejska - rok 1746

elektrofor Volty - 1774 r.

ogniwo Volty - 1800 r.

Elektrofor to taka pierwsza maszyna elektrostatyczna, umożliwiająca elektryzowanie innych ciał.

A tu ciekawostka: Niejaki Mesmer ogłosił istnienie magnetyzmu zwierzęcego w 1776 r., dwa lata po elektroforze Volty.

Edytowane przez Tomasz N
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Właściwie to miałbym pomysł jak zrealizować tę "zwiewną substancję wydobywającą się z medium". Jak pisałem Mesmer pod napięciem "dymiłby" ładunkami elektrycznymi. Wynika to z tego, że ładunki jednoimienne odpychają się, stąd cząstki powietrza po zetknięciu się z nim i nabraniu ładunku są odpychane od niego dając taki wiatr "od ciała".

Gdyby to połączyć z efektem elektroluminescencji, wyglądałoby to toczka w toczkę jak wydostawanie się czegoś świetlistego z ciała medium. Elektroluminescencja to świecenie m. in. gazów pod wpływem prądu, ładunku elektrycznego.

Jak to pożenić ? Musiałaby to być jakaś ciecz, (ciało stałe) parująca (sublimująca) w temperaturze ciała ludzkiego, której pary mają zdolność do e-l. Posmarowawszy się takim środkiem i naładowawszy elektrycznie mielibyśmy jak nic tę "zwiewną substancję wydobywającą się z medium".

Ale co to mogło być, nie wiem. Może wystarczyło się miesiąc nie myć ?

Edytowane przez Tomasz N
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Secesjonisto, o spirytyzmie wiem niewiele, tyle co pamiętam z opowieści ojca, który gdzieś w latach 20-ych czy 30-ych w seansach spirytystycznych brał udział. XX wieku, rzecz jasna. Moda na takie seanse trwała wówczas w najlepsze, przynajmniej w Polsce. Z tym, że pamiętam, iż ojciec dzielił je na jakieś kategorie - spirytystyczne, okultystyczne czy jeszcze jakieś - sorry, miałem wówczas lat naście i nie przywiązywałem do tych tatowych bajań większej wagi.

To co jednak utkwiło mi w pamięci, to fakt, że ojciec obecność owych sił metafizycznych na podstawie swych doświadczeń w podobnych seansach uważał za fakt całkiem realny. Opowiadał, że seanse owe odbywały się w warunkach całkowicie wykluczających jakieś sztuczki i kuglarstwo.

Zaznaczę, że ojciec był inżynierem, absolwentem Politechniki Warszawskiej, zajmował się radiotechniką, skonstruował odbiornik radiowy na prąd zmienny, uczestniczył w uruchamianiu radiostacji PR na Mokotowie, we Lwowie, potem radiostacji raszyńskiej, wreszcie uczestniczył w uruchomieniu nadajnika telewizyjnego na szczycie warszawskiego Prudentialu. W dodatku ateista o lewicowych przekonaniach. Jak najdalszy od wiary w mity i zabobony.

Ja - będąc dzieckiem - odrzucałem te opowieści konsekwentnie i w całości. Mimo iż ojciec, którego niezwykłym szacunkiem darzę, twierdził, że coś w tym jest. I w owej epoce nie był bynajmniej wyjątkiem wśród osób sceptycznych i wykształconych.

Jak to wytłumaczyć?

Oczywiście można przyjąć, że w spirytyzmie i podobnych praktykach faktycznie objawia się świat metafizyczny. Jednak przyjmijmy, że to nieprawda, i że wówczas ci ludzie ulegali jedynie złudzeniom, i pomimo ich racjonalizmu, sceptycyzmu i wykształceniu - ulegali mu całkowicie, gotowi świadczyć o jego prawdziwości.

Skąd ta wiara w istnienie niepoznawalnego?

Wydaje mi się, że przyczyną tego mogła być rewolucja naukowa i techniczna, dokonująca się na ich oczach. Ojciec urodził się w 1903 roku, zapewne jego najwcześniejsze wspomnienia pochodzą sprzed 1910 - pewnie pamiętał konne tramwaje w Warszawie. Dla mego dziadka elektryczność była czymś bardziej tajemniczym i niezrozumiałym, jak dla mego ojca ektoplazma.

W szkole zapewne uczono go, że maszyny cięższe od powietrza nie mogą latać. Telefon był techniczną nowinką. Jego nauczyciel pewnie nie uczył o falach elektromagnetycznych. A jednak wykorzystywał te "nieistniejące" fale do konstruowania powszechnie użytecznych narzędzi.

Postęp naukowy i techniczny na przełomie XIX i XX stulecia był tak szybki, że w sumie wszystko było do uwierzenia.

Skoro można porozumiewać się głosem na odległość setek kilometrów, choć ćwierć wieku wcześniej powiedziano by, że to absolutnie niemożliwe, to czemu upierać się przy twierdzeniu, że absolutnie niemożliwe jest porozumiewanie się z duchami zmarłych?

Edytowane przez jancet
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

(...)

Ale co do seansów Mesmera, to one były dużo wcześniej, on umarł w 1815 r., więc wpływ jego seansów na rozkwit spirytyzmu w połowie stulecia był wątpliwy. Może raczej jego uczniów ?

(...)

Zmarł, ale do tego czasu zdążył stworzyć własną "naukę" i mocno swe eksperymenty/pokazy rozreklamować, zanim poczęli działać jego uczniowie to już powstawały kółka w których próbowano zabawy w mesmeryzm itp. rzeczy.

Właściwie to miałbym pomysł jak zrealizować tę "zwiewną substancję wydobywającą się z medium". Jak pisałem Mesmer pod napięciem "dymiłby" ładunkami elektrycznymi. Wynika to z tego, że ładunki jednoimienne odpychają się, stąd cząstki powietrza po zetknięciu się z nim i nabraniu ładunku są odpychane od niego dając taki wiatr "od ciała".

(...)

Na ogół było prościej - ektoplazma okazywała się materiałem podobnym do gazy.

Jednym z fenomenów epoki był niejaki D.D. Home, jego popisowym numerem było, jak powiadano: "unoszenie się w powietrzu i wylatywanie jednym, a następnie powracanie innym oknem".

Co ciekawe Home swe pokazy prezentował w jasno oświetlonych salach i poddał się badaniu przez naukowca sir Williama Crookesa. Ten ostatni z innymi naukowcami założył w Londynie

Society for Psychical Research (trzy lata później powstaje takie towarzystwo w Ameryce), które to towarzystwo zajmowało się badaniami rożnych fenomenów typu: siostry Fox, Florence

Cook itd.

Sir William opublikował pozytywny raport na temat D.D. Home'a co wzburzyło środowisko nauki, które uznało, że albo naukowiec oszalał, albo został nabrany za nader sprytnego oszusta.

W 1872 roku w USA miała miejsce szczególna kampania wyborcza na urząd prezydenta, dla nas istotna z racji tematu.

Co było w niej tak szczególnego?

W sierpniu 1888 r. nastąpiło inne szczególne wydarzenie, związane ze spirytyzmem. Miało miejsce w New York Acedemy of Music?

Dlaczego to wydarzenie wydaje się być tak istotnym?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kampania roku 1872 zgromadziła ciekawych kandydatów:

Ulysess Grant* - generał przyznawał się do wiary w moc spirytyzmu

Horace Greely - ten publicznie zaświadczył o niezwykłych umiejętnościach sióstr Fox

Victoria Woodhull - poza tym, że była sufrażystką, miała mieć dar jasnowidzenia, prowadziła profesjonalny pokazy spirytystyczne, a sam spirytyzm miał być "jądrem jej przekonań".

* - sam Grant miał po swej śmierci powrócać jako duch. Zapach jego cygar miał się pojawiać w lobby Wilard Hotel, gdzie zwykł pokrzepiać się brandy i ćmić cygaro (a palił około dwudziestu dziennie). Jego duch widziano ponoć w Fort Monroe w rożnych miejscach, a zwłaszcza w domku kolonialnym Old Wuarters Number One.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ale cacko. Mnie się najbardziej podoba to zdanie z oślicą Balaama na końcu wstępu.

Ale tak ogólnie to jakbym słuchał znanego mi odkrywcę bipiramidki.

Edytowane przez Tomasz N
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli Tomasza N interesują takie cacka to proponuję przejrzeć zawartość pisma "Hejnał" (w zasobach Śląskiej Biblioteki Cyfrowej), tam jest wersja "light", bardziej publicystyczna. Atoli wizyta Białej Damy z Zamku Bursztynowego na Węgrzech u Redaktora/Redaktorki (: Agni P.) wspomnianej gazety - zdaje się być ciekawą (numer z października 1934 r., R. VI, z. 10). Nie włączam tego do tematu z racji chronologii.

Ktoś zna działalność wicehrabiego de Torrès Solanot?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie, no to nie to.

Oczywiście możemy mnożyć linki do stron, zawierających dowolnie bzdurne teorie.

Pozostaje jednak faktem, że w podobne teorie - mniej lub bardziej absurdalne z naszego punktu widzenia - wierzyło tak z grubsza w drugiej połowie XIX i w pierwszej ćwierci XX wieku bardzo wiele osób wykształconych, uważanych za światłych, a samych siebie uważających za sceptycznych wobec wiedzy o zjawiskach metafizycznych.

Dlaczego tak było i dlaczego akurat wtedy?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Dodaj nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz