euklides

Użytkownicy
  • Zawartość

    931
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1 Neutral

O euklides

  • Tytuł
    Ranga: Doktor habilitowany
  • Urodziny

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Bismarck chciał wolnego handlu. W 1879 roku liberałowie którzy dotąd byli również zwolennikami wolnego handlu oddali głosy za narzuceniem ceł a Bismarck chciał to udaremnić. To był początek jego kłopotów. A o tych junkrach ubierających się nędznie to nie zaden żart. Można to znaleźć nawet w literaturze na przykład u Kirsta. Coś ten Bismarck miał przecież na myśli. Zresztą nędznie to wcale nie znaczy że jak żebrak w łachmanach.
  2. Trochę to zagadkowe. Chodzi tu pewnie o Edwarda Laskera jednego z szefów niemieckiej partii liberalnej, która w swym programie, jak na partię liberalną przystało, miała również wolny handel żytem. Z tego powodu cieszyła się poparciem Bismarcka któremu na tym zależało ze względu na dobre stosunki z Rosją. Jednak w 1879 roku ta partia, czy może raczej jej częśc, zdradziła Bismarcka przez co Reichstag przegłosował protekcjonistyczne cła na żyto. Oczywiście Bismarck na to zareagował. Kiedy mówil o Laskerze że należy do ludzi, o których Pismo Święte mówi: 'nie sieją, nie zbierają plonów nie modlą się, nie przędą, a jednak są odziani - nie powiem jak, ale w każdym razie są ubrani'", mial z pewnością na myśli junkrów pruskich. Z jakichś tradycji protestanckich wynikało że junkrzy ubierali się bardzo nędznie, pewnie jako ci co nie sieją i nie orzą a zbierają. W kościele podczas mszy zajmowali poślednie miejsca zaś poczesne miejsce miał tam najbogatszy chłop w parafii i był też najlepiej ubrany. Oczywiście to w niczym nie podważało ważnej pozycji politycznej junkrów. Tutaj daje się zauważyć że Bismarck na całego zadarł z junkrami, z których zresztą się wywodził. Pewnie walnie się to przyczynilo do jego upadku. Tak rozumiem sens tego cytatu.
  3. Z tego co wiem to było kilka powodów upadku Bismarcka, oczywiście jeżeli jego odwołanie można nazwać upadkiem. Był przeciwnikiem ekspansji kolonialnej Niemiec. Uważał że należy wspierać ambicje kolonialne krajów zachodnioeuropejskich które rywalizują w tej dziedzinie a samemu podsycać wywołane tym animozje i zająć się Europą. Poza tym ambicje kolonialne pociągały za sobą konieczność rozbudowy floty co od razu nastawiało do nich wrogo Anglię. Przy tym Niemcy nie były w stanie wygrać z Anglią wyścigu zbrojeń na morzu bo Anglia mogła sobie pozwolić na budowę marynarki kosztem wojsk lądowych. Niemcy musiały zbroić również wojska lądowe. Ambicje kolonialne wzięły górę i Bismarck zaczął przeszkadzać. Że miał rację to oczywiste. Tymi koloniami Niemcy długo się nie cieszyli a i państwa zachodnie miały je do czasu. Rozbudowa floty sprowokowała Anglię do aktywnego udziału w PWS. Przy czym w praktyce flota niemiecka chyba nie na wiele się przydała bo całą wojnę stała bezczynnie. Druga przyczyna była chyba poważniejsza. Chodziło o zboże a konkretnie o żyto. W polityce wewnętrznej Bismarck stworzył coś co niektózy nazywają "wspólnotą żyta i stali". Było to rodzaj sojuszu niemieckich przemysłowców z pruskimi junkrami których główny dochód stanowiła sprzedaż żyta. Jednocześnie podstawą jego polityki ekonomicznej była wolna cena zboża. W końcu lat 1870-tych ceny zboża spadły i w Niemczech zaczęły się nawoływania do wprowadzenia protekcjonizmu w handlu zbożem. W 1879 roku Reichstag coś takiego uchwalił. Bismarck był temu przeciwny bowiem osią jego polityki były dobre stosunki z Rosją a wprowadzenie protekcjonizmu na zboże prowadziło do konfliktu z Rosją, która była najważniejszym jego producentem. Usuwając Bismarcka usunięto przeszkodę na drodze do wprowadzania protekcjonizmu. Tu też miał rację. Gdy go zabrakło stosunki z Rosją się popsuły do takiego stopnia że doszło do PWS.
  4. Tu jest mowa o konflikcie szwagra cara, wielkiego księcia Aleksandra Michajłowicza Romanowa z Wittem. Witte w owym czasie był ministrem finansów natomiast Aleksander Michajłowicz czymś w rodzaju ministra żeglugi handlowej i prowadził program budowy statków. Witte oskarżał go że trwoni pieniądze, co było chyba zgodne z prawdą i to było podłożem konfliktu. To jego Witte oskarżał o rozpętanie w.w wojny. Plehwe zginął w zamachu w lipcu 1904 roku. Był ministrem spraw wewnętrznych protegowany Pobiedonoscewa czyli pewnie ultrakonserwatysta, zatem miłym, Wittemu na pewno nie był, ale nie słyszałem żeby go oskarżano o wywołanie tej wojny. Zamach na niego zorganizował agent Ochrany, Azef.
  5. Uważam że nie należy przeceniać roli Rządu Narodowego, która według mnie jest przeceniana. Przecież mówimy o wojnie partyzanackiej której na pewno towarzyszyły rozmaite spiski i konspiracje. W takich warunkach kierowanie powstaniem musiało być mocno zdecentralizowane, o ile w ogóle jakieś istniało. w 1863 r. to był początek jego [Bismarcka]kariery (co zresztą nie jest prawdą), czy był to rok w którym już wiele mógł w Prusach Teraz zerknąłem do Wiki. Bismarck został mianowany premierem Prus i przewodniczącym tymczasowego rządu niemieckiego 23 września 1862 roku. I to był chyba początek jego znaczenia. Dotąd był ambasadorem w Petersburgu i w Paryżu.
  6. No dobrze. Przejęzyczyłem się Na liście Wieloplskiego do branki w Warszawie było 12 tysięcy ludzi. Zdołano schwytać tylko te 1800, chociaż niektóre źródła podają chyba mniej. W każdym razie reszta się ukryła, niekoniecznie w Kampinosie. Co było do przewidzenia bo administracja Wielopolskiego, chociaż była na usługach cara, to jednak nie była w stanie działać z zaskoczenia bo nie była w stanie utrzymać przed narodem tajemnicy. Pewnie że byli w Polsce spiskowcy którzy dążyli do powstania. Wykorzystali stan napięcia jaki nastał po próbie branki w Warszawie i część z nich się ujawniła, stanęłli na czele, wezwali do broni co nie przeszło bez echa i poprowadzili do ataku na rosyjskie garnizony. Po tych atakach nie było już innego wyjścia tylko dalsza walka. Zresztą Hercen w swych pamiętnikach miał do Polaków wielkie pretensje o te ataki na rosyjskie garnizony w końcu stycznia i na początku lutego. Uważał że odtąd porozumienie Polaków (pewnie miał na myśli tych od Wielopolskiego) z Rosjanami stało się niemożliwe. Znaczy się że te ataki, chociaż mało skuteczne to jednak odegrały ważną rolę. Jest o tym u Kucharzewskiego. Pomimo takiego a nie innego stosunku Bismarcka do Polaków, to warto zwrócić uwagę na proces wytoczony przez prokuratora naczelnego Adlunga, i jaką w nim postawę przyjął sąd (...): Z tego co wiem to Bismarck nigdy nie był apodyktycznym dyktatorem, raczej zręcznie narzucał swoją wolę środkami politycznymi a 1863 rok do dopiero początek jego kariery. Znane są jego metody postępowania (emska depesza) a także na przykład jego powiedzenie, że największe swoje boje stoczył w pruskim sztabie generalnym. W każdym razie w 1863 roku był już na tyle ważną osobą że wiele mógł w Prusach. O ile dobrze pamiętam to pozwolił rosyjskim oddziałom na przekraczanie granicy w 20-to kilometrowej strefie. A to był już wymierny wkład w walkę przeciw Polakom. Inne środki pewnie też podejmował.
  7. Znowu muszę wyjaśniać. Przede wszystkim wszędzie można wyczytać że Wielopolski decyzję o brance ogłosił w październiku 1862 roku. Nikt tego chyba nie traktował poważnie bowiem administracja Wielopolskiego nie była w stanie czegoś takiego przeprowadzić. W styczniu 1863 roku Wielopolski musiał się czegoś dowiedzieć, przestraszył się wybuchu powstania w Warszawie jak to bywało w przeszłości , i zarządził brankę w Warszawie według imiennej listy na której było 12 tys. nazwisk. Chciał się po prostu pozbnyć ludzi którzy mogli chwycić w Warszawie za broń i rozpocząć insurekcję. Ta branka miała miejsce w nocy z 14 na 15 stycznia 1863 roku i, co było do przewidzenia, się nie udała. Prawie wszyscy poszukiwani uciekli do Kampinosu. Z tego Kampinosu rozbiegli się po Polsce głosząc wieść że Wielopolski rozpoczął jednak brankę co wzbudziło niepokój i chęć oporu. Wóczas ujawnili się spiskowcy i ciąg dalszy chyba znany: manifesty, ucieczki z bronią do lasu, atak na rosyjskie garnizony. To zdaje siię te w.w przez Administratora Secesjonistę. Te ataki nie przyniosły jakichś większych rezultatów. Przede wszystkim dlatego że powstańcy byli źle uzbrojeni. Jednak 3 lutego 1863 roku odniosły dosyć znaczny sukces pod Wągrowem. Okazało się że powstańcy są jednak siłą z którą należy się liczyć. I tak się zaczęło powstanie. Takie napięcia do dobry moment by przygotowywać zryw ale nie żeby go zacząć, do tego potrzeba wojny, która zwiąże znaczną część wojsk wroga, zwłaszcza gdy nie posiada się żadnej armii Jednak te napięcia w Europie były na tyle silne że można był znaleźć sponsorów finansujących powstanie, choćby zakupy broni. KP i zabór pruski także. Zabór Pruski nie był raczej bazą powstania bowiem w tym mniej więcej czasie W Niemczech doszedł do głosu Bismarck, polityk prorosyjski, który za Polakami nie przepadał. Zdaje się że pozwolił nawet by oddziały rosyjskie operowały do odległości 20 km. od granicy. Na wiosnę 1864 Rosjanie rabowali kraj do czego jako pretekst służyły im wałęsające się gdzieniegdzie grupki niedobitków, a powstanie praktycznie skończyło się w 1863 r. w 1864 trwało tylko w guberni radomskiej i to do końca lutego. Piszę z pamięci ale zdaje się że wiosną Austriacy ogłosili zabór austriacki strefą działań wojennych i powstańcy zostali odcięci od dostaw co zadecydowało o upadku powstania. Ale ilu tam zginęło Polaków.
  8. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na to co mówili grafolodzy i ci którzy widzieli donosy pisane przez LW. Twierdzą że pismo było staranne a treść sugerowała czlowieka dość inteligentnego. Tak na logikę to trudno go uznać za megalomana czy bufona. On po prostu struga wariata. Może ktoś powiedzieć po co to robi?
  9. Co do liczby zestrzeleń czy uszkodzeń to w Anglii zajmował się oficer wywiadu który po każdym locie prowadził coś w rodzaju dochodzenia i ewentualnie zaliczał trafienie czy uszkodzenie. Z tego co wiem to Niemcy nie byli tak rygorystyczni i często wystarczyło zameldować by po jakimś pobieżnym dochodzeniu zaliczano trafienia. Przy tym podobno często u nich zdarzało się że trafienia przypisywano komu innemu. Na przykład wtedy kiedy w ataku brała udział cała eskadra czy klucz to przypisywano jednemu z nich. Stąd dane niemieckie były często przesadzone. Podobna sprawa była zresztą z zatopieniami przypisywanymi łodziom podwodnym (tu to mam nawet źródło). Też były mocno przesadzone. Co ciekawe Anglosasi je potwierdzali. Skutek był taki że Niemców zaskoczył na przykład desant w Afryce Północnej w 1942 roku bo wzięli pod uwagę tonaż rzekomo zatopionych statków i wyszło im że przez jakiś okres czasu Alianci nie będą w stanie dokonać jakiegoś większego desantu ze względu na brak statków.
  10. Znowu muszę się włączyć. Trzeba pamiętać że armia szwajcarska dobrze się ufortyfikowała na przełęczach górskich a pokonanie Francji nie załatwiło bynajmniej wszystkich niemieckich problemów. Przeciwnie, zaczęli ich mieć coraz więcej Niemcy mieli opracowany plan ataku na Szwajcarię. Była to operacja Tannenbaum. Przewidywał on że ten atak może trwać tylko do końca października bowiem później warunki klimatyczne działałyby na korzyść Szwajcarów i to w sposób decydujący. Do tej operacji Niemcy potrzebowali dywizji górskich. Te były zaangażowane do operacji Seelowe (atak na Anglię) i czekały na wynik lotniczej bitwy o Anglię by wejść do walki przeciwko niej. Nie zanosiło się że będą wolne do końca października. Poza tym Hitler miał inne zmartwienie bowiem Rosjanie wykorzystali zaangażowanie się Niemiec we Francji, zajęli Besarabię i znaleźli się kilkadziesiąt kilometrów od Ploeszti, pól naftowych o strategicznym znaczeniu. Dywizje niemieckie były tam bardziej potrzebne niż w Szwajcarii. To wszystko nie sprzyjało podjęciu operacji Tannenbaum jesienią 1940 roku. Po zimie 1940/41 roku Hitler przygotowywał agresję na Grecję (operacja Marita). Później przyszła wojna z ZSRR. Kiedy zatem mógł sobie pozwolić na zaatakowanie Szwajcarii? Tym bardziej że nie zagrażała ona Niemcom. Jakoś nie przekonuje mnie sytuacja finansowa Niemiec. Nie należała chyba do najlepszej, przede wszystkim jeśli chodzi o dewizy, skoro zaczęli je fałszować i czymś takim opłacali swoich agentów. To chyba raczej zachęcałoby Niemców do przejęcia depozytów szwajcarskich banków. Według mnie byłoby to ze sporą korzyścią dla nich. Może o to im przede wszystkim chodziło tylko sytuacja nie sprzyjała.
  11. W 1941 roku Anglicy zaatakowali flotę włoską w Tarencie zmodernizowanymi torpedami. Zaskakując w ten sposób przeciwnika. Ta modernizacja polegała na tym że na końcu torped umocowali drewniane stateczniki. Dzięki temu torpeda po zanurzeniu wychodziła na swój tor po mniej stromej paraboli i nie zawadzała o dno. Tak samo postąpili japończycy w Pearl Harbor. Może tu też o to chodziło? Po prostu kiedy taka mini łódź zanurzała sie na przykład alarmowo to robiła to po bardziej płaskim torze, bez żadnych dramatycznych przechyłów czy wstrząsów.
  12. Trochę istotnie odbiegliśmy od tematu. Ale teraz to przesadziłeś. Przecież każdy wie (dotąd tak mi się przynajmniej wydawało) że Amerykanie bombardowali Niemcy w dzień a Anglicy w nocy. Te samoloty operujące w nocy też były strącane przez obronę plot. A tak przy okazji, żeby się utrzymać w temacie. To zdaje się że na przykład amerykańskie ataki szturmowe lotnictwa w Wietnamie nie przynosiły chyba jakichś ekscytujących rezultatów. W każdym razie Zumbach przy okazji omawiania działań lotnictwa w Nigerii w latach 60-tych zdaje się że taki pogląd wyrażał.
  13. SOR to była Szkoła Oficerów Rezerwy. Myślę że podczas DWS obowiązywały podobne zasady. Zresztą użyłem trybu przypuszczającego. Przecież żołnierz który w nocy ujrzał jakiś samolot to nie robił dochodzenia kto to? tylko strzelał. Chyba że wcześniej został powiadomiony że będą leciały nasze samoloty. Wydaje mi się że Niemcy podczas DWS mieli dobrze zorganizowaną obronę plot i system łączności.
  14. Uczyli tego kiedyś na SOR.
  15. A nie obowiązywała wówczas zasada że "co w powietrzu to nieprzyjaciel"? Tu nie ma żadnego wszelkiego wypadku. Nie strzelano do samolotu tylko wówczas kiedy się miało wyraźny zakaz.