jancet

Użytkownicy
  • Zawartość

    1919
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana jancet w Rankingu w dniu 21 Styczeń

jancet posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

2 Neutral

O jancet

  • Tytuł
    Ranga: Profesor
  • Urodziny 11/10/59

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Polska pod zaborami

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Ciekawy sięgnął do tekstów Jarpena Zigrina z 2006 roku. To na tyle głęboko, że możemy po prostu uznać, że rozpoczynamy dyskusję od nowa. To tak zgodnie z pamiętnikami Churchilla, za które dostał nagrodę Nobla. Literacką. Pierwszy moment, w którym Hitler mógł zrealizować swoje marzenia, to lato 1940 roku. Polska zmiażdżona w 2 tygodnie, Francja w 4 tygodnie, Sojusz Hitlera ze Stalinem, Jedyne światełko w mroźnym tunelu to obrona Finlandii w wojnie zimowej. Jednak Churchill powiedział "NIE", obiecując Brytyjczykom "pot, krew i łzy". Drugi moment, to luty 1942 roku. Kiedy Japończycy zdobyli Singapur i wszystko, co było do wzięcia - Indonezję, Filipiny etc. Australijskie dywizje z frontu egipskiego zostały raptownie wycofane z frontu egipskiego i nie było kim ich zastąpić. I znów Winston Churchill powiedział "NIE".
  2. Nie podoba mi się jakikolwiek zabieg, dokonywany na liczbie uczestników powstania. Równie dobrze można by powiedzieć, że uczestnik powstania styczniowego to ochotnik, podczas gdy żołnierz wojny polsko-rosyjskiej 1831 r to przeważnie poborowy, więc tego pierwszego powinniśmy mnożyć przez 2 czy 3. No nie. Istnieje epoka rozbiorów, od I do III, czyli 1772-1795. Czas, gdy Rzplita była rozbierana. I istnieje epoka zaborów, od 1794 do 1918. Czas, gdy niepodległej Polski nie było, bądź pojawiała się jako byt nietrwały.
  3. Bardzo mnie cieszy ta informacja, jednakże nie dotyczy ona kwestii zasadniczych, które - nie chcę się kłócić, czy to Ty je określiłeś, czy też ja pod Twoim wpływem - dotyczą liczby osób, które przewinęły się przez wojska powstańcze, bądź maksymalnego stanu sił zbrojnych.
  4. O szpiegach zwykle nie wiadomo zbyt wiele? Możemy śmiało założyć, że o 99 na 100 szpiegów żadna wzmianka się nie zachowała.
  5. A możesz rozwinąć ten pogląd?
  6. Na sztuki nie policzę, ale np. jeśli chodzi o bitwę pod Siemiatyczami, to jak się tam skoncentrowało kilka grup powstańczych, to trochę mieszkańców się do nich przyłączyło. Bitwa była teoretycznie dwudniowa, faktycznie trwała co najwyżej 24 h, więc niektórzy powstańcy siemiatyccy brali udział w powstaniu przez kilkanaście godzin. Kilka godzin to zapewne wyjątki, ale takich kilkutygodniowych powstańców zda się, że było bardzo wielu. W powiecie pojawia się partia, więc panicz dogaduje się z oficjalistą, zabierają konie, szable, dwururki i parobka do pomocy i idą do partii. W pierwszym poważniejszym starciu partia zostaje rozbita i jedyne, co pozostaje, to przedostać się do dworu i udawać, że nic nie było. To chyba model typowy. Piszę to z ogromnym szacunkiem dla tych, którzy odważyli się iść. Nie było tu moją intencją tworzenie podziału powstańcy - żołnierze, można przyjąć, że żołnierze to też powstańcy. Ale warto podkreślić, że nie tylko żołnierze to powstańcy. Członkowie różnego typu "gwardii", formacji nieregularnych, partyzanci to - wg mnie - powstańcy, choć formalnie nie żołnierze. Nie dysponuję żadną poważną monografią na temat powstania styczniowego, w której by oszacowano liczbę uczestników powstania styczniowego. Hupert i Kukiel uciekają od takiej konstatacji, natomiast Kozłowski, Wrzosek Dzieje Oręża Polskiego 1794-1938, WMON, Warszawa 1973 stwierdzają, że "przez szeregi powstańcze przewinęło się ponad 150 000 żołnierzy, ale pod bronią nigdy nie było więcej niż 25 000 - 30 000" latem 1863. Nie mam żadnych podstaw, by dyskutować z tymi liczbami, choć o metodzie ich określenia nie wiem nic. Z kolei ww. autorzy nie podali podobnych liczb dla powstania listopadowego, czy wojny polsko-rosyjskiej 1831 roku. Tu jednak dysponuję literaturą, która może pozwolić mi oszacować tę liczbę, choć wcale nie jest to łatwe. Co do maksymalnego stanu: Raporty "stanu obecnych do boju" sporządzane dla Komisji Rządowej Wojny, wskazują na 87 tysięcy żołnierzy pod koniec kwietnia. Jednak do tej liczby należy doliczyć: - korpus Dwernickiego, - powstańców litewskich, - 3. (rezerwowe) bataliony nowych pułków piechoty, bataliony i szwadrony zakładowe, - Gwardię Narodową Warszawską, - resztki gwardii ruchomych, - oddziały partyzanckie, - powstańców wołyńskich. Jeśli ich uwzględnimy, dostaniemy trochę ponad 100 tysięcy. Podobnie na początku lipca, gdy wg KRW mieliśmy też prawie 87 tysięcy żołnierzy, a do tego korpus Giełguda (liczniejszy, niż Dwernickiego) i powstańców na Podolu, Ukrainie i Wołyniu. Zapewne wtedy osiągnęliśmy maksimum i na pewno było to ponad 100 tysięcy. Więc styczniowe pod tym względem na pewno nie było większe, niż listopadowe.
  7. Określenie "piosenka" trochę mi nie pasuje do tego utworu. Tekst w oczywisty sposób dotyczy wszystkich osób, zesłanych w "Магадан". W tym radzieckich jeńców wojennych. którzy popadli w niewolę niemiecką. A także innych żołnierzy radzieckich, którym nie dane było wrócić do domu, bo Вставал впереди Магадан. Podałem to jako przykład możliwych losów советского солдата po wojnie.Statystycznie zapewne niezbyt częsty. Tyle że ówczesnej skali 1:1000 może oznaczać dziesiątki tysięcy zesłanych в Магадан i gdzie indziej. A tekstu chyba nie należy wiązać geograficznie z jednym miejscem. Przecież tak naprawdę chodzi o to, że ONA GO nawet nie rozpozna: А если придешь – не узнаешь . Nie wiem dokładnie, kiedy poznałem ten tekst. W każdym razie w ramach działalności statutowej reżimowej organizacji - SZSP lub PTTK. A raczej obydwu z nich. I że - zanim do mnie trafiły - przechodziły z ust do ust, tylko przekaz ustny zapewniał im istnienie. No czasem proszono mnie o spisanie tekstu. Miałem bardzo dobrą pamięć - no to spisywałem.
  8. Nie. Jest tam mowa o "chemicznych lub fotochemicznych przemianach". Te chemiczne zachodzą w środowisku wodnym, najgroźniejsze dla nas są wtedy, gdy zachodzą we mgle (smog londyński). To się dzieje zwykle w zimnej połowie roku. Te fotochemiczne zachodzą pod wpływem bardzo intensywnego promieniowania słonecznego (smog ateński). Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie będzie twierdził, że na początku stycznia w Warszawie powstał smog ateński. 4 lutego? Czy ja gdziekolwiek i kiedykolwiek odnosiłem się do sytuacji z 4 lutego? O ile pamiętam, pogoda była dość paskudna, była mgła, więc dobre warunki do powstania smogi typu londyńskiego. Poza tym oczywiście masowość błędnego użycia pojęcia "smog" rodzi swoje skutki i być może naukowcy się temu rozumieniu poddadzą. Już się raz poddali, godzą się na "smog ateński", w którym mgły też nie ma, choć są "produkty przemian". A komunikaty ostrzegawcze - bo te zapewne znalazł Secesjonista na stronie WIOŚ - muszą być zredagowane w sposób zrozumiały dla ogółu. Jeśli "ogół" używa pojęcia "smog", to i tam będzie użyte pojęcie "smog". Przykład z innej branży - z IMGW. Podaje on informacje o stężeniach popularnych alergenów, wynikających z kwitnienia roślin, najczęściej drzew. Rośnie sobie w Polsce drzewo, zwane popularnie "akacją". Nie jest to akacja, lecz "grochodrzew" (jak kto lubi nazwy swojskie) albo "robinia" (jak kto woli nazwy obce). W okresie kwitnienia tego drzewka IMGW ostrzega przed pyłkami akacji, choć jestem przekonany że pracownicy IMGW wiedzą, że to nie jest akacja. Ale komunikaty ostrzegawcze nie są dla pracowników IMGW. Jakby pisali o pyłkach "grochodrzewu" ich komunikat nie byłby zrozumiały. Dendrolodzy jednak twardo obstają, że to nie jest akacja. I tak trzymać. Wprawdzie Kaczmarski na płycie 20(5) lat później prorokował, że od 2005 nastaną czasy "gdy mędrcy przed głupotą łby schylają w hołdzie" , ale na razie wciąż nie jest to regułą. I oby się stało jak najpóźniej.
  9. Ta mapa to kompletna fantazja, bowiem zakłada odrębność Czech i Słowacji (co jeszcze się jakoś mieści w realiach) oraz niezależność Ukrainy, Białorusi i Litwy, co zdecydowanie wykracze poza owe realia. Oczywiście wujaszek Stalin mógł wyznaczyć naszą wschodnią granicę, tak ja powyżej narysowano. Pamiętajmy jednak, że ten deal był złożony: 1. Stalin daje nam taką granicę wschodnią, jaką uważa za stosowną. 2. Stalin może forsować na forum międzynarodowym naszą granicę zachodnią, ale musi do tej koncepcji przekonać zachodnich "sojuszników". 3. Stalin może się zgodzić na przesiedlenie Polaków z Litwy i Ukrainy do Polski, lecz może też nie wyrazić tej zgody. Gdyby Stalin zaakceptował granice Polski, takie ja powyżej nakreślono, a jednocześnie nie zgodził się na przesiedlenie Polaków z dalszej Litwy i Ukrainy na "ziemie odzyskane" to: - na ziemiach odzyskanych (jednostki 1., 9., 5., 13, 19, 17, 14) mamy partyzantkę niemiecką, nie mamy kogo przesiedlać, - na ziemiach wschodnich (jednostki 2, 4, 12) mamy partyzantkę UPA, związaną z dominacją ludności ukraińskiej na tych obszarach. Jest to NAJGORSZY scenariusz dla Polski, jaki w ogóle można było sobie wówczas wyobrazić.
  10. No właśnie. Bo trudno nie być wdzięcznym Secesjoniście za tak obszerną kwestę. Tyle, że przytoczone materiały są dość rozproszone w czasie i przestrzeni. Mamy Wielkie Księstwo Litewskie, ale mamy i Wielkie Księstwo Poznańskie. Mamy wiek XV i wiek XX. Mamy też trochę problemów pojęciowych. Zapewne zdecydowana większość użytkowników tego forum czuje różnicę między państwowym a publicznym. Oraz publicznym i prywatnym. Choć mogą pojawić się problemy. No bo jeśli na twoim prywatnym terenie znajduje się droga, użytkowana publicznie, to nie możesz jej zlikwidować. W swoim czasie (czyli w latach 1969-1977) miałem (będąc niepełnoletnim nastolatkiem) okazję obserwowania stosunków na mazowieckiej wsi, bowiem często bywałem we wsi Siedliska koło Piaseczna. Wieś Siedliska to była wtedy dość klasyczna ulicówka, przy czym główna ulica ciągnęła się równolegle do rzeki Jeziorki, a między nią a rzeką ciągnął się smug, trudny do przebycia przez większość roku, który odcinał wieś od nadjeziorkańskich łąk i pastwisk. Naszym sąsiadem był niejaki Suruda (a może Surudo?) i na jego terenie znajdowało się jedyne miejsce, gdzie smug był na tyle płytki, by poprowadzić przez niego drogę. Olszyna, ale dawało się przejechać, o ile od czasu do czasu podsypie się tam piachu czy żwiru, oczyści rowy etc. Surudy nie poczuwali się do obowiązku wykonywania tych czynności, ale inni mieszkańcy wsi mieli o tym zgoła odmienne zdanie. Problem szarwarku można przeciągnąć aż do lat 70-ych XX wieku.
  11. Tak naprędce - ja dotychczas rozumiałem obowiązek utrzymania dróg jako powinność dziedzica wobec państwa. Ale oczywiście dziedzic przenosił ten obowiązek na poddanych. Czy szarwark wchodził w zakres pańszczyzny, czy też wyznaczano jego wymiar poza pańszczyzną - nie wiem, i podejrzewam, że było różnie. Przy czym zastrzegam, że biegłym w tej materii się nie czuję.
  12. A ja się kompletnie pogubiłem. Euklides zadał całkiem ciekawe pytanie, jak szlachta folwarczna wykorzystywała powinności pańszczyźniane w okresie zimowym. Tak generalnie to bym udzielił odpowiedzi takiej, że jak dziedzic był zmyślny, to robotę znalazł i obrastał w majątek. A jak był d..., to nie znalazł i majątek tracił. Secesjonista przytoczył szereg przykładów, jak zmyślni dziedzice wykorzystywali pracę pańszczyźnianych chłopów zimą. Na koniec nie wiem, do czego Euklides nie do końca jet przekonany.
  13. Ale jak ich liczyć? Bo insurgent, jeśli w wyniku insurekcji nastąpiła regularna wojna, a tak było w 1794, 1806 i 1831 jest po prostu żołnierzem i walczy do końca - zwykle kilka miesięcy. A jeśli nie - jego udział w insurekcji trwa kilka godzin, kilka dni czy kilka tygodni. Trudno to porównywać. Szacować osobodnie?
  14. Oczywiście, ograniczamy się do epoki zaborów, czyli do lat 1794-1864. W zasadzie problem ten nie nurtował mnie przesadnie, ale ostatnio (choćby z okazji rocznicy) dość często słyszę w mediach stwierdzenie, że styczniowe było największe. Dalibóg - dlaczego? W czym było największe? Trwało najdłużej, ale najdłuższe to przecież nie największe. A i ta długość jest wątpliwa. Bo kiedy skończyło się powstanie wielkopolskie 1806 roku? W jego wyniku powstało Księstwo Warszawskie, więc chyba wypada odtrąbić koniec powstania na 1814 rok. Ile mieliśmy powstań? Kościuszkowskie 1794, wielkopolskie 1806, listopadowe 1830, krakowskie 1846, lwowskie 1848, poznańskie 1848, styczniowe 1863. Lwowskie 1848 to zdecydowany niewypał, trwało chyba dobę niecałą. Krakowskie 1846 to też niewypał i są to dwa nasze najmniejsze powstania. Ale styczniowe bym uznał za trzecie najmniejsze, bowiem nie udało nam się opanować trwale żadnego znaczącego terytorium, nie utworzyliśmy regularnego wojska (dywizje, brygady, pułki, bataliony) ani nie stawiliśmy oporu żadnym wojskom przeciwnika w sile dywizji, a i o brygadę trudno. Dla mnie największe było wielkopolskie 1806, bo zwycięskie. Potem listopadowe 1830, bo doprowadziło do regularnej wojny, w której rozbijaliśmy korpusy npla (w sumie raz, ale i to dobre) i podejmowaliśmy walkę z jego siłami głównymi (3 razy). Następnie kościuszkowskie 1794 - Racławice to drobiazg, ale wygrana obrona Warszawy przed armią pruską to nie byle co!!! Poznańskie 1848 chociaż dysponowało jakimś zwartym terytorium. Ale dlaczego styczniowe największe?
  15. Pisałem, że zbiory MWP w Warszawie nie dają podstaw, by twierdzić, że w powstaniu styczniowym używano skałkówek. A nie, że w ogóle nie ma podstaw, by twierdzić, że w tym powstaniu nie używano skałkówek. Ze względu na swą wiedzę ogólną to drugie stwierdzenie uważam za absurdalne. Choć akurat zbiory tego konkretnego muzeum jemu nie zaprzeczają. To mi przypomina stary dowcip: A: Wiecie, okazało się że w Mezopotamii już w X wieku przed naszą erą znano telegraf !!! B: A skąd to wiadomo? A: Bo archeolodzy znaleźli parę równoległych przewodów miedzianych między Abrdax i Burbumdum w Mezopotamii, pochodzących sprzed X wieku p.n.e. . B: Ano tak. Ale w tym czasie to Izraelici znali już radio. A: A Skąd to wiadomo? B. No bo w Izraelu żadnych takich drutów nie znaleziono.