Furiusz

Moderator
  • Zawartość

    4459
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Furiusz

  1. J. Piaskowski, Metaloznawcze badania dwóch wczesnośredniowiecznych radlic żelaznych z Czeladzi Wielkiej, pow. Góra, "Silesia Antiqua" t.12 (1970) s. 189-195 - z każdej radlicy pobrano dwie próbki, oba zabytki datowane są dość szeroko na okres X- XII wiek. Pierwsza radlica miała strukturę czysto ferrytyczną, z jednolitymi wytrąceniami żużla o czarnym zabarwieniu. Dodatkowo zawierała wysoki odsetek fosforu. W obu próbkach z radlicy numer dwa - (...) występowały dość duże ziarna ferrytu oraz wtrącenia żużla o jednolitym czarnym zabarwieniu (typ A) oraz wtrącenia dwufazowe, zawierające liczne okrągłe, jaśniejsze wydzielenia na ciemnym tle (typ D2 - ryc. 3e). taką samą strukturę obserwowano w próbce nr 2 z tej radlicy (...) gdzie znaleziono miejsce o nieznacznym nawęgleniu pierwotnym (około 0.1%) (...). s. 192-193 tegoż, Metaloznawcze badania przedmiotów żelaznych z wczesnośredniowiecznej osady w Czeladzi Wielkiej, powiat Góra, "Silesia Antiqua" t.8 (1966), s.150-175 Tym razem będzie głównie o nożach. Trzy pierwsze opisane wydatowane zostały na VII-VIII wiek, Powiedzmy raczej, że chodzi o VIII wiek a ten VII to dodano tak bo ręcznie lepiona ceramika może wskazywać, ze i wcześniej istniało tu osadnictwo. Generalnie uważam, że datowanie może być nieco naciągnięte. Dwa z nich powstały poprzez zgrzanie części stalowej z żelazną nakładką w części grzbietowej. struktura obu w części bliżej ostrza to drobnoiglasta struktura martenzytowa, przechodząca w części grzbietowej w strukturę ferrytyczną. Nóż numer 3 w całości wykonano ze stali (...) w pobliżu krawędzi tnącej struktura była sorbityczna. W pobliżu części grzbietowej obserwowano drobnoziarnisty perlit sorbityczny oraz nieznaczne ilości ferrytu w niektórych miejscach. s. 154 Jest tu też kilka zabytków datowanych na IX-XII wiek, Większość narzędzi wykonana jest ze słabej jakości surowca jak np sierp nr 1 - struktura ferrytyczna, twardość 203 w skali Vickersa, groty strzał i bełtów podobnie - oba wykonane z żelaza wysokofosforowego, o strukturze z drobnoziarnistego ferrytu. Ciekawsze są noże. Nóż nr 5 technologicznie jest podobny do noży nr 1 i 2 - zgrzanie żelaznej nakładki na część stalową. W obu przypadkach w cześci bliżej ostrza w strukturze występował troostyt iglasty a twardość wynosiła ok 300 w skali Vickersa. Nóż nr 6 z kolei wykonany był w całości ze stli o dużej ilości fosforu i ze strukturą martenzytową, podobno hartowany, twardość 442 skali Vickersa. Są na forum osoby lepiej znające się na tej terminologii może zechcą dorzucić kilka słów od siebie.
  2. Po drodze znajdują się często porzucone naboje rosyjskie: wiele trafia się kul spiłowanych przemyślnie lub ponacinanych na końcu, aby działały w skutku jak kule "dum - dum". W. Orkan, Drogą Czwartaków, Kraków 2006, s.47 - to była powszechna praktyka jakoś regulowana czy jednorazowy wyskok?
  3. Przed Krościenkiem otrzymaliśmy ogień od tyłu. Ostrzelały nas przez pomyłkę wycofujące się pododdziały baonu Obrony Narodowej "Rzeszów". Wsiedliśmy więc z kapitanem Morozem do samochodu i pojechaliśmy, by wstrzymać ten ogień. Przez cały czas byliśmy pod silnym ogniem flankowym z broni ręcznej i cekaemów. Zginął siedzący obok mnie goniec dowódcy batalionu. T. Radwański, Karpatczykami nas zwali, Warszawa 1978, s.11-12
  4. Dyskusja była w temacie Jeńcy w średniowieczu - czyli tutaj. Na chwile obecną mogę jedynie zacytować to co wtedy pisałem, mniej więcej w tym samym czasie następuje skokowy przyrost punktów osadniczych w strefie poznańsko gnieźnieńskiej więc oba elementy połączono w jedną całość. Co do tego kto dokonał owej destrukcji - poza wyjątkowymi sytuacjami, wcale nie aż tak częstymi, nie da się powiedzieć czy pożar który zniszczył dany gród/osadę był pożarem powstałym naturalnie lub powstał w wyniku walk/zdobycia tego miejsca. Jest więc absolutnie możliwe, że owych zniszczeń dokonali inni. Proponowałbym raczej nie szukać tu wikingów - całkiem sensowną i prostą hipotezą są walki wewnętrzne. Ot ludność z grodu A pokłóciła się z tymi z grodu B i jedni drugich spalili. Doskonała okazja by jakiś przodek mieszka wtrącił się i skorzystał. Możliwe, że to zupełnie "normalne" zaprószenie ognia które osłabiło możliwości obronne miejscowej ludności na czym skorzystał znowu ktoś obcy. Może to taki skrót myślowy - dającą się rozpoznać źródłowo ekspansję terytorialną? Myśle, ze cały tekst będzie skonstruowany ze skrótów myślowych czy uproszczeń i wpychania materiału w pewne ramy bo mamy w końcu do czynienia z artykułem prasowym który ma jedynie zaciekawić i skrótowo opisać postęp w nauce. Dodatkowo mówiło się, ze sporo się będzie zmieniać w chronologiach ze względu na przewiązanie części - zwłaszcza wczesnych datowań - chronologii względnych z ceramiką typu Tornow i Menkendorf. Tak dla przykładu owych przewiązań - B. Gruszka, Próba określenia chronologii grodu w Połupinie na podstawie wyników analizy porównawczej źródeł archeologicznych i oznaczeń wieku metodą 14C [w:] Wczesnośredniowieczny gród w Połupinie, stan. 2. Nowe analizy i interpretacje źródeł archeologicznych i przyrodniczych, Zielona Góra 2016 a problem ten ogranicza się nie tylko do zachodnich kresów ziem polskich.
  5. Trochę nie ta epoka ale może zaciekawi autora - M. Głosek, L. Kajzer, Łuk średniowieczny znaleziony w Brzegu, "Silesia Antiqua" t.19 (1977), s.241-249 - odkryto tu w trakcie badań, datowany na XIV wiek łuk prosty z drewna cisowego, zachowany w całości. Zdaje sobie sprawę, że to nie ten czas, ale obszar podobny a i rarytas to niemały taki cały łuk.
  6. No właśnie, powinniśmy sporo o tym wiedzieć a co wiemy? taka ciekawostka - S. Holder, Reconstructing diet in Napoleon’s Grand Army using stable carbon and nitrogen isotope analysis, "American Journal of Physical Anthropology" (2015) - trochę tu już było o badaniach izotopów stabilnych w kościach ludzkich głownie przy okazji sprawy Grenlandii ale nie tylko. Tu mamy porównanie izotopów stabilnych w kościach żołnierzy napoleońskich odkrytych w masowych grobach w Wilnie oraz ich porównanie do brytyjskich żołnierzy z tej epoki. Do badania użyto 78 osobników z ponad 3000 odkrytych w tym grobie wiek zmarłych od 16 do 50 lat. Tak naprawdę badanie niewiele mówi o diecie podczas jakiejkolwiek kampanii wojennej ale podczas całego życia osobników. Jedna ciekawa informacja jest taka, ze zróżnicowanie diety wśród żołnierzy napoleońskich było znacznie większe niż wśród żołnierzy brytyjskich. Co prawda sporo w tym zasługi może być tego, ze w 1812 napoleońska Francja mogła sobie pozwolić na ściągnięcie żołnierzy z bardzo różnorodnych terenów. Ciekaw jestem jakby to wyglądało gdyby ktoś spróbował zrobić to samo z Rosjanami.
  7. Palono. W 1615 Jan Szczęsny Herburt wydał Roczniki Długosza ze swoim słowem wstępnym. Herburt był członkiem rokoszu Zebrzydowskiego i generalnie krytykował Zygmunta III. Z tego powodu spalono wydane przez niego Roczniki Długosza. Z tego co wiem to Roczniki Długosza zachowały się w autografie autora. Wydawano je też np w Lipsku Palić palono ale ze względu na poglądy Herburta który umieścił je we wstępie. Znana sprawa.
  8. Bo komuniści wszystkich krajów wspomogą Koreę Północną w walce. To prężenie muskułów ale w kierunku Chin i polityki wewnętrznej. Odgrywanie twardego szeryfa w USA popłaca co pokazały sondaże po ataku na Syrię - podobno ostrzezono Rosję a więc pośrednio i miejscowego dyktatora czyli generalnie pokazówka pod publikę wewnątrz USA. Tu to samo, Amerykanie uznają, że Trump postawił się Chinom i sondaże skoczą.
  9. Ten- no hate made czyli Aż do nieba japońska manga o Józefie Poniatowskim i jego życiu. nie czytałem/nie oglądałem ale całkiem ciekawe, że akurat ta postać z naszej historii dotarła do kraju kwitnącej wiśni.
  10. Jak obiecałem w analogicznym temacie z Bliskiego Wschodu krótki rzut oka na sytuacje w Grecji. Zaczynając od znalezisk archeologicznych - pochówki psów odnajdujemy w mykeńskich grobowcach w Mykenach, Vapheio, Asine, Perati, Archanes etc1. Pochówki użytkowane wielokrotnie, często wyrabowane już w starożytności, groby szkieletowe, datowane na PH III A1 nieco później pojawiają się na Krecie i Cyprze i co wazne pies nie jest elementem obowiązkowym w rytuale pogrzebowym. Day wskazuje jeszcze znaleziska młodsze - z Aten z IV i III wieku aC - pojedyncze pochówki na wzgórzach areopagu, młodszy w naczyniu terakotowym. Innym znaleziskiem kości psich w kontekście ofiarnym czy religijnym jest stanowisko na wyspie Poros, a konkretnie sanktuarium Posejdona w Kalaureia2. Badania tu rozpoczęły się jeszcze w XIX wieku ale te o które chodzi w tym przypadku trwały do 1997 do 2012. Chodzi o cysternę 3 powiązaną z sanktuarium. Została ona zasypana w wyniku, jak jest to interpretowane, jednorazowego aktu około 50 roku aC. Odkryto w niej prawie 20 tys kości, zdecydowana większość pozostała niezidentyfikowana. Ze zidentyfikowanych uderza mała liczba kości zwierząt większych typu koń, osioł, owca-koza, krowa, świnia przy dużym udziale kości psów (około 500 podczas gdy świni bodaj 15), żab - 104, węży - 2720, mięczaków - 2500. nosiły one ślady skórowania i podziału tuszy i opalenia. Co ciekawe ilość kości psów młodych - 152 jest dwa razy mniejsza niż psów dorosłych - 353. Jako że cysterna leży na terenie świątynnym, uznano, że depozyt powstał w wyniku aktu bądź aktów kultowych z dość krótkiego odcinka czasu. Zestaw gatunkowy jest jednak bardzo nieoczekiwany, co pozwala na jakąś dyskusje na temat roli psów, bo te by mnie tu interesowały. Dodam od razu, że moim zdaniem zestaw taki jest podyktowany w jakiejś mierze biedą ówczesnych okolicznych mieszkańców. Przeglądając na szybko źródła w Elektrze wystepuję psiooka bogini czyli Hekate3, podobnie Lycophron4. Bardziej ciekawe są trzy świadectwa dość późne mianowicie Pauzaniasz5 opisuje posąg wieszczka Trazybullosa wspomina o tym, że miał on wymyślić sposób wróżenia z wnętrzności psa i przy tej czynności został sportretowany w rzeźbie. Kurtius Rufus zaś6 opisuje jak armia macedońska na wyprawie Aleksandra dokonała rytualnego oczyszczenia w ten sposób, ze złożono w ofierze psa, którego następnie przecięto na pół - jedną jego część ułożono po prawej stronie drogi, drugą po lewej a środkiem przeszła armia. jeszcze ciekawsze świadectwo mamy u Plutarcha7. Do tego mamy przegląd literatury dotyczącej tego tematu u de grossi Mazzariniego8. To taka zajawka tematu, mam zamiar go kontynuować. Oczywiście liczę na dyskusje i podsyłanie pozycji bibliograficznych. 1 L.P. Day, Dog Burials in the Greek World [w:] American Journal of Archaeology t.88,z.1 1984, p.21-32 2 D. Mylona, Dealing with the Unexpected. Unusual animals in a Early Roman Cistern fill in the Sanctuary of Poseidon at Kalaureia, Poros [w:] Bones, behaviour and Belief. The Zooarchaeological evidence as a source for Ritual practice in Ancient Greece and beyond, pod red. G. Ekroth, J. Wallenstein Sztokholm 2013, p.149-166 3 Eurypides, Elektra, 1250-1253 4 Lycophron, Alexandra/Cassandra, 69 5 Pauzaniasz, Wędrówki po Helladzie, ks VI, 2.6 6 Kurtius Rufus, Historia Aleksandra Wielkiego, ks. X 9.12 7 pozwolę sobie wkleić link do angielskiego tłumaczenia, chodzi o pytanie nr 111, jeśli kogoś zainteresuje ten temat to chyba będzie lepiej i wygodniej - http://penelope.uchicago.edu/Thayer/E/Roman/Texts/Plutarch/Moralia/Roman_Questions*/E.html 8 J. de Grossi Mazzarini, Dog Sacrifice in the Ancient World: A Ritual, Passage [w:] Dogs and people in Social, working, Economic or Symbolic Interactions, pod red. L. Synder 2006, p.62-67
  11. Kilka słów wyjaśnienia: a) zachodniosłowiańskie - rozumiem przez to określenie Słowian zamieszkujących we wczesnym średniowieczu na terenie dzisiejszej Polski, Słowacji, Czech, zachodnich częściach Ukrainy i Białorusi oraz wschodniej części dzisiejszych Niemiec b) wczesnym średniowieczu - jako, że jest to bardzo długi okres i zróżnicowany postanowiłem go arbitralnie zawęzić do XI wieku, dodatkowo nie spodziewałbym się zbyt dużej ilości zabytków z V-VI wieku AD, raczej najstarsze to VII wiek zatem będzie to mniej więcej okres VII/VIII-XI wiek całkiem długi i tak c) jeśli pojawią się odniesienia do innych rodzajów źródeł (sztuka i teksty pisane) - z mojej strony - to jedynie jako materiał pomocniczy Co mam nadzieje, że uda mi się tu pokazać: 1) rodzaje uzbrojenia używane na opisywanych obszarach 2) poziom uzbrojenia społeczności 3) kulturowe znaczenie użytkowania broni w społeczności Kilka słów o opisie: Topory (I) Ia) poprzez długość rozumiem odległość między skrajem obucha a ostrzem. Jak położymy siekierę na płaskiej powierzchni będzie to odległość między mniej lub bardziej płaskim tylcem (tym tuż za otworem na mocowanie drzewca) a najbardziej wypukłym elementem ostrza (to proste część zaostrzona) Ib) tuleja to otwór w którym mocujemy drzewce, czasem pewnie zdarzy mi się to nazwać otworem mocującym etc Ic) broda - element ostrza topora przedłużający owo w kierunku rękojeści Id) szyja - to ta część żeleźca która znajduje się między otworem mocującym a ostrzem albo tą częścią żeleźca która wypłaszacza się przechodząc w ostrze Ie) rzut z góry - tak wygląda nasze żeleźce gdy spojrzymy na nie z góry po tym jak ustawimy nasz topór/siekierę na drzewcu Broń drzewcowa (ii) - groty włóczni i oszczepów do pewnego stopnia strzał IIa) tuleja - otwór w którym mocujemy nasze drzewce IIb) otwór mocujący - otwór w tulei w którym mocujemy gwóźdź lub nit etc w poprzek drzewca broni by wzmocnić mocowanie grotu na drzewcu IIc) przekrój liścia - przekrój w najszerszym miejscu liścia grotu chyba, ze zaznaczono inaczej IId) zadziory - elementy wystające z liścia w kierunku drzewca jak pojawią się jakieś problemy z moimi opisami dodam tu nowe punkty by wszystko było w miarę jasne Zatem Z. i E. Kaszewscy, Wczesnośredniowieczne cmentarzysko w Brześciu Kujawskim, pow. Włocławek, "Materiały starożytne i wczesnośredniowieczne" t.1 (1971) - na ponad 70 grobów mamy jedynie dwa które zawierają broń. Jest to grób 71 i 19. Ten drugi zawiera żeleźce topora typu VI wg Nadolskiego. Ostrze jest dość wąskie, długość żeleźca wynosi 10 cm, szyja jest bardzo wąska i długa. Żeleźce znaleziono przy prawym biodrze zmarłego. Datowany jest nasz zabytek na XI wiek. Grób 71 zawierał miecz obosieczny, ze strudziną/zbroczem w głowni, długość zabytku to 90 cm, głowica i jelec inkrustowane złotem , na głowni napis Ulfberth, typ z wg Petersen. Podobne znaleziono w Żydowie pod Sławnem czy Hafsten w Norwegii. J. Gąssowski, Cmentarzysko w Końskich na tle zagadnienia południowej granicy Mazowsza we wczesnym średniowieczu, "Materiały wczesnośredniowieczne" t.2 (1950) tu robi się ciekawiej bo w poprzednim przypadku na 75 grobów 2 zawierały broń co daje nam 2.66% społeczności posiadającą broń. W tym przypadku mamy 170 grobów i 13 grobów z bronią co daje nam już 7,64% społeczności z uzbrojeniem a więc znacząco więcej. Jest tu jednak kilka problemów. Na początek mamy dwa groby z ostrogami - zaznaczam to bo pokazuje, że ci wojownicy walczyli najpewniej z konia. Jest to grób 58 i 170. Grób 58 mamy tu grot broni drzewcowej dość długi i przenikliwy oraz żeleźce topora. Natomiast w grobie 170 mamy 3 groty broni drzewcowej podobnego typu co w grobie 58 ale mamy tu też miecz o 93 cm długości z obosieczną głownią o szerokości 5 cm z prostym jelcem o długości 8.4 cm i 13.4 cm długości rękojeścią z drewnianą okładziną (nie wiem jaki typ drewna) jelec zdobiony srebrem i miedzią. miecz typu X Peteresena. oraz topór. Problem polega na tym, że topór z grobu 58 jest znacznie bardziej podobny do narzędzia - siekiery do ścinania drzew niż do broni podczas gdy ten z grobu 170 jest zdecydowanie bardziej podobny do topora bojowego. Czym to się różni? Punktem Ie w moim opisie topory robocze potrzebują znacznie szerszej szyi i przez to znacznie większej masy by dać sobie radę z drzewem które jest znacznie twardsze i cięższe niż ciało człowieka. Przez tą dodatkową masę staje się takie coś ciężkie do operowania jedną ręką - jedną bo w drugiej masz albo wodze albo tarcze a do rąbania ludzkiego ciała nie potrzeba aż takiej masy i stąd żeleźca toporów bojowych są znacznie cieńsze w sekcji szyi i wypłaszczają się znacznie bardziej. Na stanowisku mamy 11 grobów z toporami. z czego w 8 mamy topory mające charakterystykę typową bardziej dla narzędzi - jedynie trzy mają charakterystykę bardziej podobną do broni. Chodzi o zabytek z grobu 102 - ma on bardzo wąskie ostrze - 3.4 cm, długości 10.1 cm i z szerokością obucha 1.4 cm. Przy czym obuch jest wyraźnie zaznaczony, zdecydowanie wystaje poza obrys tulei. mamy tu tak naprawdę mały obuch młotka z jednej strony i wąskie toporzysko z drugiej strony. Drugi grób to 14 - z kolcami w sekcji obucha dla lepszego mocowania drzewca, z otworem w tulei na nit i otworem w żeleźcu, w sekcji ostrza dla przewieszania przez coś (jest tu kilka takich - przy czym w toporach które są bardziej "robocze" ów otwór też występuje ale jest przesunięty bardziej w kierunku szyi, z oczywistych powodów). Trzeci grób z toporem bojowym to grób 70 i on jest tu najciekawszy. bo mamy tu dwa topory - jeden bojowy drugi bardziej roboczy. Ten bojowy ma szyje umieszczoną centralnie względem ostrza, podczas gdy roboczy ma szyje ustawioną w górnej części ostrza. ostrze topora bojowego ma kształt półksiężycowaty i przez to ma dłuższe ostrze niż ten roboczy. Mamy tu też jeden grób w którym odkryto jedynie grot broni drzewcowej - znowu długi i przenikliwy chodzi o grób 147 z długością całkowitą 39.2 cm, szerokością liścia 3.2 cm, długością tulei 13.4 cm i średnicą tulei 2.5 cm, przekrój liścia romboidalny. Jest też grób 71 z mieczem typu X Petersena długości 84.4 cm, głownia długości 68.8 cm, szerokość głowni 4.8 cm i długość jelca 8.8 cm, jelec ze srebrnym tuszowaniem. mamy też ciekawy grób 34 w którym mamy pochowane dziecko z grotem strzały z zadziorami, z dłuuuugą tuleją - długośc całkowita 6.8 cm ale znaczna część to właśnie tuleja o dość małej średnicy - mniej niż 1 cm. No i na koniec Z. Cilinska, Vysledky vyskumu na slovansko-avarskom pohrebisku v Zelovciach, " Archeologicke rozhledy" t.24 z.1 (1971) cmentarzysko datowane od połowy VII po początek IX wieku. Mamy tu 870 grobów z czego 20 grobów zawierało miecze, 1 topór, 53 zawierało groty strzał i/lub okładziny łuków. Daje nam to 8.39% społeczności z bronią. Ciekawe, ze nie znalazłem tu informacji o broni drzewcowej. Topór dość typowo bojowy. Ciekawe są miecze - z 20 aż 18 to jednosieczne miecze, zwane tu szablami (ale nie są zakrzywione, przynajmniej nie wszystkie stąd chyba autorka wszystkie miecze jednosieczne nazywa szablami. dla 16 z owych 18 mamy zachowane kości w stanie który pozwala ocenić ich płeć i wiek, w 14 przypadkach są to dorośli mężczyźni w dwóch dzieci. W grobie 311 mamy langsax - zamieszczona skala była średnio-czytelna więc wiele nie powiem o jego długości, natomiast w grobie 124 mamy miecz dwusieczny wedle autorki typu merowińskiego, grób dość wczesny zresztą. Miecze bardzo często współwystępują ze strzałami - w 12 przypadkach i w 9 przypadkach ze strzałami i okładzinami łuków. Poziom uzbrojenia poniżej 10% jest zastanawiający. Dla porównania R. Christlein, Das Alamannische reihengraberfeld von Marketoberdorf in Allgau. Materialhefte zur Bayerischen Vorgeschichte, t.21 1966 na 240 grobów 24 zawiera miecze, grobów z bronią jest znacznie, znacznie więcej. Ciekawa różnica.
  12. Dziękuję. Jest tam coś może o broni kawaleryjskiej?
  13. Odświeżę temat, może Razorblade albo ktoś inny z większą wiedzą niż moja go dostrzeże. Jakie było uzbrojenie armii rosyjskiej - jeśli idzie o broń palną - oraz jak wyglądało porównanie tego sprzętu do broni używanej przez inne europejskie nacje w tym czasie?
  14. Tu nie chodzi o frankofilstwo Euklides pisze o początkach kompanii wschodnioindyjskiej we Francji (tylko tego nie zaznacza) - fakt faktem Colbert dla francuskiego handlu dalekomorskiego ze wschodnią Azją położył kamienie węgielne ale nawet Euklides rozpoznaje, ze Holendrzy zajęli się tym wcześniej skoro dostarczali wzorca Colbertowi. Aha no i francuska perspektywa nie pozwala dostrzec, ze kompanie dla handlu z Indiami Brytyjczycy zaczęli w czasach królowej Elżbiety - ponad pół wieku przed Francuzami.
  15. A czemu nie? Wiemy coś na temat wykształcenia i ogłady towarzyskiej Mieszka? Nie? Wiemy coś na temat przodków Mieszka u steru państwa więcej niż imiona? Nie?
  16. Owszem można coś takiego znaleźć, tylko co z tego? Problem polega na tym, że owa formuła prawna - jest naszym domysłem. jedno z niewielu - jak się wydaje pewnych - odniesień do owego zwyczaju znajdujemy w historii Rollo i jego żony Poppy, no i już pojawia się problem choćby dlatego, że bodaj najstarszym źródłem wspominającym owego Normana jest Richerus z Reims z X wieku a więc znacznie młodszy niż nasz bohater. Co więcej ślub z Poppą pojawia się w opowieści Dudona z Saint-Quentin który pisał na przełomie Xi XI wieku. Nie pamiętam czy już u niego - ale chyba tak - Rollo zdobywa Bayeux i bierze po tym wydarzeniu Poppę za żonę. To jest często określane jako more danico. Z czego by wynikało, że zwyczaj duński to nic innego jak porywanie kobiet. ładnie to pasuje do obrazu dzikiego wikińskiego woja. Zdanie zbliżone do twojego prezentuje w swoich tekstach E. Searle. Women and the Legitimisation of Succession at the Norman Conquest [w:] Proceedings of the Battle Conference on Anglo-Norman Studies, t.3 (1980) gdzie sugeruje, że arystokracja normańska żyła w nieformalnych związkach z córkami przedstawicieli miejscowej arystokracji co było zaakceptowane przez obie strony jako forma konkubinatu zapewniająca jednocześnie spadek i ziemie w Anglii dla normańskiego możnowładztwa. W wielkim skrócie. Wszystko to co pisałem teraz i wcześniej ma wskazać tylko na jedno - jakkolwiek termin more danico pojawia się w źródłach - nie wiemy jaka była konkretna formuła prawna stojąca za tym określeniem. Nie wiadomo zresztą czy w ogóle jakaś konkretna była bo to w końcu zwyczaj. Zresztą jedyne znane mi pełne użycie zwrotu pochodzi z historii Sproty - https://books.google.pl/books?id=kk9EH47-xMIC&pg=PA418&lpg=PA418&dq=danico+more+iuncta&source=bl&ots=coV2kQZECl&sig=9gydwunoXHm0bzGZWXP5EDFht_8&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwje2JjfpYHTAhVD_iwKHWguDSIQ6AEIMjAD#v=onepage&q=danico more iuncta&f=false zatem chodzi o zonę Wilhelma Długiego Miecza i znowu - została ona porwana. Linkowane źródło podaje (...) qui sibi dixit filium natum fore ex puella nomine Sprota, sibi danico more iuncta (...). More danico w tym konkretnym przypadku to zwyczajnie zdobycz wojenna, branka. Nie do końca - znamy trochę praw zwyczajowych germańskich, spisanych nieco wcześniej i tak Lex Visigothorum z początków VI wieku poświęca całą 3 księgę na małżeństwo właśnie. Przykład bo trochę tego jest, bodaj Liutprand też wydawał jakieś prawa z tym związane, Lex Baiuvariorum poświęca bodaj VIII rozdział prawom kobiet i małżeństwu. Więcej nie pamiętam. Istniała niemniej odrębna tradycja germańska niekoniecznie kościelna - bo przecież w grę wchodziły sprawy których kościół nie regulował jak np kwestie majątkowe. Kompletna bzdura. Już nawet pomijając to co pisałem wcześniej more danico było znane (albo mogło być znane) w Normandii bo tam mieszkali Normanowie - koloniści ze Skandynawii. U nas nie ma mowy by Skandynawowie utworzyli organizm polityczny o pozycji i znaczeniu tego z Normandii i z tak silnym komponentem skandynawskim. To nie kościół był nośnikiem ewentualnej idei more danico a Normanowie i dlatego w Normandii mógł funkcjonować ale raczej nie u nas. Możliwe. Część kronik podaje, ze pojął ją za żonę - w linkowanym zbiorze znajdziesz obie wersje. Wydaje się, ze jednak współcześni mieli z tym pochodzeniem pewien problem. Zresztą do czasu podboju zwany był Wilhelmem bastardus, do dziś we Francji występuje nieraz jako Guillaume le Bâtard. D. Bates, William the Conqueror, 2013 pisze o nim - The circumstances of his birth were clearly a subject of universal knowdlage throughout his life, since his nickname in a wide variety of late-eleventh and early twelfth-century sources is 'the Bastard'. Problem z pochodzeniem istniał. Z kolei wspierający Wilhelma arcybiskup Robert jego wuj, nie robił tego dlatego, ze mógł rządzić w jego imieniu i czuł się zobowiązany więzami krwi. Tyle, ze wtedy nie mieliśmy wspólnej granicy a sojusz był potrzebny obu w obliczu agresywnej polityki cesarstwa.
  17. Spokojnie Krzysztofie - nikt tu nie jest po to by komukolwiek dogryzać czy wyśmiewać. Secesjonista jest dociekliwy i dokładny no i lubi kwestionować wszystko - moim zdaniem to dobra, nieco sokratejska cecha, Euklides ma zazwyczaj dość niezwykłe pomysły - głównie frankocentryczne, zazwyczaj prowadzące do ciekawych dyskusji, Jancet - który akurat tu się nie wypowiadał ma równie ciekawe pomysły z dużą domieszką wiedzy ogólnej i lekkim czechosłowacko-centryzmem etc etc. Problem z koncepcją Janickiego jest zasadniczo jeden - jest ona napisana pod tezę, tezę zawartą w tytule jego pracy i przez to stara się - mniej lub bardziej usilnie - dopasować istniejący materiał źródłowy do owej tezy. Innymi słowy przyjął pewne ramy i w owe ramy próbuje wepchnąć, niekoniecznie sensownie, różne przypadki. Dwa najstarsze, zachowane do naszych czasów, teksty opisujące chrzest to Thietmar i Gall. Cytowałem je nieco wcześniej. Na tej bazie próbują różni autorzy domyślać się jak wyglądał chrzest i jego polityczno-obyczajowa otoczka. Możesz wrócić te parę postów i przeczytać relacje Thietmara - człowieka piszącego na początku XI wieku, o chrzcie Mieszka. Potem porównać to z tym co opisał Janicki
  18. Tyberiuszu aż korci spytać ile razy Ty bezkrytycznie przyjmowałeś coś co przeczytałeś do poziomu na którym przepisywałeś wikipedie.
  19. Może nie tyle przedkłada co referuje. Poza tym czemu nie może się zgadzać z autorem?
  20. Tzw more danico w tym konkretnym przypadku powinno być raczej tłumaczone jako zwyczaj skandynawski - b to było określenie zbiorcze używane na Skandynawów w części państw Europy Zachodniej. To tak jako ciekawostka, natomiast co ważne i interesujące - nie jesteśmy do końca pewni co znaczy more danico. Część badaczy utrzymuje, że chodzi o konkubinat, część że o porwanie panny młodej a część jak l.P. Raynolds, Marriage in the Western Church. The Christianization of Marriage During the Patristic and Early Medieval Periods, Leiden 2001 (Brill) s . 112 uważa, ze to po prostu inna forma prawna kontraktu małżeńskiego wywodząca się z tradycyjnego prawa skandynawskiego a nie z prawa rzymskiego-kościelnego. Innymi słowy chce widzieć małżeństwo more danico jako formę świeckiego kontraktu małżeńskiego w odróżnieniu od kościelnego aktu. Kiedyś spotkałem się nawet z ideą, że zwyczaj małżeństwa more danico to wymysł albo późniejszych normańskich kronikarzy albo wręcz pomysł wiktoriańskich historyków ale teraz już nie pamiętam kto i gdzie mi to sugerował. Tak czy siak nawet jeśli zwyczaj jest w pełni historyczny i kiedyś zrozumiemy w pełni co określano w ten sposób to należy pamiętać, ze niekoniecznie był to zwyczaj powszechny dla całego świata germańskiego. Bo musimy coś zrobić z ideami Friedelehe i Muntehe które regionalnie nieco się różniły - R.M. Karras, The history of marriage and the myth of Friedelehe, " Early Medieval Europe" t.14 z.2 (2006) s. 119-151. Tym samym nie można mówić o jakiejś jednej kompletnej ciągłości zwyczajów małżeńskich w świecie germańskim i tym bardziej o tym, że Dobrawa znając owe zwyczaje (różne regionalnie) postanowiła wzmocnić swoją pozycję poprzez wymuszenie przyjęcia chrześcijaństwa przez mieszka pozwalając mu jednocześnie na pozostanie przy poligamii dzięki tolerancji czy akceptacji kościoła dla mare danicus - jakkolwiek rozumianego. Po prostu misz masz który na tak wielu etapach jest zwyczajnym myśleniem życzeniowym i co najwyżej domysłami, że ejst po prostu mało prawdopodobny. Jego matka w ogóle żoną księcia nie była. To pierwsze, drugie jego nielegalne pochodzenie było podnoszone. Po trzecie jego prawo do tronu wsparł ojciec który wyznaczył go na następce przed wyjazdem do Jerozolimy w 1035. Kościelnymi hierarchami którzy wsparli go w walce był jego wuj Robert czy król Francji. Śmierć arcybiskupa Roberta w 1037 to początek chaosu. Wilhelmowi - mimo problemów z pochodzeniem - pomógł przede wszystkim król Henryk jak np podczas bitwy pod Val-ès-Dunes w 1047 - także kilka rzeczy się w Twoim twierdzeniu nie zgadza. Hierarchia kościelna też niekoniecznie była pozytywnie nastawiona do Wilhelma jak np arcybiskup Rouen - Mauger. Pierwszoplanowe z perspektywy dzisiejszej Francji czy Wielkiej Brytanii - tak. Z naszej perspektywy ważniejsze były państwa na południu (Czechy) i zachodzie (cesarstwo). Dania mogła być i była widziana jako sojusznik wobec zagrożenia ze strony cesarstwa ale to cesarstwo było punktem odniesienia, to tam jeździli nasi władcy, to tam trzymano Bolesława etc. Przy czym racz pamiętać, ze kontrolowaliśmy jedynie niewielki odcinek tej drogi - inne władztwa na tym szlaku niekoniecznie były nam przychylne. Dodatkowo o naszych siłach morskich w tym czasie to my zasadniczo nic nie wiemy.
  21. Euklidesie - przykro mi ale nie wiesz. Kościół odrzucał zasadniczo od początku poligamię. Tak podaje Tertulian, Euzebiusz z Cezarei i wielu innych. Możesz zajrzeć np 1 Tm 3.2 - Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony2, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania (...) czy List do Tytusa 1.6. W średniowieczu natknięto się na nowych pogan spoza świata rzymskiego i rozpoczęto ich chrystianizację, pojawiła się więc potrzeba ponownego rozpatrzenia sposobu chrystianizacji, nieco odmiennego od tego znanego z antyku bo i rzeczywistość uległa zmianie ale nie ma mowy o tym by Kościół porzucił swoją naukę. Faktem jest, że stare zwyczaje głęboko tkwiły w świadomości Skandynawów i ich wykorzenienie zajęło jakiś czas tym niemniej kościół nie uznał czegoś takiego jak duński model. Mówi się o nim bo w latach 1074 - 1154 bodaj wszyscy królowie duńscy doszli do tronu jako nieprawowici spadkobiercy - bastardowie (by użyć słowa spopularyzowanego przez GoT), synowie konkubin. Nie było to jednak akceptowane czy uznawane przez kościół. Było faktem wynikającym z tradycji - liczne konkubiny były elementem wskazującym na prestiż arystokraty czy władcy, były sposobem wzmacniania więzi wewnątrzpaństwowych etc i stąd były elementem faktycznie egzystującym. Tak jak dzisiaj rozwód - ludzie w Polsce się rozwodzą, nie oznacza to jednak, że Kościół akceptuje taki stan rzeczy. Najłatwiej będzie zajrzeć do Women and Gender in Medieval Europe: An Encyclopedia pod red. M. Schaus np s 523-525. Jest tam też kilka propozycji co do dalszej lektury nie ma sensu się powtarzać. Można też zajrzeć do ksiązki pod zbiorczą redakcją: P. Andersen, K. Salonen, H. Møller Sigh, H. Vogt, Law and Marriage in Medieval and Early Modern Times: Proceedings of the Eighth Carlsberg Academy Conference on Medieval Legal History 2011, DJØF, Kopenhaga 2012, zwłaszcza artykułu I. Dubeck o konkubinacie w Danii. To strony 111 - 125 i odnosi się autorka głownie do prawa Jutlandzkiego z 1241 roku w myśl którego niesformalizowany związek między kobietą a męzczyzną, po trzech latach wspólnego pożycia automatycznie staje się małżeństwem. Trochę ciężko powiedzieć co myślał na ten temat współczesny kościół, natomiast jest pewne, że Knud Mikkelsen z 2 połowy XV wieku odrzucał to prawo jako konkubinat z punktu kościelnego ale jednocześnie uznawał taki związek za małżeństwo. Nieco ambiwalentnie więc ale mimo wszystko negatywnie. To co ważne dla Twojej wypowiedzi to to, że kościół tolerował do pewnego stopnia konkubinat w Danii ale czynił to ze względu na istniejące tam wewnętrzne, specyficzne dla regionu, tradycje których nie udało się łatwo wykorzenić. Nie powinniśmy więc mówić, ze kościół sam w sobie tolerował owe zwyczaje a raczej, że był zmuszony je tolerować. Co więcej zwyczaj jutlandzki niekoniecznie musiał mieć wpływ na postawę Dobrawy bo niekoniecznie musiała ona być świadoma jego istnienia. Pamiętajmy też, że mówimy o czasach w którym religijność była traktowana nieco poważniej niż dzisiaj gdzie ludzie w poniedziałek potrafią być ateistami by w święta pójść ze święconką do kościoła tylko po to by w następnym tygodniu zostać rodzimowiercami albo wyznawcami jedi.
  22. Czemu nie? Został wicepremierem, w dodatku Polska się nie zawaliła. Jest cała masa polityków, osób dobrze wykształconych, które tego co on osiągnął - nie osiągnęły. By wymienić - choćby Jerzy Wenderlich czy Borys Budka (choć minister to jednak nie wicepremier) więc trzeba mu przyznać, że udało mu się. Wielu innych którzy zaczynali Samoobronę RP razem z Andrzejem Lepperem - np Janusz Bryczkowski, Andrzej Supron (kandydował kiedyś z Samoobrony), Genowefa Wiśniowska i inni nigdy nie osiągnęli tej pozycji i rozpoznawalności co Andrzej Lepper. Można go lubić lub nie, oceniać jego przekonania źle lub dobrze ale fakt jest faktem jako polityk osiągnął całkiem wysoką pozycję. No ale dobra to współczesne porównanie więc niech będzie, że kontrowersyjne. Zatem B. Śliwiński, Leszek, książę inowrocławski (1274/1275 - po 27 kwietnia 1339), Kraków 2010, s.36 wskazuje, że książę ów był piśmienny. Jak na owe czasy osiągnął więc całkiem niezły poziom edukacji władcą był jednak takim sobie - znany jest z oddania ziemi michałowskiej Krzyżakom (choć niekoniecznie oceniany powinien być za to aż tak negatywnie jak jest oceniany, ot praktyka tamtych czasów), po czym kilka lat spędził w niewoli czeskiej tylko by ostatecznie abdykować i żyć w klasztorze. Jako władca był więc co najwyżej średni - mimo wykształcenia.
  23. Dajmy pokój panu Janickiemu - fakty są takie - Mieszko I zarządzał sporym terytorialnie państwem zanim poznał Dobrawę i się z nią ożenił a więc zanim mogła ona mieć jakikolwiek na niego i jego politykę wpływ. Mieszko w orbicie zainteresowań cesarskich pojawia się na początku lat 60tych X wieku wraz z konfliktem z Wichmannem, ekspansją Polan na zachód etc. Nie ma zatem powodów by robić z niego nieudacznika tak militarnego jak i politycznego. Jednocześnie czeska księżniczka mogła być lepiej wykształconą od Mieszka osobą. Andrzej Lepper do matury nie przystąpił politykiem był całkiem niezłym i zbudował sobie całkiem silną pozycję. Pamiętając o tym, że Mieszko swoją pozycję zbudował jeszcze przed chrztem (albo odziedziczył) nie ma powodu by na siłę szukać kogoś z jego otoczenia kto poprowadziłby go za rękę przez trudy zarządzania państwem - czy znał to z doświadczenia czy też nauczył go tego ojciec - nie ma znaczenia, na pewno wiedział jak sobie poradzić w rzeczywistości 2 połowy X wieku na ziemiach centralnej Europy.
  24. Powiedzmy inaczej - Janicki powołuje się tu niemal w 100% na Thietmara. Podałem już w którym miejscu teraz zacytuje dla ułatwienia rozmówcom - Dlatego przedstawię resztę czynów znakomitego księcia Polan Mieszka, o którym pisałem szeroko w poprzednich księgach. W czeskiej krainie pojął on za żonę szlachetną siostrę Bolesława Starszego, która okazała się w rzeczywistości taką, jak brzmiało jej imię. Nazywała się bowiem po słowiańsku Dobrawa, co w języku niemieckim wykłada się: dobra. Owa wyznawczyni Chrystusa, widząc swego małżonka pogrążonego w wielorakich błędach pogaństwa, zastanawiała się usilnie nad tym, w jaki sposób mogła by go pozyskać dla swojej wiary. Starała się go zjednać na wszelkie sposoby, nie dla zaspokojenia trzech żądz tego zepsutego świata, lecz dla korzyści wynikających z owej chwalebnej i przez wszystkich wiernych pożądanej nagrody w życiu przyszłym Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach. Dowiedziałeś się przed chwilą, czytelniku, o jej przewinie, zważ teraz, jaki owoc wydała jej zbożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca. Jego nieskończona łaska sprawiła, iż ten, który Go tak srogo prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone. Ich pierwszy biskup Jordan ciężką miał z nimi pracę, zanim, niezmordowany w wysiłkach, nakłonił ich słowem i czynem do uprawiania winnicy Pańskiej. I cieszył się wspomniany mąż i szlachetna jego żona z ich legalnego już związku, a wraz z nimi radowali się wszyscy ich poddani, iż z Chrystusem zawarli małżeństwo. Potem urodziła zacna matka syna, bardzo do niej niepodobnego, sprawcę zguby wielu matek, którego nazwała imieniem swego brata Bolesława (...). To tutaj Dobrawa jest tą która zasadniczo nawraca Mieszka, namawia go i poświęca siebie dla większego dobra. Podobnie Gall Anonim I.5 - Mieszko objąwszy księstwo zaczął dawać dowody zdolności umysłu i sił cielesnych i coraz częściej napastować ludy [sąsiednie] dookoła. Dotychczas jednak w takich pogrążony był błędach pogaństwa, że wedle swego zwyczaju siedmiu żon zażywał. W końcu zażądał w małżeństwo jednej bardzo dobrej chrześcijanki z Czech, imieniem Dąbrówka. Lecz ona odmówiła poślubienia go, jeśli nie zarzuci owego zdrożnego obyczaju i nie przyrzeknie zostać chrześcijaninem. Gdy zaś on [na to] przystał, że porzuci ów zwyczaj pogański i przyjmie sakramenta wiary chrześcijańskiej, pani owa przybyła do Polski z wielkim orszakiem [dostojników] świeckich i duchownych, ale nie pierwej podzieliła z nim łoże małżeńskie, aż powoli a pilnie zaznajamiając się z obyczajem chrześcijańskim i prawami kościelnymi, wyrzekł się błędów pogaństwa i przeszedł na łono matki-Kościoła. Znowu to Dobrawa namawia Mieszka do przyjęcia chrztu ale traci role inicjatorki. W wersji Thietmara Dobrawa zostaje żoną poganina którego potem nawraca, co więcej pobierają się w Czechach. W wersji Galla mieszko pojął Dobrawę dopiero po chrzcie (albo w dniu chrztu) i stało się to w Polsce. Natomiast Widukind to najwyżej źródło pośrednie - chodzi o jego wzmiankę dotyczącą potyczki z 967 między Wichmannem a Mieszkiem gdzie Mieszko nazwany jest amicus imperatoris suponuje się z tego, ze w tym momencie musiał on być już ochrzczony bo inaczej nikt nie poważyłby się nazwać poganina przyjacielem chrześcijańskiego cesarza.
  25. Wymień źródła współczesne do chrztu Mieszka które omawiają sprawy miejscowych, dla ziem polskich, plemion. Thietmar - bardziej zainteresowany naszymi sprawami daje już jako taki opis historii chrztu - IV. 55-56. Brak źródeł z 2 poł X wieku nie upoważnia nas do snucia zbyt daleko idących wniosków. Tylko jeśli jesteś turbosłowianinem i wierzysz, że Mieszko władał Wielką Lechią. Powiedz mi kto był na chrzcie Mendoga (jest tak mało świadków, że niektórzy uważają, że samego chrztu nie było), Kto chrzcił Haralda Sinozębego i był obecny przy tym wydarzeniu oraz jakie są głowne źródła do tego wydarzenia i jak bardzo się różnią. Podaj kto był obecny przy chrzcie i kto chrzcił Olofa Skötkonunga i jakie źródła nam o tym opowiadają.