Furiusz

Moderator
  • Zawartość

    4433
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Furiusz w Rankingu w dniu 28 Grudzień 2016

Furiusz posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

4 Neutral

O Furiusz

  • Tytuł
    Ranga: Prodziekan
  • Urodziny 21 Kwiecień

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Starożytność

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Sochaczew
  • Zainteresowania
    szeroko pojęta starożytność i wczesne średniowiecze oraz kwestia zwierząt w dziejach ludzkości.

Ostatnie wizyty

1853 wyświetleń profilu
  1. Mysle, że poza terenami kolonizacji brytyjskiej za wiele tego nie będzie - ja bym się zastanowił czy jest jakaś szansa by szczątki Galatów przetrwały dłużej niż XI wiek? Ostatnim człowiekiem który odwoływał się do tej tradycji był chyba Roussel de Bailleul. Nie wiem tylko czy to nie archaizowanie nowego tworu i dorabianie historii - ciekawe jednak czy gdzieś w górach - jak na Krymie Goci - nie przetrwały jakieś izolowane grupy Celtów.
  2. Dziękuję.
  3. Zależnie od epoki - pojawia się masowo tak naprawdę dopiero na monetach Justyniana II i to też nie wszystkich - dopiero tych z początku VIII wieku, bodaj od 705 AD. Na monetach tego wladcy z końca VII wieku mamy bardziej standardowy krzyż - tak jak np na tej monecie 9w ręku władcy): Innymi słowy dopiero po wygnaniu zaadoptował tą wersję jak tu: Chodzi o krzyż po prawej od portretu władcy z legendą PA(X) (bo x ledwo czytelny), cesarz to ten pan który ma na głowie loros. Natomiast ten drugi to Chrystus Pantokrator - tak dla uzupełnienia. Dość ciekawe czemu dopiero po powrocie Justyniana pojawia się taki krzyż. Ciekawostka jest taka, ze wedle legendy ponoć właśnie taki krzyż miał dać Stefanowi węgierskiemu papież.
  4. Tak nie na logikę a na dane - Gorm Stary, pierwszy w pełni historyczny król Danii, podejrzewany jest o jakieś związki z Anglią, tak podaje np Saxo, Adam z Bremy, wspominki w sagach etc. Wszystko to na poły mityczne, Harald Sinozęby jednak już całkiem na poważnie zaangażował się w walkę o Norwegię. mieszkańcy Norwegii mieli wtedy dość dobre kontakty z Anglią, więc już z tego powodu wiedza Haralda na temat spraw Angielskich musiała być całkiem dobra. Już więc z racji podoboju Norwegii miał on ludzi znający sytuacje w Anglii, tamtejsze warunki naturalne etc. Wywnioskować z tego, ze Mieszko miał taką samą wiedzę jak Swen co do sytuacji w Anglii to spore nadużycie. Swenowi było to zwyczajnie potrzebne - tak kierował swoją ekspansją, tak wskazywała historia (Eryk Krwawy Topór został obalony gdy sprowadzono pretendenta z Anglii) - dla niego była ta wiedza zwyczajnie niezbędna. Dla Mieszka już jednak niekoniecznie. Po co się tym zajmowac miał skoro nic mu to nie dawało a musiał zając się ważniejszymi sprawami. Gregski Masz ciekawe wnioski. Kto zatem założył państwa arabskie? Przecież oni też w pół wieku z maleństwa na Półwyspie Arabskim rozlali się po całym Bizancjum. Przecież kalifat Umajjadów nie przetrwał nawet stu lat. Marbod i jego państwo znaczącą siłą stali się dość szybko a trudno doszukać się u niego jakiejś obcej 9zapewne rzymskiej) grupy która stworzyła państwo. Miał umiejętności które nabył w Rzymie i je wykorzystał, nie ma jednak niezbędnej konieczności pojawienia się obcego ludu czy obcego wojska.
  5. Nie twierdze, ze nie miał żadnej wiedzy - twierdze, że najprawdopodobniej jego wiedza na temat sytuacji politycznej na wymienionych przeze mnie obszarach była mglista i mniejsza niż jego wiedza na temat własnego bezpośredniego zaplecza. Istniały - głównie jako kontr balans względem państwa Ottonów. .Na przykład historycy francuscy podają że w sierpniu 1069 roku za panowania króla Danii Swena Estrithsona, flota polsko-duńska złupiła Anglię. No cóż to muszę zwątpić w poziom naukowy historyków francuskich - choć mam niejakie przeczucie, ze to nie ich wina a jedynie Twojej pamięci. W 1069 Anglosascy poddani Wilhelma Zdobywcy zbuntowali się a Swen II Estrydsen wysłał im pomoc, Popierał niejakiego Edgara Æthelinga - nic nie zdziałał, po tym jak Wilhelm zajął York zadowolił się łapówką i cofnął swoje poparcie. Rabowanie, palenie, łupienie i takie tam Duńczycy pozostawili Wilhelmowi. Wątpię też by w 1069 Bolesław Śmiały wsparł flotą Swena. Miał wtedy dośc sporo walk czy to z Czechami rok wcześniej czy to na Rusi i raczej nie mógł sobie pozwolić na zaangażowanie w Anglii. Pewnie mylisz coś i chodzi o Kanuta. Jakbyś nie zauważył to podpowiem - jest różnica między XI a VIII wiekiem dość spora nawet. dodatkowo w VIII wieku nie ma mowy o jednym państwie pod tytułem Anglia a o licznych królestwach, to też trochę zmienia sytuacje. Tak więc co ma jedno do drugiego? naprawdę a skąd ten fakt znamy?
  6. To gdy idzie o podobną symbolikę państwową - w centralnej Europie dość prominentne miejsce zajmuje orzeł - i Prusy i Austria i Polska i Rosja używały tego symbolu.
  7. Tyle ciekawostek, że nie wiem od czego zacząć. Pół wieku to dość sporo by stać się państwem na tyle silnym by w warunkach dużego rozdrobnienia politycznego i niezbyt dużej gęstości zaludnienia stać się liczącym się regionalnie graczem. Przecież Krzyżakom też zajęło jakieś pół wieku - od pokoju w Dzierzgoniu do zajęcia Gdańska - by stać się znaczącym graczem regionalnie a podobnych przykładów jest przecież więcej. To nie jest tak, że te plus minus (raczej plus) 50 lat to mało. Wątpię też by Mieszko orientował się jakoś bardzo w zawiłościach polityki ziem francuskich, wysp brytyjskich czy szeroko pojętej Italii. Orientował się w polityce regionalnej obejmującej spory obszar ziem - fakt, ale to była zwyczajnie konieczność i oczywistość. Tak i dziś możesz się nie interesować i nie orientować w polityce europejskiej ale ludzi w powiecie będziesz znał - bo z nimi masz kontakt gdy załatwiasz formalności. niezła ciekawostka to, że wikingowie nie kremowali zwłok. Ibn Fadlan (a więc X wiek) by się z Tobą nie zgodził, Generalnie we wcześniejszych epokach było dość prosto - prości ludzie mieli pochówki kremacyjne, w jakiś sposób niezwykli (wodzowie, wróżowie, czasem kobiety o statusie specjalnym) pochówki szkieletowe. W połowie VI wieku zaczęło się wiele zmieniać, np na Jutlandii dalej dominowały groby ciałopalne a na Zelandii dalej było bardzo dużo pochówków szkieletowych, Potem jednak wszystko zaczęło ciążyć ku birytualnej formie (w znaczeniu groby zarówno ciałopalne jak i szkieletowe na jednym cmentarzu z powodów innych niż bogactwo), pojawiają się też zróżnicowane formy pochówków - zwłaszcza w Norwegii, Wątpię by ktokolwiek rozważał na poważnie możliwość odróżnienia tzw Wikinga od Słowianina na bazie tego czy pochówek jest kremacyjny czy nie. trochę grobów szkieletowych też jest np w Bodzi, tym niemniej nie ma powodu by uznać, że na naszych ziemiach koniecznie muszą być pochówki szkieletowe by mówić o Wikingach. W całkiem nieodległej części Rosji leży stanowisko w Kaup/Wiskiauten, gdzie mamy wikińskie pochówki zarówno szkieletowe jak i inhumacyjne, przy czym te szkieletowe są zdecydowanie mniej liczne. Część miała tez zawierać kości końskie co jest nieco zagadkowe. Więcej szczegółów nie podam bo stanowisko znam jedynie z wystąpienia pewnej Rosjanki na konferencji bodaj w Amsterdamie sprzed paru lat. Tak czy siak - nie trzeba pochówków szkieletowych by mówić o pochówkach wikingów, zwłaszcza wojowników, na co wskazuje właśnie Kaup/Wiskiauten położone całkiem blisko naszych ziem.
  8. Z domu przywiozłem kilka butelek wódki, którą szczęśliwie przekradłem do akademii i Niemców poiłem. Nie ma narodu, co by tak polubił wódkę jak Niemcy, ma ona dla nich urok wielki, jak ją poznają i zakosztują. J. Rogoyski, Pamiętniki moje, Warszawa 1972 s.35 - rzecz dzieje się w kolegium Terezjanum w Wiedniu w 1830 roku.
  9. Do symboliki państwowej zalicza się flaga? Bo generalnie niemal wszystkie państwa słowiańskie mają kombinacje trzech kolorów - niebieski, biały i czerwony (Rosja, Czechy, Słowacja, Serbia, Chorwacja, Słowenia), wybija się Polska, Białoruś i Ukraina - przypadek :P.
  10. W tomie są wspomnienia Jana Zbrożka który pisze, że w starciu pod Panasówką brał udział inny Węgier - major Niari. s.295
  11. Węgrzy - Pamiętnik kapelana księdza Serafina Szulca [w:] Zapomniane wspomnienia, pod red. E. Kozłowski, Warszawa 1981 s,122 Węgier, stojący na pikiecie, nie rozumiejąc innego prócz madziarskiego języka, nie chciał wpuścić do obozu obywatela, a zatrzymując go, przypadkiem wystrzelił i ranił swojego konia. Do tego w tejże samej relacji - Pomiędzy nimi [poległymi w starciu pod Stefankowem] był dzielny młodzieniec, Niemiec, rodem z Wiednia, nie mówiący wcale po polsku. - s. 127
  12. Miał też żonę Czeszkę, może usłyszał coś od niej albo od kogoś z jej orszaku? może ktoś w tym orszaku miał tak na imię? Siostra Bolesława miała na imię Świętosława - dość podobne imię. Innymi słowy nie ma powodu by koniecznie wiązać owo imię z jakimkolwiek wpływem wielkomorawskim bo Mieszko miał kontakty z Czechami (choćby żoną) oraz nie ma dowodu na to, że miejscowi Słowianie nie znali tego imienia.
  13. Cynk zabrany dobrze sprzedał kupcom szląskim do Bytomia, sprowadził puszkarzy i zaczął lać baterię armat. s.91 Pamiętnik kapelana księdza Serafina Szulca [w:] Zapomniane wspomnienia, pod red. E. Kozłowski, Warszawa 1981
  14. Nie dragoni ale spieszona kawaleria Gdy noc nadeszła, wysłali 20 kawalerzystów pieszo pod Łazy na samą kolej przeciw kozakom patrolującym przy kolei. s 64 oraz Kozacy na pozostałych we wsi rzucili się całą siłą, nasi zleźli z koni i ogniem zza płotów ich odpędzili. s.66 I. Aramowicz, Marzenia. Pamiętnik o ruchu partyzanckim w województwie grodzieńskim w 1863 i 1864 roku [w:] Zapomniane wspomnienia, pod red. E. Kozłowski, Warszawa 1981
  15. Generał F. von der Osten-Sacken próbował zatrzymać nacierających Francuzów, ale miał tylko trzy kompanie grenadierów (z pułku grenadierów swojego imienia, znanego też jako Jekatierinosławski) oraz pułku dragonów (Szepielewa - Sanktpetersburski). Teren nie sprzyjał walce konnej, dlatego też dwa szwadrony dragonów walczyły spieszone; Sacken wspomina, że dragonom w znacznym stopniu przeszkadzały ciężkie buty kawaleryjskie. A. i J. Żmodikow, Taktyka armii rosyjskiej w dobie wojen napoleońskich, Oświęcim 2015 s.59-60, opis walk o Zurych w 1799 roku.