Furiusz

Moderator
  • Zawartość

    4416
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Furiusz w Rankingu w dniu 28 Grudzień 2016

Furiusz posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

4 Neutral

O Furiusz

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Starożytność

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Sochaczew
  • Zainteresowania
    szeroko pojęta starożytność i wczesne średniowiecze oraz kwestia zwierząt w dziejach ludzkości.

Ostatnie wizyty

1766 wyświetleń profilu
  1. Generał F. von der Osten-Sacken próbował zatrzymać nacierających Francuzów, ale miał tylko trzy kompanie grenadierów (z pułku grenadierów swojego imienia, znanego też jako Jekatierinosławski) oraz pułku dragonów (Szepielewa - Sanktpetersburski). Teren nie sprzyjał walce konnej, dlatego też dwa szwadrony dragonów walczyły spieszone; Sacken wspomina, że dragonom w znacznym stopniu przeszkadzały ciężkie buty kawaleryjskie. A. i J. Żmodikow, Taktyka armii rosyjskiej w dobie wojen napoleońskich, Oświęcim 2015 s.59-60, opis walk o Zurych w 1799 roku.
  2. W czasie drogi, w której był i pan ciesielski, jadąc wszędzie wstępowaliśmy do rożnych obywateli i niejeden łączył się z nami i jechał dalej, co pomnażało liczbę półkoszków i koni wierzchowych i różnych furmanek, były też i wielbłądy, które mój ojciec chciał zaprowadzić w kraju. - A.J. Czartoryski, Pamiętniki i memoriały polityczne 1776-1809, Warszawa 1986, s.89 jest to opis podróży z Litwy na Podole, ciekawi mnie strasznie owo zaprowadzenie wielbłądów w Polsce. Ktoś pisywał o tym coś więcej? Tak czy siak kolejny ciekawy pomysł fantazji naszej magnaterii.
  3. Dziś pewnie niektórym ciężko sobie wyobrazić fotografię bez jej późniejszej obróbki w odpowiednich programach - rzecz bardzo przydatna gdy trzeba na zdjęciu dokumentacyjnym uwypuklić np konkretne cechy danego przedmiotu. jak to robiono kiedyś? Jedynym źródłem zarobku tej młodzieży było retuszowanie fotografii w zakładzie fotograficznym Rzewuskiego. Płacono centa za retuszowanie wizytowej (co najmniej 20 minut benedyktyńskiej pracy z pomocą lupy), cztery centy zaś od gabinetowej. Przez dwa dni można było kilkadziesiąt centów zarobić i podjeść. W. Kossak, Wspomnienia, Warszawa 1971 s.60
  4. Ta sama sytuacja opisana wcześniej: Król sam do dragoniiji konnej, bardzo pięknej i moderowanej, osobliwie w konie (bo co chorągiew, to insza maść koni, prawie jak do cugu zbierane), każe jej Król, aby z koni zsiadła, oficer mówi, że "niezafasowane lonty" (bo jeszcze lontowej strzelby używano). Król drugi raz mówi: "Z koni". tak ci, jak z koni zsiedli, tak Turcy na nich wsiedli i jak owce szablami wyrznęli tak, że żadnemu nie tylko wystrzelić, ale zapalić lonta i zafasować nie przyszło. A potym z impetem jak na całe wojsko nasze skoczyli, tak nasi wszyscy w rozsypkę, bo żaden nie miał nabitego muszkietu. - M. Dyakowski, Dyaryusz wideńskiej okazyji, Warszawa 1983, s.76
  5. Z tego co wiem, to nie. Czasem świadczą o remoncie systemu. Generalnie częstsze są prostokątne - łatwiej je zrobić, ułożyć, transportować etc stąd niektórzy sugerują, że może chodzić o redukcje napięcia i problemy z wyboczeniem. Inni mówią o oszczędności surowca ale tak szczerze tego nie kupuje za bardzo - na co oszczędzać glinę? Poza pewnymi rejonami bez większych zasobów gliny, jest to dośc popularny surowiec a i w świecie rzymskim nie byłoby wielkiego problem z jego transportem. Okrągłe były też rury doprowadzające ciepłe powietrze https://en.wikipedia.org/wiki/File:2006_0814HistriaTerme20060371.jpg tyle, ze to służyło ogrzewaniu pokoi.
  6. Dokładnie tak jak pisze Gregski - mamy o tym nawet temat na forum, fajnie, ze pojawiły się zdjęcia obrazujące ten temat:
  7. J.T. Zeilei L.S. de Vries, Archeozoölogie.[w:] Forum Hadriani, Voorburg, pod red. M. Bink i P.F.J. Franzen et al. . "BAAC Rapport", 2009 Łącznie odkryto tu 3196 szczątków zwierzęcych i podzielono je na dwie kategorie czasowe. Pierwsza to okres 120-170 AD i mamy tu: bydło 192 kości koń 4 owca/koza 37 świnia 28 pies 2 dzik 1 kura 4 gęś domowa 6 gęś dzika 10 cyraneczka zwyczajna 2 siewka złota 1 jesiotr zachodni 5 1 kość ryby karpiowatej 9 muszli omułka jadalnego 12 ostrygi jadalnej 1 fragment muszli nieokreślonego mięczaka 21 nieokreślonych kości ssaków Drugi okres to okres od 170 do 270 AD bydło 682 koń 29 owca 4 owca/koza 122 świnia 55 pies 13 kot 1 tur 3 dzik 1 nieokreślony gryzoń 1 kura domowa 19 gęś 14 gęś białoczelna 1 kaczkowate 11 ohar 1 cyraneczka zwyczajna 1 krzyżówka 1 sieweczkowate 1 żuraw zwyczajny 1 jesiotr zachodni 15 plamak 2 omułek jadalny 32 ostryga jadalna 16 sercówka jadalna 2 trąbik zwyczajny 1 zagrzebka 1 nieokreślona żaba 4 Co ciekawe bardzo tu mało kości zwierząt dzikich ssących za to sporo mięczaków
  8. Temat mnie kiedyś zainteresował głównie ze względu na wykorzystanie względnie dużej próby badań nad relacją ilości izotopów stabilnych w określaniu diety - chyba jedno z pierwszych badań tego typu na taką skalę. Można znaleźć sporo na ten temat i wydaje się, ze rzeczywiście nastąpiła zasadnicza zmiana w diecie - z 20% udziału fauna morska osiągnęła 80% udziału - co jednak nie oznacza, ze zachowano dawne wartości odżywcze. Druga sprawa i chyba nawet ważniejsza - to bardzo duża zmiana w sposobie życia - ludzie którzy byli przyzwyczajeni do innego sposobu gospodarowania, musieli (niekoniecznie nagle) przewartościować swój świat. Nam może się to wydawać błahe ale zmiana sposobu gospodarowania która pociąga za sobą zmiany kulturowe (bo drzewiej inaczej bywało, bo ideał chłopa oracza musi się zmienić) mógł i na pewno był sporym szokiem. Zbliżone stanowisko da się odnaleźć choćby w tekście A.Dugmore et al., Norse Greenland Settlement and Limits to Adaptation [w:] Adapting to Climate Change Thresholds, Values, Governance, pod red., W. Neil Adger, Cambridge 2010 gdzie wskazuje się, że części społeczności normańskiej udało się dostosować do zmieniających się warunków klimatycznych - jednak była to niewielka społeczność skazana na zagładę ze względu na przerwanie tradycyjnych więzi społecznych, szlaków handlowych i samych możliwości handlowych etc. zwyczajnie adaptacja do nowych warunków mimo, że możliwa okazała się zbyt kosztowna społecznie. Teraz tak do badania tego zagadnienia użyto kilku nowych pomysłów - czasem, w mojej opinii kontrowersyjnych choć ciekawych - jednym z takich jest tekst M.B. Hebsgaard et al., ‘The Farm Beneath the Sand’ – an archaeological case study on ancient ‘dirt’ DNA, "Antiquity" t.83 (2009), s. 430-444 Owa farma zwana czasem skrótem dość swojsko - mianowicie GUS, podlegała takiej ilości różnych badań specjalistycznych, że większość egipskich mumii odpada w przedbiegach . W tym konkretnym przypadku zespół postanowił zbadać DNA w tzw brudzie - głównie koprolitach, z warstw o różnym datowaniu i próbować wyciągnąć z tego wnioski co do hodowli zwierzęcej. Wyniki są dość fascynujące - w XI wieku uzyskali wynik wskazujący, ze najpopularniejszym gatunkiem w hodowli były owce a kozy i bydło miało zbliżony ok 15% udział, z czasem zmniejsza się udział owiec za to zwiększa bydła i kóz z drobnymi wahaniami. Tak to trwa aż do próbek datowanych na lata 1305-1365 (dość umownie) kiedy spada znacząco ilość hodowanego bydła (niemal do poziomu wyjściowego), za to wzrasta maksymalnie kozy. Natomiast w próbce za lata 1440-1520 znikają zupełnie (lub niemal zupełnie) wszystkie tradycyjne zwierzęta hodowlane, zostają tylko szczątki DNA ludzkiego. Ów skokowy wzrost udziału kozy i spadek całej reszty można by interpretować jako ostatnią próbę dostosowania się do zmieniającego się klimatu za pomocą metod tradycyjnych - koza jest wszak zwierzęciem łatwiejszym w utrzymaniu. Nota bene GUS kiedyś było uznawane za dowód na kontakty między Grenlandią i Ameryką - wręcz kontakty handlowe. Znaleziono tam bowiem pozostałości futra które "na oko" określono jako bizonie - badania genetyczne to zweryfikowały - M-H.S. Siding et al., Ancient DNA unravels the truth behind the controversial GUS Greenlandic Norse fur samples: the bison was a horse, and the muskox and bears were goats, "Journal of Archaeological science" 2014 tytuł mówi wszystko. Wskazuje się, że ważnym elementem handlowym dla Islandii i Grenlandii miały być morsy arktyczne a konkretnie ich kły. K.M. Frei et al., Was it for walrus? Viking Age settlement and medieval walrus ivory trade in Iceland and Greenland, "World Archaeology" t.47 z.3 (2015) (nota bene w zespole tym jest sporo osób zajmujących się adaptacją człowieka do Grenlandii np pan Konrad Smiarkowski taki mały polski akcent nie mogłem się powstrzymać). W tekście wskazuje się przede wszystkim na to, że możliwe jest odróżnienie kłów morsów z Grenlandii i Islandii na bazie ich relacji izotopowych ołowiu. Dość wstępnie wyszło im, że grenlandzkie polowania na morsy były ważniejszym elementem lokalnej gospodarki niż na Islandii i dodatkowo miejscowi podejmowali dalsze wyprawy w celu pozyskania surowca. Co oczywiste większe skomplikowanie systemu sprawia, że jest on bardziej podatny na wszelkie zmiany w popycie. Jeśli jesteśmy wciąż przy pracach w których uczestniczył pan Smiarkowski - A.E.J. Ogilvie et al., Seals and Sea Ice in Medieval Greenland, "Journal of the North Atlantic" t.2 z.1 (2009), sugeruje się, ze około 1300, lub nieco wcześniej nastąpiły dwie zasadnicze zmiany w hodowli - odstępowano do hodowli społecznie bardziej cenionych ale trudniejszych w utrzymaniu krów a zwiększano hodowle kóz i owiec przy jednoczesnym zmniejszeniu się dostępu do mięsa fok. Autorzy łączą to ze zmianami klimatycznymi jakie wtedy miały następować. Dalej ten trop analizuje K. Smiarkowski et al., Sorting Sheep and Goats in Medieval Iceland and Greenland: Local Subsistence, Climate Change, or World System Impacts? [w:] Human Ecodynamics in the North Atlantic: A Collaborative Model of Humans and Nature through Space and Time, pod red., R. Harrison, Lexington 2014 gdzie mamy bardzo fajne porównanie hodowli kóz (i owiec) na Islandii i na Grenlandii. zasadniczo do połowy XIII wieku oba wzorce hodowli są bardzo podobne po czym następuje bardzo zasadnicza zmiana na Grenlandii.
  9. Da się temat przenieść do działu o historii sztuki wojennej? Maria Kazimiera i Jan Sobiescy, Listy okresu odsieczy wiedeńskiej, Warszawa 1683, s. 89 Nadjechał tam potem p. wojewoda ruski, który dragonii kazał zsięść z koni (...). List Jana III z 8 X 1683 opisujący walki o most w okolicy Granu (?). Jak najbardziej: da się... secesjonista
  10. s. 93 Różnica w uposażeniu i wykształcenia klerów wiele się przyczyniła do złego. Tak chodziło mu o greckokatolickie - przynajmniej tak go zrozumiałem bo pisze, ze cerkwie za jego młodości nie odprawiała jeszcze schyzmatyckich obrzędów moskiewskich.
  11. Gdy już młodsi, cokolwiek lepiej wychowani, zaczęli obsiadać po parafiach, zapałali zazdrością do łacińskiego kleru, a do nas nienawiścią. około 1846 r. dopiero zdarzyło się słyszeć "my Rusyny" i zdanie, że obrządek stanowi narodowość. L.Jabłonowski, Pamiętniki, Kraków 1963, s.94
  12. Powiem więcej nie przypominam sobie by Anglia w 1779 znalazła się na łasce francusko-hiszpańskiej. Co się wtedy takiego stało? Cook zginął na Hawajach, Brytyjczycy roznieśli Amerykanów pod Savannah i Brier Creek, bo chyba nie masz na myśli oblężenia Gibraltaru - które też zaczęło się w 1779 i trwało bodaj trzy lata podczas których Francuzom i Hiszpanom nie udało się wszystko co tylko mogło się nie udać. Jeśli to ma być znalezienie się na łasce floty francusko-hiszpańskiej to to dośc żartobliwe. Talleyrand i Fouche to co najwyżej politycy którym mogło się coś u Napoleona nie podobać i którzy nie mogli nic a nic zmienić. Obaj próbowali i starali się jak mogli wspierać Austrię w 1809 - co to dało każdy wie.
  13. Nie Duisburg a Dusburg (nie wiem zresztą czemu nazywa go Piotrem Dusburgiem zamiast Piotrem z Dusburga, chyba zapatrzenie na wersje litewską) Poza tym wprost przeciwnie, cytuje inkryminowany passus z tekstu Piotra z Dusburga - locus quidam dictus Romow, trahens nomen suum a Roma. Podkreślenia oczywiście moje. Nomen suum nie trzeba za bardzo tłumaczyć, Trahens pochodzi od traho. Nasz kronikarz łączy, wywodzi czy wyciąga jedno z drugiego ale nie idzie dalej. Zostaje na nazwie. nie mówi bezpośrednio, że ludzie (rzymianie) osiedlili się nad Wilią i dali Litwinom początek. Długosz to robi, niemniej wszystkie niezbędne narzędzia dla takiego połączenia dał Piotr z Dusburga. Natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że sformułowanie użyte przez autorkę - "Po raz pierwszy rzymską wersję pochodzenia Litwinów podał Jan Długosz (...) " jest jedynie skrótem myślowym, po rozwinięciu powinno wyjść coś takiego - "Najstarszym znanym nam tekstem źródłowym w którym legenda o rzymskim pochodzeniu ludu pojawia się jest Kronika Jana Długosza". Trudno bowiem dywagować na temat tekstów niezachowanych. Nie oznacza to jednak samo w sobie, ze to Długosz wymyślił tą legendę a jedynie, że jest najstarszym znanym nam źródłem zawierającym pełną wersję tej legendy. Autorka zresztą, jak się wydaje, akceptuje pomysł, ze to nie Długosz jest twórcą tej legendy - s. 5 Wobec tego sądzić można, że w czasach Długosza przekonanie o rzymskich przodkach Litwinów było już dość rozpowszechnione i popularne, nie istniała wszakże żadna relacja literacka na ten temat o szczegółowo skonstruowanej fabule.
  14. Zajrzałem do inkryminowanego tekstu p. Kulickiej i sama wskazuje na stronie 3, że - Stwierdzenie Dusburga, że Romowe ciągnęło swą nazwę od Rzymu niekoniecznie prowadzi do wniosku o rzymskim pochodzeniu Litwinów czy Prusów. Piotr z Dusburga ma być też wedle autorki źródłem rewelacji Długosza - We fragmencie tym wzorował się Długosz na odnośnym tekście Dusburga znanym mu z niemieckiego przekładu Jeroschina. Czyli twórca nie jest Długosz - on jedynie poszedł krok dalej niż Piotr z Dusburga. Pytanie czy dokonał tego Długosz czy ktoś inny kto czytał tekst Piotra (albo inne zbliżone) a Długosz jedynie to spisał.