Furiusz

Moderator
  • Zawartość

    4578
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Ostatnia wygrana Furiusz w Rankingu w dniu 19 Kwiecień

Furiusz posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

8 Neutral

O Furiusz

  • Tytuł
    Ranga: Prodziekan
  • Urodziny 21 Kwiecień

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Starożytność

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Sochaczew
  • Zainteresowania
    szeroko pojęta starożytność i wczesne średniowiecze oraz kwestia zwierząt w dziejach ludzkości.

Ostatnie wizyty

2364 wyświetleń profilu
  1. No tak tyle, ze argumentacja którą tu przywołałeś opiera się na założeniu, że Rzymianie zasadniczo trucizn nie znali i nie wiedzieli jak je podawać. Ja wskazuje przykłady, że trucizny jednak znali i mieli nawet specjalistów w tej dziedzinie a mówimy tu tylko o tych o których działalności z jakiegoś powodu (wpadki) zrobiło się głośno o tych rzeczywiście najlepszych pewnie nie usłyszymy.
  2. Tyle tylko, że autor który twierdzi, że Rzymianie nie wiedzieli jak podawać truciznę i otruć przeciwników politycznych nie odrobił pracy domowej. Trucicielstwo pojawia się u Cycerona w mowach sejmowych, truciznę zażyła Kleopatra. Rzymianie sami nawet nie musieli się na tym specjalnie znać, wystarczy, że inni w imperium się znali. Swetoniusz i Tacyt są pełni plotek o tym jak to otruto tego albo tamtego. Z łatwo dostępnych tekstów można polecić - D.B. Kaufman, Poisons and poisoning among the Romans, "Classical Philology" t.27 (1932). Motyw jest tak popularny, że pojawia się nawet słynne trucicielki jak Tacyt Annales 2.74
  3. Trochę trucizn to było ot choćby stara dobra cykuta.
  4. Hmm wydaje mi się, że w początkach niepodległości polska armia wykorzystywała każdy możliwy typ oporządzenia jaki udało się jej zdobyć, w tym amerykańskie. Amerykańska kawaleria używała skórzanych kamizelek, więc może o to chodzi? link ze zdjęciem
  5. Na to raczej ciężko odpowiedzieć. Zresztą ciężko podać konkretne dane dla Germanii Inferior czy Superior. Kiedyś widziałem dla limesów ciekawe wyliczenie - na 20 tys żołnierzy potrzeba podatków 300 tys ludzi. Autor potem pozbierał dane co do znanych archeologicznie punktów osadniczych i przypisał im odpowiednie wielkości. Doszedł do wniosku, że ani Dolna Germania ani Górna nie były w stanie utrzymać wojsk stacjonujących na swoim terenie. Ciekawa konkluzja, w dodatku poparta stwierdzeniem, ze miasta które rozwijają się tu szybko położone są obok obozów wojskowych - stałego źródła pieniędzy. Wszystko oczywiście robione na oko ale wydaje mi się, że sytuacja w dalej położonej Germanii byłaby pewnie zbliżona.
  6. Trochę się myli. Było kilka części składowych jak np zmniejszenie wagi monety złotej z 7.78 g do 7.27 g, dewaluacja polegała zaś na dodaniu stopów miedzi do srebrnej monety co pogorszyło jej jakość ale pozwoliło na wybicie z tej samej ilości srebra większej liczby monet. Przy okazji obniżono też wagę monety srebrnej z 3.89/3.90 g do 3.41g. Wprowadził też brązowego semisa czyli połowę asa. Także reform było kilka i nawet całkiem spora grupa badaczy poczynając od M.C. Soutzo, Étude sur les monnaies impériales r omanes II. Le Système monétaire de Néron ,"Revue Numismatique" (1898), że tak naprawdę Neron chciał ujednolicić system monetarny z tym wschodnim ze standardem stosowanym w Antiochii. No a i pewnie przy okazji zaoszczędzić srebra. I tak i nie - dalej mieli czyste srebro, spadła wartośc pieniądza więc jeśli wymieniano stare monety na nowe w stosunku 1 do 1 - to tak stracili. Jeśli stare monety potraktowali jako zasób czystego srebra to niekoniecznie musieli aż tak bardzo stracić. Zasadniczo można powiedzieć tak i tak, mógł.
  7. Pluton broniący gmachu Urzędu Celnego przy ul. Inflanckiej obrzucał szturmujących Niemców na przemian granatami i żarówkami, które upadając powodowały huk imitujący wybuch "Sidolówki". F. Majorkiewicz, Lata chmurne, lata dumne, Warszawa 1983 s.223
  8. Pod Bolimowem Niemcy wykorzystali gaz bojowy, bodaj miesiąc po pierwszym użyciu na froncie zachodnim. Do dziś widać w terenie pod Bolimowem okopy z I WŚ, obecnie nawet prowadzone są tam badania archeologiczne dla ustalenia pełnej linii okopów i cmentarzy wojennych. Baranowski, z zawodu rzeźnik, nie miał jednak, podobnie jak większość żołnierzy, żadnego talentu narracyjnego i nie lubił mówić o swoich czynach. (...). - Ano nurkowali my do transzy; było nas luda może dziesięć, dwadzieścia tysięcy, na takiej łączce jak ta. Zaś ale wszyscy dobierani z różnych dywizji, że kto nie miał eisener Kreutz - na tego Oberst patrzył jak na łazika. Wieczorem zaczął się Trommelfeuer, a o świcie - handgranaty do graby i poszli my na Angriff w kilkanaście linii jeden za drugą. Trza było brać fort Dumo, czy jak tam na niego szwargoczą... - Douaumont - poprawiam. - Ja, ja, i wzieli ten fort wówczas - drugi i trzeci batalion naszego regimentu - ale ja nie doszedłem, ani nikt z kompanii, co przede mną szła w pierwszej linii, bo trafili my richtig na fugasy i wszystko wyleciało w powietrze... a mnie urwało wtedy te dwa palce - rzekł, wyciągając ku nam kikut lewej ręki - i kontuzjowało prawą stronę głowy, prawą rękę i prawą nogę, co mi ją dwa razy przestrzelili jeszcze przedtem nad Marną. Ot, i wszystko - zakończył Baranowski swój opis bitwy pod Verdun. Z. Chrząstowski, Legenda murmańska, Łomianki 2014 s. 46 Polacy brali więc udział w walkach na froncie zachodnim i pewnie całkiem nieźle znali warunki tam panujące. Dodatkowo: 19 IV - 5 V. W okopach na wprost góry Skowronno (kota 292, o którą w Święta Bożego Narodzenia walczył i niemal doszczętnie wyginął austriacki pułk Dzieci Krakowskich , popularnie zwany trzynastką), z nastaniem pogodnych i ciepłych dni życie stało się zupełnie znośne. Okopy osuszyły się i wiara z konieczności tylko wchodzi do ciemnych i zimnych ziemianek, przesiadując w osłonecznionych miejscach, gra w szachy lub gawędzi. W górze warczą aeroplany, baterie z obu stron odzywają się spokojnie bez pośpiechu, a na tyłach naszej linii wiszą już dwa balony obserwacyjne .W. Solek, Pamiętnik legionisty, Warszawa 1988, s.107 27 III - 10 IV. W okopach mokro, bo odwilż. Woda zbiera się na dnie rowów i pomimo położonych środkiem desek, wszędzie błoto. ibidem s.101 Życie w okopach na wschodzie i zachodzie powinno być podobne bo taka natura wody, że jak jest jej dużo to zbiera się w dziurze a okopy to w sumie duża dziura. To samo dzieje się i dziś np w wykopach archeologicznych co znam z doświadczenia
  9. Wydaje mi się, że ten temat spowoduje, że dojdzie tu do zwykłej przepychanki która szybko z dyskusji eksploduje w walkę - może lepsze miejsce w dyskusjach filozoficznych? Tak chce Valerius Maximus, Factorum et dictorum memorailium, ks IX. lub 9,12 (różne oznaczenia spotykam) Aeschyli uero poetae excessus quem ad modum non uoluntarius, sic propter nouitatem casus referendus. in Sicilia moenibus urbis, in qua morabatur, egressus aprico in loco resedit. super quem aquila testudinem ferens elusa splendore capitis++erat enim capillis uacuum++perinde atque lapidi eam inlisit, ut fractae carne uesceretur, eoque ictu origo et principium fortioris tragoediae extinctum est. Jest więc wszystko tylko, że to lata w których żył Chrystus więc strasznie późno. Jest znany wiersz z jego grobu, potwierdza on zgon w Gelii ale ani słowa o sztuce i sposobie śmierci.
  10. A mnie się wydawało, że w wątku chodzi o mity historyczne typu 10 kilogramowe miecze i zbroja uniemożliwiająca poruszanie się.
  11. Piątą kompanią, rekrutujących się przeważnie z Mazurów przemyskich (...). L. Berbecki, Pamiętniki generała broni Leona Berbekiego, Katowice 1959 s.107
  12. Niechęć do żołnierza legionowego potęgowana była przez haniebne postępowanie niektórych oficerów, przyszłych dygnitarzy i mężów stanu; jako przykład przytoczę porucznika Kostkę-Biernackiego (który należał wtedy do żandarmerii polowej I Brygady), późniejszego wojewodę poleskiego. Człowiek ten obstawił szubienicami krańce wsi Radomszczyzny, wieszając na nich bez sądu chłopów polskich, rzekomych szpiegów na rzecz wojsk carskich, a w rzeczywistości za otwarte przejawy ujemnego stosunku do Legionów. L. Berbecki, Pamiętniki generała broni Leona Berbekiego, Katowice 1959 s. 101
  13. Ja również niosłem "Manlicher" z dopasowaną lornetką oraz pięć rewolwerów (...)., L. Berbecki, Pamiętniki generała broni Leona Berbekiego, Katowice 1959, s.94 - autor wycofywał się z pozycji pod Łowczówkiem 27 grudnia 1914, przechodząc przez pozycje Honwedów nakazał zbieranie pozostawionej broni.
  14. Może nieco nie w temacie bo wcześniejszy okres ale czy jest sens zakładania nowego wątku o postaci Sosnkowskiego przed '39? Sosnkowski zarządził wycofanie pierwszego pułku piechoty Legionów. Rozkazy do batalionów na lewym i prawym skrzydle mojego baonu Sosnkowski wysłał o godzinie czternastej. Nakazywały one tajne wycofanie się bez porozumienia z sąsiadami. Pominięcie w rozkazie mojego batalionu miało na celu zabezpieczenie szybkiego odwrotu dowództwa. czyn podobny można w języku wojskowym określić jako zdradę, gdyż w takim wypadku dowódca powinien wyznaczyć późniejszą godzinę cofnięcia się, a nie uciekać w tajemnicy przed częścią swych podkomendnych. L. Berbecki, Pamiętniki generała broni Leona Berbekiego, Katowice 1959, s.94
  15. To może jeszcze jedno świadectwo: W Nowym Targu otrzymaliśmy stare austriackie karabiny "werndle", które jednak dość szybko wymieniliśmy na nowoczesne "Manlichery". Wymiany tej dokonaliśmy w taborach austriackich, wiozących zaopatrzenie bojowe na front wschodni. Taboryci oddawali nam chętnie swą nową broń, gdyż zupełnie nie znali się na jej użyciu, a "Werndle" to byli ich starzy znajomi. L. Berbecki, Pamiętniki generała broni Leona Berbekiego, Katowice 1959 s. 91