secesjonista

Administrator
  • Zawartość

    22940
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Zawartość dodana przez secesjonista

  1. "Pierwszym reprezentantem Wysokiej Porty polskiego pochodzenia był Zygmunt Laskowski herbu Trzaska, który jako czausz (goniec) przewoził w 1511 roku list od sułtana Bajazyda II do króla Zygmunta I. Zdecydowanie większą karierę zrobił Jan Kierdej, syn starosty trembowelskiego Zygmunta Kierdeja. W 1498 roku, gdy miał osiem lat, został pojmany przez Turków podczas oblężenia jego rodzinnego zamku w Pomorzanach na Rusi Czerwonej. Wychowany w korpusie paziów przeszedł na islam, przyjmując imię Said. Pracował w kancelarii Wysokiej Porty, gdzie został zauważony przez jednego z wezyrów – Ibrahima paszę (1523-1536) – i ze względu na znajomość języka wyznaczony do misji dyplomatycznych w Polsce. Po raz pierwszy pojawił się w swojej dawnej ojczyźnie w 1531 roku, a posłował do niej jeszcze kilka razy. Mimo że był faktycznie Turkiem, w Polsce uważany był nadal za Polaka, cieszył się sympatią dworu i elity senatorskiej. On sam aż do śmierci w 1557 roku służył pomocą wszystkim posłom Rzeczypospolitej przybywającym do Stambułu. Od sułtana uzyskał za swoją wierną służbę tytuł bega, majątek i status społeczny sipaha". /P. Kroll "Polscy poturczeńcy na służbie sułtana"; dostępne na: www.wilanow-palac.pl/ Z literatury: J. Reychman "Życie polskie w Stambule w XVIII wieku".
  2. Z racji różnych kolei losu w państwie tureckim osiadli różni Polacy, czy to z potrzeby zysku czy też porwani za młodu w jasyr, którzy nie mogli bądź już nie chcieli powrócić do Rzplitej. Jak wyglądało ich życie, czy znamy ich z nazwiska? Co stało za motywacją pozostania w tym państwie. Bodajże najbardziej znaną personą jaka się w tej mierze nasuwa to: Ibrahim Beg, tłumacz naczelny Porty (jak sam pisał: interpres maximus), w polskich źródłach znany jako Ibrahim Strasz. Co prawda sprawujący swą funkcję w latach 1551-1571 (zmarł 9 czerwca 1571 r.), ale myślę, że można uwzględnić go w rozważaniach w tym dziale z racji jego wysokiej funkcji na dworze sułtana. Znacznie mniej znaną postacią jest tzw. malarz ze Skutari. Włoski badacz literatury tureckiej Gianbatista Toderini przy okazji omawiania zakazu malarstwa figuratywnego; a ściślej rozluźnienia jego rygorów; wspomniał o: "furono i alcuni renegati, che pinsero con valore. Tra questi è celebre Mečti Polacco, detto il Pittore di Scutari, dove abitava". /G. Toderini "Letteratura Turchesa" T. III, Venezia 1787, s. 39/ I w zasadzie tylko tyle o nim wiemy.
  3. Na której to stronie autor ów napisał, że w czasach Sobieskiego istniało takie pojęcie? Możemy poprosić o stosowny cytat?
  4. Zdania zaczynamy z wielkiej litery - nie zamierzam się powtarzać. Nie wiem gdzie pipen15 pobierał nauki co do zakresu znaczeniowego terminu "rytuał", ale ja bym zażądał zwrotu pieniędzy. Zrodzenie z dziewicy doń nie należy, śmierć i zmartwychwstanie również, podobnie jak te "czasookresy".
  5. Jak na razie kapitalizm jakoś dycha, a socjalizm tak trochę ma się gorzej.
  6. No popatrz, a ostatnio w Polsce niektóre środowiska, tak często mówią i piszą o wzroście w Europie tendencji nacjonalistycznych i ksenofobicznych.
  7. Leideńskie wydawnictwo Brill wydaje wielotomową serię "Christian-Muslim Relations. A Bibliographical History", co prawda dociągnięto ją do roku 1700, ale siłą rzeczy można z niej wyłuskać prace tyczące się i wieku XVIII. D. Kołodziejczyk "Ottoman-Polish Diplomatic Relations (15th-18th Century). An Annotated Edition of 'Ahdnames and Other Documents" V.H. Aksan "An Ottoman Statesman in War & Peace. Ahmed Resmi Efendi 1700-1783" J. Reychman, A. Zajączkowski "Handbook of Ottoman-Turkish Diplomatics". .
  8. W latach 1696-1699 Stanisław Lipski, archidiakon kapituły gnieźnieńskiej przeprowadził lustrację dekanatów w archidiakonacie gnieźnieńskim. Jednym z elementów jaki sprawdzał był stan bazy szkolnej i nauczania. W świetle jego relacji można dojść do ciekawych wniosków. Istnienie budynku szkolnego nie gwarantowało, że w nim nauczano, i że w ogóle nauczano. Z drugiej strony brak takiego budynku nie oznaczał, że w danym miejscu nauki nie prowadzono. Podobnie istnienie rektora niczego jeszcze nie przesądzało. "... wbrew oczekiwaniom obowiązki nauczyciela szkoły, których można się domyślać po dość enigmatycznych wzmiankach wizytacji Lipskiego, niekoniecznie polegały na przekazywaniu wiedzy z różnych przedmiotów. Wydaje się natomiast, że jego głównym zadaniem było wspomaganie liturgii, miedzy innymi śpiewem. Niekoniecznie też łączono bycie rektorem szkoły z koniecznością nauczania. Świadczą o tym bezpośrednio i pośrednio różne wzmianki, na przykład takie jak: jest rektor mieszkający w szkole, ale chłopców nie uczy; pleban utrzymuje kantora, którym był rektor szkoły, lecz nie uczy on chłopców,czy wreszcie adnotacja dająca wgląd w główne obowiązki rektora, którymi bynajmniej nie było przekazywanie wiedzy, lecz ministrantura i pomoc w kulcie: 'rektora szkoły pleban nie utrzymuje, na wielkie święta woła kantora z miasta Szubin". /A. Jabłońska "Obraz szkolnictwa parafialnego archidiakonatu gnieźnieńskiego z końca XVII wieku w świetle wizytacji Stanisława Lipskiego", "Przegląd Historyczno-Oświatowy", 2016, nr 3-4, s. 14-15/
  9. I jest tam napisane, że by zaistniała monarchia konstytucyjna potrzebny jest dwuizbowy parlament? A na której stronie? To kolejna rewolucyjna myśl euklidesa, jednym z powodów powstania republiki we Francji była niechęć do naśladownictwa w zakresie nazewnictwa. A to zależy gdzie się szuka, wystarczy wejść na największą francuskojęzyczną stronę z materiałami źródłowymi tyczącymi się historii Francji. Można tam zapoznać się z przeszło trzydziestoma dokumentami autorstwa Mouniera. Można też zapoznać się z obszerną biografią tej postaci "Un royaliste libéral en 1789. Jean-Joseph Mounier: sa vie politique et ses écrits" autorstwa Léona de Lanzac de Laborie'a. I nie są to jedyne materiały na tej stronie związane z tą personą. A jak ktoś preferuje język Albionu może zajrzeć do pracy Mathieu Robitaille'a "Redefining the Monarchiens: the Failure of Moderation in the French Revolution".
  10. Trochę zbyt wyrafinowane jak dla mnie stawia pytania Narya. Kawałek marmuru w kamieniołomie sam w sobie nie jest symboliczny. To dopiero rzeźbiarz może mu go nadać; tudzież umieszczenie go w odpowiednim miejscu i kontekście. Jeśli idzie o witraż, to wskazuje się raczej na rolę prześwitującego przezeń światła. Joanna Babiarz, autorka książki "Skarby malarstwa" zauważa: "Zaś światłość to dający poczucie bezpieczeństwa znak Boga będącego Światłością Świata, a zamysł ten został doskonale zrealizowany w witrażach. Blask, jaki przez nie wpadał do wnętrza świątyni, odzwierciedlał duchową iluminację, jakiej doznaje ludzka dusza poruszona Słowem Bożym zawartym w Biblii". /tejże, "Piękno i światło – o symbolice gotyckiej katedry"; tekst dostępny na: www.pch24.pl/ O zbliżonym efekcie wspomina też przywołany tu kompozytor: "Światło słońca napromieniowuje witraże, nie widzi się wszystkich osób, otrzymuje się uderzenie kolorem, jest się oślepionym. Łączymy to wrażenie z myślą św. Tomasza – takie oślepienie koresponduje z rodzajem ekstazy, rodzajem wyjścia z siebie. Chce się powiedzieć, że taka ekstaza istnieje w muzyce”. „Dźwięk i światło mają jednakowe pochodzenie (...) efekt polegał na czymś innym: na specjalnym olśnieniu, które podnosiło, inspirowało, pogrążało w ekstazie". /J. Gleńsk "Teologiczny wymiar...", s. 58/ O kontekście teologicznym: "Grube szkło witraży spowodowało, iż światło oplatało wnętrza mniej lub bardziej - zależnie od pory dnia i warunków pogodowych - namacalną, zawiesistą poświatą. Dzięki temu zabiegowi nieziemska atmosfera w kościołach znacznie odbiegała od tej panującej w ich [chyba powinno być: innych?] budowlach. Opat katedry St-Denis, jednej z pierwszych budowli gotyckich - Suger - urzeczony ilością i charakterem światła wpadającego do wnętrza, nazwał je 'nową jasnością' - lux nova, tworząc ideę Boga jako 'nadrzędnej jasności', odzwierciedlonej na Ziemi w postaci 'harmonii i jasności'". /K. Wlazło-Malinowska "Światło jako element budujący wymiar duchowy przestrzeni sakralnych w krajobrazach naturalnych i kulturowych", "Sacrum w krajobrazie", "Prace Komisji Krajobrazu Kulturowego", nr 17, Sosnowiec 2012, s. 152/ I o kontrowersjach: "Funkcja witraży, jako elementu odgrywającego ważną rolę w budowaniu nastroju wnętrza kościoła, została zauważona przez artystów bardzo szybko. Witraże wprowadziły na tyle duże zmiany w architekturze i estetyce sakralnej, że wzbudziły podejrzliwość niektórych kręgów duchowieństwa i zainicjowały wieloletnie dyskusje doktrynalne. Na temat sztuki witrażu wypowiadał się mnich Teofil w dziele Schedula diversarum artium (XI wiek). Prezentował on bardzo liberalny stosunek do tej techniki, zalecając wypełnianie wolnych przestrzeni powierzchni witraża wzorami geometrycznymi, liśćmi i kwiatami, ptakami i owadami, a nawet nagimi postaciami. Przeciwko nadmiarowi światła opowiadał się anonimowy autor traktatu Roman de Preceforest. Dowodził w nim, że malarstwo, sztuka oraz światło w kościele pobudzają wyobraźnię, a przez to przeszkadzają w nabożeństwie i modlitwie. W roku 1516 opinię tę podtrzymał Thomas More w dziele Utopia, wskazując, że „zbyt silne światło rozprasza myśli, słabsze zaś i niewyraźne przyczynia się do skupienia i budzi głębszy nastrój religijny”. Powszechne były również opinie odmienne, w roku 1400 Antonio da Pisa pisał, że witraże kościelne powinny zawierać w sobie przynajmniej jedną trzecią szyb białych, co sprawi, że obraz stanie się łatwiejszy w odbiorze, a atmosfera w kościele bardziej radosna (allegro). U podstawy takiego poglądu stoi przekonanie, że doświadczenie piękna zmysłowego pozwala każdemu, bez względu na wiedzę i przygotowanie teologiczne, doświadczyć obecności Boga, który pozostaje niezgłębioną tajemnicą. Uświadomienie sobie tej niewiedzy jest tu nawet wskazane, bowiem wzmaga pokorną postawę wobec przedmiotu doświadczenia mistycznego w odbiorze, a atmosfera w kościele bardziej radosna (allegro). U podstawy takiego poglądu stoi przekonanie, że doświadczenie piękna zmysłowego pozwala każdemu, bez względu na wiedzę i przygotowanie teologiczne, doświadczyć obecności Boga, który pozostaje niezgłębioną tajemnicą. Uświadomienie sobie tej niewiedzy jest tu nawet wskazane, bowiem wzmaga pokorną postawę wobec przedmiotu doświadczenia mistycznego". /P. Tendera "Od filozofii światła do sztuki światła", Kraków 2014, s. 144-145/
  11. Może zamiast pośpiesznie nabijać licznik w kolejnych tematach alternatywnych warto przemyśleć formę i treść własnych wypowiedzi? "Maić - zdobić coś zielonymi gałązkami, liśćmi, kwiatami".
  12. A pipen15 potrafi wymienić, tak z dziesięć tych samych rytuałów? Czy taka zasada obowiązuje również przypadku innych postaci z tego okresu?
  13. Innymi słowy, pipen15 nie znalazł takiego źródła.
  14. Rzeczywistość "alternatywną" pozostawiam pipen15, widać że bardzo mu odpowiada. A łatwiejsza to łączka gdzie nie trzeba operować faktami.
  15. Termin istniał, co ma do tego znaczenie? Z noty na Wiki nie można wysnuć żadnego wniosku co do czasu pojawienia się terminu: "Słowacja", zatem ponowię: proszę wskazać swe źródło.
  16. Cóż, widzi pipen15 różnicę pomiędzy czczeniem czy istnieniem świętych a czczeniem ich wizerunków? Rozumie, różnicę pomiędzy Starym Testamentem a Nowym?
  17. Co to ma do tego co ja podałem?
  18. Pojęcie "Polska"- istniało, a pojęcie: "Słowacja" - nie istniało, pojawiło się w końcu XVIII wieku. Proszę wskazać źródło swej wiedzy, że w czasach Sobieskiego taki termin istniał.
  19. To nie był podobny pogląd. Jeśli dwie różne osoby nie posiadają samochodu, to nie znaczy jeszcze by mieli w tej kwestii ten sam pogląd. Jeden może go nie posiadać z racji radykalnych poglądów ekologicznych, drugi - z braku gotówki. Anikoniczność w islamie zaczęła się jako działania polityczne, bez podbudowy i źródła teologicznego. Tak było w przypadku edyktu kalifa Jazida II ibn Abd al-Malika czy zbliżonych działań w Egipcie, opisanych przez Sāwīrusa ibn al-Muqaffa‘ w "Historii Patriarchatu Aleksandrii od św. Marka do Michała". Inaczej było z ikonoklastami w łonie chrześcijaństwa. "Należy wyraźnie rozgraniczyć niszczenie obrazów i krzyży w ramach obowiązującej wówczas polityki kalifatu i to, co miało miejsce w Bizancjum, gdzie toczyła się systematyczna walka o całkowite wykorzenienie sztuki figuratywnej i reprezentatywnej. Choć zarówno muzułmanie, jak i ikonoklaści twierdzili, że oddawanie czci obrazom jest tożsame z bałwochwalstwem potępionym w Biblii, to na tym zbieżność ich myślenia się wyczerpuje. Islamowi nie chodziło o teologię obrazu, jej zasadność czy też z jakichś konkretnych racji – błędność. Odrzucano obraz jako taki, jako przejaw bałwochwalstwa". /M. Sadowski "Muzułmańska awersja do sztuki figuratywnej a bizantyjski ikonoklazm. Krótka charakterystyka problemu", "Teologia i Człowiek", 27 (2013) 3, s. 202/ Wbrew pozorom nie ma związku (w tym zakresie) pomiędzy Biblią a Koranem. W tej pierwszej jest wyrażony wprost i jasno zakaz tworzenia dzieł figuratywnych. W Koranie takiego zakazu, wyrażonego wprost - nie ma. Istnieją fragmenty, które można różnie odczytać, np. Sura V, gdzie jest mowa o "unikaniu bałwanów", czy fragmenty związane zakazem czynienia bogów i oddawania im czci. "Nie wolno też kierować swoich modlitw w stronę czegoś stworzonego, ani czynić jakiejś formy, która symbolizowałaby obiekt takiej czci. Z zakazem, jak w Biblii, związana jest sankcja. Kto czyni bogów i oddaje im cześć, zostanie ukarany potępieniem wiecznym. Bałwochwalcze postępowanie człowieka sprzeciwia się więc jego zbawieniu . Nie wolno zatem naśladować Boga w stwarzaniu, gdyż tylko On jest prawdziwym Stwórcą, zaś bogowie kreowani przez ludzi są niczym, nie są żywi i nic nie potrafią uczynić (S. VII, 191; X, 34; XIII, 16; XVI, 20; XXII, 73; XXV, 3; XXXI, 11; XLVI, 4)". /M. Micherdziński "Zbawczy wymiar teokalii w Koranie a ikonoklazm islamu", "Analecta Cracoviensia", 46, 2014), s. 85-86/
  20. Można to i tak określić, papież Grzegorz I w swym liście do biskupa Serenusa, tak to objaśniał: "Obraz jest bowiem tym dla ludzi prostych, czym pismo dla umiejących czytać, ponieważ ci, którzy pisma nie znają w obrazie widzą i odczytują wzór, jaki powinni naśladować. Toteż obrazy istnieją przede wszystkim dla pouczenia ludu. [...] Obraz jest w tym celu wystawiony w kościele, aby ci, co nie umieją czytać, przynajmniej patrząc na ściany czytali na nich to, czego nie mogą czytać w książkach". /R.Knapiński "Biblia pauperum - rzecz o dialogu słowa i obrazu", "Nauka", 4, 2004; s. 140; cyt. za: "Myśliciele, kronikarze i artyści o sztuce od starożytności do 1500", wybór i oprac. J. Białostocki, Warszawa 1988, s. 215 / Wypada jednak pamiętać, że wiele elementów nie da się "odczytać", bo ich po prostu nie widać. Olivier Messiaen, który wielokrotnie mówił o swej fascynacji witrażami, a komponując swą muzykę starał się ją tworzyć na wzór witraży, zauważył: "Kiedy ludzie średniowieczni tworzyli rozety w witrażach kościelnych okien, wyobrażali na nich dziesiątki postaci. Oko ludzkie jednak tych małych figurek nie odróżniało i efekt polegał na czymś innym...". /J. Gleńsk "Teologiczny wymiar twórczości w świetle dzieł Oliviera Messiaena", praca doktorska, PWT we Wrocławiu, Wrocław 2010, s. 58; cyt. za: O. Messiaen "O muzyce współczesnej", "Ruch Muzyczny" nr 17, 1965, 6/
  21. Epitafium nieco przedwczesne... "Bolek" może nie jest w najlepszej kondycji, atoli wciąż jeszcze istnieje, w tym samym miejscu co dawniej. Następnym razem, jak jancet stanie przed głównym wejściem do "Sphinxa", to proszę spróbować obejść budynek z lewej strony, trafi wtedy jancet na "Bolka".
  22. A jaki jest związek?
  23. Moja cierpliwość ma granice...
  24. Radę by dali, ale wyrafinowana ornamentyka budowli tworzonych w kręgu kultury islamskiej - ma korzenie w zakazach wywiedzionych z Koranu.
  25. Jako administrator tego Forum nie napisałem żadnej pracy, acz daję się zatrudniać względem wyszukiwania materiałów bibliograficznych, kogo to to szokuje? Pisałem prace wcześniej: przed administratorskimi obowiązkami, potem odpuściłem, ze względu na pewne dylematy natury egzystencjalnej. Nie istnieje żadna praca: magisterska, licencjacka, doktorska - którą można przypisać secesjoniście - po jego objęciu administracji tego Forum. Jeśli zna jancet mój udział w takim procederze, kiedy dostąpiłem obowiązków administracyjnych - proszę to wykazać. Dodam, że i inne grzechy mam na sumieniu: łamanie praw dewizowych doby PRL, tu może obejmuje mnie przedawnienie. W podstawówce byłem też aktywnym członkiem szajki odpowiedzialnym za okradanie sąsiada z owoców jego gruszy, nie wiem jak ocenia to jancet - czy ta kryminalna przeszłość podważa moją zdolność i moralne predyspozycje do zawiadywania tym forum?