Narya

Przyjaciel
  • Zawartość

    4354
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

2 Neutral

O Narya

  • Tytuł
    Ranga: Prodziekan
  • Urodziny 03/21/86

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Terabithia
  • Zainteresowania
    Historia, filozofia, antropologia, botanika, zoologia, matematyka, literatura
  1. Tudzież robili częste pomyłki. Pół biedy, gdy trafi się gdzieś indziej jakaś kopia czy ta sama miejscowość zapisana inaczej. Gorzej - jeśli jedyna zachowana karta jest tą z błędem.
  2. Czyli musiał Bolesław Jęśko otworzyć na nowo zakład po wojnie. Dzięki
  3. Kto jest autorem tego przekładu? Jedlicki? Bo w e-booku nie ma takiej informacji... http://pl.scribd.com/doc/16493120/thietmar Proszę o pomoc. Z góry dziękuję.
  4. Przygotowałem szkolny test z wiedzy ogólnej z zakresu historii (od czasów najdawniejszych po współczesność) oraz z zakresu wiedzy o społeczeństwie (szkolna wiedza ogólna z zakresu wiedzy społeczno - politologicznej). http://pl.scribd.com/doc/200712952/Test-z-historii Wszelkie uwagi, komentarze, pytania w niniejszym temacie. Zgłosiłem przez Twittera red. naczelnemu portalu historia.org.pl, że jeśli redakcja zechce wykorzystać na potrzeby portalu ów test, to byłoby mi miło, ale nie uzyskałem odpowiedzi ani na "tak", ani na "nie".
  5. Capricornus: dla mnie historia jest pojmowana dwojako: jako gestae i jako rerum gestare (odpowiednio: dzieje i opis dziejów). To oczywiście tylko zarys definicji z teorii nauki historycznej. Errata specjalnie dla secesjonisty: Źdźbła trawy dla przeciętnego Kowalskiego nie są źródłem historycznym, bo nie dostarczają jemu żadnych informacji o przeszłości, by poznać historię. Reszta wynaturzeń, jakbym miał coś tam zinterpretować w dwóch różnych relacjach, gdzie jedną odrzucam jakoby, a drugą się kieruję - odrzucam jako fałszywe przesłanki. Definicja faktu historycznego w ujęciu teorii nauki historycznej oraz poglądu na historię J. Topolskiego. Zaznaczyłem uprzednio, że jest to pogląd. Jest oczywistym, że można mieć zupełnie inny pogląd, odmienny od mojego, który zaczerpnąłem od Topolskiego.
  6. Zbiór źródeł do dziejów średniowiecza (czeski): http://147.231.53.91/src/index.php?s=v Fontes rerum regni Bohemiae: http://www.clavmon.cz/clavis/FRRB/ Kodeks Dyplomatyczny Władztwa Saksońskiego: http://codex.isgv.de/ Kodeks Dyplomatyczny Brandenburgii: http://wiki-de.genealogy.net/Brandenburg/Codex Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski: http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=12456&from=&dirids=1&tab=1&lp=15&QI= Monumenta Germananiae Historica: http://www.mgh.de/ Tabula Peutingeriana: http://www.romancoins.info/Tabula-Peutingeriana.html
  7. euklides napisał: W tej całej tam wymianie poglądów panuje straszny galimatias terminologiczny związany z określeniem co to jest źródło Definicja podług mojego przekonania źródła historycznego: Źródło zawierające informacje o faktach historycznych, innymi słowy: źródło informacji o przeszłości. Czyli nie zgadzam się z secesjonista, że źródłem historycznym jest wszystko. Źdźbła trawy dla przeciętnego Kowalskiego nie są źródłem historycznym, bo nie dostarczają żadnych informacji o przeszłości, by poznać historię. Przestrzegam, że to jest mój pogląd. euklides napisał: nie zgadzam się z twierdzeniem że jest bardziej wiarygodna [kronika] im bliżej wydarzeń, w czasie i przestrzeni, był autor. Kronikarz jest zazwyczaj dobrze poinformowany o tym co się wokół niego dzieje z racji swej roli społecznej czy zawodowej, a pisze bo ma co pisać Wiarygodniejszy przekaz historyczny zawierają roczniki od tego w kronikach. Przykład pierwszy z brzegu: kronika Thietmara. Chyba, że preferujesz opcję niemiecką w historii Polski (czyli totalna krytyka Bolesława Chrobrego). :-P secesjonista napisał: Ano taka, że łatwo uwierzyć w smoka wawelskiego. Innymi słowy: bez krytycznego komentarza przyjmiemy ogląd spraw kronikarzy, którzy czasem pozwalali sobie na fantazjowanie, jak i na kłamstwo. Pełna zgoda! euklides napisał: Pewnie, jeżeli się ma Kadłubka za idiotę, to można tę przypowieść przeczytać, skojarzyć ją z książką „poczytaj mi mamo” i mieć satysfakcję, że się jest mądrzejszym niż on. Co samo w sobie może poprawić samopoczucie, a to już jest jakiś pożytek z czytania Kadłubka. Myślę, że secesjoniście nie chodziło o to, że Kadłubek był idiotą. Raczej (tak sądzę) ujęcie krytyki źródłowej z całym jej warsztatem w lekturze źródeł.
  8. Roman Różyński napisał: Słyszałem że w metodologii jest zupełnie przeciwna zasada - im źródło bliższe czasowo i geograficznie opisywanym wydarzeniom tym bardziej wiarygodne. Najlepsza jest więc relacja spisana na gorąco przez uczestnika opisywanego wydarzenia jancet napisał: Jeżeli chodzi o relacjonowanie tego, co uczestnik naprawdę widział i czego doświadczył - to w 100% zgoda. Jeśli chodzi o relacjonowanie tego, czego uczestnik nie widział, a - w jego przekonaniu - powinien widzieć i z tego niewidzenia - niewiedzenia buduje później relację, to już zupełnie inna sprawa. Źródła bezpośrednie i bliskie interesującego nas okresu i geolokalizacji są najlepszymi źródłami do poznania historii, zawartej w źródle, ale źródła nie są historią, są relacją historyczną, zawierającą informacje, które trzeba opracować, tj. przeprowadzić kwerendę źródłową; krytykę zewnętrzną i wewnętrzną. Umiejscowić w spectrum zdarzeń. Połączyć fakty w toku pisania narracji historycznej. Uczenie się historii tylko na źródłach jest jak rozbijanie głową muru. Np. w kulturach oralnych dajmy na to z pokolenia na pokolenia opowiadano cuda o piramidach egipskich i jak słuchacz wyruszył je zobaczyć i bliżej poznać, to mógł sobie skonfrontować z bajkami, które słuchał w dzieciństwie (i albo się z nimi zgodzić, albo odrzucić). Przypominam o dwudefinicji historii: jako gestae i jako rerum gestare. My znamy tylko tę "rerum gestare", podczas gdy "gestae" nie jesteśmy w stanie poznać. Zawsze bazujemy na relacjach (lepszych, gorszych). Nawet nasze doświadczenia i wspomnienia bezpośrednie nie są doskonałymi obrazami historii możliwymi do wpisania w gestae. To dlatego, że uczymy się historii wybiórczo, a nie każdej setnej sekundy od czasów najdawniejszych po dzień dzisiejszy. To dlatego jakoś sobie podzieliliśmy historię na okresy (które realnie nie istnieją). Zbliżenie się gestae i rerum gestae jest w naszej percepcji kompletnie niemożliwe. To jest nieosiągalna utopia. Marzenie ściętej głowy. Ale zawsze warto dążyć do realizacji tej idei. Osiągnięcia w rerum gestare stopnia gestae. Pomarzyć zawsze można, ale chyba przydałby się do jej realizacji wehikuł czasu.
  9. "Trojaczek" - to neologizm na określenie podręcznika pod red. Maternickiego, Majorka i Suchońskiego. Dość powiedzieć radośnie, że to jest jedna z tych cegieł, które wzbudzają głęboki entuzjazm wśród studentów historii specjalności pedagogicznej lub nauczycielskiej. Porządkując swoje szpargały, znalazłem takie oto moje autorskie opracowanie w/w Trojaczka. Może komuś się przyda. :-) http://pl.scribd.com/doc/171115215/Dydaktyka-historii-wg-Maternickiego-Majorka-i-Sucho%C5%84skiego-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-1 http://pl.scribd.com/doc/171115243/Dydaktyka-historii-wg-Maternickiego-Majorka-i-Sucho%C5%84skiego-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-2 http://pl.scribd.com/doc/171115249/Dydaktyka-historii-wg-Maternickiego-Majorka-i-Sucho%C5%84skiego-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-3 http://pl.scribd.com/doc/171115260/Dydaktyka-historii-wg-Maternickiego-Majorka-i-Sucho%C5%84skiego-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-4
  10. http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=GL&Date=20110320&Category=SPORT&ArtNo=511881030&Ref=AR&border=0&MaxW=580 Szeryf, trener, jeden z ważniejszych twórców sportu polskiego po II wojnie światowej. "Ojciec" WOSiR-u w Drzonkowie. Do końca pozostał chyba "Ojcem Chrzestnym" lubuskiego pięcioboju. W dodatku niezwykle uprzejmy i życzliwy wobec innych ludzi. Z świetnym poczuciem humoru. Takim ludziom trzeba... To dzięki jego staraniom Polska zorganizowała Mistrzostwa Świata w Pięcioboju Nowoczesnym w Polsce (1981 r.), na którym odniosła sukcesy. http://www.sport.pl/sport/1,65025,14624914,Zmarl__Szeryf__Zbigniew_Majewski.html Stworzył od zera sport na Ziemiach Zachodnich. Zbudował Ośrodek Sportu i Rekreacji. Nie miał dyplomów, poświadczających że jest trenerem, ale dochował się medalistów mistrzostw świata i olimpijczyków. http://www.drzonkow.pl/?go=page&id=1 Zasłynął także podróżą po Europie zaprzęgiem konnym (oczywiście głównie na światowe imprezy sportowe). http://www.tvp.pl/gorzow-wielkopolski/aktualnosci/rozmaitosci/konny-zaprzeg-szeryfa/5256811
  11. Kiedyś próbowałem pobawić się w odczytywanie tego manuskryptu (oczywiście poległem!). Z kryptologii jestem amatorem i stosowałem klasyczną metodę powtorki (sylaby, wyrazy, zdania, litery). Może ktoś z Was ma jakiś pomysł, jak podejść do tego tekstu? Przyznaję, że mnie zwykł intrygować. http://brbl-dl.library.yale.edu/vufind/Record/3519597
  12. Do roku 1999 w zasadzie podręczniki szkolne (średniowiecze z starożytnością zwykle stanowiło odrębną książeczkę) ubogie były w ilustracje i kolory. Tekst, tekst, tekst - jednolity. Choć ten z lat 30. XX wieku to przyznaję ma rysunki, a nie ilustracje. Dzisiaj to zdjęcia i modele wklejają.
  13. Mnie tam wygląda na grecki, albo rosyjski. No, ale te strzałki raczej podpowiadają, że nie.
  14. Pewnie tak. Akcja powieści trwa w latach 30. i 40. Sam się zdziwiłem, skąd w tym filmie rewolucjoniści mieli flagi czerwone (one się pojawiły dopiero po masakrze robotników w Chicago). Choć w filmie podkreślono idee, które przyświecały samemu Hugo (coś w rodzaju "socjalizmu chrześcijańskiego"). W sumie poplątanie z pomieszaniem. Jako musical początek i środek filmu całkiem niezły, ale końcówkę polecieli po bandzie.
  15. Właśnie wróciłem z seansu (no nie tak bezpośrednio, jeszcze gdzieś się zaszło...) i przyznaję, że mi się bardzo podobał. Film jest adaptacją powieści Wiktora Hugo. Dość swobodną adaptacją-interpretacją, ale cóż wymagać od filmu, który jest musicalem? Zaciekawiło mnie na końcu filmu, że katoprawica nie krzyczy głośno, że ten film, to swoistego rodzaju "propaganda komunistyczna", tudzież "lewicowa" (śpiewany pompatycznie przez ludzi "Międzynarodówka" czy bohaterskie machanie czerwonymi flagami na ulicach). Zaintrygowała mnie ta cisza na prawicy, bo zwykle ona podnosi larum, gdy film ma "odchylenia lewicowe". Ten musical warto obejrzeć. Chciałbym, żeby kiedyś Polacy robili co najmniej takie filmy. Film nie jest historyczny, lecz adaptacją powieści, ale ze względu na panoramę społeczeństwa francuskiego w XIX wieku w pewnym względzie uznaję go za historyczny. Tak, tak, zaraz polecą na mnie gromy za, wiadomo za co. Trudno. :-P