gregski

Użytkownicy
  • Zawartość

    6502
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez gregski

  1. To ciekawe. Masz jakieś zdjęcia?
  2. Dokładnie. W momencie pojawienia się zintegrowanych systemów kierowania ogniem oraz zapalniki zbliżeniowe dla coraz to mniejszych kalibrów pancernik stał się dla lotnictwa "twardym orzechem" do zgryzienia.
  3. Alcazar w Segowii:
  4. Każdy z nas gdzieś wyjeżdża. Czasem na inny kontynent, czasem do innej gminy. Zdarza się, że podczas takich wyjazdów wpada w oko jakaś ciekawostka. Może to być katedra, a może to być kapliczka. Bywa, że robimy wtedy zdjęcia. Też różne super aparatem lub komórką. Zdarzają się rzeczy ciekawe ale nie na tyle duże aby zaczynać dla nich nowy topic. Pomyślałem, że warto otworzyć taki osobny temat. Jeśli macie jakieś fajne fotki ciekawych miejsc związanych z historią to wklejajcie je tu opatrując krótką notką opisującą sfotografowany obiekt. Na początek chciałem przedstawić Aarona Jozuego, Mojżesza z twierdzy wyspy Oscarsborg w cieśninie Drobak. To one rankiem 9 kwietnia 1940 roku miały przyjemność wejść w konwersację z niemieckim krążownikiem „Blucher”. Jej rezultaty wszyscy chyba znają.
  5. Zauważyłem, ze o ile w dziale dotyczącym I WŚ jest taki temat to z jakiegoś powodu nikt nie pokusił się o otwarcie takowego dotyczącego II WŚ. A chyba szkoda. Dosyć szybko bo już wiosną 1940 roku Niemcy zaczęli wysyłać na morze swoje krążowniki pomocnicze. Tak przynajmniej wszyscy je nazywają. Statki handlowe, przejęte przez flotę, przebudowane i uzbrojone w celu prowadzenia działań krążowniczych w zasadzie powinny nazywać się krążownikami. Niby to logiczne. Chyba większość flot posługiwała się takimi jednostkami.Tyle tylko, że wtedy takie jednostki pływały pod banderami wojennymi swoich krajów i nie ukrywały swej tożsamości. Metoda działania niemieckich rajderów była całkiem inna.Były ucharakteryzowane na zupełnie niewinne jednostki, często neutralne.Atakowały przez zaskoczenie, często bez uprzedzenia aby uniemożliwić nadawanie sygnałów o ataku. Z tego powodu uważam, że bardziej do nich pasuje nazwa „okręty pułapki”. Jednak ogólnie przyjęło się nazywać te jednostki „krążownikami pomocniczymi”więc muszę się z tym pogodzić. Z „wiatrakami” walczył nie będę. Abstrahując od moralnej oceny tych działań trzeba przyznać,że niemieccy marynarze odznaczali się olbrzymią fachowością i odpornością na przeciwności losu oraz na bardzo długie i stresujące rejsy. Dezorganizowali transport morski na wodach uważanych za całkiem bezpieczne. Zatopili całkiem znaczną ilość statków. I w bezpośrednich działaniach i poprzez stawianie zagród minowych w miejscach których nikt się nie spodziewał takich niespodzianek. Przy tym muszę przyznać, że zaskakująco dużo z nich szczęśliwie wróciło do baz z tych straceńczych zdawałoby się misji. Ciekaw jestem Waszego zdania na temat tego rodzaju działań.
  6. Nie wiem czy to można zaliczyć do "czystej" broni przeciwpancernej ale innego wykorzystania tej "luśni" nie widzę. Nie wiem co to jest. Zobaczyłem ten karabin w muzeum twierdzy Osowiec. Wydaje mi się, że powstało toto zanim pojawiły sie czołgi. (A ciężki pieron! Trzeba się naprawdę wysilić by to podnieść)
  7. No dobrze ale bodajże 11 krążowników pomocniczych zatopiło 133 statki i jeszcze do tego HMS "Sydney" oraz jeden brytyjski krążownik pomocniczy. A nakłady poniesione na te jednostki były ułamkiem tego co wydano na ciężkie okręty. PS. Według Romana Kochnowskiego "Niemieckie działania krążownicze w latach 1939-1942" ciężkie okręty Kriegsmarine zatopiły 61 statków o pojemności 334777 BRT.
  8. No i to był ten dylemat Kriegsmarine. Okazało się że nie można zjeść jabłka i mieć jabłko. Gdy się idzie do walki to można dostać pechowe trafienie. Gdy się nie idzie do walki to się unika trafień ale się nie zatapia. (No chyba, że przeciwnik nerwowo nie wytrzyma jak w przypadku PQ17)
  9. Można stwierdzić, że Scharnhorst miał sporego pecha. Od początku takie ryzyko implikowało dylemat w niemieckim dowództwie. Czy unikać starcia z równorzędnym a nawet w teorii słabszym przeciwnikiem czy działać bardziej ofensywnie? Reader przychylał sie do tej pierwszej opcji. Może dlatego Lutjens nie próbował wykończyć HMS "Prince of Wales? W każdym razie dalekie rajdy ciężkich okrętów pozbawionych zaplecza remontowego i zaopatrywanych dosyć nieregularnie obarczone były wielkim ryzykiem. Zaś w momencie gdy Atlantyk pokryto siecią patroli powietrznych w zasadzie stały się niemożliwe.
  10. W ograniczonych ilościach na zachód szły rudy chromu i manganu. No i złoto na pokładzie HMS "Trynidad"
  11. To trzeba ogromnym wysiłkiem zbudować sześć superpancerników. Wysłać ja na Atlantyk w zestawie trzech sztuk by zmasakrować pojedynczy konwój.
  12. A choćby z ciotki Wiki: Siły 1 pancernik 1 krążownik liniowy 4 niszczyciele 51 samolotów torpedowych 34 samoloty bombowe 11 samolotów rozpoznawczych
  13. Po pierwsze to HMS "Prince of Wales" i HMS "Repulse" były atakowane przez niemal setkę samolotów bombowych i torpedowych. Po drugie to nie widzę co ten przykład ma wnieść do próby porównywania możliwości obronnych "Bismarcka" i "Tirpitza"?
  14. Według brytyjskiej Wiki : Armament: As built: 8 × 38 cm (15 in) SK C/34 (4 × 2) 12 × 15 cm (5.9 in) L/55 (6 × 2) 16 × 10.5 cm (4.1 in) SK C/33 (8 × 2) 16 × 3.7 cm (1.5 in) SK C/30 (8 × 2) 12 × 2 cm (0.79 in) FlaK 30 (12 × 1) Czyli w czasie wspomnianej przeze mnie akcji nie miał chyba jeszcze wzmocnionej artylerii p-lot. (Przyznam się, że nie wiek kiedy go przezbrojono.)
  15. A ja o ile sobie dobrze przypominam to "Tirpitz" w dniach 6-13 marca 1942 brał udział w rajdzie przeciw konwojowi PQ 12 i konwojowi QP 8. Konwojów nie odnalazł a sam musiał wiać bo ścigały go HMS "Duke of York", HMS "King George V" i HMS "Renown" w asyście HMS "Victorious". Właśnie z tego lotniskowca operowały Albacore'y. I działo się to na pełnym morzu. Na przykładzie tej akcji widać jak ważny był dla Niemców "żywy" "Tirpitz". Z jego powodu Brytyjczycy by przeprowadzić konwoje do ZSRR trzymali na Morzu Arktycznym trzy okręty liniowe i lotniskowiec.
  16. Będę się upierał przy swoim zdaniu. "Bismarck" nie miał czynnego centralnego systemu kierowania ogniem przeciwlotniczym artylerii małokalibrowej. Dlatego Swordfish'om z HMS "Victorious" i HMS "Ark Royal" poszło tak dobrze. Rok później "Tirpitz" poradził sobie bez problemu z Albacore'ami z HMS "Victorious". Tam system kierowania ogniem działał bez zarzutu.
  17. "Bismarck" nie był w 100% gotowy do walki. Brak zachowania tajemnicy. Fatalna na operację pora roku. Mianowanie dowódcą Guntera Lutjensa który ewidentnie przejawiał symptomy depresji. (Zamiast niego lepszy byłby Otto Ciliax.) No i błędy popełnione podczas bitwy.
  18. Wyszło źle bo Niemcy popełnili cały szereg poważnych błędów.
  19. Wiesz, w okresie gdy Tirpitz był gotowy do akcji nie istniały już warunki do oceanicznej wojny krążowniczej. Tak więc pchanie go na Atlantyk to narażanie na ogromne ryzyko. Natomiast jego obecność w Norwegii wymuszała osłanianie konwojów "murmańskich" ciężkimi okrętami których w związku z tym nie można było użyć gdzieś indziej. Czy można było go wykorzystać inaczej? W tamtych warunkach chyba nie. Zwróć uwagę na losy konwoju PQ 17. Został rozwiązany przez pogłoskę o wyjściu Tirpitza w morze. (Mimo iż w pobliżu był "Duke of York", "Washington" oraz lotniskowiec "Victorius".) Po rozwiązaniu konwoju statki zostały zmasakrowane przez U-booty i Luftwaffe. Bez "Widma Tirpitza" nie było by to możliwe.
  20. Dlatego, gdyż gdy Tirpitz stał sobie w norweskich fiordach i spokojnie rdzewiał to Brytyjczycy (a i Amerykanie) aby go szachować musieli utrzymywać w tym rejonie znacznie większe siły.
  21. Gdyby wszystkie ciężkie okręty Kriegsmarine tak druzgotały Royal Navy to gdzieś tak w połowie 1940 Brytyjczycy nie mieliby już problemów z rajderami. Myślę, że budowa Tirpitza na pewno.
  22. Może Hitler chciał wykończyć potencjalnego wroga zanim Wielka Brytania urośnie w siłę i stanie się niebezpieczna?
  23. To była Beata Tyszkiewicz i Edmund Fetting. Beata Tyszkiewicz wspominała, że na końcu sceny po rozdarciu jej bluzki i po wyłączeniu kamery Fetting wyszeptał "przepraszam".
  24. Odpowiedź na wasze uwagi może zawierać plakat nieco wciśnięty za ławkę: Oraz na "medal" wydrukowany ponad wierszem: Cały napis brzmi: "Hiszpanie męstwo cenić umieją". W kapliczce są tez dwa witraże: Kapliczka w środku mocno nijaka:
  25. Zastanawiałem się czy kogoś moje fotki zainteresują. A że Bruno jak zwykle niezawodny to mam dla kogo kontynuować. W kapliczkę wmurowano kilka tablic: