gregski

Użytkownicy
  • Zawartość

    6307
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez gregski

  1. Ostatni pomnik upamiętnia Nowozelandczyków. Stąd maoryskie motywy.
  2. Każdy z nas gdzieś wyjeżdża. Czasem na inny kontynent, czasem do innej gminy. Zdarza się, że podczas takich wyjazdów wpada w oko jakaś ciekawostka. Może to być katedra, a może to być kapliczka. Bywa, że robimy wtedy zdjęcia. Też różne super aparatem lub komórką. Zdarzają się rzeczy ciekawe ale nie na tyle duże aby zaczynać dla nich nowy topic. Pomyślałem, że warto otworzyć taki osobny temat. Jeśli macie jakieś fajne fotki ciekawych miejsc związanych z historią to wklejajcie je tu opatrując krótką notką opisującą sfotografowany obiekt. Na początek chciałem przedstawić Aarona Jozuego, Mojżesza z twierdzy wyspy Oscarsborg w cieśninie Drobak. To one rankiem 9 kwietnia 1940 roku miały przyjemność wejść w konwersację z niemieckim krążownikiem „Blucher”. Jej rezultaty wszyscy chyba znają.
  3. To spróbuję przypomnieć i inne nacje. Co do ekshumacji to i owszem były ale był też ruch i w drugą stronę... ale nie uprzedzajmy wypadków... .
  4. Takie coś wstawiam: Na razie nabieram wody w usta. Najpierw napiszcie, co to jest (nie trudna to zagadka bo wystarczy wnikliwie zdjęcia obejrzeć). Ja zaś bedę miał pewność, że kogoś to interesuje i jest sens wklejać więcej (a trochę ich narobiłem).
  5. Wydaje mi się, że Roman bał się spędzić nocy na nieosłoniętym terenie. Chciał chyba wrócić do obozu, uzupełnić zapasy, żywność wodę, dać odetchnąć ludziom, może zastanowić się co dalej, bo dotychczasowa taktyka nie przynosiła rozstrzygnięcia. Jakie by nie były jego motywacje, zarządził odwrót. Gdyby się udał to Alp Arslan byłby z kolei w trudnej sytuacji. Jego armia też była zlepkiem a jego sytuacja polityczna nie była zbyt stabilna. O był respektowany dopóki zwyciężał i i zapewniał łupy. Gdyby po całym dniu walk Roman wycofał sie w porządku do obozu Turcy nie byliby w stanie go "ugryźć". W oczywisty sposób trudno byłoby to uznać za zwycięstwo wtedy Alp Arslan znalazłby się w dosyć nieciekawej sytuacji. Z drugiej strony gdyby Roman zaryzykował nocleg w polu i rankiem kontynuował ofensywę to następnego dnia mógłby pokusić się o zdobycie tureckiego obozu. To mogłoby mieć niebezpieczne konsekwencje dla tureckiego wodza. Można dywagować. Moim zdaniem każda decyzja była trudna i nieprzewidywalna w skutkach.
  6. Ja tam jestem za. Lepiej by się dzieciaki tak bawiły niż by miały winówki po bramach obalać (No właśnie, obala się jeszcze winówki w bramach? Bo przyznam się, że nie na bieżąco jestem.)
  7. Czyli jest szansa na "Siedmiu Wspaniałych"!
  8. Co tam. Grunt, że Marzanna przyszła. Przy tej liczebności to ja widzę perfekcyjne rozwiązanie. Powinniście się przedzierzgnąć w mieszkowych Pancernych ( tych opisywanych przez Jakuba ibn Ibrahima). Czterech powinno Was wystarczyć. Wtedy jeszcze dokooptować psa...
  9. A namiot będzie normański czy słowiański? No wiecie, żebyście się wszyscy komfortowo w nim czuli. Jak by co to gdzieś mam zdjęcia elementów takiego namiotu zrobione w muzeum w Oslo.
  10. Myślę, że w większości przypadków tak. Jednak istnieją przekazy mówiące o powrotach do bazy na w ten sposób postrzelanych silnikach. Jak widać przy szczęśliwym splocie okoliczności było to możliwe.
  11. Ze zdumieniem odkryłem, że nie ma tematu na temat lotnictwa szturmowego. A przecież istniało tyle ciekawych konstrukcji. Chętnie poczytałbym o rozwiązaniach technicznych, taktyce czy skuteczności. Na początek konstrukcja nietuzinkowa, a właściwie tuzinkowa bo w takiej ilości występowała u schyłku wojny. Nie wiem jak wyglądała skuteczność tej maszyny bo nigdzie nic nie znalazłem na ten temat. Bucker Bu 181 Zdjęcia zrobione w berlińskim muzeum techniki.
  12. Kto wie, może napiszę opowiadanie "Bezsenność w Pusan"? Może Hollywood film nakręci, z Hanksem na przykład...
  13. Cóż taki przestrzelony cylinder straci kompresję. Jeśli za bardzo się nic nie poharata to będzie "latał" na jałowo. Wibracje wzrosną, moc spadnie ale silnik może chyba pracować. Oczywiście z takimi silnikami styczności w pracy nie mam ale znam pewna analogię. Tłokowe sprężarki klimatu. Są to urządzenia wielocylindrowe i aby zmieniać obciążenie takich sprężarek odpręża się poszczególne cylindry by śmigały na jałowo. Oczywiście gdy robi się to celowo to odpręża się parami symetryczne cylindry by uniknąć wibracji. (Kiedyś przez pomyłkę zamieniłem cewki na elektrozaworach i odprężyły się sąsiednie cylindry. Od razu widać było, że coś jest "nie tak")
  14. Czytam właśnie "Kadry decydują o wszystkim" W. Bieszanowa. Pisze on głównie o tym jak "towarzysze" walczyli o władzę ale jest też coś na temat codziennego życia. A to o kolektywizacji i dosłownym wycięciu klasy "kułakow" (z przyległościami). A to o ustawie "Trzy kłosy". A to 7 dniowym tygodniu pracy. A to o pracy nieletnich. Jest też o atmosferze terroru. Warto przeczytać.
  15. Ile tej wolności będziesz miał? Pytam bo ciekaw jestem czy opłacało sie przez to przechodzić. Ja zaś obudziłem się 0 04:15 czasu lokalnego i dalej nie mogę spać.
  16. Wszystko w porządku było. Tyle, że miał 9 cylindrów. Ubytek jednego to spora procentowa strata mocy. W przypadku takiego 18 cylindrowego Pratt&Whitney wyglądało to lepiej.
  17. Tak na marginesie rozważań na temat silników. W "Technika Wojskowa Historia" 2/2017 jest artykuł dotyczący III myśliwskiego dywizjonu Toruńskiego we wrześniu 39. Są tam wspomnienia pilotów z drugiego dnia wojny. W nich wyczytałem, ze samoloty Skalskiego i Pisarka wróciły z lotu bojowego z przestrzelonymi cylindrami. Samoloty dociągnęły na uszkodzonych silnikach choć to tylko Bristole były.
  18. Powiedzmy, że abordaż wychodził z użycia jako rozstrzygający w sposób walki a nadal go praktykowano gdy chciano zająć obezwładnioną jednostkę. Natomiast coraz większego znaczenia nabierała walka ogniowa. A abordaż zdarzał się i później. W 1940 komandor Vian na pokładzie HMS Cossak abordażował Altmarka uwalniając 3 setki brytyjskich jeńców.
  19. Oczywiście masz rację. To byli gdańscy kaprowie. No ale Arend Dickman był jednak na służbie Zygmunta III Wazy i otrzymał rangę admirała. Wszystko to takie niezbyt jednoznaczne. Pytanie najważniejsze to kto wystawiał listy kaperskie? Gdańsk czy Król? Przyznam, że tego nie wiem.
  20. Owszem, na początku XVII w zaczął pojawiać się szyk liniowy a i zaczęła się standaryzacja ale to nie gwarantowało sukcesu. Do bitwy na redzie Gdańska zwanej również Bitwą pod Oliwą Szwedzi stanęli w nowocześniejszym szyku liniowymi. Mieli mniej okrętów ale większych z większą siłą ognia (co prawda mniej dział ale wagomiar większy). Flota Rzeczypospolitej bardziej liczna ale z mniejsza silą ognia stanęła w szyku roju (a właściwie dwóch rojów). Zastosowała też przestarzałą taktykę abordażu (co było sensowne z uwagi na liczniejsze załogi. Jak pokazuje ta historia mechaniczne stosowanie nowych taktyk nie zawsze prowadziło do sukcesu.
  21. Podobno MON ma udostępnić żołnierzom specjalną aplikacje na smartfona. Dzięki niej będą wiedzieli na bieżąco kto nimi dowodzi.
  22. No nie do końca mogę się zgodzić z Twoją diagnozą. Armia bizantyjska rozsypała się podczas odwrotu. Odwrót został zarządzony bo dzień zbliżał ku końcowi a spychanie armii tureckiej i zdobywanie pola wobec niemozności zniszczenia tureckiej siły żywej w zasadzie do niczego nie prowadziło. Odwrót jest zawsze najtrudniejszym manewrem. Nie dziwne, że po całym dniu walki bizantyjczycy nie wytrzymali ciśnienia i poszli w rozsypkę. Zwłaszcza, że Jan Dukas, dowódca straży tylnej miał wszelkie powody by źle życzyć cesarzowi. Natomiast aneksja Armenii była logicznym ruchem chroniącym "sojusznika juniora" z którym Bizancjum od lat utrzymywało ścisłe relacje. Gdyby tego nie zrobili wydali by Armenię na łaskę Turków z którymi wcześniej czy później i tak by sie zderzyli.
  23. A może po prostu pod Mantzikert Bizantyjczycy nie mieli formacji która mogła sie zmierzyć z bardziej ruchliwymi i walczącymi na odległość Turkami? Obszar był otwarty. Nie było żadnego geograficznego punktu którego osiągnięcie oznaczało zwycięstwo. Turcy wchodzili do akcji i z niej wychodzili kiedy chcieli. Bizantyjczycy zaś mogli tylko przyjmować ciosy zadane w formie zmasowanego ostrzału i nie bardzo mieli czym na nie odpowiedzieć.
  24. No założyciel wątku tak napisał. Poza tym ponownie zwracam uwagę, że ten kawałek metalu nie leżał w glebie zbyt długo.