Andreas

Moderator
  • Zawartość

    5071
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana Andreas w Rankingu w dniu 20 Luty

Andreas posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

2 Neutral

O Andreas

  • Tytuł
    Ranga: Prodziekan
  • Urodziny 07/07/93

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    II wojna światowa

Kontakt

  • Strona WWW
    http://

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Słupsk

Ostatnie wizyty

1852 wyświetleń profilu
  1. Spotkałem się z opinią, że wojna w Afryce była nie tylko drugo-, ale nawet trzeciorzędnym teatrem działań wojennych, na którym Niemcom nie chodziło o realne zwycięstwo, ale o maksymalne przedłużanie walk i odciąganie sił alianckich od Europy do czasu aż Rzeszy uda się pokonać ZSRR. Jeśli jest to prawda, to zadanie wykonano znakomicie. Za taką hipotezą przemawia fakt o zaangażowaniu relatywnie niewielkich sił (DAK w końcu początkowo liczył raptem dwie dywizje).
  2. Czyli Japończycy ich ot tak puścili?
  3. Przed wojną, w trakcie jest to mniej istotne.
  4. Z tym bym polemizował. Ale ja temu nie zaprzeczam, ja tylko protestuję przeciwko propagandzie dzid. PS Na włoskiej Wiki oczywiście nie ma słowa o zagranicznym wsparciu dla Etiopii.
  5. Ciekawe, jak dojechali z tego Harbinu, który był pod władaniem Japonii od 1931 r.
  6. A, sprawdziłem po drodze - do września 1935 r. zmobilizowano łącznie 300-350 tys. etiopskich żołnierzy. Więc maksymalnie 1/3 mogła nie mieć karabinów. Następnym razem proszę o tłumaczenie. Kwestia zgodności włoskiej Wikipedii też pozostawia dużo do życzenia - sporo przebojów było m.in. z hasłem o operacji ''Compass''.
  7. Tia, słyszałem o tym pechowcu, problem jest taki, że kiedy osiem lat temu pisałem ten post, to historia pechowca Gunthera była mało znana i wypłynęła dopiero w ostatnich latach na światło dzienne. George L. Price był wówczas powszechnie uznawany za ostatniego poległego, a w takim wypadku możemy uznać go za ostatniego poległego żołnierza Commonwealthu.
  8. A Wy łobuzy, na facebooku, wśród braci rekonstruktorów, i tutaj także? Mam nadzieję, że coś dostaniecie, reklamujcie się na histmagu, historykach, historykonie, tam mają duży zasięg.
  9. I stąd to zero Thompsonów wśród amerykańskich żołnierzy na froncie, które widać na zdjęciach? W Korei było w ogóle mniej pistoletów maszynowych, a wynikało to z tego, że zwyczajnie wycofywano Thompsony (jakieś pojedyncze sztuki jeszcze zostały), zaś M3 dopiero zajmowały ich miejsce. Fakt faktem, że w Korei ilość pm była znacznie mniejsza, niż w 1945. Jak wiemy, efektywnych na dystansie poniżej 80 metrów, ergo głównie podczas walk miejskich. Ile tych Goriunowów było w 1945? Oraz artyleria, broń pancerna i wiele innych atutów. Sowieci poszaleć mogliby tylko z ciężką bronią pancerną. Tyle, że jak wykazał casus Ardenów, to i na takie czołgi Amerykanie mieli sposób.
  10. Na przykład pistolety Astra. Zalecam powściągnąć język.
  11. Bruno, przepraszam, ale przeczytałem pięć rozdziałów z tej książki. Wydaje mi się, że mam jakąś wiedzę na temat trzech z nich. W każdym odkryłem masę błędów - od zaprzeczania samemu sobie, poprzez podawanie nieprawdziwych danych, a kończąc na zwyczajnym wymyślaniu informacji. Rozdział o Alkazarze napisany jest ładnie, zgrabnie, być może bez błędów, ale jako że mnie w Hiszpanii najbardziej interesują Niemcy i Włosi, to tym się zająłem w pierwszej kolejności i bardzo się zraziłem. W kwestii włoskiej to już nawet Beevor jest lepszy. Starałem się wyjaśnić wątek owych zabitych zakładników.
  12. Nie, po prostu porównując starcia Amerykanów z żołdactwem okołoradzieckiego poziomu, np. w Wietnamie, czy Korei, można postawić wniosek, że zwyczajnie Sowieci poza liczebnością niewiele reprezentowali swoją piechotą. Dowodzi tego np. wykorzystanie tzw. Chińskich Ochotników Ludowych zimą 1950-51, gdzie - mimo początkowego chaosu i zaskoczenia - Amerykanie odpierali ataki znacznie liczniejszego przeciwnika. Tiaaa, i dziwnym trafem w listopadzie 1950 r. - nieco ponad 4 miesiące po rozpoczęciu wojny - Amerykanie stali nad brzegiem granicznej rzeki Yalu i kontrolowali 90 % terytorium Korei. Ciekawe, co im wtedy przeszkodziło, nieprawdaż? W którym momencie na Kubie walczyły jednostki US Army? Lojalnie uprzedzam, że tzw. Brigada Asalto 2506, złożona z kubańskich emigrantów, wiele wspólnego z US Army nie miała. Jeden jedyny raz, kiedy Wietnamczycy próbowali w otwartym starciu pokonać Amerykanów, to zostali istotnie wytłuczeni jak karaluchy (którymi w istocie byli). Ofensywa Tet - mówi Ci coś ta nazwa? Ale wiesz, że walka z partyzantami, wspieranymi przez obce mocarstwa, niemal zawsze jest skazana na niepowodzenie? Dopóki w konflikt nie wmieszało się ChRL, to Francuzi bez większego problemu pozbyli się Viet Minhu, który wszedł w stan wegetacji na trzy lata. Amerykanów w Wietnamie nie dało się pokonać militarnie, to pokonano ich propagandowo.
  13. Doprawdy. Dług wobec Włoch Hiszpania spłaciła dopiero w 1966 r., z czego połowę ''opłacono'' w surowcach. Niemcom musieliby oddawać wolfram za darmo w całości, bo nie mieli za bardzo nic innego do zaoferowania. No dobra, oliwki i pomarańcze. Franco nie miał ani pieniędzy, ani karabinów. Hiszpania zbijała kapitał na sprzedaży broni i surowców Niemcom i Włochom, jednocześnie podpisując kontrakty z aliantami. To było dobre wyjście.
  14. Tak nawiasem jeszcze, piszesz Bruno w innym miejscu, że zabitych cywilów nie było w ogóle, nawet przy wysadzeniu wieży. A ktoś wie, gdzie była przetrzymywana ta rzekoma setka zakładników? Może właśnie w wysadzonej przez milicję wieży? Swoją drogą, właśnie dowiedziałem się, że Zubiński lubi sobie wymyślać postacie, np. wymyślił sobie pułkownika Giancarlo Tozzoniego pod Guadalajarą, o którym milczą wszelkie źródła. Wymyślił sobie również całe zdarzenie wokół owego wymyślonego pułkownika. To tak a propos tego, czemu uważam tę książkę za popłuczyny.
  15. Ponieważ była mocno przetrzebiona po wojnie domowej, zaledwie 56-60 tys. kursantów przeszło nowoczesne kursy w szkołach prowadzonych przez Niemców (to ''trochę'' mało, biorąc pod uwagę, że większość armii wówczas jeszcze nie zreorganizowano). Uzbrojenie wyglądało jak u partyzantów w Karabachu, wspomnianych kilkanaście różnych typów karabinów, ponadto najróżniejsze rodzaje dział i czołgów, o samolotach nie wspominając. Hiszpanie byli beznadziejną armią w 1940 roku, która Wehrmachtowi do niczego by się nie przydała.