kszyrztoff

Użytkownicy
  • Zawartość

    70
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

O kszyrztoff

  • Tytuł
    Ranga: Licencjat
  • Urodziny

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Czołowi przedstawiciele lwowskiej szkoły matematycznej to w wersji alfabetycznej: Herman Auerbach, Stefan Banach, Zygmunt Wilhelm Birnbaum, Leon Chwistek, Meier Eidelheit, Władysław Hetper, Mark Kac, Stefan Kaczmarz, Kazimierz Kuratowski, Antoni Łomnicki, Stanisław Mazur, Władysław Nikliborc, Władysław Orlicz, Józef Pepis, Stanisław Ruziewicz, Stanisław Saks, Juliusz Paweł Schauder, Hugo Steinhaus, Włodzimierz Stozek, Stanisław Ulam. Pośród wymienionych w 1939 roku do USA wyjechał Birnbaum który dotychczas zajmował się analiza funkcjonalną lecz w USA zmienił zainteresowania na zastosowania statystyczne. Kolejnym który wyjechał do USA tym razem w 1938 roku był Mark Kac jak również Stanisław Ulam Jak twierdzi Roman Duda w Emigracji matematyków z ziem polskich "Można powiedzieć, że kraj ich stracił, ale z drugiej strony nadciągająca katastrofa II wojny światowej, przed którą uciekali, mogła ich pochłonąć, a fakt, że często podkreślali swoje polskie korzenie, niemało się przyczynił do rozszerzenia sławy polskiej matematyki" Podczas okupacji z różnych przyczyn zginęli Stefan Kaczmarz, Władysław Hepter, Antoni Łomnicki, Stefan Stożek, Stanisław Róziewicz, Juliusz Paweł Schauder , Herman Auerbach, Stanisław Saks, Maian Mojżesz Jacob, Menachem Wojdysławski oraz Meier Eidelheit. "A wracając już do głównych przedstawicieli szkoły lwowskiej, czy faktycznie mam słuszne odczucie, iż większość z nich nie powróciła do kraju, po zawierusze wojennej?" Pytanie czy powinni powrócić? Kiedy Banach w 1937 roku odmawiał wyjazdu do USA nie chciał porzucić Uniwersytetu Jana Kazimierza , atmosfery panującej w kawiarni Szkockiej czy tez Lwowa. Jednak Lwów znalazł się w granicach powojennego ZSRR to raczej nie był powód do powrotu. Może jednak powinni byli jednak powrócić do Polski? Moim zdaniem o ile mieli stanowiska, pracę czy też zajmowali się w swoim przekonaniu czymś ważnym czy interesującym raczej nie mieli powodu by do powojennej Polski wracać. Być może do tego dochodził lęk jak w "nowej" Polsce zostaną oni potraktowani dlatego też ich decyzja pozostania na Zachodzie mnie nie dziwi.
  2. Nie to ja nawet nie miałem szans na prawidłową odpowiedź . To było pytanie dla zaawansowanych. Jury powinno je wycofać!
  3. Ten cytat nic mi nie mówi zatem podejmuję prawdziwie męską decyzje i przyznaję że nie znam odpowiedzi na pytanie secesjonisty. Fajnie było się zastanawiać czy szukać ale tym razem braku wiedzy szczęście nie zastąpiło.
  4. Alt czasem "nie wchodzi" albo za lekko wciskam a że istnieje wyraz "sadze" nie podkreśla błędu to nie zwracam uwagi. Jak dobrze rozumiem "fenomen" to Ludwig Wittgenstein. Nie mam zielonego pojęcia kto to jest ale może do wieczora coś wymyślę. Na ile umiałem na tyle poszperałem w necie nie oczekując wieczoru. Przychodzi mi do głowy Niebieski i Brązowy Zeszyt ale chyba bardziej Traktat logiczno-filozoficzny i tu bym widział zbieżność z tym na co zwraca uwagę secesjonista. Pochodzi z 1921 roku więc Steinhaus mógł go podczas wojny utracić.
  5. Wydaje mi się że w tym przypadku secesjonista zwraca uwagę na poprawność pisowni i to w podpowiedzi ma na myśli.Nadal jednak nie wiem co to austriacki fenomen . Jeśli zatem jest to coś materialnego to zaryzykuje że będzie to coś w rodzaju szczególnego(byle jakiego by nie żałował) Słownika Poprawnej Polszczyzny. Nie wiem jednak kto może być jego autorem. No chyba żeby przejrzeć okres międzywojenny bo jak sadze z tego okresu domniemany słownik pochodzi typując bądź to jego autora bądź ewentualne dzieło. Jedno czy drugie dość dla mnie trudne.
  6. Chodzi mi po głowie Słownik Racjonalny ale to by było zbyt proste chyba a innego pomysłu na razie nie mam. Wiem że był twórcą aforyzmów i chyba wymagał aby personalia pisać w kolejności: Imię nazwisko a nie odwrotnie no ale tego ostatniego się nie traci. Zeszyt z aforyzmami? Też jakby zbyt proste. Natomiast zupełnie nie wiem co to austriacki fenomen. Do tego wątku wrócę gdy coś wymyślę. Tyle że ja dopiero teraz zdałem sobie sprawę to może tu nie chodzić o rzecz materialną czyli jakby szukanie od nowa.
  7. Zakładam że secesjonista nie bez powodu zadał pytanie i zna odpowiedz. Ja może ją poznam jeśli jest ona zawarta w książce Urbanka "Genialni. Lwowska szkoła matematyczna" lecz jeszcze trochę się zejdzie nim wejdę w jej posiadanie. Też zadam pytanie. Spotkałem się z plotką że Stefan Banach był namawiany do wyjazdu do USA zaś osobnik który go do tego wyjazdu namawiał w ramach zaliczki wręczył mu czek na jednego dolara mówiąc że po tej jedynce może dopisać tyle zer ile mu się podoba. Lecz ostatnio spotkałem się z wersja że namawiającym miał być profesor John von Neumann. Stąd moje pytanie czy to tylko plotka czy coś więcej?
  8. No więc właśnie dlatego poruszyłem ten temat. Zastrzelić władcę choć bodącego już "na emeryturze"? Ja uważam inaczej Car chciał Napoleona tam umieścić natomiast pozostali widzieli go gdzieś dalece dalej. Nie chodzi tu nawet o wojsko na wyspie czy środki przeprawowe bo owszem tak można było zrobić ale po co np płacić za coś co można mieć za darmo? W tym celu wystarczyło go dość dalece wywieźć i już nie trzeba żadnego dodatkowego wojska czy środków przeprawowych. Działając w ten sposób miało się definitywnie Napoleona z głowy. No ale skoro Twierdzisz że to karkołomna teoria uznam że wiesz lepiej. Ale żeby nie było tak prosto zadam jeszcze jedno choć odbiegające od postaci Talleyranda pytanie. Nie bardzo wiedząc gdzie je upchnąć zdecydowałem że zrobię to tutaj. Otóż w książce Cesarski poker... wiadomo Łysiak w ostatnich rozdziałach autor pisze że Car Aleksander I planował na rok 1811 wojnę z Francja lecz jako niezbędny warunek przystąpienie do niej było przeciągnięcie na swoją stronę Polaków to jest wojsk Księstwa Warszawskiego liczących ok 60 tys żołnierzy. Car rzekomo miał wysoko cenić umiejętności i wyszkolenie tej armii choć może bardziej chodziło o to że wojska te mogły zadać dotkliwe straty czy tez poważnie spowolnić ewentualny "Marsz na Zachód". I znów moje pytanie dotyczy tego czy są to wnioski czy fantazje wyłącznie Łysiaka czy też istnieją jakieś podstawy do wysnucia takiej teorii że Rosjanie planowali na 1811 taka wojnę.
  9. No właśnie miałem pytać gdzie tu nawiązanie do cytatu?
  10. W książce Talleyrand droga Mefistofelesa Łysiak stawia hipotezę że niektórym sprzymierzonym była na rękę ucieczka Napoleona z Elby. Że być może sami nawet się do niej przyczynili. Jak wynika z książki Talleyrand był podobnie jak Anglicy zwolennikiem trzymania Napoleona z dala od kontynentu lecz o Elbie zadecydował car Aleksander I. "Srebrny lis" rzekomo wraz z Metternichem i dwoma Anglikami przygotować miał plan pozwalający na ucieczkę Napoleona z Elby aby pochwycić go po przybyciu do Francji zaś jego ucieczka byłaby pretekstem aby go zesłać dalece dalej niż na Elbę. Tyle że po wylądowaniu Bonapartego we Francji wydarzenia potoczyły się inaczej. Ale powrócę do pytania: Czy coś(jakieś źródła) wskazuje że Talleyrand czy tez inni obradujący w Wiedniu przyczynili się do ucieczki Napoleona z Elby czy też Łysiak w swej książce się zagalopował?
  11. No dobra moja wina bo nie dopisałem. Powinno brzmieć: " Kwestia nauki w II RP wydała mi się trochę pominięta na tym forum". A czy teraz czegoś nie dostrzegłem?
  12. Kim był Stanisław Ulam? Kim był Stefan Banach? Banalne pytanie ale pamiętam te chwile kiedy odpowiedzi na te pytanie nie znałem. Kwestia nauki w II RP wydała mi się trochę pominięta stąd pomysł tematu. Więc jak to z tymi matematykami było?
  13. Na tym etapie książki na jakim ja jestem(połowa) to odnoszę wrażenie że Łysiak go podziwia. Dam na razie spokój udziałowi w tej dyskusji do czasu "odkrycia" argumentów dla swojej teorii, przekonania.
  14. Bo może te słowa odbiera się zbyt dosłownie przecież karkołomne jest porównywanie tych dwóch osób ze sobą. Na moment sporządzania wpisu ale także i teraz mimo swojego przekonania o wyższości Talleyranda nie tyle nad Napoleonem ile m.in wspomnianym Metternichem nie potrafię powołać się na właściwe argumenty choć mam wewnętrzne przekonanie że takowe istnieją. A może to czar książki Łysiaka? Albo gdzieś się "za kiwałem".
  15. Pisze się jaki to zły był Talleyrand zdradzając Napoleona. We wspomnianej wcześniej książce Waldemara Łysiaka Talleyrand droga "Mefistofelesa" porównuje on te dwie postacie zaś tłem do tego porównania są słowa współczesne pisarza Toma Clancy "dyplomacja jest to powtarzanie słów dobry piesek dobry piesek dotąd póki nie znajdzie sie odpowiedniej grubości kija" Zdaniem Łysiaka Talleyrand właśnie zgodnie z tymi słowami postępował "szukając kija" otrzymywał łapówki. Napoleon częściej sięgał po kija a jak trzeba było to i po maczugę. No ale był "bogiem wojny" wiec jak dla mnie to działanie było akurat zrozumiałe. Druga sprawa to ich stosunek do wojny. Nie wiem czy to w tym wątku pisze się jaki to agresywny był Napoleon . Agresywny w rozumieniu dążący do wojen itp. Tyle że o ile wiem to częściej Napoleonowi wypowiadano wojnę niż odwrotnie. A jakie nastawienie do wojen było u Talleyranda? Otóż on wolał pokój. Wojna to koszty pokój to handel wojna utrudniała korupcje pokój ja ułatwiał. Byc może tego rodzaju przekonanie miało wpływ na Talleyranda. Gdyby dla porównania tych dwóch postaci użyć takiej powiedzmy metafory jak bieg maratoński to Napoleon z biegu musiał się wycofać po Waterloo "kuternoga" jednak biegł dalej. Moim zdaniem "bóg polityki" pokonał "boga wojny". Czy to nie powód do chwały dla Talleyranda?