Zet

Użytkownicy
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

O Zet

  • Urodziny

Poprzednie pola

  • Specjalizacja
    Inna

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Tak. Napisałem, zgodnie z prawdą zresztą, że Amerykanie zyskali przewagę po Midawy. Nie że wygrali wojnę. Bo wojna trwała nadal, i rozstrzygnęła się znacznie później. Po prostu przed Midawy Japończycy mieli przewagę, którą potem stracili na rzecz Amerykanów. Skoro Japończycy mogli stracić przewagę, to czemu nie Amerykanie? Ale Midawy było po prostu kluczowe dla losów tej wojny, po Amerykanie mieli znaczną przewagę w gospodarce, zasobach ludzkich. Trochę analogiczna sytuacja do tej z Europy. Niemcy mieli te same problemy, każda przegrana bitwa bardzo ich osłabiała, bo niemożliwym dla nich było nadrobienie zasobów ludzkich.
  2. W tej sytuacji na pewno. USA w ogóle wojny jako takiej pragnęło. Myślę że nie byli jedynie pewni, kto będzie ich głównym przeciwnikiem; Niemcy, Wielka Brytania czy Związek Radziecki. Wielka Brytania uchodziła jeszcze (lub nadal była) za mocarstwo, i to jedyne - obok USA - mocarstwo morskie. Dlatego też Amerykanie mieli opracowany plan wojny z Imperium Brytyjskim, zakładający m.in. wyparcie Brytyjczyków z Kanady. Atak Japończyków był wymuszony, jeśli chcieli stać się dominującą siłą morską. Musieli zadać USA cios, zapewniający im przewagę. I go zadali, od Pearl Harbor mieli znaczą przewagę nad USA. USA faktycznie zatrzymało ich ekspansję na południe w bitwie na Morzu Koralowym, jedna ponieśli oni tam znaczne straty (chyba tylko stosunek zabitych ludzi był dla USA zdecydowanie pozytywny). Poza tym faktem, nie zyskali wiele, lub nawet nie zyskali nic. Japonia za to umocniła jeszcze swoją przewagę. Zgoda, że w Guadalcanal pogrzebane ostatecznie zostały nadzieje Japończyków na zwycięstwo. Jednak to właśnie wynik bitwy o Midway zmienił układ sił, Amerykanie zyskali olbrzymią przewagę i możliwość przejścia do ofensywy. I w tym miejscu warto nadmienić, że do walk o Midway Japonia przystępowała z pewną przewagą po swojej stronie.
  3. Ale jego cele były jak najbardziej realne. Ta wojna po prostu potoczyła się w pewien sposób, mogła się potoczyć w zupełnie inny. USA musiały zostać zaangażowane, bo było to mocarstwo, które miało aspiracje na zdominowanie pozostałych. Ale nie były jeszcze na to gotowe. Atak Japończyków był słuszny i ograniczył możliwości USA. Bardzo ważnym momentem była bitwa o Midway, przegrana przez błędy taktyczne Japończyków, a nie dominację sił USA. Gdyby Japończycy tam wygrali, zdominowaliby USA na dłuższy czas. Zostawiona sobie samej Europa również miałaby trudniej. Front zachodni by pewnie nie powstał, front południowy byłby zdecydowanie słabszy. Jeśli Rommel opanowałby północną Afrykę, siły na froncie wschodnim mogłyby liczyć na większe dostawy. A co do realnych celów i rozbicia sił ZSRR. To było w tamtym momencie niemożliwe, bo ZSRR nie miało ich jeszcze nawet zebranych. Hitler zaatakował w dobrym momencie, ale popełnił potem serię błędów. Lub jeden błąd - nie zostawił wojny swoim generałom. Manstein i Guderian byli wszystkim czego potrzebował na froncie wschodnim. Moskwa powinna zostać zdobyta, bo to stolica tak czy inaczej. I to w momencie, kiedy mogła być zdobyta. Stalin kazał bronić tego miejsca, był to punkt zborny jego sił. I tam Hitler by je rozbił, a potem ewentualnie przeczekał zimę i odpierał ewentualne kontrataki. Armia Południe (przy ewentualnym późniejszym wsparciu Armii Środek) powinna zająć południową część ZSRR i znajdujące się tam zasoby. Ukraińcy powinni być traktowani dużo lepiej, to by się odwdzięczyli, bo początkowo traktowali Niemców jak wyzwoleńców. Również w poprzedzającej agresję na ZSRR bitwie o Anglię, gdyby atakowano dalej, do końca, lotniska, to być może Anglia by padła. To zresztą bardzo prawdopodobne. A to pozwoliłoby skupić pełną uwagę na Rosji.